Pierwsza wizyta - przemyślenia

28.10.08, 09:59
Byłam w zeszłym tygodniu na 1 wizycie (nie licząc wizyty "zero",
kiedy powiedziałam gin o wyniku testu a ona skierowała mnie na betę).
Wizyta miała miejsce niecałe 2 tygodnie po zrobieniu testu. Sam
widok drugiej krechy - szok. Dziecko jak najbardziej planowane i
chciane, aczkolwiek oczywiście spora niespodzianka i zaskoczenie. Na
dodatek udało się tak łatwo, praktycznie bez żadnych starań, na
zasadzie, co będzie to będzie. Zero stresu, zero liczenia,
niespodzianka idealna.
Po 2 dniach dotarło do mnie, jakie zmiany czekają mnie w życiu (nie
uświadomiłam sobie ich jeszcze, ale wiedziałam, że mnie czekają). Z
każdym kolejnym dniem świadomość rosła, a wraz z nią we mnie
pojawiało się coraz więcej radości. Kiedy zrobiłam betę, w zasadzie
byłam pewna, że to się dzieje naprawdę.
Potem czekałam już tylko z upragnieniem na pierwszą wizytę, która
miała miejsce w ubiegły piątek - 6tc 1 dz. Być może miałam na ta
wizyte jakieś wygurowane oczekiwania, chciałam zadać milion pytań,
chciałam wszystko wiedzieć, myślałam, że lekarka zrobi wywiad,
założy kartę ciąży, da mi wiele wskazówek etc. Nic takiego się nie
stało.
Najlepszym momentem wizyty było usg, które postanowiła mi zrobić
widząc, jak bardzo tego chciałam. Na usg było chyba jednak ciut za
wcześnie, początkowo lekarka myślała z obliczeń że to 7 tc, ale z
usg wyszło, że 6, tak więc w efekcie jedyne co zobaczyłam, to bijące
serduszko wyglądające jak ziarno piasku. Ale biło, ruszało się, w
tym momencie oczywiście rozkleiłam się kompletnie. Wyszłam z
gabinetu zaryczana (oczywiscie z radości) a potem chciałam już tylko
skakać i biegać i mówić każdemu, jaka jestem szczęśliwa.
Mimo wszystko byłam tą wizytą trochę rozczarowana. Dostałam jedynie
listę badań do zrobienia, ja sama musiałam zapytac, kiedy kolejne
usg. Zadałam kilka pytań, ale nie wszystkie z mojej długiej listy.
Nie wiem, być może to po prostu nie była lekarka idealna (chodziłam
do niej wcześniej dość długo jako do gin i generalnie nie miałam
żadnych zastrzeżeń), ale odniosłam wrażenie, jak zresztą niektóre
piszące na tym forum mamy, że w tych początkowych tygodniach (o ile
nie do końca 1 trymestru), lekarze "nie traktują ciąży jako ciąży".
Wiem, że różne rzeczy się dzieją, nie chcę nawet o nich myśleć, ale
dlaczego od razu zakładać z góry że może nie będzie 9 miesięcy ?
Kiedy w takim razie zakłada się kartę ciąży a samą ciążę zaczyna
traktować jakoś poważniej ? Kiedy robi się wywiad itp ? Przecież nie
wtedy, kiedy chodzi się z brzuchem jak piłka!
Może faktycznie trafiłam do kiepskiej lekarki, a może wszystko jest
w normie a ja trochę przesadzam i mam za wielkie oczekiwnia ?

PS Swoją drogą, czy mogłybyście polecić jakąś solidną prowadzącą w
warszawskim LIMie?
Z góry dzięki
    • yadrall Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 10:07
      Prawie wszyscy lekarze zakladaja karte ciazy dopiero pod koniec
      pierszego trymestru. Co do pytan to moze na kolejna wizyte idz z
      kartka i pytaj po koleji? Tylko jak zapytasz np. o porod czy cos
      rownie odleglego to raczej odpowiedzi nie dostaniesz.
      W tej chwili jestes w ciay,ale to nie choroba,wiec jak wszystko jest
      ok to zyj normalnie i tyle.
      • carolinecat Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 10:25
        to moja lekarka jest chyba jakimś wyjątkiem.
        byłam u niej pierwszy raz w 6 tygodniu, już z wynikiem bety, od razu założyła
        kartę, pogratulowała i życzyła powodzenia, żeby wszystko dalej dobrze się
        toczyło. w tym samym tygodniu zrobiła USG, a jego wynik mam wpisany jako
        pierwszy do karty.
        nawet jeśli większość lekarzy robi inaczej, to nie znaczy, że to dobra praktyka.
        jeżeli ciąża zostanie stwierdzona, a doszłoby do poronienia, karta stanowi
        jedyną dokumentację medyczną, jaką kobieta posiada na wypadek zmiany lekarza,
        przeprowadzki, i innych przypadków.

