Jak to jest z tymi serami?

03.11.08, 15:50
Jakie sery, w szczególności pleśniowe, jeść można, a jakich unikać ?
Przyznaję, że co źródło, to inne informacje. Jakiego typu sery
pleśniowe należy na czas ciąży skreślić ? Takie z niebieską/zieloną
pleśnią na pewno, ale co np ze camambert'em, czy brie ? Kurcze, brat
jedzie do Paryża i najlepszym prezentem, jaki mógłby mi zrobić są
właśnie sery, których jestem maniaczką.. sad Czy mam jednak
zdecydowanie skreślić wszystkie sery?
I które właściwie są serami z mleka pasteryzowanego, a jakie
niepasteryzowanego ?
Biały twaróg domowej roboty (z mleka od krowy) raczej na pewno
odpada?
A co z mascarpone, ricottą ?
    • habibeti Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 16:01
      jedz wszystkie.
      to jest jeden z mitow, z tymi serami. ja tez jesetem maniaczka serow
      francuskich, bylam 2 tyg temu we francji i objadalam sie nimi do woli. pytalam
      mojego lekarza to sie usmial. zabronil mi jesc jedynie tatara. reszta: sery,
      plesniowe, niepasteryzowane, szynka parmenska, sushi, moge jesc normalnie.
      • bweiher Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 16:22
        Dziś w "dzień dobry tvn" właśnie się lekarz ginekolog wypowiadał i dietetyczka.
        I mówili że kobiety w ciąży mają TYLKO ograniczyć ilość serów pleśniowych,bo
        polki nie są francuzkami które mają inny metabolizm,inne bakterie w przewodzie
        pokarmowym i sa przyzwyczajone do tego typu jedzenia.A co do surowych ryb i
        mięsa to tylko te co nie mają przeciwciał na toksoplazmozę(wystarczy zbadać
        krew)nie mają jeśc surowizny.A większośc z nas ma te przeciwciała.I kotów też
        nie wyrzucać bo żeby się od nich zarazić musiałybyśmy je całować w tyłek. I jeść
        wszystko tylko z umiarem.
      • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 16:28
        To wcale nie jest jeden z mitow. Mieszkam we Francji i moj ginekolog
        plesniozerca kazam mi uwazac na wszystkie sery z plesnia z mleka
        niepasteryzowanego, w tym i brie. Oczywiscie w supermarketach masz
        sery, ktore sa zrobione z pasteryzowanego mleka, i te mozna jesc
        (inna rzecz ze sa niedobre). W serach z mleka niepasteryzowanego
        moze sie znajdowac, jak wiadomo listeria (czy cus w tym guscie).
        Oczywiscie ryzyko jest niezbyt wielkie, ale zawsze, tak jak z toxo.
        Ja jadlam, ale w malych ilosciach i bez skory, rowniez dlatego, zeby
        tylek mi zbyt wiele nie urosl.
      • klarci Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 22:27
        To jakiś żart z tym sushi (toxo) i nabiałem niepasteryzowanym (wiem,
        że listerioza to kilkadziesiąt przypadków rocznie, ale bez
        przesady).
        No ja to bym się uśmiała z tego lekarza.
        Co do serów, to słyszałam rózne opinie, więc sama to z chęcią
        sprawdzę na składzie.
        Życzę zdrowia, ja bym takiego ryzyka nie podjęła.
    • aleksandra19811 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 16:26
      Własnie miałam załozyć taki watek, bo strasznie mi się chce
      camemeberta . . .
      • ewunia_uk Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 16:47
        W Wielkiej Brytani tez w oficjalnych zaleceniach dla kobiet w ciazy
        zalecaja nie jedzenie serow z mleka nie-pasteryzowanego, ze wzgledu
        na ryzyko listerii. Nie-pasteryzowane to nie to samo,
        co "plesniowe", bo sa sery nie-pasteryzowane bez plesni.
        Wiekszosc serow jest z mleka pasteryzowanego, trzeba czytac etykiety.
        • malwes Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:21
          Mój zabronił wszystkich z niepasteryzowanego. Mówił, że w jego
          praktyce lekarskiej zdarzyło mu się kilka pacjentek z listeriozą -
          mało, bo mało ale zawsze.
