A ja z premedytacją idę na zwolnienie

    • wiu Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:37
      Zawsze WYGODNIEJ jest "kombinować" niż dotrzymywać standartów...
      Ludzie to istoty leniwe...niektórzy nawet się oburzają, kiedy im to
      powiedzieć wprost.

      Ada1 - nie zawsze i nie tylko jest to bohaterstwo, długo pracować w
      ciąży. Czasem jest to zwykła uczciwość, cecha niepopularna...
      • kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:47
        Ludziom wygodniej wierzyć, że "wszyscy" są nieuczciwi, żeby wyczyścić sobie
        sumienie i lepiej spać. Prawda w oczy kole, niestety.
      • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:59
        wiu napisał:

        > Zawsze WYGODNIEJ jest "kombinować" niż dotrzymywać standartów...
        > Ludzie to istoty leniwe...niektórzy nawet się oburzają, kiedy im to
        > powiedzieć wprost.
        >
        > Ada1 - nie zawsze i nie tylko jest to bohaterstwo, długo pracować w
        > ciąży. Czasem jest to zwykła uczciwość, cecha niepopularna...


        Szczególnie niepopularna wtedy, gdy tylko jedna ze stron dotrzymuje standardów. Przez 7 miesięcy dotrzymywałam i jaki jest bilans? Niestety /dla mnie/ niekorzystny, dlatego od tej chwili przestaję grać fair.
    • zadomowienie I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 22.09.08, 09:37
      A ja powiem tak. 28 tc... to nie taka wczesna ciąża. Nie poszłas na
      zwolnienie jak niektóre dziewczyny w 2-3 tyg.
      Pisze tu o zdrowych osobach z niezagrożona ciążą. Ja osobiście
      spotykam się bardzo często z tym, że dziewczyny zatrudniaja sie u
      kogos fikcyjnie, "pracują" 1-2 miesiące i na zwolnienie. I ZUS płaci
      im pensyjkę...
      Ale nie oceniam tego aż tak negatywnie. Każdy robi co uważa za
      słuszne. Może ktos ma tak "ciężkiego szefa" ,że woli w spokoju
      siedzieć w domu? Może żle się czuje 8-9 godzin w pracy. Może szef
      nie ma dla przyszłej mamy innego miejsca w pracy.
      Ja się z tym spotkałam.
      Powiedziałam szefowi ,że jestem w ciązy i że musimy pomysleć jak to
      ułozyc żeby on był zadowolony a ja nie czuła sie źle. Powiedział, że
      przy azbeście nie pracuję i żebym skończyła dyskusje. I jak z taką
      osoba sie dogadać? Tak więc jestem w 11 tc i dzis ostatni dzień w
      pracy. Moja firma i tak się likwiduje i ZUS "zabezpiecza" mi ciążę.
      Nie uśmiecha mi sie siedzieć w domu. Ale czy ja w ciązy znajdę
      pracę? Nie chce kłamać przyszłego pracodawcy...
      • wronka30 Re: I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 22.09.08, 14:38
        zadomowienie napisała:

        > A ja powiem tak. 28 tc... to nie taka wczesna ciąża. Nie poszłas
        na
        > zwolnienie jak niektóre dziewczyny w 2-3 tyg.

        W drugim tyg. ciazy masz dopiero owulacje, wiec trudno aby znalazl
        sie lekarz, ktory wystawi w tym czasie zwolnienie. No bo na jakiej
        podstawie? No ale przeciez jak da sie pieknie w lapke, to wszystko
        jest mozliwe.
        • zadomowienie Re: I dobrze robisz! Wielkie oburzenie ? 23.09.08, 08:52
          Wronka30.... da... prywatny da. ZŁe warunki pracy, zły szef...
          wszystko sie da załatwic.
    • uccellino Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 09:56
      Oczywiście masz do tego prawo, tylko zastanów się, czy przynajmniej
      części tego czasu nie załatwić urlopem. Zwolnienie w ciąży niestety
      może mieć wpływ na wysokość zasiłku macierzyńskiego - warto o tym
      wiedzieć. Zasiłek jest liczony jako 100% średniej z ostatnich 12 m-
      cy, podobnie jak zwolnienie - a zwykle mamy jakies podwyżki co
      najmniej co 12 m-cy. Zatem każde zwolnienie nieznacznie obniża
      dochody z ostatnich 12 m-cy... Ja wprawdzie z tych, które chcą
      pracowac do dnia porodu, ale za to planowałam trzy tygodnie
      zwolnienia na przełomie 2. i 3. trymestru. Jak wszystko
      przeliczyłam, to wybrałam urlop smile
      • postka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 15:51
        a, i tak mi się jeszcze pomyślało z innej beczki trochę - zgodnie z
        prawem pracy zdaje się kobieta w ciąży nie powinna przed komputerem
        spędzać więcej niż ileś tam godzin - nie wiem dokładnie, chyba ok 4.
        I w teorii pracodawca powinien ją przesunąć w pozostałych godzinach
        do pracy nie wymagającej używania komputera. Idę o zakład, że 90% z
        nas pracujących w biurze i na codzień nie rozstających się z
        laptopem, jakby miało robić w pracy cokolwiek niezwiązanego z
        komputerem, to byłyby to chyba wyłącznie plotki przy kawie,
        ewentualnie przekładanie segregatorów z jednej półki na drugą... W
        każdym razie, jak powiedziałam w żartach mojemu szefowi o takim
        przepisie, to zrobił wielkie oczy i powiedział, żebym w takim razie
        jednak poszła na to zwolnienie, bo inaczej to się będę pałętać pół
        dnia po biurze bez celu i pozostałych rozpraszaćsmile
    • j04nn4 do ada 1 22.09.08, 15:43
      Popieram Cię w 100 % ten czas należy spędzić spokojnie, bez stresów
      i przygotować się do nowej roli. Ja akurat jestem na zwolnieniu od 2
      tygodnia ciąży teraz a w pierwszej byłam od 6 tygodnia. Tylko u mnie
      spowodowane to było wiecznymi powikłaniami. Ale jakby było wszystko
      oki także poszła bym na L4, bo nie miałabym zamiaru oglądać wiecznie
      niezadowolonej miny szefa, i pretęsji. Wiadomo znajdą się i takie,
      które myślą o nas jak o czarownicach i spaliłyby nas na stosie, ale
      ja mam je gdzieś, każdy niech robi wedle swojego uznania.
      Pozdrawiam Asia 3 letnia Maja i 36 tyg Franio
    • ada1 Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 22.09.08, 16:47
      Niektóre z was pytają dlaczego chcę wybrać zwolnienie lekarskie a nie urlop
      wypoczynkowy lub bezpłatny. Powód jest prosty, na urlop bezpłatny mojej rodziny
      nie stać. Same wiecie jak jest - kredyt mieszkaniowy, samochodowy, parę sprzętów
      na raty, wydatki związane z przyjściem na świat nowego członka rodziny itd.
      liczy się każda złotówka i dlatego na urlop bezpłatny sobie nie pozwolę.

      Wyjście drugie – wypoczynkowy. Pieczołowicie ciułany przez cały rok. Rezygnacja
      latem z wakacji, zimą z ferii tylko po to żeby ubierać jak najwięcej i
      wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, który (przynajmniej dla mnie)
      jest dramatycznie krótki. Wiem, że w innych krajach mają go jeszcze mniej, ale
      ja żyję tutaj, w tej rzeczywistości i uważam że zostawienie 18 tyg. noworodka
      pod opieką obcej osoby lub państwowego żłobka jest złem koniecznym. Chcę
      dociągnąć przynajmniej do pół roku i dopiero wtedy wrócić do pracy, właśnie po
      to potrzebny mi jest urlop wypoczynkowy.

      Oczywiście mogłabym napisać, że zwolnienie mi się należy bo nogi puchną,
      pobolewa odcinek lędźwiowy kręgosłupa, od czasu do czasu miewam migrenowe bóle
      głowy, szybko się męczę i pracuję w stresie. Mam prawo to wszystko napisać, bo
      właśnie takie (i tylko takie) dolegliwości w 7 miesiącu ciąży odczuwam. Czy
      według was teraz należy mi się zwolnienie lekarskie? Czy to wystarczające powody
      żebyście mnie rozgrzeszyły? Dla mnie to bez znaczenia, bo dobrze wiem, że z
      takimi dolegliwościami też można pracować. Pójdę na zwolnienie, bo czuję że
      właśnie teraz, w tym momencie powinnam to zrobić - dla siebie, dla mojego dziecka.

      Wyrzuty sumienia wobec społeczeństwa powodowane 2-miesięczynm zwolnieniem? Nie
      posiadam. Natomiast gdy okaże się, że po upadku na schodach do metra kiedy to w
      6 mc potrącił mnie kretyn z aktówką w ręku, moje dziecko nie będzie zdrowe –
      tych wyrzutów sumienia nigdy się nie pozbędę. Warto tak ryzykować? W imię czego?
      Przez 7 miesięcy ryzykowałam a społeczeństwo, państwo, pracodawca na każdy
      kroku, wyraźnie dawali mi do zrozumienia – twój brzuch, twój problem. Teraz ja
      czuję się zwolniona z obowiązku lojalności wobec nich – moje 2 miesięczne
      zwolnienie lekarskie – ich problem.
      • uccellino Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 22.09.08, 22:03
        > Wyjście drugie – wypoczynkowy. Pieczołowicie ciułany przez cały
        rok. Rezy
        > gnacja
        > latem z wakacji, zimą z ferii tylko po to żeby ubierać jak
        najwięcej i
        > wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, który
        (przynajmniej dla mnie
        > )
        > jest dramatycznie krótki. Wiem, że w innych krajach mają go
        jeszcze mniej, ale
        > ja żyję tutaj, w tej rzeczywistości i uważam że zostawienie 18
        tyg. noworodka
        > pod opieką obcej osoby lub państwowego żłobka jest złem
        koniecznym. Chcę
        > dociągnąć przynajmniej do pół roku i dopiero wtedy wrócić do
        pracy, właśnie po
        > to potrzebny mi jest urlop wypoczynkowy.

        Tak, tylko przelicz to dobrze. Jeśli miałaś w ostatnim roku znaczną
        podwyżkę, to długie zwolnienie może kosztować Cię obniżenie zasiłku
        macierzyńskiego - i wyjdzie na to samo... Z pełnego zasiłku łatwiej
        odłożyć na choć trochę wychowawczego.


        > Oczywiście mogłabym napisać, że zwolnienie mi się należy bo nogi
        puchną,
        > pobolewa odcinek lędźwiowy kręgosłupa, od czasu do czasu miewam
        migrenowe bóle
        > głowy, szybko się męczę i pracuję w stresie. Mam prawo to wszystko
        napisać, bo
        > właśnie takie (i tylko takie) dolegliwości w 7 miesiącu ciąży
        odczuwam. Czy
        > według was teraz należy mi się zwolnienie lekarskie?

        Jest dla mnie oczywiste, że Ci się należy.
        Twoja decyzja - jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem
        odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny.
        Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o
        zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla
        niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest
        to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić
        teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o
        Waszą przyszłość.
        I oby inni robili dla gospodarki, dla społeczeństwa, dla Polski
        tyle, co Ty teraz, inkubując obywatela smile

        BTW - koleżanka z pracy zachowuje się wobec mnie tak złośliwie, że
        dziś przez nią płakałam. Wiem, ze sama ma kłopoty, może z tego to
        wynika, więc na początek z nią delikatnie porozmawiam, ale gdyby to
        miało potrwać, to tak, pójdę na zwolnienie. Z żalem i z poczuciem,
        że po prostu musiałam to zrobić...
        • ada1 Re: Dlaczego właśnie zwolnie a nie urlop? 23.09.08, 12:32
          uccellino napisała:


          > Jest dla mnie oczywiste, że Ci się należy.
          > Twoja decyzja - jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem
          > odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny.
          > Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o
          > zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla
          > niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest
          > to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić
          > teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o
          > Waszą przyszłość.
          > I oby inni robili dla gospodarki, dla społeczeństwa, dla Polski
          > tyle, co Ty teraz, inkubując obywatela smile


          Dziękuję za głos rozsądku nie pozbawiony jednocześnie empatii. Tak mało tego tu
          na forum i nie tylko...
          Serdecznie pozdrawiam smile
    • mamusia-olusia-81 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 18:46
      Kobietki, po co te nerwy i kłótnie. Wszak złość piękności szkodzi a w ciąży nie
      wolno się niepotrzebnie denerwować! Jakie jest życie, każda wie, każda z nas
      sama decyduje, czy będzie pracować w ciąży, czy nie. Może wina leży po stronie
      pracodawców. Stres, niskie zarobki, ciężkie warunki, skłaniają wiele z nas do
      pójścia na zwolnienie mimo dobrego zdrowia. A może wina leży po stronie państwa.
      Niby tak gorąco zachęca się Polki do rodzenia dzieci. I co z tego, skoro
      macierzyński trwa zaledwie 20tyg a co potem....Aby skorzystać z zasiłku
      wychowawczego, dochód na członka rodziny to 504 netto. Po prawdzie, która z nas
      decyduje się na dziecko, mając 1500 netto na rodzinę ? Przecież rata kredytu na
      mieszkanie + opłaty, daje kwotę wyższą niż 1500 ! Nie ma co obwiniać innych, czy
      wyzywać od wyłudzaczy, wszakże jest gdzieś napisane : "Kto z Was jest bez winy,
      niechaj pierwszy rzuci kamień..."
      Wszystkim przyszłym mamusiom życzę powodzenia smile
      PS.kiedy w końcu udało mi się zajść w ciążę, od razu poszłam na zwolnienie mimo,
      że czułam się rewelacyjnie i nie spotkało się to z niechęcią ani pracodawcy ani
      znajomych. Poprzedni pracodawca zwolnił mnie, kiedy drugi raz poroniłam,
      stwierdzając, że w tym z-dzie pracy nie ma miejsca na moje fanaberie. A rok
      wcześniej dostałam nagrodę jako dobry pracownik....Nic dodać, nic ująć smile
      • ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 22:04
        Ja czytając niektóre Panie zastanawiam się na co w ciązy można wziąć
        zwolnienie .
        Czy musi być bezpośrednie zagrożenie zdrowia badz zycia dziecka lub
        matki ?
        Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa ,
        ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy .
        Jeśli kilka takich dolegliwosci uzbiera się naraz ciąża już staje
        się odrobinę uciążliwa .
        Nie jest zagrozone życie ale przecież idąc na zwolnienie z powodu
        przeziebienia tez raczej życie nie jest zagrożone .
        • wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 22.09.08, 22:13
          ellana1 napisała:

          > Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa ,
          > ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy .

          Oczywiscie, ze mozna. Tylko, ze po ustapieniu dolegliwosci mozna
          rowniez wrocic do pracy, co wiekszosc kobiet nie wzielaby nawet pod
          uwage. Sama ciaza traktowana jest jako choroba i stad ten problem.
          A wracajac do sedna, autorka watku nie odczuwa dolegliwosci tylko
          kosztem innych ludzi chce zrobic sobie 2 miesiace wolnego.
          • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 12:09
            wronka30 napisała:

            > ellana1 napisała:
            >
            > > Czy można wziąć zwolnienie np z powodu silnego bólu kręgosłupa ,
            > > ciągłego osłabienia , zawrotów głowy , codziennych skurczy .
            >
            > Oczywiscie, ze mozna. Tylko, ze po ustapieniu dolegliwosci mozna
            > rowniez wrocic do pracy, co wiekszosc kobiet nie wzielaby nawet pod
            > uwage. Sama ciaza traktowana jest jako choroba i stad ten problem.
            > A wracajac do sedna, autorka watku nie odczuwa dolegliwosci tylko
            > kosztem innych ludzi chce zrobic sobie 2 miesiace wolnego.


            Autorka wątku odczuwa właśnie podobne dolegliwości - o czym kilka postów
            wcześniej pisała - lecz wygląda na to, że ty czytasz tylko to, co pasuje do
            twojej z góry ustalonej tezy.
    • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:15
      L4 to kradzież? a nas nie okradają?! przykłady:
      tu_mama 22.09.08, 19:37 Odpowiedz

      naczytałam się oskarżeń pt."okradasz rząd, społeczeństwo, innych"
      idąc na L4 bez wskazań medycznych w jednym z wątków na tym forum.
      hmm i tak się zaczełam zastanawiać.. ja też ide na L4 od 33tc, już
      niedługo. z premedytacją i bez wyrzutów sumienia, bo nie czuje żebym
      kogokolwiek okradała.

      ale postanowiłam podać kilka przykładów, gdy "rząd, społeczeństwo,
      itp" okrada mnie, od kiedy jestem w ciąży:
      1. nie mam dostępu do lekarza z NFZ, muszę/chcę więc (jedno wynika z
      drugiego) chodzić do lekarza prywatnie, płacąc za każdą wizyte -
      (mam na myśli praktykujacego położnika i wizyty w terminach jak
      trzeba, a nie kiedy się da),
      2. wynagrodzenie na L4 to 100% pensji - BZDURA! - byłam wcześniej 3
      tygodnie na L4 ze względu na przodujące łożysko - i okazało się, że
      moje wynagrodzenie to i owszem, 100%, ale średniej z ostatnich 12
      miesięcy. dostałam 200zł mniej na wypłate.
      3. wynagrodzenie na macierzyńskim to 100% pensji - BZDURA!
      wynagrodzenie liczone jako 100% średniej z ostatnich 12 miesięcy,
      sprawia, że pomimo 2 podwyżek w tym roku, na macierzyńskim dostane
      400zł mniej niż np. za bieżący miesiąc! łatwo policzyć ile mi
      ukradziono.
      4. ustawa daje mi prawo do 2 dni urlopu okolicznościowego z okazji
      urodzenia dziecka.. taaa, ciekawe kiedy mam je wziąć, skoro z dniem
      porodu zaczynam macierzyński, a potem nie można! urlop
      okolicznościowy przysługuje z "założenia" w bezpośrednim sąsiedztwie
      jakiegoś wydarzenia (jak z okazji ślubu). więc okradziono mnie z 2
      dni płatnego 100% urlopu.
      3. okres przebywania na L4 i na macierzyńskim to czas, za który
      otrzymane wynagrodzenie NIE wlicza się do tzw. TRZYNASTKI - mam do
      niej prawo z racji miejsca pracy, ale otrzymam ok 50% kwoty, jaką
      dostałabym, gdybym nie była w ciąży. no to jakiś 1000 w plecy.
      4. przysługują nam 2 dni opieki nad dzieckiem w roku - o
      wynagrodzenie za te 2 dni również zostanie pomniejszona
      tzw. "trzynastka".
      5. pracownik ma prawo do "trzynastki" jeśli przepracuje u pracodawcy
      min.6 m-cy w roku. taa tylko macierzyński się do tego okresu
      zatrudnienia nie wlicza! jeśli rząd WYDŁUŻY macierzyński do 26
      tygodni (182 dni) - jak planuje - to kobiety, które dziś otrzymują
      trzynastki, UTRACĄ do niej prawo, jeśli cały urlop przypadnie w 1
      roku kalendarzowym. czyli "zapłącą" za ten prezent.. no jakby nie
      patrzeć.
      6. przez to, że macierzyński trwa tylko 18 tyg. nie wykorzystałam 22
      urlopu w tym roku. o ten zaległy urlop "wydłuże" sobie macierzyński.
      ale nie dostałam w związku z tym tzw. gruszy - dofinansowania do
      wczasów. to mała "cena" za dodatkowe 4 tygodnie z dzieckiem, ale
      jednak!

      tej kasy nie miałam i mieć nie będę, więc są to takie tam
      rozważania.. ale z tym okradaniem to jak widać: każdy medal ma dwie
      strony.

      aha. i tu naprawdę nie chodzi o kase. i nie kasa jest ważna. ważne
      jest to jak się nas matki traktuje, a co się nam wmawia. ważne jest
      aby widzieć oba apekty macierzyństwa i nie napadać na inne kobiety z
      hasłami "złodziejka, oszustka".
      ja wiem, że to łatwiej, niż iść pod sejm z
      transparentem "złodzieje" smile

      no to sobie pogadałam wink dobranoc
      • golfstrom Do tu_mama 22.09.08, 22:24
        Uważasz, że nie okradasz - OK, każdy moze racjonalizować. Ale
        zgodzisz się chyba, że pójście na zwolnienie lekarskie w celach
        a) wypoczynkowych
        b) widzimisiowych
        c) jakichkolwiek innych oprócz zdrowotnych
        jest złamaniem zasad przyznawania zwolnienia lekarskiego.

        Wyobraź sobie sytuację, w której hipotetyczna p. Jadzia, która za
        rok czy pół roku ma przejść na emeryturę, na której z kolei będzie
        się opiekowała dziećmi córki (bo np. córka właśnie wtedy wraca do
        kraju i nie chce posyłąć dzieci do żlobka), no więc p. Jadzia idzie
        do lekarza i prosi o zwolnienie lekarskie, bo chce sobie odpocząć,
        póki ma okazję, bo potem na tej emeryturze to będzie miała
        zapiernicz że hej. I w ogóle ona prosi o zwolnienie, bo teraz co
        prawada nic jej nie dolega, ale chciałaby się tak podkurować na zaś.

        Moim zdaniem wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego dla celów
        wypoczynkowych jest utrzymywaniem w Polsce paranoi, w której każdy
        każdego stara się rzeźbić jak może. Zamiast żyć jak wolni ludzie,
        kombinujemy jak niewolnicy.

        Ty natomiast w swoim poście wyrażasz pretensje, że w kraju, w
        którym zwolnienia lekarskie są nadużywane na masową skalę, rząd i
        pracodawcy mają czelność obliczać wynagrodzenie nie od 100% poborów.
        I w ogóle jak to możliwe, że pracownikowi, który nie jedzie na
        urlop, odmawia się dofinansowania wyjazdu na urlop.

        Co do urlopu okolicznościowego - proste, zacznij go dwa dni po
        urodzeniu dziecka.
    • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:27
      To kiedy można iśc na zwolnienie ???
      Autor: ellana1 22.09.08, 22:24 Odpowiedz

      Zadałam pytanie w innym wątku ale zapytam jeszcze raz .
      Czytam sporo wypowiedzi atakujących ciężarne które idą na
      zwolnienie .
      Niech się wypowiedzą te Panie które tak ostro krytykują ciężarne na
      zwolnieniach : kiedy kobieta w ciąży może iśc na zwolnienie ?
      Czy musi być zagrożone życie dziecka bądz matki ?
      Bo jeśli uzbiera się kilka ``drobnych `` dolegliwości takich jak :
      ból kręgosłupa , ciągłe zmęczenie , zawroty głowy , skurcze (np od
      siedzenia w jednej pozycji przez 8godzin) to ciąża już staje się
      trochę uciążliwa .
      Czy idąc na zwolnienie z takich powodów okradamy Państwo ?
      No bo przecież życie dziecka nie jest zagrożone (no chyba ze skurcze
      doprowadzą do wczesniejszego porodu).
      • golfstrom Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 22:42
        Wystarczy, że matka jest chora lub ma nietypowe, niepokojce objawy
        na podstawie których specjalista, tj. lekarz uznaje, czy jest zdolna
        do pracy.