        do autorki wątku - do swojego lekarza prowadzącego musisz mieć zaufanie, a pełna
        informacja na temat przebiegu ciąży i zaleceń to absolutna podstawa. jeżeli nie
        jesteś lekarza pewna, powinnaś go zmienić. niestety nie mogę polecić Ci nikogo w
        LIMie.
        • geos Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 14:22
          Moja lekarka, tez tak zrobiła W szóstym tygodniu założyła mi kartę i zrobiła
          usg. Ucieszyła sie i życzyła powodzenia.
    • matylda_milena Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 10:28
      Witaj,

      wyobrażam sobie jak bardzo jesteś szczęśliwa i bardzo Ci gratuluję.
      Jednak zalecam spokój i dystans do bycia w ciąży. Nie czytaj za dużo
      głupot na CiP-ie. Mnie dane było doświadczyć tzw. dojrzałego
      macierzyństwa, w ciążę zaszłam w wieku 36 lat. Nie robiłam żadnych
      specjalnych badań, choć wiek był czynnikiem wskazującym, że
      powinnam. Moja lekarka miała bardzo spokojne podejście, nie za
      często usg, co miesiąc podstawowe badania. Z zaleceń to był folik na
      kilka miesięcy przed zajściem w ciążę, jak mi poleciała w dół
      morfologia to przepisała żelazo. Ja na pierwszej wizycie byłam w 8
      tygodniu, na pierwszym USG w 5, ale wtedy było widać pęcherzyk.
      Drugie usg miałam w 12 tyg. Robiłam wszystkie badania zalecone przez
      lekarkę, ale na początku to są tylko te podstawowe. Dopiero później
      robi się posiew z szyjki, test obciążenia glukozą i jakieś tam inne,
      których już teraz nie pamiętam. Kartę ciąży założyła mi na początku
      drugiego trymestru. Ciesz się swoją ciążą, nie myśl o możliwych
      powikłaniach, dodatkowych badaniach i komplikacjach. Nie nakręcaj
      się, że poród to coś strasznego. I nie słuchaj tych mrożących krew w
      żyłach opowieści, że można umrzeć z bólu. Każdy poród jest inny, tak
      jak każda ciąża jest inna. Póki nic złego się nie dzieje żyj
      normalnie. Przepraszam, chyba się rozpisałam.

      Pozdrawiam serdecznie
    • postka Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 10:29
      Figa, według mnie trudno też oczekiwać, że lekarka podejdzie do
      Twojej ciąży z takim samym entuzjazmem jak Ty sama. Dla niej jesteś
      kolejną w tym dniu pacjentką w ciąży, której zaleca rutynowe badania
      i podchodzi rutynowo, co nie znaczy, że źle. Ja też miałam takie
      wrażenia po pierwszej wizycie (też w LIMie zresztą), ale dosyć
      szybko doszłam do wniosku, że to, że ja ryczę przy pierwszym USG, a
      lekarz zachowuje się jak na zwykłej "bezciążowej" wizycie nie
      oznacza, że jest kiepskim lekarzemsmile Trudno, żeby ryczał razem ze
      mnąsmile Nie ma też chyba sensu zmiana lekarza, bo z tego, co
      zrozumiałam z Twojego postu nie masz powodu mieć zastrzeżeń co do
      fachowości lekarki, zrobiła to, co na pierwszej wizycie się robi.

      A a propos wskazówek i miliona moich pytań - mój lekarz chyba po
      pytaniu o nieśmiertelne sery pleśniowe powiedział do mnie "Pani Olu,
      żyjemy normalnie, jemy normalnie, wszystko robimy normalnie. I przy
      odrobinie szczęścia jedyną różnicą będzie to, że jak pani przyjdzie
      na kolejne usg, to brzuch będzie większy."

      I wiesz co, miał racjęsmile Pozdrawiamsmile
    • osa551 Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 11:47
      Chyba nie spodziewałaś się, ze lekarka będzie płakała ze szczęścia razem z Tobą.
      Ona jest od prowadzenia ciąży a nie od płakania. To, że poszłaś do LIM a tam
      generalnie zajmują się pacjentami spowodowało to, że ktoś w ogóle zrobił Ci USG
      i dał skierowanie na Betę. Bez tego też byłabyś dalej w ciąży, prawda? Normalnie
      "państwowo" lekarze nie dają takich skierowań każdej ciężarnej.

