Dodaj do ulubionych

A ja z premedytacją idę na zwolnienie

19.09.08, 16:02
Zainspirował mnie wątek o zwolnieniach lekarskich. Większość z was bohatersko
obwieszcza, że będzie pracować aż do końca. A ja nie, z premedytacja pójdę na
zwolnienie, choć czuję się dobrze i nic mi nie dolega.

Jestem w 28 tc i jeszcze pracuję. Dociągnę pewnie do 30 tc, a potem pójdę na
zwolnienie lekarskie. Marzę o tym, by ostatnie miesiące poświęcić tylko sobie
i memu maleństwu. Mam tyle zaległych niezrealizowanych planów na które ciągle
brakuje czasu.....

Przeczytam wszystkie czekające na mnie lektury - Język Niemowląt, Pierwszy rok
życia dziecka i wiele innych. Urządzę pokoik maleństwu. Pmaluję ściany w
słodkie misie i kwiatuszki. Wreszcie wyciągnę maszynę i uszyję śliczne
kolorowe firaneczki, zasłonki, baldachimek. Rozważnie, powoli skompletuję
wyprawkę. Wypiorę, wypasuję wszystkie jej ubranka. Pojeżdżę z mężem po
sklepach by wybrać odpowiedni niedrogi i dobry wózek oraz mebelki. Wreszcie
włączę zakupioną 3 miesiące temu płytę DVD z jogą i ćwiczeniami relaksacyjnymi
dla ciężarnych. Nie tylko ją obejrzę, ale będę codziennie ćwiczyć wink
Zmodyfikuję mój sposób odżywiania. Będę wyciskać świeże soki z owoców,
przygotowywać codziennie zdrowe i urozmaicone sałatki. Wreszcie przy ładnej
pogodzie będę chodzić na długie spacery do parku, rozmawiać z moim maleństwem
i głaskać się po brzuszku. Eh! rozmarzyłam się....

Na te wszystkie rzeczy nie mam teraz czasu. Wychodzę z domu o 7 rano, wracam o
18. W biegu jem, niedosypiam, w biegu żyję, w pracy codzienny kołowrotek...
Nawet nie mam czasu by pomyśleć o tym, że noszę w sobie małego człowieczka.
Prawdę mówiąc nie poczułam jeszcze, że jestem w jakimś odmiennym stanie.
Dobrze się czuję, żyje tak jak dotychczas, ale mam nieodparte wrażenie, że coś
ważnego mnie omija. Ucieka bokiem i kiedyś będę tego żałować.

To moje pierwsze dziecko (i pewnie ostatnie). Chcę zapamiętać te chwile jak
coś wyjątkowego, dlatego właśnie te ostatnie miesiące z premedytacją poświęcę
sobie i mojej córeczce wykorzystując do tego zwolnienie lekarskie. Chcę choć
trochę podelektować się macierzyństwem, poczuć tę magię i psychicznie
przygotować się do cudu narodzin. Dlatego nie pojadę prosto z pracy na porodówkę.
Obserwuj wątek
    • iw80 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 16:07
      ja też poszłam na zwolnienie ok 3o tygodnia, bo stwierdziłam, że to
      świetny okres na zwonienie obrotów i przygotowanie się do
      macierzyństwa. nie żałuję.
      ale nie licz na to, że zrobisz te wszystkie rzeczy o których
      piszeszwink ja tez tak myślałam a skończyło się na tym, że ciągle śpię
      a jak się za coś zabiorę to szybko się męczę i znów muszę się
      położyćsmile
          • memphis90 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 20.09.08, 15:17
            Twoja składka chorobowa to 2.45% miesięcznego wynagrodzenia. Na jedną swoją
            miesięczną pensję musisz odkładać 40 składek, czyli pracować 40 m-cy. Trzy
            miesiące lewego zwolnienia to 120 składek, czyli 10 lat pracy- zakładając, że
            przez te 10 lat nie korzystałas z L4. Na Twoje spacerki składa się w każdym
            miesiącu 40 pracujących osób, bo wątpię, żebyś sama tyle już odłożyła. Więc nie
            pisz bzdur, bo wiedzę nt. składek ZUS'owskich masz zerową. To nic innego jak
            lenistwo i wyłudzanie świadczeń.
            • bbuziaczekk Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 23.09.08, 13:15
              Masz racje idź na L4 jak najwczesniej.....Zus nas okrada to teraz
              mamy okazje okrasc Zus...oni nas okradaja całe zycie to my mozemy
              przed kilka m-cy... choć to nie jest okradanie bo nie robimy tego
              nielegalnie !! smilesmile a co !!! oni mogą a my nie ??? ja jestem na L4
              od 6 tyg ciazy i bede do samego konca a w 4 litery mogą mnie
              pocałowac ci uczciwi co to chca zyc i płcic tak jak im państwo
              kaze....skoro jest taka mozliwosc to dlaczego z niej nie
              skorzystac ??? niedosc ze nie mecze sie w pracy i z dojazdami do
              pracy to jeszcze wyplaty dostje wiecej niz jakbym chodzila do
              pracy...nie oplaca mi sie to w ani 1% smile
            • justen1204 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 26.09.08, 18:26
              ale ty memphis jesteś okropnie nudna. już kiedyś pisałaś dokładnie
              to samo. widzę, że nie możesz zcierpieć że dziewczyna idzie sobie na
              zwolnienie z premedytacją. obserwuję ciebie i tobie podobne
              forumowiczki i za każdym razem ten temat budzi w was jakieś
              chorobliwe emocje. skoro tak cię drażni ten temat, więc po prostu
              nie udzielaj się, bo dostaniesz choroby wieńcowej
        • florin22 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 16:35
          A co powiecie o kobietach które pracują w warunkach szkodliwych (choć w
          zakładzie pracy oficjalnie takich nie ma) i bojąc sie poronienia idą na
          zwolnienie? Poza tym postawa lekarzy w takiej sytuacji mnie zadziwia. "Przecież
          teraz co druga kobieta poroni" i to jest dla nich zupełnie normalne. Poza tym
          można sie sądzić "jakby co". Śmieszne, po poronieniu sadzić sie z zakładem
          pracy! Wyłudzanie świadczeń? Na kryminalistów tez musimy pracować a oni
          niejednokrotnie maja sie lepiej niż niejedna rodzina.
          • niecierpliwa3 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 17:23
            haha pudło, bo pracuję dla UE. Zresztą co za różnica, oszustwo to oszustwo.
            Ciekawe, że tutaj, gdzie nie ma zwolnień "na ciążę", kobiety (Polki też) chcą
            pracować w ciąży jak najdłużej. Dzięki temu ma się więcej urlopu
            macierzyńskiego po porodzie.
            Jeżeli ciąża jest zagrożona albo warunki pracy niesprzyjające, to oczywiście
            zwolnienie jest wystawiane.
            Gdyby taki system wprowadzić w Polsce, jestem pewna, że nagle ciężarne Polki
            poczułyby się zdolne do pracy wink
            • mamciulka-nikulka Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 23.09.08, 16:29
              niecierpliwa3 napisała:

              > Ciekawe, że tutaj, gdzie nie ma zwolnień "na ciążę", kobiety
              (Polki też) chcą
              > pracować w ciąży jak najdłużej. Dzięki temu ma się więcej urlopu
              > macierzyńskiego po porodzie.

              > Gdyby taki system wprowadzić w Polsce, jestem pewna, że nagle
              ciężarne Polki
              > poczułyby się zdolne do pracy wink

              Gdyby tak było, ale nie jest, w PL masz 4 miesiące na odchowanie
              dzieciaka, a co lepsze żłobki przyjmują dzieci od 6 miesiąca!!!
              Niestety logika w tym żadna.

              Mi ginekolog już na pierwszej wizycie powiedział, że wystawi mi
              zwolnienie, bo on jest przeciwny pracy ciężarnej, ale wtedy jeszcze
              się nie zgodziłam. Koło 5 miesiąca ciąży zaczęłam mieć dokuczliwe
              problemy z kręgosłupem i w pracy raz byłam raz nie, miałam też
              małopłytkowość, więc co i rusz musiałam się zwalniać z pracy na
              badanie krwi i wizyty u hematologa - szefowa sama mi zasugerowała
              żebym już poszła na zwolnienie, więc poszłam w 6 miesiącu ciąży.
              Poza tym jak pracowałam ginekolog wystawił mi zaświadczenie, że nie
              powinnam siedzieć przed komputerem dłużej niż 6 godzin dziennie z
              przerwami, więc nie pracowałam 8 godzin dziennie tylko 7!
      • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 16:30
        Tak, jestem perfidną wyłudzaczką świadczeń, możesz na mnie donieść do ZUS-u wink

        Choć podobno kobieta cieżarna w naszym kraju jest uprzywilejowana, to przez 28
        tc nikt mi życia w niczym nie ułatwił.

        Co miesiąc odprowadzam spore składki na ubezpieczenie zdrowotne, opłacam pakiet
        medyczny w prywatnej przychodni, a jak potrzebowałam nagłej pomocy w ciąży
        musiałam i tak prywatnie pójść do lekarza i za każdą wizytę zapłacić.