          Jak byłam w UK to tam każda gorączka w ciąży jest diagnozowana pod
          kątem listeriozy (objawy podobne jak przy przeziębieniu).

          Neonatolog/pediatra z CZD tez potwierdził, że zdarzały się przypadki
          dzieci z listeriozą.
    • katia.seitz Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:23
      Zasada jest prosta. Na etykietce masz napisane: mleko pasteryzowane (znaczy, że
      ser bezpieczny), lub niepasteryzowane (potencjalnie niezbezpieczny).

      Wszystkie polskie polskie marki - Turki, Sekrety mnicha, Valbon, sery Lazur itp.
      są robione z pasteryzowanego mleka - można jeść. Niezależnie od koloru pleśni. Z
      serami produkowanymi we Francji może być różnie - warto zasięgnąć informacji u
      producenta (sprawdzić w necie czy coś).

      Biały twaróg domowy z mleka "od krowy" bym chyba odrzuciła - zdaje się, że mleko
      nie jest tam podgrzewane do dostatecznej temperatury.

      Ale tak na pociechę, listeria jest rzadko występującą bakterią, więc jak zjesz
      coś "potencjalnie niebezpiecznego", to i tak raczej nic ci - i dziecku - nie
      będzie. To wszystko jest raczej działaniem na wszelki wypadek.
      • bweiher Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:28
        co do twarogu,to można jeść śmiało,bo żeby zrobić biały ser trzeba kwaśne mleko
        ZAGOTOWAĆ.Czyli biały ser-zdrowy.Właśnie poczytałam o tym w necie.
        • katia.seitz Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:54
          Jeśli tak, to można. Choć np. moja teściowa, jak robi taki ser, to mleka
          kwaśnego nie gotuje, a tylko podgrzewa, póki się oddzieli twaróg od serwatki.
          Więc to może zależeć od gospodyni smile Ale taki ser biały z mleczarni na pewno można.
        • klarci Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 22:32
          Tylko, że pasteryzacja to 140 stopni. Trzeba byłoby doczytać w ilu
          stopniach ginie listeria. Ale podejrzewam, że 100 powinno wystarczyć.
      • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:29
        prawdziwe sery plesniowe, jak i twarde sa robione z
        niepasteryzowanego mleka. gdy bylam w ciazy i poszlam na pobliskie
        marche w celu nabycia sera z mleka paseryzowanego, gosc popatrzyl
        sie na mnie jak na wariatke i powiedzial, ze po pasteryzowane to won
        do supermarketu. moj maz zabojad smile potwierdza, ze prawdziwy dobry
        ser z nioepasteryzowanego musi byc. z pasteryzowanego nawet nigdy
        nie prbowal, bo to dla niego ser nie jest.
        • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 17:50
          zasada jest mniej wiecej taka, ze w Polsce prawie wszystkie sery tzw
          francuskie sa wlasnie robione z mleka pasteryzowanego (te wszystkie
          prezydenty, kaprysy bogow i inny chlam z przedluzona data
          przydatnosci do spozycia). Z niepasteryzowanego pewnie maja tylko w
          niektorych sklepach i sa to sery z bloku, a nie pakowane.
          • anettchen2306 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 19:05
            Ja przypuszczam, ze w Polsce serow z mleka niepasteryzowanego nie
            sprzedaje sie w supermarketach. Wszystko co swieze ma krotki termin
            przydatnosci do spozycia. Wszystko co opakowane - mozna smialo jesc,
            tzn. ze jest wytworzone na bazie mleka pasteryzowanego. Potencjalnie
            niebezpieczne moga byc wyroby kupowane na straganach targowych lub
            prosto z gospodarstwa. W Niemczech gdzie mieszkamy prawie kazde
            gospodarstwo posiadajace inwentarz mleczny (kozy, krowy, owce) ma w
            ofercie swe wyroby i ich mialam sie wystrzegac. Tak samo jak
            alkoholu, nikotyny, tradycyjnego salami, tiramisu (surowe jajka),
            surowego miesa (tatar, metka, krwisty steak) i sushi. O innych
            produktach "tabu" nie slyszalam.
            • embeel Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 19:14
              w Polsce w tzw. bardziej 'luksusowych' delikatesach, przynajmniej w Warszawie
              (Bomi, Piotr i Paweł) można czasem kupić 'prawdziwe' francuskie sery - wtedy
              będzie na nich napisane "AU LAIT CRU" czyli z surowego mleka. Dla dobra sprawy
              radzę unikać. A każda i tak zdecyduje według własnego sumienia.
              Ja unikam i już jestem na ostatniej prostej i liczę dni do krwistego
              befsztyczka, którego zagryzę sashimi i świeżym kozim serem prosto z farmy
              sąsiadów szwagierki...mniam, mniam...
              • anettchen2306 Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 19:20
                kozi serek z ziolami i oliwa z oliwek.... hmmmmmm to byla pierwsza
                rzecz po ktora wygnalam mojego meza, gdy wrocilam z mala do domu ze
                szpitala... smile)
                • embeel Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 19:33
                  mój mąż ma już gotową listę wink
                  • carolinecat Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 19:45
                    przestańcie! rany, co ja bym dała za krwistego befsztyka. tylko w Polsce ze
                    świecą szukać takiej wołowiny.
                    a wracając do tematu - dzisiaj w Carrefourze widziałam szwajcarski ser gruyere,
                    który wcale pleśniuchem nie jest, tylko twardym żółtym, i był z mleka
                    niepasteryzowanego. czyli generalnie najlepiej czytać etykiety wszystkich
                    importowanych serów.
                • klarci Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 22:42
                  Wnioskuję więc, że nie karmiłaś piersią. Bo wtedy też nie można.
                  Dzieci bardzo ciężko przechodzą Toxo i Listeriozę.
                  • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 09:23
                    karmilam piersia i pierwsze slysze, zeby mozna bylo zarazic
                    droga "mleczna".
                    • carolinecat Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 09:53
                      poszperałam trochę na stronach anglojęzycznych, bo w polskim necie prawie nie ma
                      informacji - w czasie karmienia piersią można jeść surowe mięso, sushi i
                      produkty z mleka pasteryzowanego, o ile mama nie boi się nieprzyjemności
                      żołądkowych smile ani listeria ani toxo nie przechodzą do mleka matki.
                      • carolinecat Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 09:54
                        oczywiście chodziło mi o mleko niepasteryzowane smile
                        • chonchon Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 10:08
                          no wlasnie ja tez skonczylam szperac na stronach obcojezycznych,
                          poniewaz w polskim necie nic nie moglam znalezc smile i konkluzja jest
                          taka sama jak Twoja carolinecat
                          • klarci Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:43
                            Więc nie miałam racji. Zwracam honor. A przy okazji dzięki za
                            informację. Ja niestety angielski mam na bardzo słabym poziomie.
                            Więc sama bym się nie doszukała smile))
              • figa33 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 10:15
                embeel napisała:

                > w Polsce w tzw. bardziej 'luksusowych' delikatesach, przynajmniej
                >w Warszawie (Bomi, Piotr i Paweł) można czasem kupić 'prawdziwe'
                >francuskie sery - wtedy będzie na nich napisane "AU LAIT CRU"
                >czyli z surowego mleka.

                Wielkie dzięki za tak liczny odzew smile
                Teraz już sporo wydaje się jasne. Szczególnie odnośnie polskich
                serów, za którymi, nawiasem i delikatnie mówiąc, nie przepadam i
                rzadko kupuję, ale może "z braku laku" będzie to jakiś zamiennik na
                tych kilka miesięcy..
                Mam jeszcze pytanie może do Mam mieszkających we Francji albo
                znających francuski- odnośnie napisu, jaki powinien widnieć na
                serach z mleka pasteryzowanego, czyli opozycja do "AU LAIT CRU".
                Takich serów każę bratu szukać w sklepach wink
                • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 11:08
                  z mleka pasteryzowanego - au lait pasteurisé.
    • thorgalla Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 20:31
      Kiedy z tym skończycie?
      Ile razy można wałkować ten sam temat?
      Tylko mi tu nie wyjeżdżać,że mogę nie czytać.Tytuł mówi sam za
      siebie sad
    • klarci Re: Jak to jest z tymi serami? 03.11.08, 22:24
      Ja Ci radzę po prostu przeczytać skład. Inaczej bym nie kupowała. A
      jak będzie napisane, że jest z pasteryzowanego mleka, to masz
      spokojną głowę.
