wiu Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:37 Zawsze WYGODNIEJ jest "kombinować" niż dotrzymywać standartów... Ludzie to istoty leniwe...niektórzy nawet się oburzają, kiedy im to powiedzieć wprost. Ada1 - nie zawsze i nie tylko jest to bohaterstwo, długo pracować w ciąży. Czasem jest to zwykła uczciwość, cecha niepopularna... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:47 Ludziom wygodniej wierzyć, że "wszyscy" są nieuczciwi, żeby wyczyścić sobie sumienie i lepiej spać. Prawda w oczy kole, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:59 wiu napisał: > Zawsze WYGODNIEJ jest "kombinować" niż dotrzymywać standartów... > Ludzie to istoty leniwe...niektórzy nawet się oburzają, kiedy im to > powiedzieć wprost. > > Ada1 - nie zawsze i nie tylko jest to bohaterstwo, długo pracować w > ciąży. Czasem jest to zwykła uczciwość, cecha niepopularna... Szczególnie niepopularna wtedy, gdy tylko jedna ze stron dotrzymuje standardów. Przez 7 miesięcy dotrzymywałam i jaki jest bilans? Niestety /dla mnie/ niekorzystny, dlatego od tej chwili przestaję grać fair. Odpowiedz Link Zgłoś
zadomowienie I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 22.09.08, 09:37 A ja powiem tak. 28 tc... to nie taka wczesna ciąża. Nie poszłas na zwolnienie jak niektóre dziewczyny w 2-3 tyg. Pisze tu o zdrowych osobach z niezagrożona ciążą. Ja osobiście spotykam się bardzo często z tym, że dziewczyny zatrudniaja sie u kogos fikcyjnie, "pracują" 1-2 miesiące i na zwolnienie. I ZUS płaci im pensyjkę... Ale nie oceniam tego aż tak negatywnie. Każdy robi co uważa za słuszne. Może ktos ma tak "ciężkiego szefa" ,że woli w spokoju siedzieć w domu? Może żle się czuje 8-9 godzin w pracy. Może szef nie ma dla przyszłej mamy innego miejsca w pracy. Ja się z tym spotkałam. Powiedziałam szefowi ,że jestem w ciązy i że musimy pomysleć jak to ułozyc żeby on był zadowolony a ja nie czuła sie źle. Powiedział, że przy azbeście nie pracuję i żebym skończyła dyskusje. I jak z taką osoba sie dogadać? Tak więc jestem w 11 tc i dzis ostatni dzień w pracy. Moja firma i tak się likwiduje i ZUS "zabezpiecza" mi ciążę. Nie uśmiecha mi sie siedzieć w domu. Ale czy ja w ciązy znajdę pracę? Nie chce kłamać przyszłego pracodawcy... Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 22.09.08, 14:38 zadomowienie napisała: > A ja powiem tak. 28 tc... to nie taka wczesna ciąża. Nie poszłas na > zwolnienie jak niektóre dziewczyny w 2-3 tyg. W drugim tyg. ciazy masz dopiero owulacje, wiec trudno aby znalazl sie lekarz, ktory wystawi w tym czasie zwolnienie. No bo na jakiej podstawie? No ale przeciez jak da sie pieknie w lapke, to wszystko jest mozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
zadomowienie Re: I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 23.09.08, 08:52 Wronka30.... da... prywatny da. ZŁe warunki pracy, zły szef... wszystko sie da załatwic. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:56 Oczywiście masz do tego prawo, tylko zastanów się, czy przynajmniej części tego czasu nie załatwić urlopem. Zwolnienie w ciąży niestety może mieć wpływ na wysokość zasiłku macierzyńskiego - warto o tym wiedzieć. Zasiłek jest liczony jako 100% średniej z ostatnich 12 m- cy, podobnie jak zwolnienie - a zwykle mamy jakies podwyżki co najmniej co 12 m-cy. Zatem każde zwolnienie nieznacznie obniża dochody z ostatnich 12 m-cy... Ja wprawdzie z tych, które chcą pracowac do dnia porodu, ale za to planowałam trzy tygodnie zwolnienia na przełomie 2. i 3. trymestru. Jak wszystko przeliczyłam, to wybrałam urlop Odpowiedz Link Zgłoś
postka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 15:51 a, i tak mi się jeszcze pomyślało z innej beczki trochę - zgodnie z prawem pracy zdaje się kobieta w ciąży nie powinna przed komputerem spędzać więcej niż ileś tam godzin - nie wiem dokładnie, chyba ok 4. I w teorii pracodawca powinien ją przesunąć w pozostałych godzinach do pracy nie wymagającej używania komputera. Idę o zakład, że 90% z nas pracujących w biurze i na codzień nie rozstających się z laptopem, jakby miało robić w pracy cokolwiek niezwiązanego z komputerem, to byłyby to chyba wyłącznie plotki przy kawie, ewentualnie przekładanie segregatorów z jednej półki na drugą... W każdym razie, jak powiedziałam w żartach mojemu szefowi o takim przepisie, to zrobił wielkie oczy i powiedział, żebym w takim razie jednak poszła na to zwolnienie, bo inaczej to się będę pałętać pół dnia po biurze bez celu i pozostałych rozpraszać Odpowiedz Link Zgłoś
j04nn4 do ada 1 22.09.08, 15:43 Popieram Cię w 100 % ten czas należy spędzić spokojnie, bez stresów i przygotować się do nowej roli. Ja akurat jestem na zwolnieniu od 2 tygodnia ciąży teraz a w pierwszej byłam od 6 tygodnia. Tylko u mnie spowodowane to było wiecznymi powikłaniami. Ale jakby było wszystko oki także poszła bym na L4, bo nie miałabym zamiaru oglądać wiecznie niezadowolonej miny szefa, i pretęsji. Wiadomo znajdą się i takie, które myślą o nas jak o czarownicach i spaliłyby nas na stosie, ale ja mam je gdzieś, każdy niech robi wedle swojego uznania. Pozdrawiam Asia 3 letnia Maja i 36 tyg Franio Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 22.09.08, 16:47 Niektóre z was pytają dlaczego chcę wybrać zwolnienie lekarskie a nie urlop wypoczynkowy lub bezpłatny. Powód jest prosty, na urlop bezpłatny mojej rodziny nie stać. Same wiecie jak jest - kredyt mieszkaniowy, samochodowy, parę sprzętów na raty, wydatki związane z przyjściem na świat nowego członka rodziny itd. liczy się każda złotówka i dlatego na urlop bezpłatny sobie nie pozwolę. Wyjście drugie – wypoczynkowy. Pieczołowicie ciułany przez cały rok. Rezygnacja latem z wakacji, zimą z ferii tylko po to żeby ubierać jak najwięcej i wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, który (przynajmniej dla mnie) jest dramatycznie krótki. Wiem, że w innych krajach mają go jeszcze mniej, ale ja żyję tutaj, w tej rzeczywistości i uważam że zostawienie 18 tyg. noworodka pod opieką obcej osoby lub państwowego żłobka jest złem koniecznym. Chcę dociągnąć przynajmniej do pół roku i dopiero wtedy wrócić do pracy, właśnie po to potrzebny mi jest urlop wypoczynkowy. Oczywiście mogłabym napisać, że zwolnienie mi się należy bo nogi puchną, pobolewa odcinek lędźwiowy kręgosłupa, od czasu do czasu miewam migrenowe bóle głowy, szybko się męczę i pracuję w stresie. Mam prawo to wszystko napisać, bo właśnie takie (i tylko takie) dolegliwości w 7 miesiącu ciąży odczuwam. Czy według was teraz należy mi się zwolnienie lekarskie? Czy to wystarczające powody żebyście mnie rozgrzeszyły? Dla mnie to bez znaczenia, bo dobrze wiem, że z takimi dolegliwościami też można pracować. Pójdę na zwolnienie, bo czuję że właśnie teraz, w tym momencie powinnam to zrobić - dla siebie, dla mojego dziecka. Wyrzuty sumienia wobec społeczeństwa powodowane 2-miesięczynm zwolnieniem? Nie posiadam. Natomiast gdy okaże się, że po upadku na schodach do metra kiedy to w 6 mc potrącił mnie kretyn z aktówką w ręku, moje dziecko nie będzie zdrowe – tych wyrzutów sumienia nigdy się nie pozbędę. Warto tak ryzykować? W imię czego? Przez 7 miesięcy ryzykowałam a społeczeństwo, państwo, pracodawca na każdy kroku, wyraźnie dawali mi do zrozumienia – twój brzuch, twój problem. Teraz ja czuję się zwolniona z obowiązku lojalności wobec nich – moje 2 miesięczne zwolnienie lekarskie – ich problem. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 22.09.08, 22:03 > Wyjście drugie – wypoczynkowy. Pieczołowicie ciułany przez cały rok. Rezy > gnacja > latem z wakacji, zimą z ferii tylko po to żeby ubierać jak najwięcej i > wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, który (przynajmniej dla mnie > ) > jest dramatycznie krótki. Wiem, że w innych krajach mają go jeszcze mniej, ale > ja żyję tutaj, w tej rzeczywistości i uważam że zostawienie 18 tyg. noworodka > pod opieką obcej osoby lub państwowego żłobka jest złem koniecznym. Chcę > dociągnąć przynajmniej do pół roku i dopiero wtedy wrócić do pracy, właśnie po > to potrzebny mi jest urlop wypoczynkowy. Tak, tylko przelicz to dobrze. Jeśli miałaś w ostatnim roku znaczną podwyżkę, to długie zwolnienie może kosztować Cię obniżenie zasiłku macierzyńskiego - i wyjdzie na to samo... Z pełnego zasiłku łatwiej odłożyć na choć trochę wychowawczego. > Oczywiście mogłabym napisać, że zwolnienie mi się należy bo nogi puchną, > pobolewa odcinek lędźwiowy kręgosłupa, od czasu do czasu miewam migrenowe bóle > głowy, szybko się męczę i pracuję w stresie. Mam prawo to wszystko napisać, bo > właśnie takie (i tylko takie) dolegliwości w 7 miesiącu ciąży odczuwam. Czy > według was teraz należy mi się zwolnienie lekarskie? Jest dla mnie oczywiste, że Ci się należy. Twoja decyzja - jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny. Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o Waszą przyszłość. I oby inni robili dla gospodarki, dla społeczeństwa, dla Polski tyle, co Ty teraz, inkubując obywatela BTW - koleżanka z pracy zachowuje się wobec mnie tak złośliwie, że dziś przez nią płakałam. Wiem, ze sama ma kłopoty, może z tego to wynika, więc na początek z nią delikatnie porozmawiam, ale gdyby to miało potrwać, to tak, pójdę na zwolnienie. Z żalem i z poczuciem, że po prostu musiałam to zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 23.09.08, 12:32 uccellino napisała: > Jest dla mnie oczywiste, że Ci się należy. > Twoja decyzja - jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem > odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny. > Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o > zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla > niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest > to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić > teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o > Waszą przyszłość. > I oby inni robili dla gospodarki, dla społeczeństwa, dla Polski > tyle, co Ty teraz, inkubując obywatela Dziękuję za głos rozsądku nie pozbawiony jednocześnie empatii. Tak mało tego tu na forum i nie tylko... Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia-olusia-81 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 18:46 Kobietki, po co te nerwy i kłótnie. Wszak złość piękności szkodzi a w ciąży nie wolno się niepotrzebnie denerwować! Jakie jest życie, każda wie, każda z nas sama decyduje, czy będzie pracować w ciąży, czy nie. Może wina leży po stronie pracodawców. Stres, niskie zarobki, ciężkie warunki, skłaniają wiele z nas do pójścia na zwolnienie mimo dobrego zdrowia. A może wina leży po stronie państwa. Niby tak gorąco zachęca się Polki do rodzenia dzieci. I co z tego, skoro macierzyński trwa zaledwie 20tyg a co potem....Aby skorzystać z zasiłku wychowawczego, dochód na członka rodziny to 504 netto. Po prawdzie, która z nas decyduje się na dziecko, mając 1500 netto na rodzinę ? Przecież rata kredytu na mieszkanie + opłaty, daje kwotę wyższą niż 1500 ! Nie ma co obwiniać innych, czy wyzywać od wyłudzaczy, wszakże jest gdzieś napisane : "Kto z Was jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień..." Wszystkim przyszłym mamusiom życzę powodzenia PS.kiedy w końcu udało mi się zajść w ciążę, od razu poszłam na zwolnienie mimo, że czułam się rewelacyjnie i nie spotkało się to z niechęcią ani pracodawcy ani znajomych. Poprzedni pracodawca zwolnił mnie, kiedy drugi raz poroniłam, stwierdzając, że w tym z-dzie pracy nie ma miejsca na moje fanaberie. A rok wcześniej dostałam nagrodę jako dobry pracownik....Nic dodać, nic ująć Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 22:04 Ja czytając niektóre Panie zastanawiam się na co w ciązy można wziąć zwolnienie . Czy musi być bezpośrednie zagrożenie zdrowia badz zycia dziecka lub matki ? Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa , ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy . Jeśli kilka takich dolegliwosci uzbiera się naraz ciąża już staje się odrobinę uciążliwa . Nie jest zagrozone życie ale przecież idąc na zwolnienie z powodu przeziebienia tez raczej życie nie jest zagrożone . Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 22:13 ellana1 napisała: > Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa , > ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy . Oczywiscie, ze mozna. Tylko, ze po ustapieniu dolegliwosci mozna rowniez wrocic do pracy, co wiekszosc kobiet nie wzielaby nawet pod uwage. Sama ciaza traktowana jest jako choroba i stad ten problem. A wracajac do sedna, autorka watku nie odczuwa dolegliwosci tylko kosztem innych ludzi chce zrobic sobie 2 miesiace wolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 12:09 wronka30 napisała: > ellana1 napisała: > > > Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa , > > ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy . > > Oczywiscie, ze mozna. Tylko, ze po ustapieniu dolegliwosci mozna > rowniez wrocic do pracy, co wiekszosc kobiet nie wzielaby nawet pod > uwage. Sama ciaza traktowana jest jako choroba i stad ten problem. > A wracajac do sedna, autorka watku nie odczuwa dolegliwosci tylko > kosztem innych ludzi chce zrobic sobie 2 miesiace wolnego. Autorka wątku odczuwa właśnie podobne dolegliwości - o czym kilka postów wcześniej pisała - lecz wygląda na to, że ty czytasz tylko to, co pasuje do twojej z góry ustalonej tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:15 L4 to kradzież? a nas nie okradają?! przykłady: tu_mama 22.09.08, 19:37 Odpowiedz naczytałam się oskarżeń pt."okradasz rząd, społeczeństwo, innych" idąc na L4 bez wskazań medycznych w jednym z wątków na tym forum. hmm i tak się zaczełam zastanawiać.. ja też ide na L4 od 33tc, już niedługo. z premedytacją i bez wyrzutów sumienia, bo nie czuje żebym kogokolwiek okradała. ale postanowiłam podać kilka przykładów, gdy "rząd, społeczeństwo, itp" okrada mnie, od kiedy jestem w ciąży: 1. nie mam dostępu do lekarza z NFZ, muszę/chcę więc (jedno wynika z drugiego) chodzić do lekarza prywatnie, płacąc za każdą wizyte - (mam na myśli praktykujacego położnika i wizyty w terminach jak trzeba, a nie kiedy się da), 2. wynagrodzenie na L4 to 100% pensji - BZDURA! - byłam wcześniej 3 tygodnie na L4 ze względu na przodujące łożysko - i okazało się, że moje wynagrodzenie to i owszem, 100%, ale średniej z ostatnich 12 miesięcy. dostałam 200zł mniej na wypłate. 3. wynagrodzenie na macierzyńskim to 100% pensji - BZDURA! wynagrodzenie liczone jako 100% średniej z ostatnich 12 miesięcy, sprawia, że pomimo 2 podwyżek w tym roku, na macierzyńskim dostane 400zł mniej niż np. za bieżący miesiąc! łatwo policzyć ile mi ukradziono. 4. ustawa daje mi prawo do 2 dni urlopu okolicznościowego z okazji urodzenia dziecka.. taaa, ciekawe kiedy mam je wziąć, skoro z dniem porodu zaczynam macierzyński, a potem nie można! urlop okolicznościowy przysługuje z "założenia" w bezpośrednim sąsiedztwie jakiegoś wydarzenia (jak z okazji ślubu). więc okradziono mnie z 2 dni płatnego 100% urlopu. 3. okres przebywania na L4 i na macierzyńskim to czas, za który otrzymane wynagrodzenie NIE wlicza się do tzw. TRZYNASTKI - mam do niej prawo z racji miejsca pracy, ale otrzymam ok 50% kwoty, jaką dostałabym, gdybym nie była w ciąży. no to jakiś 1000 w plecy. 4. przysługują nam 2 dni opieki nad dzieckiem w roku - o wynagrodzenie za te 2 dni również zostanie pomniejszona tzw. "trzynastka". 5. pracownik ma prawo do "trzynastki" jeśli przepracuje u pracodawcy min.6 m-cy w roku. taa tylko macierzyński się do tego okresu zatrudnienia nie wlicza! jeśli rząd WYDŁUŻY macierzyński do 26 tygodni (182 dni) - jak planuje - to kobiety, które dziś otrzymują trzynastki, UTRACĄ do niej prawo, jeśli cały urlop przypadnie w 1 roku kalendarzowym. czyli "zapłącą" za ten prezent.. no jakby nie patrzeć. 6. przez to, że macierzyński trwa tylko 18 tyg. nie wykorzystałam 22 urlopu w tym roku. o ten zaległy urlop "wydłuże" sobie macierzyński. ale nie dostałam w związku z tym tzw. gruszy - dofinansowania do wczasów. to mała "cena" za dodatkowe 4 tygodnie z dzieckiem, ale jednak! tej kasy nie miałam i mieć nie będę, więc są to takie tam rozważania.. ale z tym okradaniem to jak widać: każdy medal ma dwie strony. aha. i tu naprawdę nie chodzi o kase. i nie kasa jest ważna. ważne jest to jak się nas matki traktuje, a co się nam wmawia. ważne jest aby widzieć oba apekty macierzyństwa i nie napadać na inne kobiety z hasłami "złodziejka, oszustka". ja wiem, że to łatwiej, niż iść pod sejm z transparentem "złodzieje" no to sobie pogadałam dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Do tu_mama 22.09.08, 22:24 Uważasz, że nie okradasz - OK, każdy moze racjonalizować. Ale zgodzisz się chyba, że pójście na zwolnienie lekarskie w celach a) wypoczynkowych b) widzimisiowych c) jakichkolwiek innych oprócz zdrowotnych jest złamaniem zasad przyznawania zwolnienia lekarskiego. Wyobraź sobie sytuację, w której hipotetyczna p. Jadzia, która za rok czy pół roku ma przejść na emeryturę, na której z kolei będzie się opiekowała dziećmi córki (bo np. córka właśnie wtedy wraca do kraju i nie chce posyłąć dzieci do żlobka), no więc p. Jadzia idzie do lekarza i prosi o zwolnienie lekarskie, bo chce sobie odpocząć, póki ma okazję, bo potem na tej emeryturze to będzie miała zapiernicz że hej. I w ogóle ona prosi o zwolnienie, bo teraz co prawada nic jej nie dolega, ale chciałaby się tak podkurować na zaś. Moim zdaniem wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego dla celów wypoczynkowych jest utrzymywaniem w Polsce paranoi, w której każdy każdego stara się rzeźbić jak może. Zamiast żyć jak wolni ludzie, kombinujemy jak niewolnicy. Ty natomiast w swoim poście wyrażasz pretensje, że w kraju, w którym zwolnienia lekarskie są nadużywane na masową skalę, rząd i pracodawcy mają czelność obliczać wynagrodzenie nie od 100% poborów. I w ogóle jak to możliwe, że pracownikowi, który nie jedzie na urlop, odmawia się dofinansowania wyjazdu na urlop. Co do urlopu okolicznościowego - proste, zacznij go dwa dni po urodzeniu dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:27 To kiedy można iśc na zwolnienie ??? Autor: ellana1 22.09.08, 22:24 Odpowiedz Zadałam pytanie w innym wątku ale zapytam jeszcze raz . Czytam sporo wypowiedzi atakujących ciężarne które idą na zwolnienie . Niech się wypowiedzą te Panie które tak ostro krytykują ciężarne na zwolnieniach : kiedy kobieta w ciąży może iśc na zwolnienie ? Czy musi być zagrożone życie dziecka bądz matki ? Bo jeśli uzbiera się kilka ``drobnych `` dolegliwości takich jak : ból kręgosłupa , ciągłe zmęczenie , zawroty głowy , skurcze (np od siedzenia w jednej pozycji przez 8godzin) to ciąża już staje się trochę uciążliwa . Czy idąc na zwolnienie z takich powodów okradamy Państwo ? No bo przecież życie dziecka nie jest zagrożone (no chyba ze skurcze doprowadzą do wczesniejszego porodu). Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:42 Wystarczy, że matka jest chora lub ma nietypowe, niepokojce objawy na podstawie których specjalista, tj. lekarz uznaje, czy jest zdolna do pracy. Ból kręgosłupa nie jest nietypowy ani niepokojący, jedynie uciążliwy. Przy odrobinie dobrej woli ze strony ciężarnej i pracodawcy można ciężarnej ulżyć. W domu kręgosłup boleć nie przestanie. Podobnie zmęczenie. Zamiast siedzieć 8 godzin, można raz na godzinę robić przerwę. O skutkach zawrotów głowy niech decyduje lekarz. Może zdecydujmy się, czy w ogóle chcemy zachodzić w ciążę, czy jest ona W OGÓLE zdrowa dla matki, bo jeżeli każda w życiu uciążliwość ma człowieka wyjmować z rynku pracy, to wszyscy powinniśmy iśc na zwolnienie. Dojazdy do pracy też są nieraz uciążliwe, powodują uszczerbek na zdrowiu (spaliny, ryzyko wypadku, nieprzyjemna stresująca atmosfera), a jednak nie są podstawą przyznawania zwolnień lekarskich. Jeżeli ciąża jest stanem chorobowym, to może ni ema sensu się na nią pochopnie decydować. No bo co będzie, jeśli zdarzą się komplikacje? Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 23:20 Czytam te wszystkie wypowiedzi przeciwniczek zwolnien lekarskich i już nie wiem co mam myślec . Czy Wy rzeczywiscie tak myślicie czy już zapętliłyście się w tym wszystkim i będziecie do upadłego bronić raz obrane drogi zeby nie wyszło na to ze może nie do końca macie rację . Zeby było jasne : ja tez się dziwię jak ktoś od 6tc idzie na zwolnienie i juz do konca na nim zostje (a pozniej płacze bo zasiłek rehabilitacyjny , bo zus chce kontrolować). Ale np jesli kobieta jest po 3 poronieniach to przestaję się dziwić bo mam trochę ludzkich uczuć i rozumiem ze idzie na zwolnienie mimo tego ze akurat w tej chwili nic się nie dzieje . Bo bardzo się boi ze znowu cos się może przytrafić , nie chce stracic dziecka . Założycielka wątku idzie na zwolnienie ok 30tc . Niby nic jej nie jest ale chyba nie wytrzymuje pracy 10h na dobę , długich dojazdów jesli decyduje się na zwolnienie . Bo jednak ciąża trochę osłabia i chyba przestał jej słuzyć taki tryb pracy , niedosypianie itd Golfstrom : jak może ulżyc pracodawca ciężarnej z bólem kegsłupa ? Przesunie jej środek ciezkosci ciała ? Mnie zaczynał bolec kregosłup w 7mym miesiacu i juz do konca nie przestawał . Przestało bolec dopiero jak urodziłam . To ze jestem zmęczona nikogo w pracy nie interesowało bo mój pracodawca miał takie podejscie jak Ty : było się wczesniej zastanawić czy wogole zachodzic w ciąze bo przecież oczywiste ze ciąza moze powodowac pewne problemy . Jak już jestes w ciązy nie marudz . Powinnam pracować tylko 4godziny przed komputerem ale oczywiscie nie było takiej możliwości mimo ze to jest niezgodne z prawem . Pewnie ze to są tylko niewielkie niedogodności ale razem uzbierane sprawiają ze kobieta czuje się źle . Dlaczego kobieta w ciązy musi miec skrupuły idąc na zwolnienie a mężczyzna idzie do lekarza ze zwykłym przeziębieniem i dostaje tydzien chorobowego i przykazanie brania witaminy c . On skrupułów nie ma . A przecież jego zycie też nie jest zagrozone , może pracować z katarem a nie wylegiwać się w domu przed telewizorem . Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 23:51 Mnie tez bolał w ciązy kręgosłup. Czy byłam w pracy, czy byłam w domu. Pracodawca wymienił mi fotel. Pomagała mi też pooduszka w okolicach krzyża. Pracowałam nieco wolniej. > To ze jestem zmęczona nikogo w pracy nie interesowało bo mój > pracodawca miał takie podejscie jak Ty : było się wczesniej > zastanawić czy wogole zachodzic w ciąze bo przecież oczywiste ze > ciąza moze powodowac pewne problemy . Tutaj ostro zaprotestuję - ja nie mam takiego podejścia, takie podejście jest natomiast logiczną reakcją na stwierdzenia, że trzeba koniecznie iść na zwolnienie w ciąży, bo praca jest w ciąży niewskazana. I pracodawcy, którzy z reguły są szowinistami (nawet jesli są kobietami), utwierdzają się w takim podejściu przez tę praktykę. Kobiety, zamiast walczyć o normalizację życia zawodowego, wolą - jak pisałam wyżej - utwierdzać istniejącą paranoję. Bo normalnie powinno być tak, że jesli rozmowa z pracodawcą nic nie daje, to inspekcja pracy powinna mu wytłumaczyć, że nie wolno łamać zasad BHP i pracownik w ciązy może wypracowywać zysk dla firmy nawet jeśli nieco zreorganizuje się jego, a raczej jej obowiązki. Nie chodzi mi o to, żeby te wymęczone, obolałe, zagrożone poronieniem walczyły. Ale żeby te, które po prostu są w ciąży i trochę gorzej się czują, nie ściemniały. > Dlaczego kobieta w ciązy musi miec skrupuły idąc na zwolnienie a > mężczyzna idzie do lekarza ze zwykłym przeziębieniem i dostaje > tydzien chorobowego i przykazanie brania witaminy c Nie wiem - jeśli jest to sugestia chorego, to lekarz powinien ocenić, czy jest słuszna, w końcu to on wypełnia druczek. Ale już widzę oczyma wyobraźni wątek na 200 postów, jak to przeziębieni mężczyźni nie siedzą w domu, tylko łażą do pracy, zarażając po drodze kobiety w ciąży, dzieci, staruszki i resztę społeczeństwa. Czytam posty i nie mam złudzeń - to się nigdy nie zmieni. Z własnego doświadczenia (przypadki w rodzinie) wiem, że te zwolnienia będzie się brało, bo grafiki się z pracą męża nie składają, bo się miało cięzki meisiąc, bo się chce z dzieckiem wcześniej wyjechać na wakacje... Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 00:23 Z jednej strony rozumiem . Jest jakieś przekonie ze jak ciężarna to powinna być na zwolnieniu . Sama pracowałam w Wigilię rano i zadzwoniła do mnie koleżanka z życzeniami i była w szoku ze nie wzielam zwolnienia . Jak można w ciązy w Wigilie pracować ! I też mi ręce opadają jak czytam posty dziewczyn ktore są na zwolnieniach od 6tc (zaznaczam bez konkretnej przyczyny) i teraz się martwią bo zus , kontrola . Niestety trzeba wiedziec czym to moze grozić . Swoją drogą lekarze chyba muszą w kartach kłamac zeby nie stracić prawa wykonywania zawodu ... Jednak każdy przypadek jest inny i praca pracy nierówna . Kiedys tu na forum dziewczyna została zmieszana z błotem ze złodziejka bo okrada panstwo itd a pracowała w jakimś ośrodku dla ludzi uposledzonych - niektorzy agresywni i bała się ze może po prostu od kogoś dostać , czasem w pracy musiała użyc siły i bała się ze może poronić . Poszła na zwolnienie bo nie było dla niej innej pracy . Odpowiedz Link Zgłoś
leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 02:29 sorry,że się wtrącam, ale mam pytanie: czy nie ma możliwości wzięcia urlopu po prostu? Nie wiem jak to funkcjonuje w Polsce, ale ja mogę wziąć macierzyński na 11 tyg przed planowana datą porodu, zależnie od tego ile przepracowałam dla danej firmy płaci mi albo pracodawca albo państwo. Mało tego, jeśli zdecyduję się pracować do końca, a w międzyczasie w ciągu czterech tygodni poprzedzającch przewidywaną datę porodu nie pojawię się w pracy choćby jeden dzień ze względu na stan zdrowia - AUTOMATYCZNIE idę na macierzyński. Dodam, że płatny to max 39 tyg. Pieniądze niewielkie w porównaniu do pensji, ale nikt mi nie każe siedzieć 9 miechów na garnuszku państwa / pracodawcy. Naprawdę nie ma możliwości wzięcia takiego zwolnienia w Polsce? Uczciwie i bezproblemowo? Ja zamierzam z tych 11 tyg skorzystać, bo choć czuję się dobrze, to nie daje już rady funkcjonować w soim starym szybkim tempie, co w domu jest do zniesienia a w pracy urasta do rangi tragedii. Tym bardziej,że uczciwie pójdę na macierzyński, bo mam do tego prawo. I nikogo nie okradnę, bo od kwoty którą dostanę TEŻ POBIERANE SĄ ŚWIADCZENIA. Nie prościej tak? Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:38 U nas mamy 18 tygodni płatnego macierzyńskiego. Gdybyśmy miały aż 39, to też pewnie większość z nas wolałaby część wziąć sobie przed porodem, żeby nie wysłuchiwać epitetów w rodzaju: złodziejka. A tak każda z nas ściubi i walczy o każdy płatny dzień, żeby go dodać do tych marnych 18 tygodni i pobyć z maluchem choćby te 5 miesięcy. Urlop, mówisz? A co, jeśli któraś zaszła w ciążę w czerwcu i do tego czasu już go wykorzystała? i w grudniu, w 8. miesiącu, nie ma juz ani dnia? Można, o ile się nie mylę, przed porodem wykorzystać dwa tygodnie macierzyńskiego. Ale wtedy zostaje marnych 16 tygodni po. Czy w krajach, gdzie jest te 16 tygodni macierzyńskiego (podobno Holandia), wychowawczy jest całkowicie bezpłatny? Ciekawe. A nawet jeśli, to podejrzewam, że zarobki pozwalają na oszczędności, a nawet życie 3 osób za jedną pensję (męża). U nas za średnią krajową ledwo jest w stanie wyżyć jedna osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:44 Tak, w krajach takich jak np. Belgia masz tylko 16 tygodni macierzyńskiego, z czego 6 możesz wziąć przed porodem i jeśli w tym czasie idziesz na zwolnienie lekarskie, to automatycznie odlicza się ten czas od macierzyńskiego. Nie, niewiele osób zarabia tutaj tak dobrze, żeby sobie pozwolić na wychowawczy, albo na to, żeby tylko jedna osoba pracowała. Trudno zrozumieć, że nie wszędzie i nie każdy uważa, że mu się coś należy przez sam fakt istnienia. Przypominam, że za pracę nam się płaci, więc nikomu nie robimy łaski, że pracujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:57 >Nie, niewiele osób zarabia tutaj tak > dobrze, żeby sobie pozwolić na wychowawczy, albo na to, żeby tylko > jedna osoba pracowała. Naprawdę? To może podaj nam średnią zarobków w Holandii, ciekawa jestem. U nas to jakieś 500-600 euro netto. A koszt życia, podejrzewam, taki sam. O jakości życia nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:14 Naprawdę. Nie wiem, jak to wygląda w Holandii, bo - zwróć uwagę - pisałam o Belgii. W Belgii za niezłe uważa się zarobki w wysokości 1500 euro. A życie jest droższe niż w Polsce, wbrew temu, co uważasz. Ja np. za wynajem mieszkania z jedną sypialnią płacę 700 euro plus opłaty, bilet miesięczny to prawie 50 euro, wizyta u lekarza specjalisty (płatna zawsze, a zwracana częściowo w zależności od jakości ubezpieczenia, zwykle od 60 do 85%) minimum 30- 40 euro itp. itd. Nie wiem też, co konkretnie masz na myśli pisząc o jakości życia. Nie zauważyłam, żeby była wyższa niż w Polsce. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość, cenę i dostępność usług, czy chociażby jakość przedszkoli, żeby pozostać w temacie dziecięcym. Poza tym, jak by długo o tym nie dyskutować, nie zmienia to faktu, że tutaj kobiety oddają do żłobka kilkumiesięczne dzieci i wracają do pracy i jest to uważane za standard. Nie wiem, czy to dobrze, ale przynajmniej nikt takiego stanu rzeczy nie uważa za usprawiedliwienie kombinatorstwa. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 15:41 Nie przekonałaś mnie . Nie sądzę, żeby w Belgii żyło się gorzej niż w Polsce. Podajesz ceny i zarobki? OK. W Belgii zarabia się 1500, czyli trzy razy lepiej (u nas średnia krajowa 500 euro to też niezłe zarobki, bo wiekszość ma jednak pensje w granicy 350 euro), ceny są natomiast wyższe o 20-40 %, z tego co piszesz. Bilet miesięczny w Wawie? proszę bardzo: 90 zł, czyli jakieś 28 euro. Wizyta u specjalisty? Ja właśnie wracam od endokrynologa: 110 zł (33 euro). Mieszkanie z jedną sypialnią?(czyli dwupokojowe): min 1600 zł plus opłaty(490 euro plus opłaty). Samochody są o 15 proc droższe niz w Europie Zachodniej (duzo się tu o tym mówi), telefonia, usługi bankowe jeszcze więcej. Tutaj kobiety też chętnie oddawałyby dziecko do żłobka. Gdyby był takowy w promieniu 10 km z wolnymi miejscami. Obecnie jest dramat. Z przedszkolami podobnie. Również pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 15:54 Nie próbuję Cię przekonać, że w Belgii jest gorzej. Próbuję natomiast uświadomić Ci, że nie jest lekko, ale nikt tego nie traktuje jako usprawiedliwienie krętactwa. Za żłobki i przedszkola oczywiście się płaci i to sporo, a wcale nie masz pewności, ze znajdziesz miejsce. 1500 euro to, jak napisałam, niezły dochód, co oznacza, że większość zadowala się mniejszą kwotą. To, że płacisz za lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w Belgii nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle. Płacisz zawsze, tylko mniej albo więcej, w zależności od ubezpieczenia, jakie posiadasz. Poza tym ja nie twierdzę, że kobiecie w ciąży nie należy się zwolnienie lekarskie z powodu złego stanu zdrowia (albo nawet złego samopoczucia, w końcu kobieta w ciąży nie jest zmęczona pracą, tylko dolegliwościami ciążowymi). Twierdzę natomiast, że nieuczciwe branie zwolnień "bo mi się należy i chcę poczytać" jest krętactwem i żadne racjonalizowanie tego nie zmieni. Podobnie nie zmieni tego usprawiedliwianie się warunkami fundowanymi przez państwo, bo - jak widać - w innych krajach jest podobnie lub gorzej (np. krótszy urlop macierzyński), a jednak ludzie nie uważają tego za powód do oszustwa. To co najbardziej mnie bulwersuje, to przekonanie większości, że "mi się należy". Dlaczego? Przez sam fakt istnienia? Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to poświęcenie, podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem, że część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy. To tylko powinno skłaniać do szukania lepszej oferty, doszkalania się itp. Wiem, że życie nie zawsze jest idealne i nie zawsze mamy to, czego pragniemy. Ale myślę, ze to jest kwestia zasad. Albo jesteś uczciwy, albo nie. Problem w tym, że ciężko jest przyznać przed sobą i innymi, że się nie jest uczciwym, więc próbuje się racjonalizować swoją nieuczciwość. Chociaż może to i lepiej, niż przyznawać, że się jest nieuczciwym i być z tego dumnym. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:26 > nie jest lekko, ale nikt tego nie > traktuje jako usprawiedliwienie krętactwa. Różnica polega na tym, że ja zwolnienia w 8-9 miesiacu ciąży nie uznaję za krętactwo, niezależnie od tego, co na ten temat mówi prawo. Dla mnie jest to wystarczająco odmienny i uciążliwy stan, sam w sobie, żeby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem iść na zwolnienie. Jesli lekarz jest tego samego zdania i wypisuje zwolnienie, a większość jest, to naprawdę nie wiem, gdzie ty to krętactwo widzisz i co w tym jest nieuczciwego. Myślę, że państwo i społeczeństwo więcej na tym w sumie korzysta niż traci - ciąża i poród przebiegają sprawnie, rodzi się młody zdrowy człowiek, którego nie trzeba leczyć i rehabilitować za ciężkie pieniądze, a który zasili szeregi społeczeństwa. To, że płacisz za > lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w Belgii > nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle. Niestety nie jest to mój wybór, tylko smutna konieczność. Dzwoniłam do państwowej przychodni: wizyta u endo za trzy miesiące. Mam niedoczynność tarczycy i już, natychmiast muszę brać leki, jeśli nie chcę poronić czy narazić dziecko na kretynizm (jestem w 23 tc). Możesz mi powiedzieć, jaki mam tu wybór? I naprawdę wolałabym płacić 20 procent z tych 110 zł, a za to iść do normalnej państwowej przychodni jak człowiek i być przyjętą jak człowiek w terminie kilku dni. > Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to poświęcenie, > podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem, że > część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia > krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy. Praca za 350 euro w kraju, gdzie ceny są na poziomie zachodnioeuropejskim, to jest swego rodzaju poświęcenie. Tysiące emigrujących Polaków, prawdopodobnie ciebie nie wyłączając, jest podobnego zdania. Argument, że praca jest dobrowolna i za nią płacą jest dość zabawny. Powiedz to Chińczykowi pracującemu za miskę ryżu. On z pewnością też ma wybór, prawda? (zdychać z głodu).I powiem ci więcej: w Polsce posiadanie dziecka to również poświęcenie. Nikt tu nikomu niczego nie ułatwia, przeciwnie, a za to potem wszyscy z tego korzystamy. Mądre państwo i społeczeństwo wie o tym dobrze i wspiera rodziców. Ale Polska nie jest mądrym państwem, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 20:33 W związku z tym, że tłumaczenie pewnych oczywistości po raz kolejny uważam za bezcelowe, sprostuję tylko podstawową nieścisłość. W Belgii płaci się żywą gotówką za każdą wizytę i dostaje się zwrot po jakimś czasie. W moim przypadku po 2-3 miesiącach, a mam dobre ubezpieczenie. To oznacza, że kredytuję system przez ten czas, a jeśli akurat nie mam grosza w portfelu i nie stać mnie na wizytę, to nikogo to nie obchodzi. Poza tym, w Polsce przynajmniej jeśli zapłacę, to mam szybką obsługę, w Belgii nie, bo tu wszyscy płacą i na niektóre usługi też trzeba czasem długo czekać (np. na ginekologa). Ponad to, nie masz pojęcia, dlaczego wyjechałam z kraju, jak długo, ani w jakim charakterze pracuję w Belgii, więc proszę nie wysuwaj własnych teorii odnośnie przyczyn mojej emigracji. Ja nie robiłam osobistych wycieczek do Ciebie, więc i Ty spróbuj się powstrzymać. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 01:43 Ja również nie robiłam żadnych osobistych wycieczek do ciebie, ewentualnie proszę o cytat. Napisałam tylko, że jesteś emigrantką i że PRAWDOPODOBNIE nie z powodu uroków krajobrazowych Belgii, tylko - jak 99 proc. Polaków - z powodu lepszego zycia i zarobków w Belgii/Anglii/Irlandii/Holandii. Po prostu statystycznie jest duże prawdopodobieństwo, że wyemigrowałaś zarobkowo. Oczywiście twój konkretny przypadek może być inny. Nie wiem jak jest w istocie, tak jak ty nie wiesz, jak w istocie żyje się w Polsce (co jasno wynika z twoich postów), ale moja wypowiedź była na tyle wyważona i wręcz asekuracyjna, że nie mam cię za co przepraszać. Ty też dość swobodnie porównujesz życie w Polsce i w Belgii, choć orientacji, jak jest tutaj naprawdę, nie masz. I też dość ogólnie wypowiadasz się o ciąży, choć przecież każda ciąża i sytuacja jest inna. I ja również nie będę po raz kolejny tłumaczyć "oczywistych oczywistości". Pisałaś że ceny w Belgii są dużo wyższe - ja podalam ci konkretne przykłady, że tak nie jest i że stosunek płaca-ceny jest naprawdę duuużo korzystniejszy w BElgii, i wykazałam to na podstawie twoich danych. Ale na to argumentu nie znalazłaś- uciekłaś w ogólniki. Sugerowałaś, że życie w Belgii nie jest łatwiejsze niz w Polsce, jeśli nie gorsze. Nie przemawia do mnie ten argument i chyba do nikogo rozsądnego nie przemawia (nie bez powodu Polska zaliczana jest do krajów rozwijających się, a Belgia do wysoko rozwiniętych)- więc się z niego wycofałaś, ale "oczywistość" i rację przypisujesz w tej dyskusji sobie. Pisałaś, że w Belgii dostaje się zwrot za wizytę nawet do 85 procent, na co ja odpisałam, że wolałabym taki właśnie system. Teraz wyjasniasz to jako nieścisłość. Ja naprawdę nie mam kłopotu ze zrozumieniem tekstu i podtrzymuję, że wolałabym płacic 15-20 % za wizytę niż opłacac ZUS + 100 % za prywatną wizytę. Też płatne od razu. Te 85 %, nawet jeśli wraca do ciebie po 2-3 miesiącach, OZNACZA jednak opłatę w wysokośći 15 %. Nawet jeśli jest to jakaś niedogodność, to jednak pozostawia pole manewru niezamożnym osobom, np możliwość kredytowania usług i zwrotu większości długu po wpłynięciu na konto kasy ze zwrotu. Ja żadnej alternatywy NIE MAM. MUSZĘ mieć te 110 zł na wizytę i NIE MAM NADZIEI na żaden zwrot, ani za 3 miesiące, ani w ogóle. Państwowa składka zdrowotna jest obowiązkowa. Sto razy wolałabym jej nie płacić, mieć do przodu 7-8 % mojej pensji, mieć wykupione za to dobre, o połowę niższe ubezpieczenie prywatne i w razie czego opłacać wizytę u specjalisty w wysokości 15 procent (tak, wiem, zwrot po 2-3 miesiącach). A na wizytę, nawet prywatną, w Polsce również czeka się od kilku dni do kilku tygodni, bo chętnych jest dużo. Jednak zawsze to szybciej niż 2-3-6-miesięczne terminy w przychodniach państwowych. Moja mama zapisała się do pulmonologa w kwietniu, bo na prześwietleniu płuc wyszło cos dziwnego. Wizytę ma w listopadzie. Wierzy, że to nic takiego, więc czeka. Ja tez w to wierzę, więc nic nie mówię. Ale co, jeśli to jednak coś złego (tfu, tfu!)? Zmarnowane pół roku... Kto jej to odda, kogo to obchodzi? Przeczytaj sobie, jak w Polsce leczy się raka. Właśnie straciliśm w pracy koleżankę. Brak mi słów, ile upokorzeń finansowych i innych musiała znieść, choć pracowała uczciwie i solidnie 35 lat. Poczytaj sobie, co się u nas dofinansowuje, a czego nie. Przykład pierwszy z brzegu: hemofilia. Leki nie są refundowane, jak w każdym cywilizowanym kraju. A chorym przetacza sie krew od wielu pacjentów, a nie specjalnie spreparowaną. Zarażają się więc wirusami żółtaczki i innymi. Wskutek niewłaściwej terapii mają już w młodym wieku zniszczone stawy i nie tylko, podczas gdy ludzie w rozwiniętych krajach normalnie z tym żyją. Nie wiem, co przeszłaś i ile masz lat , boję sie napisać że mnie z twoich postów wynika, że niewiele, bo zaraz będzie, że robię osobiste wycieczki Nie wiem, czy masz rodzinę w Polsce, kogoś chorego tutaj, starszego. Jeśli tak, porozmawiaj z nim na temat renty/emerytur/opieki zdrowotnej. Tobie w każdym razie ani choroby, ani starośći czy niepełnosprawności, ani jakichkolwiek innych kłopotów tu nie życzę, bo wtedy naprawdę jest ciężko. A oceniać z Belgii łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 09:29 Wbrew temu, co piszesz, znam realia polskie, ale oceniam je inaczej niż Ty. Ponadto, skończyłam dyskusję, ponieważ zauważyłam, że dyskusję o wartościach rozmieniasz na drobne. Możemy długo dyskutować nad tym, komu i gdzie jest gorzej albo lepiej (chociaż wyciąganie przykładu Chin w którymś z poprzednich postów jest moim zdaniem daleko idącym nadużyciem). Tymczasem ja zmierzam do tego, że dla Ciebie gorsza sytuacja ekonomiczna kraju usprawiedliwia oszukiwanie systemu i jeszcze tłumaczenie sobie, że to wcale nie jest oszustwo, bo to i tamto, i jeszcze owo. Mogę Cię zrozumieć, współczuć, może nawet sama zachowam się kiedyś podobnie z podobnych pobudek, ale nie uznam wtedy, że robię dobrze i jestem usprawiedliwiona. Kradzież, to kradzież. Owszem, można kraść z głodu, a można z chciwości i z pewnością ma to wtedy inny wydźwięk moralny, ale nie zmienia to samej natury czynu. Jeśli to są dla Ciebie ogólniki, to dobrze, niech tak będzie. Jeśli moja wiara w wartości powoduje, że uznajesz mnie za osobę młodą (w domyśle - naiwną), to bardzo się z tego cieszę. Zawsze się bałam, że wiek i doświadczenie życiowe nieuchronnie przynosi ze sobą cynizm i relatywizm moralny. Na szczęście kręgosłup moralny to jednak coś, co raz wyniesione z domu zostaje z tobą całe życie. PS. Skoro zarzucasz mi naciąganie faktów, to sama bądź pod tym względem nieskalana. Próba dyskredytacji rozmówcy takimi tanimi chwytami jest niesmaczna. Nie pisałam, że ceny w Belgii są dużo wyższe, tylko że są wyższe, co jest faktem, żebyś nie wiem jak motała (cytat ze mnie: "A życie jest droższe niż w Polsce, wbrew temu, co uważasz"). Pomijam już Twoje niezrozumienie różnicy pomiędzy całkowitym brakiem wyboru (rodzaju usług medycznych), a możliwością wyboru, który z różnych (zrozumiałych) powodów Ci nie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 13:01 Dyskusja rzeczywiście robi się bezcelowa. Za bardzo utożsamiasz moralność z lojalnością wobec systemu. Ja bym powiedziała, że jest to nawet groźne, bo już niejeden był przykład w historii dalszej i bliższej, do czego prowadzi ślepa lojalność wobec aktualnego systemu. Moralnośc to coś więcej niż aktualne prawo i system, który co chwila zresztą się zmienia, właśnie w odpowiedzi na potrzeby ludzi. Gdyby nagle w 2009r. system sie zmienił i wprowadzono by 6 tygodni zwolnienia do wzięcia dla wszystkich kobiet pod koniec ciąży, jak w Niemczech, to czy skorzystanie z tego byłoby okradaniem państwa? Chyba nie. Czym więc moralnie i finansowo dla państwa(ale nie systemowo- moralnie) różni się kobieta, która idzie na to zwolnienie w 2008 r, od tej, która idzie na to zwolnienie w 2009? Niczym. Obie są w takiej samej sytuacji, tylko że jedna ma pecha rodzic w 2008, kiedy to system nie dojrzał do zmiany, a druga ma sczęście rodzić w 2009, gdy system już się zmienił. I tyle. Tak przy okazji moralności: moim zdaniem niemoralne jest kazać wracać kobietom 18 tygodni po porodzie. Każda kobieta, która rodziła, wie to i powie ci to samo - 18 tygodni to za mało. I zresztą dlatego właśnie system się zmienia, wydłuża się obecnie macierzyński. Kobiety, które urodzą za kilka lat, będę mialy szczęście być z dzieckiem zgodnie z systemem 26 tyg, bez etykietki złodziejki. Te, które rodzą teraz, muszą kombinować, dokładając urlopy, chodząc na zwolnienia. System nie nadąża za ludźmi, ale to jeszcze nie znaczy, że ludzie, którzy wykraczają poza system, są zawsze niemoralni. To oni właśnie często są cenni, bo stwarzają precedensy, które zmieniają system na lepszy.Inaczej mielibyśmy wciąż Kodeks Hamurabiego. w Holandii/Belgii 16 tygodni macierzynskiego jest tak samo niemoralne jak w Polsce. Jesli Europa Zachodnia chce zwiększyc dramatycznie spadającą dzietność, to również Holandia/Belgia będą musiały wydłużyć macierzyński, bo kobiety po prostu przestaną rodzić i społeczeństwa zaczną wymierać. W Polsce może jest to o tyle bardziej niemoralne, że każe się wracać do pracy po 18 tygodniach w kraju, gdzie system jest po prostu wadliwy. Sadownictwo, opieka zdrowotna, opieka społeczna, urzędy - wszystko to działa znacznie gorzej niż w reszcie Europy Zachodniej. Ja daję kredyt zaufania państwu, płacę podatki, ZUSy i inne. A co mam w zamian? Za to system w ogóle nie krzywdzi kobiet, nie dyskryminuje ich na każdym kroku, wspiera, oczywiśćie... Zwolnienie w 8. miesiącu ciąży to żaden relatywizm moralny. Po prostu 8-9 miesiąc jest to taki stan fizjologiczny, w którym ciężko normalnie funkcjonować, a zagrożenie matki i dziecka przy byle przygodzie jest spore. Jeśli ktoś może normalnie poginać do pracy, chwała mu. Ale większość nie może, lekarze to nie tylko uznają, ale wręcz zachęcają do zwolnienia tempa, wystawiają normalne legalne zwolnienia. ZGODNE Z SYSTEMEM. Bo systemowi tez jest na rękę,żeby rodzili się zdrowi obywatele, zwolnienie w ostatnim miesiącu ciąży jest dla państwatańsze niż długotrwała rehabilitacj dziecka z zaniedbanej ciąży. Po raz kolejny cię zapytam więc: gdzie i kto jest tu nieuczciwy? (Przypomnę: nie mówimy o zwolnieniu w zdrowej ciąży od 6. jej tygodnia.) I po raz kolejny pewnie nie doczekam się odpowiedzi. Niczego nie motam z cenami. Pisałaś,że są one wyższe zw Belgii, w kontekście że żyje się tam tak samo źle albo i gorzej jak w Polsce. Ja tylko, opierając się na swoim doświadczeniu i twoich danych, zwróciłam uwagę na relację zarobki-ceny, bo dopiero po tym można ocenic jakość zycia w każdym z krajów. Nigdzie nie pisałam, że życie jest tańsze w Belgii, pisałam tylko, że realcja zarobki-ceny są tam o niebo korzystniejsze. Twoim zdaniem nie ma to znaczenia dla jakości życia? No może to jest za trudne, stąd podejrzenie o matactwa. Różnicy w obowiązkowości ubezpieczenia to chyba ty ne rozumiesz. Z tego cp pisałaś, masz w Belgii do weyboru rodzaj ubezpieczenia. Otóż napiszę jeszcze raz: tu nie masz takiego wyboru. Płacisz obowiązkową jednakową procentowo, państwową składkę. Która niewiele ci daje. Nie rozumiesz ponadto, że człowiek chory potrzebuje pomocy od razu, nie za pół roku, i jesli nie chce chorować to nie ma wyboru i musi iść do lekarza prywatnie. Na tej zasadzie to i ty masz wybór: możesz wszak nie iść do lekarza w ogóle. Przykład Chin był skrajny, ale taki miał być, bo na nim widać , bezsens i naiwność komunału, że pracujemy dobrowolnie za pieniądzei w związku z tym w domysle winniśmy dozgonną lojalność państwu/pracodawcy itd.. Nie wiem, czy powinęła ci się kiedyś noga w życiu, ale praca za 350-500 euro przy PRAWIE europejskich cenach to nie jest godny wybór wolnego człowieka. Wybór ma tylko taki: zdychać z głodu albo trochę mniej zdychac z głodu. Może jeszcze emigrować. I wielu to robi. Kierunek emigracji jest z Polski do Belgii/Holandii/Irlandii/UK, nie na odwrót. Sporo to mówi o tym, jaka jest jakość życia i wywiązywanie się państwa ze swoich zobowiązań wobec obywateli w Polsce. I Bóg by dał, żeby wszyscy byli tacy moralni i idealistyczni, jak ja jestem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:03 Nie wiem, czy masz rodzinę w Polsce, kogoś > chorego tutaj, starszego. Jeśli tak, porozmawiaj z nim na temat > renty/emerytur/opieki zdrowotnej. Tobie w każdym razie ani choroby, > ani starośći czy niepełnosprawności, ani jakichkolwiek innych > kłopotów tu nie życzę, bo wtedy naprawdę jest ciężko. A oceniać z > Belgii łatwo W tym temacie mam osobiste doświadczenia - w kwietniu tego roku dostałam skierowanie do endokrynologa (podejrzenie nadczynności tarczycy), niestety gdzie bym nie zadzwoniła słyszałam "nie przyjmujemy nowych pacjentów", bądź terminy dopiero na przyszły rok (!!!). W końcu w czerwcu czułam się już na tyle źle, że zmuszona byłam zrobić prywatnie badania (niestety lekarz pierwszego kontaktu nie ma uprawnień do wystawienia skierowania na badania tarczycowe), z badań okazało się, że mam bardzo poważną nadczynność, która nieleczona do tej pory, no bo terminy, zaczęła zagrażać mojemu życiu. Więc szybko prywatnie do endokrynologa, leki i znowu kolejne badania. Pofarciło mi się, że moja mama zapisała się w dwa miejsca do endokrynologa na początku roku i odstąpiła mi wizytę w sierpniu. Do tego czasu jednak musiałam zapłacić za 2 prywatne wizyty (200pln), za 2 komplety badań tsh,ft3,ft4 (140pln), prześwietlenie klatki piersiowej (60pln) i usg taczycy (85pln). W końcu trafiłam do państwowego lekarza, jednak pani dr już przy drugiej wizycie, stwierdziła, że skoro moja mama ma nadczynność to raczej nie ma co zawracać sobie głowy leczeniem farmakologicznym tylko od razu przejść na metodę radykalną - napromieniowanie radioaktywnym jodem. Dlaczego tak chce pani dr? Bo leczenie farmakologiczne najwięcej kosztuje, więc lepiej od razu spisać mnie na straty i napromieniować. Byłam już na 2 wizytach państwowo, a jeszcze mi nie zrobili badań, pani dr zmienia dawki leków na oko ograniczając koszty i ryzykując moje zdrowie. No i co w takiej sytuacji??? Jutro znów robię prywatnie potrzebne badania (koszt 130pln), a w poniedziałek prywatna wizyta i znowu kasa na stół. Taka jest niestety Polska rzeczywistość, a znają ją ludzie, którym przyszło tu chorować. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:15 Otóz to. Ale Kiniox odpowie ci na to, że przecież masz wybór: możesz wszak nie iść do prywatnego lekarza. Wybór jest taki: zdychać czy płacić podwójnie? Pozdrowienia i zdrowia życzę, tu jest bardzo potrzebne Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:34 Nie wiesz, co odpowie kiniox, więc sobie mną twarzy nie wycieraj. Nie powinno mnie to dziwić, bo w każdym swoim poście dopisujesz do moich słów to, czego w nich nie ma. Ponad to, uprawiasz totalną demagogię, czego przykładem może być chociażby fakt, że porównujesz "lojalność wobec systemu" demokratycznego państwa, do lojalności wobec reżimu komunistycznego. Sugerujesz też m.in., że kobiety pracujące do końca ciąży rodzą kalekie dzieci i tym podobne kwiatki. Nie dziwi mnie zatem, że w twoich oczach nadużywanie systemu społecznego jest usprawiedliwione. Życzę ci powodzenia, ale nie męcz mnie więcej, bo szkoda mojego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:56 Wolałabym, zebyś nie używała zwrotów w rodzaju: "twarzy sobie mną nie wycieraj",bo zwrot ten jest zwyczajnie obraźliwy, a ja cię nigdzie nie obraziłam. O wyborze napisałaś już w poście do mnie, mogłabym cię równie dobrze zacytować, zamiast dociekać, co napoiszesz, bo JUZ to napisałaś. Proszę o konkrety, gdzie i co sobie dopisałam do twoich postów, czego w nich nie było. Tak, rzeczowe dyskusje poparte argumentami są męczące, niestety. Trzeba się wysilić. Może dlatego ty nie używasz argumentów, tylko obraźliwych zwrotów. Ale przypominam: forum jest nieobowiązkowe. Na forum się dyskutuje. Nie musisz tu wchodzic, jesli cię to męczy. System demokratyczny może byc demokratyczny tylko z nazwy, jeśli jest nieuczciwy i niemoralny. I nie "męczę cię" już dłużej, to był mój ostatni post do ciebie. Również zyczę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 17:12 Wręcz przeciwnie. Męczące są nie rzeczowe dyskusje, ale dyskusje z kimś, kto odbiega od tematu (np. uparcie opisujasz zły stan opieki medycznej w Polsce jako argument w dyskusji o naciaganiu systemu opieki społecznej), dopisuje do cudzych wypowiedzi treści, których w nich nie było (np. wmawiasz mi, że twierdziłam, jakoby sytuacja w Polsce była o wiele lepsza niż zagranicą, a kiedy wkleiłam własny cytat, udowadniając, że mijasz się z prawdą, zaczęłaś coś tłumaczyć o kontekście, który akurat sobie sama dopisałaś w głowie), wyciąga fałszywe wnioski (skoro przebywam za granicą, to nie wiem, jak jest w Polsce, a wyemigrowałam z pewnością za chlebem), stawia hipotezy co do tego, co jego rozmówca chciałby powiedzieć (kiniox by ci tu napewno napisała...), wypisuje coraz dłuższe wywody, a przez te wszystkie zabiegi próbuje wciągnąć rozmówcę w dyskusję coraz bardziej odległą od meritum problemu. Jakoś zapomniałaś szybko, że jedynym powodem, dla którego wymieniłam pewne przykładowe ceny za granicą, była twoja niewiara w moje proste stwierdzenie (które zapewniam cię, jest zgodne z prawdą), że w Belgii urlop macierzyński trwa krócej niż w Polsce, a kobiety raczej nie mogą sobie pozwolić na wychowawczy i na to, żeby zarabiała tylko jedna osoba w rodzinie. Podałaś to w wątpliwość i stwierdziłaś całkowicie niezgodnie z prawdą, że życie za granicą kosztuje tyle samo, co w Polsce, a zarobki są znacznie większe. W odpowiedzi podałam ci wysokość przeciętnych niezłych zarobków belgijskich i przykładowe ceny, co jesno pokazało, że życie kosztuje tu mniej więcej dwa razy tyle co w Polsce, a zarobki są około dwa i pół raza wyższe, więc nie jest to aż tak drastyczna różnica w poziomie życia, jak wygodnie by ci było wierzyć, aby mieć poparcie dla swoich tez. Cały czas skupiałam się na tym, żeby ci wyjaśnić, że owszem, tu przeciętnemu obywatelowi jest lepiej, ale NIE AŻ TAK, jak ci się wydaje. I chociaż ludziom nie jest łatwo, to nie traktują swojej niełatwej sytuacji jako usprawiedliwienie krętactwa. Tego też nie pojęłaś i skupiłaś się na rozdrapywaniu kwestii mojego ubezpieczenia, zgadywaniu powodów mojego wyjazdu za granicę, podawaniu przykładów na fatalną opiekę medyczną w Polsce, udowadnianiu, jaka Polska jest uboga. Napisałaś gdzieś, że ty nie uważasz naciągania systemu za oszustwo, nawet jeśli prawo uważa inaczej. Problem w tym, że nie ty określasz jednoosobowo, co jest słuszne, a co nie i jakiego prawa należy przestrzegać, a jakiego nie. Próbuj dostępnymi ci środkami zmienić prawo, jeśli obecne ci nie odpowiada, ale dopóki obowiązuje, dopóty go przestrzegaj, albo nazwę cię krętaczką i, niestety, to ja będę miała rację. Nieuczciwy i niemoralny system tworzysz również ty, dokładając swoją cegiełkę poprzez jego naciąganie. Każdy system tworzą ludzie, czy ci się to podoba, czy nie. Napisałam też, że nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety uważają, że robią łaskę pracodawcy, skoro są za pracę opłacane. Zaczęłaś dość zabawnie udowadniać, że w zasadzie to tak jest naprawdę, że robią łąskę, a w Chinach to w ogóle pracuje się za miskę ryżu. Paradne. Irytuje cię, że nie daję się w to wciągnąć i podkreślam, że bez względu na wszystkie dyskusje o pieniądzach, lekarzach, urlopach macierzyńskich itp. oszustwo pozostaje oszustwem. Rzuciłaś więc "argumenty" o Matce Teresie, tak jakby taki "epitet" mógł obrazić lub ośmieszyć. Zresztą, może w dzisiejszych czasach tak naprawdę jest. Nie wiem. Jest dla mnie oczywiste, że ty nie rozumiesz, czym mnie obrażasz, chociaż robisz to w prawie każdym swoim poście. Mnie obraża fakt, że przeinaczasz celowo sens moich wypowiedzi, sugerujesz, co mogłabym powiedzieć, gdybym się odezwała i celowo starasz się nie zauważać, że w wielu miejscach wyrażam się ze zrozumieniem o twoim stanowisku. To mnie własnie obraża. Cieszę się zatem, że już mi nie odpiszesz i ja także żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 25.09.08, 09:10 > Rzuciłaś więc "argumenty" o Matce > Teresie, tak jakby taki "epitet" mógł obrazić lub ośmieszyć. Pomyliłaś mnie z Adą1. Najlepszy dowód, jak uważnie mnie czytasz i ile z tego rozumiesz. w kwestii światopoglądu nie będę się spierać. To ja jestem tu, na miejscu, i ja próbuję coś zmienić , żyjąc tu i głosując, zmagając się z tutejszą rzeczywistością. A jaka ona jest, to wystarczy poczytać choćby o problemach dziewczyn tu, na tym forum, i kilka artykułów z Wyborczej. Ty tylko pouczasz z dalekiej i komfortowej Belgii. Więcej pokory ci życzę Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:29 Kiniox zawarlas w tym poscie wszystko o co mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:37 kiniox napisała: >To, że płacisz za > lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w >Belgii > nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle. Płacisz zawsze, tylko > mniej albo więcej, w zależności od ubezpieczenia, jakie posiadasz. Przepraszam, że się wtrącam ale chciałabym zwrócić uwagę na kilka zasadniczych różnic. W Belgii płacisz raz i masz ubezpieczenie. W Polsce płacisz raz na państwowy NFZ, drugi raz opłacasz miesięczny abonament w prywatnej sieci medycznej typu Lux-Med lub CM LIM, a jeśli nagle zachorujesz i potrzebujesz pilnej porady specjalisty płacisz trzeci raz idąc prywatnie do lekarza, bo w dwóch pierwszych miejscach najbliższy termin wizyty proponują ci np: za 2 tygodnie. Nie wspomnę już o dostępności lekarza prowadzącego, która jest zerowa. Dlatego większość kobiet w dużych miastach mimo tych dwóch opłacanych ubezpieczeń ciążę prowadzi i tak prywatnie w trzecim miejscu. >Twierdzę natomiast, że nieuczciwe branie > zwolnień "bo mi się należy i chcę poczytać" jest krętactwem i żadne > racjonalizowanie tego nie zmieni. Podobnie nie zmieni tego > usprawiedliwianie się warunkami fundowanymi przez państwo, bo - jak > widać - w innych krajach jest podobnie lub gorzej (np. krótszy urlop > macierzyński), a jednak ludzie nie uważają tego za powód do > oszustwa. Być może w innych krajach jest podobnie (kraje postkomunistyczne) albo i gorzej (kraje trzeciego świata), tylko proszę nie porównuj funkcjonowania prawa oraz instytucji państwowych w Polsce i krajach wysoko rozwiniętych. Jest prosta zasada, jeśli państwo belgijskie, holenderskie jest uczciwe wobec obywatela i dotrzymuje wobec niego wszelkich zobowiązań, obywatel też jest uczciwy wobec państwa. Jak wygląda sytuacja w Polsce? Poczytaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85013866 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85041124 bo chyba za bardzo oderwałaś się od naszej rzeczywistości. Dopóki ta prorodzinna i prociążowa fikcja się nie skończy, przepisy nie zostaną wyprostowane, a rzeczywistość nazwana po imieniu, zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą - skoro ja dostaję ciągle po du...ie, nadszedł czas żeby wreszcie odebrać swoje. > Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to poświęcenie, > podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem, że > część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia > krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy. To > tylko powinno skłaniać do szukania lepszej oferty, doszkalania się > itp. To piękne co piszesz, tylko zastanawiam się dlaczego wybrałaś normalną rzeczywistość w Belgii, a za sobą zostawiłaś tą chorą w Polsce? Zabrakło sił do walki z wiatrakami? Czy doszkalanie się i szukanie lepszych ofert nie przyniosło rezultatów? >Wiem, że życie nie zawsze jest idealne i nie zawsze mamy to, > czego pragniemy. Ale myślę, ze to jest kwestia zasad. Albo jesteś > uczciwy, albo nie. Te zasady powinny działać w obie strony. Jeśli ktoś wobec mnie jest nieuczciwy, nielojalny i mnie okrada nie zawsze z pieniędzy ale też z praw, zasłużonych przywilejów, mojej godności itd. nie będę Matką Teresą z Kalkuty i w pewnym momencie odwdzięczę się podobnie. U mnie ten moment nastąpił w 7 mc. Odpowiedz Link Zgłoś
leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 01:52 nie moge tego tak po prostu czytać, aż się gotuje we mnie. Skąd osoby nie mieszkające z granicą mogą wiedzieć jak tu się zyje i mieszka? i jakie są REALNE zarobki i wydatki. Np w uk zarabia sie fajnie, przeliczajac na euro (ktoras z Pan uporczywie stosuje te walute) jakies 1500 miesiecznie = 1200 funtow. Z czego mieszkanie to 1000 funtow - mowie o przyzwoitych warunkach, nie mieszkaniu "na kupie" jak to wielu rodakow uskutecznia (niestety, z powodu braku pieniedzy.)Travelcard w Londynie na tydzien przecietnie 30 funtow, jedzenie normalne, bez wyglupow, ale nie najtansze, powiedzmy zdrowe, ale nie organiczne, jakies 70 na osobe. Plus telefony, ew. paliwo. Zalozmy ze oboje zarabiamy po 1200 przed podatkiem, no to 1080 po, co daje 2160, z tego 1000 idzie na mieszkanie. Kolejne 560 na jedzenie, 240 na podroze po londynie. Dobijamy do 1800. Zostaje 300 funtow na ekstrasy, typu ciuch, rachunek za telefon. nie daj boze jak jest samochod.paliwo drogie, parkingi wszedzie platne, wjazd do centrum 8 funtow dziennie. Tu tez sie ciezko zyje, jak wszedzie w obecnych czasach, ja np do pracy dojezdzam metrem godzine, a mieszkam stosunkowo blisko centrum londynu, w ktorym pracuje.i musze wstac o 5 zeby dojechac na 7. Ale robie to, bo szanuje prace ktora mam, a pracodawca moj szanuje mnie bo zatrudnil mnie MIMO ciazy.W Polsce nie do pomyślenia. A najzabawniejsze jest to,że gdy przejde na macierzyński dostane 117 funtow tygodniowo, czyli niecale 500 miesiecznie. Polowe zarobkow. I to jest taka latwizna?! Nie sadze. Ja nie narzekam, jestem tu bo chce nie dlatego ze musze. Na chama mnie nikt nie pchal. Wiec zastanowcie sie zanim zaczniecie pisac o tym jak to nam latwiej w ciazy za granica. Z daleka od rodzin przyjaciol i bez polskiego chleba. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 02:18 Prawdopodobnie mówisz tu o mnie. Więc pytanie: czy 1200 funtów to średnia krajowa w UK, czy raczej srednia "imigracyjna"? Ja porównywałam średnie zarobki do średnich cen. Może porównajmy średnie zarobki w poszczególnych zawodach i ich relacje do miejscowych cen, np zarobki nauczyciela w Anglii do nauczyciela w Polsce, i co który może za nie mieć w swoim kraju, wtedy będzie to miarodajne. Jeśli w UK jest tak źle, to wyaśnij mi jedno: po co tam jesteś? Czy przypadkiem nie z powodu nadziei, że do czegos dojdziesz, do czegoś więcej niz w Polsce i szybciej niż tu? nie? to dlaczego? Z jakiego powodu chcesz tam być, a nie musisz? Bo z twojego postu wynika, że ogólnie tragedia. Więc wracaj, na co czekasz. Odpowiedz Link Zgłoś
leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 11:03 nie tragedia, ja akurat zyje inaczej, wiecej zarabiam, ale nie srednio. srednia imigracyjna to jakies 800 funtow tygodniowo przed podatkiem, ja zarabiam wiecej, moj partner jeszcze wiecej. Nie pracowalam nigdy w Polsce, w tym roku nostalgia pognala mnie do mojego rodzinnego miasta i... nie umialam odnalezc sie na rynku pracy. smutne ale prawdziwe. dla mnie UK nie jest tragedia, w niektorych sferach jest bardziej cywilizowane niz Polska, ale masz racje, dosc juz zycia tutaj, Londyn moim zdaniem to nie miejsce dla dziecka. Malo przyjazne dla przyszlej mamy takze. Dlatego podjelam decyzje o powrocie. Boje sie tylko naszej polskiej mentalnosci, z ktorej zajadlosc nie zniknela, a od ktorej sie odzwyczailam. a ktorej przklad widac na tym forum. Nauczmy nie wtracac sie w czyjes wybory i nie osadzac ich, powiedzmy swoje zdanie ale nie robmy krzyku, nie oceniajmy. Tak robi caly Zachod. Chcemy miec panstwo cywilizowane? Zmienmy myslenie swoje, a wtedy zmnieniajmy innych. A w UK jestem dla jezyka, kochalam go nad zycie zawsze, tu mogl sie rozwinac. Teraz wyprowadzam sie do Niemiec, chce dobrze mowic po niemiecku Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 12:41 Ja mogłabym napisać odwrotnie, skąd osoby mieszkające za granicą mogą wiedzieć jak obecnie żyje się w Polsce? Nie chcę licytować się kto ma lepiej a kto gorzej, ale porównywanie biednego kraju postkomunistycznego, który ciągle nie uporał się z pozostałościami po dawnym systemie w wielu kluczowych dziedzinach naszego życia, z państwami wysokorozwiniętymi o uguruntowanej wieloletniej demokracji i sprawnie działającymi instytucjami państwowymi, jest po porostu śmieszne. My być może za 30, a patrząc na poczynania naszych kolejnych rządów dopiero za 70 lat osiągniemy poziom taki jak w ww. krajach. To wina Polaków, których państwo okrada, nie respektuje ich praw i przywilejów, a oni odpłacają tym samym? Czy może tych, którzy zostawili ten bałagan za sobą i uciekli za granicę w poszukiwaniu normalności? Jak widać jednych na drugich łatwo jest napuścić. A ciekawe jest to, że najwięcej gromów, cierpkich słów, obraźliwych epitetów posypało się na mnie właśnie od tych kobiet z zagranicy. Czy chodzi o to, że wszystkie najuczciwsze wyjechały z kraju? A może o to, że najłatwiej być prorokiem w cudzym domu? Odpowiedz Link Zgłoś
leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 22:13 szkoda sie klocic laski. robta co chceta, Owsiak ma racje. skoro i tak zrobicie po swojemu i tak naprawde zdanie innych was nie obchodzi (temu sluzy forum?) to po co zakladac watek? ot, prowokacja? zeby mozna bylo na siebie popoluc i wzajemnie sie na siebie pozloscic? W ciazy jestesmy, nie powinnysmy sie denerwowac. Mnie tylko przeraza ta zajadlosc, bo czy ktos pojdzie na L4 czy nie to mnie szczerze i dobitnie, a nawet wulgarnie mowiac wali. Chce tylko powiedziec,ze ja bedac w Polsce bym nie poszla. a na temat opieki medycznej np w uk to sobie poczytajcie, wy latacie do lekarza co 2-3 tyg, ja nie widzialam go od poczatku ciazy. prowadzi mnie polozna. ale nie wydziwiam. mam co robic. spadam, szkoda czasu na czcze gadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 22:46 Mamy to inaczej zorganizowane ale i Ty i my tu w Polsce jesteśmy pod opieką osoby wykwalifikowanej . W Polsce jest to lekarz a Ty spotykasz się z położną . Inna nazwa ale z grubsza robią to samo . I nie latamy co 2-3 tygodnie . Ja chodzę co 4 tygodnie . Jeśli coś złego się dzieje to częściej . Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:27 Podobnie jest w Holandii z zarobkami. Zycie jest drogie, ludzie pracuja a nie lenia sie dlatego do czegos w zyciu dochodza. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:51 Zapraszamy do Polski: dojdź do czegoś tutaj, a następnie porównaj koszt tego "dojścia" w Holandii i w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:59 mnie to tam rybka czy ktoś idzie na zwolnienie czy nie, jego biznes. Obowiązku pracy nie ma, tak jak ktoś już napisał, za pracę nam płacą. Zastanawia mnie tylko, DLACZEGO tak strasznie oburzacie się na dziewczyny, które idą na chorobowe? Na zasadzie, ja nie biorę bo myślę o innych, to wy też nie bierzcie. Pies ogrodnika? I czy ciąże na mózgi wam padły? Forum jest po to,żeby się wspierać a nie na siebie warczeć o byle sprawę. A nota bene, na zachodzie są wyższe zarobki, ale milion razy większe koszty życia, tym bardziej z dzieckiem. Dlatego wrócę do kraju. Będę żyć skromnie, jakiś czas bez pracy - wracam na studia nareszcie! - i gdzieś mam kasę. Może mniej materialne podejście do życia dałoby Wam dziewczęta trochę wytchnienia. Bo problem jest chyba w tym, że żałujecie laskom na chorobowym paru groszy. I po co to? Więcej luzu, pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 01:31 ellana1 napisała: > Ale np jesli kobieta jest po 3 poronieniach to przestaję się dziwić > bo mam trochę ludzkich uczuć i rozumiem ze idzie na zwolnienie mimo > tego ze akurat w tej chwili nic się nie dzieje . Bo bardzo się boi > ze znowu cos się może przytrafić , nie chce stracic dziecka . Nie zauwazylam, aby kobiety ktore wypowiadajace sie przeciwko lewym zwolnieniom, naciskaly na prace do ostatniego dnia u kobiet bedacych w ciazy zagrozonej. Lewe zwolenienie to takie jakie wystawila sobie autorka watku. L4 jest dla kobiet, ktore w ciazy maja komplikacje i z tego wzgledu nie powinny pracowac. Przeciez to proste jak budowa cepa. P.S. Moja kolezanka jest po 4 poronieniach, obecnie w 22 tyg. i pracuje. Ciaza przebiega ksiazkowo (oby tak dalej), a ona twierdzi, ze w domu by zwariowala siedzac i myslac czy tym razem sie uda. Dodam, ze prace ma za biurkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_mama Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 08:09 ta dyskusja miałaby więcej sensu, gdyby każda wypowiadała się opisując SWOJE doświadczenia, a nie koleżanki-siostry-szwagierki. nigdy nie wiadomo jak się zachowasz, dopóki nie znajdziesz się w danej sytuacji. a już ciąża jest takim stanem, że naparwdę trudno przewidzieć cokolwiek. nawet "książkowych" norm na przebieg ciąży jest KILKA. więc proszę nie podpierać podpierać się cudzymi opiniami przeciwko naszym, własnym, przeżytym doświadczeniom. bo to staje się jak rozmowa ze ślepym o kolorach - i tak niektóre z Was nie zrozumieją o czym mowa.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamazoska Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 10:34 Dziwne jest to co piszą przeciwniczki. Niby kobieta powinna odczuwać dolegliwosci, a jak czytam nawet, jeżeli odczuwa to powinny byc takie, które sa juz zagrożeniem dla dziecka zeby nie chodzić do pracy. Praktyka jest taka na moim przykładzie cała pierwsza ciąze chodzilam do pracy przy kompie starym ledwno widać na monitorze 8 godzin dziennie. I teraz do zwolenniczek pracy do końca co z przepisowymi gwarantowanymi kobiecie przez KP godzinami pracy przy komputerze nie wiecej niż bodajże 5. Jeżeli po 5 godzinach życzylam sobie przerwy szef mowi ok 5 min. i lecimy dalej z pracą. Czy on mnie nie okrada ze zdrowego kregosłupa i prawa do odpoczynku po kilku godzinach. Pierwsza ciąże przepracowalam cała do końca.Drugą przez stres poroniłam. Jestem w trakcie trzeciej chodze co jakis czas na zwolnienie (raczej wiecej niz mniej) i pewnie niedługo pojde całkiem. A czy ja okradam Państwo nie sądzę - mój pracodawca nie obchodzi sie ze mna jak z z kobieta w ciązy tak samo opieprza tak samo wymaga jak i przed - bez zwalaniania tempa. Jedna taka sytuacja, bo zrobiłam cos za mało ciekawie(widocznie moja pomysłowośc też troche spadła w ciązy) skończyła sie awanturą a po tym moim krwawieniem i pobytem w szpitalu i pomimo ze czuje sie teraz juz dobrze to nie wróce, żeby słuchac zachciało jej sie dzieci to jej sprawa jako pracownik nie ma taryfy ulgowej.Psychiczny sters moze sie w kazdej chwili zakończyć poronieniem nie porzeba wczesniejszych objawów. tak u mnie za drugim razem sie stało i kolejnej ciazy nie strace w imie bycia w porządku wobec Państwa. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 10:42 Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli jakas kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie przemieszczac z kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest ciagle napinanie sie macicy. Dorzuce jeszcze zylaki jakie mialam na nogach, w pachwinach, sromie i odbycie. Wystarczy?? Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:13 wronka30 napisała: > Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej > ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na > dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz > miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie > wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na > zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli jakas kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie przemieszczac z kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest ciagle napinanie sie macicy. wronka30 ale ty sie chwalisz czy żalisz. bo dla mnie to co piszesz jest szczytem niodpowiedzialnosci za zdrowie i zycie swojego dziecka. w pierwszej ciazy dokładnie przez to samo trafiłam na tydzien na oddział patologii ciazy. po wyjsciu ze szpitala juz do konca ciazy byłam na lekach rozkurczowym i na zwolnieniu. i uwazam (podobnie jak mój lekarz czy lekarze w szpitalu), ze chociaz z szyjka wszystko było ok to było to wskazanie do zwolnienia. a jesli sie żalisz - to trzeba było pójsc na zwolnienie i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:02 ewcia1980 napisała: > > wronka30 ale ty sie chwalisz czy żalisz. > bo dla mnie to co piszesz jest szczytem niodpowiedzialnosci za > zdrowie i zycie swojego dziecka. Ani to ani. P prostu zapytala mnie o swoje doswiadczenia poprzedniczka to odpowiedzialam. A ja sie upieram, ze ciaza to nie choroba. W Polsce wielkszosc kobiet bierze fenoterol, duhpaston, nospe juz na starcie (bez wskazan ale profilaktycznie) czyli od samego poczatku ciaza uwazana jest za stan chorobowy. I tego chyba nikt nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:46 wronka30 napisała: > Ani to ani. P prostu zapytala mnie o swoje doswiadczenia > poprzedniczka to odpowiedzialam. ok tyle, ze brzmiało to jak jakas licytacja "kto da wiecej". > A ja sie upieram, ze ciaza to nie choroba. Spoko. Kazdy robi jak uważa za stosowne i każdy ponosi tego konsekwencje. Tylko denerwuje mnie jesli ktos robi cos głupiego (wybacz ale tak widze twoje poswiecenie sie i chodzenie do pracy mimo uporczywych dolegliwosci, które sa ZAGROŻENIEM dla dziecka) i wymaga zeby ktos inny postepował tak samo. Bo czemu ktos ma miec lepiej czy jak? Niedługo to kobiety na forum zaczna oceniac komu nalzey sie zwolnienie a komu nie. to znaczy: - od ilu skurczy dziennie - od jak bardzo opuchnietych nóg - od jak intensywnego bólu kregosłupa - od jak bardzo skróconej szyjki - czy od jak bardzo rozwartej szyjki jest to wskazania do l-4. No bo czemu ja przez połowe ciazy byłam na zwolnieniu z powodu skurczy i stawiajacej sie macicy a ty musiałas pracowac??? Mało tego - w piatek ide do lekarza i najprawdopodobniej juz dostane l-4 bo w tej ciazy jest "powtórka z rozrywki". No naciagaczka jestem jak nic bo skoro wronka30 ze skurczami i brzuchem jak kamien pracowała to i ja powinnam!!! > W Polsce wielkszosc kobiet bierze fenoterol, duhpaston, nospe juz na starcie (bez wskazan ale profilaktycznie) A jakieś zródła tych informacji????? To jak na razie lekarz, a nie forumowiczki, decyduje czy pacjentka powinna brac leki czy tez nie wiec forumowiczki nie powinny podważac zdania lekarzy i tyle. Moga co jedyne wyrazic swoja opinie a nie stwierdzac fakt nie poparty zadnymi dowodami!