        W sklepie, w komunikacji miejskiej od 28 tygodni jestem niewidzialna. Nikt nie
        zawraca sobie głowy, że ciężarówka stoi albo, że rzuca ją po całym tramwaju.
        Fizycznie jestem sprawna, więc daje radę. Z miejsc dla uprzywilejowanych nie
        korzystam, bo są przecież bardziej potrzebujący np: inwalidzi. Bez kolejki się
        nie pcham, bo dobrze się czuję, więc grzecznie czekam.

        Do pracy nie spóźniam się, nie wychodzę wcześniej (wszystkie badania robię przed
        lub po godzinach). Swoich obowiązków na innych nie zrzucam z powodu ciąży. Nie
        odmawiam gdy szef mówi, że ktoś musi zostać po godzinach, w końcu ja też mogę
        skoro dobrze się czuję.

        Pracodawcy nie oszukuję, poinformowałam go o moich planach
        urlopowo-zwolnieniowych a on ze zrozumieniem je przyjął. Tyle mego "bohaterstwa"
        na całą ciążę wystarczy. Teraz nadszedł czas by zaopiekować się sobą i
        dzieckiem. Nikt się nad nami szanowne ciężarówki nie rozczula. Same musimy o
        siebie zadbać. U mnie wreszcie nadszedł czas żeby to zrobić wink
        • niecierpliwa3 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 16:44
          wszystko pięknie, tylko spacerki i zakupy robi się na urlopie wypoczynkowym, nie
          na zwolnieniu chorobowym.
          Mówię serio, sama ostatni miesiąc ciąży spędziłam na wypoczynkowym (mogłam też
          na macierzyńskim, ale tego mi było szkoda).
          A zakupy robiłam już dużo wcześniej w weekendy. Na gimnastykę ciążową chodziłam
          po pracy.

          A propos opłacania pokaźnych składek zdrowotnych - to nie z nich jest opłacane
          wynagrodzenie za czas zwolnienia.

          Ja nie doniosę, mnie to rybka.
          • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 16:56
            niecierpliwa3 napisała:

            >
            > A propos opłacania pokaźnych składek zdrowotnych - to nie z nich jest opłacane
            > wynagrodzenie za czas zwolnienia.



            Wiem, do 33 dni opłaca firma, dopiero potem ZUS. Jak już wcześniej wspomniałam
            mój pracodawca zna moje plany i nie ma nic przeciwko temu.
              • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 18:47
                W obecnej firmie pracuję od 1998 roku, w tym czasie byłam dwa razy na zwolnieniu
                lekarskim - raz zabieg operacyjny w szpitalu, drugi raz gdy szef sam wygonił
                mnie do lekarza z zapaleniem oskrzeli.

                Zwolnień lekarskich nigdy nie nadużywałam, dlatego teraz spokojnie dopracuję do
                30 tc, potem będzie przekazanie obowiązków i wdrożenie mojej zastępczyni i w 31
                lub 32 tc z czystym sumieniem udam się na zwolnienie lekarskie.
                • tuberosa77 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 20.09.08, 22:32
                  I tak trzymaj, ja zrobiłam to samo, czułam się zmęczona i dwa
                  ostatnie miesiące ciązy spędziłam na zwolnieniu. Sama poprosiłam
                  lekarza o zwolnienie a mój pracodawca mi w tym przyklasnął. Sam ma
                  dziecko i zonę więc rozumie o co chodzi. Ale kto chce niech pracuje
                  do dnia porodu ja nie mam nic przeciwko temusmile))
        • zmyrena Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 16:49
          Ada, podzielam Twoje zdanie - masz prawo do odpoczynku i relaksu - po porodzie
          nie będzie czasu na nic.
          Dlaczego czepiacie się kobiet w zaawansowanej ciąży, które idą na zwolnienie a
          nikt nie zajmie się np. tymi tatusiami, którzy z premedytacją pracują "na
          czarno", żeby tylko nie płacić alimentów?
          W Polsce tyle się szumnie mówi o macierzyńswie, stawia się pomniki "Matki
          Polki", a kobiecie w ciąży rzadko ktoś ustąpi miejsce, przepuści w kolejce itd.
          Jeśli ktoś ma ochotę pracować do samego porodu - proszę bardzo, ale jeśli nie -
          nie widzę w tym nic złego.
          • golfstrom Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 23:32
            > Dlaczego czepiacie się kobiet w zaawansowanej ciąży, które idą na
            zwolnienie a
            > nikt nie zajmie się np. tymi tatusiami, którzy z premedytacją
            pracują "na
            > czarno", żeby tylko nie płacić alimentów?

            Po pierwsze, bo to nie to forum.

            Po drugie, bo to tak jakby powiedzieć, że Ci, co jadą na czerwonym
            świetle wcale nie są groźni, bo dużo groźniejsi są Ci, co jeżdżą po
            pijaku.
        • goblin.girl Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 17:32
          ada1 napisała:
          > W sklepie, w komunikacji miejskiej od 28 tygodni jestem niewidzialna. Nikt nie
          zawraca sobie głowy, że ciężarówka stoi albo, że rzuca ją po całym tramwaju.
          Fizycznie jestem sprawna, więc daje radę. Z miejsc dla uprzywilejowanych nie
          korzystam, bo są przecież bardziej potrzebujący np: inwalidzi. Bez kolejki się
          nie pcham, bo dobrze się czuję, więc grzecznie czekam.

          Ada, pomijając wszystko inne, nie masz na czole wypisane, że jesteś w ciazy, a
          przez co najmniej polowe z tych 28 tygodni, jeśli sie nie mylę, nie było widać.
          Nie prosisz, nie masz wink co do kolejek, to ja tez się nie pcham, bo wychodze z
          założenia, ze kasa uprzywilejowana jest dla tych, które się naprawde źle czują.
          co do tematu, ostatecznie kobiecie w ciaży należy się trochę luzu, także
          psychicznego, nawet jeśli fizycznie czuje się OK. MOże to i jest wyłudzanie
          skladki, z drugiej strony jeśli z mojej składki opłaca sie drogie i beznadziejne
          leczenie alkoholików i cale rzesze lewych rencistow, to wolę, zeby skorzystała
          ciężarna. Poza tym dobry uklad w pracy i szczerosc wobec pracodawcy też się
          liczy. Nie pochwalam księżniczek, ktore leca na L4 od drugiego miesiąca po to,
          żeby mieć czas na bieganie po centrach handlowych, ale sa różne sytuacje i nie
          wszystko jest czarne albo białe, nie każda idąca na zwolnienie bez tzw. wskazań
          musi byc perfidną wyłudzaczką. Trzeba mieć trochę wyczucia, to wszystko.
          Sama na to nie idę, może dlatego, ze daje sobie radę ze zrównowazeniem pracy z
          byciem w ciazy i mam czas na zarówno na wypełnianie swoich obowiązków, jak i
          spacerki, jogę, głaskanie się po brzuszku i zwyczajne opierniczanie się, bez
          myśli o dziecku, pracy czy czymkolwiek (bo pózniej nie bede miala czasu,zeby go
          marnowac tongue_out). Gdybym miala spedzic 3 miesiace na wyklejaniu pokoju tapetką w
          kwiatki, chyba bym ją zjadła smile ale jak komus pasuje, to mnie tam wszystko jedno.
          • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 19:16
            Widzisz moja bratowa też szczyci sie tym, że do końca ciąży pracowała. Podkreśla
            to przy każdej okazji chwaląc się na prawo i lewo. Niestety nie dodaje że jest
            nauczycielem, do szkoły ma przez ulicę, wychodzi za 10 ósma, wraca do domu
            najpóźniej o 14, a są dni w tygodniu gdy ma tylko 3-4 lekcje. Mogę jej tylko
            pozazdrościć.

            Ja pracuję trochę w innej rzeczywistości. Sam dojazd do pracy zajmuje mi ok. 1,5
            godziny w jedną stronę. Biegiem z autobusu do metra, potem jeszcze kilka
            przystanków tramwajem. W pracy szalone tempo. 8 godzin non stop przy komputerze,
            wszystko jest na wczoraj. W biegu siusiu, 10 minut na zupę w firmowej stołówce
            lub kanapki przyniesione z domu zjedzone pod biurkiem, stres itd. Ale nie
            narzekam, bo taką pracę lubię, adrenalinka, presja czasu - to mnie mobilizuje.
            Tylko wracam do domu ok 18.30 szybka oboadokolacja, wiadomości, pogoda i padam
            jak trupek wykończona fizycznie i psychicznie. A gdzie tu czas na jogę,
            spacerki, wyciskanie soczków, a tym bardziej opierdzielanie się? Te 28 tygodni
            minęło nie wiem kiedy, mam wyrzuty sumienia że przez to szalone tempo nie
            zadbałam o moja córcię tak, jak powinnam uncertain
            • bonnie75 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 19:40
              > Widzisz moja bratowa też szczyci sie tym, że do końca ciąży pracowała. Podkreśl
              > a
              > to przy każdej okazji chwaląc się na prawo i lewo. Niestety nie dodaje że jest
              > nauczycielem, do szkoły ma przez ulicę, wychodzi za 10 ósma, wraca do domu
              > najpóźniej o 14, a są dni w tygodniu gdy ma tylko 3-4 lekcje. Mogę jej tylko
              > pozazdrościć.


              I uwazasz pewnie, ze z racji swojego zawodu jest leniem do kwadratu a jej praca
              to niemal wakacje, wiec niech pracuje! Twoja praca to pewnie taka od kilofa i
              pluga, co?
              • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 19.09.08, 20:10
                bonnie75 napisała:

                > > Widzisz moja bratowa też szczyci sie tym, że do końca ciąży pracowała. Po
                > dkreśl
                > > a
                > > to przy każdej okazji chwaląc się na prawo i lewo. Niestety nie dodaje że
                > jest
                > > nauczycielem, do szkoły ma przez ulicę, wychodzi za 10 ósma, wraca do dom
                > u
                > > najpóźniej o 14, a są dni w tygodniu gdy ma tylko 3-4 lekcje. Mogę jej ty
                > lko
                > > pozazdrościć.
                >
                >
                > I uwazasz pewnie, ze z racji swojego zawodu jest leniem do kwadratu a jej praca
                > to niemal wakacje, wiec niech pracuje! Twoja praca to pewnie taka od kilofa i
                > pluga, co?
                >


                Wcale tak nie uważam, to tylko twoja nadinterpretacja. Chciałam zwrócić uwagę
                na to, że praca pracy nie równa. Niektóre z nas spędzają 12 godzin poza domem
                siedząc przy komputerze, inne 6 godzin ucząc w szkole, a jeszcze inne 8 godzin
                stoją przy taśmie pracując fizycznie na akord. To tyle - używając twojej
                terminologii - na temat lenia, kilofa i pługa wink
                  • anadien Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 21.09.08, 00:19
                    pacynka27 napisała:

                    > Ada1 popracuj trochę w szkole to będziesz wiedziała czy to cięższa praca od
                    > Twojej czy nie. A póki brak Ci takich doświadczeń to nie oceniaj pochopnie skal
                    > i
                    > wysiłku włożonego w pracę Twojej bratowej.v

                    Za to ja mogę podjąć się oceny, bo w szkole pracowałam 2 lata, a teraz pracuję
                    podobnie jak Ada1 (nawet dojazdy też do niedawna miałam podobnie długie i
                    urozmaicone).
                    Mogę to nawet porównać ciążowo smile. W szkole pracowałam do samiutkiego końca (a
                    urodziłam 8 dni po terminie), w "normalnej" pracy nie udało mi się powtórzyć
                    tego wyczynu wink, nie dla przyjemności tylko z konieczności spędziłam 3 trymestr
                    na L4, choć wcześniej myślałam, że nie wiadomo jaka mocna ze mnie babka... A tak
                    na prawdę nie ja byłam mocna tylko praca dużo lżejsza...
                • ewcia1980 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 20.09.08, 13:06
                  ada1 napisała:
                  > Chciałam zwrócić uwagę na to, że praca pracy nie równa. Niektóre
                  z nas spędzają 12 godzin poza domem siedząc przy komputerze, inne 6
                  godzin ucząc w szkole, a jeszcze inne 8 godzin stoją przy taśmie
                  pracując fizycznie na akord.


                  I co w zwiazku z tym???
                  Ze jednym bardziej nalezy sie "lewe" zwolnienie a innym mniej?
                  Czy jak?

                  W kwestii samego zwolnienia - mnie akurat ten temt zupełnie nie
                  rusza.
                  A pracuje na swoje , a nie czyjes, - "lewe" czy tez "prawe"
                  zwolnienia.

                  pozdrawiam
                • bonnie75 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 20.09.08, 20:05
                  Alez oczywista, ze praca pracy nierowna! I wierz mi, ze czasem te 6 godzin w
                  szkole jest o wiele bardziej stresujace i meczace niz, uzywajac twojej
                  terminologii 12 godzin przy komputerze albo 8 przy tasmie.
                  Coz...nie zrozumie nauczyciela ten, kto w zyciu ani dnia nie przepracowal z
                  dzieciakami.
                  • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 22.09.08, 15:35
                    Moje drogie,
                    wszelkie aspekty (te dobre i złe) pracy nauczyciela poznałam od podszewki. Mama
                    35 lat w zawodzie, bratowa 15, brat 10, temat szkoła, nauczyciele, dzieci itd.
                    gości w moim domu rodzinnym na co dzień i wiem że nie jest wam łatwo, ale NIGDY
                    nie uwierzę, że praca kobiety w ciąży w szkole jest cięższa niż praca tej samej
                    kobiety w zakładzie produkcyjnym przy taśmie 8 godzien na akord - bez urazy, ale
                    tego nie kupuję.
                    • bonnie75 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 22.09.08, 15:49
                      Widzisz, dziewczynko, teraz z deczko wycofalas sie, bo wczesniej porownalas 6
                      godzin pracy nauczycielki-swojej bratowej (i powiedzialas to z duzym cynizmem)
                      do 12 godzin pracy biurowej ORAZ 8-godzinnej pacy przy tasmie. Teraz juz tylko
                      poprzestajesz na tasmie...
                      I nie poznalas od podszewki, moja droga, bo tej slodyczy trzeba doswiadczyc na
                      wlasnej skorze, a nie powolywac sie na matki, ciotki i praciotki uncertain
                      Tak do Twojej wiadomosci - osobiscie doswiadczylam i biura i nauczycielstwa - i
                      w zyciu nie kupie gadki, ze ciezarnej pani biurwie jest gorzej od ciezarnej pani
                      belfer uncertain
                      • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 22.09.08, 16:00
                        Bonnie75, po co te nerwy i protekcjonalny ton? Uspokój się, jeżeli cię uraziłam
                        to przepraszam, ale Z NICZEGO SIĘ NIE WYCOFUJĘ.

                        Nie doświadczyłam pracy przy taśmie produkcyjnej ani pracy nauczyciela, ale mam
                        pewną orientację w otaczającej nas rzeczywistości i potrafię realnie ocenić
                        aspekty jednej jak i drugiej.

                        I na koniec - nigdy nie zamieniłabym moich 12 godzin w biurze poza domem oraz
                        1,5 godzinnych odjazdów do pracy na gimnazjum pod blikiem i 6 godzin lekcji
                        matematyki dziennie. Nie zamieniłabym, bo wiem że nie ma czego nauczycielom
                        zazdrościć.
                        Pozdrawiam smile
                          • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 23.09.08, 12:01
                            pacynka27 napisała:

                            > ada1 napisała:
                            >
                            >
                            > >wraca do domu najpóźniej o 14, a są dni w tygodniu gdy ma tylko 3-4 lekcje
                            > .
                            > Mogę jej tylko pozazdrościć. -wpis z 19.09
                            >
                            > >wiem że nie ma czego nauczycielom zazdrościć.
                            >
                            > Ada1 sama sobie zaprzeczasz.


                            Masz racje, tak to trochę sprzecznie wyszło wink
                            Jeżeli już miałabym czegoś nauczycielom pozazdrościć to jedynie czasu pracy. 3-4 lekcje dziennie to kusząca perspektywa, lecz jednocześnie (jak już wcześniej pisałam) nigdy nie zamieniłabym mojej pracy na pracę nauczyciela.
                            Podając przykład nauczycielek, pracownic fizycznych i innych chciałam jedynie zwrócić uwagę na różnice oraz to, że praca pracy nie równa - nic więcej.
        • memphis90 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 20.09.08, 15:20
          W sklepie, w komunikacji miejskiej od 28 tygodni jestem niewidzialna. Nikt nie
          zawraca sobie głowy, że ciężarówka stoi albo, że rzuca ją po całym tramwaju.

          Skoro Ciebie nie obchodzi, że Twoje lewe L4 jest opłacane z cudzych składek, to
          niby czemu kogokolwiek ma obchodzić, że Ty chcesz usiąść w tramwaju? Innych
          ludzi masz w d..., a oczekujesz, że Twój brzuch dla wszystkich innych będzie
          pępkiem świata. Żałosne.
          • ada1 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 22.09.08, 15:39
            Mój odmienny stan przez 7 miesięcy nikogo w naszym zacnym społeczeństwie
            (prorodzinnym podobno i na każdym korku chroniącym kobietę w ciąży) nie
            obchodził, więc ja po 7 miesiącach niekorzystania z przywilejów oraz ciężkiej,
            uczciwej pracy w zupełności czuję się zwolniona z wszelkich zobowiązań, a tym
            bardziej skrupułów wobec tego "opiekuńczego" państwa jak i naszego zacnego
            społeczeństwa.
      • morika5 Re: to się nazywa wyłudzanie świadczeń - nt. 23.09.08, 00:04
        Ale zawistne baby tu są, całe życie wszyscy opłacamy składki,
        państwo, a w tym i ZUS często robi sobie z nas jaja, (renty,
        emerytury itp, itd), a wy tu nie możecie przeży ze kobieta na L4
        chce isc.Ciąża to jedyna okazja w życiu kiedy mozna poświecic troche
        czasu dla siebie, dla rodziny, czemu z tego nie korzystac? Myśle, że
        wiekszośc z tych komentarzy wynika z zazdrości, pewnie nie jedna
        sama by poszła tylko nie wie jak to zrobic, współczuje wam.
    • slonko1335 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 17:31
      Zupełnie nie rozumiem zasadności tego posta, miałaś ochotę się pokłócić z
      Dziewczynami czy jak? W sumie może i lepiej rozładować ciążowe emocje na forum
      niż w domu i kłócić się z mężem wink

      Życzę przyjemnych ostatnich tygodni ciąży, bo to faktycznie czas aby trochę
      zwolnic obroty i porelaksować się, potem już nie da rady:
      • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 20:19
        slonko1335 napisała:

        > Zupełnie nie rozumiem zasadności tego posta, miałaś ochotę się pokłócić z
        > Dziewczynami czy jak?


        W pewnym stopniu masz rację, czasami lubię wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko
        wink Do założenia tego wątku sprowokował mnie inny wątek pt: Kiedy idziecie na
        zwolnienie lekarskie. Z podziwem czytałam jak to wszystkie dzielne bohaterki
        będą pracowały do końca, jak któraś nieśmiało wspomniała, że jednak pójdzie na
        zwolnienie lekarskie to zaraz się usprawiedliwiała, że na pewno z bardzo ważnego
        powodu. A wszyscy przecież wszyscy wiemy, że rzeczywistość wygląda trochę
        inaczej - nie jest aż tak idealna. Dlatego postanowiłam napisać to, co napisałam
        - pójdę na zwolnienie choć jestem zdrowa.


        > Życzę przyjemnych ostatnich tygodni ciąży, bo to faktycznie czas >aby trochę
        > zwolnic obroty i porelaksować się, potem już nie da rady:


        Dziękuję smile))
    • esmeraldine Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 20:01
      W pełni popieram smile
      Ja w poprzedniej ciąży pracowałam do 7 miesiąca. Jako, że to akurat
      był grudzień, a ja byłam koszmarnie zmęczona (w pracy spędzałam
      praktycznie całe dnie, bo u mnie nadgodziny są normą i nikt nie
      ośmieli się zaprotestować bo wyleci), za pasem były święta Bożego
      Narodzenia, które od lat odbywają się u mnie w domu więc jeszcze
      trzeba było coś przygotować, postanowiłam pójść do lekarza i
      szczerze przedstawić sytuację. Poszłam i powiedziałam, że jestem
      potwornie zmęczona, idą święta i chciałabym chociaż 2 tygodnie
      zwolnienia mimo że nic mi nie jest. Lekarz mnie opieprzył, że ciąża
      to stan fizjologiczny a nie chorobowy i jeśli się źle czuję, to
      powinnam się zgłosić do szpitala, a jak się czuję dobrze, to nie ma
      powodu dawać mi zwolnienia. Dwa tygodnie później na usg okazało się,
      że moje dziecko będzie niepełnosprawne. I rzeczywiście, urodziło się
      z wadą rozwojową, prawdopodobnie spowodowaną jakimś z pozoru
      niegroźnym wirusem, który dopadł mnie w I trymestrze ciąży. Skąd
      wirus ? nie wiadomo, ale mogę tylko podejrzewać, jako że praktycznie
      całe dwa pierwsze trymestry spędziłam w pracy, gdzie pracuje
      kilkaset osób, które nie chodzą na zwolnienia, żeby się nie narażać
      pracodawcy dzięki czemu non-stop byłam chora. Wiadomo, że kobiecie w
      ciąży spada odporność. Infekcje wirusowe i wszelkie opryszczki
      miałam na zmianę. Nie zwracałam na to uwagi, wiadomo jak jest w
      pracy. Teraz dzięki temu nie mogę pracować, bo kto się zajmie moim
      niepełnosprawnym dzieckiem ? I pluję sobie w brodę, że zamiast iść
      na zwolnienie i zadbać o dziecko ja tyrałam jak głupia. Czy ktoś to
      docenił ?
      A dodam tylko, że wielu lekarzy później mówiło mi, że tak naprawdę
      kobieta w ciąży powinna iść na zwolnienie właśnie w I trymestrze. Ze
      względu na to, że byle infekcja wirusowa może się okazać bardzo
      niebezpieczna dla płodu w tym okresie.
      • ania.silenter Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 20:50
        Kiedyś byłam przeciwniczką siedzenia w ciąży na l-4. Teraz - po urodzeniu 2
        dzieci- już nie jestem tak kategoryczna w osądach. W 1 ciąży chodziłam do pracy
        przez całą ciążę aż do końca 7 miesiąca (było baaaardzo nerwowo -redukcja
        etatów).Potem okazało się, że mam ciężką gestozęsad. Wylądowałam w szpitalu na
        patologii ciąży i cóż się dowiedziałam od bezdzietnych koleżanek z pracy?
        Oczywiście, ciąża to nie choroba i one nie rozumieją dlaczego poszłam na
        zwolnienie w tc. Tydzień później urodziłam wcześniaka z wagą 1120g. Nie wiadomo
        czy to przez stres w pracy czy coś innego. Ale, że atmosfera w pracy nie pomogła
        to pewne.
        W 2 ciąży pracowałam do 8 miesiąca ale czułam się dobrzesmile.
      • robin2510 esmeraldine w 100% popieram 20.09.08, 12:50
        Ja też taka Matka Polka zapieprzałam do 7 m-ca (pracując z Klientami- instytucja
        finansowa) . Były momenty ze do kibelka ani na przerwę śniadaniową nie wyszłam.
        Nie raz i nie dwa śniadanie lądowało w śmietniku. Byłam potwornie zmęczona. W
        ciąże zaszłam w styczniu , w I trymestrze zachorowałam. Niby nic wielkiego
        mocniejsze zaziębienie z temperaturą (wiadomo okres grypowy i chyba od kogoś
        choróbsko podłapałam) aby nie drażnić dyrekcji, poszłam na 3 dni zwolnienia
        chociaż lekarka pierwszego kontaktu chciała dać dużo więcej. Od 29 tyg miałam
        ciągłe skurcze, stawianie się macicy, twardnienie brzucha który stawał się
        twardy jak kamień. Ciśnienie było ciągle ponad normę ale ja się uparłam że dalej
        będę chodzić . Oczywiście przełożeni kilka razy zasugerowali ze jak będę
        chodziła w ciąży do końca to nie ominie mnie podwyżka. Oczywiście dostałam potem
        100 zł brutto!!!!!!. W obliczu kasy jaką później wydałam na kardiologa to była
        kropla , po prostu się poryczałam że najzwyczajniej w świecie dałam się oszukać,
        bo powiem szczerze liczyłam na więcej. Na zwolnieniu lekarskim byłam pełne 2
        miesiące. Dziecko urodziło się wcześniakiem z wadami serca ( żadne usg tego nie
        wykazało). Na porodówkę wylądowałam z silnym krwawieniem. W mojej firmie pracuję
        9 lat na zwolnieniu razem z ciążą byłam 4 razy ( w tym 2 to pierwsze w I
        trymestrze i drugie na początku 7 miesiąca). Obecnie na córkę byłam może 3 razy
        (czyli łącznie 7 razy) !!!! Na szczęście wszystko się dobrze w naszym przypadku
        zakończyło aczkolwiek nadal jesteśmy pod opieką poradni kardiologicznej.

