Cos na pocieszenie dla przerazonych:)

15.09.08, 22:37
I dla siebie samej, bo niedlugo tez mnie czeka kolejny porodsmile Otoz moja
kolezanka, ktora miala termin porodu na 16go urodzila w sobote i w zasadzie
jeszcze w dniu porodu bylam ja odwiedzic. Miala jakies jakby skurcze ale nie
wiedziala, ze to juz to, pozniej jeszcze byli inni znajomi na obiedzie i
dopiero pozniejszym popoludniem skurcze zaczely sie nasilac. Pojechali z mezem
do szpitala dopiero wtedy, gdy skurcze miala co 3 minuty i od momentu
przybycia tam minela godzina i juz coreczka byla na swieciesmile Zycze nam
wszystkim rownie sprawnych porodow, trzeba wierzyc, ze tak bedziesmile A to jej
pierwsze dziecko
    • delfina77 Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 15.09.08, 22:38
      I nawet jej nie nacieli tylko sama lekko pekla, rodzila kucajac. Ale nie
      jestesmy w Polsce
      • aagaa85 Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 15.09.08, 22:58
        Co kobieta inny poród wink Są porody lekkie, łatwe i przyjemne ale i te trochę bardziej wyczerpujące. Oczywiście trzeba się nastawiać pozytywnie i tego się trzymajcie wink
        Ja swój poród wspominam cudownie. Skurcze co 15 minut mnie obudziły, były bardzo bolesne. W ciągu godziny zrobiły się co 2 minuty. Co prawda, to było już w szpitalu na patologii ale gdyby nie afera, że to "już" lekarka by mnie nie zbadała i wysłała na porodówkę, urodziłabym na korytarzu wink Potem było znieczulonko i odleciałam. Nigdy nie czułam się tak wspaniale winkA ten ból na początku, z perspektywy czasu nie wydaje się niczym strasznym wink
      • kamelia04.08.2007 Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 15.09.08, 23:20
        delfina77 napisała:

        > I nawet jej nie nacieli tylko sama lekko pekla, rodzila kucajac.
        Ale nie
        > jestesmy w Polsce


        to ja tez cos takiego i taki poród poproszę. Wiadomo, ze jak samo
        troche peknie, to sie goi sto razy lepiej niz gdyby było przecięte
        nożyczkami.

        Gratuluję kolezance, a takie rzeczy to w którym kraju sa mozliwe
        jesli mozna wiedzieć.
        • anutek115 Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 16.09.08, 09:05
          W Polsce na przykład smile))). Ja tak urodziłam, też nie zorientowałam się, że
          rodzę, jak mi lekarka na badaniu powiedziała "dziewięć centymetrów rozwarcia,
          proszę na salę porodową" to nikt bardziej zdziwiony niż ja nie był. A pięć minut
          wczesniej byłam pod prysznicem i poczułam takie dziwne "cóś", chęć, by poprzeć
          trochę, ostatkiem sił się powstrzymałam, jakbym tego nie zrobiła, to bym musiała
          sama synka odbierać pod tym prysznicem. A urodziłam na siedząco, chociaz na
          fotelu siedziałam, ale bardzo mi to odpowiadało i nikt mnie do kładzenia sie i
          leżenia na płask nie zmuszał.

          Pozdrawiam, gratuluję koleżance, wszystkim życzę szczęśliwych rozwiązań i równie
          przyjemnych wspomnień smile)).
        • annajustyna Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 16.09.08, 11:42
          Nozyczkami? bylam pewna, ze to naciecie robi sie skalpelem?
          • kania_kania Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 16.09.08, 11:57
            Nozyczkami, skalpelem moznaby dziecko zranic, przeciez naciecia
            powinno sie dokonywac w momencie skurczu, gdy glowka napiera i tkanki
            sa rozciagniete (co gwarantuje nie odczuwanie bolu).

            Kania
    • ursz-ulka Re: Cos na pocieszenie dla przerazonych:) 16.09.08, 11:44
      Ha! No tak to bywa, że zaklada sie że pierworódki rodzą dłużej. A tu
      suprise! Np. moja mama i jej siostry - uwijały się z porodem w
      niecałą godzinę, jedna w aucie prawie by skończyła. Nie ma reguły,
      nigdy nie wiadomo.
      Ja czekam na ten dzien z utęsknieniem, z nadzieją i z obawą wielką.
      Jeszcze jedno pocieszenie - większość rodzi dzieci zdrowe, ale
      pomyślcie też o tych, które rodzą martwe, nierzadko po kilkanaście
      godzin. I nie dane im przytulić i ukochać żywego maleństwa.
      Spotkałam taką panią na oddziale. Na oko dziewiąty miesiąc, jakże mi
      było żal.
      Ja poroniłam w czwartym (całe szczęście wywołanie poronienia nie
      trwalo to długo, niecałą godzinę, choć wróżyli mi dwa dni).
      Naprawdę, cieszcie się tym małym cudem, który w bólach rodzicie! Nie
      każdej jest to dane. Doceńcie jaki prezent dostałyście od losu,
      prezent, o którym wielu musi pomarzyć albo bardzo mocno zabiegać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja