kartoffeln_salat
06.09.08, 10:04
Powiedziałam Szefowi o ciąży, w nadziei, że będzie to miał na
uwadze.
Niestety od dnia kiedy się dowiedział, już mi zrobił dwie karczemne
awantury, które kończą sie w moim przypadku płaczem w ubikacji,
potwornym bólem głowy i totalnym wybiciem z rytmu. Potem jeszcze 2
dni sie wewnętrznie trzęse po takich akcjach.
Poza tym ciągle mnie ze wszystkim pogania, a pracy mam już niemało i
wiem, ze wkrótce będzie jej jeszcze wiecej.
Jakoś niebardzo sobie coś robi z mojego stanu, bo przychodzi o 16:20
i zaczyna "jeszcze to, jeszcze tamto, niech Pani jeszcze tam
zadzwoni i koniecznie jeszcze tamto..." Efekt: znowu wychodzę o
17:30.
Naprawde nie wiem co robić, bo nie uśmiecha mi sie siedzenie 8
miesięcy na L4 i jakieś kontrole z Zusu, ale jak widać moje prawa w
ogóle nie są honorowane a nawet traktowanie mnie w pracy jest
dalekie od zwykłej ludzkiej życzliwości.
My takie awantury mamy na porządku dziennym, albo to na mnie trafi,
albo na kogoś obok, ale tak naprawde każdy dzień w pracy jest
nerwowy i nie wiadomo w jakim nastroju szef przyjdzie i na kogo sie
będzie darł. A potrafi dać czadu, naprawdę, dla mnie to przypadek
kliniczny furiata.