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:36 Ewcia 1980 - mnie juz do znudzenia sie nie chce powtarzac, ze kobiety, ktore ida na zwolnienie w ciazy z powodu uciazliwych mi nie przeszkadzaja. Przeszkadza mi natomiast premedytacja, z jaka autorka wypowiada sie o swoim L4. Ja czuje to tak jakby ktos mi powiedzial, "wiesz z premedytacja biore ci stowe z portfela, i mozesz mi naplumkac". Moje twardnienie brzucha nie bylo grozne dla dziecka, bo jak napisalam nie skracala mi sie szyjka ani nie rozwijala sie zadna akcja porodowa. Prace mam za biurkiem wiec fizycznie sie nie forsuje. A skad wiem, ze wiekszosc dziewczyn bierze leki od poczatku ciazy, bo czytam czasami to forum i niektore inne ciazowe (miedzy innymi nasze lutowe Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 18:07 wronka30 napisała: > Ewcia 1980 - mnie juz do znudzenia sie nie chce powtarzac, ze > kobiety, ktore ida na zwolnienie w ciazy z powodu uciazliwych mi > nie przeszkadzaja. No dobra, juz dłuzej nie drąże tematu Tylko zastanawia mnie gdzie zaczyna sie granica miedzy dolegliwościami uciazliwymi a nie uciazliwymi!! > A skad wiem, ze wiekszosc dziewczyn bierze leki od poczatku ciazy, > bo czytam czasami to forum i niektore inne ciazowe (miedzy innymi > nasze lutowe No to nie przekonałas mnie bo dla mnie forum nie jest żródłem wiarygodnych informacji. I napewno nie wyciagałabym wniosków na podstawie tego co ktos tu napisze. Bo: - napisac mozna wszystko, niekoniecznie prawde - % ciezarnych pioszacych na forum jest naprawde znikomu pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:25 wronka30 napisała: > Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej > ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na > dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz > miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie > wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na > zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli jakas > kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie przemieszczac z > kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest ciagle napinanie > sie macicy. Dorzuce jeszcze zylaki jakie mialam na nogach, w > pachwinach, sromie i odbycie. Wystarczy?? > > Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:52 >L4 jest dla kobiet, ktore w ciazy maja komplikacje i > z tego wzgledu nie powinny pracowac. Przeciez to proste jak budowa > cepa. W 8. miesiącu ciąży prawie wszystkie ciężarne mają jakieś komplikacje. Nie wiem,jak tam twoja siostra/szwagierka/koleżanka, ale ja miałam poważny problem nawet z założeniem butów, a była to zdrowa normalna ciąża. Ciąża to nie choroba, ale jednak - jak wskazuje sama nazwa - poważne obciążenie organizmu kobiety, nieporównywalne z żadnymi normalnymi trudnościami życia codziennego. A do twojej koleżanki dotrze, co mądrego robi, dopiero jak straci kolejne dziecko (czego jej oczywiście nie życzę). Odpowiedz Link Zgłoś
kania_kania Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 13:26 > Ból kręgosłupa nie jest nietypowy ani niepokojący, jedynie > uciążliwy. Przy odrobinie dobrej woli ze strony ciężarnej i > pracodawcy można ciężarnej ulżyć. W domu kręgosłup boleć nie > przestanie. Niestety pracodawca nie zapewni pracy w pozycji lezacej. A w domu i owszem, kregoslup bolal mnie duzo mniej, do tego stopnia ze nie musialam dostawac lekow przeciwbolowych. I zwolnienie wystawil mi ortopeda, na bol kregoslupa. Zakwestionujesz? > Podobnie zmęczenie. Zamiast siedzieć 8 godzin, można raz na godzinę > robić przerwę. O skutkach zawrotów głowy niech decyduje lekarz. Nie moge robic przerw w pracy. Zmusisz do tego mojego pracodawce? > Może zdecydujmy się, czy w ogóle chcemy zachodzić w ciążę, czy jest > ona W OGÓLE zdrowa dla matki, bo jeżeli każda w życiu uciążliwość ma > człowieka wyjmować z rynku pracy, to wszyscy powinniśmy iśc na > zwolnienie. Dojazdy do pracy też są nieraz uciążliwe, powodują > uszczerbek na zdrowiu (spaliny, ryzyko wypadku, nieprzyjemna > stresująca atmosfera), a jednak nie są podstawą przyznawania > zwolnień lekarskich. Nie kazda ciaza jets wynikiem przemyslanej decyzji. Czasami jets to wpadka, a czasami blad lekarski. Ja sie dowiedzialam, ze leki, jakie przyjmuje na nerki nie maja wplywu na dzialanie pigulek. Rzeczywistosc okazala sie byc inna. I co zrobisz w takiej sytuacji? Usuniesz? > Jeżeli ciąża jest stanem chorobowym, to może ni ema sensu się na nią > pochopnie decydować. No bo co będzie, jeśli zdarzą się komplikacje? Komplikacje sie zdarzaja i w ciazy i bez niej. Ciaza jest stanem ODMIENNYM. I warto o tym pamietac. Moja byla na tyle odmienna, ze mialam problem z czuwaniem 2-3h ciegiem, zasypialam na siedzaco, stojaco, lezaco, w dowolnej pozycji. Bylam na zwolnieniu od 7tc. Nikogo nie okradlam, po prostu odebralam czesc wplaconych do ZUsu pieniedzy, przez 9 lat pracy zawodowej. jestem z tego zadowolona, choc ja akurat mialam wskazania medyczne. gdybym ich nie miala, decyzja bylaby taka sama. Kania Odpowiedz Link Zgłoś
anulka_99 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 10:44 popieram w 100%. ja sama miałam podobny plan. chciałam pracować do ok 7 miesiąca bo ja raczej nie z tych co lubią siedzieć w domu. a ostatnie 2 miesiące chciałam poświęcić egoistycznie tylko sobie i przygotować się razem z mężem psychicznie i fizycznie do tego wyjątkowego przeżycia. niestety zycie skorygowało moje plany i od połowy 5 miesiąca musiałam być w domu bo ciąża okazała sie być zagrożona. jak mi było smutno i źle. dodatkowo w pracy spotkało mnie wiele "nieprzyjemności". ominęła mnie obiecana podwyżka i awans (mimo cudownych sloganów mojego szefa że on absiolutnie nie dyskryminuje i takie tam). teraz mam cudowną drową córeczkę i to jest dla mnie najważniejsze ale powiedziałam sobie że gdyby mi było dane być w ciąży drugi raz to od pierwszego dnia idę na zwolnienie. taka bede niedobra. Odpowiedz Link Zgłoś
brookeforrester Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 11:38 Hej wszystkim! Nie widzę w tej dyskusji solidarności jajników I dziwię się tym szkalującym kobiety w ciąży idące na zwolnienie. W pierwszej ciąży byłam po studiach, jeszcze nie pracowałam, ale biegałam do ostatniego dnia przed porodem.Czułam się znakomicie. Teraz jestem w drugiej ciąży, pracuję od ponad roku i chcę tak w 26 tyg iść na zwol. Nie należę do domatorek i chętnie pracowałabym do końca. Ale..jestem zmęczona, śpię prawie w pracy, czuję się inaczej niż w pierwszej ciąży. Robię to, by trochę odpocząć (o ile się da z całym domem na głowie) i odciążyć mamę, która zajmuje się moim niesfornym dwulatkiem. Poza tym będzie grudzień, raz, że święta, dwa- chorzy ludzie, z którymi mam styczność w pracy.. I tyla. Jedna z Was napisała, że kręgosłup też się męczy w domu jak w pracy. Bzdura, bo jeśli się nie ma innych dzieci, to w domu można ze spokojem odpoczywać. Odpowiedz Link Zgłoś
tu_mama Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 11:50 wronka30 - biedactwo, po jaką cholere chodziłaś do pracy?! zrobiłaś sobie tylko krzywde, dolegliwości miałaś chyba jedne z najbardziej dokuczliwych, a teraz przemawia przez ciebie żal i złość.. popieram herozim, odwage, upór, odpowiedzialność itp.. ale tutaj chyba to wszystko było nieadekwantne do sytuacji. bez celu. straciłaś wiele, a nie wiem co zyskałaś - uznanie szefa? wątpie. ja i reszta społeczeństwa nie stracilibyśmy nic, gdybyś poszła na zwolnienie. we mnie to się jakiś instynkt oddzywa chyba, najważniejsza jestem ja i moje dziecko. i nikomu i za żadną cene nie dam go skrzywdzić. i poświecaj to ja się moge dla rodziny i przyjaciół a nie dla szefa czy bliżej nieokreślonego społeczeństwa nie robie nikomu krzywdy, ale też nie bede się poświęcać. pozdrawiam 32tc - jeszcze tydzień pracuje Odpowiedz Link Zgłoś
anitchen Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 12:05 Tak idę, chociaż moja praca jest lekka i lubię ją. Jest tak specyficzna, że plan trzeba układać na cały semestr, a gdy potem ktoś zawodzi: idzie na zwolnienie lub coś innego to wszystko staje na głowie. Jestem w czwartym miesiącu i czuję się dobrze, mimo to powiedziałam szefowi, że idę na zwolnienie na cały semestr, bo nie chcę mu potem mieszać w planie gdyby coś. Podziękował mi za to, bo w każdym roku ma takie bohaterki,które chcą pracować do chwili porodu, a potem z dnia na dzień mówią dziękuję szukaj sobie zastępstwa i wtedy zaczyna się problem z planowaniem i głupie gadanie w zespole, że mogła wcześniej powiedzieć. W poprzedniej ciąży od 5 miesiąca byłam na podtrzymaniu, chociaż wcześniej wszystko przebiegało książkowo i musiałam właśnie bardzo niespodziewanie z dnia na dzień iść na zwolnienie-leżące i to bardzo zdezorganizowało pracę. Więc teraz dmucham na zimne i przez 5 miesięcy "będę okradać państwo i Was drogie płatniczki" tylko po to by bez stresu, w terminie i odprężona urodzić. P.S Nie wierzę, że w zimie lubicie wstawać, gdy jest ciemno i wracać również wieczorem i Was to nie stresuje. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_i_wladca_mx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 14:16 ja chcialabym tylko zaznaczyc, ze przez takie lewe zwolnienia od 6tego tyg ciazy (!!!!!!!!!) mlode kobiety maja przes*ane na rynku pracy, poniewaz jets to raczej powszechna praktyka, bedac szefem bylabym idiota biorac kobiete zamiast mezczyzny o podobnych referencjach. niestety. rozumiem jak ktos chce odpoczac ostatni miesiac ciazy, naprawde, domyslam sie ze jest to juz uciazliwy czas, ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kiedy nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do konca nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Reasumując 23.09.08, 14:27 Dzisiaj zbierałam się żeby podsumować całą tę dyskusję na temat „okradania” państwa, społeczeństwa i pracodawcy, lecz zauważyłam że w dużej części wyręczyła mnie tu_mama. Dosłownie wyjęła mi z ust to, co chciałam dzisiaj napisać, a co zostało wklejone przez moderatorkę. Nie będę powtarzać się więc wrzucę tylko link, kto chce ten przeczyta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85013866 Do 6 punktów wymienionych przez tu_mamę dodam jeszcze od siebie siódmy. Jeśli będę chciała w tym kraju „urodzić po ludzku” ze zzo i nie na korytarzu, to w pierwszym lepszym warszawskim państwowym szpitalu zapłacę za to ciężkie pieniądze. Tak państwo z pełną gębą frazesów na temat polityki prorodzinnej i ochrony kobiet ciężarnych wywiązuje się z powinności i obowiązków w stosunku do mnie. Dlatego ja przez ostatnie 2 miesiące ciąży czuję się zwolniona z lojalności wobec instytucji państwa. Następna kwestia „okradanie” społeczeństwa. Nie będę na ten temat się rozwodzić, bo we wcześniejszych wypowiedziach przykładów kilka już podałam. Przez 7 mc tylko raz starsza kobieta ustąpiła mi miejsca w autobusie (choć zaraz potem ok. 55-letni facet zrobił awanturę, że jemu się bardziej należy). Oprócz tego jednego wydarzenia nic dobrego ze strony tzw. społeczeństwa przez całą ciążę mnie nie spotkało, a wręcz odwrotnie. Przykładów złych, przykrych czy nawet bolesnych i groźnych (upadek po potrąceniu na schodach metra) mogłabym podać kilkadziesiąt. Nasze zacne chrześcijańskie społeczeństwo w życiu codziennym wielokrotnie i dobitnie dało mi do zrozumienia – mamy cię gdzieś, twój brzuch to twój problem. Dlatego wyrzutów sumienia wobec społeczeństwa też niestety nie odczuwam. I ostatnia kwestia „okradanie” pracodawcy. Tu akurat sprawa jest najprostsza. Szef zna moje wypoczynkowo-zwolnieniowe plany i w pełni je akceptuje. Stwierdził nawet, że na swoje zwolnienie chorobowe i macierzyński w pełni zapracowałam. Ale nie wszystko jest tak różowe. Jego przychylność nie wzięła się znikąd. Mimo mego odmiennego stanu pracuję non-stop 8 godzin przy komputerze, zostaję po godzinach kiedy o to poprosi, robię wszystko za siebie a czasami nawet więcej, bo zastępuję pracowników, którzy (o ironio!) są na zwolnieniach. W 6 mc zaliczyłam weekendowy wyjazd służbowy bo „nikt inny z całej firmy nie mógł” – czyli pracuję tak, jak dotychczas i nie egzekwuję moich praw i przywilejów. Dostosowuję się do reguł gry pracodawcy, bo muszę. Gdybym tego nie zrobiła, nie miałabym po co wracać do tej firmy po urlopie macierzyńskim. Wiele z was nazwało mnie oszustką i stwierdziło, że to co robię nie jest fair. A czy jest fair to wszystko co powyżej opisałam? Nie dojadam, nie dosypiam, nie wypoczywam, w biegu przeżyłam 29 tygodni ciąży i mam wyrzuty sumienia, że to nie jest to, co powinnam dać dziecku, które rozwija się we mnie. Bo w imię czego i dla kogo mam do ostatniego dnia pędzić w tym kieracie, skonana zatrzymując się na progu porodówki? Dla państwa polskiego, które wobec mnie nie jest fair? Dla społeczeństwa, które mnie i mój odmienny stan ma głęboko w du..... nosie? Dla pracodawcy, który pokazuje ludzkie oblicze dopiero wtedy gdy, niczego nie żądam i rezygnuję z moich praw i przywilejów? Przykro mi, ale nie mam żadnych wyrzutów sumienia, nawet teraz gdy niektóre z was wmawiają mi, że powinnam mieć. Trochę późno, ale przez 2 ostatnie miesiące chcę odpocząć, wyciszyć się a przede wszystkim zadbać o siebie i dziecko. Myślicie że ktoś inny za mnie to zrobi? Na pewno nie państwo, nie społeczeństwo ani pracodawca. Pozdrawiam wszystkie forumowiczki Odpowiedz Link Zgłoś
ko_bie_ta Re: Reasumując 23.09.08, 15:25 W pełni popieram. Moda na leżenie w domu przed telewizorem od pierwszych miesięcy ciąży tak samo jest głupia jak wyjazd prosto z biura na porodówkę. A pani minister Kopacz zamiast obowiązkowej rejestracji ciężarnych jak pogłowia, powinna zastanowić się nad wprowadzeniem urlopu przedporodowego, nieobowiązkowego koniecznie! Żeby wszystkie pracoholiczki miały szansę dopracowania do dnia ostatecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: Reasumując 23.09.08, 16:39 Lepiej bym tego nie ujęła Ada, wszystkiego najlepszego, odetchnij w końcu, bez wyrzutów sumienia. Pozdrowienia dla ciebie i maleństwa Odpowiedz Link Zgłoś
agava00 no i dobrze... 23.09.08, 16:55 To juz wlasciwie koncowka ciazy, wiec o co tyle szumu? Cale szczescie, ze mam 36 dni urlopu wypoczynkowego plus po 2 dni na kazde dziecko... Teraz np. wzielam sobie tydzien wolnego, poniewaz czulam sie zmeczona praca i chcialam zrobic w domu wieksze porzadki (no ale akurat sie przeziebilam, wiec sie obijam). Od listopada moj szef mnie nie chce widziec w pracy- to bedzie jakis 34 tc. Mysle, ze jak kobieta pracuje, to te 2 ostatnie miesiace moglaby spokojnie spedzic w domu - jesli jej to odpowiada. Ma prawo czuc sie zmeczona, ciezka, malo mobilna, itp. Moj lekarz (z NFZ) od miesiaca mnie pyta, czy chce L4. Nie rozumiem raczej takich kobiet, ktore od poczatku sa na zwolnieniu, bo im sie najzwyczajniej nie chce pracowac - a znam takie przypadki... W kazdym razie, zycze milego odpoczywania, itp. --------- Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 16:05 > ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kied > y > nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do konca nie jest. No to nie jest, ale tu mowa jest o zwolnieniu od 30 tygodnia ciąży, nie 6. Jeszcze trzeba by ustalić, co masz na myśli, mówiąc "realne powody". Czy wymioty 5 x dziennie, nudności, ospałość to realne powody? Ja miałam tylko nudności, więc pracowałam i pracuję dalej, ale większość nie ma tak dobrze. A kobiety w ogóle mają p**ane na rynku pracy, stare też... Odpowiedz Link Zgłoś
mamciulka-nikulka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 14:29 pan_i_wladca_mx napisała: > ja chcialabym tylko zaznaczyc, ze przez takie lewe zwolnienia od 6tego tyg ciaz > y > (!!!!!!!!!) mlode kobiety maja przes*ane na rynku pracy, poniewaz jets to racze > j > powszechna praktyka, bedac szefem bylabym idiota biorac kobiete zamiast > mezczyzny o podobnych referencjach. niestety. > > rozumiem jak ktos chce odpoczac ostatni miesiac ciazy, naprawde, domyslam sie z > e > jest to juz uciazliwy czas, ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kied > y > nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do konca nie jest. Nie do końca masz rację, pracodawca i tak będzie z powodu samej ciąży zatrudnić kogoś na zastępstwo i tak. Pracodawcy bardziej się opłaca ja ciężarna jest a zwolnieniu ciągłym (zapłaci wtedy za pierwsze 33 dni zwolnienia) niż jakby ciężarna pracowała, tylko co jakiś czas szła na tydzień czy 2 na zwolnienie z powodu dokuczliwych dolegliwośći jak np. ból kręgosłupa, wymioty (wtedy płaci za każde zwolnienie i musi się martwić kto się zajmie robota przez ten czas). Moja szefowa po chyba 2 moich krótkich zwolnieniach sama zasugerowała, że dla nich będzie lepiej jak będę na zwolnieniu (no oczywiście, bo wtedy płaci mi ZUS), a oni zatrudnią dziewczynę, która przejmie moje obowiązki i nie będzie co i rusz się zwalniać, na badania, wizyty u ginekologa, nie będzie pracować 6 godzin przed kompem tylko 8. Tak więc, to nie z byciem na zwolnieniu jest problem tylko z samym faktem zajścia w ciążę. Odpowiedz Link Zgłoś
mutemuja Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:24 "Kto jest bez winy niech rzuci kamieniem". Rzucających jest wyjątkowo dużo w tym wątku. To daje nadzieję, że już niedługo Polska będzie rosła w siłę, a ludziom będzie żyło się dostatniej No, chyba że gros obywateli wykształconych za NASZE pieniądze wypnie się jednak i pomknie do innego, jeszcze lepszego kraju ... Oddałam aktualnej firmie i szefowi ponad dziesięć moich najlepszych lat. Nie byłam ANI jednego dnia na zwolnieniu lekarskim. Kiedy już naprawdę nie byłam w stanie wstać z łóżka brałam 1 - 2 dni urlopu wypoczynkowego, nigdy dłużej. Podwyżki nie miałam od 5 lat, miesiąc przed zajściem w ciażę, mój szef zasugerował propozycję czy mogłabym pracować za pół pensji, bo jemu byłoby łatwiej... Zawsze powtarzał, że w biznesie NIE ma sentymentów. Aktualnie jestem na zwolnieniu lekarskim i nie mam żadnych wyrzutów sumienia, taka ze mnie bestia. Jeśli chodzi o zdrowie mojego dziecka, które pośrednio i bezpośrednio zależy od mojego zdrowia, ba, samopoczucia - NIE ma sentymentów. Drogie Panie, jeśli macie ochotę, zdrowie i to coś jeszcze (tu proszę sobie wpisać własne przymioty), to nikt Wam pracować do dnia porodu nie zabrania. Nazywanie innych złodziejami czy oszustami, tu na forum, bez dokładnego poznania osoby i sprawy, wydaje się być jednak nadużyciem. Ada - w zupełności Ciebie rozumiem, choć ponoć punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Osądzać Twojego postępowania nie będę, bo aby sądzić samemu trzeba być kryształowym. Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę Wszystkim forumowiczkom, oczywiście )))))) P.S. Aha,okazuje się, że firma beze mnie się jakoś nie zawaliła... Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:31 > Oddałam aktualnej firmie i szefowi ponad dziesięć moich najlepszych lat. Czyli nie dostawałaś za pracę zapłaty? Odpowiedz Link Zgłoś
mutemuja Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:54 Bardzo upraszczasz. Oczywiście, że dostawałam wynagrodzenie za pracę. Nie wszystko jednak można przeliczać na pieniądze. Nie da sie tego zmierzyć przecież i przełożyć na gotówkę. Moją lojalność, oddanie, uczciwość, pracę w godzinach nadliczbowych (bez zapłaty) i pełną dyspozycyjność. To nie tylko przekładanie papierków od 7 do 15, wyobraź sobie. To także oddanie lat w sile wieku, młodości, sprawności psychicznej i przede wszystkim rezygnacji z macierzyństwa. Uważasz, ze dostanie do ręki gotówki za wykonaną pracę, to clou programu? To nazywasz szumnie PRACĄ i gotowe? Odpowiedz Link Zgłoś
agajez31 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 19:11 licytujecie się gdzie lepiej w Polsce czy Holandii, Belgii. Nie sądzę aby w Balgii czy Holandii człowiek który przepracował uczciwie np. ponad 50 lat ( mój dziadek pracował od 16 roku życia do 65 - potem jeszcz przez 5 lat bedąc na emeryturze) otrzymywał emeryture w wysokości 250 euro. Mój dziadek pracując w polsce tyle lat- taką właśnie otrzymał emeryturę. Na zwolnieniu był 2 razy w ciągu tych lat. Nie dorobił się niczego oprócz utraty zdrowia. Czy tak jest w Belgii czy Holandii? Czy tam człowiek pracujący uczciwie tyle lat nie dorabia sie niczego i otrzymuje jałmużnę? Napewno nie. Dlatego nie dziwie się, że w polsce- kraju straconych szans- nie warto być uczciwym. Ot tyle. Dziewczyny korzystajcie ze zwolnień, płacicie składki, macie prawo korzystać z tego co wpłacacie. Jak nie skorzystacie Wy wasze pieniądze pójda na renty dla alkoholików, limuzyny dla rządzących itd.itd. Uważam, że osoby, które tu nie mieszkają nie powinny sie wypowiadać. Skoro jest tu tak dobrze dlaczego tu nie mieszkacie? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 23:25 agajez31 napisała: > mój dziadek pracował od 16 roku życia do 65 - > potem jeszcz przez 5 lat bedąc na emeryturze) otrzymywał emeryture w > wysokości 250 euro. Mój dziadek pracując w polsce tyle lat- taką > właśnie otrzymał emeryturę. Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w ciazy ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem. Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa cepa Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 02:07 > Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na > wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w ciazy > ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem. > Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa cepa Widać sporo wiesz o cepach, pozazdrościć. Oczywiście, "dziadunio" ma głodową emeryturę z winy kobiet-złodziejek i z pewnością jego emerytura byłaby większa, gdyby nie niepracujące kobiety w 8 miesiącu ciąży. Bo 8. miesiąc ciąży to jak wiemy normalny fizjologiczny stan i brykać można do woli. I zapomniałas dodać: CIĄŻA TO NIE CHOROBA. Uwielbiam wprost ten tekst. Wyjaśnij mi jeszcze, co mają składki zdrowotne do emerytury, a będę miała komplet twoich jakże wartościowych argumentów. A ja za to podam ci przykłady, jak to kobiety właśnie są tu dyskryminowane, okradane i olewane na każdym kroku - nie, nie przez inne kobiety w 8. miesiącu ciąży, tylko przez mężczyzn, państwo, polityków, w świetle prawa i w majestacie wyroków sądów. Odpowiedz Link Zgłoś
lilly80 Ja tez!!!!!!!!!! :) 24.09.08, 10:06 I bardzo dobrze sie z tym czuje. mam zamiar sobie wypoczac na zapas Poza tym mam malutka coreczke, ktora napewno ucieszy sie z tego faktu. Poza tym mam gdzies opinie tych wszystkich "nawiedzonych" dziewczyn z forum. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 10:15 ahhna napisała: > > Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na > > wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w ciazy > > ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem. > > Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa cepa > > Uwielbiam wprost ten tekst. > Wyjaśnij mi jeszcze, co mają składki zdrowotne do emerytury, a będę > miała komplet twoich jakże wartościowych argumentów. A ja za to > podam ci przykłady, jak to kobiety właśnie są tu dyskryminowane, > okradane i olewane na każdym kroku - nie, nie przez inne kobiety w > 8. miesiącu ciąży, tylko przez mężczyzn, państwo, polityków, w > świetle prawa i w majestacie wyroków sądów. Kochaniutka tu masz wyjasnienie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=84919652 Twoj dziadunio uczciwie pracowal i sobie uskladal, ale ze jest sporo grono takich osob ktore jeszcze dobrze 2 kresek nie ujrzaly, a juz leca na zwolnienie, ktore nie pracowaly nawet kilku mies, ale im tez sie nalezy...wiec z wspolnego wora zwanego ZUSem wydzielono tak by kazdy dostal. Ale coponiektorych matematyka gryzie wiec skad moga wiedziec Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 11:25 A ja się nie zgadzam z tym ze jest aż tak dużo kobiet które lecą na zwolnienie jeszcze zanim zobaczą 2 kreski albo takich co to od 6tc latają na zakupy bo im się nie chce pracowac . Pewnie ze są takie przypadki ale wsrod moich znajomych nie ma ani jednej takiej kobiety . Większość jednak idzie na zwolnienie na ostatnie 2 miesiące , czasem 3 i to zazwyczaj dlatego ze mają jakieś dolegliwości , nie dają rady pracować tyle samo co przed ciążą . Jeśli kobieta pracowała przed ciążą po 10-12 godzin na dobę zeby nie wiem co nie będzie mogła pracować tyle samo przez całą ciąże a niestety pracodawca tego nie rozumie . Ja miałam rozmowę z szefową która uważała ze gorzej wykonuję swoje obowiązki . Tzn ona to rozumie ze jestem w ciąży ale to niesprawiedliwe w stosunku do innych pracowników ... Bo nie chciałam zostawać po godzinach , siedziec w pracy w jakiś chorych porach kiedy potrzebowałam snu bardziej niż jedzenia . Już nawet nie pytałam o możliwość pracy 4h przy komputerze bo moje koleżanki już to wczesniej przetestowały i zostały uznane za nieodpowiedzialne . Może nie można zapewnić 4h bez komputera ale dać tej ciężarnej wyjsc trochę częsciej na przerwę i nie rozliczac kazdej minuty . Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 12:10 No cóż, to jest żadne wyjaśnienie związku emerytury ze składką zdrowotną. O ile umiem czytać, to jest wyjasnienie związku opłacanej składki zdrowotnejz późniejszym zwolnieniem. Nota bene, słaby argument dla kogoś, kto tak jak ja przepracował własnie 15 lat, notorycznie chodząc do pracy z zapaleniem oskrzeli i temperaturą. Składka zdrowotna i emerytura to są DWIE RÓŻNE RZECZY i osobna pula pieniędzy. I nie o mojego "dzadunia" tu chodzi, pomyliłaś autorki postów. I mniej ironii w odnoszeniu się do starszych ludzi, proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 11:33 W pełni zgadzam się z kiniox (jeśli przekręciłam nicka, to przepraszam), która mieszka w Belgii. Ja akurat mieszkam w Polsce i też mnie wiele rzeczy w tym kraju wk***. Ale to nie jest powód by usprawiedliwiać swoją nieuczciwość - jeżeli Państwo "okrada" mnie, nie doliczając mi macierzyńskiego do 13 czy dopłaty do wczasów, to ja mogę wyłudzać świadczenia. Z takim podejściem nigdy się w tym kraju nic nie zmieni. Jeżeli chcemy żeby ten kraj funkcjonował normalniej, to może warto zacząć od siebie, wychować tak swoje dzieci i może w następnym lub jeszcze następnym pokoleniu będzie u nas jak w Belgii? Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to idą na zwolnienie. Poza tym piszecie jak w naszym kraju jest źle i że po prostu nie ma innej możliwości jak tylko kombinować. Mnie tutaj nie jest źle. Mam dobrą pracę, którą uzyskałam dzięki swojemu wykształceniu. Sama do tego doszłam. Nie zarabiam kokosów, ale wystarcza mi na prywatnego ginekologa. W pozostałych przypadkach korzystam z państwowej służby zdrowia i jeszcze się nie zdarzyło żebym np. musiała zapłacić za pobyt w prywatnej klinice, bo do szpitala nie chcieli mnie przyjąć. Któraś z Was napisała, że należy wykupić pakiet ubezpieczeniowy w Lux Medzie czy LIMie, a to na nic się zdaje bo i tak nigdy nie ma terminów. To po co kupować taki pakiet? Wiem, że wielu ludziom w naszym kraju żyje się znacznie gorzej niż mi, ale wiem też, że wiele kobiet, którym żyje się lepiej niż mi, korzysta w ciąży ze zwolnień całkowicie bezpodstawnie, uważając, że takie "wakacje" po prostu im się należą jak psu zupa, a do pracy nie chce im się chodzić, bo skoro są w ciąży to nie muszą. Poza tym nie rozumiem usprawiedliwiania swojego braku uczciwości tym, że emeryci mają źle, renciści mają źle, średnia krajowa jest niska, dojazdy do pracy są długie itp. Co ma piernik do wiatraka?? Według mnie pójście na zwolnienie bez wskazań lekarskich jest krętactwem i nic tego nie zmieni choćby nie wiem jak osoby, które wybierają tę drogę się usprawiedliwiały. To, że nie odpowiadają Wam przepisy prawa regulujące m.in. sposób wyliczania podstawy do zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, nie znaczy, że można samemu postępować wbrew prawu. Takie zasady wyniosłam z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 13:16 archeopteryx napisała: >Jeżeli chcemy żeby ten kraj funkcjonował > normalniej, to może warto zacząć od siebie, wychować tak swoje > dzieci i może w następnym lub jeszcze następnym pokoleniu będzie u > nas jak w Belgii? Nie tędy droga, jeśli chcemy żeby to państwo funkcjonowało normalnie, należy najpierw zmienić chore, złe, oszukańcze prawo, które jest przeciwko obywatelowi a nie z nim. Zreformować wiele kluczowych dziedzin naszego życia, instytucje państwowe, urzędy, zlikwidować patologie, które dzieją się w świetle prawa itd. U nas nie istnieją takie pojęcia jak etyka administracji publicznej, czy przejrzysty system finansowania działalności politycznej. Nie dziwię się, że taki twór nie cieszy się zaufaniem obywateli. A tym bardziej nie dziwi mnie, że obywatele latami obserwując to wszystko zaczynają podobnie funkcjonować jak nasze państwo - nieuczciwie. >Któraś z Was napisała, że należy > wykupić pakiet ubezpieczeniowy w Lux Medzie czy LIMie, a to na >nic > się zdaje bo i tak nigdy nie ma terminów. To po co kupować taki > pakiet? Ja pisałam o tych pakietach. Pytasz dlaczego ludzie je wykupują? To proste, chcą mieć normalny dostęp do lekarzy i opieki medycznej. Finansują je w całości lub jak w wielu firmach w połowie (pracodawca pokrywa drugą połowę kosztów). Przez klika lat było dobrze ale od pewnego czasu nawet ten system się korkuje. Prywatne przychodnie nie radzą sobie z nadmiarem pacjentów. Brak lekarzy powoduje, że nie mogą zwiększyć zatrudnienia, a ludzie czekają na wizytę np: u ginekologa 2-3 tyg. Niedawno był na ten temat art. w Wyborczej, warto przeczytać. To, że nie odpowiadają Wam > przepisy prawa regulujące m.in. sposób wyliczania podstawy do > zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, nie znaczy, że można samemu > postępować wbrew prawu. Takie zasady wyniosłam z domu. Piękne zasady, lecz nie uważasz że powinny one działać w obie strony? Powtórzę jeszcze raz. Jeśli ktoś wobec mnie jest nieuczciwy, nielojalny i mnie okrada nie zawsze z pieniędzy ale też z praw, zasłużonych przywilejów, mojej godności itd. nie będę Matką Teresą z Kalkuty i w pewnym momencie odwdzięczę się podobnie. U mnie ten moment nastąpi dopiero w 30-31 tc. Pękłam, podjęłam decyzję i kończę z wypruwaniem flaków dla ogółu, który moje prawa i zdrowie mego dziecka ma w du...ie. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 14:01 Ok, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale poglądu nie zmieniam. Każdy przecież jest odpowiedzialny za siebie i jeżeli Ty nie masz z tym problemu to oczywiście Twoja sprawa. Ja pewnie bym miała bo uważam, że jest to nadużycie. Nie złodziejstwo (jak piszą niektórzy), ale nadużycie. Wyraziłam swoją opinię i tyle. Ty masz prawo do swojej opinii. Państwo tworzą ludzie, a jeżeli ludzie kombinują, to rządzący oczywiście też. No i koło się zamyka. Dlatego nadal uważam, że zmiany warto zacząć od siebie. A jeśli chodzi o wadliwość prawa to ja sądzę, że wszystko działałoby o wiele normalniej i sprawiedliwiej, gdyby tylko prawo (choćby to, które jest) było przestrzegane. Gdyby pracodawcy płacili za nagodziny, nie zatrudniali na podstawie fikcyjnych umów z najniższą krajową itd. Niestety tak nie jest, bo każdy chce żeby zostało mu w kieszeni jak najwięcej, skoro można tak "zakombinować". Ja na pomoc naszego państwa, czy jakiekolwiek zainteresowanie moim "brzuchem" nie liczę i nigdy nie liczyłam, bo sama sobie świetnie radzę. Powinno być inaczej, ale jest jak jest i nic na to poradzić nie mogę. Ale mogę trzymać się swoich zasad i tak właśnie robię. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 15:33 archeopteryx napisała: > Ok, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale poglądu nie zmieniam. Każdy > przecież jest odpowiedzialny za siebie i jeżeli Ty nie masz z tym > problemu to oczywiście Twoja sprawa. To nie rozgoryczenie, to nagłe opamiętanie. Przyszedł taki dzień gdy wróciłam z pracy przemoczona do suchej nitki, zła bo kierowca autobusu, który widział jak biegnę jedną ręka przytrzymując brzuch zamknął mi drzwi przed nosem, wtedy powiedziałam dość! Dużo więcej się tego nawarstwiło. Zrobiłam podsumowanie całego okresu ciąży i postanowiłam, że zrzucam płaszczyk supermenki. >Państwo tworzą ludzie, a jeżeli ludzie kombinują, to > rządzący oczywiście też. No i koło się zamyka. Proszę, nie opowiadaj mi że rządzący kombinują przez nieuczciwych obywateli. Pominę już fakt, że przykład powinien iść z góry, przecież to właśnie rządzący powinni stwarzać takie prawo żeby nikt nie mógł kombinować - ani oni, ani obywatele. I dbać by to, co stworzyli było przestrzegane i egzekwowane. Nie robią tego, dlaczego? Bo w mętnej wodzie łatwiej łapać ryby. Co ma myśleć przeciętny obywatel kiedy widzi jak posłowie PiS wystawiają sobie fikcyjne zaświadczenia by usprawiedliwić nieobecność i wyłudzić ze skarbu państwa dietę w wysokości 300 zł? Ma powiedzieć - im wolno, ja jestem szlachetny i nie splamię się naciąganym L4? Masz rację, tak koło się zamyka, tylko dopóki nie zmieni się prawa i zasad funkcjonowania instytucji państwowych - ludzie nigdy się nie zmienią, bo będą uważali że nie warto. >Ja na pomoc naszego > państwa, czy jakiekolwiek zainteresowanie moim "brzuchem" nie >liczę > i nigdy nie liczyłam, bo sama sobie świetnie radzę. Powinno być > inaczej, ale jest jak jest i nic na to poradzić nie mogę. Ale >mogę > trzymać się swoich zasad i tak właśnie robię. Widzisz, ja też wychodzę z tego samego założenia co ty - świetnie sobie sama radzę. Ciążę prowadzę prywatnie, za badania płacę, przy porodzie też pewnie zostawię w państwowym szpitalu kilkaset złotych. W pracy z przywilejów i praw ciężarnej nie korzystam, bo to ryzyko jej utraty. Uprzywilejowanie czy też ochrona kobiet w ciąży w naszym kraju to mit - tego nie ma. Fikcyjne, oderwane od rzeczywistości prawo, do którego nikt się nie stosuje - ani państwo, ani pracodawca a ja muszę. Podobnie jak ty trzymałam się moich zasad. Pracowałam pełną parą. W szalonym tempie minęło 29 tc. Przez ten cały okres przybrałam na wadze tylko 4 kg, nie wiem czy rytm życia, który przez ten czas prowadziłam nie odbije się na zdrowiu mego dziecka. Jedna z forumowiczek napisała w tym wątku coś, co bardzo utkwiło mi w pamięci: „jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny. Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o Waszą przyszłość.” To jest świetne podsumowanie tego wszystkiego co chciałam powiedzieć - gdybym teraz nie poszła na to cholerne zwolnienie, czułabym że jestem złą matką. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 16:13 Proszę, nie opowiadaj mi że rządzący kombinują przez nieuczciwych obywateli. Po > minę już fakt, że przykład powinien iść z góry, przecież to właśnie rządzący po > winni stwarzać takie prawo żeby nikt nie mógł kombinować - ani oni, ani obywate > le. Nie opowiadam, że rządzący kombinują bo tak robią obywatele. Miałam na myśli to, że państwo tworzą ludzie i ludzie nim rządzą, a skoro u nas powszechnie przyjęte jest kombinowanie i naginanie prawa, to czy się jest rządzącym, czy zwykłym obywatelem to się takie triki stosuje. Jeśli ktoś oczekuje, że przykład będzie szedł z góry bo nagle, z chwilą wyboru do parlamentu ludzie tak się zmieniają, że stają się uczciwi i odpowiedzialni, to jest po prostu kompletnie naiwny. Rządzący to jedni z nas!!! Jeżeli jeden z drugim przed wyborami mataczyli, to po wyborach tak samo będą robić, to chyba jest jasne, prawda? Dlatego uważam niezmiennie, że najlepiej zacząć od siebie i dobrze wychować swoje dzieci - bez budowania w nich nawyku do wykorzystywania sytuacji, gdzie można coś zyskać nie zawsze całkiem uczciwie. Funkcjonowanie państwa i prawa to postawa zasiadających w strukturach państwowych i wymiaru sprawiedliwości ludzi. Dlaczego Ty ciągle uważasz, że państwo to jacyś wyimaginowni "oni"?? To są jedni z nas, oni tworzą prawo i instytucje państwowe!!! U nas to powszechne, że "każdy orze jak może" i dotyczy to zarówno rządzących jak i obywateli, a pójście na L4 bez wskazań medycznych jest moim zdaniem jednym z wielu przykładów nadużyć. Jeżeli Twoim zdaniem nie jest to nadużyciem, to masz prawo do takiej opinii, a ja mam prawo do swojej. Tyle w tym temacie. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 17:14 Cieszę się, że nie jestem ostatnim dinozaurem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 17:56 Nie jesteście ostatnimi dinozaurami , jesteście święte po prostu . Nie pochwalam chodzenia na zwolnienie w 6tc bez powodu ale jeśli kobieta idzie na zwolnienie w 8m-ym miesiącu ciąży to wg mnie nie jest żadne naciąganie czy kradzież . Bo już na takim etapie zazwyczaj ma przesłanki do tego zeby na to zwolnienie pojsc . Jeśli nawet w którymś tam kraju (nie pamiętam w którym) wysyłają kobietę na zwolnienie już 6tyg przed porodem obowiązkowo to rozumieją ze na tym etapie ciąży można czuć się zle i nie być w pracy już tak wydajnym jak na początku albo przed ciążą . Dają jej prawo do odpoczynku i przygotowania się do porodu . A Wy czepiacie się kobiety która chce na zwolnienie iść w 30 czy 32 tc i chce zrobić to samo czyli odetchnąc i nie pędzic do pracy na łeb na szyje , siedziec po godzinach bo już ma tego zwyczajnie dość i nie ma na to siły ! Dajcie spokoj . Zaraz napiszecie ze brak siły czy inne drobne dolegliwości takie jak ból kręgosłupa to nie są wskazaniem do zwolnienia . To wogole rozwazmy jaki jest sens innych zwolnien lekarskich , tych nieciążowych . Bo przecież ktoś kto ma złamaną nogę i zapakowaną w gips nie musi dostawac zwolnienia a na jakiś czas je dostanie . Przecież może go ktos przywiezc do pracy samochodem a szef zapewni stołeczek na ktorym będzie mógł nogę położyc . Albo grypa . No trzeba ją wyleżec ale czy trzeba az tydzień ? - może wystarczą 3 dni a więcej to okradanie Państwa . Dajcie spokój . A już przypadek gdzie dziewczyna nie idzie na zwolnienie mimo ze ma skurcze kilkadziesiąt razy dziennie . A czy ma gwarancję ze te skurcze w koncu nie doprowadzą do skracania się szyjki i wczesniejszego porodu ? Przecież do lekarza nie chodzimy co 2 dni sprawdzic czy te skurcze to dalej nic powaznego tylko chodzimy co 3,4 tygodnie . Ja na poczatku jak miałam skurcze od ok 26tc tez nie poleciałam na zwolnienie bo było ich kilka dziennie i wszystko było ok . Ale jak tych skurczy było coraz więcej i doszły inne ``drobne`` dolegliwości na zwolnienie poszłam bo nie chciałam urodzić wczesniaka . Oczywiscie ze mogłam zostać w pracy i trzymac kciuki zeby było dobrze ale nie o to chodzi . Nie warto ryzykować zdrowiem dziecka . Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 19:40 Nie naskoczyłam na autorkę wątku, bo nie komentowałam jej indywidualnego przypadku. Nie zgadzam się tylko z teorią, jakoby sam fakt bycia w ciąży upoważniał do zwolnienia lekarskiego. Zwolnienie z tytułu dolegliwości ciążowych, albo nawet zmęczenia wywołanego tymi dolegliwościami, to zupełnie coś innego. Naprawdę wiele kobiet świetnie znosi ciążę do samego końca. Znam takie. Żądne bohaterki, wcale się nie poświęcają, po prostu dobrze znoszą ciążę. Jeśli czyni mnie świętą przekonanie, że zwolnienie lekarskie bierze się wyłącznie z tytułu dolegliwości zdrowotnych, to niech tak będzie. Ja jednak wolałabym, żeby to było po prostu wyrazem normalności, a nie świętości. Czy to tak trudno zrozumieć, że w ten sposób nie oszukuje się jakichś mitycznych "onych", ale siebie samego, swojego sąsiada, członka rodziny, kolegę, własne dziecko, wszystkich, którzy składają się na to społeczeństwo i z tego systemu czerpią? Czy to nie jest oczywiste, że jesteśmy naczyniami połączonymi? Że tylko tyle wyjmiesz z pudełka, ile do niego wcześniej włożysz? Jeśli to dla niektórych nie jest oczywiste, to naprawdę brakuje w szkole jakiegoś wychowania obywatelskiego, czy logiki, albo matematyki, sama nie wiem. Jeszcze mała uwaga. Państwo uznaje, że posiadanie dzieci przez kobiety jest na tyle ważne społecznie, że przyznaje im pewne prawa np. do urlopu macierzyńskiego, do becikowego, do płatnego 100% zwolnienia lekarskiego w czasie ciąży w przypadku dolegliwości, miejsca w komunikacji miejsckiej, do których kobiety w ciąży mają prawo i to prawo mogą egzekwować itp. Natomiast wśród tych praw nie ma zwolnienia lekarskiego "na ciążę" bez dolegliwości (a są takie), bo - chcemy tego czy nie - decyzja o posiadaniu dziecka poza wymiarem społecznym ma przede wszystkim wymiar osobisty. To twoja decyzja, czy, kiedy i ile masz dzieci i jak sobie z ich wychowaniem i utrzymaniem radzisz. Nie można oczekiwać, że wszyscy będą nam z tytułu ciąży ścielić drogę płatkami róż i współfinansować naszą decyzję poza prawnie ustalony wymiar. Byłoby to po prostu niesprawiedliwe. Przecież decyzji o nieposiadaniu dzieci, za to poświęceniu całego życia odkryciom naukowym (np. z zakresu medycyny), albo wypracowywaniu PKB, żeby podnieść ogólny standard życia w Polsce, który (co tak mocno tu się podkreśla) nie jest na idealnym poziomie. Nikt tym osobom nie ułatwia życia na każdym kroku, nie daje specjalnych przywilejów, zwolnień podatkowych, zasiłków, a taka decyzja też jest przecież doniosła społecznie, bo pomaga ratować życie, albo podnosić jego jakość. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 19:53 Ja też uważam ze sam fakt bycia w ciąży nie upoważnia do zwolnienia lekarskiego . Wiem ze są takie osoby które biorą zwolnienie od początku , malują w tym czasie pokój dziecka , latają po sklepach i na kawę z koleżankami bo są w ciąży i im się należy . Jednak wydaje mi się ze takich osób nie jest aż tak dużo jakby się mogło wydawać . Bo jednak ludzie szanują pracę , chcą wrócić do firmy i nie chcą spalić za sobą wszystkich mostów - bo przecież w rodzinie pojawi się dziecko które trzeba utrzymac więc matka nie może zachowywac się nieodpowiedzialnie , olać pracę i wyciągać całą ciążę rękę do zusu . Jak ktoś idzie na zwolnienie ma ku temu jakiś powody . Dla jednego przemęczenie to nie jest powód ale jeśli ta osoba już czuje ze nie może , ze chce odpocząc bo zwyczajnie nie daje już rady to jest mimo wszystko jakiś powód . A zazwyczaj takich powodów jest więcej . Zaloze się ze wiekszosc cięzarnych przez całą ciąze jest maksymalnie po 3 miesiące na zwolnieniu łącznie . Może dużo , może mało . Zazwyczaj są to ostatnie tygodnie i każda kobieta ma w tym czasie jakieś dolegliwości . Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:21 kiniox napisała: > Jeszcze mała uwaga. Państwo uznaje, że posiadanie dzieci przez kobiety jest na > tyle ważne społecznie, że przyznaje im pewne prawa np. do urlopu > macierzyńskiego, do becikowego, do płatnego 100% zwolnienia lekarskiego w czasi > e > ciąży w przypadku dolegliwości, miejsca w komunikacji miejsckiej, do których > kobiety w ciąży mają prawo i to prawo mogą egzekwować itp. Natomiast wśród tych > praw nie ma zwolnienia lekarskiego "na ciążę" bez dolegliwości (a są takie), bo > - chcemy tego czy nie - decyzja o posiadaniu dziecka poza wymiarem społecznym m > a > przede wszystkim wymiar osobisty. To twoja decyzja, czy, kiedy i ile masz dziec > i > i jak sobie z ich wychowaniem i utrzymaniem radzisz. Nie można oczekiwać, że > wszyscy będą nam z tytułu ciąży ścielić drogę płatkami róż i współfinansować > naszą decyzję poza prawnie ustalony wymiar. Byłoby to po prostu niesprawiedliwe. Ja (i chyba nikt inny) nie domagam się tego, żeby z tytułu ciąży wszyscy wkoło ścielili mi drogę płatkami róż i wspołfinansowali moje dziecko. Na początek wystarczy mi tylko, że państwo, społeczeństwo, pracodawca będą uczciwie dotrzymywali swoich zobowiązań i powinności wobec mnie, w USTALONYM PRAWNIE WYMIARZE. Mam znów po kolei wyliczać, że większość z przywilejów i praw jakie nasze państwo nadało kobietom w ciąży istnieje tylko na papierze? To fikcja, mit i pobożne życzenia kobiet ciężarnych. Dopiero potem możemy sięgnąć po więcej. To że chcemy poprawy warunków, zmian na lepsze, że chcemy rodzić po europejsku to też źle? Bo należy siedzieć cicho i dziękować, wszystkim wkoło za to co jest? Za to, że po macierzyńskim z pracy mnie nie wywalili, że budżet państwa rzucił ochłap - 1000 zł becikowego, że cudem udało się wcisnąć dziecko do jedynego w całej dzielnicy państwowego żłobka itd. Na Boga! Przecież nie chodzi o to, żeby straszyć prokuratorem i więzieniem kobiety z przygranicznych miejscowości, które urodziły w Niemczech, tylko o to by stworzyć podobne warunki tutaj, aby te same kobiety rodziły w Polsce. Przecież nie chodzi o to żeby kontrolować i ścigać na zwolnieniach lekarskich kobiety w zaawansowanej ciąży, lecz o to, żeby miały one prawo wyboru np: 11 tyg. urlopu macierzyńskiego przed planowaną datą porodu jak to jest w innych krajach europejskich. Prawnie ustalony wymiar nie jest niedotykalną świętością na wieczność. Już nie tylko kobiety, ale nawet sami lekarze ginekolodzy dostrzegają fikcję i sami apelują by zlikwidować te patologie. By wreszcie dorównać do państw wysokorozwiniętych. Polecam lekturę dzisiejszego Dziennika. ciekawy cykl rozpoczęła ta gazeta. Mam nadzieję, że będzie po nim jakiś odzew i coś się zacznie zmieniać na lepsze. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 20:14 Ja również nie czepiam się nikogo. Po prostu wyraziłam swoje zdanie na temat kobiet idących na zwolnienie bez wskazań lekarskich!!! Wszak temu poświęcony jest ten wątek, prawda?! Jeżeli ktoś ma jakies ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko jest okej! Natomiast sam stan ciąży na pewno w większości przypadków nie powoduje takiej niezdolności. I nigdzie nie napisałam, że puchnięcie nóg, bóle kręgosłupa czy cokolwiek innego nie upowaznia do wzięcia zwolnienia więc może Ty nie czepiaj się mnie tylko postaraj się czytac ze zrozumieniem! A już teksty o skurczach mnie osłabiły... Czy ja gdziekolwiek napisałam, że mając skurcze kilkadziesiąt razy dziennie należy tkwić w pracy narażając zdrowie swoje i dziecka? Widzę, że chyba nie zrozumiałas o czym pisałam w swoich postach albo wrecz w ogóle nie zadałaś sobie trudu żeby je przeczytac zanim zdecydowałaś się na nie odpowiedzieć. W każdym razie sama również jestem w ciąży i jeżeli moja ciąża okaże się w którymś momencie zagrożona albo moje zdrowie bedzie mogło zostać narażone na szwank to bez zastanowienia pójdę na zwolnienie, bo nie jestem kretynką. Dopóki jednak nie wydarzy sie nic, co sprawiałoby, że nie będę mogła pracować, bedę chodzić do pracy i tyle! I to mnie świętą na pewno nie uczyni. Natomiast kobiet idących na zwolnienie bez wyraźnego powodu, a jedynie z powodu ciąży i to już w 5, 6 miesiącu jest cała masa. Jest to wręcz nagminne, więc nie ma sie co dziwić, że niektórzy pracodawcy niechętnie zatrudniają młode kobiety, skoro młode kobiety notorycznie wykorzystują ciążę do tego żeby mieć kilkumiesięczne wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 21:02 Ten fragment o skurczach nie był do Ciebie . Napisałam bo mnie to co napisała tamta dziewczyna osłabiło . Jak dla mnie to jest przykład źle pojętej lojalności w stosunku do pracodawcy . Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia lub zdrowia dziecka . Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:18 Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia lub > zdrowia dziecka . I tutaj się z Tobą zgadzam w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:19 > Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia lub > zdrowia dziecka . No i to jest właśnie punkt sporny całej tej dyskusji . Ja też uważam, że oczywiśćie należy być w porządku, ale też uważam, tak jak ty, że nie kosztem swojego (i najbliższych) zdrowia, życia, dopisałabym jeszcze do tego: podstawowych praw i godności. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:51 Moim zdaniem punktem spornym nie jest to czy być fair kosztem zdrowia i życia swojego i dziecka, bo co do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli jest zagrożenie dla zdrowia czy życia matki lub dziecka to wzięcie zwolnienia nie jest żadnym nadużyciem tylko koniecznością i raczej tylko ktoś niepoważny i nieodpowiedzialny chodziłby do pracy w stanie zagrażającym życiu lub zdrowiu. Punktem spornym jest to czy w porządku jest brać zwolnienia BEZ UZASADNIENIA, na podstawie samego faktu bycia w ciąży, kiedy ciężarnej nic nie dolega, czuje się dobrze i może normalnie pracować, tylko nie ma ochoty bo chce mieć kilka miesięcy wolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:55 Uprzedzając ewentualne posty o tym, że przeziębienie też nie zagraża zdrowiu, a bierze się wówczas zwolnienie, uzasadnione w mojej ocenie jest każde zwolnienie jeżeli stan ciężarnej nie pozwala jej na pracę i powoduje niezdolność do tejże. Przy czym nie uważam, że taką niezdolnością jest zwyczajna niechęć do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:40 archeopteryx napisała: > Moim zdaniem punktem spornym nie jest to czy być fair kosztem > zdrowia i życia swojego i dziecka, bo co do tego to chyba nikt nie > ma wątpliwości, że jeżeli jest zagrożenie dla zdrowia czy życia > matki lub dziecka to wzięcie zwolnienia nie jest żadnym nadużyciem > tylko koniecznością i raczej tylko ktoś niepoważny i > nieodpowiedzialny chodziłby do pracy w stanie zagrażającym życiu lub > zdrowiu. Punktem spornym jest to czy w porządku jest brać zwolnienia > BEZ UZASADNIENIA, na podstawie samego faktu bycia w ciąży, kiedy > ciężarnej nic nie dolega, czuje się dobrze i może normalnie > pracować. Powiedz mi Archeopteryx, czy według ciebie kobieta, która pracuje 8 godzin przy komputerze (przypominam, że prawo w przypadku ciężarnych dopuszcza tylko 4 godz. dziennie), idzie z tego powodu na zwolnienie lekarskie, bo pracodawca nie jest w stanie przesunąć jej na inne stanowisko. Nie ze złej woli, po prostu w tej firmie pracy bez komputera nie ma. Czy ona według ciebie wzięła zwolnienie BEZ UZASADNIENIA i jest niemoralną, nieuczciwą wyłudzaczką? Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:14 Kobieta w ciąży powinna pracowac przy monitorze ekranowym nie więcej niż 4 godziny na dobę. Jeżeli pracuje dłużej, powinna mieć ograniczony wymiar czasu pracy, jeśli brak możliwości przeniesienia jej do innej pracy. Jeżeli zaś pracodawca nie chce ograniczyć jej czasu pracy i kobieta staje przed alternatywą - pracować w szkodliwych warunkach powyżej dopuszczonego przez przepisy wymiaru czasu pracy albo w długotrwałym procesie dochodzić swoich praw wobec pracodawcy, niech idzie na zwolnienie. To nie jest nieuzasadnione, ponieważ praca przy komputerze powyżej 4 godzin JEST pracą w szkodliwych dla kobiety w ciąży warunkach. Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:40 archeopteryx napisała: > Kobieta w ciąży powinna pracowac przy monitorze ekranowym nie więcej > niż 4 godziny na dobę. Jeżeli pracuje dłużej, powinna mieć > ograniczony wymiar czasu pracy, jeśli brak możliwości przeniesienia > jej do innej pracy. Jeżeli zaś pracodawca nie chce ograniczyć jej > czasu pracy i kobieta staje przed alternatywą - pracować w > szkodliwych warunkach powyżej dopuszczonego przez przepisy wymiaru > czasu pracy albo w długotrwałym procesie dochodzić swoich praw wobec > pracodawcy, niech idzie na zwolnienie. To nie jest nieuzasadnione, > ponieważ praca przy komputerze powyżej 4 godzin JEST pracą w > szkodliwych dla kobiety w ciąży warunkach. Ale tej kobiecie nic nie dolega, ona czuje się dobrze i może normalnie pracować, więc wskazań medycznych do L4 nie ma. Idźmy dalej, skoro jest zdrowa, to też wyłudza pieniądze za zwolnienie. Gdybym była tak zasadnicza i kryształowa (jak niektóre z forumowiczek), powiedziałabym - to przecież niemoralne, to okradanie tych, którzy są naprawdę chorzy. W obecnych czasach w każdym biurze kobiety pracują przy komputerach. To jak najbardziej powszechne. Do przysłowiowego liczenia spinaczy pracodawca ich nie przesunie, z różnych powodów. Jeden nie chce, inny nie może, a jeszcze inny powie nie bo NIE. Według twojej teorii cała rzesza "biurówek" powinna udać się na zwolnienie lekarskie, to dopiero by było! System by tego nie wytrzymał. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 13:41 > Gdybym była tak zasadnicza i kryształowa (jak niektóre z forumowiczek), powiedz > iałabym - to przecież niemoralne, to okradanie tych, którzy są naprawdę chorzy. Ada, ale ty jesteś jak na nasze warunki kryształowa . Nie musisz sobie niczego wyrzucać. Przepracowałaś dzielnie i nie obijając się 7 miesięcy. W 8. miesiącu masz prawo zwolnić, nie będąc chorą. Sama ciąża w tym stopniu zaawansowania to wystarczający powód, i lekarze w większości są tego samego zdania. Przemawiają za tym pewnie ich doświadczenie i wiedza. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:05 Posłuchaj, nasz ustawodawca uważa, że praca ponad 4 godziny dziennie przed monitorem ekranowym jest szkodliwa dla kobiet w ciąży. Wynika to z rozporządzenia, którego namiary mogę wskazać, jeżeli ktoś sobie tego życzy. Skoro tak, to wg ustawodawcy kobieta w ciąży takiej pracy nie powinna wykonywać ponad dopuszczalny wymiar. Jeżeli i TY uważasz, że siedząc ponad 4 godziny dziennie przed kompem, narażasz swoje zdrowie i zdrowie Twojego dziecka (a skoro ustawodawca tak uważa, to Ty też przecież możesz) i Twój lekarz tak uważa, to idź na zwolnienie, jeżeli pracodawca nie przesunie Cię do innej pracy lub nie obniży jej wymiaru, chociaż ma taki obowiązek. Ja również wykonuję pracę przed kompem grubo ponad 4 godziny dziennie i na zwolnienie nie idę chociaż jestem w ciąży. Nie uważam, że rzeczywiście praca przed kompem w wymiarze przekraczającym 4 godziny dziennie spowoduje dla mojego dziecka niebezpieczeństwo. Nie wiem do czego Ty właściwie zmierzasz ada1... Będziesz teraz analizować każdą możliwą sytuację każdej możliwej kobiety, żeby mi udowodnić, że branie L4 w ciaży bez względu na wskazania zdrowotne jest okej? Niech każdy to rozstrzygnie we własnym sumieniu, że się tak górnolotnie wyrażę. Dyskusję uważam za zakończoną, bo widzę, że nie ma ona sensu. W każdej sytuacji trzeba również kierować się zdrowym rozsądkiem, dlatego nigdzie nie napisałam, że do pracy trzeba chodzić za wszelką cenę, nawet jeśli ciążowe dolegliwości albo warunki w pracy uniemożliwiają normalne jej wykonywanie. Naprawdę nie jestem jakąś maniaczką z ZUSu. A postępowanie kobiet, które idą na L4 bo nie chce im sie pracować, chociaż nie mają żadnych ku temu przeciwskazań, uważam za nadużycie i zdania nie zmienię. I widzę, że większości strasznie nie pasuje to, że akurat takie mam zasady i ośmieliłam się wyrazić swój pogląd, który jak widzę, jest bardzo niepopularny. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:10 I zupełnie nie rozumiem ada1 dlaczego się tak do mnie przyczepiłaś tylko dlatego, że mam inne poglądy niż Ty. W którymś z postów napisałam wyraźnie, że nie odnoszę się do Twojej osobistej sytuacji tylko piszę na ten temat w wymiarze ogólnym. Nie znam Cię, nie wiem jaką pracę wykonujesz i jakie masz samopoczucie. W zaawansowanej ciąży nawet jeśli się jest zdrowym pojawiają się dolegliwości, które mogą, jak sądzę, powodować niezdolność do pracy, takie jak wielokrotnie wspominane bóle kręgosłupa, puchnięcie nóg, migreny czy miliardy innych i każdy człowiek przy zdrowych zmysłach zdaje sobie z tego sprawę, więc po co jeszcze dzielisz włos na czworo? Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 16:24 archeopteryx napisała: > I zupełnie nie rozumiem ada1 dlaczego się tak do mnie przyczepiłaś > tylko dlatego, że mam inne poglądy niż Ty. Oj tam zaraz się przyczepiłam Po prostu dyskusja z tobą jest interesująca bo przedstawiasz pewne logiczne argumenty, rozsądnie uzasadniasz swoje zdanie, do tego ta idealistyczna wizja świata... to wszystko sprawia, że nie mogę się powstrzymać by napisać ci, że nie wszystko w naszej rzeczywistości jest tylko czarne i białe. Jest wiele odcieni szarości i trzeba je dostrzec by zobaczyć sprawy takimi jakie one są. Już się nie czepiam. Pozdrawiam i życzę "większej ostrości widzenia" )) Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:17 Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to idą na zwolnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:20 To z mojego pierwszego posta w tej całej dyskusji. Zwracam uwagę na fragment dot. kobiet pracujących w niebezpiecznych warunkach, których pracodawca nie chce/nie może przenieść do innej pracy, który to fragment de facto stanowi odpowiedź na zadane przez Ciebie pytanie: Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to idą na zwolnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilly80 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:14 o jakim wyludzaniu zwolnien wy w ogole mowicie? Ja w pierwszej ciazy pracowalam do konca mimo ze moj ginekolog od polowy ciazy proponowal mi zwolnienie ( praca przy kompie, pozycja w jakiej siedze itd....). Teraz bede madrzejsza i za 2 tygodznie ide na zwolnienie jestem obecnie w 15 tc ;p A wy badzcie sobie takie "uczciwe" Odpowiedz Link Zgłoś
carolinecat plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 11:08 wyjaśniam od razu, żeby nie było wątpliwości - lubię swoją pracę, mam to szczęście, że trafiłam na normalnego szefa (który sam wyganiał mnie na zwolnienie od 6 miesiąca) i bardzo fajną ekipę. praca siedząca, wyłącznie przy komputerze - i tu śmieszą mnie postulaty o max. 4 godzinach pracy przed ekranem, bo co miałabym niby robić? sortować spinacze? nie cackam się ze sobą, nie chodzę na zwolnienie z powodu kichnięcia albo bólu głowy, zresztą w ogóle prawie nie chodzę na zwolnienia, bo staram się dbać o siebie. przechodząc do sedna - jak czytam posty "obrończyń uczciwości", to mnie szlag jasny trafia. plączecie się dziewczyny w zeznaniach. z jednej strony wyrażacie święte oburzenie, że ktoś idzie na zwolnienie, ferujecie wyroki, wyzywacie od złodziejek. ale jak ktoś przytoczy słuszne argumenty, to się zaczyna - ale że nie, że to tylko tych co z premedytacją się czepiamy, że przecież jak są wskazania to i owszem... oczywiście zdarzają się przypadki chwalenia się skrajną nieodpowiedzialnością, jak wronka, ale to na szczęście margines. no i tutaj mój przypadek - mimo tego, że lubię pracować, jestem na zwolnieniu od 29 tygodnia (i do dziś nie sądziłam, że pójście na zwolnienie na tym etapie ciąży może zasługiwać na potępienie, w moim otoczeniu nikt czegoś takiego nawet nie zasugerował. pewnie mam szczęście, że nie trafiłam na żadną z Was). ciąża, odpukać, przebiega książkowo, ale mam jedną nieprzyjemną przypadłość - od rosnącej macicy żebra, napiep..ają mnie tak, że wyję z bólu. uczucie jest mniej więcej takie, jakby mi je ktoś kijem poobijał. leków z wiadomego powodu brać nie mogę i jedyne, co pomaga to ruch i/lub polegiwanie. w pracy biurowej niewykonalne, bo przecież nie będę leżeć pod biurkiem albo chodzić cały dzień po korytarzu (może piszę rzeczy oczywiste, ale jak czytam argumenty w stylu: na ból kręgosłupa wystarczy zmiana fotela, to mnie pusty śmiech ogarnia). no i tu pytanie do święcie oburzonych - mnie też nazwiecie złodziejką? moja przypadłość nie stanowi przecież zagrożenia dla ciąży i zdrowia mojego, czy też dziecka. ale czy ufundowałybyście sobie na własne życzenie taką przyjemność? oczywiście mogłabym iść na zwolnienie od internisty, ortopedy, czy innego tam specjalisty, ale to nadal będzie zwolnienie, poza tym jest jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek. na przyszłość mam jedną radę - nie zapędzajcie się tak w swoim zacietrzewieniu, bo ferujecie krzywdzące dla wielu opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 11:43 Nie wiem czy odpisujesz na mojego posta, ale mam wrażenie, że tak, więc podkreślam, że nie wyzywam nikogo, również od złodziejek. Wyraziłam po prostu swój pogląd, po to jest to forum. Napisałam, że pójście na zwolnienie bez przyczyny, tylko z powodu tego, że się jest w ciąży jest nadużyciem. Nigdzie nie pisałam, że należy pracować pomimo puchnących nóg, bolącego kręgosłupa, bo można sobie podłożyć poduszkę pod tyłek, zmienić fotel, zrobić okład i siedzieć w pracy. Nie mam takiego zdania. Pisałam o pójściu na zwolnienie BEZ UZASADNIENIA. Nie powiesz mi chyba, że nie wiesz o tym, iż mnóstwo kobiet idzie na zwolnienie w 4, 5 czy 6 miesiącu pomimo tego, że absolutnie NIC im nie dolega, po prostu chcą mieć wakacje. Pisałam o takich sytuacjach i wyłącznie takie przypadki miałam na myśli. Pozwooliłam sobie napisać o tym w dyskusji wywołanej przez posta ady1, bo wiele kobiet podjęło ten temat również bardziej ogólnie. Sama też jestem w ciaży i jak już wspominałam, nie zamierzam się poświęcać ani dla pracodawcy ani dla ZUSu i jeżeli okaże się, że dolegliwości ciążowe nie pozwalają mi pracować, pójdę na zwolnienie, ale dopóki nie mam takich dolegliwości, o zwolnieniu nie myślę i go nie planuję i tyle. To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
carolinecat Re: plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 19:03 archeoptyx, nie o Ciebie mi akurat chodziło. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:57 Archeopteryx, oczywiście w większości masz rację . Ale: > na temat kobiet idących na zwolnienie bez wskazań lekarskich!!! > Wszak temu poświęcony jest ten wątek, prawda?! Jeżeli ktoś ma jakies > ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do > pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko jest > okej! Mnie się wydaje, że wątek jest jednak poświęcony osobie, która chce w zgodzie z własnym sumieniem iść na zwolnienie właśnie w 8. miesiącu, a nie wcześniej. I wydaje mi się, że to właśnie ona konkretnie została skrytykowana w kontekście złodziejstwa (wronka30 bodajże użyła takiego słowa) i naginania prawa. Dziewczyny krytykujące Adę właśnie bardzo wyraźnie pisały, że dolegliwości takie jak piszesz i legalne zwolnienie na nie to nie jest sytuacja OK - padały propozycje, by na bolący kręgosłup zmienić sobie krzesełko w pracy. Ewentualnie tylko zagrożenie ciąży byłoby dla nich powodem do wzięcia zwolnienia. I właśnie o to chodzi, że ja się z tym nie zgadzam, a ty chyba nie przeczytałaś całego tego wątku od początku. Dyskusyjne jest właśnie to, czy 8. miesiąc to jest taki moment, kiedy kobiecie należy się odpoczynek, niezależnie od jej stanu w ciąży, czy nie jest. Od tego zaczął się ten wątek i tego głównie dotyczyc powinien. I moim zdaniem jest, bo sama byłam już w ciązy, zdrowej, normalnej, czułam się dobrze, teraz jestem w drugiej (wciąż normalnie pracuję)i wiem, że nawet jeśli świetnie się czujesz, to masz pewne dolegliwości (nieuchronnie związane z 8-9 miesiącem ciąży, np. wielgachny brzuchol, skurcze, problem z długim siedzeniem w tej samej pozycji) które utrudniają normalne funkcjonowanie. Funkcjonujesz wolniej, musisz kuopić wyprawkę, przygotować pokój dziecięcy. Dochodzi do tego pewne ryzyko dla dziecka: głupie przeziębienie, upadek ma teraz inny wymiar. Kwestią wyboru samej kobiety powinno byc, czy da radę w tym czasie pracować, czy nie. Zależy to pewnie od pracy, dojazdów itd. Ada1 wyraźnie napisała, że pracę ma dość stresującą, po godzinach, dojeżdża 3 środkami komunikacji, i dla mnie już tylko to jest wystarczającym wytłumaczeniem w 8. miesiącu ciąży. i dal większości lekarzy również. Głupie hamowanie zatłoczonego autobusu jest już groźne (ostatnio wylądowałam brzuchem na rurze). I tylko tyle. ty jesteś innego rodzaju dinozaurem niż ja Dla mnie prawa człowieka są święte, zawsze będą dla mnie stały wyżej niz lokalne prawo. Ideałem by było,żeby lokalne prawo oczwiście je uwzględniało, ale jak jest tutaj, wiadomo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:32 Przeczytałam cały wątek, ale z racji tego, że wiele dziewczyn zabierało głos ogólnie w sprawie zwolnień również ja pozwoliłam sobie podejść do tematu bardziej ogólnie, a nie analizując konkretny przypadek i samopoczucie ady1. Temat, który zapoczątkowała ada1, inne forumki podjęły w odniesieniu do własnej sytuacji dlatego uznałam, że również mogę napisać o swoich zapatrywaniach na kwestię zwolnień w ogólności, a nie na kwestię zwolnienia, na które wybiera się ada1. Żeby nie było wątpliwości - jestem jak najdalsza od tego, żeby sugerować kobietom w ciąży zamianę fotela by uśmierzyć ból kręgosłupa czy zimne okłady w celu zminimalizowania bólu głowy. No nie dajmy się zwariować, wszak nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Jeżeli ktoś nie może pracować bo ma takie dolegliwości to jest niezdolny do pracy i ja to całkowicie rozumiem. Moje wypowiedzi dotyczyły tych kobiet, którym nic nie dolega i mogą normalnie pracować, ale nie chcą, ponieważ jest możliwość pójścia na zwolnienie. Takich kobiet jest naprawdę dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
frag-ila Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:38 Płacę tak ogromne składki chorobowe i zdrowotne do Zus, że raz czy dwa razy na całe życie mogę się pobyczyć w domu po 2 - 3 miesiące w czasie ciąży. To moje pieniądze z których jeśli nie skorzystam to nikt mi ich nie odda potem. Odpowiedz Link Zgłoś
wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 15:18 Ja rowniez od poczatku podkreslalam, ze jestesm na NIE tylko w przypadku zwolnien, na ktore ida kobiety bo chca sobie odpoczac i podelektowac sie ostatnimi miesiacami ciazy. Sama autorka postu napisala, ze z premedytacja idzie na zwolnienie poniewaz chce nacieszyc sie ciaza i bodajze miedzy innymi pomalowac pokoj dziecka. Nie bylo mowy o zadnych dolegliwosciach, lecz bezczelnosc w sposobie jaki nam przekazala, ze robi sobie wolne na koszt podatnikow. I ja od poczatku do konca walkowalam wlasnie ten problem. Poza tym, nie widze nic zdroznego w nazywaniu rzeczy po imieniu. Skoro ktos nielegalnie idzie na zwolnienie (tak jak autorka watku, dopiero w pozniejszych postacj zaczela sie zaslaniac bolacym kregoslupem i innymi), to okrada panstwo. A jesli okrada panstwo to jest zlodziejem. I dlaczego tak to wszystkie popierajace (notabene rowniez siedzace na zwolnieniu) tak bardzo boli? Skoro nie czuja, ze zrobily nic zlego, nie powinny sie przejmowac. Wiem jedno, zadna z nas, ktora sprzeciwia sie nielegalnym zwolnieniom nic nie wskora. Nieuczciwosc, kombinacje i machlojy sa tak naturalna forma polskiej egzystencji, ze wykorzenienie ich rowna sie chyba z niemozliwoscia. I jest to niestety bardzo przykre, poniewaz chcac pozytywnych zmian w kraju nalezy przede wszystkim zaczac od siebie. Kazdy tylko narzeka i ma wielkie wymagania co do systemu a z siebie nie daje nic. Kropka, wiecej nie udzielam sie w tym watku, bo i tak to nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 26.09.08, 10:49 Miałam już nie pisać w tym wątku, no ale nie mogę tego zostawić bez odpowiedzi, bo widzę, wronka30, że niewiele zrozumialaś z tej dyskusji > ze jestesm na NIE tylko w > przypadku zwolnien, na ktore ida kobiety bo chca sobie odpoczac i > podelektowac sie ostatnimi miesiacami ciazy. Sama autorka postu > napisala, ze z premedytacja idzie na zwolnienie poniewaz chce > nacieszyc sie ciaza i bodajze miedzy innymi pomalowac pokoj dziecka. > Nie bylo mowy o zadnych dolegliwosciach, lecz bezczelnosc w sposobie > jaki nam przekazala, ze robi sobie wolne na koszt podatnikow. Niewielu ososbom (nie tylko kobietom, które były w ciąży) trzeba tłumaczyć, że 8. miesiąc ciąży to dolegliwość sama w sobie. Nie choroba, ale ogromne obciążenie dla organizmu. Kobieta ma prawo zwolnić właśnie tylko po to, żeby przygotować się na poród i rodzicielstwo, bo MUSI kiedyś to zrobić, a nie funkcjonuje tak sprawnie, jak normalnie, i trudno pogodzić jej to z pracą. kobieta w tak zaawansowanej ciąży MA PRAWO odpocząć (oczywiście, moralne prawo). W innych krajach to rozumieją. Ada1, pisząc o premedytacji, miała na mysli nie świadome naciąganie państwa, tyklo świadomość, że nie jest chora, ciąża przebiega sprawnie, czuje się dobrze, ale idzie na zwolnienie, bo dojazdy i praca są za ciężkie, a najwyższy czas zrobic wyprawke dla dziecka. Ja to tak zrozumiałam. nie odniosłam wrażenia, by było to niesympatyczne czy bezczelne, aczkolwiek to jest tak oczywiste, że kobieta w 8. miesiącu ma do tego prawo, że rzeczywiście post może sie wydawać zaczepny. Ale nie bezczelny. > I dlaczego tak to wszystkie popierajace (notabene > rowniez siedzace na zwolnieniu) tak bardzo boli? Nie wszystkie popierające siedzą na zwolnieniu. Ja jestem w połowie 6. miesiąca i normalnie pracuję. I zamierzam dalej, a decyzję, kiedy przestać, podejmę później. Ale ja mam ludzkiego szefa, który pozwala mi liczne badania robic w trakcie pracy, bo inaczej nie dałabym rady ani nie miała możliwości, miłych współpracowników i pracę dośc lekką, no i świetnie się czuję. Mam też samochód, z którego zresztą nie chce mi się korzystać, na razie wolę spacerkiem do metra podejść. Tylko co z tego? dopuszczam inne sytuacje u innych osób. > Nieuczciwosc, kombinacje i machlojy sa > tak naturalna forma polskiej egzystencji, ze wykorzenienie ich rowna > sie chyba z niemozliwoscia. Masz strasznie złą opinię o Polakach. A prawda jest taka, że nie jesteśmy idiotami i jeśli mamy dobre, uczciwe warunki pracy i płacy, to zapieprzamy jak małe traktorki. Potwierdzają to Niemcy, Anglicy itd. Nikt przy zdrowych zmysłach, kto ma tu godziwą pracę, nie zaryzykuje jej z byle powodu. nieuczciwość, machloje i kombinacje są tam, gdzie nie dostaje demokracji i europejskich standardów. My jesteśmy młodą, nieporadną i nieudolną jeszcze demokracją, i to do czego doszli w Niemczech czy Belgii przez ostatnie 60 lat, staramy sie jakoś nadrobic w 20. Ale to jednak trwa. Wykonujemy tu ogromną pracę, jest coraz lepiej. Ale wciąż mamy wiele bzdurnych i złych przepisów - jakoś musimy z nimi żyć i sobie radzić, jednocześnie je zmieniając. Więc powstrzymaj się od pochopnego nazywania nas złodziejami, leniami i kombinatorami. Żeby zmieniać rzeczywistość od siebie, należy przede wszystkim przeżyć. A jak wiele tu absurdów prawnych, dysryminacji kobiet, wadliwych wyroków, złej interpretacji prawa, zaniechań i zaniedbań ze strony panstwa i urzędników - to wystarczy pooglądać sobie program Jaworowicz albo poczytać gazety. no ale ty w Holandii jesteś, to skąd możesz wiedzieć. Wierzę, że będzie lepiej, że nasze państwo polskie w końcu dorośnie do praw człowieka i europejskich standardów, że warto zmieniać system i prawo na lepsze, warto stawać w obronie ludzi, którzy tu u nas są naprawdę wspaniali i dzielni, a często padają po prostu ofiarami systemu. A wierzę w to wszystko właśnie dlatego, że jestem idealistką I tak to górnolotnie zakończę już chyba swoje wypowiedzi tutaj, pozdrawiam wszystkie ciężarówki, wronki nie wyłączając, zdrówka dla was i waszych maluchów Odpowiedz Link Zgłoś
ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:30 archeopteryx napisała: >Jeżeli ktoś ma jakies > ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do > pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko jest > okej! Natomiast sam stan ciąży na pewno w większości przypadków nie > powoduje takiej niezdolności. W niektórych krajach urlop macierzyński przysługuje kobiecie już na 11 tygodni przed planowaną datą porodu. Jak sądzisz, skąd ten przepis się wziął? Na jakiej podstawie zostało takie prawo ustanowione? Co sprawiło, że tamci zaakceptowali możliwość, której ty uparcie nie dopuszczasz? Odpowiedz Link Zgłoś
asik_w Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:52 Czytam ten watek i dowiaduje sie, ze jestem naciagaczka itd. Od 16 tygodnia jestem na L4, pierwsze wystawil mi lekarz ze szpitala do ktorego trafilam z tak silnymi bolami brzucha, ze az wymiotowalam. Kilka dni wylam doslownie z bolu a lekarze nie wiedzieli co sie dzieje, po krwwieniach, ciezkim pierwszym porodzie i stracie drugiej ciazy, lekarz prowadzacy powiedzial, ze mam siedziec w domu i dbac o siebie i dziecko. Ta ciaza tez jest trudna, teraz co prawda nic nie boli, nie krwawie ale juz mam zla morfologie, czekam na echo serca malenstwa bo na usg wychodza nieprawidlowosci a na dodatek synek przyniosl z przedszkola jakiegos wirusa i rozlozylo mnie. Od pracodawcy nie uslyszalam zlego slowa, owszem ZUS moze sie przyczepic bo wczesniej pracowalam za granica i na umowe o dzielo a umowe o prace dostalam 2 miesiace przed ciaza. Chwilami mam dosc siedzenia w domu ale nie czuje sie zlodziejka okradajaca panstwo i nawet przez mysl mi nie przyszlo, ze inne kobiety moga tak mowic o drugiej, przeciez nigdy zadna z nas nie wie w jakiej sytuacji sie znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
sagittarius_84 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 26.09.08, 09:35 A ja jestem ciekawa ile z Was - uważajacych L4 za wyłudzanie pieniedzy - było w ciązy, lub jest? Bo nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie wyciągacie wnioski, skoro nie przerobiliscie tematu na własnej skórze!? Odpowiedz Link Zgłoś