Nacięcie krocza-proszę o radę!

17.11.08, 10:30
Moja ginekolog mówi, że lepiej naciąć, bo macica się tak nie
rozciąga i td i tp. Przestraszyła mnie. A ja chciałabym tego
uniknąć..
    • monique76 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 10:40
      Lekarzem nie jestem i moze sie nie znam.. ale co ma macica do
      naciecia krocza??

      Jako nacieta przy pierwszym porodzie powiem tak - teraz przy drugim
      porodzie bede prosić położną, żeby robiła wszystko co by nie trzeba
      było nacinać..
      • filipineczka Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 10:44
        Chodziło mi o to, że macica się obniża-tak stwierdziła ginekolog..
        hm..
        • t-com Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 20.11.08, 10:49
          cwiczyc trzeba miesnie Kegla !!! POLECAM !!! Efekty odczuwalne !!
          Obnizanie sie macicy jest naturalne, a zszyte krocze jej nie
          podtrzymuje tylko miesnie
      • t-com Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 20.11.08, 10:47
        podpisuje sie !!! pierwsze bylo z nacieciem i niech to szlak !! juz
        nie mowie o samym gojeniu , ale dluuuugo czulam taka wypukla
        blizne . Juz nie wspominam jak ciezko bylo do normalnego seks
        wrocic sad
      • paulina.puch Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 00:12
        Napisze ci jedną radę...Nie słuchaj tych wszystkich opowiastek o
        nacinaniu krocza, że to boli, że się źle goi i że z seksem potem nie
        jest ok! U każdej z nas to indywidualna sprawa....Jedną boli
        bardziej, a drugą boli mniej, bo ma wyższy próg odporności na ból!
        Ja osobiście jestem po 2 porodach i w obydwu miałam nacinane
        krocze...Kiedy rodziłam pierwszą córę, to nikt sie mnie nie spytał
        czy tego chcę czy nie.Ale i tak nie bolało, bo położna zrobiła to w
        momencie maksymalnych bólów partych i nawet nie poczułam...Za drugą
        córą, było inaczej, bo szpital uczestniczy w akcji ochrony krocza i
        położna nie chciała mnie nacinać, ale sytuacja, kiedy córa
        zatrzymała mi sie w kanale rodnym była koszmarna i wtedy sama
        wydarłam sie na położną, że ma mnie naciąć, bo inaczej moje dziecko
        sie nie urodzi...Zrobiła to bezboleśnie i nic nie poczułam, a
        przynajmniej moja córcia urodziła sie zdrowa! A przecież o to
        właśnie chodzi!
        Dlatego postaraj sie nie myśleć, co będzie jak cię natną, tylko myśl
        o tym, że dzidziuś ma się urodzić łatwo i bez żadnych komplikacji!!!
        Pozdrawiam i życzę łatwego rozwiązania!
      • gos85 umow sie z polozną 24.11.08, 21:35
        jezeli masz taką możliwość i powiedz ze nie chcesz być nacinana. to NIE JEST KONIECZNE!!!! z dobra polozna mozna urodzić tak że nie potrzeba nacinania.
        Ja się na nie zgodzę jedynie jeżeli wystąpi zagrożenie życia dziecka albo mijego.
    • martap_87 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 10:41
      rzeczywiscie lepiej naciac krocze, niz pozwolic mu popekac. Naciecie jest rownomierne, i zazwyczaj duzo mniejsze niz pekniecie samoistne. Tez wolala bym tego uniknac, ale jezeli bedzie taka potrzeba, to wole naciecie niz peknienie...
    • gyokuro Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 10:46
      Nie bardzo wiem, co ma macica do krocza? Macica jest w środku, a krocze w
      wierzchu, nie?
      W sumie, nie tak łatwo tego nacięcia uniknąć, bo w wielu przypadkach nikt Cię
      oto nie pyta. Byłam przy porodzie siostry i po prostu ją nacięli, nawet się
      słowem położna na ten temat nie zająknęła. Za drugim razem jakoś nikt nie chciał
      słuchać, jak mówiła, że już rodzi, i jak w końcu ktoś się zainteresował i jej
      uwierzył, to tak to szybko poszło, że nawet podpórek na nogi nie zdążyli
      założyć, nie mówiąc już o przygotowaniu narzędzi do nacięcia. I lekko się
      naderwała tylko. Ale wtedy wszystko było już rozciągnięte po pierwszym porodzie,
      i Wiki była mniejsza niż Szymon (który do tego urodził się z rączką przy buzi).
      A, mam też koleżankę, która urodziła swoją córkę do wody. I to był jej pierwszy
      poród, bez wspomagania żadnymi oksytocynami, bez znieczulenia. Długo trwał, ale
      na tyle powoli się to wszystko odbywało (plus oczywiście ciepła woda), że nie
      trzeba było jej nacinać. Miała tylko lekkie otarcia.
      W swojej kwestii się nie wypowiem, bo mój poród skończył się cc.
    • kamelia04.08.2007 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 10:47
      filipineczka napisała:

      > Moja ginekolog mówi, że lepiej naciąć, bo macica się tak nie
      > rozciąga i td i tp.

      chyba na głowe upadła na "lekarka"
      • misia_7 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 11:29
        moze lekarka miala na myśli pochwę, a nie macicę...
    • smerfetka8801 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 11:17
      nie wiem co ma macica do nacięcia...
      mnie nacięli i dzięki temu urodziłam szyciej a że drugą fazę porodu
      miałam dłuuuugą i bylam już mega zmęczona to sie z naciecia
      ucieszyłam tongue_out nie jest takie straszne,ale wcale nie musi być
      wykonywane.
      • stiwenek Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 11:25
        napewno nic nie czulam bo bylo wtedy kiedy był skurcz , tak jak
        pisza dziewczyny lepiej naciac niz ma peknąc samo , nic nie
        poczujesz , a goiło sie swietnie bezbolesnie.
        • jofal1106 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 11:45
          Mnie nie nacięto, za to pękłam. Synek rodził się z rączką przy główce,
          a mimo to lekarka starała się ochronić krocze. Patrząc z perspektywy
          czasu wolałabym, żeby mnie nacięła, bo może bym się tak nie namęczyła.
          Pęknięcie goiło się fatalnie, bardzo długo, przez ponad 7 tygodni nie
          byłam w stanie zbyt długo siedzieć i chodzić.
          • monika7895 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.11.08, 12:35
            Mnie nacieli przy pierwszym porodzie,nic nie czulam,i swietnie sie
            goilo,juz 2tygodnie po porodzie siedzialam juz normalniesmilemysle ,ze
            lepiej naciac,niz jak ma popekac,porozmawiaj przy samym pordzie o
            tym z polozna,jesli nie bedzie potrzeby to niech Ci
            nienacina,polozna napewno Ci doradziwink
          • blueberry77 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 20.11.08, 09:40
            jofal1106 napisała:

            > Mnie nie nacięto, za to pękłam. Synek rodził się z rączką przy główce,
            > a mimo to lekarka starała się ochronić krocze.

            Ja miałam identyczną sytuację, ale moje pęknięcie zagoiło się szybko - po 2
            tygodniach już nie czułam żadnego bólu.
      • awszystkomijedno Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 08.12.08, 22:58
        no i co z tego że urodziłaś szybciej, jak później przez kilka
        tygodni nie mogłaś na dupie usiedzieć. Też mi rewelacja. To ja za
        takie przyśpieszenie dziękuję...
        wolę rodzić dłużej, a mieć całe krocze i po kilku godzinach siedzieć
        po turecku i karmić maleństwo

        pozdrawiam i współczuję niewiedzy
        • kzet69 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 13.12.08, 00:34
          wolę rodzić dłużej, a mieć całe krocze i po kilku godzinach siedzieć
          > po turecku i karmić maleństwo

          tylko że jak będziesz rodzic za długo to maleństwo sobie obejrzysz w
          inkubatorze pod respiratorem albo w kostnicy
    • joana.mz Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 10:22
      Mój gin też podobne bzdury opowiadał. Też o tym, że nacięcie się
      lepiej szyje niż nierówne pęknięcie. No i owszem, ale chyba nie
      chodzi o to by lekarzowi było lepiej prawda?
      Co do Twoich wątpliwości - Twoja sprawa czy będziesz podejmować
      decyzję w oparciu o zdanie jednej Pani ginekolog, która Cię
      nastraszyła czy w oparciu o np statystyki.
      • siabaska Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 10:44
        > Mój gin też podobne bzdury opowiadał. Też o tym, że nacięcie się
        > lepiej szyje niż nierówne pęknięcie.

        To nie o to chodzi, że się lepiej szyje, ale o to żeby nie pękło w
        dowolnym kierunku, np w stronę odbytu.
        Miałam nacięcie przy pierwszym porodzie i był to niezauważalny pikuś
        w porówananiu z całym porodem. Zagoiło się szybko.
        • betula22 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 19:44
          Pani ginekolog chyba jest ze starej szkoły, w której nacinano
          rutynowo. Wiele badań (np. Fundacji Rodzić po ludzku) wskazuje, że
          można tego unikać i dobra położna zawsze będzie chronić krocze. Ale
          jeśłi główka jest za duża i trudno dziecku przejść to dobra położna
          podejmie też decyzję o nacięciu w odpowiednim czasie. I nacięcie, i
          pęknięcia goją się bardzo różnie, to zależy od każdej pojedynczej
          sytuacji, od budowy ciała etc. Nawet w internecie jest mnóstwo
          informacji na ten temat, wystarczy poszukać.
          • dezertersb Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 21:16
            siemka
            przy pierwszym porodzie nie byłam nacinana,pęknięcie było niewielkie
            bo niecałe 1,5 cm a córka znów nie była taka mała :3800g,nawet nie
            czułam jak popękałam.Niebawem przeżyję drugi poród i też nie chcę
            aby mnie nacinano.
            pozdr smile
          • kiwi48 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 21:30
            Zgadzam sie z przedmowczynią, najnowsze badania wykazują, ze naciecie w wielu
            przypadkach nie jest konieczne, ale u nas w Polsce czesto wykonywane rutynowo i
            stanowi 80 %(zreszta co sie dziwic kiedy podczas porodu najczesciej wymuszona
            jest pozycja lezaca i dzieko naciska na jedna pratie miesni) podczas kiedy na
            zachodzie tylko 20 % kobiet jest nacinanych. Mimo, ze nigdy nie ma pewnosci, ze
            sie nie popęka to naciecie wcale nie chroni przed glebszym peknieciem i nie goi
            sie szybciej. Takie opinie sprzedaje nam personel medyczny w celu ulatwienia
            sobie pracy, bo ochrona krocza wymaga wiecej wysilku niz naciecie.
    • apsik87 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 19.11.08, 22:14
      ja nie rodzilam jeszcze ale moja znajoma chciala uniknac nacinanaia krocza...no
      i rozerwało ją aż do odbytu.jak by to zrobila polozna skonczylo by sie tylko i
      wylacznie na takim nacieciu jakie by ona zrobila...
      • edyta24-live Lepiej naciąć... 20.11.08, 10:44
        Wczoraj rozmawiałam z położną, wytłumaczyła mi, że po pierwsze- ochrona krocza
        to nie znaczy jego nie nacinanie!! Pomylenie pojęć, ochrona krocza tzn nie
        dopuścić do rozerwania, a co za tym idzie uszkodzenia zwieraczy odbytu co może
        okazać się kalectwem. A po drugie- nikt nie nacina od tak, dla swojego widzi mi
        się, kiedy tkanka zrobi się biała, to wiadomo, że zaraz pęknie, więc lepiej
        naciąć,po szyciu dochodzi do 100 % swojej funkcjonalności. Nie wiem dlaczego
        wszyscy tak się boją, wiem, że to nic przyjemnego, ale chyba lepiej być zszytym
        niż pocerowanym wink
        • thorper Re: Lepiej naciąć... 20.11.08, 11:45
          Odpowiem tak: materiał nacięty łatwiej się pruje, ze skórą jest podobnie.
          Ponadto poważne pęknięcie jest wysoce prawdopodobne, jeśli pacjentka leży na
          plecach w II fazie. Dlatego w II fazie należy przyjąć pozycję wertykalną, która
          sprawia, iż główka naciska równomiernie na krocze i powoduje jego niewielkie
          pęknięcie lub otarcie. Nacięcie rutynowe jest błędem, bo niemalże gwarantuje
          problemy.
          • skinnycow Re: Lepiej naciąć... 20.11.08, 12:02
            Ja się wielokrotnie na ten temat wypowiadałam i powiem tak: naciecia
            chciałam uniknąć, na szczęście uniknęłam. I miałam się dobrze zaraz
            po porodzie jak i teraz. Nic mi nie wypada, nie obniża się, nic mi
            się nie rozciagnęło. Dodam, że ćwiczyłam z balonikiem epino, o
            którym dowiedziałam sie na tym własnie forum. Polecam!
    • cma Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 20.11.08, 13:14
      wszystko zależy jak przebiega poród...u mnie za pierwszy razem było szybko, nie
      zdążyło się wszystko rozciągnąć jak trzeba i było cięcie..., bardziej się skup
      na tym żeby cię dobrze po wszystkim zszyli bo to jest najważniejsze,nie żadna
      praktykantka tylko lekarz specjalista od plastyki krocza, popytaj czy takiego
      mają w szpitalu , ja takiego miałam, nie mam żadnych dolegliwości, szybko się
      zagoiło.
      Dziś mam termin porodu....życzcie mi szczęściasmile
    • dziewczyna_z_dublina Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 22.11.08, 21:00
      Cwicz miesnie i modl sie by przy porodzie byla normalna polozna. U mnie byla
      super. Pierwsze dziecko, porod bez oxy, trwal co prawda 24 godziny ale nie
      mialam ani jednej szwy. Do sexu wrocilismy juz po 4 tygodniach...wiec da sie bez
      cieciasmile Rozumiem sytuacje kiedy jest to konieczne,ale ciecie dla zasady to
      najwieksza glupota w polksich szpitalach. Poza tym nie wiem kto Wam nawbijal do
      glowy ze ciecie goi sie lepiej niz pekniecie. BUJDA!!!
      • emigrantka34 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 00:31
        Potwierdzam. Miesnie Kegla i miednicy cwiczylam regularnie od kilku
        lat z powodu problemow z kregoslupem i paradoksalnie m.in dzieki
        temu dziecko wyskoczylo jak z procy, a ja pozostalam bez naciecia.
        Nie musialam siedziec na poduszce i nic mnie nie bolalo. Duzo zalezy
        od poloznej. Powinna obsrwowac i nacinac minimalnie w zaleznosci od
        sytuacji. Ale na pewno nie rutynowe naciecie. Od tego odchodzi sie
        na Zachodzie. Na ten temat bylo juz wiele watkow i nie ma sie co
        powtarzac.
      • ipsen5 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 12:44
        Przy peknieciu gorzej zszyc rane, bo moze byc poszarpana , przy
        cieciu ja mialam 5 szwow. W Polsce sie stosuje naciecie...nie
        rodzilam tutaj(mieszkam w Anglii) wiec nie mam porownania. Ale kazdy
        ma swoje racje w tym co robi.
    • ew-qa Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 22.11.08, 23:21
      Nie chcę wywoływać prowkacji, więc z całym szacunkiem do kobiet
      chcących uniknąć nacięcia - byłam nacieta i nic złego w tym nie
      widzę.
      Może po prostu jestem panikarą, ale nie chciałabym ryzykować
      pęknięcia, z resztą za bardzo nie miałam wyboru, rodziłam niecały
      miesiąc temu w szpitalu, gdzie nacięcie u pierworódek wykonuje się
      rutynowo (pomimo wszystko uważam, że kobieta powinna mieć wybór).
      Dodam, że dziecko było duże 4100 g i 55 cm, główka 36 cm. Urodziłam
      w kilka minut, na trzecim skurczu i nie wiem, czy nacięcie było
      zbędne, bo wszystko szło łatwo i szybko, czy to właśnie ono
      sprawiło, że poród przebiegał tak a nie inaczej.
      Po 2 tygodnich wszystko było zagojone, siadałam normalnie. Teraz
      jestem 3,5 tygodnia po - nie czuć żadnej blizny, żadnego zgrubienia,
      trudno się dopatrzyć, czy i gdzie było nacięcie.
      Ale aż mnie dreszcze przechodzą, jak czytam wątki dziewczyn, którym
      lekarz źle zszył, szew się rozszedł albo mają jakieś problemy z
      blizną, zgrubienia, nierówne brzegi albo problemy w kontaktach
      intymnych.
    • anik801 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 09:24
      W momencie nacinania nawet nie czułam,że jestem nacinana.Szycia w
      ogóle nie pamiętam,bo w jego trakcie gadałam z mamą przez telefonwink
      Na drugi dzień po porodzie siadałam normalnie na 4 literach bez
      grymasów na twarzy i jęków.W dwa tygodnie po porodzie mogłam tańczyć
      i skakać.Moim zdaniem wszystko zależy od tego jak "robota" zostanie
      wykonana.Mojej siostrze spartaczyli i bardzo długo po porodzie się
      męczyła(nie chciało się goić,wdało się tam coś i skończyło się
      antybiotykami).Ja nie wiem co jest lepsze.Kuzynka z kolei nie miała
      nacięcia i strasznie popękała(to dopiero potem boli).Myślę,że
      decyzja o nacięciu powinna być podejmowana w trakcie porodu i
      powinna być czymś argumentowana.Ja osobiście nacięcia się nie
      boję,chociaż kto wie jak może być za drugim razem.
    • 8kucharek Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 10:15
      Ja też byłam przeciwna nacięciu krocza, niestety przy porodzie nikt mnie o to
      nie pytał. Może to i dobrze bo bym się nie zgodziła i potrzaskałabym we
      wszystkich kierunkach, bo moja córcia urodziła sie naprawdę wielka(5kg i 62cm).
      Nacięcie nie bolało, gorzej było z szyciem, to ciągnęło mocno.Potem rana mi nie
      dokuczała, dużo bardziej bolesne były hemoroidy.
      • filipineczka Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 11:19
        Dziękuję dziewczyny za rady. Muszę porozmawiac ze swoją doktór,
        niebawem wybieram sie do szkoły rodzenia przy szpitalu w którym
        zamierzam rodzic. Mam nadzieje, że dowiem się wówczas wszystkiego.

        Pozdrawiam
        • gonia28b Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 11:34
          ok, idź, ale wcześniej poczytaj jeszcze inne wątki na ten temat
          oraz artykuł na stronie fundacji Rodzić po Ludzku pt. "nie daj się
          naciąć"
          Badani Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dowodzą, iż zabieg
          nacięcia krocza jest KONIECZNY jedynie w 20% przypadków wszystkich
          porodów siłami natury, a polska rzeczywistość jest okrutna...
          w naszych szpitalach, w szkołach rodzenia również panuje ciemnogród.

          dla mnie osobiście najlepszy, żywym dowodem na to, że w Polsce
          zabieg nacięcia krocza stosowany jest "na wyrost" jest moja własna
          mama - a urodziła nas dwoje, mnie i mojego brata - wybroniła się
          przed nacięciem i nie popękała.

          to, ze lepiej jest naciąć niż lekko popękać uważam za kompletną
          bzdurę! nacięcie krocza w teorii oznacza pęknięcie krocza II
          stopnia. położna nacinając nie ma rentgena w oczach i nie widzi jak
          nacina - nacina również mięśnie.
          samoistne pęknięcie idzie po najmniejszej linii oporu, czyli jest
          bardziej powierzchowne, o ile można to tak określić.
          • gonia28b do poczytania 24.11.08, 11:36
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=53720312&a=55573343
    • ipsen5 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 12:41
      Moze Cie uspokoje, ale naciecia nie czuc wogole!!! Polozna wie, w
      ktorym momencie dokonac naciecia. W momencie, kiedy krew odplywa i
      tkanka robi sie jasniejsza dokonuje naciecia. Ja nie czulam
      kompletnie nic, a tez sie strasznie balam. Mam w rodzinie polozna i
      ona mi wytlumaczyla wszystko i bylam spokojniejszasmile
    • jagomago Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 17:33
      nie chce mi sie czytac wszystkich odpowiedzi wink
      powiem tak, ja tez bylam przeciwna nacinaniu krocza. czemu? chyba
      uleglam medialnej nagonce zewszad, akcjach przeciwko rutynowemu
      nacinaniu krocza.
      rozmawialam ze swoim lekarzem, z polozna, powiedzieli, ze rutynowo
      nie nacinaja... uszanuja "moje przekonania".
      podczas porodu przy drugim skurczu juz w akcji porodowej polozna
      chycila nozyce i ciach. nie czulam bolu ciecia, bo bylo wykonane w
      skurczu czyli w bolu, tylko jakies szczypanie. mialam chec ja
      opluc wink
      przy trzecim skurczu moj syn byl na swiecie smile ladny, rozowiutki, 10
      punktow, ksztaltna glowka, stawy biodrowe w porzadku. czyli zdrow
      jak ryba.
      poczatkowo bylam zla, bo wczesniej byly inne ustalenia, rozmawialam
      z polozna, uzasadnila mi swoja decyzje. powiedzmy, ze ok, poza tym
      bylo juz po wszystkim.
      jednak kilka dni pozniej chcialam do niej wrocic i podziekowac za
      naciecie, wszak na mojej sali lezaly 3 kobitki, ktore biorac udzial
      w akcji przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza, podczas porodu
      popekalo krocze. ja mialam 2 szwy zewnetrzne, a one 6-8. wspolczuje
      im, szczerze, bo ja ze swoimi dwoma szwami nie moglam siedziec na
      tylku przez dwa dni. one wyly z bolu i przy nastepnej ciazy
      pewnikiem poprosza o naciecie smile

      to tyle
      oczywiscie to moje zdanie smile
      • dziewczyna_z_dublina Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 18:33
        Wlasnie o to chodzilo poloznej, zebys szybko urodzila. Jak na tasmie
        produkcyjnej. Na dzien dobry oxy na przyspieszenie, potem ciach krocze i dziecko
        na swiecie. Gdyby tak kobiety chcialy rodzic z ochrona krocza zajeloby to za
        duzo czasu uncertain
    • szampanna Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 24.11.08, 19:26
      Mam za sobą 2 porody, oba z nacięciem. I dobrze! Mimo ćwiczeń mięśni
      Kegla, mimo porodu w wodzie, odpowiedniej pozycji, itp, itd, po
      prostu nie byłabym w stanie urodzić bez nacięcia (i tak, żeby się
      nie porozrywać, mimo że dzieci niewielkie). Można to mówić do
      znudzenia - to jest sprawa indywidualna, każdy organizm ma inne
      możliwości. "Nie pozwól się naciąć" to chory slogan - przegięcie w
      drugą stronę. To nie jest ochrona krocza! Ochroną jest podjęcie
      odpowiednich dla konkretnej osoby działań - nacięcie lub rezygnacja
      z niego. Poza tym, wierzę jednak w zdrowy rozsądek personelu - i
      myślę, że nacinanie nie jest podyktowane chęcią "taśmowego"
      przyspieszenia porodu, tylko ułatwieniem dla mamy i dziecka.
      • gonia28b w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwienia.. 24.11.08, 23:59
        owszem w trakcie porodu nie jest to żaden problem
        żadfnym problemem nie jest też cierpieć przez ileś tam godzin bólu z
        powodu skurczów.
        Przwdziwy problem zaczyna się dopiero porodzie, kiedy to okazuje
        się, że jeszcze przez całe wiele dni, tygodni dzięki
        takiej "uprzejmości" nie można normalnie funkcjonować, a przez wiele
        miesięcy, a nawet przez całe życie (rzadko, ale bywa i tak) ta rana
        daje o sobie znać...
        a ponieważ znajduje się ona w miejscu najbardziej intymnym, może
        więc skutecznie "zatruć" życie...

        poza tym proponuję użyć swoje własnej wyobraźni i logicznego
        pomyślunku...
        • smerfetka8801 Re: w nacięciu krocza - widzę ułatwienie 25.11.08, 11:30
          a co do tych strasznych skutków...zobacz jak mało kobiet które były
          nainane wogóle na coś narzeka!!!!!!!!!!
          nie pozwól się naciąć to tak jak ktoś tu napisał chory slogan.
          mnie połozna jak zobaczyla moje przerażenie na widok nozyczk
          powiedziała mogę nie ciąć,aleale jest wąsko pękniesz nie możesz
          urodzić od 2 h
          baaaaaaardzo jej za nacięcie dziękuje moja kobiecość nie ucierpiała.
          macie jakąś paranoję na punkcie krocza decyzję powinna podejmować
          połozna w trakcie porodu a nie my przed porodem.bo nie i już.
        • szampanna Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 25.11.08, 12:00
          Miałam 2 nacięcia, oba w tym samym miejscu (jedno na drugim) -jakoś
          pożadnym nie zauważyłam szczególnego dyskomfortu w funkcjonowaniu
          ani w życiu intymnym.
          > takiej "uprzejmości" nie można normalnie funkcjonować, a przez
          wiele
          > miesięcy, a nawet przez całe życie (rzadko, ale bywa i tak) ta
          rana
          > daje o sobie znać...
          a co do tego, znam osobiście dziewczynę nie naciętą, która po
          pierwszym i ostatnim porodzie nie wróciła już do współżycia, bo tak
          się porozrywała, że miała trwały uraz w temacie zbliżania się do tej
          okolicy. Tyle na temat logicznego myślenia.
          • skinnycow Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 25.11.08, 14:24
            Ja juz się nie bedę powtarzać, ale mi skora cierpnie, jak słyszę te
            wszystkie głosy, że nacięcie nie jest takie złe i w ogóle, że można
            potem normalnie funkcjonować itp. itd. Brrrrrrr!!!! Cieszę się, że
            miałam szczęście tego uniknąć!
            • szampanna Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 25.11.08, 15:49
              ok, nie ma co tego ciągnąć - dyskusja jest rodzaju o wyższości
              porodu sn nad cc lub odwrotnie - każdy kurczowo się trzyma swojego
              zdania. Pozdrawiam.
              • gonia28b Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 25.11.08, 23:46
                a WHO zapewne z palca wyssała statystyki...
                • antyka Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 26.11.08, 00:38
                  Jesli boisz sie naciecie, kup sobie epi-no,
                  taki specjalny balonik do uelastyczniania krocza.
                  Ja cwiczylam, gdy urodzilam 24 cm przestalam sie bac naciecia,
                  do dnia porodu doszlam do 31 cm (taka mial srednice urodzony przeze
                  mnei balon).
                  Skonczylo sie na cc, ale jestem pewna, ze naciecia by nie bylo (w
                  razie sn), mala miala obwod glowki 33 cm, a wiadomo, ze w kanale
                  rodnym glowka sie sciesnia.
                  • gonia28b Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 26.11.08, 11:37
                    dobra rzecz ten balonik Epi-No, ale w polskich szpitalach i tak nie
                    można mieć pewności, czy pomimo takiego "treningu" krocza nie
                    zostanie ono nacięte.
                    lepiej naciąć niż popękać - tak na zdrowy rozsądek: hipokryzja aż
                    rzuca się w oczy...
                    no ale cóż... najłatwiej dać się zastraszyć, później po cichu
                    cierpieć, mówiąc "całe szczęście, że mnie nacięto, bo NIE WIADOMO
                    jak bardzo mogłabym popękać.
                    A kobiety kiedyś (z perspektywy całej ludzkości, wcale nie tak dawno
                    temu) rodziły bez stosowania żadnych takich wynalazków jak na
                    przykład wspomniany balonik, a co ciekawe BEZ NACIĘCIA!
                    • gonia28b a swoją drogą... 26.11.08, 11:39
                      jeżeli poród rzeczywiście jest z komplikacjami, to wolałabym
                      cesarskie cięcie niż nacięcie krocza.
                    • robin2510 Re:Tak tylko że... 07.12.08, 13:47
                      A kobiety kiedyś (z perspektywy całej ludzkości, wcale nie tak dawno
                      > temu) rodziły bez stosowania żadnych takich wynalazków jak na
                      > przykład wspomniany balonik, a co ciekawe BEZ NACIĘCIA!

                      ...porozrywane w każdym możliwym miejscu, z rozciągniętym na maxa kroczem, mnie
                      tylko troszkę pocięli na 2 szwy , żyję i nic mi nie jest , do tego na drugi
                      dzień latałam jak bym nigdy nie rodziła, po 9 dniach szwy ściagnięto i nie
                      pamiętałam o tym że coś mi tam majstrowali. Do tego sprawność seksualna i
                      odczucia moje i męża takie jak przed porodem.
                      Uważam że nie należy generalizować, jedne lepiej czuja się po cięciu krocza
                      inne gorzej to znoszą , jednym się lepiej goją rany a innym nie wszystko zależy
                      od predyspozycji danej osoby. Akurat ze mną leżała na sali dziewczyna która nie
                      życzyła sobie ciecia, położne uszanowały jej decyzję , laskę porozrywało w kilku
                      miejscach, ja już dawno wychodziłam do domu a ona jeszcze musiała zostać w
                      szpitalu właśnie ze względu na jakieś komplikacje z tym związane.
                      • gonia28b Re:Tak tylko że... 08.12.08, 09:52
                        robin2510 napisała:

                        > ...porozrywane w każdym możliwym miejscu, z rozciągniętym na maxa
                        kroczem,

                        właśnie chodzi o to, że wcale nie koniecznie musi się to wiązać z
                        takimi późniejszymi przypadłościami, jakimi z patosem straszy się
                        nas w szpitalach i w szkołach rodzenia.
                        jak dla mnie (już o tym milion razy pisałam) żywymi i najlepszymi
                        dowodami, że rodzić bęz nacięcia się DA, są moja mama (urodziła nas
                        dwoje) i moja babcia (4 córki) - od żadnej z nich nie usłyszałam
                        orozciągnięciu, pękaniu we wszystkie strony i wypadaniu narządów.
                        Biorąc pod uwagę wyniki statystyczne Światowej Organizacji Zdrowia,
                        zadziwający jest fakt, że w polskich szpitalach rodzenie bęz
                        nacięcia jest w XXI wieku luksusem...
                        • szampanna Re:Tak tylko że... 08.12.08, 11:07
                          gonia, zaciekle broniąc swoich racji, nie wzięłaś pod uwagę tego, co
                          sama stawiasz jako argument - to, czy da się bez nacięcia czy nie,
                          to jest cecha osobnicza - i to, że Twoja mama i babcia rodziły BEZ,
                          to dla mnie właśnie dowód, że rodzinnie niejako macie elastyczne
                          krocza. Ja nie mam - i żadne ćwiczenia tu nie pomogły, ani poród w
                          wodzie, ani to że kolejny, ani że dzieci małe - i wciskając
                          bezkrytycznie takim dziewczynom jak ja jedyną prawdę, że nie powinno
                          się nacinać - możesz zrobić im krzywdę. Powtórzę - ochrona krocza
                          nie polega na NIE NACINANIU, tylko na tym, żeby naciąć lub nie, w
                          zależności od konkretnej sytuacji.
                          • gonia28b Re:Tak tylko że... 08.12.08, 15:01
                            nie...
                            zaciekle bronię swojej racji, widząc wyniki badań statystycznych
                            Swiatowej Organizacji WHO, według których jednoznacznie wynika, że
                            60% ogółu wszystkich kobiet w Polsce rodzących siłami natury, jest
                            okaleczane w imię idiotycznego sloganu "lepiej naciąć niż popękać".
                            Takim podejściem w żaden sposób nie można określić ochroną krocza -
                            ponieważ w ten sposób "tak na wszelki wypadek" nacina się
                            praktycznie wszystkie kobiety rodzące po raz pierszy.
                            A przykładem swojej mamy i babci jedynie popieram w całej
                            rozciągłości ideę ochrony krocza...
                            • robin2510 Re:Tak tylko że... 09.12.08, 08:00
                              Wiesz kiedyś słyszałam takie powiedzenie " jest jedna prawda, g...no prawda i
                              statystyka", ja nie wierzę w badania statystyczne , bo jak ktos miał ten
                              przedmiot w liceum czy na studiach to wie że statystyka to badanie na jakiejś
                              próbie np 20 kobiet w wieku x, dzieciach w wieku od ..do.. w województwie, i
                              jest jeszcze coś takiego w wyniku jak błąd dopuszczalny. Ja opieram się na
                              faktach namacalnych na swoim przykładzie, i przykładach konkretnych koleżanek ,
                              czy dalszych znajomych znanych mi z imienia i nazwiska.
                              Każdy jest inny jak napisałam, i każdy ma inne predyspozycje do gojenia sie ran.
                              Jak jesteś taką fanatyczką rodzenia bez naciecia to dlaczego nie napisałaś
                              oświadczenia ze tego sobie nie życzysz ???
                              • gonia28b Re:Tak tylko że... 09.12.08, 09:54
                                Kobieto, po pierwsze co, to weź przeczytaj jeszcze raz ze
                                zrozumieniem wszystkie moje posty w tym wątku.

                                to, że w Polsce nacina się praktycznie wszystkie pierworódki, to
                                raczej zakrawa na skrajny fanatyzm zabiegu epizjotomii.
                                Tak na chłopski rozum - to jest przecież logiczne! zakłada się, że
                                jak się natnie, to na 100% kobieta popęka!
                                W takiej sytuacji jakoś nie widać, żeby dopuszczano fakt, że każda
                                kobieta jest inna...
                                Ja akurat miałam to nieszczęście rodzić z nacięciem krocza i tylko
                                mogę sobie wyobrazić komfort rodzenia bez nacięcia.

                                Dalej - statystyki - dziewczyno, widać, że nie wiesz o czym w ogóle
                                tutaj się pisze.
                                ktoś już w tym wątku napisał, że w krajach Europy Zachodniej i w
                                Ameryce, nacina się zaledwie kilkanaście procent przypadków ogółu
                                wszystkich kobiet rodzących siłami natury, podczas gdy w Polsce jest
                                to w sumie około 80% oraz praktycznie wszystkie pierworódki...
                                nawet jeśli weźmie się pod uwage jakiś dopuszczalny błąd
                                statystyczny, widac, że różnica jest kolosalna.

                                W krajach Zachodnioeuropejskich nia ma czegos takiego jak
                                oświadczenie o braku zgody na wykonanie zabiegu epizjotomii, tam się
                                to robi tylko wtedy, kiedy zachodzi KONIECZNOŚĆ.
                                to chore, żeby konieczne było podpisanie jakiegoś papierka, żeby
                                zagwarantować sobie komfort rodzenia bez nacięcia krocza.
                                • robin2510 Re:Tak tylko że... 09.12.08, 18:43
                                  To już "kobieto" tak w skrócie :to trzeba było jechać i rodzić do "krajów
                                  Europy Zachodniej" bez nacinania a nie teraz biadolisz, jak już napisałam
                                  wcześniej, mogłaś iść do szpitala z oswiadczeniem że tego sobie nie życzysz....
                                  • gonia28b Re:Tak tylko że... 10.12.08, 18:43
                                    tak, tylko, ze ja nie myślę tylko i wyłącznie o własnych czterech
                                    literach, dzięki takiej postawie jak Twoja, w Polsce nadal będą
                                    cięli wszystkie pierworódki "jak leci" czyli rutynowo...
                                    gratuluję zrozumienia problemu...
                                    • robin2510 Re:Tak tylko że... 10.12.08, 18:57
                                      Nie jestem ministrem zdrowia aby o tym decydować, moja postawa nie ma tu nic do
                                      tego, ja mieszkam Polsce tu są takie realia i ani ja ani ty ani 100 innych
                                      kobiet a raczej ich opinie nic tu nie pomogą. Ja z tym problemu nie mam, nie
                                      chcę być już doprawdy złośliwa gonia ale wydaje mi się że chyba masz jakiś uraz
                                      psychiczny z tym związany , idź na rozmowę do psychologa w tej sprawie czy jak
                                      albo pogadaj z bliskimi taka moja dobra rada ...
                                      pozdrawiam
                                      • gonia28b Re:Tak tylko że... 10.12.08, 21:05
                                        Robin, staram się normalnie z Tobą dyskutować...
                                        i powtarzam, to nie jest tylko mój problem, pomijam tutaj, że
                                        faktycznie źle to wspominam, bo po co było nacinać, jeśli nie było
                                        to konieczne???
                                        Nie jest to tylko mój problem, ale problem nasz, wspólny, wszystkich
                                        kobiet, które w radości i bez niepotrzebnego bólu pragną zostać
                                        matkami.
                                        Jeśli Tobie to nie przeszkadzało, to tylko się cieszyć, ale nie
                                        oznacza, to, że wszystkie inne kobiety mają kłaść uszy po sobie, a
                                        jak chcą być "niegrzeczne", to będą mogły mieć pretensje tylko do
                                        samej siebie.
                                        Jeśli chodzi o mnie, to od porodu minęły już prawie trzy lata.
                                        Miałam depresję poporodową i spędziłam trochę czasu u psychologa.
                                        ale niestety wieść o tym, że pani psycholog troje dzieci urodziła,
                                        każdemu porodowi towarzyszyło nacięcie, w tym jedno na 15 szwów, to
                                        sorry, ale mogę tylko najmocniej i szczerze współvczuć tego ile się
                                        namęczyła z bólem.

                                        Ponadto, temat był wałkowany na tym forum milion razy - polecam
                                        wyszukiwarkę, a tymczasem, przytoczę jeszcze tutaj taki oto wątek:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=79272232&a=79354761

                                        To od postawy nas wszystkich, a nie tylko Twojej czy mojej zależy,
                                        to jak będziemy rodzić w naszych polskich szpitalach, bez
                                        konieczności stawiania sprawy na ostrzu noża, czy porodowej
                                        emigracji...

                                        pozdrawiam również smile
                          • go_nka1 Re:Tak tylko że... 10.12.08, 16:30
                            szampanna napisała:

                            > gonia, zaciekle broniąc swoich racji, nie wzięłaś pod uwagę tego, co
                            > sama stawiasz jako argument - to, czy da się bez nacięcia czy nie,
                            > to jest cecha osobnicza - i to, że Twoja mama i babcia rodziły BEZ,
                            > to dla mnie właśnie dowód, że rodzinnie niejako macie elastyczne
                            > krocza. Ja nie mam - i żadne ćwiczenia tu nie pomogły, ani poród w
                            > wodzie, ani to że kolejny, ani że dzieci małe - i wciskając
                            > bezkrytycznie takim dziewczynom jak ja jedyną prawdę, że nie powinno
                            > się nacinać - możesz zrobić im krzywdę. Powtórzę - ochrona krocza
                            > nie polega na NIE NACINANIU, tylko na tym, żeby naciąć lub nie, w
                            > zależności od konkretnej sytuacji.


                            Dobrze powiedziane, a w zasadzie napisane, nic dodać nic ująćsmile
            • go_nka1 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 07.12.08, 15:14
              skinnycow napisała:

              > Ja juz się nie bedę powtarzać, ale mi skora cierpnie, jak słyszę te
              > wszystkie głosy, że nacięcie nie jest takie złe i w ogóle, że można
              > potem normalnie funkcjonować itp. itd. Brrrrrrr!!!! Cieszę się, że
              > miałam szczęście tego uniknąć!

              Jeśli miałaś takie "szczęście" i uniknęłas nacinania, to skąd możesz wiedzieć
              jak to jest po nacięciu? Jestem po 2 porodachi 2 nacięciach, funkcjonuję
              normalnie, nic nie boli, normalnie bez żadnych problemów współzyjemy z
              meżem,więc myślę troche mniej mitologii, a więcej rozsadku.
              • robin2510 Re: 100% prawdy n/t 07.12.08, 16:13

              • awszystkomijedno Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 08.12.08, 23:11

                >
                > Jeśli miałaś takie "szczęście" i uniknęłas nacinania, to skąd
                możesz wiedzieć
                > jak to jest po nacięciu? Jestem po 2 porodachi 2 nacięciach,
                funkcjonuję
                > normalnie, nic nie boli, normalnie bez żadnych problemów
                współzyjemy z
                > meżem,więc myślę troche mniej mitologii, a więcej rozsadku.

                o czym ty wogóle piszesz! jakiej mitologii! przecież tylko w europie
                środkowej i wschodniej tną większość pierwiastek i czego najlepszym
                dowodem jesteś ty - wieloródek, a w innych krajak : Anglia 14% USA
                30%, o czym to świadczy, o mitologii? nie o rozsądku właśnie
                Boże ile jeszcze trzeba aby ta patologia w polskiej służbie zdrowia
                się skończyła. Kiedy w końcu pozwolą kobiecie rodzić w pozycji w
                jakiej czuje się najlepiej. Kiedy przestaną przespieszać porodu
                oksytocyną... itd itd


                • go_nka1 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 10.12.08, 16:14
                  awszystkomijedno napisała:

                  >
                  > >

                  >
                  > o czym ty wogóle piszesz! jakiej mitologii! przecież tylko w europie
                  > środkowej i wschodniej tną większość pierwiastek i czego najlepszym
                  > dowodem jesteś ty - wieloródek, a w innych krajak : Anglia 14% USA
                  > 30%, o czym to świadczy, o mitologii? nie o rozsądku właśnie
                  > Boże ile jeszcze trzeba aby ta patologia w polskiej służbie zdrowia
                  > się skończyła. Kiedy w końcu pozwolą kobiecie rodzić w pozycji w
                  > jakiej czuje się najlepiej. Kiedy przestaną przespieszać porodu
                  > oksytocyną... itd itd
                  >
                  >
                  O czym piszę?to może czytaj ze zrozumieniem.Mitologią nazwałam te bzdury, że po
                  nacięciu nie można normalnie funkcjonować (opinia osoby która owego nacięcia nie
                  miała), nie odnosiłam się do statystyk.A jeżeli chodzi o ścisłość to przed
                  pierwszym porodem omawiałam tą sprawę z połozną, przy drugim zapytano mnie czy w
                  razie konieczności zgadzam się na nacięcie, więc nic nie działo się rutynowo.Nie
                  wiem czy już rodziłaś czy dopiero będziesz, chroń swoje krocze za wszelką cenę,
                  przeciwdziałaj patologii w polskich szpitalach. Osobiście uważam, ze lepiej
                  kiedy natnie się krocze w sposób kontrolowany niż ono pęknie w sposób całkowicie
                  dowolny, bo co w wypadku np pęknięcia zwieracza odbytu, a konsekwencje jego
                  uszkodzenia są dotkliwe i trudne w leczeniu.Jak dla mnie to już wystarczający
                  argument za nacięciem, oczywiście nie rutynowo, tylko z konieczności.Poza tym to
                  z profesjonalizmem osoby zakładającej szwy jest związana bolesność blizny po
                  zagojeniu, nie z samym nacięciem.Prawidłowy szew goi sie szybko i bezbolesnie, a
                  błedy szyjacego są przyczyną bolesności blizny po porodzie czy dyskomfortu przy
                  wspólżyciu.A przecież przy naturalnym pęknieciu też szwy się zakłada.Niestety
                  spora wiekszość obrończyń krocza wmawia dziewczynom czekajacym na swój pierwszy
                  poród, że nacięcie to najgorsze zło tego świata, którego trzeba unikać, a wrecz
                  odmówić, bo lepiej popekać naturalnie.Moga zagwarantować,że w 100% bedzie
                  ok?Oczywiśćie nie każdy poród kończy sie peknieciem zwieracza jednak takie
                  przypadki się zdarzają.Wydaje mi się że decyzja o zabiegu powinna być
                  podejmowana na sali porodowej w momencie gdy rodzi sie główka, nie wcześnie
                  czyli "absolutnie nie zgadzam się na nacięcie bo np ćwiczyłam mięśnie krocza",
                  bo wtedy mozna ocenić czy krocze matki jest dostatecznie elastyczne w stosunku
                  do wielkości główki.
              • gonia28b za przeproszeniem, kolejne pitolenie.... 08.12.08, 23:14
                o tym, że czarne jest białe lub na odwrót...
                miałam właśnie to nieszczęscie rodzić z nacięciem krocza
                podobno dla dobra dziecka
                jeżeli mam komuś być wdzięczna za ocalenie dziecka, to dlaczego nie
                zrobiono cc? ciekawe co by było, gdybym do szpitala zgłosiła się na
                przykład tydzień później, bo przecież nic by się nie działo????
                to taka właśnie hipokryzja...
                jeśli mają rotować życie dzieck, to proszę o cc, za nacięcie
                stanowczo dziękuję....