      • embeel klarci 03.11.08, 23:11
        ale przecież z mlekiem matki nie przekażesz tokso ani listerii. musiałabyś
        maluchowi podać ten ser niepasteryzowany.
        Przynajmniej we Francji panuje podejście - matki karmiące mogą już wcinać sery
        niepasteryzowane, surową rybę i mięcho.
        • anettchen2306 Re: racja 04.11.08, 10:40
          Racja, zarazki listeriozy nijak nie moga przeniknac do mleka. Ja
          karmilam piersia prawie 9 mcy i serki jadlam - sasiad juz z rana
          pytal sie czy doniesc mi ma nastepna porcje wink) bo gospodarstwo
          ekologiczne mamy tuz za rogiem. Salatke z krewetek tez wcinalam,
          lososia tez. Ale widocznie wiele mam zaczynajacych karmic piersia
          nabawia sie ortoreksji wink Niekiedy poczatki zauwazalne sa juz we
          wczesnej ciazy.
          • marrea11 mity zwiazane z karmieniem przechodza same siebie 04.11.08, 12:05
            wedlug powszechnie niestety panujacych opinii, karmienie piesia to
            rygorystyczna dueta wrzodowcow tuz po peknieciu wrzodu, napoje
            gazowane nie, bo co.. bo bobas bedzie mial mleko z babelkami? jak
            sie czyta i slucha niektorych opinii, to az sie wlos jezy jaki
            ciemnogrod panuje, a cebula tez nie, bo co.. bo przetrawiona i
            zamieniona w substancje w mluku matki maja miec wciaz te same
            wlasciwosci wzdymajace? takich kwiatkow mozna sadzic ogrom caly, a
            czesto jest tak ze karmiace mamusie odmawiaja sobie tego na co maja
            ochote, diete stosuja jak przy ostrej chorobie wrzodowej i dziwia
            sie potem, ze mleko niepelnowartosciowe albo ze male placze, placze,
            bo glodne, bo na samych warzywkach gotowanych i wodzie to zadne
            pelnowartosciowe mleko, je sie to na co organizm zezwala i o co
            prosi, a czasem wrecz blaga, ale nie.. lepiej sluchac
            ciemnogrodzkich opinii bez podstawy logicznej.. pozdrawiam wszytskie
            madre mamy jedzace to na co maja ochote, zdrowy rozsadek gora.
            • bweiher Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 12:22
              Podpisuje się obiema rękami.I chciałam jeszcze powiedzieć że gadka iż po
              napojach gazowanych pitych w ciązy dziecko będzie miało kolki jest największą
              bzdurą w historii. Piłam Pepsi litrami i żadne z mojej trójki dzieci nie miało
              nigdy kolki.Dodam jeszcze że neonatolog w szpitalu mi powiedziała,że płód
              przyzwyczaja się do jedzenia matki i że po urodzeniu dziecka matka nie ma
              zmieniać diety(ograniczyć co niektóre rzeczy-owszem,ale nie rezygnować z nich).
              • carolinecat Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 14:11
                miałam ostatnio na szkole rodzenia zajęcia z laktacji. dziewczyna, która je prowadziła przytoczyła kilka anegdot. między innymi o babce, która przez 4 miesiące żyła o wodzie, drobiu, ryżu, bułce i właściwie to koniec listy. nie jadła nabiału, bo przecież dziecko może być uczulone na mleko krowie. w efekcie brakowało jej pokarmu, więc zaczęła dokarmiać dziecko Bebikiem. a to przecież nic innego jak mleko krowie! no i gdzie tu logika?
                • embeel Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 14:18
                  ja znałam taką jedną, co skończyła pijąc wodę i jedząc banany i chleb razowy,
                  bo po kolei odstawiała wszystko, gdyż u synka było podejrzenie atopowego
                  zapalenia skóry. Młody miał straszne egzemy i sączące się limfa placki na
                  skórze. Mały był rozdrażniony, nie dojadał... ja to nazywam 'terrorem
                  laktacyjnym' ale wiem, że ryzykuję lincz.