      Czy uważasz, że to że lekarka nie skakała z zachwytu ani nie założyła ci karty
      ciążowej w 6 tc oznacza, że nie jest dobrym lekarzem? Moja lekarka co prawda
      założyła mi kartę ciąży na pierwszej wizycie, ale jak do niej zadzwoniłam że
      jestem w ciąży to powiedziała żebym odczekała 2 tygodnie, zrobiła zwykły test
      jeszcze raz i dopiero się od niej zgłosiła. USG - dopiero w 13 tygodniu. Co to
      jest Beta dowiedziałam się z tego forum. Za to ciąże prowadziła mi w ten sposób,
      że w każdej ciąży w porę wykryła zagrożenia i w porę na nie zareagowała. Może
      nie była nigdy zbyt rozmowna, ale wolę tak - i mieć 2 zdrowych dzieci niż żeby
      ktoś mnie po rękach całował.

      Ciąża to nie choroba, lekarka to nie Twoja matka. Wyluzuj trochę. Jak chcesz
      sobie wyrobić światopogląd to się przejdź państwowo to wtedy docenisz to co jest
      w LIM-ie.
      • figa33 Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 12:17
        Czy nick osa pochodzi od złośliwego jadu jakim raczysz ?
        Chyba trochę się nie zrozumiałyśmy. W którym miejscu napisałam że
        oczekiwałam skakania i płakania ze szczęścia lekarki ? To były moje
        własne indywidualne odczucia, którymi podzieliłam się na forum.
        Zdaję sobie doskonale sprawę, że takich "przypadków" lekarze mają w
        każdej przychodni dzienie od metra. Ale nie zmienia to faktu, że
        jeśli przychodzi do nich osoba w 1 ciąży, która nie ma o niczym
        zielonego pojęcia, to wypadałoby chociaż w zarysie powiedzieć, na co
        się nastawić, co mnie czeka, mniej wiecej kiedy itp.

        I nie wiem, skąd wywnioskowałaś, ze uważam ciążę za chorobę, bo tak
        na pewno nie jest.

        W LIMie nikt łaski nie robi bo za kartę płaci się niemałe pieniądze.
        • osa551 Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 14:00
          Chyba trochę emocje ciążowe przeszkodziły Ci w uchwyceniu sensu mojej wypowiedzi.

          Przeczytaj poniższe jeszcze raz. Może jednak dotrze do Ciebie, że trochę
          przesadzasz.

          "Mimo wszystko byłam tą wizytą trochę rozczarowana. Dostałam jedynie
          listę badań do zrobienia, ja sama musiałam zapytac, kiedy kolejne
          usg. Zadałam kilka pytań, ale nie wszystkie z mojej długiej listy.
          Nie wiem, być może to po prostu nie była lekarka idealna (chodziłam
          do niej wcześniej dość długo jako do gin i generalnie nie miałam
          żadnych zastrzeżeń)"

          > W LIMie nikt łaski nie robi bo za kartę płaci się niemałe pieniądze.

          Wiem, bo mam złotą wink

          Lekarka zleciła Ci badania, zrobiła ci USG, jak rozumiem odpowiedziała na zadane
          pytania. Co jeszcze miała zrobić żebyś poczuła się zadowolona i nie
          rozczarowana? Jak przypuszczam i tak robiąc Ci USG w 6-7 tc z zlecając Ci Betę
          wyszła poza standard badania w PL na pierwszej wizycie ciążowej.