        Ból kręgosłupa nie jest nietypowy ani niepokojący, jedynie
        uciążliwy. Przy odrobinie dobrej woli ze strony ciężarnej i
        pracodawcy można ciężarnej ulżyć. W domu kręgosłup boleć nie
        przestanie.

        Podobnie zmęczenie. Zamiast siedzieć 8 godzin, można raz na godzinę
        robić przerwę. O skutkach zawrotów głowy niech decyduje lekarz.

        Może zdecydujmy się, czy w ogóle chcemy zachodzić w ciążę, czy jest
        ona W OGÓLE zdrowa dla matki, bo jeżeli każda w życiu uciążliwość ma
        człowieka wyjmować z rynku pracy, to wszyscy powinniśmy iśc na
        zwolnienie. Dojazdy do pracy też są nieraz uciążliwe, powodują
        uszczerbek na zdrowiu (spaliny, ryzyko wypadku, nieprzyjemna
        stresująca atmosfera), a jednak nie są podstawą przyznawania
        zwolnień lekarskich.

        Jeżeli ciąża jest stanem chorobowym, to może ni ema sensu się na nią
        pochopnie decydować. No bo co będzie, jeśli zdarzą się komplikacje?
        • ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 23:20
          Czytam te wszystkie wypowiedzi przeciwniczek zwolnien lekarskich i
          już nie wiem co mam myślec .
          Czy Wy rzeczywiscie tak myślicie czy już zapętliłyście się w tym
          wszystkim i będziecie do upadłego bronić raz obrane drogi zeby nie
          wyszło na to ze może nie do końca macie rację .

          Zeby było jasne : ja tez się dziwię jak ktoś od 6tc idzie na
          zwolnienie i juz do konca na nim zostje (a pozniej płacze bo zasiłek
          rehabilitacyjny , bo zus chce kontrolować).
          Ale np jesli kobieta jest po 3 poronieniach to przestaję się dziwić
          bo mam trochę ludzkich uczuć i rozumiem ze idzie na zwolnienie mimo
          tego ze akurat w tej chwili nic się nie dzieje . Bo bardzo się boi
          ze znowu cos się może przytrafić , nie chce stracic dziecka .

          Założycielka wątku idzie na zwolnienie ok 30tc . Niby nic jej nie
          jest ale chyba nie wytrzymuje pracy 10h na dobę , długich dojazdów
          jesli decyduje się na zwolnienie . Bo jednak ciąża trochę osłabia i
          chyba przestał jej słuzyć taki tryb pracy , niedosypianie itd

          Golfstrom :
          jak może ulżyc pracodawca ciężarnej z bólem kegsłupa ?
          Przesunie jej środek ciezkosci ciała ? Mnie zaczynał bolec kregosłup
          w 7mym miesiacu i juz do konca nie przestawał . Przestało bolec
          dopiero jak urodziłam .
          To ze jestem zmęczona nikogo w pracy nie interesowało bo mój
          pracodawca miał takie podejscie jak Ty : było się wczesniej
          zastanawić czy wogole zachodzic w ciąze bo przecież oczywiste ze
          ciąza moze powodowac pewne problemy . Jak już jestes w ciązy nie
          marudz .
          Powinnam pracować tylko 4godziny przed komputerem ale oczywiscie nie
          było takiej możliwości mimo ze to jest niezgodne z prawem .

          Pewnie ze to są tylko niewielkie niedogodności ale razem uzbierane
          sprawiają ze kobieta czuje się źle .
          Dlaczego kobieta w ciązy musi miec skrupuły idąc na zwolnienie a
          mężczyzna idzie do lekarza ze zwykłym przeziębieniem i dostaje
          tydzien chorobowego i przykazanie brania witaminy c . On skrupułów
          nie ma . A przecież jego zycie też nie jest zagrozone , może
          pracować z katarem a nie wylegiwać się w domu przed telewizorem .

          • golfstrom Re: Wklejone przez moderatora 22.09.08, 23:51
            Mnie tez bolał w ciązy kręgosłup. Czy byłam w pracy, czy byłam w
            domu. Pracodawca wymienił mi fotel. Pomagała mi też pooduszka w
            okolicach krzyża. Pracowałam nieco wolniej.

            > To ze jestem zmęczona nikogo w pracy nie interesowało bo mój
            > pracodawca miał takie podejscie jak Ty : było się wczesniej
            > zastanawić czy wogole zachodzic w ciąze bo przecież oczywiste ze
            > ciąza moze powodowac pewne problemy .

            Tutaj ostro zaprotestuję - ja nie mam takiego podejścia, takie
            podejście jest natomiast logiczną reakcją na stwierdzenia, że trzeba
            koniecznie iść na zwolnienie w ciąży, bo praca jest w ciąży
            niewskazana.
            I pracodawcy, którzy z reguły są szowinistami (nawet jesli są
            kobietami), utwierdzają się w takim podejściu przez tę praktykę.

            Kobiety, zamiast walczyć o normalizację życia zawodowego, wolą - jak
            pisałam wyżej - utwierdzać istniejącą paranoję. Bo normalnie powinno
            być tak, że jesli rozmowa z pracodawcą nic nie daje, to inspekcja
            pracy powinna mu wytłumaczyć, że nie wolno łamać zasad BHP i
            pracownik w ciązy może wypracowywać zysk dla firmy nawet jeśli nieco
            zreorganizuje się jego, a raczej jej obowiązki.

            Nie chodzi mi o to, żeby te wymęczone, obolałe, zagrożone
            poronieniem walczyły. Ale żeby te, które po prostu są w ciąży i
            trochę gorzej się czują, nie ściemniały.

            > Dlaczego kobieta w ciązy musi miec skrupuły idąc na zwolnienie a
            > mężczyzna idzie do lekarza ze zwykłym przeziębieniem i dostaje
            > tydzien chorobowego i przykazanie brania witaminy c
            Nie wiem - jeśli jest to sugestia chorego, to lekarz powinien
            ocenić, czy jest słuszna, w końcu to on wypełnia druczek.
            Ale już widzę oczyma wyobraźni wątek na 200 postów, jak to
            przeziębieni mężczyźni nie siedzą w domu, tylko łażą do pracy,
            zarażając po drodze kobiety w ciąży, dzieci, staruszki i resztę
            społeczeństwa.

            Czytam posty i nie mam złudzeń - to się nigdy nie zmieni. Z własnego
            doświadczenia (przypadki w rodzinie) wiem, że te zwolnienia będzie
            się brało, bo grafiki się z pracą męża nie składają, bo się miało
            cięzki meisiąc, bo się chce z dzieckiem wcześniej wyjechać na
            wakacje...
            • ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 00:23
              Z jednej strony rozumiem .
              Jest jakieś przekonie ze jak ciężarna to powinna być na zwolnieniu .
              Sama pracowałam w Wigilię rano i zadzwoniła do mnie koleżanka z
              życzeniami i była w szoku ze nie wzielam zwolnienia . Jak można w
              ciązy w Wigilie pracować !

              I też mi ręce opadają jak czytam posty dziewczyn ktore są na
              zwolnieniach od 6tc (zaznaczam bez konkretnej przyczyny) i teraz się
              martwią bo zus , kontrola . Niestety trzeba wiedziec czym to moze
              grozić . Swoją drogą lekarze chyba muszą w kartach kłamac zeby nie
              stracić prawa wykonywania zawodu ...

              Jednak każdy przypadek jest inny i praca pracy nierówna .
              Kiedys tu na forum dziewczyna została zmieszana z błotem ze
              złodziejka bo okrada panstwo itd a pracowała w jakimś ośrodku dla
              ludzi uposledzonych - niektorzy agresywni i bała się ze może po
              prostu od kogoś dostać , czasem w pracy musiała użyc siły i bała się
              ze może poronić . Poszła na zwolnienie bo nie było dla niej innej
              pracy .
            • leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 02:29
              sorry,że się wtrącam, ale mam pytanie: czy nie ma możliwości wzięcia urlopu po
              prostu? Nie wiem jak to funkcjonuje w Polsce, ale ja mogę wziąć macierzyński na
              11 tyg przed planowana datą porodu, zależnie od tego ile przepracowałam dla
              danej firmy płaci mi albo pracodawca albo państwo. Mało tego, jeśli zdecyduję
              się pracować do końca, a w międzyczasie w ciągu czterech tygodni poprzedzającch
              przewidywaną datę porodu nie pojawię się w pracy choćby jeden dzień ze względu
              na stan zdrowia - AUTOMATYCZNIE idę na macierzyński. Dodam, że płatny to max 39
              tyg. Pieniądze niewielkie w porównaniu do pensji, ale nikt mi nie każe siedzieć
              9 miechów na garnuszku państwa / pracodawcy.
              Naprawdę nie ma możliwości wzięcia takiego zwolnienia w Polsce? Uczciwie i
              bezproblemowo? Ja zamierzam z tych 11 tyg skorzystać, bo choć czuję się dobrze,
              to nie daje już rady funkcjonować w soim starym szybkim tempie, co w domu jest
              do zniesienia a w pracy urasta do rangi tragedii. Tym bardziej,że uczciwie pójdę
              na macierzyński, bo mam do tego prawo. I nikogo nie okradnę, bo od kwoty którą
              dostanę TEŻ POBIERANE SĄ ŚWIADCZENIA. Nie prościej tak?
              • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:38
                U nas mamy 18 tygodni płatnego macierzyńskiego. Gdybyśmy miały aż
                39, to też pewnie większość z nas wolałaby część wziąć sobie przed
                porodem, żeby nie wysłuchiwać epitetów w rodzaju: złodziejka. A tak
                każda z nas ściubi i walczy o każdy płatny dzień, żeby go dodać do
                tych marnych 18 tygodni i pobyć z maluchem choćby te 5 miesięcy.
                Urlop, mówisz? A co, jeśli któraś zaszła w ciążę w czerwcu i do tego
                czasu już go wykorzystała? i w grudniu, w 8. miesiącu, nie ma juz
                ani dnia?
                Można, o ile się nie mylę, przed porodem wykorzystać dwa tygodnie
                macierzyńskiego. Ale wtedy zostaje marnych 16 tygodni po. Czy w
                krajach, gdzie jest te 16 tygodni macierzyńskiego (podobno
                Holandia), wychowawczy jest całkowicie bezpłatny? Ciekawe. A nawet
                jeśli, to podejrzewam, że zarobki pozwalają na oszczędności, a nawet
                życie 3 osób za jedną pensję (męża). U nas za średnią krajową ledwo
                jest w stanie wyżyć jedna osoba.
                • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:44
                  Tak, w krajach takich jak np. Belgia masz tylko 16 tygodni
                  macierzyńskiego, z czego 6 możesz wziąć przed porodem i jeśli w tym
                  czasie idziesz na zwolnienie lekarskie, to automatycznie odlicza się
                  ten czas od macierzyńskiego. Nie, niewiele osób zarabia tutaj tak
                  dobrze, żeby sobie pozwolić na wychowawczy, albo na to, żeby tylko
                  jedna osoba pracowała. Trudno zrozumieć, że nie wszędzie i nie każdy
                  uważa, że mu się coś należy przez sam fakt istnienia. Przypominam,
                  że za pracę nam się płaci, więc nikomu nie robimy łaski, że
                  pracujemy.
                  • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:57
                    >Nie, niewiele osób zarabia tutaj tak
                    > dobrze, żeby sobie pozwolić na wychowawczy, albo na to, żeby tylko
                    > jedna osoba pracowała.

                    Naprawdę? To może podaj nam średnią zarobków w Holandii, ciekawa
                    jestem. U nas to jakieś 500-600 euro netto. A koszt życia,
                    podejrzewam, taki sam. O jakości życia nie wspominając.
                    • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:14
                      Naprawdę. Nie wiem, jak to wygląda w Holandii, bo - zwróć uwagę -
                      pisałam o Belgii. W Belgii za niezłe uważa się zarobki w wysokości
                      1500 euro. A życie jest droższe niż w Polsce, wbrew temu, co
                      uważasz. Ja np. za wynajem mieszkania z jedną sypialnią płacę 700
                      euro plus opłaty, bilet miesięczny to prawie 50 euro, wizyta u
                      lekarza specjalisty (płatna zawsze, a zwracana częściowo w
                      zależności od jakości ubezpieczenia, zwykle od 60 do 85%) minimum 30-
                      40 euro itp. itd. Nie wiem też, co konkretnie masz na myśli pisząc o
                      jakości życia. Nie zauważyłam, żeby była wyższa niż w Polsce. Wręcz
                      przeciwnie, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość, cenę i dostępność
                      usług, czy chociażby jakość przedszkoli, żeby pozostać w temacie
                      dziecięcym. Poza tym, jak by długo o tym nie dyskutować, nie zmienia
                      to faktu, że tutaj kobiety oddają do żłobka kilkumiesięczne dzieci i
                      wracają do pracy i jest to uważane za standard. Nie wiem, czy to
                      dobrze, ale przynajmniej nikt takiego stanu rzeczy nie uważa za
                      usprawiedliwienie kombinatorstwa. Pozdrawiam.
                      • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 15:41
                        Nie przekonałaś mnie smile. Nie sądzę, żeby w Belgii żyło się gorzej
                        niż w Polsce. Podajesz ceny i zarobki? OK. W Belgii zarabia się
                        1500, czyli trzy razy lepiej (u nas średnia krajowa 500 euro to też
                        niezłe zarobki, bo wiekszość ma jednak pensje w granicy 350 euro),
                        ceny są natomiast wyższe o 20-40 %, z tego co piszesz. Bilet
                        miesięczny w Wawie? proszę bardzo: 90 zł, czyli jakieś 28 euro.
                        Wizyta u specjalisty? Ja właśnie wracam od endokrynologa: 110 zł (33
                        euro). Mieszkanie z jedną sypialnią?(czyli dwupokojowe): min 1600 zł
                        plus opłaty(490 euro plus opłaty). Samochody są o 15 proc droższe
                        niz w Europie Zachodniej (duzo się tu o tym mówi), telefonia, usługi
                        bankowe jeszcze więcej.
                        Tutaj kobiety też chętnie oddawałyby dziecko do żłobka. Gdyby był
                        takowy w promieniu 10 km z wolnymi miejscami. Obecnie jest dramat. Z
                        przedszkolami podobnie.
                        Również pozdrawiam
                        • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 15:54
                          Nie próbuję Cię przekonać, że w Belgii jest gorzej. Próbuję
                          natomiast uświadomić Ci, że nie jest lekko, ale nikt tego nie
                          traktuje jako usprawiedliwienie krętactwa. Za żłobki i przedszkola
                          oczywiście się płaci i to sporo, a wcale nie masz pewności, ze
                          znajdziesz miejsce. 1500 euro to, jak napisałam, niezły dochód, co
                          oznacza, że większość zadowala się mniejszą kwotą. To, że płacisz za
                          lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w Belgii
                          nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle. Płacisz zawsze, tylko
                          mniej albo więcej, w zależności od ubezpieczenia, jakie posiadasz.
                          Poza tym ja nie twierdzę, że kobiecie w ciąży nie należy się
                          zwolnienie lekarskie z powodu złego stanu zdrowia (albo nawet złego
                          samopoczucia, w końcu kobieta w ciąży nie jest zmęczona pracą, tylko
                          dolegliwościami ciążowymi). Twierdzę natomiast, że nieuczciwe branie
                          zwolnień "bo mi się należy i chcę poczytać" jest krętactwem i żadne
                          racjonalizowanie tego nie zmieni. Podobnie nie zmieni tego
                          usprawiedliwianie się warunkami fundowanymi przez państwo, bo - jak
                          widać - w innych krajach jest podobnie lub gorzej (np. krótszy urlop
                          macierzyński), a jednak ludzie nie uważają tego za powód do
                          oszustwa. To co najbardziej mnie bulwersuje, to przekonanie
                          większości, że "mi się należy". Dlaczego? Przez sam fakt istnienia?
                          Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to poświęcenie,
                          podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem, że
                          część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia
                          krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy. To
                          tylko powinno skłaniać do szukania lepszej oferty, doszkalania się
                          itp. Wiem, że życie nie zawsze jest idealne i nie zawsze mamy to,
                          czego pragniemy. Ale myślę, ze to jest kwestia zasad. Albo jesteś
                          uczciwy, albo nie. Problem w tym, że ciężko jest przyznać przed sobą
                          i innymi, że się nie jest uczciwym, więc próbuje się racjonalizować
                          swoją nieuczciwość. Chociaż może to i lepiej, niż przyznawać, że się
                          jest nieuczciwym i być z tego dumnym. Pozdrawiam.
                          • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:26
                            > nie jest lekko, ale nikt tego nie
                            > traktuje jako usprawiedliwienie krętactwa.

                            Różnica polega na tym, że ja zwolnienia w 8-9 miesiacu ciąży nie
                            uznaję za krętactwo, niezależnie od tego, co na ten temat mówi
                            prawo. Dla mnie jest to wystarczająco odmienny i uciążliwy stan,
                            sam w sobie, żeby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem iść na zwolnienie.
                            Jesli lekarz jest tego samego zdania i wypisuje zwolnienie, a
                            większość jest, to naprawdę nie wiem, gdzie ty to krętactwo widzisz
                            i co w tym jest nieuczciwego. Myślę, że państwo i społeczeństwo
                            więcej na tym w sumie korzysta niż traci - ciąża i poród przebiegają
                            sprawnie, rodzi się młody zdrowy człowiek, którego nie trzeba leczyć
                            i rehabilitować za ciężkie pieniądze, a który zasili szeregi
                            społeczeństwa.

                            To, że płacisz za
                            > lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w Belgii
                            > nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle.

                            Niestety nie jest to mój wybór, tylko smutna konieczność. Dzwoniłam
                            do państwowej przychodni: wizyta u endo za trzy miesiące. Mam
                            niedoczynność tarczycy i już, natychmiast muszę brać leki, jeśli nie
                            chcę poronić czy narazić dziecko na kretynizm (jestem w 23 tc).
                            Możesz mi powiedzieć, jaki mam tu wybór? I naprawdę wolałabym płacić
                            20 procent z tych 110 zł, a za to iść do normalnej państwowej
                            przychodni jak człowiek i być przyjętą jak człowiek w terminie kilku
                            dni.

                            > Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to
                            poświęcenie,
                            > podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem,
                            że
                            > część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia
                            > krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy.

                            Praca za 350 euro w kraju, gdzie ceny są na poziomie
                            zachodnioeuropejskim, to jest swego rodzaju poświęcenie. Tysiące
                            emigrujących Polaków, prawdopodobnie ciebie nie wyłączając, jest
                            podobnego zdania. Argument, że praca jest dobrowolna i za nią płacą
                            jest dość zabawny. Powiedz to Chińczykowi pracującemu za miskę ryżu.
                            On z pewnością też ma wybór, prawda? (zdychać z głodu).I powiem ci
                            więcej: w Polsce posiadanie dziecka to również poświęcenie. Nikt tu
                            nikomu niczego nie ułatwia, przeciwnie, a za to potem wszyscy z tego
                            korzystamy. Mądre państwo i społeczeństwo wie o tym dobrze i wspiera
                            rodziców. Ale Polska nie jest mądrym państwem, niestety.
                            • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 20:33
                              W związku z tym, że tłumaczenie pewnych oczywistości po raz kolejny uważam za
                              bezcelowe, sprostuję tylko podstawową nieścisłość. W Belgii płaci się żywą
                              gotówką za każdą wizytę i dostaje się zwrot po jakimś czasie. W moim przypadku
                              po 2-3 miesiącach, a mam dobre ubezpieczenie. To oznacza, że kredytuję system
                              przez ten czas, a jeśli akurat nie mam grosza w portfelu i nie stać mnie na
                              wizytę, to nikogo to nie obchodzi. Poza tym, w Polsce przynajmniej jeśli
                              zapłacę, to mam szybką obsługę, w Belgii nie, bo tu wszyscy płacą i na niektóre
                              usługi też trzeba czasem długo czekać (np. na ginekologa).
                              Ponad to, nie masz pojęcia, dlaczego wyjechałam z kraju, jak długo, ani w jakim
                              charakterze pracuję w Belgii, więc proszę nie wysuwaj własnych teorii odnośnie
                              przyczyn mojej emigracji. Ja nie robiłam osobistych wycieczek do Ciebie, więc i
                              Ty spróbuj się powstrzymać.
                              Pozdrawiam.
                              • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 01:43
                                Ja również nie robiłam żadnych osobistych wycieczek do ciebie,
                                ewentualnie proszę o cytat. Napisałam tylko, że jesteś emigrantką i
                                że PRAWDOPODOBNIE nie z powodu uroków krajobrazowych Belgii, tylko -
                                jak 99 proc. Polaków - z powodu lepszego zycia i zarobków w
                                Belgii/Anglii/Irlandii/Holandii. Po prostu statystycznie jest duże
                                prawdopodobieństwo, że wyemigrowałaś zarobkowo. Oczywiście twój
                                konkretny przypadek może być inny. Nie wiem jak jest w istocie, tak
                                jak ty nie wiesz, jak w istocie żyje się w Polsce (co jasno wynika z
                                twoich postów), ale moja wypowiedź była na tyle wyważona i wręcz
                                asekuracyjna, że nie mam cię za co przepraszać. Ty też dość
                                swobodnie porównujesz życie w Polsce i w Belgii, choć orientacji,
                                jak jest tutaj naprawdę, nie masz. I też dość ogólnie wypowiadasz
                                się o ciąży, choć przecież każda ciąża i sytuacja jest inna.

                                I ja również nie będę po raz kolejny tłumaczyć "oczywistych
                                oczywistości". Pisałaś że ceny w Belgii są dużo wyższe - ja podalam
                                ci konkretne przykłady, że tak nie jest i że stosunek płaca-ceny
                                jest naprawdę duuużo korzystniejszy w BElgii, i wykazałam to na
                                podstawie twoich danych. Ale na to argumentu nie znalazłaś-
                                uciekłaś w ogólniki. Sugerowałaś, że życie w Belgii nie jest
                                łatwiejsze niz w Polsce, jeśli nie gorsze. Nie przemawia do mnie ten
                                argument i chyba do nikogo rozsądnego nie przemawia (nie bez powodu
                                Polska zaliczana jest do krajów rozwijających się, a Belgia do
                                wysoko rozwiniętych)- więc się z niego wycofałaś, ale "oczywistość"
                                i rację przypisujesz w tej dyskusji sobie. Pisałaś, że w Belgii
                                dostaje się zwrot za wizytę nawet do 85 procent, na co ja odpisałam,
                                że wolałabym taki właśnie system. Teraz wyjasniasz to jako
                                nieścisłość. Ja naprawdę nie mam kłopotu ze zrozumieniem tekstu i
                                podtrzymuję, że wolałabym płacic 15-20 % za wizytę niż opłacac ZUS +
                                100 % za prywatną wizytę. Też płatne od razu. Te 85 %, nawet jeśli
                                wraca do ciebie po 2-3 miesiącach, OZNACZA jednak opłatę w wysokośći
                                15 %. Nawet jeśli jest to jakaś niedogodność, to jednak pozostawia
                                pole manewru niezamożnym osobom, np możliwość kredytowania usług i
                                zwrotu większości długu po wpłynięciu na konto kasy ze zwrotu. Ja
                                żadnej alternatywy NIE MAM. MUSZĘ mieć te 110 zł na wizytę i NIE MAM
                                NADZIEI na żaden zwrot, ani za 3 miesiące, ani w ogóle. Państwowa
                                składka zdrowotna jest obowiązkowa. Sto razy wolałabym jej nie
                                płacić, mieć do przodu 7-8 % mojej pensji, mieć wykupione za to
                                dobre, o połowę niższe ubezpieczenie prywatne i w razie czego
                                opłacać wizytę u specjalisty w wysokości 15 procent (tak, wiem,
                                zwrot po 2-3 miesiącach). A na wizytę, nawet prywatną, w Polsce
                                również czeka się od kilku dni do kilku tygodni, bo chętnych jest
                                dużo. Jednak zawsze to szybciej niż 2-3-6-miesięczne terminy w
                                przychodniach państwowych. Moja mama zapisała się do pulmonologa w
                                kwietniu, bo na prześwietleniu płuc wyszło cos dziwnego. Wizytę ma w
                                listopadzie. Wierzy, że to nic takiego, więc czeka. Ja tez w to
                                wierzę, więc nic nie mówię. Ale co, jeśli to jednak coś złego (tfu,
                                tfu!)? Zmarnowane pół roku... Kto jej to odda, kogo to obchodzi?
                                Przeczytaj sobie, jak w Polsce leczy się raka. Właśnie straciliśm w
                                pracy koleżankę. Brak mi słów, ile upokorzeń finansowych i innych
                                musiała znieść, choć pracowała uczciwie i solidnie 35 lat. Poczytaj
                                sobie, co się u nas dofinansowuje, a czego nie. Przykład pierwszy z
                                brzegu: hemofilia. Leki nie są refundowane, jak w każdym
                                cywilizowanym kraju. A chorym przetacza sie krew od wielu pacjentów,
                                a nie specjalnie spreparowaną. Zarażają się więc wirusami żółtaczki
                                i innymi. Wskutek niewłaściwej terapii mają już w młodym wieku
                                zniszczone stawy i nie tylko, podczas gdy ludzie w rozwiniętych
                                krajach normalnie z tym żyją.

                                Nie wiem, co przeszłaś i ile masz lat , boję sie napisać że mnie z
                                twoich postów wynika, że niewiele, bo zaraz będzie, że robię
                                osobiste wycieczki smile Nie wiem, czy masz rodzinę w Polsce, kogoś
                                chorego tutaj, starszego. Jeśli tak, porozmawiaj z nim na temat
                                renty/emerytur/opieki zdrowotnej. Tobie w każdym razie ani choroby,
                                ani starośći czy niepełnosprawności, ani jakichkolwiek innych
                                kłopotów tu nie życzę, bo wtedy naprawdę jest ciężko. A oceniać z
                                Belgii łatwo.
                                • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 09:29
                                  Wbrew temu, co piszesz, znam realia polskie, ale oceniam je inaczej
                                  niż Ty. Ponadto, skończyłam dyskusję, ponieważ zauważyłam, że
                                  dyskusję o wartościach rozmieniasz na drobne. Możemy długo
                                  dyskutować nad tym, komu i gdzie jest gorzej albo lepiej (chociaż
                                  wyciąganie przykładu Chin w którymś z poprzednich postów jest moim
                                  zdaniem daleko idącym nadużyciem). Tymczasem ja zmierzam do tego, że
                                  dla Ciebie gorsza sytuacja ekonomiczna kraju usprawiedliwia
                                  oszukiwanie systemu i jeszcze tłumaczenie sobie, że to wcale nie
                                  jest oszustwo, bo to i tamto, i jeszcze owo. Mogę Cię zrozumieć,
                                  współczuć, może nawet sama zachowam się kiedyś podobnie z podobnych
                                  pobudek, ale nie uznam wtedy, że robię dobrze i jestem
                                  usprawiedliwiona. Kradzież, to kradzież. Owszem, można kraść z
                                  głodu, a można z chciwości i z pewnością ma to wtedy inny wydźwięk
                                  moralny, ale nie zmienia to samej natury czynu. Jeśli to są dla
                                  Ciebie ogólniki, to dobrze, niech tak będzie. Jeśli moja wiara w
                                  wartości powoduje, że uznajesz mnie za osobę młodą (w domyśle -
                                  naiwną), to bardzo się z tego cieszę. Zawsze się bałam, że wiek i
                                  doświadczenie życiowe nieuchronnie przynosi ze sobą cynizm i
                                  relatywizm moralny. Na szczęście kręgosłup moralny to jednak coś, co
                                  raz wyniesione z domu zostaje z tobą całe życie.
                                  PS. Skoro zarzucasz mi naciąganie faktów, to sama bądź pod tym
                                  względem nieskalana. Próba dyskredytacji rozmówcy takimi tanimi
                                  chwytami jest niesmaczna. Nie pisałam, że ceny w Belgii są dużo
                                  wyższe, tylko że są wyższe, co jest faktem, żebyś nie wiem jak
                                  motała (cytat ze mnie: "A życie jest droższe niż w Polsce, wbrew
                                  temu, co uważasz"). Pomijam już Twoje niezrozumienie różnicy
                                  pomiędzy całkowitym brakiem wyboru (rodzaju usług medycznych), a
                                  możliwością wyboru, który z różnych (zrozumiałych) powodów Ci nie
                                  odpowiada.
                                  • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 13:01
                                    Dyskusja rzeczywiście robi się bezcelowa.
                                    Za bardzo utożsamiasz moralność z lojalnością wobec systemu. Ja bym
                                    powiedziała, że jest to nawet groźne, bo już niejeden był przykład w
                                    historii dalszej i bliższej, do czego prowadzi ślepa lojalność wobec
                                    aktualnego systemu. Moralnośc to coś więcej niż aktualne prawo i
                                    system, który co chwila zresztą się zmienia, właśnie w odpowiedzi na
                                    potrzeby ludzi. Gdyby nagle w 2009r. system sie zmienił i
                                    wprowadzono by 6 tygodni zwolnienia do wzięcia dla wszystkich kobiet
                                    pod koniec ciąży, jak w Niemczech, to czy skorzystanie z tego byłoby
                                    okradaniem państwa? Chyba nie. Czym więc moralnie i finansowo dla
                                    państwa(ale nie systemowo- moralnie) różni się kobieta, która idzie
                                    na to zwolnienie w 2008 r, od tej, która idzie na to zwolnienie w
                                    2009? Niczym. Obie są w takiej samej sytuacji, tylko że jedna ma
                                    pecha rodzic w 2008, kiedy to system nie dojrzał do zmiany, a druga
                                    ma sczęście rodzić w 2009, gdy system już się zmienił. I tyle.

                                    Tak przy okazji moralności: moim zdaniem niemoralne jest kazać
                                    wracać kobietom 18 tygodni po porodzie. Każda kobieta, która
                                    rodziła, wie to i powie ci to samo - 18 tygodni to za mało. I
                                    zresztą dlatego właśnie system się zmienia, wydłuża się obecnie
                                    macierzyński. Kobiety, które urodzą za kilka lat, będę mialy
                                    szczęście być z dzieckiem zgodnie z systemem 26 tyg, bez etykietki
                                    złodziejki. Te, które rodzą teraz, muszą kombinować, dokładając
                                    urlopy, chodząc na zwolnienia. System nie nadąża za ludźmi, ale to
                                    jeszcze nie znaczy, że ludzie, którzy wykraczają poza system, są
                                    zawsze niemoralni. To oni właśnie często są cenni, bo stwarzają
                                    precedensy, które zmieniają system na lepszy.Inaczej mielibyśmy
                                    wciąż Kodeks Hamurabiego. w Holandii/Belgii 16 tygodni
                                    macierzynskiego jest tak samo niemoralne jak w Polsce. Jesli Europa
                                    Zachodnia chce zwiększyc dramatycznie spadającą dzietność, to
                                    również Holandia/Belgia będą musiały wydłużyć macierzyński, bo
                                    kobiety po prostu przestaną rodzić i społeczeństwa zaczną wymierać.
                                    W Polsce może jest to o tyle bardziej niemoralne, że każe się wracać
                                    do pracy po 18 tygodniach w kraju, gdzie system jest po prostu
                                    wadliwy. Sadownictwo, opieka zdrowotna, opieka społeczna, urzędy -
                                    wszystko to działa znacznie gorzej niż w reszcie Europy Zachodniej.
                                    Ja daję kredyt zaufania państwu, płacę podatki, ZUSy i inne. A co
                                    mam w zamian? Za to system w ogóle nie krzywdzi kobiet, nie
                                    dyskryminuje ich na każdym kroku, wspiera, oczywiśćie...

                                    Zwolnienie w 8. miesiącu ciąży to żaden relatywizm moralny. Po
                                    prostu 8-9 miesiąc jest to taki stan fizjologiczny, w którym ciężko
                                    normalnie funkcjonować, a zagrożenie matki i dziecka przy byle
                                    przygodzie jest spore. Jeśli ktoś może normalnie poginać do pracy,
                                    chwała mu. Ale większość nie może, lekarze to nie tylko uznają, ale
                                    wręcz zachęcają do zwolnienia tempa, wystawiają normalne legalne
                                    zwolnienia. ZGODNE Z SYSTEMEM. Bo systemowi tez jest na rękę,żeby
                                    rodzili się zdrowi obywatele, zwolnienie w ostatnim miesiącu ciąży
                                    jest dla państwatańsze niż długotrwała rehabilitacj dziecka z
                                    zaniedbanej ciąży. Po raz kolejny cię zapytam więc: gdzie i kto jest
                                    tu nieuczciwy? (Przypomnę: nie mówimy o zwolnieniu w zdrowej ciąży
                                    od 6. jej tygodnia.) I po raz kolejny pewnie nie doczekam się
                                    odpowiedzi.

                                    Niczego nie motam z cenami. Pisałaś,że są one wyższe zw Belgii, w
                                    kontekście że żyje się tam tak samo źle albo i gorzej jak w Polsce.
                                    Ja tylko, opierając się na swoim doświadczeniu i twoich danych,
                                    zwróciłam uwagę na relację zarobki-ceny, bo dopiero po tym można
                                    ocenic jakość zycia w każdym z krajów. Nigdzie nie pisałam, że życie
                                    jest tańsze w Belgii, pisałam tylko, że realcja zarobki-ceny są tam
                                    o niebo korzystniejsze. Twoim zdaniem nie ma to znaczenia dla
                                    jakości życia? No może to jest za trudne, stąd podejrzenie o
                                    matactwa.

                                    Różnicy w obowiązkowości ubezpieczenia to chyba ty ne rozumiesz. Z
                                    tego cp pisałaś, masz w Belgii do weyboru rodzaj ubezpieczenia. Otóż
                                    napiszę jeszcze raz: tu nie masz takiego wyboru. Płacisz obowiązkową
                                    jednakową procentowo, państwową składkę. Która niewiele ci daje.
                                    Nie rozumiesz ponadto, że człowiek chory potrzebuje pomocy od razu,
                                    nie za pół roku, i jesli nie chce chorować to nie ma wyboru i musi
                                    iść do lekarza prywatnie. Na tej zasadzie to i ty masz wybór: możesz
                                    wszak nie iść do lekarza w ogóle.

                                    Przykład Chin był skrajny, ale taki miał być, bo na nim widać ,
                                    bezsens i naiwność komunału, że pracujemy dobrowolnie za pieniądzei
                                    w związku z tym w domysle winniśmy dozgonną lojalność
                                    państwu/pracodawcy itd.. Nie wiem, czy powinęła ci się kiedyś noga w
                                    życiu, ale praca za 350-500 euro przy PRAWIE europejskich cenach to
                                    nie jest godny wybór wolnego człowieka. Wybór ma tylko taki: zdychać
                                    z głodu albo trochę mniej zdychac z głodu. Może jeszcze emigrować. I
                                    wielu to robi. Kierunek emigracji jest z Polski do
                                    Belgii/Holandii/Irlandii/UK, nie na odwrót. Sporo to mówi o tym,
                                    jaka jest jakość życia i wywiązywanie się państwa ze swoich
                                    zobowiązań wobec obywateli w Polsce.

                                    I Bóg by dał, żeby wszyscy byli tacy moralni i idealistyczni, jak ja
                                    jestem.
                                    Pozdrawiam


                                • mamciulka-nikulka Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:03
                                  Nie wiem, czy masz rodzinę w Polsce, kogoś
                                  > chorego tutaj, starszego. Jeśli tak, porozmawiaj z nim na temat
                                  > renty/emerytur/opieki zdrowotnej. Tobie w każdym razie ani choroby,
                                  > ani starośći czy niepełnosprawności, ani jakichkolwiek innych
                                  > kłopotów tu nie życzę, bo wtedy naprawdę jest ciężko. A oceniać z
                                  > Belgii łatwo

                                  W tym temacie mam osobiste doświadczenia - w kwietniu tego roku dostałam
                                  skierowanie do endokrynologa (podejrzenie nadczynności tarczycy), niestety gdzie
                                  bym nie zadzwoniła słyszałam "nie przyjmujemy nowych pacjentów", bądź terminy
                                  dopiero na przyszły rok (!!!). W końcu w czerwcu czułam się już na tyle źle, że
                                  zmuszona byłam zrobić prywatnie badania (niestety lekarz pierwszego kontaktu nie
                                  ma uprawnień do wystawienia skierowania na badania tarczycowe), z badań okazało
                                  się, że mam bardzo poważną nadczynność, która nieleczona do tej pory, no bo
                                  terminy, zaczęła zagrażać mojemu życiu. Więc szybko prywatnie do endokrynologa,
                                  leki i znowu kolejne badania. Pofarciło mi się, że moja mama zapisała się w dwa
                                  miejsca do endokrynologa na początku roku i odstąpiła mi wizytę w sierpniu. Do
                                  tego czasu jednak musiałam zapłacić za 2 prywatne wizyty (200pln), za 2 komplety
                                  badań tsh,ft3,ft4 (140pln), prześwietlenie klatki piersiowej (60pln) i usg
                                  taczycy (85pln). W końcu trafiłam do państwowego lekarza, jednak pani dr już
                                  przy drugiej wizycie, stwierdziła, że skoro moja mama ma nadczynność to raczej
                                  nie ma co zawracać sobie głowy leczeniem farmakologicznym tylko od razu przejść
                                  na metodę radykalną - napromieniowanie radioaktywnym jodem. Dlaczego tak chce
                                  pani dr? Bo leczenie farmakologiczne najwięcej kosztuje, więc lepiej od razu
                                  spisać mnie na straty i napromieniować. Byłam już na 2 wizytach państwowo, a
                                  jeszcze mi nie zrobili badań, pani dr zmienia dawki leków na oko ograniczając
                                  koszty i ryzykując moje zdrowie. No i co w takiej sytuacji??? Jutro znów robię
                                  prywatnie potrzebne badania (koszt 130pln), a w poniedziałek prywatna wizyta i
                                  znowu kasa na stół. Taka jest niestety Polska rzeczywistość, a znają ją ludzie,
                                  którym przyszło tu chorować.
                                  • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:15
                                    Otóz to. Ale Kiniox odpowie ci na to, że przecież masz wybór:
                                    możesz wszak nie iść do prywatnego lekarza. Wybór jest taki: zdychać
                                    czy płacić podwójnie?
                                    Pozdrowienia i zdrowia życzę, tu jest bardzo potrzebne smile
                                    • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:34
                                      Nie wiesz, co odpowie kiniox, więc sobie mną twarzy nie wycieraj.
                                      Nie powinno mnie to dziwić, bo w każdym swoim poście dopisujesz do
                                      moich słów to, czego w nich nie ma. Ponad to, uprawiasz totalną
                                      demagogię, czego przykładem może być chociażby fakt, że
                                      porównujesz "lojalność wobec systemu" demokratycznego państwa, do
                                      lojalności wobec reżimu komunistycznego. Sugerujesz też m.in., że
                                      kobiety pracujące do końca ciąży rodzą kalekie dzieci i tym podobne
                                      kwiatki. Nie dziwi mnie zatem, że w twoich oczach nadużywanie
                                      systemu społecznego jest usprawiedliwione. Życzę ci powodzenia, ale
                                      nie męcz mnie więcej, bo szkoda mojego czasu.
                                      • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 14:56
                                        Wolałabym, zebyś nie używała zwrotów w rodzaju: "twarzy sobie mną
                                        nie wycieraj",bo zwrot ten jest zwyczajnie obraźliwy, a ja cię
                                        nigdzie nie obraziłam. O wyborze napisałaś już w poście do mnie,
                                        mogłabym cię równie dobrze zacytować, zamiast dociekać, co
                                        napoiszesz, bo JUZ to napisałaś.
                                        Proszę o konkrety, gdzie i co sobie dopisałam do twoich postów,
                                        czego w nich nie było.
                                        Tak, rzeczowe dyskusje poparte argumentami są męczące, niestety.
                                        Trzeba się wysilić. Może dlatego ty nie używasz argumentów, tylko
                                        obraźliwych zwrotów. Ale przypominam: forum jest nieobowiązkowe. Na
                                        forum się dyskutuje. Nie musisz tu wchodzic, jesli cię to męczy.
                                        System demokratyczny może byc demokratyczny tylko z nazwy, jeśli
                                        jest nieuczciwy i niemoralny.
                                        I nie "męczę cię" już dłużej, to był mój ostatni post do ciebie.
                                        Również zyczę powodzenia.
                                        • kiniox Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 17:12
                                          Wręcz przeciwnie. Męczące są nie rzeczowe dyskusje, ale dyskusje z
                                          kimś, kto odbiega od tematu (np. uparcie opisujasz zły stan opieki
                                          medycznej w Polsce jako argument w dyskusji o naciaganiu systemu
                                          opieki społecznej), dopisuje do cudzych wypowiedzi treści, których w
                                          nich nie było (np. wmawiasz mi, że twierdziłam, jakoby sytuacja w
                                          Polsce była o wiele lepsza niż zagranicą, a kiedy wkleiłam własny
                                          cytat, udowadniając, że mijasz się z prawdą, zaczęłaś coś tłumaczyć
                                          o kontekście, który akurat sobie sama dopisałaś w głowie), wyciąga
                                          fałszywe wnioski (skoro przebywam za granicą, to nie wiem, jak jest
                                          w Polsce, a wyemigrowałam z pewnością za chlebem), stawia hipotezy
                                          co do tego, co jego rozmówca chciałby powiedzieć (kiniox by ci tu
                                          napewno napisała...), wypisuje coraz dłuższe wywody, a przez te
                                          wszystkie zabiegi próbuje wciągnąć rozmówcę w dyskusję coraz
                                          bardziej odległą od meritum problemu. Jakoś zapomniałaś szybko, że
                                          jedynym powodem, dla którego wymieniłam pewne przykładowe ceny za
                                          granicą, była twoja niewiara w moje proste stwierdzenie (które
                                          zapewniam cię, jest zgodne z prawdą), że w Belgii urlop macierzyński
                                          trwa krócej niż w Polsce, a kobiety raczej nie mogą sobie pozwolić
                                          na wychowawczy i na to, żeby zarabiała tylko jedna osoba w rodzinie.
                                          Podałaś to w wątpliwość i stwierdziłaś całkowicie niezgodnie z
                                          prawdą, że życie za granicą kosztuje tyle samo, co w Polsce, a
                                          zarobki są znacznie większe. W odpowiedzi podałam ci wysokość
                                          przeciętnych niezłych zarobków belgijskich i przykładowe ceny, co
                                          jesno pokazało, że życie kosztuje tu mniej więcej dwa razy tyle co w
                                          Polsce, a zarobki są około dwa i pół raza wyższe, więc nie jest to
                                          aż tak drastyczna różnica w poziomie życia, jak wygodnie by ci było
                                          wierzyć, aby mieć poparcie dla swoich tez. Cały czas skupiałam się
                                          na tym, żeby ci wyjaśnić, że owszem, tu przeciętnemu obywatelowi
                                          jest lepiej, ale NIE AŻ TAK, jak ci się wydaje. I chociaż ludziom
                                          nie jest łatwo, to nie traktują swojej niełatwej sytuacji jako
                                          usprawiedliwienie krętactwa. Tego też nie pojęłaś i skupiłaś się na
                                          rozdrapywaniu kwestii mojego ubezpieczenia, zgadywaniu powodów
                                          mojego wyjazdu za granicę, podawaniu przykładów na fatalną opiekę
                                          medyczną w Polsce, udowadnianiu, jaka Polska jest uboga. Napisałaś
                                          gdzieś, że ty nie uważasz naciągania systemu za oszustwo, nawet
                                          jeśli prawo uważa inaczej. Problem w tym, że nie ty określasz
                                          jednoosobowo, co jest słuszne, a co nie i jakiego prawa należy
                                          przestrzegać, a jakiego nie. Próbuj dostępnymi ci środkami zmienić
                                          prawo, jeśli obecne ci nie odpowiada, ale dopóki obowiązuje, dopóty
                                          go przestrzegaj, albo nazwę cię krętaczką i, niestety, to ja będę
                                          miała rację. Nieuczciwy i niemoralny system tworzysz również ty,
                                          dokładając swoją cegiełkę poprzez jego naciąganie. Każdy system
                                          tworzą ludzie, czy ci się to podoba, czy nie. Napisałam też, że nie
                                          rozumiem, dlaczego niektóre kobiety uważają, że robią łaskę
                                          pracodawcy, skoro są za pracę opłacane. Zaczęłaś dość zabawnie
                                          udowadniać, że w zasadzie to tak jest naprawdę, że robią łąskę, a w
                                          Chinach to w ogóle pracuje się za miskę ryżu. Paradne. Irytuje cię,
                                          że nie daję się w to wciągnąć i podkreślam, że bez względu na
                                          wszystkie dyskusje o pieniądzach, lekarzach, urlopach macierzyńskich
                                          itp. oszustwo pozostaje oszustwem. Rzuciłaś więc "argumenty" o Matce
                                          Teresie, tak jakby taki "epitet" mógł obrazić lub ośmieszyć.
                                          Zresztą, może w dzisiejszych czasach tak naprawdę jest. Nie wiem.
                                          Jest dla mnie oczywiste, że ty nie rozumiesz, czym mnie obrażasz,
                                          chociaż robisz to w prawie każdym swoim poście. Mnie obraża fakt, że
                                          przeinaczasz celowo sens moich wypowiedzi, sugerujesz, co mogłabym
                                          powiedzieć, gdybym się odezwała i celowo starasz się nie zauważać,
                                          że w wielu miejscach wyrażam się ze zrozumieniem o twoim stanowisku.
                                          To mnie własnie obraża. Cieszę się zatem, że już mi nie odpiszesz i
                                          ja także żegnam.
                                          • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 25.09.08, 09:10

                                            > Rzuciłaś więc "argumenty" o Matce
                                            > Teresie, tak jakby taki "epitet" mógł obrazić lub ośmieszyć.

                                            Pomyliłaś mnie z Adą1. Najlepszy dowód, jak uważnie mnie czytasz i
                                            ile z tego rozumiesz. w kwestii światopoglądu nie będę się spierać.
                                            To ja jestem tu, na miejscu, i ja próbuję coś zmienić , żyjąc tu i
                                            głosując, zmagając się z tutejszą rzeczywistością. A jaka ona jest,
                                            to wystarczy poczytać choćby o problemach dziewczyn tu, na tym
                                            forum, i kilka artykułów z Wyborczej.
                                            Ty tylko pouczasz z dalekiej i komfortowej Belgii. Więcej pokory ci
                                            życzę smile
                          • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:29
                            Kiniox zawarlas w tym poscie wszystko o co mi chodzi.
                          • ada1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:37
                            kiniox napisała:

                            >To, że płacisz za
                            > lekarza, to Twój wybór (i ja go rozumiem), ale zrozum, że w >Belgii
                            > nie ma darmowej opieki zdrowotnej w ogóle. Płacisz zawsze, tylko
                            > mniej albo więcej, w zależności od ubezpieczenia, jakie posiadasz.


                            Przepraszam, że się wtrącam ale chciałabym zwrócić uwagę na kilka zasadniczych różnic. W Belgii płacisz raz i masz ubezpieczenie. W Polsce płacisz raz na państwowy NFZ, drugi raz opłacasz miesięczny abonament w prywatnej sieci medycznej typu Lux-Med lub CM LIM, a jeśli nagle zachorujesz i potrzebujesz pilnej porady specjalisty płacisz trzeci raz idąc prywatnie do lekarza, bo w dwóch pierwszych miejscach najbliższy termin wizyty proponują ci np: za 2 tygodnie. Nie wspomnę już o dostępności lekarza prowadzącego, która jest zerowa. Dlatego większość kobiet w dużych miastach mimo tych dwóch opłacanych ubezpieczeń ciążę prowadzi i tak prywatnie w trzecim miejscu.


                            >Twierdzę natomiast, że nieuczciwe branie
                            > zwolnień "bo mi się należy i chcę poczytać" jest krętactwem i żadne
                            > racjonalizowanie tego nie zmieni. Podobnie nie zmieni tego
                            > usprawiedliwianie się warunkami fundowanymi przez państwo, bo - jak
                            > widać - w innych krajach jest podobnie lub gorzej (np. krótszy urlop
                            > macierzyński), a jednak ludzie nie uważają tego za powód do
                            > oszustwa.


                            Być może w innych krajach jest podobnie (kraje postkomunistyczne) albo i gorzej (kraje trzeciego świata), tylko proszę nie porównuj funkcjonowania prawa oraz instytucji państwowych w Polsce i krajach wysoko rozwiniętych. Jest prosta zasada, jeśli państwo belgijskie, holenderskie jest uczciwe wobec obywatela i dotrzymuje wobec niego wszelkich zobowiązań, obywatel też jest uczciwy wobec państwa. Jak wygląda sytuacja w Polsce? Poczytaj:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85013866
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85041124
                            bo chyba za bardzo oderwałaś się od naszej rzeczywistości. Dopóki ta prorodzinna i prociążowa fikcja się nie skończy, przepisy nie zostaną wyprostowane, a rzeczywistość nazwana po imieniu, zawsze znajdą się tacy, którzy powiedzą - skoro ja dostaję ciągle po du...ie, nadszedł czas żeby wreszcie odebrać swoje.



                            > Bulwersuje mnie, że część kobiet uważa, że ich praca to poświęcenie,
                            > podczas gdy ich praca jest opłacana, czyli coś za coś. Rozumiem, że
                            > część jest zawiedziona zarobkami, ale to nie usprawiedliwia
                            > krętactwa. Na takie warunki się godziły akceptując ofertę pracy. To
                            > tylko powinno skłaniać do szukania lepszej oferty, doszkalania się
                            > itp.


                            To piękne co piszesz, tylko zastanawiam się dlaczego wybrałaś normalną rzeczywistość w Belgii, a za sobą zostawiłaś tą chorą w Polsce? Zabrakło sił do walki z wiatrakami? Czy doszkalanie się i szukanie lepszych ofert nie przyniosło rezultatów?


                            >Wiem, że życie nie zawsze jest idealne i nie zawsze mamy to,
                            > czego pragniemy. Ale myślę, ze to jest kwestia zasad. Albo jesteś
                            > uczciwy, albo nie.


                            Te zasady powinny działać w obie strony. Jeśli ktoś wobec mnie jest nieuczciwy, nielojalny i mnie okrada nie zawsze z pieniędzy ale też z praw, zasłużonych przywilejów, mojej godności itd. nie będę Matką Teresą z Kalkuty i w pewnym momencie odwdzięczę się podobnie. U mnie ten moment nastąpił w 7 mc.



                            • leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 01:52
                              nie moge tego tak po prostu czytać, aż się gotuje we mnie. Skąd osoby nie
                              mieszkające z granicą mogą wiedzieć jak tu się zyje i mieszka? i jakie są REALNE
                              zarobki i wydatki. Np w uk zarabia sie fajnie, przeliczajac na euro (ktoras z
                              Pan uporczywie stosuje te walute) jakies 1500 miesiecznie = 1200 funtow. Z czego
                              mieszkanie to 1000 funtow - mowie o przyzwoitych warunkach, nie mieszkaniu "na
                              kupie" jak to wielu rodakow uskutecznia (niestety, z powodu braku
                              pieniedzy.)Travelcard w Londynie na tydzien przecietnie 30 funtow, jedzenie
                              normalne, bez wyglupow, ale nie najtansze, powiedzmy zdrowe, ale nie organiczne,
                              jakies 70 na osobe. Plus telefony, ew. paliwo. Zalozmy ze oboje zarabiamy po
                              1200 przed podatkiem, no to 1080 po, co daje 2160, z tego 1000 idzie na
                              mieszkanie. Kolejne 560 na jedzenie, 240 na podroze po londynie. Dobijamy do
                              1800. Zostaje 300 funtow na ekstrasy, typu ciuch, rachunek za telefon. nie daj
                              boze jak jest samochod.paliwo drogie, parkingi wszedzie platne, wjazd do centrum
                              8 funtow dziennie. Tu tez sie ciezko zyje, jak wszedzie w obecnych czasach, ja
                              np do pracy dojezdzam metrem godzine, a mieszkam stosunkowo blisko centrum
                              londynu, w ktorym pracuje.i musze wstac o 5 zeby dojechac na 7. Ale robie to, bo
                              szanuje prace ktora mam, a pracodawca moj szanuje mnie bo zatrudnil mnie MIMO
                              ciazy.W Polsce nie do pomyślenia. A najzabawniejsze jest to,że gdy przejde na
                              macierzyński dostane 117 funtow tygodniowo, czyli niecale 500 miesiecznie.
                              Polowe zarobkow. I to jest taka latwizna?! Nie sadze. Ja nie narzekam, jestem tu
                              bo chce nie dlatego ze musze. Na chama mnie nikt nie pchal. Wiec zastanowcie sie
                              zanim zaczniecie pisac o tym jak to nam latwiej w ciazy za granica. Z daleka od
                              rodzin przyjaciol i bez polskiego chleba.
                              • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 02:18
                                Prawdopodobnie mówisz tu o mnie. Więc pytanie: czy 1200 funtów to
                                średnia krajowa w UK, czy raczej srednia "imigracyjna"? Ja
                                porównywałam średnie zarobki do średnich cen. Może porównajmy
                                średnie zarobki w poszczególnych zawodach i ich relacje do
                                miejscowych cen, np zarobki nauczyciela w Anglii do nauczyciela w
                                Polsce, i co który może za nie mieć w swoim kraju, wtedy będzie to
                                miarodajne.

                                Jeśli w UK jest tak źle, to wyaśnij mi jedno: po co tam jesteś? Czy
                                przypadkiem nie z powodu nadziei, że do czegos dojdziesz, do czegoś
                                więcej niz w Polsce i szybciej niż tu? nie? to dlaczego? Z jakiego
                                powodu chcesz tam być, a nie musisz? Bo z twojego postu wynika, że
                                ogólnie tragedia. Więc wracaj, na co czekasz.
                                • leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 11:03
                                  nie tragedia, ja akurat zyje inaczej, wiecej zarabiam, ale nie srednio. srednia
                                  imigracyjna to jakies 800 funtow tygodniowo przed podatkiem, ja zarabiam
                                  wiecej, moj partner jeszcze wiecej. Nie pracowalam nigdy w Polsce, w tym roku
                                  nostalgia pognala mnie do mojego rodzinnego miasta i... nie umialam odnalezc sie
                                  na rynku pracy. smutne ale prawdziwe. dla mnie UK nie jest tragedia, w
                                  niektorych sferach jest bardziej cywilizowane niz Polska, ale masz racje, dosc
                                  juz zycia tutaj, Londyn moim zdaniem to nie miejsce dla dziecka. Malo przyjazne
                                  dla przyszlej mamy takze. Dlatego podjelam decyzje o powrocie. Boje sie tylko
                                  naszej polskiej mentalnosci, z ktorej zajadlosc nie zniknela, a od ktorej sie
                                  odzwyczailam. a ktorej przklad widac na tym forum. Nauczmy nie wtracac sie w
                                  czyjes wybory i nie osadzac ich, powiedzmy swoje zdanie ale nie robmy krzyku,
                                  nie oceniajmy. Tak robi caly Zachod. Chcemy miec panstwo cywilizowane? Zmienmy
                                  myslenie swoje, a wtedy zmnieniajmy innych.
                                  A w UK jestem dla jezyka, kochalam go nad zycie zawsze, tu mogl sie rozwinac.
                                  Teraz wyprowadzam sie do Niemiec, chce dobrze mowic po niemieckusmile
                              • ada1 Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 12:41
                                Ja mogłabym napisać odwrotnie, skąd osoby mieszkające za granicą mogą wiedzieć
                                jak obecnie żyje się w Polsce? Nie chcę licytować się kto ma lepiej a kto
                                gorzej, ale porównywanie biednego kraju postkomunistycznego, który ciągle nie
                                uporał się z pozostałościami po dawnym systemie w wielu kluczowych dziedzinach
                                naszego życia, z państwami wysokorozwiniętymi o uguruntowanej wieloletniej
                                demokracji i sprawnie działającymi instytucjami państwowymi, jest po porostu
                                śmieszne. My być może za 30, a patrząc na poczynania naszych kolejnych rządów
                                dopiero za 70 lat osiągniemy poziom taki jak w ww. krajach. To wina Polaków,
                                których państwo okrada, nie respektuje ich praw i przywilejów, a oni odpłacają
                                tym samym? Czy może tych, którzy zostawili ten bałagan za sobą i uciekli za
                                granicę w poszukiwaniu normalności? Jak widać jednych na drugich łatwo jest
                                napuścić. A ciekawe jest to, że najwięcej gromów, cierpkich słów, obraźliwych
                                epitetów posypało się na mnie właśnie od tych kobiet z zagranicy. Czy chodzi o
                                to, że wszystkie najuczciwsze wyjechały z kraju? A może o to, że najłatwiej być
                                prorokiem w cudzym domu?
                                • leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 22:13
                                  szkoda sie klocic laski. robta co chceta, Owsiak ma racje. skoro i
                                  tak zrobicie po swojemu i tak naprawde zdanie innych was nie
                                  obchodzi (temu sluzy forum?) to po co zakladac watek? ot,
                                  prowokacja? zeby mozna bylo na siebie popoluc i wzajemnie sie na
                                  siebie pozloscic? W ciazy jestesmy, nie powinnysmy sie denerwowac.
                                  Mnie tylko przeraza ta zajadlosc, bo czy ktos pojdzie na L4 czy nie
                                  to mnie szczerze i dobitnie, a nawet wulgarnie mowiac wali. Chce
                                  tylko powiedziec,ze ja bedac w Polsce bym nie poszla. a na temat
                                  opieki medycznej np w uk to sobie poczytajcie, wy latacie do lekarza
                                  co 2-3 tyg, ja nie widzialam go od poczatku ciazy. prowadzi mnie
                                  polozna. ale nie wydziwiam. mam co robic. spadam, szkoda czasu na
                                  czcze gadanie.
                                  • ellana1 Re: Wklejone przez moderatora 24.09.08, 22:46
                                    Mamy to inaczej zorganizowane ale i Ty i my tu w Polsce jesteśmy pod
                                    opieką osoby wykwalifikowanej .
                                    W Polsce jest to lekarz a Ty spotykasz się z położną .
                                    Inna nazwa ale z grubsza robią to samo .
                                    I nie latamy co 2-3 tygodnie .
                                    Ja chodzę co 4 tygodnie . Jeśli coś złego się dzieje to częściej .
                      • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:27
                        Podobnie jest w Holandii z zarobkami. Zycie jest drogie, ludzie
                        pracuja a nie lenia sie dlatego do czegos w zyciu dochodza.
                        • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:51
                          Zapraszamy do Polski: dojdź do czegoś tutaj, a następnie porównaj
                          koszt tego "dojścia" w Holandii i w Polsce.
                • leoncja_uk Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:59
                  mnie to tam rybka czy ktoś idzie na zwolnienie czy nie, jego biznes. Obowiązku
                  pracy nie ma, tak jak ktoś już napisał, za pracę nam płacą. Zastanawia mnie
                  tylko, DLACZEGO tak strasznie oburzacie się na dziewczyny, które idą na
                  chorobowe? Na zasadzie, ja nie biorę bo myślę o innych, to wy też nie bierzcie.
                  Pies ogrodnika? I czy ciąże na mózgi wam padły? Forum jest po to,żeby się
                  wspierać a nie na siebie warczeć o byle sprawę. A nota bene, na zachodzie są
                  wyższe zarobki, ale milion razy większe koszty życia, tym bardziej z dzieckiem.
                  Dlatego wrócę do kraju. Będę żyć skromnie, jakiś czas bez pracy - wracam na
                  studia nareszcie! - i gdzieś mam kasę. Może mniej materialne podejście do życia
                  dałoby Wam dziewczęta trochę wytchnienia. Bo problem jest chyba w tym, że
                  żałujecie laskom na chorobowym paru groszy. I po co to? Więcej luzu, pozdrawiam!
          • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 01:31
            ellana1 napisała:

            > Ale np jesli kobieta jest po 3 poronieniach to przestaję się
            dziwić
            > bo mam trochę ludzkich uczuć i rozumiem ze idzie na zwolnienie
            mimo
            > tego ze akurat w tej chwili nic się nie dzieje . Bo bardzo się boi
            > ze znowu cos się może przytrafić , nie chce stracic dziecka .

            Nie zauwazylam, aby kobiety ktore wypowiadajace sie przeciwko lewym
            zwolnieniom, naciskaly na prace do ostatniego dnia u kobiet bedacych
            w ciazy zagrozonej. Lewe zwolenienie to takie jakie wystawila sobie
            autorka watku. L4 jest dla kobiet, ktore w ciazy maja komplikacje i
            z tego wzgledu nie powinny pracowac. Przeciez to proste jak budowa
            cepa.

            P.S. Moja kolezanka jest po 4 poronieniach, obecnie w 22 tyg. i
            pracuje. Ciaza przebiega ksiazkowo (oby tak dalej), a ona twierdzi,
            ze w domu by zwariowala siedzac i myslac czy tym razem sie uda.
            Dodam, ze prace ma za biurkiem.
            • tu_mama Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 08:09
              ta dyskusja miałaby więcej sensu, gdyby każda wypowiadała się
              opisując SWOJE doświadczenia, a nie koleżanki-siostry-szwagierki.
              nigdy nie wiadomo jak się zachowasz, dopóki nie znajdziesz się w
              danej sytuacji. a już ciąża jest takim stanem, że naparwdę trudno
              przewidzieć cokolwiek. nawet "książkowych" norm na przebieg ciąży
              jest KILKA.

              więc proszę nie podpierać podpierać się cudzymi opiniami przeciwko
              naszym, własnym, przeżytym doświadczeniom.
              bo to staje się jak rozmowa ze ślepym o kolorach - i tak niektóre z
              Was nie zrozumieją o czym mowa..
              pozdrawiam
              • mamazoska Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 10:34
                Dziwne jest to co piszą przeciwniczki. Niby kobieta powinna odczuwać
                dolegliwosci, a jak czytam nawet, jeżeli odczuwa to powinny byc
                takie, które sa juz zagrożeniem dla dziecka zeby nie chodzić do
                pracy. Praktyka jest taka na moim przykładzie cała pierwsza ciąze
                chodzilam do pracy przy kompie starym ledwno widać na monitorze 8
                godzin dziennie. I teraz do zwolenniczek pracy do końca co z
                przepisowymi gwarantowanymi kobiecie przez KP godzinami pracy przy
                komputerze nie wiecej niż bodajże 5. Jeżeli po 5 godzinach życzylam
                sobie przerwy szef mowi ok 5 min. i lecimy dalej z pracą. Czy on
                mnie nie okrada ze zdrowego kregosłupa i prawa do odpoczynku po
                kilku godzinach. Pierwsza ciąże przepracowalam cała do końca.Drugą
                przez stres poroniłam. Jestem w trakcie trzeciej chodze co jakis
                czas na zwolnienie (raczej wiecej niz mniej) i pewnie niedługo
                pojde całkiem. A czy ja okradam Państwo nie sądzę - mój pracodawca
                nie obchodzi sie ze mna jak z z kobieta w ciązy tak samo opieprza
                tak samo wymaga jak i przed - bez zwalaniania tempa. Jedna taka
                sytuacja, bo zrobiłam cos za mało ciekawie(widocznie moja
                pomysłowośc też troche spadła w ciązy) skończyła sie awanturą a po
                tym moim krwawieniem i pobytem w szpitalu i pomimo ze czuje sie
                teraz juz dobrze to nie wróce, żeby słuchac zachciało jej sie dzieci
                to jej sprawa jako pracownik nie ma taryfy ulgowej.Psychiczny sters
                moze sie w kazdej chwili zakończyć poronieniem nie porzeba
                wczesniejszych objawów. tak u mnie za drugim razem sie stało i
                kolejnej ciazy nie strace w imie bycia w porządku wobec Państwa.
                pozdrawiam
              • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 10:42
                Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej
                ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na
                dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz
                miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie
                wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na
                zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli jakas
                kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie przemieszczac z
                kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest ciagle napinanie
                sie macicy. Dorzuce jeszcze zylaki jakie mialam na nogach, w
                pachwinach, sromie i odbycie. Wystarczy??

                • ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:13
                  wronka30 napisała:

                  > Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej
                  > ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na
                  > dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz
                  > miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie
                  > wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na
                  > zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli
                  jakas kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie
                  przemieszczac z kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest
                  ciagle napinanie sie macicy.


                  wronka30 ale ty sie chwalisz czy żalisz.
                  bo dla mnie to co piszesz jest szczytem niodpowiedzialnosci za
                  zdrowie i zycie swojego dziecka.

                  w pierwszej ciazy dokładnie przez to samo trafiłam na tydzien na
                  oddział patologii ciazy. po wyjsciu ze szpitala juz do konca ciazy
                  byłam na lekach rozkurczowym i na zwolnieniu. i uwazam (podobnie jak
                  mój lekarz czy lekarze w szpitalu), ze chociaz z szyjka wszystko
                  było ok to było to wskazanie do zwolnienia.

                  a jesli sie żalisz - to trzeba było pójsc na zwolnienie i tyle.
                  • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:02
                    ewcia1980 napisała:
                    >
                    > wronka30 ale ty sie chwalisz czy żalisz.
                    > bo dla mnie to co piszesz jest szczytem niodpowiedzialnosci za
                    > zdrowie i zycie swojego dziecka.

                    Ani to ani. P prostu zapytala mnie o swoje doswiadczenia
                    poprzedniczka to odpowiedzialam.
                    A ja sie upieram, ze ciaza to nie choroba. W Polsce wielkszosc
                    kobiet bierze fenoterol, duhpaston, nospe juz na starcie (bez
                    wskazan ale profilaktycznie) czyli od samego poczatku ciaza uwazana
                    jest za stan chorobowy. I tego chyba nikt nie zmieni.
                    • ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 14:46
                      wronka30 napisała:
                      > Ani to ani. P prostu zapytala mnie o swoje doswiadczenia
                      > poprzedniczka to odpowiedzialam.

                      ok smile tyle, ze brzmiało to jak jakas licytacja "kto da wiecej".


                      > A ja sie upieram, ze ciaza to nie choroba.

                      Spoko. Kazdy robi jak uważa za stosowne i każdy ponosi tego
                      konsekwencje.
                      Tylko denerwuje mnie jesli ktos robi cos głupiego (wybacz ale tak
                      widze twoje poswiecenie sie i chodzenie do pracy mimo uporczywych
                      dolegliwosci, które sa ZAGROŻENIEM dla dziecka) i wymaga zeby ktos
                      inny postepował tak samo.
                      Bo czemu ktos ma miec lepiej czy jak?

                      Niedługo to kobiety na forum zaczna oceniac komu nalzey sie
                      zwolnienie a komu nie.
                      to znaczy:
                      - od ilu skurczy dziennie
                      - od jak bardzo opuchnietych nóg
                      - od jak intensywnego bólu kregosłupa
                      - od jak bardzo skróconej szyjki
                      - czy od jak bardzo rozwartej szyjki
                      jest to wskazania do l-4.

                      No bo czemu ja przez połowe ciazy byłam na zwolnieniu z powodu
                      skurczy i stawiajacej sie macicy a ty musiałas pracowac???
                      Mało tego - w piatek ide do lekarza i najprawdopodobniej juz dostane
                      l-4 bo w tej ciazy jest "powtórka z rozrywki".
                      No naciagaczka jestem jak nic bo skoro wronka30 ze skurczami i
                      brzuchem jak kamien pracowała to i ja powinnam!!!


                      > W Polsce wielkszosc kobiet bierze fenoterol, duhpaston, nospe juz
                      na starcie (bez wskazan ale profilaktycznie)


                      A jakieś zródła tych informacji?????
                      To jak na razie lekarz, a nie forumowiczki, decyduje czy pacjentka
                      powinna brac leki czy tez nie wiec forumowiczki nie powinny podważac
                      zdania lekarzy i tyle. Moga co jedyne wyrazic swoja opinie a nie
                      stwierdzac fakt nie poparty zadnymi dowodami!!

                      pozdrawiam
                      • wronka30 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 16:36
                        Ewcia 1980 - mnie juz do znudzenia sie nie chce powtarzac, ze
                        kobiety, ktore ida na zwolnienie w ciazy z powodu uciazliwych mi nie
                        przeszkadzaja. Przeszkadza mi natomiast premedytacja, z jaka autorka
                        wypowiada sie o swoim L4. Ja czuje to tak jakby ktos mi
                        powiedzial, "wiesz z premedytacja biore ci stowe z portfela, i
                        mozesz mi naplumkac".
                        Moje twardnienie brzucha nie bylo grozne dla dziecka, bo jak
                        napisalam nie skracala mi sie szyjka ani nie rozwijala sie zadna
                        akcja porodowa. Prace mam za biurkiem wiec fizycznie sie nie forsuje.
                        A skad wiem, ze wiekszosc dziewczyn bierze leki od poczatku ciazy,
                        bo czytam czasami to forum i niektore inne ciazowe (miedzy innymi
                        nasze lutowe wink
                        Pozdro
                        • ewcia1980 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 18:07
                          wronka30 napisała:

                          > Ewcia 1980 - mnie juz do znudzenia sie nie chce powtarzac, ze
                          > kobiety, ktore ida na zwolnienie w ciazy z powodu uciazliwych mi
                          > nie przeszkadzaja.

                          No dobra, juz dłuzej nie drąże tematu smile
                          Tylko zastanawia mnie gdzie zaczyna sie granica miedzy
                          dolegliwościami uciazliwymi a nie uciazliwymi!!


                          > A skad wiem, ze wiekszosc dziewczyn bierze leki od poczatku ciazy,
                          > bo czytam czasami to forum i niektore inne ciazowe (miedzy innymi
                          > nasze lutowe wink

                          No to nie przekonałas mnie bo dla mnie forum nie jest żródłem
                          wiarygodnych informacji. I napewno nie wyciagałabym wniosków na
                          podstawie tego co ktos tu napisze. Bo:
                          - napisac mozna wszystko, niekoniecznie prawde
                          - % ciezarnych pioszacych na forum jest naprawde znikomu

                          pozdrawiam
                • ada1 Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:25
                  wronka30 napisała:

                  > Mowisz swoje doswiadczenia, prosze bardzo. Ja od polowy pierwszej
                  > ciazy mialam chroniczne stawianie sie macicy, nie kilka razy na
                  > dzien ale kilkadziesiac, wlasciwie brzuch byl czesciej twardy niz
                  > miekki. Jako, ze szyjka trzymala sie ladnie a dolegliwosci nie
                  > wywolywaly akcji porodowej nie pomyslalam nawet aby isc na
                  > zwolnienie (zreszta nikt mi nawet tego nie proponowal). Jesli jakas
                  > kobieta miala taka przypadlosc to wie jak ciezko sie przemieszczac z
                  > kamieniem w brzuchu i jakim "milym" uczuciem jest ciagle napinanie
                  > sie macicy. Dorzuce jeszcze zylaki jakie mialam na nogach, w
                  > pachwinach, sromie i odbycie. Wystarczy??
                  >
                  >
            • ahhna Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 12:52
              >L4 jest dla kobiet, ktore w ciazy maja komplikacje i
              > z tego wzgledu nie powinny pracowac. Przeciez to proste jak budowa
              > cepa.

              W 8. miesiącu ciąży prawie wszystkie ciężarne mają jakieś
              komplikacje. Nie wiem,jak tam twoja siostra/szwagierka/koleżanka,
              ale ja miałam poważny problem nawet z założeniem butów, a była to
              zdrowa normalna ciąża.
              Ciąża to nie choroba, ale jednak - jak wskazuje sama nazwa - poważne
              obciążenie organizmu kobiety, nieporównywalne z żadnymi normalnymi
              trudnościami życia codziennego.
              A do twojej koleżanki dotrze, co mądrego robi, dopiero jak straci
              kolejne dziecko (czego jej oczywiście nie życzę).

        • kania_kania Re: Wklejone przez moderatora 23.09.08, 13:26
          > Ból kręgosłupa nie jest nietypowy ani niepokojący, jedynie
          > uciążliwy. Przy odrobinie dobrej woli ze strony ciężarnej i
          > pracodawcy można ciężarnej ulżyć. W domu kręgosłup boleć nie
          > przestanie.

          Niestety pracodawca nie zapewni pracy w pozycji lezacej. A w domu i
          owszem, kregoslup bolal mnie duzo mniej, do tego stopnia ze nie
          musialam dostawac lekow przeciwbolowych. I zwolnienie wystawil mi
          ortopeda, na bol kregoslupa. Zakwestionujesz?

          > Podobnie zmęczenie. Zamiast siedzieć 8 godzin, można raz na godzinę
          > robić przerwę. O skutkach zawrotów głowy niech decyduje lekarz.

          Nie moge robic przerw w pracy. Zmusisz do tego mojego pracodawce?

          > Może zdecydujmy się, czy w ogóle chcemy zachodzić w ciążę, czy jest
          > ona W OGÓLE zdrowa dla matki, bo jeżeli każda w życiu uciążliwość
          ma
          > człowieka wyjmować z rynku pracy, to wszyscy powinniśmy iśc na
          > zwolnienie. Dojazdy do pracy też są nieraz uciążliwe, powodują
          > uszczerbek na zdrowiu (spaliny, ryzyko wypadku, nieprzyjemna
          > stresująca atmosfera), a jednak nie są podstawą przyznawania
          > zwolnień lekarskich.

          Nie kazda ciaza jets wynikiem przemyslanej decyzji. Czasami jets to
          wpadka, a czasami blad lekarski. Ja sie dowiedzialam, ze leki, jakie
          przyjmuje na nerki nie maja wplywu na dzialanie pigulek.
          Rzeczywistosc okazala sie byc inna. I co zrobisz w takiej sytuacji?
          Usuniesz?

          > Jeżeli ciąża jest stanem chorobowym, to może ni ema sensu się na
          nią
          > pochopnie decydować. No bo co będzie, jeśli zdarzą się komplikacje?

          Komplikacje sie zdarzaja i w ciazy i bez niej. Ciaza jest stanem
          ODMIENNYM. I warto o tym pamietac. Moja byla na tyle odmienna, ze
          mialam problem z czuwaniem 2-3h ciegiem, zasypialam na siedzaco,
          stojaco, lezaco, w dowolnej pozycji.

          Bylam na zwolnieniu od 7tc. Nikogo nie okradlam, po prostu odebralam
          czesc wplaconych do ZUsu pieniedzy, przez 9 lat pracy zawodowej.
          jestem z tego zadowolona, choc ja akurat mialam wskazania medyczne.
          gdybym ich nie miala, decyzja bylaby taka sama.

          Kania
    • anulka_99 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 10:44
      popieram w 100%. ja sama miałam podobny plan. chciałam pracować do
      ok 7 miesiąca bo ja raczej nie z tych co lubią siedzieć w domu. a
      ostatnie 2 miesiące chciałam poświęcić egoistycznie tylko sobie i
      przygotować się razem z mężem psychicznie i fizycznie do tego
      wyjątkowego przeżycia. niestety zycie skorygowało moje plany i od
      połowy 5 miesiąca musiałam być w domu bo ciąża okazała sie być
      zagrożona. jak mi było smutno i źle. dodatkowo w pracy spotkało mnie
      wiele "nieprzyjemności". ominęła mnie obiecana podwyżka i awans
      (mimo cudownych sloganów mojego szefa że on absiolutnie nie
      dyskryminuje i takie tam). teraz mam cudowną drową córeczkę i to
      jest dla mnie najważniejsze ale powiedziałam sobie że gdyby mi było
      dane być w ciąży drugi raz to od pierwszego dnia idę na zwolnienie.
      taka bede niedobra.
      • brookeforrester Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 11:38
        Hej wszystkim!
        Nie widzę w tej dyskusji solidarności jajników smile I dziwię się tym szkalującym
        kobiety w ciąży idące na zwolnienie.
        W pierwszej ciąży byłam po studiach, jeszcze nie pracowałam, ale biegałam do
        ostatniego dnia przed porodem.Czułam się znakomicie. Teraz jestem w drugiej
        ciąży, pracuję od ponad roku i chcę tak w 26 tyg iść na zwol. Nie należę do
        domatorek i chętnie pracowałabym do końca. Ale..jestem zmęczona, śpię prawie w
        pracy, czuję się inaczej niż w pierwszej ciąży. Robię to, by trochę odpocząć (o
        ile się da z całym domem na głowie) i odciążyć mamę, która zajmuje się moim
        niesfornym dwulatkiem. Poza tym będzie grudzień, raz, że święta, dwa- chorzy
        ludzie, z którymi mam styczność w pracy.. I tyla.
        Jedna z Was napisała, że kręgosłup też się męczy w domu jak w pracy. Bzdura, bo
        jeśli się nie ma innych dzieci, to w domu można ze spokojem odpoczywać.
      • tu_mama Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 11:50
        wronka30 - biedactwo, po jaką cholere chodziłaś do pracy?! zrobiłaś
        sobie tylko krzywde, dolegliwości miałaś chyba jedne z najbardziej
        dokuczliwych, a teraz przemawia przez ciebie żal i złość..

        popieram herozim, odwage, upór, odpowiedzialność itp.. ale tutaj
        chyba to wszystko było nieadekwantne do sytuacji. bez celu.
        straciłaś wiele, a nie wiem co zyskałaś - uznanie szefa? wątpie. ja
        i reszta społeczeństwa nie stracilibyśmy nic, gdybyś poszła na
        zwolnienie.

        we mnie to się jakiś instynkt oddzywa chyba, najważniejsza jestem ja
        i moje dziecko. i nikomu i za żadną cene nie dam go skrzywdzić. i
        poświecaj to ja się moge dla rodziny i przyjaciół a nie dla szefa
        czy bliżej nieokreślonego społeczeństwa smile
        nie robie nikomu krzywdy, ale też nie bede się poświęcać.

        pozdrawiam
        32tc - jeszcze tydzień pracuje smile
      • anitchen Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 12:05
        Tak idę, chociaż moja praca jest lekka i lubię ją. Jest tak
        specyficzna, że plan trzeba układać na cały semestr, a gdy potem
        ktoś zawodzi: idzie na zwolnienie lub coś innego to wszystko staje
        na głowie. Jestem w czwartym miesiącu i czuję się dobrze, mimo to
        powiedziałam szefowi, że idę na zwolnienie na cały semestr, bo nie
        chcę mu potem mieszać w planie gdyby coś. Podziękował mi za to, bo w
        każdym roku ma takie bohaterki,które chcą pracować do chwili porodu,
        a potem z dnia na dzień mówią dziękuję szukaj sobie zastępstwa i
        wtedy zaczyna się problem z planowaniem i głupie gadanie w zespole,
        że mogła wcześniej powiedzieć. W poprzedniej ciąży od 5 miesiąca
        byłam na podtrzymaniu, chociaż wcześniej wszystko przebiegało
        książkowo i musiałam właśnie bardzo niespodziewanie z dnia na dzień
        iść na zwolnienie-leżące i to bardzo zdezorganizowało pracę.
        Więc teraz dmucham na zimne i przez 5 miesięcy "będę okradać państwo
        i Was drogie płatniczki" tylko po to by bez stresu, w terminie i
        odprężona urodzić.
        P.S Nie wierzę, że w zimie lubicie wstawać, gdy jest ciemno i wracać
        również wieczorem i Was to nie stresuje.
        • pan_i_wladca_mx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 14:16
          ja chcialabym tylko zaznaczyc, ze przez takie lewe zwolnienia od 6tego tyg ciazy
          (!!!!!!!!!) mlode kobiety maja przes*ane na rynku pracy, poniewaz jets to raczej
          powszechna praktyka, bedac szefem bylabym idiota biorac kobiete zamiast
          mezczyzny o podobnych referencjach. niestety.

          rozumiem jak ktos chce odpoczac ostatni miesiac ciazy, naprawde, domyslam sie ze
          jest to juz uciazliwy czas, ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kiedy
          nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do konca nie jest.
          • ada1 Reasumując 23.09.08, 14:27
            Dzisiaj zbierałam się żeby podsumować całą tę dyskusję na temat „okradania” państwa, społeczeństwa i pracodawcy, lecz zauważyłam że w dużej części wyręczyła mnie tu_mama. Dosłownie wyjęła mi z ust to, co chciałam dzisiaj napisać, a co zostało wklejone przez moderatorkę. Nie będę powtarzać się więc wrzucę tylko link, kto chce ten przeczyta:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=85013866
            Do 6 punktów wymienionych przez tu_mamę dodam jeszcze od siebie siódmy. Jeśli będę chciała w tym kraju „urodzić po ludzku” ze zzo i nie na korytarzu, to w pierwszym lepszym warszawskim państwowym szpitalu zapłacę za to ciężkie pieniądze. Tak państwo z pełną gębą frazesów na temat polityki prorodzinnej i ochrony kobiet ciężarnych wywiązuje się z powinności i obowiązków w stosunku do mnie. Dlatego ja przez ostatnie 2 miesiące ciąży czuję się zwolniona z lojalności wobec instytucji państwa.

            Następna kwestia „okradanie” społeczeństwa. Nie będę na ten temat się rozwodzić, bo we wcześniejszych wypowiedziach przykładów kilka już podałam. Przez 7 mc tylko raz starsza kobieta ustąpiła mi miejsca w autobusie (choć zaraz potem ok. 55-letni facet zrobił awanturę, że jemu się bardziej należy). Oprócz tego jednego wydarzenia nic dobrego ze strony tzw. społeczeństwa przez całą ciążę mnie nie spotkało, a wręcz odwrotnie. Przykładów złych, przykrych czy nawet bolesnych i groźnych (upadek po potrąceniu na schodach metra) mogłabym podać kilkadziesiąt. Nasze zacne chrześcijańskie społeczeństwo w życiu codziennym wielokrotnie i dobitnie dało mi do zrozumienia – mamy cię gdzieś, twój brzuch to twój problem. Dlatego wyrzutów sumienia wobec społeczeństwa też niestety nie odczuwam.

            I ostatnia kwestia „okradanie” pracodawcy. Tu akurat sprawa jest najprostsza. Szef zna moje wypoczynkowo-zwolnieniowe plany i w pełni je akceptuje. Stwierdził nawet, że na swoje zwolnienie chorobowe i macierzyński w pełni zapracowałam. Ale nie wszystko jest tak różowe. Jego przychylność nie wzięła się znikąd. Mimo mego odmiennego stanu pracuję non-stop 8 godzin przy komputerze, zostaję po godzinach kiedy o to poprosi, robię wszystko za siebie a czasami nawet więcej, bo zastępuję pracowników, którzy (o ironio!wink) są na zwolnieniach. W 6 mc zaliczyłam weekendowy wyjazd służbowy bo „nikt inny z całej firmy nie mógł” – czyli pracuję tak, jak dotychczas i nie egzekwuję moich praw i przywilejów. Dostosowuję się do reguł gry pracodawcy, bo muszę. Gdybym tego nie zrobiła, nie miałabym po co wracać do tej firmy po urlopie macierzyńskim.

            Wiele z was nazwało mnie oszustką i stwierdziło, że to co robię nie jest fair. A czy jest fair to wszystko co powyżej opisałam?
            Nie dojadam, nie dosypiam, nie wypoczywam, w biegu przeżyłam 29 tygodni ciąży i mam wyrzuty sumienia, że to nie jest to, co powinnam dać dziecku, które rozwija się we mnie. Bo w imię czego i dla kogo mam do ostatniego dnia pędzić w tym kieracie, skonana zatrzymując się na progu porodówki? Dla państwa polskiego, które wobec mnie nie jest fair? Dla społeczeństwa, które mnie i mój odmienny stan ma głęboko w du..... nosie? Dla pracodawcy, który pokazuje ludzkie oblicze dopiero wtedy gdy, niczego nie żądam i rezygnuję z moich praw i przywilejów?

            Przykro mi, ale nie mam żadnych wyrzutów sumienia, nawet teraz gdy niektóre z was wmawiają mi, że powinnam mieć. Trochę późno, ale przez 2 ostatnie miesiące chcę odpocząć, wyciszyć się a przede wszystkim zadbać o siebie i dziecko. Myślicie że ktoś inny za mnie to zrobi? Na pewno nie państwo, nie społeczeństwo ani pracodawca.
            Pozdrawiam wszystkie forumowiczki smile
            • ko_bie_ta Re: Reasumując 23.09.08, 15:25
              W pełni popieram. Moda na leżenie w domu przed telewizorem od pierwszych miesięcy ciąży tak samo jest głupia jak wyjazd prosto z biura na porodówkę.
              A pani minister Kopacz zamiast obowiązkowej rejestracji ciężarnych jak pogłowia, powinna zastanowić się nad wprowadzeniem urlopu przedporodowego, nieobowiązkowego koniecznie! Żeby wszystkie pracoholiczki miały szansę dopracowania do dnia ostatecznego.
            • ahhna Re: Reasumując 23.09.08, 16:39
              Lepiej bym tego nie ujęła smile
              Ada, wszystkiego najlepszego, odetchnij w końcu, bez wyrzutów
              sumienia.
              Pozdrowienia dla ciebie i maleństwa smile
            • agava00 no i dobrze... 23.09.08, 16:55
              To juz wlasciwie koncowka ciazy, wiec o co tyle szumu?

              Cale szczescie, ze mam 36 dni urlopu wypoczynkowego plus po 2 dni na kazde
              dziecko...

              Teraz np. wzielam sobie tydzien wolnego, poniewaz czulam sie zmeczona praca i
              chcialam zrobic w domu wieksze porzadki (no ale akurat sie przeziebilam, wiec
              sie obijam).

              Od listopada moj szef mnie nie chce widziec w pracy- to bedzie jakis 34 tc.

              Mysle, ze jak kobieta pracuje, to te 2 ostatnie miesiace moglaby spokojnie
              spedzic w domu - jesli jej to odpowiada.
              Ma prawo czuc sie zmeczona, ciezka, malo mobilna, itp.
              Moj lekarz (z NFZ) od miesiaca mnie pyta, czy chce L4.


              Nie rozumiem raczej takich kobiet, ktore od poczatku sa na zwolnieniu, bo im sie
              najzwyczajniej nie chce pracowac - a znam takie przypadki...

              W kazdym razie, zycze milego odpoczywania, itp.


              ---------
          • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 16:05
            > ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kied
            > y
            > nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do
            konca nie jest.

            No to nie jest, ale tu mowa jest o zwolnieniu od 30 tygodnia ciąży,
            nie 6.
            Jeszcze trzeba by ustalić, co masz na myśli, mówiąc "realne powody".
            Czy wymioty 5 x dziennie, nudności, ospałość to realne powody? Ja
            miałam tylko nudności, więc pracowałam i pracuję dalej, ale
            większość nie ma tak dobrze.
            A kobiety w ogóle mają p**ane na rynku pracy, stare też...
          • mamciulka-nikulka Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 14:29
            pan_i_wladca_mx napisała:

            > ja chcialabym tylko zaznaczyc, ze przez takie lewe zwolnienia od 6tego tyg ciaz
            > y
            > (!!!!!!!!!) mlode kobiety maja przes*ane na rynku pracy, poniewaz jets to racze
            > j
            > powszechna praktyka, bedac szefem bylabym idiota biorac kobiete zamiast
            > mezczyzny o podobnych referencjach. niestety.
            >
            > rozumiem jak ktos chce odpoczac ostatni miesiac ciazy, naprawde, domyslam sie z
            > e
            > jest to juz uciazliwy czas, ale kobiety spedzajace na zwolnieniu 3/4 ciazy kied
            > y
            > nie maja do tego realnych powodow? no przyznajcie uczciwe to do konca nie jest.

            Nie do końca masz rację, pracodawca i tak będzie z powodu samej ciąży zatrudnić
            kogoś na zastępstwo i tak. Pracodawcy bardziej się opłaca ja ciężarna jest a
            zwolnieniu ciągłym (zapłaci wtedy za pierwsze 33 dni zwolnienia) niż jakby
            ciężarna pracowała, tylko co jakiś czas szła na tydzień czy 2 na zwolnienie z
            powodu dokuczliwych dolegliwośći jak np. ból kręgosłupa, wymioty (wtedy płaci za
            każde zwolnienie i musi się martwić kto się zajmie robota przez ten czas). Moja
            szefowa po chyba 2 moich krótkich zwolnieniach sama zasugerowała, że dla nich
            będzie lepiej jak będę na zwolnieniu (no oczywiście, bo wtedy płaci mi ZUS), a
            oni zatrudnią dziewczynę, która przejmie moje obowiązki i nie będzie co i rusz
            się zwalniać, na badania, wizyty u ginekologa, nie będzie pracować 6 godzin
            przed kompem tylko 8. Tak więc, to nie z byciem na zwolnieniu jest problem tylko
            z samym faktem zajścia w ciążę.
        • mutemuja Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:24
          "Kto jest bez winy niech rzuci kamieniem". Rzucających jest wyjątkowo dużo w tym
          wątku. To daje nadzieję, że już niedługo Polska będzie rosła w siłę, a ludziom
          będzie żyło się dostatniej smile No, chyba że gros obywateli wykształconych za
          NASZE pieniądze wypnie się jednak i pomknie do innego, jeszcze lepszego kraju ...

          Oddałam aktualnej firmie i szefowi ponad dziesięć moich najlepszych lat. Nie
          byłam ANI jednego dnia na zwolnieniu lekarskim. Kiedy już naprawdę nie byłam w
          stanie wstać z łóżka brałam 1 - 2 dni urlopu wypoczynkowego, nigdy dłużej.
          Podwyżki nie miałam od 5 lat, miesiąc przed zajściem w ciażę, mój szef
          zasugerował propozycję czy mogłabym pracować za pół pensji, bo jemu byłoby
          łatwiej... Zawsze powtarzał, że w biznesie NIE ma sentymentów.
          Aktualnie jestem na zwolnieniu lekarskim i nie mam żadnych wyrzutów sumienia,
          taka ze mnie bestia. Jeśli chodzi o zdrowie mojego dziecka, które pośrednio i
          bezpośrednio zależy od mojego zdrowia, ba, samopoczucia - NIE ma sentymentów.