                  • anettchen2306 Re: mity zwiazane z karmieniem 04.11.08, 14:43
                    Moja kolezanka z pracy (pedagog szkolny!) nie jadla juz cala ciaze
                    pieczywa (bo dziecko uczuli sie na gluten), nie spozywala zbyt wielu
                    produktow nabialowych (bo dostanie skazy bialkowej). Oczywiscie po
                    porodzie te diete konsekwentnie kontynuowala. Poszerzyla
                    swoja "zakazana liste" o WSZYSTKIE surowe warzywa i owoce. Jadla
                    glownie kompoty i jarzyny gotowane wylacznie na parze. Oczywiscie
                    dieta ta chwalila sie przy kazdej okazji, jaka to ona biedna, jak
                    MUSI sie poswiecac dla dobra dziecka. A to, ze miala potezna anemie,
                    to pomijala skrzetnym milczeniem.
                    Po tym poscie widac, ze jest wiele mam, ktore karmienie traktuja
                    jako cos oczywistego i naturalnego. Ze czas ten nie musi a nawet nie
                    powinien oznaczac ciaglego wyrzekania sie czegos dla rzekomego dobra
                    malucha. Jednak sporo mam slucha przychylnych rad kolezanek,
                    tesciowych etc w sprawie karmienia (zakaz spozywania cytrusow,
                    pieczonego miesa, nabialu, picia kawy, ograniczenie swiezych owocow
                    i warzyw do 2-3 gatunkow...). Jednoczesnie te same mamy glosno
                    protestuja, gdy ta sama kolezanka lub co gorsza tesciowa doradza w
                    pozniejszym schemacie zywieniowym niemowlecia.
                    • emigrantka34 Re: mity zwiazane z karmieniem 04.11.08, 20:00
                      Przez cala ciaze jadlam wszystko z wyjatkiem surowych ryb, miesa i
                      nieszczesnych serow plesniowych. Po porodzie, karmiac cyckiem,
                      wrocilam do serow, surowych ryb i miecha, a nie jadlam tylko
                      cytrusow i wzdymajacych. Cytrusy nawet zdaniem mojego francuskiego
                      pediatry moga uczulac, a po kapustnych po prostu "zawietrzylabym"
                      caly dom. Profilaktyczna dieta eliminacyjna to wymysl Polski, tu
                      gdzie mieszkam eliminuje sie produkty dopiero w przypadku
                      wystapienia jakiejs alergii czy innych klopotow. Ja jdalam i
                      pieczone, i duszone, wszystkie miesa, sery, czekolade, lody,
                      pikantne itp itd i odpukac moja mloda karmiona cyckiem ani razu nie
                      miala kolek czy problemow gastrycznych. Moze szczescie mialam, ale w
                      naszym pieknym kraju typowe jest juz umartwianie sie jak sie okazuje
                      nawet przez mlode matki.
            • klarci Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 17:00
              Nikt tu nie sieje ciemnogrodu. To po pierwsze.
              A po drugie zdrowy rozsądek nie równa się jedzenie na co ma się
              ochotę. Właśnie zdrowy rozsądek, to między innymi nie jedzenie
              czegoś co może zaszkodzić. Bo to, że uwielbiam tatar i chętnie bym
              go zjadła to ochota, a to, że tego nie zrobię, bo może zaszkodzić to
              rozsądek. Itp.
              A forum między innymi po to jest, żeby móc o wiele, rzeczy zapytać
              Nie wszyscy wiedzą wszystko, tak jak niekture "ostre" komentatorki.
              Ja np. jak jestem czegoś pewna, to tego bronię, jak nie to to
              przyznaję.
              • klarci Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 17:02
                To było oczywiście do marrea11
                • marrea11 Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 18:38
                  sianie ciemnogordu to wpajanie sobie i innym teorii, ktore nie maja
                  podstaw, nie maja medycznego i logicznego wytlumaczenia jak np
                  wlasnie woda mineralna, cytrusy, normalne obiady, cebula i inne
                  produkty zakazane dla wiekszosci karmiacych z racji na przekaz z ust
                  do ust, tatar i surowe mieso, samow sobie nawet dla kompletnego
                  laika, nie wyglada na zdrowe, jak rowniez alkohol i przekonywanie do
                  jego szkodliwosci to zbedna sprawa, nawet o niej nie wspominam,
                  chodzilo mi o krzewienie ciemnogrodzkich list produktow zakazanych
                  typu wlasnie sery feta, cytrusy, napoje gazowane, do tego jeszczre
                  dochodzi jak uwaznie poczytasz rady ananas i stek mnostwa bzdur
                  kotre mialam przyjemnosc na forum poczytac, niestety tylko neiwiel
                  kobiet ma zdrowe podejscie do karmienia i ciazy i potrafia kazdy
                  swoj poglad madrze uzasadnic.
                  • klarci Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 20:47
                    Może i tak, ale pamiętaj, że to co Tobie wydaje się mądre, nie musi
                    być takie dla innych.
                    • marrea11 Re: mity zwiazane z karmieniem przechodza same si 04.11.08, 22:04
                      mysle, ze madre jest madre albo nim nie jest, nie pisze nic co madre
                      nie jest badz choc poparte doswiadczeniami innych, zreszta wystarczy
                      poczytac wszytskie posty i wchodzi na to, ze kobiety jedzace rzeczy
                      rzekomo zakazane, nie maja problemow z dziecmi jesli chodzi o koli,
                      alergie itp. Warto zanim sie czegos zabroni badz powie innych ze
                      tego nie wolno.. poprzec to logicznym argumentem, ja chetnie
                      korzystam z madrych rad na forum i zweryfikowalam tez kilka swoich
                      ciemnogrodzkich zaslyszanych, przeczytanych mitow, wazne aby umiec
                      sluchac i starac sie zrozumiec a nie slepo wierzyc i wdrazac to w
                      zycie.
                      • chonchon marrea11 04.11.08, 22:17
                        ty chyba nie rozumiesz co piszesz, a juz na pewno nie rozumiesz
                        tego, co czytasz. nie mieszaj zalecen lekarskich w sprawie
                        zapobiegania toxo i listeriozy w czasie ciazy, z niepotrzebna dieta
                        eliminacyjna.
          • klarci Re: racja 04.11.08, 16:50
            Już to wyrzej napisałam, że najwyraźniej nie miałam racji z
            karmieniem. Zasugerowałam się niesłusznie pewnym przypadkiem. Swoją
            drogą cieszę się, że ten temat zaistniał, bo teraz wiem na
            przyszłość jak jest na prawdę smile
    • izka_77 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 15:06
      witam wink
      mieszkam w kraju serów plesniowych tzn we Francji wink
      lekarz zabronił mi jeść serów plsniowych niepasteryzowanych!!! na opakowaniu
      musi być informacja,czy taki ser był pasteryzowany..
      zakaz spozywania serów kozich!!
      niewiele jest serów, które możesz więc jeść..ja zrezygnowałam w ogóle ze serów
      plesniowych, chociaż je uwielbiam...
      biały twaróg możesz jeść jak najbardziej, ale nie domowy...może zawierać bakterie sad
    • habibeti Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 15:18
      nie mozna dac sie zwariowac. jak wszystko ograniczymy to dziecko (najpierw w
      brzuchu, a pozniej przy cycu) pozna tylko smak ziemniakow i wody. Nie mam
      przeciwcial na toxo (co jest dziwne biorac pod uwage, ze babram sie w ziemi
      przy sadzeniu kwiatkow, mam czesty kontakt z kotami, normalnie przygotowuje
      mieso). pyttalam sie lekarza o diete, nie moge jesc tylko tatara.
      jem wiec wszystko na co mam ochote, od ryb surowych i wedzonych, wlasnie w
      sushi, serow plesniowych niepasteryzowanych, szynki parmenskiej (niby tez
      surowa) do polskich przysmakow, sledzia i innych. nie pije ani grama alkoholu,
      choc wkurza mnie robienie za kierowce na kazdym spotkaniu ze znajomymi, nie
      pale, ale wczesniej tez nie palilam, pije tylko jedna kawe dziennie (tak wiem,
      kawa tez jest niezdrowa). zyje mam sie dobrze, humor mi dopisuje, dzidzius w
      brzuszku nie narzeka.
      Dla mnie ciaza to przyjemnosc, macierzynstwo tez, nie zamierzam sie wszystkiego
      wyrzekac, bo gdzies uslyszalam, ze czegos tam nie mozna. Pytalam lekarza, ktory
      jest dla mnie autorytetem, moge jesc to wszystko.
      • izka_77 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:26
        z jedzeniem tych serów pleśniowych niepasteryzowanych to chyba trochę przegięłaś
        kochaniutka..
        prawda,że nie można wpadać w skrajności, ale który to ginekolog powiedział
        Tobie,że możesz jeść??
        pierwsze słyszę,żeby któryś gin podpisał się pod taką dietą z serami pleśniowymi
        niepasteryzowanymi..
        to jedz tez sery kozie i nie ograniczaj się z tym tatarem, bo i po co i
        szczęścia życzę!!
        • carolinecat Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:41
          z ciekawości - strasząc "serami kozimi" masz na myśli wszystkie jak leci?
          • embeel Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:50
            nie tylko od takich kóz, co racic i wymion nie myją smile...przepraszam, mam
            głupawkę...
            • carolinecat Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:51
              embeel - nie dziwię Ci się smile)))
              • embeel Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 16:56
                ciąża mi się już zupełnie na mózg rzuciła wink albo to wizja krwawego befsztyka
                zagryzanego kozim serem tak na mnie działa...
          • izka_77 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 17:40
            nie straszę, po prostu lekarz kategorycznie zabronił mi jeść kozich serów ze
            względu na bakterie jakie zawierają, mają one bardzo negatywny wpływ na płud..
            to nie mój wymysł..no chyba że wszyscy lekarze we Fracji nie wiedzą co mówią...
            • embeel Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 18:09
              wiem, ze nie straszysz, tez mam żabiego lekarza, który zabronił mi kozich (i nie
              tylko - lista jest baaaardzo długa) ale tylko takich 'fermowych'. jak jest
              napisane "pasteurise" to można wcinać i to mnie ratuje, bo mam już lekką awersję
              do 'fromage blanc' i ichnich kwaśnych jogurtów naturalnych...mleka nie toleruję
              a inne 'jogurtowate' musiałam odstawić ze względu na ryzyko cukrzycy...a naszego
              Bielucha czy nawet zwykłego twarożku ze świeca tu szukać.

              Kurcze, dziewczyny, ale mnie nakręciłyście na ten kozi ser. Zaraz zadzwonię do
              szwagierki, żeby nakupiła wszystkiego, co tylko produkuje kozia ferma jej
              sąsiadów i przywiozła, kiedy będą jechać na powitanie nowej członkini rodziny...


              https://www.suwaczek.pl/cache/dad0e78c0c.png
        • habibeti Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 18:32
          ha ha, co ciekawe wlasnie zapytalam lekarza o sery kozie, bo je uwielbiam, w
          kazdej postaci: swieze, dojrzale, w popiele, mniam, mniam. powiedzial ze moge.
          jem ile sie da. w polsce nie dostane wszystkich moich przysmakow, ale jak bede
          znowu we francji to zrobie kolejne zakupy na targu.
          kazdy robi jak chce. ja nie dam sie zwariowac.
        • emigrantka34 Re: Jak to jest z tymi serami? 04.11.08, 20:44
          jedzenie serow plesniowych z mleka niepasteryzowanego w ciazy jest
          rowniez popadaniem ze skrajnosciw skrajnosc poniewaz nawet tu we
          Francji lekarze odradzaja ich spozywanie w tym okresie. Zdrowy
          rozsadek trzeba zachowac zarowno w jedna, jak i w druga strone smile
    • tilin1 Re: Jak to jest z tymi serami? 05.11.08, 08:52
      niejedzenie przez ciezarne serów z mleka pasteryzowanego to moim
      zdaniem przesada kompletna, znacznie czesciej potencjalnym
      siedliskiem moze byc surowy/nieprawidlowo przygotowny drob naprawde
      powazne zgloszenia o niebezpiecznych produktach dotyczyly równiez
      ryb, np. wedzonych lososi. Lososie sa rowienz odradzane do
      spozyciarazem razem ze sledziami bałtyckimi z powodu dioksyn takie
      oswiadczenie zostalo przedstawione przez inspekcje weterynaryjna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja