film na temat cesarskiego ciecia

26.10.08, 21:39
Mysle, ze warto obejrzec.
pl.youtube.com/watch?v=uMQ1M7FcgKU&feature=related
    • alicja0000 Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 22:04
      dobre, dobre wink ja zawsze byłam za porodem sn jeśli nie ma żadnych przeciwskazań.
      • malgosiek2 Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 22:11
        I po co,na co kolejna wojna psn kontra cc.
        Jakieś dwa tyg.temu były na jednej stronie 3 podobne wątki w tym
        klimacie.
        To temat rzeka i ogolnie to konsensusu się nie osiągnie zadnego.
        A kolejny topik na ten temat,gdy w wyszukiwarce juz chyba z tysiąc
        na ten temat jest bez sensu i wywołuje koleją niepotrzebną jałową
        dyskusję z epitetami nawzajem.
        • miacasa Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 22:16
          ale filmik ładny, aż mi się łezka w oku zakręciła i sobie moją żabkę na brzuchu
          przypomniałam, przypomniałam sobie też rozpacz po drugim porodzie, który
          skończył się cc, kiedy nie mogłam przypomnieć sobie jak wyglądało moje dziecko
          zabrane do cieplarki
        • rupiowa Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 22:23
          ale ja nie napisalam nic, co mogloby wywolac kolejna burze. Po prostu
          podrzucilam link do filmu, ktory mysle ze warto obejrzec. A to, jakie
          przemyslanie ma kazda z nas po jego obejrzeniu mozna zachowac dla siebie.
          • victoriaimax Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 22:29
            ej, dziewczyny....nasze ciala nasze wybory.Ktos woli sn swietnie,
            ktos cc jego swiete prawo, ani filmiki ani glosy bardziej lub mniej
            zagorzałych zwoleniczek nie maja znaczenia,kazda z nas ma prawo
            rodzic jak czuje ze jest dla niej dobrzewinkpowodzenia i zdrowych
            dzieciaczkowsmile
          • maurra skondensowane sekciarstwo 26.10.08, 23:45
            to już chyba M. Moore jest bardziej finezyjny w swoich filmikach
            • emigrantka34 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 00:01
              Bez przesady. Mnie bardzo podobal sie ten film, i dobrze, ze zaczyna
              sie mowic o dysfunkcjach neurlogicznych roznych u dzieci typu ADHD,
              autyzm, roznego rodzaju nadpobudliwosci, ktorych odsetek gwaltownie
              wzrosl od kiedy cc jest praktycznie standartem (bo 33 procent
              porodow przez cc to juz chyba standard?).
              Z drugiej strony pokazane przyklady porodow rodzinnych sa budujace,
              choc nie nadaja sie dla kazdej kobiety. Ja np balabym sie rodzic w
              domu, bez wsparcia poloznych, aparatury i dlatego wybralam szpital z
              osprzetem ratujacym zycie w razie czego (ale jestem panikara);
              jednak modlilam sie, zeby nie miec cc. Jestem akurat zdania, ze to
              powazna operacja, ktora moze sie odbic na zdrowiu za kilka,
              kilkanasie lat (zarowno moim, jak i dziecka). Oczywiscie, jak
              wspomina autorka postu, film nie mial na celu wszczynanie kolejnej
              dyskusji na temat wyzszosci cc nad sn, ale dobrze, ze go tutaj
              umiesila, zeby miec porowniae EMOCJI, ktore towarzysza narodzinom
              dziecka silami natury i przez cc. Mimo tego, ze rodzilam z zzo, byl
              to jednak porod drogami rodnymi i nigdy nie zapome momentu i
              zaskoczenia, gdy moje dziecko wyladowalo na moim brzuchu. Nie
              mialabym tego typu mozliwosci, gdybym miala cc.
              • maurra Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 08:54
                tak, bez przesady
                kobietę porównuje się do małpy, która po cc nie ma więzi z dzieckiem bo nie
                zadziałał u niej "koktajl miłości" a pani w trakcie psn brakuje tylko aureoli
                No drogie panie, ile z Was porzuciło w szpitalu dziecko z braku koktajlu miłości
                bo się przez cc urodziło? Halo?

                >zeby miec porowniae EMOCJI, ktore towarzysza narodzinom dziecka silami natury i
                przez cc<

                tak się właśnie manipuluje maluczkimi - sugerując, ze po cc emocji nie ma albo
                są nie "trendy". Zwykłe skur...two - odbieranie, podważanie, czy negowanie więzi
                jaka mają tysiące z nas - matek z dziećmi urodzonymi przez cc.

                Porody domowe są w tym filmie piękne - nie ma lampy nacelowanej na krocze,
                nożyczek, madejowego łoża do rodzenia i babek z nogami pod sufitem, żeby
                personelowi było wygodnie.
                I daj Boże wszystkim takie psn-y w Polsce. To jednak nie zmnienia faktu, że
                całość jest nafaszerowana tanimi chwytami i jedzie manipulacją na kilometr
                • emigrantka34 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 10:05
                  Jezeli ktos nie ma wlasnego rozumu i zdrowego rozsadku, to polknie
                  film bez mrugniecia okiem. Natomiast tak sie sklada, ze ja swoj mam.
                  Nie napisalam wczesniej, jak to zajebiscie jest rodzic silam natury
                  w Polsce, bo na pewno tak nie jest; nie ma nawet powszechnie
                  dostepnego zzo. Napisalam tylko, ze podobalo mi sie, jak MOGA
                  wygladac porody sn np w domu (tak np rodzi sie w Holandii - moze 10
                  procent porodow odbywa sie w szpitalach). Nie ma nic zlego w tym,
                  zeby propagowac "dobre" porody sn. I uswiadamiac, ze cc to nie
                  wyrwanie zeba. Takze podziwiam kobiety, ktore decyduja sie urodzic w
                  domu.
                  A jezeli chodzi o emocje - to uwazam, ze te przy porodzie naturalnym
                  napewno przewyzszaje te przy cc - zwlaszcza, gdy jestes podpieta do
                  aparatury medycznej i np pod narkoza.
                  Kobiety po cc sa "trzasniete" po porodzie, na skutek np narkozy (w
                  szpitalu, gdzie rodzilam, cc wykonywano tylko pod narkoza) - a wiec
                  dziecko po porodzie nie mialo jeszcze przez jakis czas kontaktu z
                  matka, bo matka byla nieprzytomna. A te godziny sa niezwykle wazne,
                  gdy chodzi o przystawienie dziecka do piersi (naturalny odruch
                  ssania). Niejednokrotnie kobiety po cc potrzebuja czasu - tak
                  przynajmniej wynika z opisow niektorych moich przyjaciolek,ktore
                  rodzily przez cc i ciezko to przezyly - pod wzgledem emocjonalnym
                  wlasnie.
                  Poza tym malo mowi sie o o tym, ze depresja poporodowa czesciej
                  spotyka kobiety po CC.
                  No i na koniec - o czym w Polsce w ogole sie nie mowi - od
                  kilkunastu lat drastycznie wzrosla liczba ADHD, zaburzen
                  neurlogicznych u dzieci. Nie ma w tej kwestii jeszcze zajectego
                  stanoiwko np WHO, i pewnie dlugo nie bedzie, ale sa badania z
                  ktorych jednoznacznie wynika, ze cc drastycznie zwieksza ryzyko
                  wystapienia w przyszlosci tychze zaburzen u dzieci.
                  Ja rodzilam we Francji i tu liczba CC jest znacznie mniejsza niz w
                  Polsce, bo w okolo 15 procentach przypadkow ( a w Polsce okolo 35
                  procent). W szpitalach publicznych nie znaja pojecia "cesarki na
                  zyczenie". Wykonuje sie ten zabieg, jezeli sa do tego wskazania
                  medyczne. Natomiast powszechnie stosuje sie zzo, wiec jezeli ktos
                  sie boi bolu, to moze rodzic silami natury, lecz bez bolu.
                  • przeciwcialo Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 10:15
                    U logopedów tez przodują w statystykach dzieci z cc.
                    • anulla1 Re: skondensowane sekciarstwo 28.10.08, 19:04
                      I tu sie nie zgodzę z tobą- jako Logopeda. Zwłaszcza jesli chodzi
                      cięzkie zaburzenia mowy- na skutek obeażeń okołoporodowych.
                  • maurra Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 10:58
                    > A jezeli chodzi o emocje - to uwazam, ze te przy porodzie naturalnym napewno
                    przewyzszaje te przy cc - zwlaszcza, gdy jestes podpieta do aparatury medycznej
                    i np pod narkoza.


                    A z czego wyprowadzasz swoje uważanie że tak kategoryczne piszesz "na pewno
                    przewyzszają"?
                    Bo ja miałam obie wersje porodu i to jeszcze sporo za mało, żeby uogólniać,
                    jakbym wszystkie rozumy zjadła i pojęła wiedzę tajemną na temat odczuć milionów
                    kobiet, które też już rodziły.

                    > Kobiety po cc sa "trzasniete" po porodzie>
                    Trzaśnięta to ja byłam po psn - trzasnęłam o podłogę, koktajl miłości był jakiś
                    wybrakowany, może za mało propagandowych filmów się naoglądałamtongue_out
                    • emigrantka34 do maurra 27.10.08, 11:08
                      Przedstawilam swoje uwazanie, poniewaz od tego jest to forum, tak
                      samo jak Ty z tylko sobie znanych powodow (kompleksy jakies???)
                      agresywnie twierdzisz, ze ten filmik to "sekciarstwo". Nie uzywaj
                      slow, ktorych nie rozumiesz dziewczynko.
                      • maurra dobrze już dobrze 27.10.08, 11:22
                        czy oprócz infantylnych połajanek masz coś do dodania ad rem?

                        Bo mnie naprawdę ciekawi, a jakiej podstawie deprecjonujesz siłę emocji (ew.
                        jakość relacji matka-dziecko) u kobiet po cc
                        • emigrantka34 no comments 27.10.08, 11:30
                          Mam wiele do dodania, ale nie bede prowadzila dalej tej dyskusji z
                          Toba - Ty nie dyskutujesz, Ty atakujesz (dalej jednak chyba jakies
                          kompleksy wchodza w gre, skoro musisz tak dowalac kobitkom na forum,
                          hehehe).
                          • maurra Re: no comments 27.10.08, 11:44
                            nie dowalam, tylko pytam o argumenty, bo tym się na forum posługujemy. Tymczasem
                            Twoje argumenty uleciały w siną dal a została zapchajdziura pt. "masz kompleksy".




                            • emigrantka34 zapisz sie do jednej partii 27.10.08, 11:56
                              Juz Ci napisalam, ze nie bede prowadzila z Toba dyskusji, poniewaz
                              jestes agresywna, a nie dlatego, ze rzekomo nie moge podac
                              argumentow. Jezeli natomiast Ty masz taka potrzebe argumentacji
                              agresywnym tonem, zapisz sie do takiej jednej aktualnie opozycyjnej
                              partii i tam sobie pokrzycz. Au revoir!
                              • maurra dyskutuj na temat 27.10.08, 16:28
                                partia nie jest organizacją "do pokrzyczenia"
                                ale najwyraźniej na partiach znasz się tak samo jak i na towarzyszących porodom
                                emocjach kompletnie nieznanych ich kobiettongue_out
                                • emigrantka34 hehe 27.10.08, 18:31
                                  ta partia, o ktorej pisze, jest od pokrzyczenia - jezeli
                                  interesujesz sie polityka, to byc moze zauwazylas, ze tam wlasnie
                                  sie glownie krzyczy...
                          • yola13 Re: no comments 27.10.08, 16:53
                            emigrantka34 napisała:

                            > Mam wiele do dodania, ale nie bede prowadzila dalej tej dyskusji z
                            > Toba - Ty nie dyskutujesz, Ty atakujesz (dalej jednak chyba jakies
                            > kompleksy wchodza w gre, skoro musisz tak dowalac kobitkom na
                            forum,
                            > hehehe).


                            jak dla mnie to atakujesz na tym forum własnie Ty dając do
                            zrozumienia kobietom po cc ze sa gorsze od tych po psn(czyli np. od
                            Ciebie) Ty chyba musisz byc bardzo nieszczesliwa i niedoceniona w
                            zyciu wiec przyszłas wyżywac się na forum, bez komentarza
                            • memphis90 Re: no comments 31.10.08, 21:03
                              nie zauważyłam, żeby emigrantka komukolwiek sugerowała, że poród cc swiadczy o
                              byciu gorszą matką.
                  • osa551 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 12:00
                    (tak np rodzi sie w Holandii - moze 10
                    > procent porodow odbywa sie w szpitalach)

                    link do statystyki???? jakieś wiarygodnej oczywiście, bo zgodnie z ostatnią
                    którą widziałam to 30% kobiet w NL podchodzi do porodu w domu. Może coś się
                    zmieniło.

                    zwlaszcza, gdy jestes podpieta do
                    > aparatury medycznej i np pod narkoza.
                    > Kobiety po cc sa "trzasniete" po porodzie, na skutek np narkozy

                    Ale super byłoby gdybyś nie operowała tu wyjątkami jako faktami. Jestem po 2 cc
                    i jakoś miałam dzieci przystawione od razu do piersi przez położne.

                    Niejednokrotnie kobiety po cc potrzebuja czasu - tak
                    > przynajmniej wynika z opisow niektorych moich przyjaciolek,ktore
                    > rodzily przez cc i ciezko to przezyly - pod wzgledem emocjonalnym
                    > wlasnie.

                    Pod względem emocjonalnym to ja wolę zdrowe i żywe dziecko. Moje przez sn takie
                    by na świat nie przyszły. CC nie powinno się robić na życzenie, ale bez przesady
                    nie demonizujmy czegoś co może innemu człowiekowi uratować życie.

                    > Poza tym malo mowi sie o o tym, ze depresja poporodowa czesciej
                    > spotyka kobiety po CC.
                    > No i na koniec - o czym w Polsce w ogole sie nie mowi - od
                    > kilkunastu lat drastycznie wzrosla liczba ADHD, zaburzen
                    > neurlogicznych u dzieci. Nie ma w tej kwestii jeszcze zajectego
                    > stanoiwko np WHO, i pewnie dlugo nie bedzie, ale sa badania z
                    > ktorych jednoznacznie wynika, ze cc drastycznie zwieksza ryzyko
                    > wystapienia w przyszlosci tychze zaburzen u dzieci.

                    Może dasz link do jakichś wiarygodnych źródeł. Naprawdę chętnie poczytam.
                    • emigrantka34 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 12:08
                      bardzo chetnie odpowiem, ale wieczorem, bo teraz wychodze do roboty.
                    • memphis90 Re: skondensowane sekciarstwo 31.10.08, 21:13
                      > Ale super byłoby gdybyś nie operowała tu wyjątkami jako faktami. Jestem po 2 cc
                      > i jakoś miałam dzieci przystawione od razu do piersi przez położne.

                      Osa, to raczej Ty byłaś wyjątkiem (rodziłaś w PL?). Te cc które ja widziałam, to
                      był szybki buziak w czółko i dziecko szło na nadzór noworodkowy, a mama
                      zostawała na bloku operacyjnym. I obawiam się, że raczej ta wersja jest
                      powszechniejsza...

                      > Ale super byłoby gdybyś nie operowała tu wyjątkami jako faktami. Jestem po 2 cc
                      > i jakoś miałam dzieci przystawione od razu do piersi przez położne.
                      Zgadzam się. Kobieta jednak małpą nie jest, oprócz hormonów mamy kulturę i
                      raczej nie odrzuci dziecka tylko dlatego, że miała cc a nie sn. Ale zgadzam się
                      także z tym, że porodowi sn towarzyszy ogrom emocji, których cc jest siłą rzeczy
                      pozbawione- ta gigantyczna ulga po bólu, parciu, małe, ciepłe i śliskie ciałko,
                      które leży na twoich piersiach, niepowtarzalny zapach malucha. Szkoda na własne
                      życzenie zamieniać to na zaledwie kilkusekundowe pokazanie dziecka...
                      • maurra Re: skondensowane sekciarstwo 31.10.08, 23:18
                        porodowi sn towarzyszy ogrom emocji, których cc jest siłą rzeczy
                        > pozbawione<
                        jakiej rzeczy siłą? nie siedzisz w głowie kobiety po cc, nie wiesz i nigdy się nie dowiesz jakie emocje jej towarzyszą,
                        a pomysł, że są ich w ogóle "pozbawione" to już w ogóle jakieś kuriozum

                        >ta gigantyczna ulga po bólu, parciu, małe, ciepłe i śliskie ciałko, które leży na twoich piersiach, niepowtarzalny zapach malucha. Szkoda na własne życzenie zamieniać to na zaledwie kilkusekundowe pokazanie dziecka...<

                        towarzyszy albo i nie towarzyszy
                        to tylko jedna z możliwych wersji porodu

                        ja przy drugim porodzie (SN) zapachu umazanego dziecka w ogóle nie kojarzę (nie pamiętam, więc zakładam, że niczego emocjonującego w tym nie było), śliskość dziecka tez żadnej przyjemności mi nie sprawiła. Żadna z tych "emocji" nie była warta wysiłku, bólu i zmęczenia. Zatem może być i "nie szkoda", nie każda potrzebuje takiej "oprawy" żeby pokochać dziecko i nawiązać z nim więź
                        poród zwłaszcza długi, może wycisnąć do cna do tego stopnia, że na radość i kontemplację zapachów nie ma siły i chęci.
                  • beliska Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 14:42
                    emigrantka34 napisała:


                    > A jezeli chodzi o emocje - to uwazam, ze te przy porodzie naturalnym
                    > napewno przewyzszaje te przy cc - zwlaszcza, gdy jestes podpieta do
                    > aparatury medycznej i np pod narkoza.

                    A na jakiej podstawie tak pani sądzi?
                    Dla mnie to śmieszne stwierdzenie.
                    Miałam cięcie, a raczej w moim przypadku wyjątkowo cięzką operację brzuszną. Emocje skierowane na moje dziecko, na które czekałam tyle czasu sięgały zenitu i to dzięki temu,że nie musiałam się skupiać na tym, by wyprzeć, na bólu i jego pokonywaniu itd. Widzę to z perspektywy czasu.
                    > Kobiety po cc sa "trzasniete" po porodzie, na skutek np narkozy (w
                    > szpitalu, gdzie rodzilam, cc wykonywano tylko pod narkoza) - a wiec
                    > dziecko po porodzie nie mialo jeszcze przez jakis czas kontaktu z
                    > matka, bo matka byla nieprzytomna. A te godziny sa niezwykle wazne,
                    > gdy chodzi o przystawienie dziecka do piersi (naturalny odruch
                    > ssania).

                    Trzaśnięta nie byłam wcale, za to na maxa przytomna.
                    Poza tym w dobie współczesnej medycyny właśnie ze względu na potrzebę kontaktu noworodka z matką odchodzi się od narkozy na rzecz znieczulenia podpajęczynówkowego lub zewnątrzoponowego. Pełna narkoza tylko w wyjatkowych przypadkach-nawet ja takiej nie miałam choć bojąc się tego, co może się stać podczas mojej operacji nawet chciałam.
                    W wiekszości szpitali polskich nawet po porodzie sn odbiera się dziecię matce i daje jej odetchnąć, co więcej każda w zasadzie rodząca marzy tylko o tym. Wiem-widziałam.

                    > Niejednokrotnie kobiety po cc potrzebuja czasu - tak
                    > przynajmniej wynika z opisow niektorych moich przyjaciolek,ktore
                    > rodzily przez cc i ciezko to przezyly - pod wzgledem emocjonalnym
                    > wlasnie.

                    Czyżby?
                    Z relacji natomist moich kilku znajomych, które miały moznośc rodzić sn wynika dokładnie to samo. Śmiem więc twierdzić, iz to taka cecha przyrodzona, a nie wina cięcia.

                    > Poza tym malo mowi sie o o tym, ze depresja poporodowa czesciej
                    > spotyka kobiety po CC.

                    Przez kilka miesięcy leżenia w klinice nie zauważyłam róznicy czy to po sn czy po cięciu.

                    > No i na koniec - o czym w Polsce w ogole sie nie mowi - od
                    > kilkunastu lat drastycznie wzrosla liczba ADHD, zaburzen
                    > neurlogicznych u dzieci. Nie ma w tej kwestii jeszcze zajectego
                    > stanoiwko np WHO, i pewnie dlugo nie bedzie, ale sa badania z
                    > ktorych jednoznacznie wynika, ze cc drastycznie zwieksza ryzyko
                    > wystapienia w przyszlosci tychze zaburzen u dzieci.

                    Na coś trzeba zrzucic winę za rzekome adhd. Proponuję az tak sobie nie brac do serca badań, jakie potwierdzenia nie mają, bo skoro nie ma potwierdzenia, to i wyżej wspomnianej jednoznaczności być nie moze.

                    > Ja rodzilam we Francji i tu liczba CC jest znacznie mniejsza niz w
                    > Polsce, bo w okolo 15 procentach przypadkow ( a w Polsce okolo 35
                    > procent). W szpitalach publicznych nie znaja pojecia "cesarki na
                    > zyczenie". Wykonuje sie ten zabieg, jezeli sa do tego wskazania
                    > medyczne. Natomiast powszechnie stosuje sie zzo, wiec jezeli ktos
                    > sie boi bolu, to moze rodzic silami natury, lecz bez bolu.

                    Cóż, racja! Problem w tym,że jestesmy w Polsce, gdzie znieczulenie zzo nawet zagwarantowane i w szpitalu z rankingu tych 'rodzic po ludzku' tak naprawdę nie jest takie pewne, bo okazuje się,że albo za późno,albo za wczesnie, albo anestezjolog akurat gdzieś wybył-bo jeden jest na cały szpital jak to w jednym szpitalu w Krakowie. Kobieta więc chcąca rodzić bez bólua nie oszukujmy sie ma do tego prawo, szuka innego wyjścia.
                    Pominę już fakt, że owszem bez bólu urodzi,ale potem swoje i tak przecierpi.
                  • yola13 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 16:49
                    emigrantka34 napisała:

                    > Jezeli ktos nie ma wlasnego rozumu i zdrowego rozsadku, to polknie
                    > film bez mrugniecia okiem. Natomiast tak sie sklada, ze ja swoj
                    mam.
                    > Nie napisalam wczesniej, jak to zajebiscie jest rodzic silam
                    natury
                    > w Polsce, bo na pewno tak nie jest; nie ma nawet powszechnie
                    > dostepnego zzo. Napisalam tylko, ze podobalo mi sie, jak MOGA
                    > wygladac porody sn np w domu (tak np rodzi sie w Holandii - moze
                    10
                    > procent porodow odbywa sie w szpitalach). Nie ma nic zlego w tym,
                    > zeby propagowac "dobre" porody sn. I uswiadamiac, ze cc to nie
                    > wyrwanie zeba. Takze podziwiam kobiety, ktore decyduja sie urodzic
                    w
                    > domu.
                    > A jezeli chodzi o emocje - to uwazam, ze te przy porodzie
                    naturalnym
                    > napewno przewyzszaje te przy cc - zwlaszcza, gdy jestes podpieta
                    do
                    > aparatury medycznej i np pod narkoza.
                    > Kobiety po cc sa "trzasniete" po porodzie, na skutek np narkozy (w
                    > szpitalu, gdzie rodzilam, cc wykonywano tylko pod narkoza) - a
                    wiec
                    > dziecko po porodzie nie mialo jeszcze przez jakis czas kontaktu z
                    > matka, bo matka byla nieprzytomna. A te godziny sa niezwykle
                    wazne,
                    > gdy chodzi o przystawienie dziecka do piersi (naturalny odruch
                    > ssania). Niejednokrotnie kobiety po cc potrzebuja czasu - tak
                    > przynajmniej wynika z opisow niektorych moich przyjaciolek,ktore
                    > rodzily przez cc i ciezko to przezyly - pod wzgledem emocjonalnym
                    > wlasnie.
                    > Poza tym malo mowi sie o o tym, ze depresja poporodowa czesciej
                    > spotyka kobiety po CC.
                    > No i na koniec - o czym w Polsce w ogole sie nie mowi - od
                    > kilkunastu lat drastycznie wzrosla liczba ADHD, zaburzen
                    > neurlogicznych u dzieci. Nie ma w tej kwestii jeszcze zajectego
                    > stanoiwko np WHO, i pewnie dlugo nie bedzie, ale sa badania z
                    > ktorych jednoznacznie wynika, ze cc drastycznie zwieksza ryzyko
                    > wystapienia w przyszlosci tychze zaburzen u dzieci.
                    > Ja rodzilam we Francji i tu liczba CC jest znacznie mniejsza niz w
                    > Polsce, bo w okolo 15 procentach przypadkow ( a w Polsce okolo 35
                    > procent). W szpitalach publicznych nie znaja pojecia "cesarki na
                    > zyczenie". Wykonuje sie ten zabieg, jezeli sa do tego wskazania
                    > medyczne. Natomiast powszechnie stosuje sie zzo, wiec jezeli ktos
                    > sie boi bolu, to moze rodzic silami natury, lecz bez bolu.


                    nie wiem ale Twój post jest jak dla mnie wyrazeniem swojej własnej
                    niewiedzy w temacie, jakie ty masz prawo mówic o tym jak się czują
                    kobiety po cesarskim cięciu? Ja miałam cesarskie cięcie i nie uwazam
                    się za gorszą matkę ani w 1% od ciebie, nie masz prawa mówić że
                    kobiety po cesarce mają problemy z emocjami i ze czesciej mają
                    depresję, a skąd ty mozesz o tym wiedzieć?! w zasadzie dyskusje z
                    twoją osobą uwazam na tym forum za bezsensowną bo wydaje ci się że
                    wszystkie rozumy zjadłas, nic bardziej mylnego, natomiast jezeli
                    chodzi o narkozę przy cc to w Polsce szanowna pani juz w zasadzie
                    nie wykonuję się jej, zaledwie kilka procent szpitali ja wykonuje(z
                    braku dobrych anestezjologów) dlatego ze jest szkodliwa dla płodu,
                    wiekszośc cesarek jest wykonywana w znieczuleniu doledzwiowym i moge
                    cię zapewnic ze emocje przy takim porodzie sa równie wielkie jak
                    przy psn- z prostej przyczyny- rodzi się nowe zycie, jezeli chodzi o
                    karmienie po cc rowniez nie było z tym problemu, a jezeli chodzi o
                    nawał w piersiach to kobiety po cc jak i po psn przechodza to
                    podobnie- karmic mozna odrazu po porodzie czy po operacji, czytajac
                    twoj post odnosze wrazenie ze twoje informacje w tym temacie sa
                    lekko przestarzałe i za bardzo trzymasz się stereotypow, aha i
                    jeszcze jedno- zdanie kilku kolezanek(chyba wymyslonych) to nie jest
                    zdanie wiekszości(ale to tak na marginesietongue_out
                  • marysia251 Re: skondensowane sekciarstwo 29.10.08, 09:54
                    A czy Ty Emigrantka miałaś kiedyś cesarskie cięcie? Może twoja
                    opinia wynika z własnych doświadczeń, ale jeśli nie, to po co
                    piszesz o rąbniętych kobietach, niemożliwości kontaktu z dzieckiem
                    itp.
                    Ja miałam cc, w narkozie, nie było czasu na inne znieczulenia. Od
                    razu z córką był mąż, który przynosił mi małą, jak tylko wywieźli
                    mnie z sali operacyjnej, potem razem z pielęgniarką przystawiali mi
                    ja do karmienia. Nie czuję się mniej związana ze swoim dzieckiem,
                    niż kobiety po porodzie sn, nie widzę żadnych defektów u córki, ani
                    fizycznych, ani tym bardziej psychicznych. Za 3 m-ce mam miec
                    kolejne cc.

                    pozdr.
                    Marysia
                • uullaa Re: skondensowane sekciarstwo 28.10.08, 12:28
                  Brawo Maura.
              • przeciwcialo Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 09:04
                Sa tez prace o większej podatności dzieci po cc na schorzenia dróg
                oddechowych.
                • maurra Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 09:15
                  tyle tego złego, że może czas machnąć ręką i wrócić do selekcji naturalnej przy
                  porodzie?
                  w końcu natura wie co robi, odpadnie leczenie cherlawych noworodków po cc na
                  koszt podatników i przynajmniej tu "biznes" będzie na plus
              • yola13 Re: skondensowane sekciarstwo 27.10.08, 16:28
                emigrantka34 napisała:

                > Bez przesady. Mnie bardzo podobal sie ten film, i dobrze, ze
                zaczyna
                > sie mowic o dysfunkcjach neurlogicznych roznych u dzieci typu
                ADHD,
                > autyzm, roznego rodzaju nadpobudliwosci, ktorych odsetek
                gwaltownie
                > wzrosl od kiedy cc jest praktycznie standartem (bo 33 procent
                > porodow przez cc to juz chyba standard?).
                > Z drugiej strony pokazane przyklady porodow rodzinnych sa
                budujace,
                > choc nie nadaja sie dla kazdej kobiety. Ja np balabym sie rodzic w
                > domu, bez wsparcia poloznych, aparatury i dlatego wybralam szpital
                z
                > osprzetem ratujacym zycie w razie czego (ale jestem panikara);
                > jednak modlilam sie, zeby nie miec cc. Jestem akurat zdania, ze to
                > powazna operacja, ktora moze sie odbic na zdrowiu za kilka,
                > kilkanasie lat (zarowno moim, jak i dziecka). Oczywiscie, jak
                > wspomina autorka postu, film nie mial na celu wszczynanie kolejnej
                > dyskusji na temat wyzszosci cc nad sn, ale dobrze, ze go tutaj
                > umiesila, zeby miec porowniae EMOCJI, ktore towarzysza narodzinom
                > dziecka silami natury i przez cc. Mimo tego, ze rodzilam z zzo,
                byl
                > to jednak porod drogami rodnymi i nigdy nie zapome momentu i
                > zaskoczenia, gdy moje dziecko wyladowalo na moim brzuchu. Nie
                > mialabym tego typu mozliwosci, gdybym miala cc.

                a gdzie masz dowody na to że ADHD i nadpobudliwośc jest w wyniku
                cesarskiego cięcia??!! Ci panowie z filmu tez nie mają na to
                dowodów, równie dobrze może to byc po prostu spowodowane niezdrowym
                odzywianiem kobiety ciężarnej i nadmiarem chemii i chemicznych
                składników jedzenia które nasiliło się w ostatnich kilkudziesięciu
                latach, lub chocby stresujacego trybu zycia który tez ma wpływ na
                dziecko w brzuchu, samo rozwiazanie ciązy nie ma na to wpływu, a
                bynajmniej nie ma na to dowodów naukowych, tak sobie gadac od rzeczy
                to kazdy umie
          • maurra Re: film na temat cesarskiego ciecia 26.10.08, 23:49
            warto to oglądać obiektywne albo chociaż dążące do obiektywizmu materiały
            a nie zmajstrowaną, łopatologiczną agitkę
          • osa551 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 09:41
            A to, jakie
            > przemyslanie ma kazda z nas po jego obejrzeniu mozna zachowac dla siebie.

            Przemyślenia mam trzy:

            1. Co zaproponujesz kobiecie, która NIE MOŻE swojego dziecka urodzić naturalnie:
            niech nie ma dzieci bo lepiej to niż być matką odrzucjącą swoje dziecko?

            2. Ciebie też matka rodziła gdzie chciała i natychmiast po porodzie położyli Cię
            jej na brzuchu żebys sobie possała, czy zastosowano procedurę z lat 70-tych i
            początku 80-tych, że Cię wzięli pod kran i tyle Cię widziała? Ja na przytulanko
            z mamą nie miałam szans bo urodziłam się sn z komplikacjami (z w dzisiejszych
            czasach zrobiliby mamie cc) i podawali mi tlen. Ja miałam 2 razy cc w różnych
            szpitalach i wyglądały zupełnie inaczej niż te na filmie.

            3. Mam do czynienia z produkcją filmową i telewizyjną. Autorzy tego filmu mogą
            iść w szranki z Leni Rifenstahl i paroma innymi osobami w historii filmu w
            kwestii manipulacji skojarzeniami i obrazem.
            • maurra Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 09:52
              osa551 napisała:
              Autorzy tego filmu mogą
              > iść w szranki z Leni Riefenstahl i paroma innymi osobami w historii filmu w
              kwestii manipulacji skojarzeniami i obrazem.

              ototo
              później niektóre panie jada na porodówkę z taką wizją ze oto zaraz przy ckliwej
              muzyczce dzidzia im się wysmyknie między nogami

              gdy tymczasem dwie sale obok zimne suki po cc będą obojętnym wzrokiem wodzić po
              twarzy nowonarodzonego, rozpaczliwie drącego się noworodka porzuconego na
              zimnym, metalowym stole.

              ale wielbicielki spiskowych teorii będą wniebowzięte
              i wielbicieli bólu niezbędnego do pokochania dziecka (im bardziej boli tym
              bardziej się kocha) też zapewne.
              I jeszcze miłośniczki "naturales uber alles"

              Youtube prawdę Ci powiebig_grin

            • rupiowa Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 10:11
              osa551 napisała:
              > 1. Co zaproponujesz kobiecie, która NIE MOŻE swojego dziecka urodzić naturalnie
              > niech nie ma dzieci bo lepiej to niż być matką odrzucjącą swoje dziecko?

              Nie. Moge powiedziec glosno ze jestem przeciwniczka cc, w sumie to czemu nie
              wyrazic swojej opinii, ale nie zanczy to, ze wogole bym ich zakazala. Tylko ze
              ta "przeciwniczka" odnosi sie do mojej osoby, bo ja mam prawo decydowania
              wylacznie o moich porodach. Moja starsza siostra urodzila corke przez cc
              (ulozenie posladkowe) i widze jak do niej podchodzi - milosc jest, nie ma
              odrzucania dziecka. Mysle, ze fragment z malpami byl przekazany zbyt dosadnie.
              Mysle, ze mimo roznych manipulacji uzytych w filmie przekaz pt "cesarka jest
              powazna operacja" jest najwazniejszy. Wiadomo - jesli nie ma innej opcji to robi
              sie operacje. Ale niech nikt sie potem nie dziwi, ze po cc nie jest tak
              kolorowo, ze boli, ze ciezko jest podniesc dziecko, ze ciezko jest wyniesc wozek
              itp. Dlaczego nikt nie mowi glosno o tym, co sie dzieje z kobieta po cc.
              Przypuszczam, ze nie z kazda, wiadomo ze kazda z nas ma inny prog bolu i inaczej
              wraca do zdrowia. Ja osobiscie pamietajac jak sie czulam po zabiegu
              laparoskopowym i porownujac jego wielkosc do wielkosci cc jestem przerazona i
              mam nadzieje, ze nie bede musiala rodzic przez ciecie. I jeszcze przekaz ogolny
              filmu wg mnie - to MY decydujemy jak rodzimy, nie personel.


              > 2. Ciebie też matka rodziła gdzie chciała i natychmiast po porodzie położyli Ci
              > ę
              > jej na brzuchu żebys sobie possała, czy zastosowano procedurę z lat 70-tych i
              > początku 80-tych, że Cię wzięli pod kran i tyle Cię widziała? Ja na przytulanko
              > z mamą nie miałam szans bo urodziłam się sn z komplikacjami (z w dzisiejszych
              > czasach zrobiliby mamie cc) i podawali mi tlen. Ja miałam 2 razy cc w różnych
              > szpitalach i wyglądały zupełnie inaczej niż te na filmie.

              Mnie mama rodzila w standardach z tamtych lat, owszem. Moja corke niecale 3 lata
              temu urodzilam sn ale z komplikacjami, lezala na moim brzuchu kilka sekund nim
              zabrali ja do reanimacji, nie bylo kolorowo. Porod nie przebiegal ksiazkowo czy
              wrecz filmowo - male piardniecie i dziecko bylo na swiecie (swoja droga to smiac
              mi sie chce jak widze takie obrazki w filmach). Natomiast znow glowny wg mnie
              przekaz filmu - to JA decydowalam w porozumieniu z personelem co robimy. Wody mi
              odeszly, po kilku godzinach nie bylo zadnego postepu porodu. Opcje byly dwie -
              albo oksytocyna i dalsza walka albo od reki mogli mnie polozyc na cc i nie
              meczyc SIE tyle godzin. Mimo wszystko rodzilam sn personel nie zdecydowal
              odgornie ze ma byc tak, jak oni chca czy tez jak im wygodnie.

              >
              > 3. Mam do czynienia z produkcją filmową i telewizyjną. Autorzy tego filmu mogą
              > iść w szranki z Leni Rifenstahl i paroma innymi osobami w historii filmu w
              > kwestii manipulacji skojarzeniami i obrazem.

              Na tym sie nie znam, pamietajac pierwszy porod i widzac te krotkie urywki
              porodow domowych wyglada to troche absurdalnie, ale przeciez nikt nie pusci
              filmu, na ktorym przez kilkanascie godzin obserwujemy rodzaca kobiete - to dosc
              zrozumiale. Dziwi mnie tylko niewiedza niestety wielu kobiet i zycie w
              przeswiadczeniu, ze to faktycznie trwa kilkanascie MINUT a nie godzin. Ale to
              juz inna para kaloszy.
              • maurra Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 10:35
                >Dlaczego nikt nie mowi glosno o tym, co sie dzieje z kobieta po cc.<

                nie mówi?
                Przecież na tym chociażby forum niestrudzenie tydzień w tydzień pojawiają się
                wątki takie jak Twój z serii "A teraz cała prawda o cc".
                Nieustannie tu się kobiety cesarkami straszy, powikłaniami straszy, chorobami
                dziecka straszy, ilustrując to linkami do stron z "badaniami o wyższości" czy -
                jak teraz - tendencyjnym filmikami, które nawet nie leżały koło jakiegoś
                obiektywnego czy rzetelnego materiału.

                >Mysle, ze mimo rożnych manipulacji uzytych w filmie przekaz pt "cesarka jest
                poważna operacja" jest najwazniejszy.<

                Czyli manipulacja jest ok byleby cel osiągnąć - nastraszyć. I Ty tak poważnie?
                Ciekawa też jestem, gdzie można zaobserwować to zatrważające zjawisko masowego
                lekceważeniem powagi operacji pt. cc. Gdzie te kobiety gremialnie przyrównujące
                cesarkę do pedikiuru czy jadące na cc jak na mikrodembrazję u kosmetyczki.


              • osa551 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 11:44
                Mysle, ze mimo roznych manipulacji uzytych w filmie przekaz pt "cesarka jest
                > powazna operacja" jest najwazniejszy.

                Jest to pierwszy przekaz, który usłyszysz od gina rozmawiając z nim o cesarce ...

                > itp. Dlaczego nikt nie mowi glosno o tym, co sie dzieje z kobieta po cc.

                A to drugi przekaz, który usłyszysz od gina rozmawiając z nim o cesarce.

                Ja za pierwszym razem usłyszałam takie zdanie:

                "Cesarskie cięcie to poważna operacja brzuszna. Wykonuje się je w przypadkach
                gdy doświadczony położnik uzna, że poród naturalny byłby zagrożeniem dla
                życia/zdrowia matki lub dziecka. Istnieją badania amerykańskie wskazujące na to,
                że większa jest statystycznie ilość komplikacji przy cięciach cesarskich "na
                życzenie" niż przy porodach naturalnych.

                To pani pierwsza ciąża, dziecko ułożone jest pośladkowo, nie znamy przyczyny
                takiego ułożenia, być może nie jest to przypadek. To jest poród podwyższonego
                ryzyka. Jeśli się pani uprze może pani próbować rodzić naturalnie - przy
                porodzie musi być lekarz, ale standardowo proponujemy takim pacjentkom cesarskie
                cięcie. Jestem położnikiem 30 lat, na życzenie cc nie robię, ale w pani
                przypadku namawiam na cc. Z mojego punktu widzenia możliwość komplikacji po cc
                jest mniejsza niż zagrożenia sn akurat w tym przypadku".

                Pani się nie zdecydowała na sn. Podczas cc okazało się, że pępowina była bardzo
                krótka. SN przy tak krótkiej pępowinie byłoby wykluczone. Uważam, że należy
                kobietom mówić prawdę i obiektywnie ją przedstawiać. Nie można przedstawiać
                sielankowych obrazków rodem z amerykańskiego serialu.

                Na tym forum była kiedyś forumowiczka, która pod wpływem takich właśnie wątków
                upierała się przy sn mimo tego, że lekarze namawiali ja na cc. W końcu cc
                zrobili jej w ostatniej chwili. Napisał to na tym forum jej mąż z pretensjami do
                fanatyczek sn - dziecko akurat wtedy było jeszcze chyba na OIOM-ie. Urodziło się
                w kiepskim stanie. Człowiek pisał wymieniając nicki lasek, które ją na sn
                namówiły na forum i był naprawdę wkurzony i zrozpaczony. Dlatego naprawdę lepiej
                czasem się ugryźć w język bo nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
          • ell-e78 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 16:25
            ciekawe dlaczego nie pokazują filmu z porodu gdzie doszło do mega
            uszkodzeń krocza aż po odbyt, ja miałam cc i uważam to za najlepsze
            wyjscie z sytuacji i nic i nkt mnie nie przekona do tego że jest
            inaczej. Ale jak ktoś chce wyc z bólu ileś tam godzin a potem dać
            sie szklachtowac jak prosiaka gdzie popadnie to ja już wolę malutką
            bliznę i zero bólu i stresu równiez dla dziecka. Uuuu już widzę ten
            atak teraz
            • memphis90 Re: film na temat cesarskiego ciecia 31.10.08, 21:19
              Uuuu już widzę ten
              > atak teraz
              No popatrz, a tu zero reakcji...smile
        • yola13 malgosiek2 masz rację 27.10.08, 16:59
          malgosiek2 napisała:

          > I po co,na co kolejna wojna psn kontra cc.
          > Jakieś dwa tyg.temu były na jednej stronie 3 podobne wątki w tym
          > klimacie.
          > To temat rzeka i ogolnie to konsensusu się nie osiągnie zadnego.
          > A kolejny topik na ten temat,gdy w wyszukiwarce juz chyba z tysiąc
          > na ten temat jest bez sensu i wywołuje koleją niepotrzebną jałową
          > dyskusję z epitetami nawzajem.

          jak dla mnie ten temat nadaje sie do kosza, znowu wyższośc jednego
          porodu nad drugim i jedne panie próbuja udowodnić że są w czyms
          lepsze bo przez to przeszły-------ŻENADA
    • inseg porodowy biznes 27.10.08, 02:03
      pl.youtube.com/watch?v=bFH9RFd306U&feature=related
      • homojomera Re: porodowy biznes 27.10.08, 06:57
        Warto uświadamiać kobiety jak wygląda cc, jakie niesie zagrożenia.
        Warto studzic podsycany strach przed porodem siłami natury. Ja
        jeszcze nie rodziłam- czekam juz końca grudnia smile tylko wkurza mnie:
        - dlaczego nie pokazali jak nacinają krocze (bo u nas to normalka-
        czyz nie?),a potem student (bo musi sie nauczyć) szyje je jak
        potrafi?
        - dlaczego nie pokazli jak w polskich szpitalach jedna
        połozna "obsługuje"8-9 porodów odbywajacych się w tym samym czasie?
        - Dlaczego nie mów się o tym, że wszechobecni studenci w ogromnych
        grupach uczestniczą w tej intymnej sytuacji?
        I wydaje mi się, że ten filmik to nic innego jak internetowa wersja
        programu TVP "warto rozmawiać", który z obiektywizmem ma niewiele
        wspólnego....
    • rupiowa Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 07:26
      Zachecam do obejrzenia wszyskich czesci tego filmu, wrzucilam akurat ten jeden,
      bo w nim sa moim zdaniem dosc istotne informacje na temat cc, ale wczoraj
      przerobilam caly ten film i naprawde dal mi on duzo do myslenia. Decyzja w jaki
      sposob rodzic nalezy do kazdej z nas osobiscie, mnie nic do tego czy to cc czy
      sn, ja np. mimo szczerych checi nie zdecyduje sie na porod w domu (mieszkam zbyt
      daleko cywilizacji, wiec gdyby cos sie dzialo nie mialabym ratunku), ale mi film
      pokazal, ze to JA decyduje o porodzie a nie personel medyczny ktory sie mna
      zajmuje. Ciekawa tez jest roznica procentowa miedzy Europa a USA - u nas porody
      z akuszerka (czy tak naprawde z polozna) wynosza 70-80% podczas gdy w USA to
      jest !8%! Dla mnie film byl po prostu ciekawy.
      • cathinka76 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 08:33
        Rodziłam dwa lata temu niespełna, nie przypominam sobie, żeby jakaś położna czy
        lekarz będacy przy porodzie był chetny odbierać poród leżąc na podłodze. Po
        prostu połozyli mnie na fotel i probowali załozyć kleszcze, bo dzidzius nie
        chciał wyjść. Skończyło sie cesarka. Mozna poogladac takie filmy, jak sie
        mieszka w ameryce. To tyle w temacie...
      • pinkdot Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 09:31
        > Ciekawa tez jest roznica procentowa miedzy Europa a USA - u nas porody
        > z akuszerka (czy tak naprawde z polozna) wynosza 70-80% podczas gdy w USA to
        > jest !8%!
        Rupiowa, tyle, że ta różnica jest pokazana między USA a krajami Europy
        Zachodniej, gdzie często gęsto położne mają prawa do prowadzenia bezproblemowych
        ciąż i dużo większą niezależność. Dlatego nie pisałabym, że "u nas porody z
        akuszerką..." - moim zdaniem w Polsce panuje model bardzo podobny do tego
        amerykańskiego (patrz likwidowane "domy narodzin", kłody jakie się rzuca pod
        nogi kobietom planującym porody domowe, liczba interwencji chirurgicznych).
    • laminja Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 10:26
      gdyby porody w Polsce wyglądały inaczej to naturalnie zmniejszyłby się odsetek
      cięć cesarskich "na życzenie". Teraz niestety każda z nas ma świadomość, że
      poród to loteria. Można świetnie trafić, ale można też trafić fatalnie. Słaby
      sprzęt, za mało personelu, warunki często pozostawiające wiele do życzenia i
      mentalność z poprzedniej epoki nadal dominują w wielu szpitalach. Położne, które
      klękają pod pacjentką, żeby mogła rodzić w najwygodniejszej dla niej pozycji też
      nie są często spotykane. Brak miejsc na porodówka i niepewność też mają istotne
      znaczenie. Dlatego nie dziwię się, że tyle kobiet wybiera cc na życzenie. W
      naszych realiach to często najlepszy wybór.
      • bakoma1 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 12:53
        czy naprawdę żadna z was nie zwróciła uwagi w jakich warunkach rodzą te kobiety
        na filmie? w KAZDEJ dowolnej pozycji. generalnie rodzą jak chcą, położna jest
        prawie niewidoczna, matka sama wyciąga swoje dziecko praktycznie (w jednej
        scenie dosłownie nawet). CZy może któras z was pokazać mi taki szpital w Polsce?
        Jezeli kobiety mogłyby rodzić na klęczkach, wisząc z sufitu lub stojąc na rękach
        bo tak im wygodnie. jak kilka z tych kobiet w pokoju z wielkim łóżkiem i wanną,
        w obecnosci tylko męża i jednej położnej byc może zdecydowałabym sie na poród sn
        nawet bez znieczulenia. a co do cc: miałam trzy cesarki, nie mam zadnych
        problemów z jelitami, pęcherzem czy czymkolwiek innym. i zgadzam się - film jest
        tendencyjny nakręcony przez i dla obrońców porodów sn.(dokładnie jak filmy
        Moore'a) i to jest nieuczciwe. I każdy po wyższych studiach powinien wiedziec ,
        że nie przyjmuje się takich rzeczy bezkrytycznie.a tak po ludzku - to tak
        jakbym po cc nie była wartosciową matką. Tez od razu dostałam dziecko (rodziłam
        we Francji), też od razu chwyciło pierś, też była to najpiękniejsza chwila w
        zyciu moim i mojego męża. nie macie pojęcia o czym piszecie - nie piszcie.
        a dzieci po cc do logopedy...coż....mam troje i jakoś zadne nie było u logopedy,
        zero kłopotów w szkole i przedszkolu, uzdolnione muzycznie, normalne dzieci.
        moge podać kilka przykładów z własnego podwórka (dwie bliskie mi rodziny), w
        których dziecko po porodzie sn niedotlenione jest upośledzone a drugie zostało
        kaleką bo pan doktor wymyślił , że go z brzucha wypchnie swoim ciałem. wszystko
        to stało się w Warszawie, a ze to Polska to nawet na odszkodowanie nie ma
        szans.więc dajcie już spokój. swoją drogą w ogóle nie myślicie o tych
        dziewczynach, które nie mają wyboru i muszą mieć cc lub decyzja o cc zapada
        nagle w czasie porodu sn. naprawdę nie myślicie o tym, że im te wszystkie
        propagandowe dyrdymały przelatują wtedy przez głowę? że czują się gorsze już na
        starcie? nie kazdy ma tyle siły, żeby olac oszołomów. Ja po nowotworze piersi
        nie mogłam karmić dwójki moich młodszych dzieci a żyłam już wtedy w Polsce ,
        kraju terroru laktacyjnego.nikt nie zapytał dlaczego nie karmię, kazdy założył,
        ze mi się nie chce a cc na bank miałam na zyczenie. w szpitalu wykrzyczałam we
        łzach że mam raka (bo niestety raka się ma na całe zycie) i nawet nie usłyszałam
        przepraszam. więc trochę szacunku dla innych i pokory - nie wiecie co was spotka
        w życiu.
        • pinkdot Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 13:19
          A oglądałaś film do końca? Bo łatwo pisać, że "tendencyjny", "trąci Moore'em"
          jeśli oglądało się kilka fragmentów wyrwanych z kontekstu. Pamiętam, że w
          jednej z ostatnich scen operatorka, której synek przyszedł na świat przez
          cesarskie cięcie opowiada bardzo uczciwie o swoich odczuciach z tym związanych.
          Nie zauważyłam by przedstawiono jej związek z synkiem jako gorszy bo bez tego
          "koktajlu hormonalnego". Moim zdaniem film w miarę obiektywnie patrzy na całą
          sprawę porodu domowego - pokazane są oczywiście chwile, Waszym zdaniem
          "sekciarskie" (jeśli kobieta nie wrzeszczy z bólu i krew nie leje się na ekran
          to już sekciarstwo?) ale i trudne porody (bo ten położnej do lekkich nie
          należał). Moim zdaniem zresztą głównym tematem tego filmu wcale nie jest
          cesarskie cięcie vs poród siłami natury. Jest o tym jak poród mógłby wyglądać,
          gdyby zmieniono do niego podejście. Można się nie zgodzić z reżyserką, warto
          jednak zobaczyć go W CAŁOŚCI.
          • maurra Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 16:58
            obejrzałyśmy ten a nie inny kawałek, bo akurat ten jeden założycielka wątku
            zalinkowała uznając najwidoczniej, że jest najbardziej "rzetelnym i bezstronnym"
            materiałem do dyskusji o rodzeniu w XXI wieku.

            I oczywiście wcale nie miała na celu sugerować tym filmidłem komukolwiek, że psn
            jest lepszą formą powołania dziecka na świat
            nie no skąd:p
          • maurra Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 17:16
            <Waszym zdaniem "sekciarskie" (jeśli kobieta nie wrzeszczy z bólu i krew nie
            leje się na ekran to już sekciarstwo?>

            Pisałam wyżej - IMO poród domowy pokazany w tym filmie jest piękny i wszystkim
            życzę żeby tak rodziły.
            Tylko przy okazji lansowania tej wersji dokonuje się obrzydliwej manipulacji tym
            wszystkim, co do niej nie pasuje
            i dlatego w części o cesarce jest noworodek płaczący na pustym stole, zblizenie
            na twarz matki po cc, na której nie eksplodował hormonalny koktajl miłości
            (tylko się uśmiecha a to widocznie za mało) + komentarz o małpach nie czujących
            więzi z dzieckiem jeśli je wydobyto operacyjnie.

            Mało wyszukana, prostacka manipulacja słowem i obrazem.
    • yola13 Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 16:19
      mam wrażenie ze goście którzy się tam wypowiadaja to scjentolodzy,
      filmik dobry ale dla Ciemnogrodu który wszystko kupi, zadnych
      udowodnionych tez popartymi klinicznymi badaniami, a cały filmik to
      takie sobie tam gadanie, po co to wkleiłaś autorko topiku?
      • l.e.a Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 17:59
        dżizys - może bym w to wszystko uwierzyła gdybym nie rodziła SN.
        Rodziłam i dziękuję NIGDY WIĘCEJ ! Największa trauma w moim życiu, i
        nie chodzi o ból ale o to co działo się wokół mnie, ze mną w trakcie
        porodu i po nim i najmniej interesowało mnie moje dziecko -
        niestety ! Żadnej miłości żadnego przypływyu błogości -zero,
        pustka ! Nie zapomniałam do dziś, z depresją po porodzie walczyłam
        długie miesiące. Teraz, po 8 latach będę ponownie rodzić tym razem
        BOGU DZIĘKI poprzez cesarskie cięcie.
      • rupiowa Re: film na temat cesarskiego ciecia 27.10.08, 18:12
        yola13 napisała:

        > (...)filmik dobry ale dla Ciemnogrodu który wszystko kupi, (...), po co to
        wkleiłaś autorko topiku?

        Wlasnie odpowiedzialas na swoje pytanie - jestem z ciemnogrodu bo mnie sie ten
        film podobal i utwierdzil mnie w przekoaniu, ze to ja kieruje moim porodem a nie
        personel.
        • l.e.a do rupiowej 27.10.08, 18:20
          co masz na myśli pisząć,że Ty kierujesz swoim porodem ? Tzn. co ?
          jesteś w stanie przewidzieć jego przebieg czy jak ?
          • rupiowa Re: do rupiowej 27.10.08, 18:52
            nie jestem w stanie nic przewidziec co pokazal mi pierwszy porod. Ale moge brac
            udzial w decydowaniu o tym co sie dzieje - przy corce lekarz ze mna rozmawial,
            ze on proponuje to czy tamto i co JA o tym mysle. I podajac rozsadne argumenty
            wspolnie zdecydowalismy o podaniu oksytocyny, to do mnie nalezala decyzja o
            znieczuleniu. A tak jak pisalam wczesniej - mogli mnie od reki machnac na stol i
            pociac mniej sie ze mna meczac. Mam nadzieje, ze tym razem syn nie bedzie tak
            jak corka uparcie trzymac sie matczynego lona i nie bedzie potrzeby podania
            oksytocyny i tym razem zamierzam decydowac tez w jakiej pozycji mi jest dobrze.
            Nie wiem co bedzie ale czynnie bede uczestniczyc w porodzie a nie po cichutku
            przystawac na "widzimisie" personelu.
            • l.e.a Re: do rupiowej 27.10.08, 18:58
              Rupiowa to miałaś OGROMNE SZCZĘŚCIE, ja nie miałam NIC do
              powiedzenia i podejrzewam, że takich kobiet jak ja, jest cała masa.

              Poród w moim życiu był
              największym traumatycznym wydarzeniem. Nie czułam się jak człowiek
              ale jak kawał mięcha na taśmie. Nie będę opisywać całego porodu
              jakieś lata temu już to na edziecku opisywałam. W każdym bądź razie
              skończyło się na tym i pamiętam to do dziś,że przestałam oddychać i
              czułam jak fantastycznie jest odejść po tych męczarniach z tego
              świata, i nie myślałam już o tym,że muszę jeszcze urodzić dziecko (
              zostało wyciśnione przez lekarkę ) do życia przywrócił mnie lekarz z
              OIOMU.

              Byłam wcześniej umówiona z moim lekarzem, do którego chodziłam
              prywatnie,że
              1) to on odbierze poród
              2) byliśmy umówieni z anestezjologiem, miałam mieć prywatnie ZZO

              a było tak: Lekarz nie poinformował mnie, że w czasie Świąt przebywa
              poza zasięgiem, dał położnym numer tel. stacjonarnego i w razie
              konieczności kazał dzwonić. Położne stwierdziły, że w czasie Świąt
              nikomu truć dupy nie będą, a na żądanie ZZO zaczęły się głośno
              śmiać, że na co po co no ale jak chcę to ok ale jeszcze nie teraz, a
              jak zapytałam kiedy to stwierdziły,że już za póno. W ogóle
              stwierdziłty, że lekarz jest nie potrzebny i że same sobie poradzą.

              No i gdyby nie mój mąż, który widząc co się dzieje,zaczął latać po
              szpitalu i szukać jakiegoś lekarza, nie byłoby mnie już tu. Po
              przyjściu lekarki, która postawiła wszystkich na nogi, położne które
              stały nade mną i od Paniuś wyzywały pogoniła wrzeszcząć dosłownie
              cytuję : "Ku... co Wyście najlepszego zrobiły ! Wy się ku... módlcie
              aby przeżyła !" koniec cyt. Wszystko to w mojej i męża obecności ale
              mi już wszystko zwisało.... potem było tylko OIOM !!! WOŁAJCIE
              OIOM !

              Mnie poprostu boli kiedy czytam, że pisanie o strasznym przeżyciu w
              czasie porodu uznaje się za egzaltowanie. Dlaczego można pisać tylko
              o tym co jest piękne ? Przecież tak nie jest i wg. mnie kobiety mają
              prawo wiedzieć, że wcale tak być nie musi, fajnie jak będą mieć
              dobre spomnienia ale muszą wiedzieć co może je spotkać, co robić i
              jak się przed tym uchronić. Niestety zbyt dużo złego spotyka rodzące
              i to nawet w dobrych szpitalach - wybrany prze ze mnie był
              wychwalany. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do porodu, wiedziałam
              jak wyglądają etapy porodu, wiedziałam co mnie czeka co z tego,
              skoro WSZYSTKO potoczyło się inaczej.
              • rupiowa Re: do rupiowej 27.10.08, 20:19
                u mnie az tak traumatycznie nie bylo, ale skonczylo sie wyciskaniem corki przez
                lekarza i jej reanimacja. Moze faktycznie trafilam na dobry szpital i dobry
                zespol ale... ja o tym, ze cokolwiek jest nie tak dowiedzialam sie, jak maz
                wychylil sie z pokoju noworodkowego i powiedzial, ze "juz jest ok". Natomiast
                zamieszanie wokol klopotow zaczelo sie duzo wczesniej - spadek tetna na ktg,
                telefon po zespol reanimacyjny (swoja droga telefon stal tuz obok mnie),
                zlecenie sie tegoz zespolu - 2 czy 3 osoby wpadajace do sali, potem slowa
                poloznej do lekarza - "musimy to zrobic teraz", lekarz kladacy sie na moim
                brzuchu, dziecko, ktore polozone na mnie zostalo natychmiast odciete i zabrane
                bez slodkich zachwytow, piskow, czekania az pepowina przestanie tetnic. A ja
                nadal sie nie zorientowalam ze cos jest nie tak. Jesli ktos mialby miec porod z
                komplikacjami to zycze takiego wlasnie podejscia personelu i takiego
                zakonczenia. Mam coraz wieksze przeswiadczenie, ze faktycznie mialam farta jesli
                chodzi o opieke. Ale wierze, ze takich zespolow w naszym kraju jest wiecej i
                kazda z nas moze na taki trafic.
                • id.kulka Re: do rupiowej 28.10.08, 21:03
                  rupiowa napisała:

                  > u mnie az tak traumatycznie nie bylo, ale skonczylo sie
                  wyciskaniem corki przez
                  > lekarza i jej reanimacja.

                  Wybacz, ale... ja bym tego nie uznała za taki super hiper hepi end
                  O_o
                  Stanowczo wolałabym cesarkę, u nas też były wahania tętna na ktg,
                  nie zaryzykowałam dalszego psn...
                  Rozumiem, że z córeczką wszystko w porządku? No i całe szczęście.
                  • rupiowa Re: do rupiowej 28.10.08, 21:45
                    przez chwile walczylismy ze wzmozonym napieciem miesniowym, ale dosc szybko
                    udalo sie zakonczyc rehabilitacje. Natomiast co do happy endu to byl on jak
                    najbardziej, bo spadek tetna pojawil sie nagle i nie byloby czasu zawiezc mnie i
                    przygotowac do cesarki, gdyby nie wycisneli Zoski to nic by z tego juz nie bylo.
                    Natomiast zgodze sie z Toba, ze jesli sa wahania ktore umozliwiaja jeszcze
                    podjecie decyzji o cc to nalezy ja wykonac. Ja osobiscie nigdy nie dam sie
                    pociac z wlasnej, nieprzymuszonej uwarunkowaniami medycznymi woli.
        • emigrantka34 zbiorowo odpowiadam do tych po CC 27.10.08, 18:25
          Odpowiadam zbiorowo wszystkim tym kobietom, ktore urodzily przez CC
          i poczuly sie dotkniete moim postem – nie mam czasu odpowiedziec
          wszystkim po kolei.

          Nie mialam zamiaru nikogo personalnie urazic, napisalam to co
          zobaczylam po cesarskich cieciach kilku moich kolezanek, ktore
          akurat mialy powiklania. Wyrazilam swoja opinie na podstawie
          bezposredniego zetkniecia sie z konkretnymi przypadkami, a dlatego,
          ze sobie to z palca wyssalam. Byc moze wy, ktore przeszylscie CC
          bezproblemowo, uwazacie, ze taki porod jest ok i nie niesie ryzyka,
          bo nigdy nie mialyscie – ani Wasze dzieci – zadnych komplikacji po
          cesarskim cieciu. Jednak wy Wasze zdanie tez opieracie tylko i
          wylacznie na Waszych wlasnych doswiadczeniach.

          Tylko trzy dziewczyny z mojego najblizszego otoczenia rodzily
          naturalnie. Pozostale przez CC - niektore dlatego, ze sie baly
          porodu SN; inne dlatego, ze mialy do tego wskazania lekarskie i nie
          dalo sie inaczej. Czesc przeszla operacje bezproblemowo, u innych
          byly problemy, a jedna zmarla podczas operacji CC. Tak sie sklada,
          ze nie miala ZZO, tylko CC wykonano pod narkoza – doszlo do
          niewydolnosci krazenia. Bylo to niecale cztery lata temu w
          renomowanym krakowskim szpitalu.
          Drugi przyklad – osoba rodzaca przez CC (pod narkoza, piec lat temu
          niecale) – brak pokarmu, rana fatalnie sie goila, dziecko zobaczyla
          po kilku godzinach dobrych, bo nie mogli jej wybudzic z narkozy.
          Trzecia osoba (dwa lata temu, rowniez w Krakowie, CC pod narkoza) -
          ciezka depresja poporodowa, leki antydepresyjne, utrata pokarmu.
          Problemy z akceptacja dziecka. Byc moze mialo to zwiazek z CC, a byc
          moze nie. Jednak z tego co czytalam przed porodem (i to nie w necie,
          a w ksiazkach roznych napisanych przez profesjonalistow – polozne z
          dlugoletnim doswiadczeniem) , a kaze z rozmow z moimi kolezankami –
          psychologami wynika, ze odsetek depresji poporodowych jest jednak
          wiekszy w przypadku kobiet rodzacych przez CC.
          Pozostale trzy kolezanki rodzace przez ZZO – zle zrobione ZZO albo
          rozlazace sie rany, bol, dwutygodniowy pobyt w szpitalu, dluga
          rekonwalescencja mimo, ze nie musialy miec CC, zafundowaly je sobie
          na wlasne zyczenie.

          Tak jak napisalam powyzej, czesc tych osob rodzila wlasnie pod
          narkoza, a nie przy ZZO i bylo to juz w XXI wieku, a nie w
          zamierzlych czasach. Jakie w zwiazku z tym – przebywajac w
          znieczuleniu ogolnym – mogly przezywac podczas porodu emocje
          zwiazane z narodzinami dziecka? Po porodzie owszem – ale w jego
          trakcie? Poza tym rozmawialam z jedna z kolezanek, ktora rodzila
          przez CC z ZZO, a nie pod narkoza – ZZO zostalo zrobione zle i
          dziewczyna czula wszystko, co jej robili – potworny bol, ktory mial
          sie nijak do boli porodowych (a bylo to jej drugie dziecko). Jakie
          ona mogla przezywac emocje podczas porodu? Chyba tylko strach czy
          przezyje ona i dziecko, jak mi opowiadala, do tej pory ma po tym
          wydarzeniu traume.
          Zadnej z tych dziewczyn, rowniez tych, ktore rodzily przez
          CC "tylko" z ZZO, nie przystawiono dziecka do piersi od razu, tylko
          dopiero po paru godzinach.

          Nie mam zamiaru nikogo straszyc, zreszta w moim pierwszym poscie na
          ten temat wyrazilam opinie, ze po prostu podobal mi sie pokazany w
          filmie porod SN w domu. Bo chyba takie porody istnieja i gdzies sie
          przydarzaja, prawda? Co jest zlego w propagowaniu dobrych porodow
          silami natury?

          Faktem jest, ze w wyniku CC w latach dziewiecdziesiatych umieralo
          cztery razy wiecej kobiet niz w wyniku porodu waginalnego (1 kobieta
          na mniej wiecej 2,500 w przypadku porodu przez CC i 1 na 10,000 w
          przypadku porodu SN). Prosze sobie sprawdzic poprzez wikipedie.

          Kolejna sprawa - w tym wszytkim zapomnialyscie, ze film dotyczyl
          systemu polozniczego w USA, gdzie sytuacja jest nieco jest w inny
          sposob patologiczna niz u nas, poniewaz tam brakuje poloznych w
          szpitalach, porody sa prowadzone przez lekarzy.

          Nie wydaje mi sie, zeby film byl robiony przez scjentologow,
          ewentualnie przez lekko nawiedzonych na punkcie porodow naturalnych
          ludzi. Byc moze nie zauwazylyscie, ale w filmie wypowiadal sie
          rowniez dr Marsden Wagner, ktory przez 15 lat byl szefem Womens and
          Childrens Health for the World Health Organization, autor setek
          prac naukowych, przetlumaczonych na wiele jezykow (do sprawdzenia
          mansterwagner.com). Nawiedziony sekciarz???

          A jezeli chodzi o powiklania zdrowotne dzieci narodzonych po CC -
          polecam w tej kwestii artykuly – np wywiady z irlandzkim terapeuta
          Michaelem O'Doherty, dotyczace leczenia metoda PLEXUS dzieci
          nadpobudliwych, chorych na autyzm, z roznymi zaburzeniami.

          I na koniec do osa 551 –statystyki holenderskie – rozne zrodla
          podaja rozne dane – od 30 procent do 90-ciu, w zaleznosci od tego,
          czy uwzgledniamy imigantow, ktorzy raczej rodza w szpiatalach, czy
          tez bierzemy pod uwage "rodowite" Holenderki. Zalezy to tez od
          regionu. Inaczej to wyglada w Amsterdamie, inaczej na prowincji.
          Jedno zrodlo podaje, ze 75 proc. rodowitych Holenderek rodzi w domu
          a umieralność okołoporodowa noworodków jest w Holandii jedną z
          najniższych na świecie.

          Zycze wszystkim udanych porodwo - mnie naprawde wszystko jedno jak
          sobie rodzicie, ale mam miec prawo wlasne zdanie. A film mi sie
          podobal.
          • azija1 Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 27.10.08, 21:01
            To jeszcze napisz, w którym szpitalu w Krakowie takie horrory się dzieją. Bo ja
            jestem po jednej cc w Katowicach, a za 1,5 miesiąca mam drugą w Krakowie, więc
            wolałabym wiedzieć. Dla mnie to brzmi jak jakaś zła bajka. Jestem po cc, sporo
            znajomych też i bez żadnych złych wspomnień. Co nie znaczy, że nie wierzę.
            Jednak zzo do cc to chyba rzadko się daje, przynajmniej do planowanych. Jak już
            to najczęściej pp.
            • memphis90 Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 31.10.08, 21:43
              Ech, ja osobiście widziałam 3 cc, przy których zzo (a raczej ppwink) "nie
              chwyciło" (nie w Krakowie). Powiedziałam nawet mężowi, że jak będzie znieczulał
              dr. X, to ja absolutnie nie zgadzam się na cc, bo on podaje znieczulenie
              wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinien i nie mam ochoty być cięta na żywca. Ale
              też, że jak sn będzie odbierać dr. Y, to ma pilnować, żeby przypadkiem nie
              wzięła vacuum do ręki, bo nie umie go robić i rozwali mi krocze. Tak więc zawsze
              można trafić na konowałów, zawsze też można mieć powikłania u super specjalisty-
              wszystkiego przewidzieć się nie da. Ja miałam zzo robione przez doświadczonego
              anestezjologa, a coś poszło nie tak i wkłuwanie bolało cholernie mocno- mogłam
              tylko wystękać "boli", bo poza tym nie mogłam oddychacsad Co prawda trwało to
              krótko i ten ból szybko ustąpił, ale ten moment wspominam najgorzej z całego
              porodu...

          • dragica Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 29.10.08, 10:10
            emigrantka34 napisała:

            > > Tak jak napisalam powyzej, czesc tych osob rodzila wlasnie pod
            > narkoza, a nie przy ZZO i bylo to juz w XXI wieku, a nie w
            > zamierzlych czasach. Jakie w zwiazku z tym – przebywajac w
            > znieczuleniu ogolnym – mogly przezywac podczas porodu emocje
            > zwiazane z narodzinami dziecka? Po porodzie owszem – ale w jego
            > trakcie? > sie nijak do boli porodowych (a bylo to jej drugie
            dziecko).
            > Zadnej z tych dziewczyn, rowniez tych, ktore rodzily przez
            > CC "tylko" z ZZO, nie przystawiono dziecka do piersi od razu,
            tylko
            > dopiero po paru godzinach."

            Emigrantko,mialam dwa cesarskie ciecia,i jedno i drugie w
            znieczuleniu ogolnym.Mialam taki porod, bo :1 ciaza-cc ratowalo moje
            zycie ( dziecko bylo martwe),druga-bo nie bylo akcji porodowej
            pomimo pekniecia pecherza, a i lekarz nie chcial ryzykowac.Coreczke
            zobaczylam kilka godztin po porodzie,karmilam ja dopiero na drugi
            dzien. i co-mala ssie jak smok,moja milosc do dziecka nie jest
            mniejsza niz milosc matek rpodzacych psn tylko dlatego,ze po
            porodzie nie polozyli mi malej na brzuchu.
            Po samym cieciu doszlam do siebie b.syzbko-bez powiklan.
            mam nadzieje, ze bede mogla miec jeszcze jeden POROD /(cc)...
            Przepraszam, jesli nie mam racji, ale wydaje mi sie, ze Twoim
            zdaniem tylko matka rodzaca psn jest prawdzwa,dobra matka, a
            panie ,ktore z roznych przyczyn rodza cc-sa zle.
            Aha i depresji pporodwej takze nie mam.
            >

            >
            • emigrantka34 Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 29.10.08, 10:31
              nie napisalam ze matki po cc sa zle ani nawet przez mysl mi to nie
              przeszlo. napisalam, ze uwazam ze porody przez cc niosa ryzyko
              powiklan dla matki badz dzieci. co innego gorszy porod, a co innego
              gorsza matka. debilka nie jestem.
              • dragica Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 29.10.08, 10:48
                Ja generalnie jestem przeciwnikiem cc na zyczenie-dlatego,ze cc jest
                powazna operacja. U mnie psn byl niemozliwy, tzn. moglam sie nie
                zgodzic na cc ryzykujac zycie dziecka, a moze i moje (ewentualne
                pekniecie macicy)-takich jak ja kobiet sa tysiace.I co, mamy sie
                odrzec macierzynstwa,bo jakies nieudokumentowane badania pokazaly,ze
                TYLKO dzieci urodzone psn NIE MAJA adhd?
                • osa551 Re: zbiorowo odpowiadam do tych po CC 29.10.08, 11:00
                  I co, mamy sie
                  > odrzec macierzynstwa,bo jakies nieudokumentowane badania pokazaly,ze
                  > TYLKO dzieci urodzone psn NIE MAJA adhd?

                  Nie - mamy po prostu myśleć i wiedzieć swoje nie słuchając oszołomów. Wg
                  niektórych lepiej mieć poród na granicy ryzyka i potem przez pół roku
                  rehabilitować dziecko albo odwiedzać je na OIOM-ie niż mieć cc ze wskazań
                  medycznych.
    • uleczka.pl Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 10:48
      Totalne bzdury w tym filmie ,ciekawe na czym poparte ...Ja mam za
      sobą 2 porody sn i cc, więc moge wypowiedzieć się na temat
      obydwóch , po sn dochodziłam do siebie ok 6-8 tygodni, bylam ciągle
      strasznie zmęczona , obolała , miałam zawrotu głowy , a moje dziecko
      jest właśnie nerwowe i ma objawy ADHD , natomaist po cc doszłam do
      siebie w zaledwie kilka dni 3-5 , no nie licząc lekkiego bólu po
      cięciu , moja córka jest bardzo spokojna , ułożona , a ja nie widze
      u siebie jakiejś różnicy w miłości do dzieci .Jestem w kolejnej
      ciąży i nie wyobrażam sobie porodu sn. I jestem jak najbardziej za
      tym aby KOBIETA MIAŁA PRAWO WYBORU PORODU.Nie jesteśmy jakimiś
      małapami aby za nas decydowano...I nie cierpię krytyki ze strony Pań
      które rodziły sn i nagonki za cesarke , no i pozatym chyba jednak
      więcej kobiet cierpi na depresje poporodową po sn , po jakiś
      cięzkich porodach niż po cc.
      • emigrantka34 Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 11:02
        Kazda kobieta, ktora miala traumatyczny porod silami natury, bedzie
        uwazala, ze jej wybawieniem jest CC. I przeciwnie - kazda, ktora
        miala super porod SN, bedzie wolala rodzic w ten sposob niz miec CC.
        Ja mialam bardzo dobry porod SN, po porodzie moglabym wstac z lozka
        i pojsc do domu, bo w ogole nie bylam zmeczona ani rozorana. I na
        pewno istnieja porody takie, jak pokazane wtym filmie. Zreszta to
        jest moj ostatni post w tym temacie, bo kazdy opiera swoje
        widzimiesie na wlasnych przezyciach.
    • narvill Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 14:56
      Eh...ale dyskusja. Mi również film sie podobał. Nie jestem fanatyczką porodów sn
      ani tez fanatyczka porodów cc. Jestem za to zwolenniczką takich porodów po
      których kobiety maja dobre wspomnienia a dzieci rodzą sie zdrowe. Co do jednego
      zna pewno sie z tym filmem zgodzę - autorzy poruszają kwestię zbyt częstego
      używania podczas porodów (zarówno sn jak i cc) środków farmakologicznych. Przed
      swoim drugim porodem (styczeń 2009) KATEGORYCZNIE odmówię przyjęcia
      jakichkolwiek środków farmakologicznych. Podczas pierwszego porodu odmówiłam
      przyjęcia Dolarganu, niestety dostałam Metherginę. Lekarze nie informują o
      możliwych działaniach niepożądanych podawanych w trakcie porodu farmaceutyków a
      dziewczyny często nie interesują sie tym co im robią tylko chcą jak najszybciej
      urodzić. Myślę, że przy wyborze rodzaju porodu przede wszystkim ważna jest
      wiedza! I to najlepiej zaczerpnięta z kilku fachowych źródeł. Decydowanie się na
      cc czy sn pod wpływem opinii koleżanek jest bez sensu, bo każda z nas jest inna
      i ma inne warunki fizjologiczne i emocjonalne. Moim, jak najbardziej
      subiektywnym, zdaniem poród jest zjawiskiem naturalnym i powinien być jako takie
      traktowany dopóki podczas jego trwania nie występuje żadna patologia. To co
      najbardziej mnie uderza w opiniach przeciwko porodom sn to, odczucia kobiet, że
      czuły się uprzedmiotowione i bezwolne, że pozostawały bez wpływu na to co sie z
      nimi dzieje. Zgadzam się z tym niestety -ale jest to wina często nas samych bo
      nie interweniujemy w momencie podejmowania kluczowych decyzji. Wiem, że pierwszy
      poród jest wielkim przeżyciem i wielka niewiadomą a wszystko to, co dzieje się
      podczas niego ze strony lekarzy czy położnych często traktujemy jako
      konieczność. Dlatego dziewczyny apeluję do Was o zdrowy rozsądek - poczytajcie,
      dowiedzcie się, zbadajcie fakty a potem podejmujcie decyzje i brońcie swoich
      praw. Moja pierwsza ciążą była ciążą podwyższonego ryzyka. Z powodu obarczonej
      nerki i innych komplikacji mogłabym zapewne wybrać poród cc. Same położne były
      zdziwione , że wolę się "pomęczyć" z wystającymi z pleców rurkami zamiast dać
      sie pociąć. Ja natomiast podeszłam do tego tak : jestem matką tak jak miliony
      innych kobiet i tak jak one natura przygotowała mnie do tego co sie za chwile
      stanie i albo sama sobie pomogę albo będę się męczyć i czekać sama nie wiem na
      co . Od pierwszych skurczów dużo chodziłam , masowałam brzuch i brodawki,
      stosowałam ćwiczenia oddechowe. Położna się ze mnie śmiała, że z takim
      rozwarciem będę rodzić wieczność a skurcze które mam są "przepowiadające".
      Zażądałam możliwości pójścia na salę porodową - niechętnie ale mnie
      zaprowadziła. Chwilę później odeszły mi wody. Następna położna stwierdziła, że
      skurcze są za słabe i trzeba podać oxytocynę - odmówiłam. Wolałam trochę dłużej
      sie pomęczyć i niedługo potem wołałam położną bo poczułam skurcze parte. Pomimo
      złego ułożenia dziecka - przetrzymałam dwa skurcze bez parcia i niunek się
      wstawił właściwie w kanał rodny a po 30 minutach trzymałam w ramionach małą,
      śliską żabę. Nie chciałam dolarganu bo chciałam kontrolować sytuację. Nacięto mi
      krocze ale nawet tego nie poczułam - lekarz zszył je idealnie - nie mam po nim
      śladu. Ciesze się , że dałam radę sama. Że to ja kontrolowałam akcję a położne
      mi nie przeszkadzały. Bardzo pomogły mi trzymając mnie za rękę i zachęcając do
      działania ale to JA rodziłam a nie personel medyczny. Oczywiście bolało , bolało
      jak diabli ale jak pomyślę, że te 15 czy 20 godzin bólu to tylko ułamek mojego
      życia to jestem skłonna o tym zapomnieć. Jeżeli istnieją medycznie uzasadnione
      wskazania do porodu cc to pamiętajcie że od was tez dużo zależy. Wasze
      nastawienie to połowa sukcesu. Kobiety po cc czują więź z dzieckiem bo ta więź
      kształtuje się przez całą ciążę a poród jest tylko tego dopełnieniem więc nie ma
      co demonizować. Ufajcie trochę naturze i pamiętajcie, że lekarze nie są
      nieomylni. Aha i jeszcze jedno. Być może istnieje związek między schorzeniami
      neurologicznymi u dzieci a lekami stosowanymi podczas porodu- ale jeszcze nikt
      tego nie udowodnił. Moje dziecko urodziło się z 10 pkt. Apgar i ma autyzm.
      Czasami nie wiemy co się zdarzy w naszym życiu dlatego nie marnujmy go na
      roztrząsanie decyzji które każda z nas powinna podjąć sama. Przepraszam za
      długość postu i pozdrawiam.
      • malwes Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 16:54
        A ja jestem zdziwiona całą dyskusją. Wg mnie ten film ma dobre i złe
        strony
        - wiele przekazów jest bardzo rzetelnych
        - wiele jest specjalnie nakierunkowanych na konretne aspekty i
        podkreślających punkt widzenia autorów.

        Nie rozumiem jak film może wywoływać takie emocje - czy
        jest "tendencyjny" czy nie to nie ma znaczenia. Ktoś go zrobił i
        miał prawo a każdy widz od tego ma szare komórki ,żeby go ocenić
        samodzielnie - zarówno pozytywnie czy negatywnie.

        Dziwią mnie też posty o tym, że poród siłami natury lub poród przez
        cc jest dobry/zły bo u mnie wyglądał tak czy siak. Nawet mamy które
        mają porównanie bo rodziły i tak i tak są tylko przykładem
        subiektywnych odczuć bo na co każda kobieta rodząca na oba sposoby
        powiedzialaby by Wam coś innego o swoich odczuciach. Własne porody
        nie są żadnymi "statystykami" bo do tego potrzeba setek tysięcy
        przypadków a nie jednego, dwóch czy dziesięciu.

        Teraz moje zdanie - cc jest poważną operacją i nigdy nie powinno być
        wykonywane "na życzenie". Ale jest też operacją ratującą życie matki
        i dziecka i Bogu dzięki, że jest - i oby nikt z nim nie zwlekał
        jeśli jest taka konieczność. Porody w polskich szpitalach
        pozostawiają wiele do życzenia ale i tak jest o niebo lepiej niż
        było i wcale nie gorzej niż w niektórych krajach Europy Zachodniej
        (mam porównanie z Anglią i Walią). Moim zdaniem wszędzie wszystko
        zależy od szczęścia - dokładnie tak samo jak to, czy wrócimy
        szczęśliwie z pracy i czy dojedziemy bezpiecznie bez stłuczki do
        celu. Oprócz szczęścia, do sukcesu zawsze jest wymagany zdrowy
        rozsądek.
        Nie widzę powodów do sporów bo żadna z nas nie rodziła tyleset razy
        żeby sama ustanawiać wiarygodne źródło statystyk. Forum jest od
        tego, aby się dzielić opiniami - i potrafić przyjąć do wiadomości
        także odmienne zdanie. Co więcej, nie jest na pewno podstawową bazą
        podejmowania decyzji przez rozsądnych ludzi. Mnie najbardziej
        zbulwersował post o rozżalonym ojcu, którego żonę laski z form
        namówiły do porodu sn.....Laski z forum nie były z nikim na sali
        porodowej, nie wiedzą co się miało stać, co się stało i jakie były
        przyczyny danego stanu rzeczy - a jeśli forum było podstawą podjęcia
        jakichkolwiek decyzji życiowych kogokolwiek to trzeba współczuć.
        • osa551 Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 17:02
          Mnie najbardziej
          > zbulwersował post o rozżalonym ojcu, którego żonę laski z form
          > namówiły do porodu sn.....Laski z forum nie były z nikim na sali
          > porodowej, nie wiedzą co się miało stać, co się stało i jakie były
          > przyczyny danego stanu rzeczy - a jeśli forum było podstawą podjęcia
          > jakichkolwiek decyzji życiowych kogokolwiek to trzeba współczuć.

          Nie ma Cię co bulwersować, bo to niestety był fakt. Może ktoś znajdzie ten post
          i zalinkuje. Oczywiście, że forum internetowe nie może być dla nikogo rozsądnego
          podstawą do podejmowania życiowych decyzji, ale niestety tak się zdarzyło, więc
          warto zanim ktoś napisze tu jakiś post kategorycznie za lub przeciw, żeby to
          przemyślał.
          • malwes Re: film na temat cesarskiego ciecia 28.10.08, 17:55
            No niestety bulwersuje mnie nieodpowiedzialność i traktowanie forum
            jako podstawy do podejmowania decyzji. Można na bazie zaczytanych
            opinii wyrobić sobie jakieś zdanie na dany temat ale decyzja czy cc
            czy sn należy podejmować przy udziale lekarza, który wie czy można
            próbować sn czy nie. A jeśli tak, to też decyzuje o tym, kiedy
            należy wykonać cesarkę. Nie bardzo rozumiem postów o tym, że ktoś
            argumentuje o słuszności jakichś procedur medycznych na podstawie
            decyzji koleżanek na forum i jeszcze ma potem do nich pretensje, że
            został do czegoś nakłoniony. Jak ktoś nie dojrzał do korzystania z
            internetu niech tego nie robi...
            • misiaczki3 hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 29.10.08, 14:18
              ...własnie dowiedziałam się że z powodów kardiologicznych ( tętniak
              przegrody w sercu z przeciekiem) zalecono mi cc. Pierwsze dziecko
              rodziłam "naturalnie" ...poród był przyspieszany bez znieczulenia
              pod nadzorem... gdyby co to na stół. Ale ten z góry ustawiono na cc.
              Czytając wypowiedzi powyżej powinnam w sumie strzelić sobie w łeb.
              Bom wyrodna matka i szans na szczesliwe macierzyństwo i dzieciństwo
              włąsnie sobie dałam odebrać... buuuuuuuuu.
              Zgadzam się że cc na życzenie trzeba dobrze przemyslec ale na boga
              może w tych wszystkich dywagacjach ktoś weżmie pod uwagę że tego
              typu materiały oglądają też matki z góry skazane na cc??
              • osa551 Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 29.10.08, 15:20
                ale na boga
                > może w tych wszystkich dywagacjach ktoś weżmie pod uwagę że tego
                > typu materiały oglądają też matki z góry skazane na cc??

                Nie weźmie, bo niektóre kobiety są BEZMYŚLNE ...

                A na forum gazety należy:

                - rodzić naturalnie
                - karmić piersią obowiązkowo do końca 6 mc-a
                - nosić dziecko w chuście
                - nie kupować dziecku drogich rzeczy
                - jak coś przeoczyłam to sama sobie dopowiedz

                Jeśli nie stosujesz się do powyższych, to sie nie przyznawaj, bo Cię zadziobią wink
                • id.kulka Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 30.10.08, 19:42
                  osa551 napisała:


                  > A na forum gazety należy:
                  >
                  > - rodzić naturalnie
                  > - karmić piersią obowiązkowo do końca 6 mc-a
                  > - nosić dziecko w chuście
                  > - nie kupować dziecku drogich rzeczy
                  > - jak coś przeoczyłam to sama sobie dopowiedz

                  Nigdy w życiu nie podawać dziecku słoiczków smile
                  • uullaa Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 30.10.08, 20:29
                    A smoczek to twój wróg.
                  • memphis90 Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 31.10.08, 21:54
                    I parówek...
                    I czegokolwiek z cukrem (trucizna!!!) lub solą (trucizna do kwadratu!!!)
                    I kaszek, bo to syf...
                    I w ogóle wszystko to syf, co nie jest bio i z ekologicznego źródła,
                    przygotowane na parze przez mamusię, tylko kupione normalnie w sklepie
              • memphis90 Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 31.10.08, 21:51
                > Czytając wypowiedzi powyżej powinnam w sumie strzelić sobie w łeb.
                > Bom wyrodna matka i szans na szczesliwe macierzyństwo i dzieciństwo
                > włąsnie sobie dałam odebrać... buuuuuuuuu.
                Powinnaś przede wszystkim nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Sorry, ale
                jedynymi osobami, które piszą o byciu/nie byciu gorszą matką po cc są
                dziewczyny, które miały cc i zarzucają takie rozumowanie innym. Ani Emigrantka,
                ani ŻADNA inna dziewczyna nie napisała tego, co sugerujesz. Ale wzajemnie, z
                postu na post się nakręcacie... Po co?

                > Zgadzam się że cc na życzenie trzeba dobrze przemyslec ale na boga
                > może w tych wszystkich dywagacjach ktoś weżmie pod uwagę że tego
                > typu materiały oglądają też matki z góry skazane na cc??
                Dlatego większość dyskusji dotyczy cc NA ŻYCZENIE. Nikt nie mówi o jakimś ADHD
                czy zaburzeniach oddychania noworodka w sytucji, kiedy cc ratuje życie.
                • maurra Re: hmmm to chyba czas zrobić skrobankę 31.10.08, 23:27
                  > Ani Emigrantka, ani ŻADNA inna dziewczyna nie napisała tego, co sugerujesz.
                  Ale wzajemnie, z postu na post się nakręcacie...<

                  jedna pani twierdzi, że porody przez cc emocji są pozbawione
                  druga pani twierdzi, że emocje przy psn znacznie przewyższają emocje przy cc
                  obie panie - co w sumie zaskoczeniem nie jest - znają cc z telewizji, internetu,
                  opowieści albo obserwacji na praktyce w szpitalu. To jednak nie przeszkadza im
                  wartościować cudzych emocji, albo wręcz negować ich występowanie.
                  Po co?
    • uullaa Re: film na temat cesarskiego ciecia 30.10.08, 20:31
      A cała ta dyskusja i kontrowersje wokół cc wynikają li tylko z braku
      szacunku do (drugiej) kobiety.
    • smerfetka8801 Re: film na temat cesarskiego ciecia 31.10.08, 10:08
      i dla tego jestem absolutna przeciwniczka cc bez wskazan medycznych
      • ariella jestem lepsza matka, bo mialam 2 cc 31.10.08, 15:41
        oba na zyczenie. Dalam sie pokroic, bo z badan wynika, ze cc jest
        mniej bezpieczne dla matki (ze smiercia wlaczniesad, natomiast jest
        bezpieczniejsze dla dziecka. Ryzyko przy cc dla dziecka jest jak
        1:4000 a przy sn 1:1700. Zrodlo - Wysokie Obcasy 3 tyg temu,
        dyskusja o tym, czemu kobiety chca sie ciac.
        Reasumujac - matki z cieciami, nie dajcie sobie wmawiac, ze cc to
        fanaberia i szkodzenie dziecku, bo jest... zupelnie odwrotnie. Porod
        zawsze jest ryzykiem, a przy cc bierzesz to ryzyko na siebie. Tyle.
        pozdr
        PS. Mimo to nie jestem przeciwniczka porodow na zyczenie. Jetsem
        przeciwniczka fanatyzmu.
        PS2. Jesli dzieci po cc maja czesciej ADHD i astme, to dla
        obiektywizmu spytajcie jakich pacjentow maja neonatolodzy,
        rehabilitanci i neurolodzy. Bo jak mam wybor miedzy ADHD a
        porazeniem, to...
        • memphis90 Re: jestem lepsza matka, bo mialam 2 cc 31.10.08, 21:55
          Ryzyko przy cc dla dziecka jest jak
          > 1:4000 a przy sn 1:1700
          Pytanie tylko- ryzyko czego? Powikłań w ogóle? Zgonów? DPM? Bo tu już statystyki
          mogą być inne.
Pełna wersja