        Powiem jedno teraz staramy się od 5 m-cy o drugie dziecko i już wiem że aby
        zajść w ciążę, będę musiała poddać się leczeniu hormonalnemu. Jeśli finał będzie
        pozytywny w postaci II kresek na teście to 2 tyg później przy potwierdzeniu
        ciąży idę na zwolnienie!!!!! nawet jeśli wszystko będzie ok. W żaden sposób nie
        czuję że okradam państwo, zapracowałam sobie na to .Zwolnień chorobowych nie
        nadużywałam , a poza tym mając takie doświadczenia jakie miałam przy pierwszym
        dziecku wolę dmuchać na zimne.
        Gadanie że wyłudzamy świadczenia jest dla mnie śmieszne, proszę obejrzeć
        pierwsze lepsze wiadomości, co polscy politycy robią z naszym państwem !!!!
        chyba nie ma ani jednego uczciwego, który by nie chciał nachapać się kasy
        patrząc tylko na swój interes. Daleko nie szukając mowa była o pewnej posłance
        (chyba), która za wszelka ceną forsowała ustawę aby za bezcen móc kupić grunt na
        którym stał pub - jej własność.
        • esmeraldine Re: esmeraldine w 100% popieram 20.09.08, 14:44
          Ja dodam tylko, że przepracowałam ok. 15 lat sumiennie płacąc
          składki na Zus i wszystko inne, a teraz kiedy mam niepełnosprawne i
          chore dziecko dostaję od Państwa miesięcznie zasiłek pielęgnacyjny w
          kwocie ok. 150 zł na dziecko, kiedy jego rehabilitacja za jedną
          godzinę ćwiczeń kosztuje 100 zł. Rehabilituję go oczywiście
          prywatnie, ponieważ państwo jest w stanie mi zaproponować jedynie 3-
          4 razy w roku turnus w CZD, raczej tygodniowy (o dwutygodniowy
          trzeba walczyć). Wydaję kilka tysięcy miesięcznie na prywatną
          rehabilitację, turnusy rehabilitacyjne i inne, żeby moje dziecko
          miało szansę się rozwijać. Dofinansowanie do wózka dla
          niepełnosprawnego dziecka z NFZ wynosi ok. 1500 zł, podczas gdy
          koszt takiego wózka to są kwoty rzędu 8-10 tysięcy w podstawowym
          wyposażeniu. Przykłady można by mnożyć. Wiem, że to nie na temat,
          ale piszę o tym bo szlag mnie trafia jak ktoś się wypowiada, że
          kobieta na zwolnieniu w ciąży okrada Państwo. Ja nie byłam na
          zwolnieniu w ciąży i teraz mogę napisać, że Państwo okradło mnie i
          moje dziecko. Bo co zrobiło z moimi składkami na ZUS, skoro nic nam
          nie może zaproponować ? A może jakbym była mądra i poszła na to
          zwolnienie, to moje dziecko byłoby zwyczajnie zdrowe. I nie byłoby
          problemu.
          • robin2510 Re: Masz rację to chore państwo....!!!!! 20.09.08, 14:54
            a tych kobiet które tu grzmotami walą jakie to okropne "okradać państwo" bo
            jest się na zwolnieniu w ciąży prawdziwa tragedia w tej kwestii nie dotknęła.
            Ja też mogę sobie pluć tylko w brodę i gdybać co by było jak bym poszła od razu
            na zwolnienie. Wiem jedno że na pewno w 2 ciąży pójdę od razu na zwolnienie.
            Serdecznie pozdrawiam , dużo zdrówka dla dzieciątka i całej rodziny życzę.
            Robin
          • wronka30 Re: esmeraldine w 100% popieram 20.09.08, 22:48
            esmeraldine napisała:
            >Ja nie byłam na
            > zwolnieniu w ciąży i teraz mogę napisać, że Państwo okradło mnie i
            > moje dziecko. Bo co zrobiło z moimi składkami na ZUS, skoro nic
            nam
            > nie może zaproponować ?

            Wlasnie te pieniadze, ktorych potrzebujesz i ktore ci sie jak
            najbardziej naleza ida na wyludzane swiadcznia zdrowotne i inne
            oszustwa, niestety. A pozniej brakuje tym , ktorzy rzeczywiscie
            pomocy potrzebuja.
            • esmeraldine Re: esmeraldine w 100% popieram 26.09.08, 10:17
              > esmeraldine napisała:
              > >Ja nie byłam na
              > > zwolnieniu w ciąży i teraz mogę napisać, że Państwo okradło mnie
              i
              > > moje dziecko. Bo co zrobiło z moimi składkami na ZUS, skoro nic
              > nam
              > > nie może zaproponować ?
              >
              > Wlasnie te pieniadze, ktorych potrzebujesz i ktore ci sie jak
              > najbardziej naleza ida na wyludzane swiadcznia zdrowotne i inne
              > oszustwa, niestety. A pozniej brakuje tym , ktorzy rzeczywiscie
              > pomocy potrzebuja.
              >

              Wiesz, ja bym wolała nie potrzebować tej pomocy od Państwa tylko
              urodzić zdrowe dziecko. I dlatego bardzo żałuję, że chociaż nic mi
              nie dolegało, nie miałam poza zmęczeniem i bólem kręgosłupa w ciąży
              żadnych dolegliwości, to nie poszłam na zwolnienie żeby zwyczajnie
              zabezpieczyć dziecko przed infekcjami kichających i prychających na
              mnie współpracowników. Też tych lojalnych wobez pracodawcy, co z
              każdą grypą i infekcją przyjdą i będą dzielnie pracować. Ale ta
              lojalność mnie zgubiła i teraz mam za swoje. Mam chore i
              niepełnosprawne dziecko, które nigdy nie będzie takie jak inne
              dzieci.
              Nie życzę wam, ferujących tak łatwo wyroki żeby was to kiedyś
              spotkało. Mnie życie nauczyło pokory, już nie jestem
              najmądrzejsza "z całej wsi".
          • robin2510 Re: Wronka 20.09.08, 19:15
            Nigdzie nie napisałam ze praca była powodem wady serca mojej córki, napisałam że
            zachorowałam w I trymestrze zamiast iść na normalne zwolnienie 2 tyg na
            chorobowym byłam 3 dni!!! i dalej chora wróciłam do pracy bo byłam głupia,
            chciałam się wykazać !!!! uważałam że nic się nie stanie . Faktycznie praca nie
            była bezpośrednią przyczyną ale pośrednią , gdybym nie pracowała i poszła od
            razu na zwolnienie jak chciała lekarka pierwszego kontaktu wykurowała się
            porządnie może w konsekwencji wady by nie było.
            Taką opinie postawiła lekarka ze szpitala, w dzień po wykryciu wady, i po pełnym
            wywiadzie medycznym ze mną. Dodam ze u mnie w rodzinie ani w rodzinie męża nikt
            nie choruje na serce.
      • osa551 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 20.09.08, 18:35
        > A dodam tylko, że wielu lekarzy później mówiło mi, że tak naprawdę
        > kobieta w ciąży powinna iść na zwolnienie właśnie w I trymestrze. Ze
        > względu na to, że byle infekcja wirusowa może się okazać bardzo
        > niebezpieczna dla płodu w tym okresie.

        W 9 tygodniu ciąży postanowiłam podreperować swoje zdrowie i wyjechać z rodziną
        nad morze na 2 tygodnie. Wróciłam z zapaleniem gardła, krtani i oskrzeli, 2
        tygodnie antybiotyku. Dziecko na szczęście urodziło się zdrowe ale i tak sobie
        pluje w brodę, że poszłam na ten urlop.
    • travka1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 21:02
      masz racje i bardzo dobrze robiszsmileja przed ciaza powtarzalam te
      slogany ,ze ciaza to nie choroba itd itp. Zaczelam odpoczywac tez ok
      28 tygodnia i chyba za poznosmilechociaz wiadomo,ze na zapas sie nie
      wyspisz ale mozna poraz ostatni robic rzeczy,na ktore potem czlowiek
      bedzie mial ciezko sobie pozwolic, nawet jezeli bedziesz miala super
      opiekunke,babcie do pomocy i teoretycznie troche czasu dla siebie
      to i tak caly czas bedzie gonitwa mysli...a zjadl juz,a spi,a moze
      placze itd.Dlatego warto w tej pierwszej ciazy zrobic jeszcze cos
      dla siebiesmileJezeli sa kobiety,ktore tak kochaja prace i tak sa
      oddane jej to niech to robia-skoro to je cieszy ...
      Po porodzie padalam na pysk,ciagla walka o pokarm, o to zeby maly
      jadl , dlugo moge pisacsmile) gdybym zdecydowala sie na drugie dziecko-
      w co watpie ale...nigdy nie mow nigdysmile z racji posiadania juz
      jednego nie bede miala laby totalnej ale z tego z czego bede mogla
      zrezygnowac i odpuscic -odpuszcze.
    • imbirka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 21:18
      Po co ten post? Wszystko pięknie, niejedna z nas, w ciąży, czy nie, chciałaby
      mieć na to wszystko co opisujesz czas i dostawać 100% wynagrodzenia. Jest tylko
      jeden mały szkopuł - zwolnienie wystawiane jest z tytuły niezdolności do pracy.
      A czy ty z racji ciąży jesteś niezdolna do pracy? Czy po prostu nie chcesz
      pracować, żeby nacieszyć się ciążą? na to drugie jedynym wyjściem jest wzięcie
      urlopu lub dogadanie się z pracodawcą i przejście na 1/2 etatu. Tylko ze każda z
      nas chciałaby zjeść ciastko i je mieć jednocześnie...I nie dziw się później i
      nie narzekaj, że kobiety w wieku reprodukcyjnym są dyskryminowane.
        • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:54
          konikmorski1976 napisała:

          > pomalujesz pokoiczek w misiaczki słodziutkie? poczytasz Język niemowląt i
          > Pierwszy rok z zycia dziecka? WOW to rzeczywiscie bardzo rozwijające. no ale
          > przecież własny rozwój intelektualny nie jest ważny, lepiej iść na zwolnienie i
          > malować misie pysie.


          Dokształcać się warto zawsze i w KAŻDEJ dziedzinie smile
        • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 00:38
          > pomalujesz pokoiczek w misiaczki słodziutkie? poczytasz Język
          niemowląt i
          > Pierwszy rok z zycia dziecka? WOW to rzeczywiscie bardzo
          rozwijające. no ale
          > przecież własny rozwój intelektualny nie jest ważny, lepiej iść na
          zwolnienie i
          > malować misie pysie.

          O matko, kobieto, przestań głupoty pisać, bo śmiać mi się chce z
          twojego ętelektualizmu
          • beesik12 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 09:55
            Witam,

            z wielką przyjemnością dołączam do Waszego forumsmile Po 5 miesiącach
            starań doczekaliśmy się z mężem małej fasoli smile Ciąża była długo
            wyczekiwana i powoli traciłam nadzieję że się uda ze wgzldędu na
            stres jaki towarzyszy mojej pracy.

            Na początku września podjełam decyzję że składam wypowiedzienie z
            pracy (pracuje w nietuchomościach obecnie mamy problem z inwestycją.
            Zaczeły się już gazety telewizja i wściekli klienci którzy wyrzywają
            się na mnie sad poza tym szefostwo nie do zniesienia). Wypowiedzenie
            szefostwo miało otrzymać z poczatkiem października ale ze względu że
            zosatnę mamą nie złoże tak jak planowałam.

            Jestem w kropce boję się o swojego dzieciaczka że przez stres coś
            będzie nie tak sad Myślę żeby iśc na zwolnienie lekarskie aby uniknąć
            nieszcześcia.... Co mam robić ???

            Co wy o tym sądzicie???
            Proszę o rady

            pozdrawiam wszytskie przyszłe i obecne mamy oraz te starające się
            trzymam za Was kciuki smile
      • mamciulka-nikulka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 16:59
        wronka30 napisała:

        > Jesli chcesz sobie odpoczac to wez urlop bezplatny albo idz na
        > wczesniejszy macierzynski. Nie widze w tym nic zdroznego.
        Natomiast
        > dlaczego chcesz isc na zwolnienie lekarskie? Przeciez nie jestes
        > chora. Ja bym sie zlodziejstwem nie chwalila.

        Na wcześniejszy macierzyński można pójść 2 tygodnie przed porodem!
        Ja nie widzę w tym nic złego, powiem więcej, są kobiety, które z
        dużo większą premedytacją nadużywają zwolnień. U mnie w pracy
        dziewczyna poszła na zwolnienie jak tylko dowiedziała się, że jest w
        ciąży, po porodzie wykorzystała urlop macierzyński, wykorzystała też
        2 dni urlopu okolicznościowego na ślub mimo, że ślub brała będąc w
        ciąży (!), wykorzystała 2 dni opieki nad dzieckiem i poszła na
        zwolnienie lekarskie i jest na nim już od 3 miesięcy, potem
        wykorzysta zaległy urlop z zeszlego roku i z tego roku, a być może
        jeszcze za następny rok, bo do pracy ma wrócić w styczniu, a
        wszystko po to żeby być z dzieckiem jak najdłużej i mieć je za co
        wychować. Więc widząc co wyprawia ta dziewczyna, pójście w 30tc na
        zwolnienie lekarskie żeby sobie odpocząć mnie nie rusza i sama też w
        drugiej ciąży nie mam zamiaru się przepracowywać i tak nikt tego nie
        doceni. Tym bardziej jak sobie myślę o wspaniałej jednostce jaką
        jest ZUS. Tak się akurat składa, że ZUS odmówił mojej mamie chorej
        na białaczkę renty, bo zabrakło jej 3 miesiące pracy! Ale 13 jakie
        co roku sobie sprawiają za nasze pieniądze...
    • mama_chlopcow Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 21:55
      A ja cię popieram. To są ostatnie chwile, żeby wypocząć. Potem nieprędko będziesz wyspana. Ja w drugiej ciąży byłam na zwolnieniu od 24 tygodnia, ale miałam ciążę zagrożoną. Gdyby tak nie było to też poszłabym na zwolnienie. Znam nałogową alkoholiczkę, która dostaje z ZUS-u rentę. A wszystkie jej choroby są skutkiem picia alkoholu. Skoro ZUS może przyznać rentę alkoholikom (wiem alkoholizm to choroba, ale ta pani wyleczyć się nie chce) to dlaczego nie ma płacic kobietom w ciąży? Dziewczyny nie miejcie skrupułów.
    • wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 22:13
      No widzisz, kazdy patrzy na drugiego i daje sobie przyzwolenie na
      kradziez "bo tamten ten bierze bezpodstawnie". Niestety taka
      mentalnosc i nie sadze, ze sie to kiedykolwiek zmieni. DLatego
      ciesze sie, ze mieszkam w Holandii. Tu zaden lekarz nie wypisze ci
      lewego zwolnienia. Kobiety w ciazy pracuja, ale jak ewidentnie cos
      jest nie tak to nikt nie robi problemow. I tak jest w kazdej
      dziedzinie zycia. Oczywiscie, ze zdarzaja sie oszusci (i sa to
      najczesciej emigranci wyludzajacy panstwo, ktorym nie chce sie
      pracowac i cale zycie spedzaja na kombinacjach, aby jakies
      swiadczenia wydrapac). A w Polsce, to po prostu szkoda gadac.
      Dziadostwo.
    • ewa.z1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 22:14
      Kobietki, czy wy naprawdę tak super świetnie czujecie się do
      ostatnich dni ciąży? Nie jesteście zmęczone, nie boli was
      kręgosłup, nie jest wam ciężej wykonywać różne rzeczy? Uważom, że
      ciąża to szczególny czas, powiedziałabym ochrony kobiety. Dlaczego
      ma nie iść na zwolnienie, choćby dla odpoczynku właśnie, dla
      zregenerowania choć trochę sił. Ja mam zamiar iść po 8 miesiącu, ale
      teraz, choć jestem dopiero w 22 tc prawdopodobnie wezmę kilka dni na
      odpoczynek właśnie i wyleżenie przeziębienia. Dlaczego nie? Wcale
      nie czuję się wyłudzaczem
    • vivianna_82 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 22:16
      a może w 30 tygodniu już nie będziesz taka tryskajaca energią?
      lepiej za dużo nie planowac, by się nie rozczarować...
      ja na tym etapie ciąży co Ty tez mialam jeszcze nieograniczone siły, mogłam
      łazić po sklepach, nie dokuczały mi upały, wytanczylam sie na weselu, ciągle w
      biegu wink wcześniej zmienialiśmy mieszkanie - wiec też - remont, pakowanie,
      rozpakowywanie, sprzatanie... chwilami tez mialam wrazenie ze brakmi czasu by
      głaskac sie po brzuchu. Ale staralam się znaleźć na to kilka chwil...
      gdzies około 32 tygodnia siły ze mnie wyszły niczym powietrze z balonu. Juz nie
      mam siły na dłuższy spacer z psem (a wczesniej chodzilam), po sklepach to tylko
      po to co trzeba - dobrze ze wczesniej zrobilismy wiekszosc zakupów...
      Oczywiście nie życzę Ci tego, ale nie zakladaj z góry że Twoje zwolnienei bedzie
      z "premedytacją" - czytając między wierszami - tylko dla przyjemności, bez
      potrzeby tak naprawde... bo może sie okazac że naprawde bedziesz go pragnęła,
      nie po to by urozmaicac sobie codzienność, ale po to by.....odpocząć, poleżeć na
      kanapie, nic nie robić...
    • olik1980 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 19.09.08, 22:42
      Jestem na L4 od 9 tygodnia i na początku byłam wściekła, nieszczęśliwa i zła.
      Dopiero teraz zaczynam czuć, że to "wolne" jest mi potrzebne. Brzuch boli, spać
      się chce, czeka mnie i męża przewrócenie domu do góry nogami. O ile 4-6 miesiąc
      ciąży były super, to już w 8 pracować sobie nie wyobrażam.
    • dreamo Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 20.09.08, 12:23
      Idż na zwolnienie, popieram Cię. W tym kraju kobieta kobiecie
      wilkiem. O.......ą Cię dosrają więcej obowiązków, bo prcież kobiety
      w ciąży to wyłudzaczki. Im nie wolno, trza pracować jak w kołchozie
      bo pan prezes kapitalista straci parę groszy. A Wy wszsytkie, które
      chcecie samochodem służbowym pojechać na porodówkę wiezione przez
      prezesa, to później zrezygnujcie z macierzyńskiego bo przecież
      okradacie pańswto. A Dziecko ze szpitala do żłobka.
      • qkar Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 20.09.08, 15:04
        Gdyby L4 w ciąży było (jak to niektóre panie nazwały) "kradzieżą",to może nie byłoby przepisu zezwalającego na nie od pierwszego miesiąca ciąży i przez cały jej okres... Ja jestem na zwolnieniu od 20 tygodnia ciąży i wcale nie uważam sie za złodzieja, ani tym bardziej nie mam wyrzutów sumienia po przeczytaniu tego forum. A jeśli ktoś chce pracować do pierwszych skurczów- proszę bardzo- to nie moja sprawa
          • wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 20.09.08, 22:04
            Ale wyjechalas z tym pomowieniem smile)))) Z krzesla spadlam am w ciazy
            to moze dzidzi zaszkodzic smile No jesli ktos sie sam do tego przyznaje
            to mam go glaskac po glowie? To zwykla kradziez i to jest wlasnie
            karalne. Niech sie autorka postu imieniem i nazwiskiem wylegitymuje
            to zobaczymy kto wpadnie w klopoty. A skoro taka odwazna i
            wszystkich ma w d...e to moglaby sie przedstawic. Przeciez uwaza, ze
            nie zrobila niczego zlego.
            Do annajustyna: w Holandii kobieta musi isc na macierzynski 4 tyg.
            przed wyznaczona data porodu, ale to juz zachacza o macierzynski (w
            sumie 16 tyg.). W Polsce tez by cos takiego sie przydalo. No i
            jeszcze "troche" uczciwosci od obywateli.
    • postka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 20.09.08, 22:41
      Ja też absolutnie popieram, sama zrobię to samo, jak już pisałam w
      poprzednim wątku. A co do wyłudzeń, to jasne, że jest to wyłudzenie.
      Ale szczerze mówiąc mam to gdzieś. Raz w życiu, dla dobra własnego i
      dziecka, które mam w brzuchu. I skoro nie jest głupio fałszywym
      rencistom, pracującym na czarno bezrobotnym zarejestrowanym w
      urzędzie pracy, parom żyjącym bez ślubu dla zasiłków i takiej na
      przykład siostrze mojego męża, która trójkę dzieci urodziła nie
      pracując ani jednego dnia, żyjąc z facetem bez ślubu i biorąc
      wszystkie możliwe zasiłki i zapomogi jakie tylko państwo jej daje (i
      naprawdę nieźle na tym wychodzi!), to mi też ten raz nie będzie
      głupio i nikt we mnie poczucia winy nie wzbudzi.
    • jola7117 Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 00:55
      A ile z Was tych uczciwych pracujących będzie później mieściło się w uczciwych widełkach , aby móc dostać zasiłek wychowawczy? No Państwo zarąbiście wspiera nowych obywateli.
      W tym roku urodziłam trzeciego dzidziusia. Dwoje starszych się uczy w "podstawówce" i co, żadnego zasiłku nie dostanę. Zarobki są brane do wyliczeń z przed roku.
      Państwo ma mnie gdzieś!!!
      Ani przez moment nie żałuję, że całą ciążę byłam na zwolnieniu i nie ważne czy wskazanym, czy nie.
      Nie bądźcie naiwne. Korzystajcie ze zwolnienia ile wlezie! Kobieta w ciąży MUSI być cały czas wypoczęta.
      Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy. A wciąż pracującym współczuję niezdecydowania.
      • benit14 Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 08:18
        W Polsce mało jest ludzi uczciwych. Ale z czegoś to wynika. Ludzie
        którzy za pracowali/ pracują ciężko nierzadko niczego się nie
        dorobiają- czy jest w Holandii? Tam pracujesz to miasz, tu
        niekoniecznie. Dlatego ludzie kombinują i naciągają państwo. Czy
        byłoby tylu rencistów, gdyby pensje były adekwatne do obecnych
        potrzeb? Czy ludzie w wieku 55 lt odchodzili by na emerytury, gdyby
        opłacało im się pracować? Czy byłoby tyle fikcyjnych rozwodów ,
        związków ziezalegalizowanych gdyby państwo wspierało wszystki
        rodziny? Czy opłacałoby się być bezrobotnym gdyby zakłady pracy
        dbały o swoich pracowników? Czy gdybyśmy mieli prawdziwą polityke
        prorodzinną to kobiety uciekałyby na zwolnienia pod byle pretekstem?
        Nie. Gdyby miały pracę, która zapewnia im godny zarobek - sznowałyby
        ją, i nie uciekały by z niej. Niestety w naszym państwie prawo jest
        beznadziejne, zmusza od kombinowania ( kto z nas nie odliczył sobie
        np. darowizny - lewej oczywiście), naciągania go, To nie wina tych
        kobiet, lewych rencistów, bezrobotnych.To wina nieudolnych
        polityków, którzy sprawili, ze w Polsce aby normalnie żyć trzeba
        naginać prawo. Każdy dostosowuje się do warunków jak może- i tyle.
        Pierwszą ciąże z premedytacją spędziłam na L4 (prawie całą).
        Pracodawca nie był ok. wobec mnie- wymagania ogromne, płaca
        minimalna. Nie miałam skrupułów. Obecny pracodawca jjest ok. Wymaga
        ale płaci dobrze, szanuje mnie jako pracownika. I ja szanuje jego.
        Jestem w 8 m-c i pracuje.
        Podobnie jest z naszym państwem. Jak będzie normalnie, nie będzie
        kombinowania. Jak zasiłki będą dla wszystkich nie będzie fałszywych
        rozwodów, jak płace będą dobre- ludzie przestaną pracowac na czarno,
        przestaną uciekac na l4 - bo nie będzie im się to opłacało.
        • wiu Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 09:33
          Uff....ale się dziewczyny żrą....

          Ja mam chyba tak jak Benit pisze - pracę, któą szkoda by było
          stracić, w której mi dobrze, także teraz (jestem w 26 tc). Dodatkowo
          spłacamy z mężem kredyt za dom smile).
          Rodzice wpoili mi dążenie do odpowiedzialnego i porządnego
          zachowania. I nie ma znaczenia, że obok ktoś sobie "bimba".
          Na razie mam to szczęście, że nic mi się nie dzieje w ciąży.
          Dojeżdżam samochodem, pracuję w wygodnym biurze, mam wyrozumiałęgo
          szefa.
          Zamierzam pracować minimum do 30 tc (wtedy wraca z macierzyńśkiego
          koleżanka dzięki której nie będzie obsuwy w wykonywaniu moich zadań
          służbowych), maksimum do 36 tc (wg sugestii lekarza, że mam być już
          wtedy "spakowana"). Daje mi to okres 6 tygodni "do decyzji". Moment
          odejścia na L4 (nie na wypoczynkowy bo to nie będzie wypoczynek,
          tylko sytuacja zdrowotna i to 2 ludzi) W zależności od sytuacji w
          pracy i mojego samopoczucia wybiore moment "odejścia". Niekorzystne
          czynniki w mojej sytacji to już 3-krotne poronienie i dojeżdżanie
          codziennie 30 km w jedną stronę do biura, zimową już porą, w pasach
          obciskających niewygodnie spory już brzuch, w intensywnym ruchu
          drogowym. Nawet jeśli nadal nic mi nie będzie (oby!), chcę chuchac
          na zimne i poddac się takiemu okresowi ochronnemu. Nawet jeśli nic
          mi nie będzie (w znaczeniu: nie będę chora), to będę w na tyle
          delikatnym stanie, że będzie zasługiwał on na wzięcie L4. Kiedy
          pójdę na owo L4, odbędzie się to za zgodą/zrozumieniem: 1) szefa 2)
          współpracowników 3) lekarza, który dał już tego przesłanki.
          I to chyba o tą delikatność chodzi.... jedne są uczciwe, inne nie,
          jedne są twardsze, inne słabsze. I w zależności od tego, ida na L4
          od poczatku ciązy albo dopiero pdo koniec.
          Na zakończenie dodam jeszcze, że po wszystkich poronieniach w
          szpitalu wypisywano mi 2 tygodnie chorobowego, mimo że już
          praktycznei na drugi dzień mogłam normalnei funkcjonować...
          Czy nie jest to podobne do sytuacji "idzenia" smile) na L4 w
          zaawansowanej ciąży?
          Autorka postu [podjęła taką deyczję a nie inną. Nie znamy jej,
          pewnie wszystkiego nie opisała. Osądzić ją mogłoby tylko bardzo
          wnikliwe dochodzenie, któego przecież nei będzie, albo jej włąsne
          sumienie. Mam tylko 1 uwagę: czy naprawde przez te 2 miesiące
          nie "zwariuje z nudów w domu"???
          • asiaiwona_1 Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 09:49
            wiu napisał:


            >
            > Na zakończenie dodam jeszcze, że po wszystkich poronieniach w
            > szpitalu wypisywano mi 2 tygodnie chorobowego, mimo że już
            > praktycznei na drugi dzień mogłam normalnei funkcjonować...
            > Czy nie jest to podobne do sytuacji "idzenia" smile) na L4 w
            > zaawansowanej ciąży?

            U mnie było podobnie - tzn. synek zmarł dzień po urodzeniu a i tak
            przysługiwał mi macierzyński (połowa). Fizycznie wszystko ok było po
            tygodniu, no może 2 od porodu. A jeśli chodzi o psychikę, no cóż,
            ani 2 miesiące, ani 6 miesięcy nie ukoją tego bólu...
            Więc chyba wg przeciwniczek chodzenia na zwolnienie w ciąży ja
            też byłam wyłudzaczką, bo przecież macierzyński jest związny z
            opieką nad noworodkiem. Czyli, że ja powinnam "zrzec" się tego
            macierzyńskiego?
            Jak już odczekam jakiś czas i zaję ponownie w ciążę to zamierzam iść
            na zwolnienie tak szybko jak się da. Niewykluczone, że na śmierć
            mojego synka wpłynęła nerwowa atmosfera w pracy. Kolejnym razem nie
            zamierzam ryzykować. Poza tym w ciąży szybciej się męczymy, stres w
            prazy źle wpływa na ciążę, więc wydaje mi się, że nazywanie
            wyłudzaniem świadczeń pójście na zwolnienie jest dużą przesadą.
        • goblin.girl Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 14:57
          benit14 napisała:
          > Pierwszą ciąże z premedytacją spędziłam na L4 (prawie całą).
          > Pracodawca nie był ok. wobec mnie- wymagania ogromne, płaca
          > minimalna. Nie miałam skrupułów. Obecny pracodawca jjest ok. Wymaga
          > ale płaci dobrze, szanuje mnie jako pracownika. I ja szanuje jego.
          > Jestem w 8 m-c i pracuje.