          Drogie Panie, jeśli macie ochotę, zdrowie i to coś jeszcze (tu proszę sobie
          wpisać własne przymioty), to nikt Wam pracować do dnia porodu nie zabrania.
          Nazywanie innych złodziejami czy oszustami, tu na forum, bez dokładnego
          poznania osoby i sprawy, wydaje się być jednak nadużyciem.

          Ada - w zupełności Ciebie rozumiem, choć ponoć punkt widzenia zależy od punktu
          siedzenia wink Osądzać Twojego postępowania nie będę, bo aby sądzić samemu trzeba
          być kryształowym.
          Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę smile Wszystkim forumowiczkom, oczywiście
          smile))))))

          P.S. Aha,okazuje się, że firma beze mnie się jakoś nie zawaliła...
          • kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:31
            > Oddałam aktualnej firmie i szefowi ponad dziesięć moich
            najlepszych lat.
            Czyli nie dostawałaś za pracę zapłaty?
            • mutemuja Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 15:54
              Bardzo upraszczasz.
              Oczywiście, że dostawałam wynagrodzenie za pracę. Nie wszystko jednak można
              przeliczać na pieniądze. Nie da sie tego zmierzyć przecież i przełożyć na
              gotówkę. Moją lojalność, oddanie, uczciwość, pracę w godzinach nadliczbowych
              (bez zapłaty) i pełną dyspozycyjność. To nie tylko przekładanie papierków od 7
              do 15, wyobraź sobie. To także oddanie lat w sile wieku, młodości, sprawności
              psychicznej i przede wszystkim rezygnacji z macierzyństwa. Uważasz, ze dostanie
              do ręki gotówki za wykonaną pracę, to clou programu? To nazywasz szumnie PRACĄ i
              gotowe?
              • agajez31 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 19:11
                licytujecie się gdzie lepiej w Polsce czy Holandii, Belgii. Nie
                sądzę aby w Balgii czy Holandii człowiek który przepracował uczciwie
                np. ponad 50 lat ( mój dziadek pracował od 16 roku życia do 65 -
                potem jeszcz przez 5 lat bedąc na emeryturze) otrzymywał emeryture w
                wysokości 250 euro. Mój dziadek pracując w polsce tyle lat- taką
                właśnie otrzymał emeryturę. Na zwolnieniu był 2 razy w ciągu tych
                lat. Nie dorobił się niczego oprócz utraty zdrowia. Czy tak jest w
                Belgii czy Holandii? Czy tam człowiek pracujący uczciwie tyle lat
                nie dorabia sie niczego i otrzymuje jałmużnę? Napewno nie.

                Dlatego nie dziwie się, że w polsce- kraju straconych szans- nie
                warto być uczciwym. Ot tyle.
                Dziewczyny korzystajcie ze zwolnień, płacicie składki, macie prawo
                korzystać z tego co wpłacacie. Jak nie skorzystacie Wy wasze
                pieniądze pójda na renty dla alkoholików, limuzyny dla rządzących
                itd.itd.

                Uważam, że osoby, które tu nie mieszkają nie powinny sie wypowiadać.
                Skoro jest tu tak dobrze dlaczego tu nie mieszkacie?
                • hanalui Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 23.09.08, 23:25
                  agajez31 napisała:
                  >crying mój dziadek pracował od 16 roku życia do 65 -
                  > potem jeszcz przez 5 lat bedąc na emeryturze) otrzymywał emeryture
                  w
                  > wysokości 250 euro. Mój dziadek pracując w polsce tyle lat- taką
                  > właśnie otrzymał emeryturę.

                  Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na
                  wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w ciazy
                  ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem.
                  Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa cepa
                  • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 02:07
                    > Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na
                    > wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w ciazy
                    > ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem.
                    > Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa cepa

                    Widać sporo wiesz o cepach, pozazdrościć. Oczywiście, "dziadunio" ma
                    głodową emeryturę z winy kobiet-złodziejek i z pewnością jego
                    emerytura byłaby większa, gdyby nie niepracujące kobiety w 8
                    miesiącu ciąży. Bo 8. miesiąc ciąży to jak wiemy normalny
                    fizjologiczny stan i brykać można do woli. I zapomniałas dodać:
                    CIĄŻA TO NIE CHOROBA. Uwielbiam wprost ten tekst.
                    Wyjaśnij mi jeszcze, co mają składki zdrowotne do emerytury, a będę
                    miała komplet twoich jakże wartościowych argumentów. A ja za to
                    podam ci przykłady, jak to kobiety właśnie są tu dyskryminowane,
                    okradane i olewane na każdym kroku - nie, nie przez inne kobiety w
                    8. miesiącu ciąży, tylko przez mężczyzn, państwo, polityków, w
                    świetle prawa i w majestacie wyroków sądów.
                    • lilly80 Ja tez!!!!!!!!!! :) 24.09.08, 10:06
                      I bardzo dobrze sie z tym czuje. mam zamiar sobie wypoczac na
                      zapas wink Poza tym mam malutka coreczke, ktora napewno ucieszy sie z
                      tego faktu. Poza tym mam gdzies opinie tych
                      wszystkich "nawiedzonych" dziewczyn z forum.
                    • hanalui Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 10:15
                      ahhna napisała:

                      > > Dziadunio mialby wiecej gdyby jego kasa nie musiala isc na
                      > > wyludzaczy swiadczen do jakich miedzy innymi naleza kobity w
                      ciazy
                      > > ktore ida sobie wypoczac i podelektowac brzuchem.
                      > > Komus trzeba zabrac zeby dostal ktos inny...proste jak budowa
                      cepa
                      >
                      > Uwielbiam wprost ten tekst.
                      > Wyjaśnij mi jeszcze, co mają składki zdrowotne do emerytury, a
                      będę
                      > miała komplet twoich jakże wartościowych argumentów. A ja za to
                      > podam ci przykłady, jak to kobiety właśnie są tu dyskryminowane,
                      > okradane i olewane na każdym kroku - nie, nie przez inne kobiety w
                      > 8. miesiącu ciąży, tylko przez mężczyzn, państwo, polityków, w
                      > świetle prawa i w majestacie wyroków sądów.

                      Kochaniutka tu masz wyjasnienie:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=84883048&a=84919652
                      Twoj dziadunio uczciwie pracowal i sobie uskladal, ale ze jest sporo
                      grono takich osob ktore jeszcze dobrze 2 kresek nie ujrzaly, a juz
                      leca na zwolnienie, ktore nie pracowaly nawet kilku mies, ale im tez
                      sie nalezy...wiec z wspolnego wora zwanego ZUSem wydzielono tak by
                      kazdy dostal.
                      Ale coponiektorych matematyka gryzie wiec skad moga wiedziec
                      • ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 11:25
                        A ja się nie zgadzam z tym ze jest aż tak dużo kobiet które lecą na
                        zwolnienie jeszcze zanim zobaczą 2 kreski albo takich co to od 6tc
                        latają na zakupy bo im się nie chce pracowac .

                        Pewnie ze są takie przypadki ale wsrod moich znajomych nie ma ani
                        jednej takiej kobiety .
                        Większość jednak idzie na zwolnienie na ostatnie 2 miesiące , czasem
                        3 i to zazwyczaj dlatego ze mają jakieś dolegliwości , nie dają rady
                        pracować tyle samo co przed ciążą .
                        Jeśli kobieta pracowała przed ciążą po 10-12 godzin na dobę zeby nie
                        wiem co nie będzie mogła pracować tyle samo przez całą ciąże a
                        niestety pracodawca tego nie rozumie .

                        Ja miałam rozmowę z szefową która uważała ze gorzej wykonuję swoje
                        obowiązki . Tzn ona to rozumie ze jestem w ciąży ale to
                        niesprawiedliwe w stosunku do innych pracowników ...
                        Bo nie chciałam zostawać po godzinach , siedziec w pracy w jakiś
                        chorych porach kiedy potrzebowałam snu bardziej niż jedzenia .
                        Już nawet nie pytałam o możliwość pracy 4h przy komputerze bo moje
                        koleżanki już to wczesniej przetestowały i zostały uznane za
                        nieodpowiedzialne .
                        Może nie można zapewnić 4h bez komputera ale dać tej ciężarnej wyjsc
                        trochę częsciej na przerwę i nie rozliczac kazdej minuty .


                      • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 12:10
                        No cóż, to jest żadne wyjaśnienie związku emerytury ze składką
                        zdrowotną. O ile umiem czytać, to jest wyjasnienie związku opłacanej
                        składki zdrowotnejz późniejszym zwolnieniem. Nota bene, słaby
                        argument dla kogoś, kto tak jak ja przepracował własnie 15 lat,
                        notorycznie chodząc do pracy z zapaleniem oskrzeli i temperaturą.
                        Składka zdrowotna i emerytura to są DWIE RÓŻNE RZECZY i osobna pula
                        pieniędzy. I nie o mojego "dzadunia" tu chodzi, pomyliłaś autorki
                        postów. I mniej ironii w odnoszeniu się do starszych ludzi, proszę.
    • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 11:33
      W pełni zgadzam się z kiniox (jeśli przekręciłam nicka, to
      przepraszam), która mieszka w Belgii. Ja akurat mieszkam w Polsce i
      też mnie wiele rzeczy w tym kraju wk***. Ale to nie jest powód by
      usprawiedliwiać swoją nieuczciwość - jeżeli Państwo "okrada" mnie,
      nie doliczając mi macierzyńskiego do 13 czy dopłaty do wczasów, to
      ja mogę wyłudzać świadczenia. Z takim podejściem nigdy się w tym
      kraju nic nie zmieni. Jeżeli chcemy żeby ten kraj funkcjonował
      normalniej, to może warto zacząć od siebie, wychować tak swoje
      dzieci i może w następnym lub jeszcze następnym pokoleniu będzie u
      nas jak w Belgii? Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet
      idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność
      do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a
      pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich
      pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to
      idą na zwolnienie. Poza tym piszecie jak w naszym kraju jest źle i
      że po prostu nie ma innej możliwości jak tylko kombinować. Mnie
      tutaj nie jest źle. Mam dobrą pracę, którą uzyskałam dzięki swojemu
      wykształceniu. Sama do tego doszłam. Nie zarabiam kokosów, ale
      wystarcza mi na prywatnego ginekologa. W pozostałych przypadkach
      korzystam z państwowej służby zdrowia i jeszcze się nie zdarzyło
      żebym np. musiała zapłacić za pobyt w prywatnej klinice, bo do
      szpitala nie chcieli mnie przyjąć. Któraś z Was napisała, że należy
      wykupić pakiet ubezpieczeniowy w Lux Medzie czy LIMie, a to na nic
      się zdaje bo i tak nigdy nie ma terminów. To po co kupować taki
      pakiet? Wiem, że wielu ludziom w naszym kraju żyje się znacznie
      gorzej niż mi, ale wiem też, że wiele kobiet, którym żyje się lepiej
      niż mi, korzysta w ciąży ze zwolnień całkowicie bezpodstawnie,
      uważając, że takie "wakacje" po prostu im się należą jak psu zupa, a
      do pracy nie chce im się chodzić, bo skoro są w ciąży to nie muszą.
      Poza tym nie rozumiem usprawiedliwiania swojego braku uczciwości
      tym, że emeryci mają źle, renciści mają źle, średnia krajowa jest
      niska, dojazdy do pracy są długie itp. Co ma piernik do wiatraka??
      Według mnie pójście na zwolnienie bez wskazań lekarskich jest
      krętactwem i nic tego nie zmieni choćby nie wiem jak osoby, które
      wybierają tę drogę się usprawiedliwiały. To, że nie odpowiadają Wam
      przepisy prawa regulujące m.in. sposób wyliczania podstawy do
      zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, nie znaczy, że można samemu
      postępować wbrew prawu. Takie zasady wyniosłam z domu.
      • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 13:16
        archeopteryx napisała:

        >Jeżeli chcemy żeby ten kraj funkcjonował
        > normalniej, to może warto zacząć od siebie, wychować tak swoje
        > dzieci i może w następnym lub jeszcze następnym pokoleniu będzie u
        > nas jak w Belgii?



        Nie tędy droga, jeśli chcemy żeby to państwo funkcjonowało normalnie, należy
        najpierw zmienić chore, złe, oszukańcze prawo, które jest przeciwko obywatelowi
        a nie z nim. Zreformować wiele kluczowych dziedzin naszego życia, instytucje
        państwowe, urzędy, zlikwidować patologie, które dzieją się w świetle prawa itd.
        U nas nie istnieją takie pojęcia jak etyka administracji publicznej, czy
        przejrzysty system finansowania działalności politycznej. Nie dziwię się, że
        taki twór nie cieszy się zaufaniem obywateli. A tym bardziej nie dziwi mnie, że
        obywatele latami obserwując to wszystko zaczynają podobnie funkcjonować jak
        nasze państwo - nieuczciwie.


        >Któraś z Was napisała, że należy
        > wykupić pakiet ubezpieczeniowy w Lux Medzie czy LIMie, a to na >nic
        > się zdaje bo i tak nigdy nie ma terminów. To po co kupować taki
        > pakiet?


        Ja pisałam o tych pakietach. Pytasz dlaczego ludzie je wykupują? To proste, chcą
        mieć normalny dostęp do lekarzy i opieki medycznej. Finansują je w całości lub
        jak w wielu firmach w połowie (pracodawca pokrywa drugą połowę kosztów). Przez
        klika lat było dobrze ale od pewnego czasu nawet ten system się korkuje.
        Prywatne przychodnie nie radzą sobie z nadmiarem pacjentów. Brak lekarzy
        powoduje, że nie mogą zwiększyć zatrudnienia, a ludzie czekają na wizytę np: u
        ginekologa 2-3 tyg. Niedawno był na ten temat art. w Wyborczej, warto przeczytać.


        To, że nie odpowiadają Wam
        > przepisy prawa regulujące m.in. sposób wyliczania podstawy do
        > zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, nie znaczy, że można samemu
        > postępować wbrew prawu. Takie zasady wyniosłam z domu.


        Piękne zasady, lecz nie uważasz że powinny one działać w obie strony? Powtórzę
        jeszcze raz. Jeśli ktoś wobec mnie jest nieuczciwy, nielojalny i mnie okrada nie
        zawsze z pieniędzy ale też z praw, zasłużonych przywilejów, mojej godności itd.
        nie będę Matką Teresą z Kalkuty i w pewnym momencie odwdzięczę się podobnie. U
        mnie ten moment nastąpi dopiero w 30-31 tc. Pękłam, podjęłam decyzję i kończę z
        wypruwaniem flaków dla ogółu, który moje prawa i zdrowie mego dziecka ma w du...ie.
        • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 14:01
          Ok, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale poglądu nie zmieniam. Każdy
          przecież jest odpowiedzialny za siebie i jeżeli Ty nie masz z tym
          problemu to oczywiście Twoja sprawa. Ja pewnie bym miała bo uważam,
          że jest to nadużycie. Nie złodziejstwo (jak piszą niektórzy), ale
          nadużycie. Wyraziłam swoją opinię i tyle. Ty masz prawo do swojej
          opinii. Państwo tworzą ludzie, a jeżeli ludzie kombinują, to
          rządzący oczywiście też. No i koło się zamyka. Dlatego nadal uważam,
          że zmiany warto zacząć od siebie. A jeśli chodzi o wadliwość prawa
          to ja sądzę, że wszystko działałoby o wiele normalniej i
          sprawiedliwiej, gdyby tylko prawo (choćby to, które jest) było
          przestrzegane. Gdyby pracodawcy płacili za nagodziny, nie
          zatrudniali na podstawie fikcyjnych umów z najniższą krajową itd.
          Niestety tak nie jest, bo każdy chce żeby zostało mu w kieszeni jak
          najwięcej, skoro można tak "zakombinować". Ja na pomoc naszego
          państwa, czy jakiekolwiek zainteresowanie moim "brzuchem" nie liczę
          i nigdy nie liczyłam, bo sama sobie świetnie radzę. Powinno być
          inaczej, ale jest jak jest i nic na to poradzić nie mogę. Ale mogę
          trzymać się swoich zasad i tak właśnie robię.
          • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 15:33
            archeopteryx napisała:

            > Ok, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale poglądu nie zmieniam. Każdy
            > przecież jest odpowiedzialny za siebie i jeżeli Ty nie masz z tym
            > problemu to oczywiście Twoja sprawa.

            To nie rozgoryczenie, to nagłe opamiętanie. Przyszedł taki dzień gdy wróciłam z pracy przemoczona do suchej nitki, zła bo kierowca autobusu, który widział jak biegnę jedną ręka przytrzymując brzuch zamknął mi drzwi przed nosem, wtedy powiedziałam dość! Dużo więcej się tego nawarstwiło. Zrobiłam podsumowanie całego okresu ciąży i postanowiłam, że zrzucam płaszczyk supermenki.

            >Państwo tworzą ludzie, a jeżeli ludzie kombinują, to
            > rządzący oczywiście też. No i koło się zamyka.

            Proszę, nie opowiadaj mi że rządzący kombinują przez nieuczciwych obywateli. Pominę już fakt, że przykład powinien iść z góry, przecież to właśnie rządzący powinni stwarzać takie prawo żeby nikt nie mógł kombinować - ani oni, ani obywatele. I dbać by to, co stworzyli było przestrzegane i egzekwowane. Nie robią tego, dlaczego? Bo w mętnej wodzie łatwiej łapać ryby. Co ma myśleć przeciętny obywatel kiedy widzi jak posłowie PiS wystawiają sobie fikcyjne zaświadczenia by usprawiedliwić nieobecność i wyłudzić ze skarbu państwa dietę w wysokości 300 zł? Ma powiedzieć - im wolno, ja jestem szlachetny i nie splamię się naciąganym L4? Masz rację, tak koło się zamyka, tylko dopóki nie zmieni się prawa i zasad funkcjonowania instytucji państwowych - ludzie nigdy się nie zmienią, bo będą uważali że nie warto.

            >Ja na pomoc naszego
            > państwa, czy jakiekolwiek zainteresowanie moim "brzuchem" nie >liczę
            > i nigdy nie liczyłam, bo sama sobie świetnie radzę. Powinno być
            > inaczej, ale jest jak jest i nic na to poradzić nie mogę. Ale >mogę
            > trzymać się swoich zasad i tak właśnie robię.

            Widzisz, ja też wychodzę z tego samego założenia co ty - świetnie sobie sama radzę. Ciążę prowadzę prywatnie, za badania płacę, przy porodzie też pewnie zostawię w państwowym szpitalu kilkaset złotych. W pracy z przywilejów i praw ciężarnej nie korzystam, bo to ryzyko jej utraty. Uprzywilejowanie czy też ochrona kobiet w ciąży w naszym kraju to mit - tego nie ma. Fikcyjne, oderwane od rzeczywistości prawo, do którego nikt się nie stosuje - ani państwo, ani pracodawca a ja muszę. Podobnie jak ty trzymałam się moich zasad. Pracowałam pełną parą. W szalonym tempie minęło 29 tc. Przez ten cały okres przybrałam na wadze tylko 4 kg, nie wiem czy rytm życia, który przez ten czas prowadziłam nie odbije się na zdrowiu mego dziecka. Jedna z forumowiczek napisała w tym wątku coś, co bardzo utkwiło mi w pamięci:
            „jeśli czujesz, że potrzebujecie z Dzieckiem
            odpoczynku, czasu dla siebie - to dla mnie jest to powód zdrowotny.
            Po prostu nie możesz pracować, nie pogarszając standardu troski o
            zdrowie Twoje i Dziecka. To kwestia szacunku dla siebie samej i dla
            niego. Przecież na zwolnienie nie idzie się dla przyjemności. Jest
            to jakieś wyrzeczenie (dla mnie duże) i gdybyś nie umiała zrobić
            teraz tak prostej rzeczy dla swojego Dziecka, to niepokoiłabym się o
            Waszą przyszłość.”
            To jest świetne podsumowanie tego wszystkiego co chciałam powiedzieć - gdybym teraz nie poszła na to cholerne zwolnienie, czułabym że jestem złą matką.
            Pozdrawiam
            • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 16:13
              Proszę, nie opowiadaj mi że rządzący kombinują przez nieuczciwych
              obywateli. Po
              > minę już fakt, że przykład powinien iść z góry, przecież to
              właśnie rządzący po
              > winni stwarzać takie prawo żeby nikt nie mógł kombinować - ani
              oni, ani obywate
              > le.

              Nie opowiadam, że rządzący kombinują bo tak robią obywatele. Miałam
              na myśli to, że państwo tworzą ludzie i ludzie nim rządzą, a skoro u
              nas powszechnie przyjęte jest kombinowanie i naginanie prawa, to czy
              się jest rządzącym, czy zwykłym obywatelem to się takie triki
              stosuje. Jeśli ktoś oczekuje, że przykład będzie szedł z góry bo
              nagle, z chwilą wyboru do parlamentu ludzie tak się zmieniają, że
              stają się uczciwi i odpowiedzialni, to jest po prostu kompletnie
              naiwny. Rządzący to jedni z nas!!! Jeżeli jeden z drugim przed
              wyborami mataczyli, to po wyborach tak samo będą robić, to chyba
              jest jasne, prawda? Dlatego uważam niezmiennie, że najlepiej zacząć
              od siebie i dobrze wychować swoje dzieci - bez budowania w nich
              nawyku do wykorzystywania sytuacji, gdzie można coś zyskać nie
              zawsze całkiem uczciwie. Funkcjonowanie państwa i prawa to postawa
              zasiadających w strukturach państwowych i wymiaru sprawiedliwości
              ludzi. Dlaczego Ty ciągle uważasz, że państwo to jacyś
              wyimaginowni "oni"?? To są jedni z nas, oni tworzą prawo i
              instytucje państwowe!!! U nas to powszechne, że "każdy orze jak
              może" i dotyczy to zarówno rządzących jak i obywateli, a pójście na
              L4 bez wskazań medycznych jest moim zdaniem jednym z wielu
              przykładów nadużyć. Jeżeli Twoim zdaniem nie jest to nadużyciem, to
              masz prawo do takiej opinii, a ja mam prawo do swojej. Tyle w tym
              temacie. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dziecka.
              • kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 17:14
                Cieszę się, że nie jestem ostatnim dinozaurem. Pozdrawiam.
                • ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 17:56
                  Nie jesteście ostatnimi dinozaurami , jesteście święte po prostu .

                  Nie pochwalam chodzenia na zwolnienie w 6tc bez powodu ale jeśli
                  kobieta idzie na zwolnienie w 8m-ym miesiącu ciąży to wg mnie nie
                  jest żadne naciąganie czy kradzież . Bo już na takim etapie
                  zazwyczaj ma przesłanki do tego zeby na to zwolnienie pojsc .

                  Jeśli nawet w którymś tam kraju (nie pamiętam w którym) wysyłają
                  kobietę na zwolnienie już 6tyg przed porodem obowiązkowo to
                  rozumieją ze na tym etapie ciąży można czuć się zle i nie być w
                  pracy już tak wydajnym jak na początku albo przed ciążą .
                  Dają jej prawo do odpoczynku i przygotowania się do porodu .

                  A Wy czepiacie się kobiety która chce na zwolnienie iść w 30 czy 32
                  tc i chce zrobić to samo czyli odetchnąc i nie pędzic do pracy na
                  łeb na szyje , siedziec po godzinach bo już ma tego zwyczajnie dość
                  i nie ma na to siły !
                  Dajcie spokoj .

                  Zaraz napiszecie ze brak siły czy inne drobne dolegliwości takie jak
                  ból kręgosłupa to nie są wskazaniem do zwolnienia .
                  To wogole rozwazmy jaki jest sens innych zwolnien lekarskich , tych
                  nieciążowych .

                  Bo przecież ktoś kto ma złamaną nogę i zapakowaną w gips nie musi
                  dostawac zwolnienia a na jakiś czas je dostanie .
                  Przecież może go ktos przywiezc do pracy samochodem a szef zapewni
                  stołeczek na ktorym będzie mógł nogę położyc .
                  Albo grypa . No trzeba ją wyleżec ale czy trzeba az tydzień ? - może
                  wystarczą 3 dni a więcej to okradanie Państwa .

                  Dajcie spokój .

                  A już przypadek gdzie dziewczyna nie idzie na zwolnienie mimo ze ma
                  skurcze kilkadziesiąt razy dziennie .
                  A czy ma gwarancję ze te skurcze w koncu nie doprowadzą do skracania
                  się szyjki i wczesniejszego porodu ?
                  Przecież do lekarza nie chodzimy co 2 dni sprawdzic czy te skurcze
                  to dalej nic powaznego tylko chodzimy co 3,4 tygodnie .

                  Ja na poczatku jak miałam skurcze od ok 26tc tez nie poleciałam na
                  zwolnienie bo było ich kilka dziennie i wszystko było ok .
                  Ale jak tych skurczy było coraz więcej i doszły inne ``drobne``
                  dolegliwości na zwolnienie poszłam bo nie chciałam urodzić
                  wczesniaka .
                  Oczywiscie ze mogłam zostać w pracy i trzymac kciuki zeby było
                  dobrze ale nie o to chodzi . Nie warto ryzykować zdrowiem dziecka .
                  • kiniox Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 19:40
                    Nie naskoczyłam na autorkę wątku, bo nie komentowałam jej indywidualnego
                    przypadku. Nie zgadzam się tylko z teorią, jakoby sam fakt bycia w ciąży
                    upoważniał do zwolnienia lekarskiego. Zwolnienie z tytułu dolegliwości
                    ciążowych, albo nawet zmęczenia wywołanego tymi dolegliwościami, to zupełnie coś
                    innego. Naprawdę wiele kobiet świetnie znosi ciążę do samego końca. Znam takie.
                    Żądne bohaterki, wcale się nie poświęcają, po prostu dobrze znoszą ciążę. Jeśli
                    czyni mnie świętą przekonanie, że zwolnienie lekarskie bierze się wyłącznie z
                    tytułu dolegliwości zdrowotnych, to niech tak będzie. Ja jednak wolałabym, żeby
                    to było po prostu wyrazem normalności, a nie świętości. Czy to tak trudno
                    zrozumieć, że w ten sposób nie oszukuje się jakichś mitycznych "onych", ale
                    siebie samego, swojego sąsiada, członka rodziny, kolegę, własne dziecko,
                    wszystkich, którzy składają się na to społeczeństwo i z tego systemu czerpią?
                    Czy to nie jest oczywiste, że jesteśmy naczyniami połączonymi? Że tylko tyle
                    wyjmiesz z pudełka, ile do niego wcześniej włożysz? Jeśli to dla niektórych nie
                    jest oczywiste, to naprawdę brakuje w szkole jakiegoś wychowania obywatelskiego,
                    czy logiki, albo matematyki, sama nie wiem.
                    Jeszcze mała uwaga. Państwo uznaje, że posiadanie dzieci przez kobiety jest na
                    tyle ważne społecznie, że przyznaje im pewne prawa np. do urlopu
                    macierzyńskiego, do becikowego, do płatnego 100% zwolnienia lekarskiego w czasie
                    ciąży w przypadku dolegliwości, miejsca w komunikacji miejsckiej, do których
                    kobiety w ciąży mają prawo i to prawo mogą egzekwować itp. Natomiast wśród tych
                    praw nie ma zwolnienia lekarskiego "na ciążę" bez dolegliwości (a są takie), bo
                    - chcemy tego czy nie - decyzja o posiadaniu dziecka poza wymiarem społecznym ma
                    przede wszystkim wymiar osobisty. To twoja decyzja, czy, kiedy i ile masz dzieci
                    i jak sobie z ich wychowaniem i utrzymaniem radzisz. Nie można oczekiwać, że
                    wszyscy będą nam z tytułu ciąży ścielić drogę płatkami róż i współfinansować
                    naszą decyzję poza prawnie ustalony wymiar. Byłoby to po prostu niesprawiedliwe.
                    Przecież decyzji o nieposiadaniu dzieci, za to poświęceniu całego życia
                    odkryciom naukowym (np. z zakresu medycyny), albo wypracowywaniu PKB, żeby
                    podnieść ogólny standard życia w Polsce, który (co tak mocno tu się podkreśla)
                    nie jest na idealnym poziomie. Nikt tym osobom nie ułatwia życia na każdym
                    kroku, nie daje specjalnych przywilejów, zwolnień podatkowych, zasiłków, a taka
                    decyzja też jest przecież doniosła społecznie, bo pomaga ratować życie, albo
                    podnosić jego jakość.
                    • ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 19:53
                      Ja też uważam ze sam fakt bycia w ciąży nie upoważnia do zwolnienia
                      lekarskiego .
                      Wiem ze są takie osoby które biorą zwolnienie od początku , malują w
                      tym czasie pokój dziecka , latają po sklepach i na kawę z
                      koleżankami bo są w ciąży i im się należy .

                      Jednak wydaje mi się ze takich osób nie jest aż tak dużo jakby się
                      mogło wydawać .
                      Bo jednak ludzie szanują pracę , chcą wrócić do firmy i nie chcą
                      spalić za sobą wszystkich mostów - bo przecież w rodzinie pojawi się
                      dziecko które trzeba utrzymac więc matka nie może zachowywac się
                      nieodpowiedzialnie , olać pracę i wyciągać całą ciążę rękę do zusu .

                      Jak ktoś idzie na zwolnienie ma ku temu jakiś powody .
                      Dla jednego przemęczenie to nie jest powód ale jeśli ta osoba już
                      czuje ze nie może , ze chce odpocząc bo zwyczajnie nie daje już rady
                      to jest mimo wszystko jakiś powód .
                      A zazwyczaj takich powodów jest więcej .

                      Zaloze się ze wiekszosc cięzarnych przez całą ciąze jest maksymalnie
                      po 3 miesiące na zwolnieniu łącznie .
                      Może dużo , może mało . Zazwyczaj są to ostatnie tygodnie i każda
                      kobieta ma w tym czasie jakieś dolegliwości .
                    • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:21
                      kiniox napisała:


                      > Jeszcze mała uwaga. Państwo uznaje, że posiadanie dzieci przez kobiety jest na
                      > tyle ważne społecznie, że przyznaje im pewne prawa np. do urlopu
                      > macierzyńskiego, do becikowego, do płatnego 100% zwolnienia lekarskiego w czasi
                      > e
                      > ciąży w przypadku dolegliwości, miejsca w komunikacji miejsckiej, do których
                      > kobiety w ciąży mają prawo i to prawo mogą egzekwować itp. Natomiast wśród tych
                      > praw nie ma zwolnienia lekarskiego "na ciążę" bez dolegliwości (a są takie), bo
                      > - chcemy tego czy nie - decyzja o posiadaniu dziecka poza wymiarem społecznym m
                      > a
                      > przede wszystkim wymiar osobisty. To twoja decyzja, czy, kiedy i ile masz dziec
                      > i
                      > i jak sobie z ich wychowaniem i utrzymaniem radzisz. Nie można oczekiwać, że
                      > wszyscy będą nam z tytułu ciąży ścielić drogę płatkami róż i współfinansować
                      > naszą decyzję poza prawnie ustalony wymiar. Byłoby to po prostu niesprawiedliwe.


                      Ja (i chyba nikt inny) nie domagam się tego, żeby z tytułu ciąży wszyscy wkoło ścielili mi drogę płatkami róż i wspołfinansowali moje dziecko. Na początek wystarczy mi tylko, że państwo, społeczeństwo, pracodawca będą uczciwie dotrzymywali swoich zobowiązań i powinności wobec mnie, w USTALONYM PRAWNIE WYMIARZE. Mam znów po kolei wyliczać, że większość z przywilejów i praw jakie nasze państwo nadało kobietom w ciąży istnieje tylko na papierze? To fikcja, mit i pobożne życzenia kobiet ciężarnych.

                      Dopiero potem możemy sięgnąć po więcej. To że chcemy poprawy warunków, zmian na lepsze, że chcemy rodzić po europejsku to też źle? Bo należy siedzieć cicho i dziękować, wszystkim wkoło za to co jest? Za to, że po macierzyńskim z pracy mnie nie wywalili, że budżet państwa rzucił ochłap - 1000 zł becikowego, że cudem udało się wcisnąć dziecko do jedynego w całej dzielnicy państwowego żłobka itd. Na Boga! Przecież nie chodzi o to, żeby straszyć prokuratorem i więzieniem kobiety z przygranicznych miejscowości, które urodziły w Niemczech, tylko o to by stworzyć podobne warunki tutaj, aby te same kobiety rodziły w Polsce. Przecież nie chodzi o to żeby kontrolować i ścigać na zwolnieniach lekarskich kobiety w zaawansowanej ciąży, lecz o to, żeby miały one prawo wyboru np: 11 tyg. urlopu macierzyńskiego przed planowaną datą porodu jak to jest w innych krajach europejskich. Prawnie ustalony wymiar nie jest niedotykalną świętością na wieczność. Już nie tylko kobiety, ale nawet sami lekarze ginekolodzy dostrzegają fikcję i sami apelują by zlikwidować te patologie. By wreszcie dorównać do państw wysokorozwiniętych. Polecam lekturę dzisiejszego Dziennika. ciekawy cykl rozpoczęła ta gazeta. Mam nadzieję, że będzie po nim jakiś odzew i coś się zacznie zmieniać na lepsze.
                      Pozdr.
                  • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 20:14
                    Ja również nie czepiam się nikogo. Po prostu wyraziłam swoje zdanie
                    na temat kobiet idących na zwolnienie bez wskazań lekarskich!!!
                    Wszak temu poświęcony jest ten wątek, prawda?! Jeżeli ktoś ma jakies
                    ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do
                    pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko jest
                    okej! Natomiast sam stan ciąży na pewno w większości przypadków nie
                    powoduje takiej niezdolności. I nigdzie nie napisałam, że puchnięcie
                    nóg, bóle kręgosłupa czy cokolwiek innego nie upowaznia do wzięcia
                    zwolnienia więc może Ty nie czepiaj się mnie tylko postaraj się
                    czytac ze zrozumieniem! A już teksty o skurczach mnie osłabiły...
                    Czy ja gdziekolwiek napisałam, że mając skurcze kilkadziesiąt razy
                    dziennie należy tkwić w pracy narażając zdrowie swoje i dziecka?
                    Widzę, że chyba nie zrozumiałas o czym pisałam w swoich postach albo
                    wrecz w ogóle nie zadałaś sobie trudu żeby je przeczytac zanim
                    zdecydowałaś się na nie odpowiedzieć. W każdym razie sama również
                    jestem w ciąży i jeżeli moja ciąża okaże się w którymś momencie
                    zagrożona albo moje zdrowie bedzie mogło zostać narażone na szwank
                    to bez zastanowienia pójdę na zwolnienie, bo nie jestem kretynką.
                    Dopóki jednak nie wydarzy sie nic, co sprawiałoby, że nie będę mogła
                    pracować, bedę chodzić do pracy i tyle! I to mnie świętą na pewno
                    nie uczyni. Natomiast kobiet idących na zwolnienie bez wyraźnego
                    powodu, a jedynie z powodu ciąży i to już w 5, 6 miesiącu jest cała
                    masa. Jest to wręcz nagminne, więc nie ma sie co dziwić, że
                    niektórzy pracodawcy niechętnie zatrudniają młode kobiety, skoro
                    młode kobiety notorycznie wykorzystują ciążę do tego żeby mieć
                    kilkumiesięczne wakacje.
                    • ellana1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 24.09.08, 21:02
                      Ten fragment o skurczach nie był do Ciebie .
                      Napisałam bo mnie to co napisała tamta dziewczyna osłabiło .
                      Jak dla mnie to jest przykład źle pojętej lojalności w stosunku do
                      pracodawcy .
                      Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia lub
                      zdrowia dziecka .
                      • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:18
                        Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia lub
                        > zdrowia dziecka .

                        I tutaj się z Tobą zgadzam w 100%.
                      • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:19
                        > Oczywiście trzeba być w porządku ale nie kosztem swojego zdrowia
                        lub
                        > zdrowia dziecka .

                        No i to jest właśnie punkt sporny całej tej dyskusji smile. Ja też
                        uważam, że oczywiśćie należy być w porządku, ale też uważam, tak jak
                        ty, że nie kosztem swojego (i najbliższych) zdrowia, życia,
                        dopisałabym jeszcze do tego: podstawowych praw i godności.
                        Pozdrowienia smile


                        • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:51
                          Moim zdaniem punktem spornym nie jest to czy być fair kosztem
                          zdrowia i życia swojego i dziecka, bo co do tego to chyba nikt nie
                          ma wątpliwości, że jeżeli jest zagrożenie dla zdrowia czy życia
                          matki lub dziecka to wzięcie zwolnienia nie jest żadnym nadużyciem
                          tylko koniecznością i raczej tylko ktoś niepoważny i
                          nieodpowiedzialny chodziłby do pracy w stanie zagrażającym życiu lub
                          zdrowiu. Punktem spornym jest to czy w porządku jest brać zwolnienia
                          BEZ UZASADNIENIA, na podstawie samego faktu bycia w ciąży, kiedy
                          ciężarnej nic nie dolega, czuje się dobrze i może normalnie
                          pracować, tylko nie ma ochoty bo chce mieć kilka miesięcy wolnego.
                          • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:55
                            Uprzedzając ewentualne posty o tym, że przeziębienie też nie zagraża
                            zdrowiu, a bierze się wówczas zwolnienie, uzasadnione w mojej ocenie
                            jest każde zwolnienie jeżeli stan ciężarnej nie pozwala jej na pracę
                            i powoduje niezdolność do tejże. Przy czym nie uważam, że taką
                            niezdolnością jest zwyczajna niechęć do pracy.
                          • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:40
                            archeopteryx napisała:

                            > Moim zdaniem punktem spornym nie jest to czy być fair kosztem
                            > zdrowia i życia swojego i dziecka, bo co do tego to chyba nikt nie
                            > ma wątpliwości, że jeżeli jest zagrożenie dla zdrowia czy życia
                            > matki lub dziecka to wzięcie zwolnienia nie jest żadnym nadużyciem
                            > tylko koniecznością i raczej tylko ktoś niepoważny i
                            > nieodpowiedzialny chodziłby do pracy w stanie zagrażającym życiu lub
                            > zdrowiu. Punktem spornym jest to czy w porządku jest brać zwolnienia
                            > BEZ UZASADNIENIA, na podstawie samego faktu bycia w ciąży, kiedy
                            > ciężarnej nic nie dolega, czuje się dobrze i może normalnie
                            > pracować.


                            Powiedz mi Archeopteryx, czy według ciebie kobieta, która pracuje 8 godzin przy
                            komputerze (przypominam, że prawo w przypadku ciężarnych dopuszcza tylko 4 godz.
                            dziennie), idzie z tego powodu na zwolnienie lekarskie, bo pracodawca nie jest w
                            stanie przesunąć jej na inne stanowisko. Nie ze złej woli, po prostu w tej
                            firmie pracy bez komputera nie ma. Czy ona według ciebie wzięła zwolnienie BEZ
                            UZASADNIENIA i jest niemoralną, nieuczciwą wyłudzaczką?
                            • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:14
                              Kobieta w ciąży powinna pracowac przy monitorze ekranowym nie więcej
                              niż 4 godziny na dobę. Jeżeli pracuje dłużej, powinna mieć
                              ograniczony wymiar czasu pracy, jeśli brak możliwości przeniesienia
                              jej do innej pracy. Jeżeli zaś pracodawca nie chce ograniczyć jej
                              czasu pracy i kobieta staje przed alternatywą - pracować w
                              szkodliwych warunkach powyżej dopuszczonego przez przepisy wymiaru
                              czasu pracy albo w długotrwałym procesie dochodzić swoich praw wobec
                              pracodawcy, niech idzie na zwolnienie. To nie jest nieuzasadnione,
                              ponieważ praca przy komputerze powyżej 4 godzin JEST pracą w
                              szkodliwych dla kobiety w ciąży warunkach.
                              • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:40
                                archeopteryx napisała:

                                > Kobieta w ciąży powinna pracowac przy monitorze ekranowym nie więcej
                                > niż 4 godziny na dobę. Jeżeli pracuje dłużej, powinna mieć
                                > ograniczony wymiar czasu pracy, jeśli brak możliwości przeniesienia
                                > jej do innej pracy. Jeżeli zaś pracodawca nie chce ograniczyć jej
                                > czasu pracy i kobieta staje przed alternatywą - pracować w
                                > szkodliwych warunkach powyżej dopuszczonego przez przepisy wymiaru
                                > czasu pracy albo w długotrwałym procesie dochodzić swoich praw wobec
                                > pracodawcy, niech idzie na zwolnienie. To nie jest nieuzasadnione,
                                > ponieważ praca przy komputerze powyżej 4 godzin JEST pracą w
                                > szkodliwych dla kobiety w ciąży warunkach.


                                Ale tej kobiecie nic nie dolega, ona czuje się dobrze i może normalnie pracować, więc wskazań medycznych do L4 nie ma.
                                Idźmy dalej, skoro jest zdrowa, to też wyłudza pieniądze za zwolnienie.

                                Gdybym była tak zasadnicza i kryształowa (jak niektóre z forumowiczek), powiedziałabym - to przecież niemoralne, to okradanie tych, którzy są naprawdę chorzy.

                                W obecnych czasach w każdym biurze kobiety pracują przy komputerach. To jak najbardziej powszechne. Do przysłowiowego liczenia spinaczy pracodawca ich nie przesunie, z różnych powodów. Jeden nie chce, inny nie może, a jeszcze inny powie nie bo NIE. Według twojej teorii cała rzesza "biurówek" powinna udać się na zwolnienie lekarskie, to dopiero by było! System by tego nie wytrzymał.
                                • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 13:41
                                  > Gdybym była tak zasadnicza i kryształowa (jak niektóre z
                                  forumowiczek), powiedz
                                  > iałabym - to przecież niemoralne, to okradanie tych, którzy są
                                  naprawdę chorzy.

                                  Ada, ale ty jesteś jak na nasze warunki kryształowa smile. Nie musisz
                                  sobie niczego wyrzucać. Przepracowałaś dzielnie i nie obijając się 7
                                  miesięcy. W 8. miesiącu masz prawo zwolnić, nie będąc chorą. Sama
                                  ciąża w tym stopniu zaawansowania to wystarczający powód, i lekarze
                                  w większości są tego samego zdania. Przemawiają za tym pewnie ich
                                  doświadczenie i wiedza.
                                • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:05
                                  Posłuchaj, nasz ustawodawca uważa, że praca ponad 4 godziny dziennie
                                  przed monitorem ekranowym jest szkodliwa dla kobiet w ciąży. Wynika
                                  to z rozporządzenia, którego namiary mogę wskazać, jeżeli ktoś sobie
                                  tego życzy. Skoro tak, to wg ustawodawcy kobieta w ciąży takiej
                                  pracy nie powinna wykonywać ponad dopuszczalny wymiar. Jeżeli i TY
                                  uważasz, że siedząc ponad 4 godziny dziennie przed kompem, narażasz
                                  swoje zdrowie i zdrowie Twojego dziecka (a skoro ustawodawca tak
                                  uważa, to Ty też przecież możesz) i Twój lekarz tak uważa, to idź na
                                  zwolnienie, jeżeli pracodawca nie przesunie Cię do innej pracy lub
                                  nie obniży jej wymiaru, chociaż ma taki obowiązek. Ja również
                                  wykonuję pracę przed kompem grubo ponad 4 godziny dziennie i na
                                  zwolnienie nie idę chociaż jestem w ciąży. Nie uważam, że
                                  rzeczywiście praca przed kompem w wymiarze przekraczającym 4 godziny
                                  dziennie spowoduje dla mojego dziecka niebezpieczeństwo. Nie wiem do
                                  czego Ty właściwie zmierzasz ada1... Będziesz teraz analizować każdą
                                  możliwą sytuację każdej możliwej kobiety, żeby mi udowodnić, że
                                  branie L4 w ciaży bez względu na wskazania zdrowotne jest okej?
                                  Niech każdy to rozstrzygnie we własnym sumieniu, że się tak
                                  górnolotnie wyrażę. Dyskusję uważam za zakończoną, bo widzę, że nie
                                  ma ona sensu. W każdej sytuacji trzeba również kierować się zdrowym
                                  rozsądkiem, dlatego nigdzie nie napisałam, że do pracy trzeba
                                  chodzić za wszelką cenę, nawet jeśli ciążowe dolegliwości albo
                                  warunki w pracy uniemożliwiają normalne jej wykonywanie. Naprawdę
                                  nie jestem jakąś maniaczką z ZUSu. A postępowanie kobiet, które idą
                                  na L4 bo nie chce im sie pracować, chociaż nie mają żadnych ku temu
                                  przeciwskazań, uważam za nadużycie i zdania nie zmienię. I widzę, że
                                  większości strasznie nie pasuje to, że akurat takie mam zasady i
                                  ośmieliłam się wyrazić swój pogląd, który jak widzę, jest bardzo
                                  niepopularny.
                                • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:10
                                  I zupełnie nie rozumiem ada1 dlaczego się tak do mnie przyczepiłaś
                                  tylko dlatego, że mam inne poglądy niż Ty. W którymś z postów
                                  napisałam wyraźnie, że nie odnoszę się do Twojej osobistej sytuacji
                                  tylko piszę na ten temat w wymiarze ogólnym. Nie znam Cię, nie wiem
                                  jaką pracę wykonujesz i jakie masz samopoczucie. W zaawansowanej
                                  ciąży nawet jeśli się jest zdrowym pojawiają się dolegliwości, które
                                  mogą, jak sądzę, powodować niezdolność do pracy, takie jak
                                  wielokrotnie wspominane bóle kręgosłupa, puchnięcie nóg, migreny czy
                                  miliardy innych i każdy człowiek przy zdrowych zmysłach zdaje sobie
                                  z tego sprawę, więc po co jeszcze dzielisz włos na czworo?
                                  • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 16:24
                                    archeopteryx napisała:

                                    > I zupełnie nie rozumiem ada1 dlaczego się tak do mnie przyczepiłaś
                                    > tylko dlatego, że mam inne poglądy niż Ty.


                                    Oj tam zaraz się przyczepiłam wink Po prostu dyskusja z tobą jest interesująca bo
                                    przedstawiasz pewne logiczne argumenty, rozsądnie uzasadniasz swoje zdanie, do
                                    tego ta idealistyczna wizja świata... to wszystko sprawia, że nie mogę się
                                    powstrzymać by napisać ci, że nie wszystko w naszej rzeczywistości jest tylko
                                    czarne i białe. Jest wiele odcieni szarości i trzeba je dostrzec by zobaczyć
                                    sprawy takimi jakie one są.
                                    Już się nie czepiam. Pozdrawiam i życzę "większej ostrości widzenia" wink))


                            • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:17
                              Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet
                              idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność
                              do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a
                              pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich
                              pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to
                              idą na zwolnienie.
                            • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 12:20
                              To z mojego pierwszego posta w tej całej dyskusji. Zwracam uwagę na
                              fragment dot. kobiet pracujących w niebezpiecznych warunkach,
                              których pracodawca nie chce/nie może przenieść do innej pracy, który
                              to fragment de facto stanowi odpowiedź na zadane przez Ciebie
                              pytanie:

                              Oczywiście pisząc to nie mam na myśli kobiet
                              idących na zwolnienie z powodu dolegliwości powodujących niezdolność
                              do pracy albo takich, które pracują w niebezpiecznych warunkach, a
                              pracodawca nie chce/nie może przenieść ich do odpowiedniej dla nich
                              pracy, tylko kobiety, które do pracy są całkowicie zdolne, a mimo to
                              idą na zwolnienie.
                    • lilly80 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:14
                      o jakim wyludzaniu zwolnien wy w ogole mowicie?
                      Ja w pierwszej ciazy pracowalam do konca mimo ze moj ginekolog od
                      polowy ciazy proponowal mi zwolnienie ( praca przy kompie, pozycja w
                      jakiej siedze itd....). Teraz bede madrzejsza i za 2 tygodznie ide
                      na zwolnienie jestem obecnie w 15 tc ;p
                      A wy badzcie sobie takie "uczciwe"
                      • carolinecat plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 11:08
                        wyjaśniam od razu, żeby nie było wątpliwości - lubię swoją pracę, mam to
                        szczęście, że trafiłam na normalnego szefa (który sam wyganiał mnie na
                        zwolnienie od 6 miesiąca) i bardzo fajną ekipę. praca siedząca, wyłącznie przy
                        komputerze - i tu śmieszą mnie postulaty o max. 4 godzinach pracy przed ekranem,
                        bo co miałabym niby robić? sortować spinacze?
                        nie cackam się ze sobą, nie chodzę na zwolnienie z powodu kichnięcia albo bólu
                        głowy, zresztą w ogóle prawie nie chodzę na zwolnienia, bo staram się dbać o
                        siebie.
                        przechodząc do sedna - jak czytam posty "obrończyń uczciwości", to mnie szlag
                        jasny trafia. plączecie się dziewczyny w zeznaniach. z jednej strony wyrażacie
                        święte oburzenie, że ktoś idzie na zwolnienie, ferujecie wyroki, wyzywacie od
                        złodziejek. ale jak ktoś przytoczy słuszne argumenty, to się zaczyna - ale że
                        nie, że to tylko tych co z premedytacją się czepiamy, że przecież jak są
                        wskazania to i owszem... oczywiście zdarzają się przypadki chwalenia się skrajną
                        nieodpowiedzialnością, jak wronka, ale to na szczęście margines.
                        no i tutaj mój przypadek - mimo tego, że lubię pracować, jestem na zwolnieniu od
                        29 tygodnia (i do dziś nie sądziłam, że pójście na zwolnienie na tym etapie
                        ciąży może zasługiwać na potępienie, w moim otoczeniu nikt czegoś takiego nawet
                        nie zasugerował. pewnie mam szczęście, że nie trafiłam na żadną z Was).
                        ciąża, odpukać, przebiega książkowo, ale mam jedną nieprzyjemną przypadłość - od
                        rosnącej macicy żebra, napiep..ają mnie tak, że wyję z bólu. uczucie jest mniej
                        więcej takie, jakby mi je ktoś kijem poobijał. leków z wiadomego powodu brać nie
                        mogę i jedyne, co pomaga to ruch i/lub polegiwanie. w pracy biurowej
                        niewykonalne, bo przecież nie będę leżeć pod biurkiem albo chodzić cały dzień po
                        korytarzu (może piszę rzeczy oczywiste, ale jak czytam argumenty w stylu: na ból
                        kręgosłupa wystarczy zmiana fotela, to mnie pusty śmiech ogarnia).
                        no i tu pytanie do święcie oburzonych - mnie też nazwiecie złodziejką? moja
                        przypadłość nie stanowi przecież zagrożenia dla ciąży i zdrowia mojego, czy też
                        dziecka. ale czy ufundowałybyście sobie na własne życzenie taką przyjemność?
                        oczywiście mogłabym iść na zwolnienie od internisty, ortopedy, czy innego tam
                        specjalisty, ale to nadal będzie zwolnienie, poza tym jest jeszcze coś takiego
                        jak zdrowy rozsądek.
                        na przyszłość mam jedną radę - nie zapędzajcie się tak w swoim zacietrzewieniu,
                        bo ferujecie krzywdzące dla wielu opinie.
                        • archeopteryx Re: plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 11:43
                          Nie wiem czy odpisujesz na mojego posta, ale mam wrażenie, że tak,
                          więc podkreślam, że nie wyzywam nikogo, również od złodziejek.
                          Wyraziłam po prostu swój pogląd, po to jest to forum. Napisałam, że
                          pójście na zwolnienie bez przyczyny, tylko z powodu tego, że się
                          jest w ciąży jest nadużyciem. Nigdzie nie pisałam, że należy
                          pracować pomimo puchnących nóg, bolącego kręgosłupa, bo można sobie
                          podłożyć poduszkę pod tyłek, zmienić fotel, zrobić okład i siedzieć
                          w pracy. Nie mam takiego zdania. Pisałam o pójściu na zwolnienie BEZ
                          UZASADNIENIA. Nie powiesz mi chyba, że nie wiesz o tym, iż mnóstwo
                          kobiet idzie na zwolnienie w 4, 5 czy 6 miesiącu pomimo tego, że
                          absolutnie NIC im nie dolega, po prostu chcą mieć wakacje. Pisałam o
                          takich sytuacjach i wyłącznie takie przypadki miałam na myśli.
                          Pozwooliłam sobie napisać o tym w dyskusji wywołanej przez posta
                          ady1, bo wiele kobiet podjęło ten temat również bardziej ogólnie.
                          Sama też jestem w ciaży i jak już wspominałam, nie zamierzam się
                          poświęcać ani dla pracodawcy ani dla ZUSu i jeżeli okaże się, że
                          dolegliwości ciążowe nie pozwalają mi pracować, pójdę na zwolnienie,
                          ale dopóki nie mam takich dolegliwości, o zwolnieniu nie myślę i go
                          nie planuję i tyle. To wszystko.
                          • carolinecat Re: plączecie się w zeznaniach 25.09.08, 19:03
                            archeoptyx, nie o Ciebie mi akurat chodziło. pozdrawiam smile
                    • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 10:57
                      Archeopteryx, oczywiście w większości masz rację smile.

                      Ale:
                      > na temat kobiet idących na zwolnienie bez wskazań lekarskich!!!
                      > Wszak temu poświęcony jest ten wątek, prawda?! Jeżeli ktoś ma
                      jakies
                      > ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do
                      > pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko
                      jest
                      > okej!

                      Mnie się wydaje, że wątek jest jednak poświęcony osobie, która chce
                      w zgodzie z własnym sumieniem iść na zwolnienie właśnie w 8.
                      miesiącu, a nie wcześniej. I wydaje mi się, że to właśnie ona
                      konkretnie została skrytykowana w kontekście złodziejstwa (wronka30
                      bodajże użyła takiego słowa) i naginania prawa.

                      Dziewczyny krytykujące Adę właśnie bardzo wyraźnie pisały, że
                      dolegliwości takie jak piszesz i legalne zwolnienie na nie to nie
                      jest sytuacja OK - padały propozycje, by na bolący kręgosłup zmienić
                      sobie krzesełko w pracy. Ewentualnie tylko zagrożenie ciąży byłoby
                      dla nich powodem do wzięcia zwolnienia. I właśnie o to chodzi, że ja
                      się z tym nie zgadzam, a ty chyba nie przeczytałaś całego tego wątku
                      od początku.
                      Dyskusyjne jest właśnie to, czy 8. miesiąc to jest taki moment,
                      kiedy kobiecie należy się odpoczynek, niezależnie od jej stanu w
                      ciąży, czy nie jest. Od tego zaczął się ten wątek i tego głównie
                      dotyczyc powinien. I moim zdaniem jest, bo sama byłam już w ciązy,
                      zdrowej, normalnej, czułam się dobrze, teraz jestem w drugiej (wciąż
                      normalnie pracuję)i wiem, że nawet jeśli świetnie się czujesz, to
                      masz pewne dolegliwości (nieuchronnie związane z 8-9 miesiącem
                      ciąży, np. wielgachny brzuchol, skurcze, problem z długim siedzeniem
                      w tej samej pozycji) które utrudniają normalne funkcjonowanie.
                      Funkcjonujesz wolniej, musisz kuopić wyprawkę, przygotować pokój
                      dziecięcy. Dochodzi do tego pewne ryzyko dla dziecka: głupie
                      przeziębienie, upadek ma teraz inny wymiar. Kwestią wyboru samej
                      kobiety powinno byc, czy da radę w tym czasie pracować, czy nie.
                      Zależy to pewnie od pracy, dojazdów itd. Ada1 wyraźnie napisała, że
                      pracę ma dość stresującą, po godzinach, dojeżdża 3 środkami
                      komunikacji, i dla mnie już tylko to jest wystarczającym
                      wytłumaczeniem w 8. miesiącu ciąży. i dal większości lekarzy
                      również. Głupie hamowanie zatłoczonego autobusu jest już groźne
                      (ostatnio wylądowałam brzuchem na rurze). I tylko tyle.

                      ty jesteś innego rodzaju dinozaurem niż ja smileDla mnie prawa
                      człowieka są święte, zawsze będą dla mnie stały wyżej niz lokalne
                      prawo. Ideałem by było,żeby lokalne prawo oczwiście je uwzględniało,
                      ale jak jest tutaj, wiadomo.
                      Pozdrawiam


                      • archeopteryx Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:32
                        Przeczytałam cały wątek, ale z racji tego, że wiele dziewczyn
                        zabierało głos ogólnie w sprawie zwolnień również ja pozwoliłam
                        sobie podejść do tematu bardziej ogólnie, a nie analizując konkretny
                        przypadek i samopoczucie ady1. Temat, który zapoczątkowała ada1,
                        inne forumki podjęły w odniesieniu do własnej sytuacji dlatego
                        uznałam, że również mogę napisać o swoich zapatrywaniach na kwestię
                        zwolnień w ogólności, a nie na kwestię zwolnienia, na które wybiera
                        się ada1.
                        Żeby nie było wątpliwości - jestem jak najdalsza od tego, żeby
                        sugerować kobietom w ciąży zamianę fotela by uśmierzyć ból
                        kręgosłupa czy zimne okłady w celu zminimalizowania bólu głowy. No
                        nie dajmy się zwariować, wszak nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
                        Jeżeli ktoś nie może pracować bo ma takie dolegliwości to jest
                        niezdolny do pracy i ja to całkowicie rozumiem. Moje wypowiedzi
                        dotyczyły tych kobiet, którym nic nie dolega i mogą normalnie
                        pracować, ale nie chcą, ponieważ jest możliwość pójścia na
                        zwolnienie. Takich kobiet jest naprawdę dużo.
                        • frag-ila Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:38
                          Płacę tak ogromne składki chorobowe i zdrowotne do Zus, że raz czy
                          dwa razy na całe życie mogę się pobyczyć w domu po 2 - 3 miesiące w
                          czasie ciąży. To moje pieniądze z których jeśli nie skorzystam to
                          nikt mi ich nie odda potem.
                        • wronka30 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 15:18
                          Ja rowniez od poczatku podkreslalam, ze jestesm na NIE tylko w
                          przypadku zwolnien, na ktore ida kobiety bo chca sobie odpoczac i
                          podelektowac sie ostatnimi miesiacami ciazy. Sama autorka postu
                          napisala, ze z premedytacja idzie na zwolnienie poniewaz chce
                          nacieszyc sie ciaza i bodajze miedzy innymi pomalowac pokoj dziecka.
                          Nie bylo mowy o zadnych dolegliwosciach, lecz bezczelnosc w sposobie
                          jaki nam przekazala, ze robi sobie wolne na koszt podatnikow. I ja
                          od poczatku do konca walkowalam wlasnie ten problem.
                          Poza tym, nie widze nic zdroznego w nazywaniu rzeczy po imieniu.
                          Skoro ktos nielegalnie idzie na zwolnienie (tak jak autorka watku,
                          dopiero w pozniejszych postacj zaczela sie zaslaniac bolacym
                          kregoslupem i innymi), to okrada panstwo. A jesli okrada panstwo to
                          jest zlodziejem. I dlaczego tak to wszystkie popierajace (notabene
                          rowniez siedzace na zwolnieniu) tak bardzo boli? Skoro nie czuja, ze
                          zrobily nic zlego, nie powinny sie przejmowac.
                          Wiem jedno, zadna z nas, ktora sprzeciwia sie nielegalnym
                          zwolnieniom nic nie wskora. Nieuczciwosc, kombinacje i machlojy sa
                          tak naturalna forma polskiej egzystencji, ze wykorzenienie ich rowna
                          sie chyba z niemozliwoscia. I jest to niestety bardzo przykre,
                          poniewaz chcac pozytywnych zmian w kraju nalezy przede wszystkim
                          zaczac od siebie. Kazdy tylko narzeka i ma wielkie wymagania co do
                          systemu a z siebie nie daje nic.
                          Kropka, wiecej nie udzielam sie w tym watku, bo i tak to nie ma
                          sensu.
                          • ahhna Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 26.09.08, 10:49
                            Miałam już nie pisać w tym wątku, no ale nie mogę tego zostawić bez
                            odpowiedzi, bo widzę, wronka30, że niewiele zrozumialaś z tej
                            dyskusji smile

                            > ze jestesm na NIE tylko w
                            > przypadku zwolnien, na ktore ida kobiety bo chca sobie odpoczac i
                            > podelektowac sie ostatnimi miesiacami ciazy. Sama autorka postu
                            > napisala, ze z premedytacja idzie na zwolnienie poniewaz chce
                            > nacieszyc sie ciaza i bodajze miedzy innymi pomalowac pokoj
                            dziecka.
                            > Nie bylo mowy o zadnych dolegliwosciach, lecz bezczelnosc w
                            sposobie
                            > jaki nam przekazala, ze robi sobie wolne na koszt podatnikow.

                            Niewielu ososbom (nie tylko kobietom, które były w ciąży) trzeba
                            tłumaczyć, że 8. miesiąc ciąży to dolegliwość sama w sobie. Nie
                            choroba, ale ogromne obciążenie dla organizmu. Kobieta ma prawo
                            zwolnić właśnie tylko po to, żeby przygotować się na poród i
                            rodzicielstwo, bo MUSI kiedyś to zrobić, a nie funkcjonuje tak
                            sprawnie, jak normalnie, i trudno pogodzić jej to z pracą. kobieta w
                            tak zaawansowanej ciąży MA PRAWO odpocząć (oczywiście, moralne
                            prawo). W innych krajach to rozumieją.

                            Ada1, pisząc o premedytacji, miała na mysli nie świadome naciąganie
                            państwa, tyklo świadomość, że nie jest chora, ciąża przebiega
                            sprawnie, czuje się dobrze, ale idzie na zwolnienie, bo dojazdy i
                            praca są za ciężkie, a najwyższy czas zrobic wyprawke dla dziecka.
                            Ja to tak zrozumiałam. nie odniosłam wrażenia, by było to
                            niesympatyczne czy bezczelne, aczkolwiek to jest tak oczywiste, że
                            kobieta w 8. miesiącu ma do tego prawo, że rzeczywiście post może
                            sie wydawać zaczepny. Ale nie bezczelny.

                            > I dlaczego tak to wszystkie popierajace (notabene
                            > rowniez siedzace na zwolnieniu) tak bardzo boli?

                            Nie wszystkie popierające siedzą na zwolnieniu. Ja jestem w połowie
                            6. miesiąca i normalnie pracuję. I zamierzam dalej, a decyzję, kiedy
                            przestać, podejmę później. Ale ja mam ludzkiego szefa, który pozwala
                            mi liczne badania robic w trakcie pracy, bo inaczej nie dałabym rady
                            ani nie miała możliwości, miłych współpracowników i pracę dośc
                            lekką, no i świetnie się czuję. Mam też samochód, z którego zresztą
                            nie chce mi się korzystać, na razie wolę spacerkiem do metra
                            podejść. Tylko co z tego? dopuszczam inne sytuacje u innych osób.

                            > Nieuczciwosc, kombinacje i machlojy sa
                            > tak naturalna forma polskiej egzystencji, ze wykorzenienie ich
                            rowna
                            > sie chyba z niemozliwoscia.

                            Masz strasznie złą opinię o Polakach. A prawda jest taka, że nie
                            jesteśmy idiotami i jeśli mamy dobre, uczciwe warunki pracy i płacy,
                            to zapieprzamy jak małe traktorki. Potwierdzają to Niemcy, Anglicy
                            itd. Nikt przy zdrowych zmysłach, kto ma tu godziwą pracę, nie
                            zaryzykuje jej z byle powodu. nieuczciwość, machloje i kombinacje są
                            tam, gdzie nie dostaje demokracji i europejskich standardów. My
                            jesteśmy młodą, nieporadną i nieudolną jeszcze demokracją, i to do
                            czego doszli w Niemczech czy Belgii przez ostatnie 60 lat, staramy
                            sie jakoś nadrobic w 20. Ale to jednak trwa. Wykonujemy tu ogromną
                            pracę, jest coraz lepiej. Ale wciąż mamy wiele bzdurnych i złych
                            przepisów - jakoś musimy z nimi żyć i sobie radzić, jednocześnie je
                            zmieniając. Więc powstrzymaj się od pochopnego nazywania nas
                            złodziejami, leniami i kombinatorami. Żeby zmieniać rzeczywistość od
                            siebie, należy przede wszystkim przeżyć. A jak wiele tu absurdów
                            prawnych, dysryminacji kobiet, wadliwych wyroków, złej interpretacji
                            prawa, zaniechań i zaniedbań ze strony panstwa i urzędników - to
                            wystarczy pooglądać sobie program Jaworowicz albo poczytać gazety.
                            no ale ty w Holandii jesteś, to skąd możesz wiedzieć. Wierzę, że
                            będzie lepiej, że nasze państwo polskie w końcu dorośnie do praw
                            człowieka i europejskich standardów, że warto zmieniać system i
                            prawo na lepsze, warto stawać w obronie ludzi, którzy tu u nas są
                            naprawdę wspaniali i dzielni, a często padają po prostu ofiarami
                            systemu. A wierzę w to wszystko właśnie dlatego, że jestem
                            idealistką smile
                            I tak to górnolotnie zakończę już chyba swoje wypowiedzi tutaj,
                            pozdrawiam wszystkie ciężarówki, wronki nie wyłączając, zdrówka dla
                            was i waszych maluchów smile
                    • ada1 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 11:30
                      archeopteryx napisała:


                      >Jeżeli ktoś ma jakies
                      > ciązowe dolegliwości, które powoduja, że czuje się niezdolny do
                      > pracy i lekarz wystawi mu zwolnienie to proszę bardzo, wszystko jest
                      > okej! Natomiast sam stan ciąży na pewno w większości przypadków nie
                      > powoduje takiej niezdolności.



                      W niektórych krajach urlop macierzyński przysługuje kobiecie już na 11 tygodni przed planowaną datą porodu. Jak sądzisz, skąd ten przepis się wziął? Na jakiej podstawie zostało takie prawo ustanowione? Co sprawiło, że tamci zaakceptowali możliwość, której ty uparcie nie dopuszczasz?
                      • asik_w Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 25.09.08, 14:52
                        Czytam ten watek i dowiaduje sie, ze jestem naciagaczka itd. Od 16 tygodnia
                        jestem na L4, pierwsze wystawil mi lekarz ze szpitala do ktorego trafilam z tak
                        silnymi bolami brzucha, ze az wymiotowalam. Kilka dni wylam doslownie z bolu a
                        lekarze nie wiedzieli co sie dzieje, po krwwieniach, ciezkim pierwszym porodzie
                        i stracie drugiej ciazy, lekarz prowadzacy powiedzial, ze mam siedziec w domu i
                        dbac o siebie i dziecko. Ta ciaza tez jest trudna, teraz co prawda nic nie boli,
                        nie krwawie ale juz mam zla morfologie, czekam na echo serca malenstwa bo na usg
                        wychodza nieprawidlowosci a na dodatek synek przyniosl z przedszkola jakiegos
                        wirusa i rozlozylo mnie.
                        Od pracodawcy nie uslyszalam zlego slowa, owszem ZUS moze sie przyczepic bo
                        wczesniej pracowalam za granica i na umowe o dzielo a umowe o prace dostalam 2
                        miesiace przed ciaza. Chwilami mam dosc siedzenia w domu ale nie czuje sie
                        zlodziejka okradajaca panstwo i nawet przez mysl mi nie przyszlo, ze inne
                        kobiety moga tak mowic o drugiej, przeciez nigdy zadna z nas nie wie w jakiej
                        sytuacji sie znajdzie.
                        • sagittarius_84 Re: A ja z premedytacją idę na zwolnienie 26.09.08, 09:35
                          A ja jestem ciekawa ile z Was - uważajacych L4 za wyłudzanie
                          pieniedzy - było w ciązy, lub jest?

                          Bo nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie wyciągacie wnioski, skoro
                          nie przerobiliscie tematu na własnej skórze!?
Pełna wersja