                PS. na współżycie seksualne ogólnie nie narzekam, ale nie można
                powiedzieć, że jest bez różnicy, bo mimo ćwiczeń mięśni Kegla czuję,
                że są one osłabione, a pochwa troszkę rozciągnięta.
                nikt mi nie wmówi, że nacięcie chroni przed jakimiś przykrymi
                konsekwencjami, bo tak wcale nie jest...
              • skinnycow Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 12.12.08, 13:24
                > Jeśli miałaś takie "szczęście" i uniknęłas nacinania, to skąd
                możesz wiedzieć
                > jak to jest po nacięciu? Jestem po 2 porodachi 2 nacięciach,
                funkcjonuję
                > normalnie, nic nie boli, normalnie bez żadnych problemów
                współzyjemy z
                > meżem,więc myślę troche mniej mitologii, a więcej rozsadku

                Stąd wiem jak to jest bo leżałam na sali poporodowej 2 doby i miałam
                okazję zobaczyć jak cierpią dziewczyny, które były nacięte. Zresztą
                rozmawiam na ten temat z koleżankami, które były nacięte i najgorsze
                wspomninie z porodu i połogu, jakie mają to nacięcie i
                dyskomfort/ból po nacięciu odpowiednio. Myślę, że tu nie chodzi o
                szczęscie ale o świadomość faktu, że nacięcie to najczęściej zbędna
                ingerencja w poród. I tu mam szczęscie, że taką świadomość miałam i
                wiedziłam jak tego uniknąć. I żadna nie wmówi mi, że jest tak różowo
                po nacięciu i w ogóle nie ma problemu z późniejszym współżyciem itp.
                itd. Nigdy w to nie uwierzę.
                • jagna_jagna Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 12.12.08, 14:25
                  Mnie to tylko ciekawi jak kobiety rodziły przez tysiące lat kiedy jak
                  przypuszczam (może się mylę) "akuszerka" nie cięła i jakoś te kobity przeżywały,
                  rodziły nawet po kilkanaście razy, nie mówiąc już o tym przysłowiowym powrocie
                  do kopania ziemniaków zaraz po porodzie wink.
                • go_nka1 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 12.12.08, 15:59
                  skinnycow napisała:

                  > > Jeśli miałaś takie "szczęście" i uniknęłas nacinania, to skąd
                  > możesz wiedzieć

                  >
                  > Stąd wiem jak to jest bo leżałam na sali poporodowej 2 doby i miałam
                  > okazję zobaczyć jak cierpią dziewczyny, które były nacięte. Zresztą
                  > rozmawiam na ten temat z koleżankami, które były nacięte i najgorsze
                  > wspomninie z porodu i połogu, jakie mają to nacięcie i
                  > dyskomfort/ból po nacięciu odpowiednio. Myślę, że tu nie chodzi o
                  > szczęscie ale o świadomość faktu, że nacięcie to najczęściej zbędna
                  > ingerencja w poród. I tu mam szczęscie, że taką świadomość miałam i
                  > wiedziłam jak tego uniknąć. I żadna nie wmówi mi, że jest tak różowo
                  > po nacięciu i w ogóle nie ma problemu z późniejszym współżyciem itp.
                  > itd. Nigdy w to nie uwierzę.

                  Po pierwsze nacięcie nie boli ponieważ jest wykonywane w czasie skórczu, po
                  drugie na sali porodowej też nie byłam sama, a z dziewczyną ,która nacięcia nie
                  miała,(nie było takiej potrzeby) i też odczuwała dyskomfort po naturalnym
                  peknięciu i założeniu szwów, a po trzecie ,co jest najśmieszniejsze, wiecej
                  wiesz o moim współzyciu niż ja sama. Masz rację to ściema,wyję z bólu przy
                  każdym zbliżeniu z mężem (on pewnie myśli że to orgazm), nie mogę normalnie
                  funkjonowac, nie wspominajac już o tym, że ledwo siadam, ale zagryzam zęby i
                  cierpię, przeklinając naciecie....Oczywiscie ostatnia sekwencja to ironia na
                  wypadek gdybyś miała jakieś wątpliwości.Jeszcze jedno, nie wypowiadaj sie za
                  kogoś jesli nie masz o czymś pojęcia, a opowieści po pododzie są czasami
                  przesadzone.Jeżeli czegoś sama nie doświadczyłaś to nie masz argumentu w
                  dyskusji i nie możesz wypowiadać jednoznacznych opinii,możesz co najwyżej
                  przypuszczać.
                  • go_nka1 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 12.12.08, 16:13
                    miało być w czasie "skurczu"
                  • szampanna Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 12.12.08, 17:34
                    a po trzecie ,co jest najśmieszniejsze, wiecej
                    > wiesz o moim współzyciu niż ja sama. Masz rację to ściema,wyję z
                    bólu przy
                    > każdym zbliżeniu z mężem (on pewnie myśli że to orgazm), nie mogę
                    normalnie
                    > funkjonowac, nie wspominajac już o tym, że ledwo siadam, ale
                    zagryzam zęby i
                    > cierpię, przeklinając naciecie....
                    hehehehe! go_nka1, no wiesz, ja tak samo po 2 nacięciach! wink
                    A jeśli już poruszamy temat bólu w połogu, to u mnie krocze to
                    pikuś - zwariować to można od bólu zwijającej się macicy. Mnie
                    bołało niemal tak bardzo jak sam poród. A na to już nie ma rady tongue_out
                  • skinnycow Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 15.12.08, 09:22
                    >Jeżeli czegoś sama nie doświadczyłaś to nie masz argumentu w
                    > dyskusji i nie możesz wypowiadać jednoznacznych opinii,możesz co
                    najwyżej
                    > przypuszczać.

                    I vice versa - też możesz przypuszczać jaki to jest komfort nie być
                    naciętym, więc nie broń tego nacięcia tak zaciekle. Możesz tylko
                    przypuszczać ile bólu i cierpienia można w ten sposób oszczędzić.
                    Zresztą, skoro ty nie masz żadnych dolegliwośći po nacięciu nie
                    oznacza, że wszystkie kobiety też tak mają. A ja jestem pewna, że
                    te, które nie zostały rutynowo nacięte i nie pękły cieszą się bardzo
                    dobrym samopoczuciem zaraz po porodzie jak i później. Czego jestem
                    najlepszym przykłademsmile
                    • go_nka1 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 15.12.08, 14:35
                      skinnycow napisała:
                      >
                      > I vice versa - też możesz przypuszczać jaki to jest komfort nie być
                      > naciętym, więc nie broń tego nacięcia tak zaciekle. Możesz tylko
                      > przypuszczać ile bólu i cierpienia można w ten sposób oszczędzić.
                      > Zresztą, skoro ty nie masz żadnych dolegliwośći po nacięciu nie
                      > oznacza, że wszystkie kobiety też tak mają. A ja jestem pewna, że
                      > te, które nie zostały rutynowo nacięte i nie pękły cieszą się bardzo
                      > dobrym samopoczuciem zaraz po porodzie jak i później. Czego jestem
                      > najlepszym przykładem

                      Nie bronię naciecia zaciekle, wyraziłam tylko opinię,że po nim mozna normalnie
                      funkcjonować.Gdybyś uważnie czytała moje posty, to wiedziałabyś, że jestem za
                      nacinaniem z konieczności, a nie za rutynowym cięciem.Nigdy też nie twierdziłam,
                      ze nie jest komfortowe urodzenie bez nacięcia i pękniecia.Nie wypowiadałam się
                      także za inne kobiety,opisałam swoje doświadczenia.
        • robin2510 Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 07.12.08, 16:15
          gonia28b napisała:

          > owszem w trakcie porodu nie jest to żaden problem
          > żadfnym problemem nie jest też cierpieć przez ileś tam godzin bólu z
          > powodu skurczów.
          > Przwdziwy problem zaczyna się dopiero porodzie, kiedy to okazuje
          > się, że jeszcze przez całe wiele dni, tygodni dzięki
          > takiej "uprzejmości" nie można normalnie funkcjonować, a przez wiele
          > miesięcy, a nawet przez całe życie (rzadko, ale bywa i tak) ta rana
          > daje o sobie znać...
          > a ponieważ znajduje się ona w miejscu najbardziej intymnym, może
          > więc skutecznie "zatruć" życie...
          >
          > poza tym proponuję użyć swoje własnej wyobraźni i logicznego
          > pomyślunku...


          OMG !!!! kobieto kto ci takich bzdur nakłamał !!!!!
          • gonia28b Re: w nacięciu krocza - nie widzę żadnego ułatwie 08.12.08, 09:55
            robin2510 napisała:

            > OMG !!!! kobieto kto ci takich bzdur nakłamał !!!!!

            OMG !!!! kobieto, ze swojego WŁASNEGO doświadczenia piszę...
    • fanfranka Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 07.12.08, 12:18
      Witajcie dziewczyny!
      Chciałam zabrac głos i polecic wszystkim Epino, przyrzad do
      rozciagania miesni krocza.Dowiedziałam sie o nim przegladajac posty
      na tym forum.Moj syn urodził się w kwietniu z waga 4.200kg, ale
      dzieki cwiczeniom obyło sie bez naciecia! Lekarz, ktory badał mnie
      po porodzie, nie mogł uwierzyc i powiedział ze jest pod wrazeniem
      przyrzadu!Tak samo zreszta jak moja gin, stwierdziła, ze bedzie
      polecać.Ja po porodzie byłam w pełni sprawna, mogłam prawie zrobić
      szpagat.Dziewczyny z mojej sali nie mogły uwiezyc.Pisze o tym, bo
      sama mialam problem z dotarciem do informacji na ten temat. Nikt nic
      nie wie i nie słyszał.A to na prawde działa! Polecam znajomym, a te
      które uzywały polecaja dalej.Zyce przyszłym mamom powodzenia
      Swoj sprzet kupiłam w Niemczech, ale wiem, ze teraz jest juz polski
      przedstawiciel.
      • gonia28b Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 08.12.08, 09:57
        dziękujemy za pozytywny post! smile
        bo widać nikt nie chce uwierzyć (zwłaszcza te dziewczyny po
        nacięciu), jaki to jest luksus urodzić bez nacięcia...

        Pozdrawiam! smile
    • rhita Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 09.12.08, 10:21
      Ja miałam wielkie szczęście przy porodzie - nie dość, że był błyskawiczny (mimo,
      że pierwszy), to jeszcze położna współdziałała z Fundacją Rodzić Po Ludzku i
      mimo lekarki (która również jak twoja twierdzi, że bez nacinania to się wszystko
      rozciąga) nie nacięła mnie. Powiedziała, że za bardzo nie było kiedy smile no i
      nie było potrzeby. Fakt, popękałam nieco, ale w ogóle tego nie czułam, a już 3
      dni po porodzie mogłam normalnie siedzieć "po turecku" bez bólu. Lekarka trochę
      się namęczyła z szyciem i psioczyła, bo oczywiście łatwiej zszyć jedną prostą
      kreskę niż kilka porwanych malutkich.
      Polecam ćwiczenie mięśni Kegla, ja trochę zaniedbałam i efekty niestety widzę sad
      A z seksem to miałam problemy jeszcze 3 miesiące po porodzie, bo jedna blizna
      bolała (mam wrażenie, że było źle zszyte). Trudno mi jednak powiedzieć, czy po
      nacięciu też by bolało, bo ja akurat miałam zakażenie gronkowcem i wszystko się
      skomplikowałosad Generalnie koleżanka lekarz tłumaczyła mi, że jeśli skóra wokół
      krocza napina się tak, że robi się biała, to raczej należy naciąć. Ponoć to
      widać - no rodząca nie ma jak zobaczyć to nie wie. Wszystko zależy od sytuacji,
      ale ja jednak cieszę się, że mnie nie nacięli.
    • pestka_ks Są różne "szkoły" 10.12.08, 17:07
      W zależności od poglądów nie tylko lekarzy i całego personelu, ale też wśród
      tych, które już rodziły.
      Ja osobiście (jestem w drugiej ciąży), nie chce być nacinana drugi raz, bo
      nacięcie bardzo skomplikowało mi życie po porodzie (dostałam uczulenia a później
      zakażenia od użytych nici,długo nie mogłam chodzić i normalnie funkcjonować).
      Z drugiej strony wiem że może to być konieczne, a wręcz nie da się inaczej
      (jeśli raz byłaś nacięta za drugim razem możne się bez tego niestety nie obejść) sad(

      Ogólnie faktem jest że w Polsce ten zabieg jest bardzo nadużywany, a wręcz dla
      wielu położnych jest to swoista recepta na udany poródsad
      Myślę, że grunt to mieć przy sobie dobra położną, która słucha ale tez potrafi
      przedstawić argumenty za i przeciw, bo może się akurat okazać że nacięcie będzie
      nieuniknione.
      Ja właśnie tego żałuję- nie "umówiłam się" z jakąś polecaną położną, a ta z
      przypadku w ogóle miała w nosie co mówię czego chcę- zupełnie straciła słuch
      biedaczka;P
      Pozdrawiam
      • gonia28b Re: Są różne "szkoły" 10.12.08, 21:14
        dobra położna, to niestety rzadkość...
        ja rozmawiałam ze "swoją" położną przed porodem, ale w ogóle się nie
        rozumiałyśmy - ona opowiadała swoje (totalne brednie moim zdaniem),
        a ja swoje... wydaje mi się, że panuje taki swoisty "ciemnogród"
        czyli zjawisko typowych klapek na oczy...

        no cóż... nie chcę być złośliwa, ale podpiszę ten cholerny papierek
        o nie zgadzaniu się na zabieg epizjotomii, a w razie jak dziecko
        będzie poowijane pępowiną i poród naprawdę może się źle skończyć, to
        będę mogła mieć pretensje tylko do siebie samej...
        to jest niestety smutna prawda o polskim położnictwie... sad
        • szampanna Re: Są różne "szkoły" 10.12.08, 21:47
          > no cóż... nie chcę być złośliwa, ale podpiszę ten cholerny
          papierek
          > o nie zgadzaniu się na zabieg epizjotomii, a w razie jak dziecko
          > będzie poowijane pępowiną i poród naprawdę może się źle skończyć,
          to
          > będę mogła mieć pretensje tylko do siebie samej...
          no cóż... pozostaje "podziwiać" Cię za tak daleko idące poświęcenie
          w walce z ciemnogrodem, że jestes skłonna rzucić na szalę zdrowie i
          życie swojego dziecka. Więcej komentarza nie trzeba - przypominam
          tak tylko dyskretnie, że za świadome spowodowanie zagrożenia życia
          dziecka ( a tym może się w skrajnej sytuacji okazać ten papierek)
          grozi odpowiedzialność karna.
          • gonia28b Re: Są różne "szkoły" 11.12.08, 07:43
            i o to tutaj właśnie chodzi.
            rodząc w polskim szpitalu musisz być świadoma, że labo natną krocze,
            czy zachodzi taka konieczność czy nie - tak na wszelki wypadek, albo
            podpisujesz ten nieszczęsny papierek.
            to jest patologia... uncertain

            i o to właśnie tutaj cały czas walczymy - o ochronę krocza, czyli o
            to, żeby nacinano je tylko w razie konieczności, a jak wiadomo w
            Polsce zabieg epizjotomii jest stanoczo nadużywany...
    • mamamai77 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 12.12.08, 23:08
      JA jestem przedstawicielką tej drugiej strony łóżka porodowego i też
      chcę coś wyjaśnić.
      Położna nie nacina krocza bo tak jej wygodniej,bo tak jest szybciej
      itd.
      My naprawdę cieszymy się jak krocze jest ochronione i jesteśmy z
      tego dumne.Nacięcie nie ułatwia wcale pracy jak piszecie -przecież
      trzeba potem zszyć-czyli dodatkowy zestaw do szycia musimy potem
      umyć ,sterylizować ,musimy asystować lekarzowi przy szyciu,bo np.
      będzie chciał,żeby potrzymać wzierniki.JAK widać nie jest to tak,że
      natnę to będzie szybciej.Faktem jest,ze pierwiastki czyli kobiety
      które pierwszy raz rodzą bardzo rzadko mają poddatne krocze na
      tyle,żeby głowka dziecka nawet małego przeszła bez obrażeń krocza.My
      widzimy jak pacjentka prze,czy krocze się napina odpowiednio,czy
      rodząca nie zaciska mimowolnie mięśni,czy krocze się samo
      nie "rozłazi" co częste jest przy upławach w ciązy.Nie robimy
      tego ,zeby było wygodniej czy szybciej.Wieloródka u której krocze po
      pierszym porodzie jest już bardziej elastyczne staramy się chronić i
      to z dużym skutkiem.Zdarza się jednak,że w miejscu blizny nie chce
      się ono rozciągnąć i też trzeba zrobić malutkie nacięcie.
      Dziewczyny,nie przesadzajcie bo naprawdę popękane krocze łącznie z
      odbytem,gdzie do szycia woła sie chirurga ,bo sam ginekolog nie da
      rady zebrać tego do kupy jest gorsze od nacięcia,które wykonane w
      odpowiednim momencie i w znieczuleniu miejscowym nie boli i goi sie
      kilka dni.
      SZanuje decyzję dziewczyn,które podpisują deklarację,że nie chcą być
      nacinane,ale to naprawdę n ie jest nasza fanaberia.Położna jak
      ochroni krocze jest dumna i lekarz też zadowolony bo nie ma szycia i
      dodatkowej pracy.
      Więcej zaufania do personelu,my naprawdę chcemy dobrze,
      Pozdrawiam wszystkie mamy.
      • berna_dette Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 13.12.08, 08:10
        mamamai77 - a w jakiej pozycji rodzą te pierwiastki? Daje Pani mozliwość wyboru
        pozycji do parcia? bo w pozycji wertykalnej pozycji nawet u pierwiastek nacięcie
        jest potrzebne u 20% kobiet?
        • mamamai77 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 13.12.08, 22:31
          NIESTETY,nie ja decyduje o ostatecznej pozycji do porodu i
          faktycznie na ostatnie parę skurczy wchodzi się na łóżko.Ubolewam
          nad tym,ale nie pozwalają nam odbierać porodu np.w kucki.
          Często pierwsza faza parcia jest właśnie w pozycji na kucąco,czy
          kolankowo-łokcioweJ aż głowa się ładnie ustali w kanale rodnym.
          Bywa i tak,że kobiety nie chcą wstać z łózka mimo,że zachęcamy,że
          będzie szybciej,żę siła grawitacji itp...
          • berna_dette Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 14.12.08, 17:42
            ale dlaczego nie pozwalają? Dla bezpieczeństwa? to lepiej rozciąć ciało niż
            pozwolic kobiecie na rodzenie w kucki? Nie mogą panie czegoś z tym zrobić? A co
            jesli bym przyszła rodzić i nie weszła na łóżko do parcia?
            • mamamai77 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 14.12.08, 21:41
              NIE pozwalają i tyle.Ja nawet z ciekawości chciałabym urodzić w ten
              sposób z rodzącą,chociaż pewnie odpępnienie dziecka było by trochę
              trudniejsze,bo trzeba założyć dwa narzędzia przeciąć między nimi i
              jeszcze jakoś dziecko trzymać.Wracając do ochrony nieraz jest
              sytuacja,że my chcemy chronić a lekarz mówi ciąc i tyle!nie mamy
              dużo do gadnia bo to on potem odpowiada za wszelkie "szkody"
              Powtórzę jeszcze raz jak jest nas na porodowej 24 połóżne ,tak każda
              jak tylko może stara się chronić kroczę bo dla nas też to jest
              sukces,że dobrze prowadziłyśmy poród i udało się urodzić bez
              nacięcia.
              • berna_dette Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 17.12.08, 12:56
                mamamai77 a co jeżeli kobieta poprostu nie zgodzi sie wejść na łózko? Była Pani
                kiedys w takiej sytuacji?
      • gonia28b Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 14.12.08, 22:32
        o! dzień dobry, witam zatem panią położną... smile

        mam tylko jedno pytanie do Pani: zna Pani pojęcie dyplomacji?
        pytam, bo odnoszę wrażenie, że Pani wypowiedź jest właśnie taką
        ułożoną wyuczoną formułką - która w jakiś tam dyplomatyczny sposób w
        pewnym stopniu godzi racje rodzącej z racją personelu na oddziale
        położniczym.
        Rozumiem, że jest Pani pracownikiem szpitala i musi Pani wykonywać
        rozporządzenia i zalecenia Pani zwierzchników, ale cieszy się też
        sukcesami i tym, że pacjentowi jest "dobrze" - to naturalne... smile

        Odnoszę wrażenie, iż teoria o tym, że lepiej naciąć niż popękać,
        powstała dokładnie w momencie kiedy je wynaleziono.
        a wynaleziono je o ile mi wiadomo niespełna 100 lat temu w Stanach
        Zjednoczonych Ameryki Północnej. 100 lat na przestrzeni istnienia
        ludzkośći to naprawdę...
        nasuwa się więc pytanie jak kobiety "zawsze" rodziły dzieci - było
        bez nacięcia w ogóle i było ok...
        Badania statystyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która w
        dzisiejszym świecie cywilizacji istnieje (i całe szczęście),
        dowodzą, że zabieg epizjotomii konieczny jest zaledwie w 20%
        wszystkich przypadków porodów siłami natury - dlaczego więc w Polsce
        nacina się prawie wszystkie pierworódki? Niech mi ktoś odpowie na
        pytanie czym się różni krocze przeciętnej Polki od krocza jakiejś
        innej pani, mieszkanki na przykład Wielkiej Brytanii... ??????

        Te pytania nie są kierowane do Pani, ale do jakiejś "wyższej
        instancji" i niestety wciąż pozostają one bez odpowiedzi.
        Niestety, ponieważ tak naprawdę, żadna z nas nie chce podpisywać
        jakiegoś papierka po to, żeby zapenić sobie ochronę krocza.

        Pozdrawiam i życzę jak najwięcej sukcesów w pracy smile
      • awszystkomijedno Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 16.12.08, 13:30
        to może mi Pani wytłumaczy, dlaczego w Polsce pierworódki nacina się
        niemal 100%, a np w Anglii czy Holandii 14% ????????
        Rutyniarstwo jak nic!!!!!
    • mamamada Re: Nacięcie krocza 15.12.08, 04:59
      Dyskusji o nacinaniu było już na tym forum mnóstwo, w tej też już
      padły chyba wszystkie możliwe argumentów.
      Awszystkomijedno napisała "Boże ile jeszcze trzeba aby ta patologia
      w polskiej służbie zdrowia się skończyła. Kiedy w końcu pozwolą
      kobiecie rodzić w pozycji w jakiej czuje się najlepiej. Kiedy
      przestaną przespieszać porodu oksytocyną... itd itd"

      Od roku w ministerstwie zdrowia pracuje zespół, który ma opracować
      standardy opieki okołoporodowej - w tym standard porodu. W zespole
      są m. in.lekarze (położnicy i neonatolodzy) i urzędnicy - pełny
      skład tutaj:
      www.mz.gov.pl/wwwmz/index?
      mr=q491&ms=383&ml=pl&mi=383&mx=0&mt=&my=0&ma=09546

      I mozna do nich pisać - domagając się uwzględnienia w tych
      standardach konkretnych (s)praw, które są dla Was ważne: m.in. prawa
      do rutynowej ochrony krocza zgodnie z zaleceniami WHO(zamiast
      rutynowego nacinania), prawa do wyboru pozycji podczas porodu, do
      pobytu z dzieckiem po porodzie w szpitalu (na tzw. oddziale rooming-
      in) - i innych, same sobie odpowiedzcie, jakich.

      Maile (wnioski) można kierować na adres: kancelaria@mz.gov.pl z
      dopiskiem: do Przewodniczącej do spraw opracowania projektu
      standardu opieki okołoporodowej w Departamencie Zdrowia Publicznego.

      Przewodnicząca zespołu jest urzędnikiem ministerstwa, a ministerstwo
      MA OBOWIĄZEK odpowiadać na skierowane do niego wnioski. Mówi o tym
      specjalne zarządzenie, które jest na ich stronie internetowej:
      www.mz.gov.pl/wwwmz/index?
      mr=m111111&ms=&ml=pl&mi=&mx=0&mt=&my=0&ma=01640

      WAŻNE: jeśli chcecie, żeby mail został rozpatrzony, musi być
      podpisany imieniem, nazwiskiem i zawierać adres (może to być adres e-
      mail) piszącej osoby (takie wymogi zawiera zarządzenie, do którego
      link wrzuciłam wyżej).

      Maili będących wnioskami, czyli np. zawierających sformułowania
      typu: "wnioskuję o uwzględnienie w opracowywanych standardach prwawa
      do.... ", urzędnicy nie mogą pozostawić bez odpowiedzi.
      • joannaxpd Re: Nacięcie krocza 16.12.08, 14:22
        witam
        mamamada dziękuję za informacje, właśnie przed chwilą napisałam swój
        wniosek:

        Szanowna Pani Przewodnicząca
        W imieniu swoim jak i wielu kobiet i matek zwracam się do Pani z
        wnioskiem o uwzględnienie w opacowywanych standardach opieki
        okołoporodowej, aby każda kobieta miała prawo rodzić w pozycji, w
        jakiej
        czuje się najwygodniej. Aby były uwzględnione pozycje wertykalne.
        Dodam,
        że chodzi o drugą fazę porodu, w której to rodzi się dziecko. O ile
        w
        pierwszej fazie porodu w wielu szpitalach kobieta może przyjmować
        pozycję jaką chce, to w drugiej fazie zmusza się ją do przyjęcia
        pozycji
        leżącej na wznak. Przecież to jest najgorsza pozycja z możliwych.
        Wymusza ona w następstwie nacięcie krocza, gdyż główka dziecka na
        nie
        napiera. Wnioskuję również (co jest w zaleceniach WHO) aby nie
        poddawać
        kobiet rutynowemu zabiegowi epizjotomii, co ma niestety miejsce w
        Polskiej służbie zdrowia. I chociaż ordynatorzy oddziałów głośno o
        tym
        nie mówią, to statystyki nie pozostawiają złudzeń. Niemal 100%
        pierwiastem poddawana jest temu niepotrzebnemu zabiegowi (dodam dla
        porównania, że w Anglii odsetek ten wynosi 14%, a w Stanach
        Zjednoczonych 30%)
        I jeszcze jedna uwaga, aby nie przyspieszać porodów oksytocyną. W
        niektórych szpitalach większość kobiet na wstępie dostaje dawkę
        oksytocyny, co nierzadko w następstwie wymusza nacięcie krocza lub
        cesarskie cięcie.

        Reasumując:
        -dać prawo każdej kobiecie do urodzenia dziecka w dowolnej pozycjii
        -nich zabieg epizjotomii według zaleceń WHO zostanie ograniczony
        do 10-20%
        -nie przyspieszać porodów syntetyczną oksytocyną, dać kobiecie
        komfort i czas na urodzenie swojego dziecka


        Proszę o uwzględnienie mojego wniosku
        Katarzyna Kowalska
        email: xxx

        mamamada, dałaś mi nadzieję, że można jednak coś w tej kwestii
        zrobić smile pozdrawiam
    • maggie32-1 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 16.12.08, 20:26
      ciesze sie ze miaszkam w Anglii bo tu sie juz w zasadzie tego
      kobietom nie robi, chyba ze naprawde trzeba i musisz sie wczesniej
      zgodzic na to.
      czytalam niedawno ze nie ma medycznego uzasadnienia na ten
      zabiegchyba ze dziecko jest bardzo duze, no i ze powinno sie zmuszac
      kobiety po parcia bo natura sama ja kieruje a wiele poloznych mowi
      kiedy przec i to powoduje ze rozwarcie jest za male i trzeba ciac.
      natura wie co robi i cialo jest w stanie sie rzciagnac do
      potrzebnych rozmiarow bez nacinania
      • anick5791 Re: Nacięcie krocza-proszę o radę! 11.01.09, 10:23
        www.babycenter.com/0_episiotomy_165.bc?scid=mbtw_preg23:257&pe=2Uw6bDH
Pełna wersja