          Benit14, trafiłas w sedno, to, ze chce mi sie pracować, wynika z tego, ze w
          pracy jest mi dobrze, a nie z lojalnosci wobec tzw. państwa, bo co do tego
          drugiego, to nie mam nawet za bardzo odczucia, co to jest za twór i czemu mu
          jestem winna lojalnosc. No, może jeszcze mi sie chce pracowac z głupiej
          uczciwości tongue_out Nie jestem święta, ale pewne rzeczy po prostu robię.

          > Podobnie jest z naszym państwem. Jak będzie normalnie, nie będzie
          > kombinowania. Jak zasiłki będą dla wszystkich nie będzie fałszywych
          > rozwodów, jak płace będą dobre- ludzie przestaną pracowac na czarno,
          > przestaną uciekac na l4 - bo nie będzie im się to opłacało.

          to już większy problem, bo odwracajac - jak ludzie przestaną kombinowac, to
          dopiero wtedy bedzie normalnie. Ale kombinować musza przestać wszyscy, bo z nich
          wywodzi się głos ludu wybrany, czyli nasi wspaniali rządzący, którzy pierwsi
          dają przyklad kombinowania i dalej już z górki idzie.
          • delfina77 Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 21.09.08, 23:26
            W pelni popieram - zrobilam to samo w pierwszej ciazy, pracowalam do konca 7mego
            miesiaca a potem poszlam za L4. Pracowalam w szkole, ale wcale nie bylo tak
            latwo jak sie niektorym wydaje. Same klasy maturalne, ktore trzeba porzadnie
            przygotowac, wiec ciagle jakies zadania, kartkowki, wypracowania itp., do tego
            trzeba przeprowadzic normalne lekcje. Niekiedy bylam tak zmeczona, ze juz
            padalam a do szkoly tez mialam kawalek drogi wiec w 8mym miesiacu, gdy juz
            mialam wielki brzuch i gdy sie zaczal sezon grypowy, zdecydowalam sie isc na L4
            juz do konca ciazy. Nie zaluje, bo odpoczelam sobie i przygotowalam sie
            psychicznie i psychicznie do porodu. Za granica moze i niektore kobiety pracuja
            do samego konca, ale nie jest to norma. Jest duzo wiecej mozliwosci pracy na
            tzw. flexi-time, sama tak teraz pracuje ale to ja ustalam ile godzin w tygodniu
            jestem w stanie przepracowac. W takim systemie mozna faktycznie przepracowac
            prawie do konca ciazy. Za to nikt nie wspomnial, ze za granica sa tez przewaznie
            o wiele dluzsze urlopy macierzynskie, np. w Irlandii 6 miesiecy a w Polsce tylko 4
            • wronka30 Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 22.09.08, 00:51
              W Holandii tylko 16 tyg. w tym 4 tyg. juz sa wliczone przed porodem.
              Wiec z dzieckiem jestes maksymalnie 3 miesiace. Troche to malo, ale
              rzeczywiscie jesli ktos pracuje na pol etatu to nie jest zle. Po
              drugie praca jak dla mnie to tez forma samorealizacji, oderwania sie
              od domu, i kontakt z ludzmi. Wiec nie chcialabym z tego wszystkiego
              rezygnowac dla siedzenia 24 h na dobe w domu. Przeciez mozna
              zwariowac.
      • malamufka Re: Re A ile z Was tych uczciwych pracujących 22.09.08, 18:48
        Jestem ZA! I wkurza mnie, że znajdą się osoby, które czują się "okradane" lub
        "oszukane", a same nie chcą/nie potrafią/boją się zatroszczyć o siebie. Bo nie
        widzę innego powodu takiego krytykanctwa, poza czystą żywą ZAZDROŚCIĄ i
        myśleniem w stylu "skoro ja mogę pracować, to ona też!"
        Dziewczyny, jeśli naprawdę chcecie się do czegoś przyczepić, spalcie na stosie
        wszystkich ludzi pobierających zasiłki dla bezrobotnych i pracujących na czarno
        - gwarantuję, że okradają Was bardziej, niż kobieta która pójdzie na zwolnienie,
        jak tylko dowie się że jest w ciąży, po to tylko żeby mieć czas dla siebie.

        A tak na marginesie, to co Was to, do cholery, obchodzi?! Skoro ktoś chce iść na
        zwolnienie, to niech idzie - przestańcie się zachowywać jak krzyżówki moherowych
        beretów ze świętą inkwizycją.
    • rioana Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 08:37
      ada1 napisała:
      Chcę choć
      > trochę podelektować się macierzyństwem, poczuć tę magię i
      psychicznie
      > przygotować się do cudu narodzin. Dlatego nie pojadę prosto z
      pracy na porodówkę


      I ja cię również popieram, ada1!!

      Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że na tym forum jest tyle osób o tak
      wysokim poczuciu sprawiedliwości społecznej..
      Nagle wiele pań robi wrażenie takich nad wyraz prawych; a ja jestem
      przekonana, że w innej kwestii stosujecie kurtynę relatywizmu i już
      was nie boli np. nielegalne ściąganie filmów, muzyki czy też innych
      plików z internetu, albo zaopatrzenie się na allegro w jakiś
      frmowy "ciuszek", który znalazł się w kraju dzięki lepkim rączkom
      niektórych obrotnych rodaków. No tak, wiem, ale to oczywiście już
      zupełnie inna kwestia, zakrzykniecie.
      Więc krzyczcie i pracujcie, żeby ada1 mogła sobie poodpoczywać, bo
      czuję, że macie silne przekonanie fundowania jej tych atrakcji,
      które zorganizuje sobie w wolnym czasie.
      Pozdrawiam.
      • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 10:38
        Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że na tym forum jest tyle osób o tak
        > wysokim poczuciu sprawiedliwości społecznej..

        A jednak! Zaskoczenie!

        Nagle wiele pań robi wrażenie takich nad wyraz prawych; a ja jestem
        > przekonana, że w innej kwestii stosujecie kurtynę relatywizmu i
        już
        > was nie boli np. nielegalne ściąganie filmów, muzyki czy też
        innych
        > plików z internetu, albo zaopatrzenie się na allegro w jakiś
        > frmowy "ciuszek", który znalazł się w kraju dzięki lepkim rączkom
        > niektórych obrotnych rodaków. No tak, wiem, ale to oczywiście już
        > zupełnie inna kwestia, zakrzykniecie.

        Robi wrażenie??? A może są po prostu prawe? Nie "nad wyraz" tylko
        normalnie - obce jest im naciąganie??? To powinno być normalne w
        mojej ocenie. Jak możesz być przekonana o tym, że w innych
        sytuacjach ta prawość już nie funkcjonuje skoro w ogóle nie znasz
        wypowiadających się tutaj kobiet?! Mierzysz innych swoją miarą? Tak
        dla Twojej informacji - to, że większość kombinuje jak by tu
        naciągnąć państwo mam głęboko w nosie. Ja tak nie kombinuję. Nie
        ściągam też muzyki, filmów ani nielegalnego oprogramowania z
        internetu. Muzykę kupuję na płytach, na filmy chodzę do kina albo
        kupuję na DVD, oprogramowanie płatne kupuję. I nie kupuję ani ubrań
        ani kosmetyków z niepewnych źródeł. Dlatego Twoja ocena jest dla
        mnie oburzająca i krzywdząca. Zastanów się zanim coś napiszesz. A
        jeśli chodzi o zwolnienie - dopóki wszystko będzie okej, będę
        pracować. Jeżeli zacznę się źle czuć w stopniu uniemożliwiającym
        wykonywanie pracy pójdę na zwolnienie. Na razie byłam na zwolnieniu
        dwa tygodnie z powodu okropnych migren. Migreny minęły, ja wróciłam
        do pracy, chociaż nie mam tutaj jakiejś wspaniałej atmosfery i wiele
        rzeczy wyprowadza mnie z równowagi.
    • tika.1980 i ja rozumiem cię 22.09.08, 09:15
      W 33 tc na wizycie kontrolnej lekarz stwierdził, że szyjka skróciła się o
      połowę. Wystawił mi zwolnienie i w ten sposób ostatnie dwa miesiące ciąży
      spędziłam w domku. Gdybym czuła się dobrze i tak skorzystałabym ze zwolnienia.
      Choć na chwilę chciałam zwolnić tempo, nacieszyć się brzuszkiem i dopieścić
      córeczkę, która w czerwcu została starszą siostrą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka