ada1
19.09.08, 16:02
Zainspirował mnie wątek o zwolnieniach lekarskich. Większość z was bohatersko
obwieszcza, że będzie pracować aż do końca. A ja nie, z premedytacja pójdę na
zwolnienie, choć czuję się dobrze i nic mi nie dolega.
Jestem w 28 tc i jeszcze pracuję. Dociągnę pewnie do 30 tc, a potem pójdę na
zwolnienie lekarskie. Marzę o tym, by ostatnie miesiące poświęcić tylko sobie
i memu maleństwu. Mam tyle zaległych niezrealizowanych planów na które ciągle
brakuje czasu.....
Przeczytam wszystkie czekające na mnie lektury - Język Niemowląt, Pierwszy rok
życia dziecka i wiele innych. Urządzę pokoik maleństwu. Pmaluję ściany w
słodkie misie i kwiatuszki. Wreszcie wyciągnę maszynę i uszyję śliczne
kolorowe firaneczki, zasłonki, baldachimek. Rozważnie, powoli skompletuję
wyprawkę. Wypiorę, wypasuję wszystkie jej ubranka. Pojeżdżę z mężem po
sklepach by wybrać odpowiedni niedrogi i dobry wózek oraz mebelki. Wreszcie
włączę zakupioną 3 miesiące temu płytę DVD z jogą i ćwiczeniami relaksacyjnymi
dla ciężarnych. Nie tylko ją obejrzę, ale będę codziennie ćwiczyć

Zmodyfikuję mój sposób odżywiania. Będę wyciskać świeże soki z owoców,
przygotowywać codziennie zdrowe i urozmaicone sałatki. Wreszcie przy ładnej
pogodzie będę chodzić na długie spacery do parku, rozmawiać z moim maleństwem
i głaskać się po brzuszku. Eh! rozmarzyłam się....
Na te wszystkie rzeczy nie mam teraz czasu. Wychodzę z domu o 7 rano, wracam o
18. W biegu jem, niedosypiam, w biegu żyję, w pracy codzienny kołowrotek...
Nawet nie mam czasu by pomyśleć o tym, że noszę w sobie małego człowieczka.
Prawdę mówiąc nie poczułam jeszcze, że jestem w jakimś odmiennym stanie.
Dobrze się czuję, żyje tak jak dotychczas, ale mam nieodparte wrażenie, że coś
ważnego mnie omija. Ucieka bokiem i kiedyś będę tego żałować.
To moje pierwsze dziecko (i pewnie ostatnie). Chcę zapamiętać te chwile jak
coś wyjątkowego, dlatego właśnie te ostatnie miesiące z premedytacją poświęcę
sobie i mojej córeczce wykorzystując do tego zwolnienie lekarskie. Chcę choć
trochę podelektować się macierzyństwem, poczuć tę magię i psychicznie
przygotować się do cudu narodzin. Dlatego nie pojadę prosto z pracy na porodówkę.