          W ciąży chodzi o to, żeby po 9 miesiącach mieć zdrowe i żywe dziecko a
          niekoniecznie o to, czy lekarz Ci pogratulował i założył kartę ciążową na
          pierwszej wizycie czy nie.
        • alicja0000 Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 14:01
          nie przejmuj się. większość z nas ciężarnych jest niemile zaskoczona po
          pierwszej wizycie. Ja też oczekiwałam Bóg wie czego. Myślałam, że bedzie wywiad,
          karta ciąży, lista badań do zrobienia. Nic z tych rzeczy. Było usg a na nim
          maluśka czarna kropka. I tyle. Poszłam do domu, kazał mi przyjść za tydzień. Za
          tydzień poszłam-biło już serduszko. Woow to było już coś, czułam się oficjalnie
          ciężarną. Ale na czuciu sie skończyło bo nadal nie miałam ani karty, ani listy
          badań smile i czułam się tak trochę zbyta przez lekarza. Kartę założył mi dopiero
          w 9 tygodniu chyba(nie pamiętam), dostałam wskazówki co i jak odnośnie
          odżywiania, witamin itp. Faktycznie lekarze są troszkę bardziej obiektywni co do
          ciąży. Z poronieniami mają na codzień do czynienia, nie chcą robić wydaje mi się
          kobiecie nadziei zbyt szybko,wolą przeczekać te pierwsze magiczne tygodnie
          .Jeśli okazuje się wszystko w porządku- zaczynają działać. Jedne z nas odbierają
          to jako olewanie inne jako rutynę a jeszcze inne nie zwracają na to uwagi.
          Generalnie mój lekarz jest bardzo dobrym specjalistą i teraz z perspektywy czasu
          nie dziwię mu się, że nie gratuluje kobiecie ciąży podczas pierwszej wizyty.
          Zajść w ciąze to jedna sprawa a donosić to druga i lekarze mają to na uwadze.
          Mam nadzieję, że z Twoją ciążą będzie wszytko dobrze, nie rezygnuj z lekarki tak
          szybko, daj jej czas. MOze się rozkręci przy następnej wizycie wink
          • anick5791 Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 15:33
            Też w pierwszej ciąży byłam zaskoczona takim podejściem lekarki. nawet zmieniłam
            lekarza, ale on w drugiej ciąży dokładnie tak samo traktował temat. Teraz jestem
            w trzeciej ciąży i lekarza już nie zmieniałam smile Pierwsze usg miałam 7,0 tc,
            kartę - około 10 tc. Nie liczy się to "skakanie" wokół ciężarnej, ale opieka w
            sytuacji awaryjnej, doświadczenie, możliwości i chęć pomocy. Pozdrawiam i życzę
            spokojnej ciąży smile
    • kartoffeln_salat Re: Pierwsza wizyta - przemyślenia 28.10.08, 15:51
      Nie martw się - u mnie też było troche bez emocji.
      I mam tak samo jak ty - tez do tej samej lekarki chodzę od 10ciu
      lat.

      Na pierwszą wizytę poszłam w 6-tym tygodniu spodziewając sie że
      zostane odesłana z kwitkiem. Kartę mi założyła, zmierzyła ciśnienie,
      dostałam skierowanie na badania krwi i moczu i na piersze USG, na
      którym też było widać tylko pęcherzyk i serce jak ziarenko maku.

      To wszystko było jednak takie lekko oschłe, też mi taka myśl przez
      głowe przeszła, ale zdawałam sobie sprawę, że dla tych lekarzy taka
      wczesna ciaża to nie ciaża tylko zarodek i wiadomo, może być różnie,
      kwadratowo i podłużnie.
      Może oni to specjalnie tak powściągliwie traktują, żeby młodej matki
      nie nakręcać niepotrzebnie.

      Nie myśl absolutnie, że coś bęzie nie-tak, bo ja już po miesiacu na
      kolejnej wizycie zostałam szczegółowo przepytana jak sie miewam i
      znowu dostalam na USG i wtedy zaczyna się już taka medyczna ciąża.

      Co do lekarki, poczekałabym do drugiej wizyty, przecież od lat jej
      ufałaś więc czemu miałaby teraz okazać sie do kitu?

      Ostatnio czekajac w kolejce u gina (2h), tak sobie myślałam, że
      chciałabym przyjść do niej i o wszystko sie wypytać i wszystko
      ustalić, a przecież tak sie nie da, bo jak jedna baba wejdzie do
      gabinetu to mija 40 minut. Każdy ma przecież jakieś pytania, inne
      ciężarne też.

      ----

      Apropos docierania do świadomości zmian w życiu to na codzień jakoś
      to wszsystko rozumiem i wiem, ale w nocy nagle otwieram oczy i
      przeraża mnie fakt, że wszystko sie zmieni, urodzi sie dziecko,
      bedziemy rodzicami, przestaniemy być egoistami, bedziemy mieli
      obowiązki włacznie z kodeksem rodzinnym i opiekunczym na głowie smile.
      Dla niezależnych 30-letnich pryków to poważna zmiana.
      Ale wierze, ze dostaniemy też coś w zamian, coś nowego i wspaniałego
      i jakieś mam przedziwne poczucie, ze mam tego malego człowieczka
      nauczyć sobie radzić, nauczyć żyć i kochać, i jak sie bronic przed
      wrednymi stronami życia, żeby sie nie pogubić. To jest dopiero
      wyzwanie!

Pełna wersja