dlaczego nie wolno tatara?? 32tc

27.11.08, 20:39
j/w
    • fabiankaa Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 27.11.08, 21:07
      Z powodu zagrozenia toksoplazmoza
      www.venco.com.pl/~zuzanka/koty/toksoplazmoza.html
    • balsamina-niecierpek Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 27.11.08, 21:10
      Poza tym jest bardziej narażony na różne "zwyczajne" bakterie typu
      salmonella.
    • memphis90 Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 27.11.08, 22:13
      Toksoplazmoza, salmonella, listerioza (chyba najgroźniejsza z tej trójki).
    • agn22 Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 28.11.08, 15:01
      W surowym mięsie mogą się znajdować różne bakterie lub przetrwalniki. W pzrypadku osoby dorosłej inwazja pasożytów czy zakażenie bakteryjne nie niesie za sobą tak dużego ryzyka jak w przypadku płodu.
      Z tego samego powodu nie można więc próbować np surowego mięsa na kotlety mielone itp.
    • marta1179 Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 07.12.08, 18:03
      jeśli już jesteś zarażona toxoplazmozą (powinno się zrobić miano
      przeciwciał IgG i IgM) czyli poziom IgG wskazuje na uprzedni kontakt
      z pasożytem możesz jeść tatara. Listerioza to raczej z serów
      pleśniowych a Salmonelli to chyba nawet gotowanie nie wytłucze.
      Pozdrawiam Marta
      • klarci Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 07.12.08, 18:37
        Nie zgadzam się z Tobą. Od lekarzy słyszałam, że przeciwciała nie
        zabezpieczają przez zachorowaniem. Tyle, że sama choroba jest mniej
        groźna. Czyli nie powinno się itak jeść.
    • klarci Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 07.12.08, 18:34
      Bo w surowym mięsie może być toksoplasmoza. Nie słyszałaś o tym
      przez 30 tygodni? Czy to pytanie ma drugie dno?
    • sandra445 klarci 07.12.08, 20:22
      Sorry ale to forum i chyba mam prawo o cos zapytac to ze ty wiesz to
      nie znaczy ze inni musza wiedziec od tego wlasnie jest forum
      • ae_iwona_83 Re: klarci 07.12.08, 21:43
        owszem, forum jest właśnie po to żeby pytać, dobrze że to zrobiłaś
        trochę zaskakujące jest, że przez tak długi czas nie dotarła do Ciebie
        informacja o tym, że nie poleca sie w ciąży surowego mięsa
        Piszą o tym w większości broszurek / książek /poradników dotyczących żywienia w
        ciąży
        • nglka Re: klarci 07.12.08, 22:33
          ae_iwona_83 napisała:

          > owszem, forum jest właśnie po to żeby pytać, dobrze że to zrobiłaś
          > trochę zaskakujące jest, że przez tak długi czas nie dotarła do Ciebie
          > informacja o tym, że nie poleca sie w ciąży surowego mięsa
          > Piszą o tym w większości broszurek / książek /poradników dotyczących żywienia w
          > ciąży
          >
          >

          Być może dla niektórych ta informacja wyda się szokująca, ale zdania ginekologów
          co do szkodliwości surowego mięsa (listeria, tokso) są mocno podzielone!
          Wg mojego gina listerią o wiele łatwiej zarazić się z jogurtu, który kupiony
          jest w supermarkecie, nie wiadomo gdzie i ile stał zanim dotarł na półki
          (dotyczy również mleka, masła i tym podobnych) - niż z mięsa, które poddawane
          jest rutynowym badaniom a mięsko kupowane z pewnego źródła jest na 99,(9)% wolne
          od toksoplazmozy.
          • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 00:09
            nglka napisała:

            > jest rutynowym badaniom a mięsko kupowane z pewnego źródła jest na 99,(9)%
            wolne od toksoplazmozy.
            >

            Co to jest "pewne źródło" ?
            Czy hipermarket Carrefour jest pewnym źródłem ?
            A osiedlowy sklep mięsny ?
            • nglka Re: klarci 08.12.08, 00:23
              gaja78 napisała:


              > Co to jest "pewne źródło" ?
              > Czy hipermarket Carrefour jest pewnym źródłem ?
              > A osiedlowy sklep mięsny ?

              Mój ginekolog określił to w ten sposób: była Pani badana na tokso? Nie
              przechorowała Pani? Nie choruje? Kupuje Pani mięso w konkretnym miejscu /kilku
              stałych/ od kilku lat i nie są to duże sklepy? to proszę robić tak dalej i żyć
              jak przed ciąą, jeść jak przed ciążą, byle z rozsądkiem /sprawdzać terminy
              wazności/.

              Sklepy takie jak Carrefour, Tesco, Real - odpadają na starcie, z tego samego
              powodu co przy nabiałach /nie wiadomo ile stało i w jakich warunkach/. W
              sklepach osiedlowych, dajmy na to, albo w masarniach prowadzących własny ubój -
              zazwyczaj źródło pochodzenia mięsa jest jawne. I przede wszystkim stałe.
              • klarci Re: klarci 08.12.08, 01:09
                Hmm, ale gwarancji to nie daje. Inaczej nie byłoby tylu zachorowań.
                Nawet badań by nam nie robili, gdyby to był tak marginalny problem.
                Inna sprawa, że według mojego lekarza większość zakażeń Toxo jest od
                niedomytych owoców i warzyw.
                • nglka Re: klarci 08.12.08, 12:01
                  klarci napisała:

                  > Hmm, ale gwarancji to nie daje. Inaczej nie byłoby tylu zachorowań.
                  > Nawet badań by nam nie robili, gdyby to był tak marginalny problem.

                  > Inna sprawa, że według mojego lekarza większość zakażeń Toxo jest od
                  > niedomytych owoców i warzyw.

                  Ja nie twierdzę, że problem nie istnieje, bądź jest marginalny. Natomiast uzaam,
                  że źródło zakażenia znacznie częściej jest z linii nieświeżego nabiały/listeria/
                  oraz jak napiaś, niedomytych owoców i warzyw /lesteria jak i tokso/, nie
                  pomijając tak ważnego szczegółu jak babranie się w ogródkowych przyjemnościach i
                  nienależyta higiena rąk "po".
                  Toksoplazmoza w surowym mięsie jest natomiast problemem marginalnym, podobnież
                  jak tokso u kota. Kiedyś ciężarnym radziło się "pozbyć" kota (dla mnie
                  niewyobrażalne, ale to inna para kaloszy) z uwagi na tokso a obecnie uważa się,
                  że wystarczą rękawiczki przy zmianie kuwety czy też, gdy kuwetę wymienia mąż.To
                  oczywiście również nie jest gwarantem tego, że się kobieta nie zarazi, bo można
                  mieć potwornego pecha - kot poliże sie najpierw po dupci, a potem... smile
                  Czyli jak z mięsem - szalenie małe prawdopodobieństwo, byś zaraziła się tokso
                  akurat w ciaży, biorąc mięso przebadane, ze stałego miejsca, znając pochodzenie.
                  • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 12:15
                    nglka napisała:

                    > Ja nie twierdzę, że problem nie istnieje, bądź jest marginalny. Natomiast
                    uzaam, że źródło zakażenia znacznie częściej jest z linii nieświeżego
                    nabiały/listeria/oraz jak napiaś, niedomytych owoców i warzyw /lesteria jak i
                    tokso/, nie pomijając tak ważnego szczegółu jak babranie się w ogródkowych
                    przyjemnościach i nienależyta higiena rąk "po". Toksoplazmoza w surowym mięsie
                    jest natomiast problemem marginalnym


                    Na czym opierasz swoje przypuszczenia ?

                    > Czyli jak z mięsem - szalenie małe prawdopodobieństwo, byś zaraziła się tokso
                    akurat w ciaży, biorąc mięso przebadane, ze stałego miejsca, znając pochodzenie
                    > .

                    Prawdopodobieństwo "szalenie mało prawdopodobne" jest jednak niezerowe.
                    Jednocześnie szansa na poważne powikłania z powodu toksoplazmozy jest trochę
                    większa niż "szalenie mała". Jak dla mnie rachunek jest prosty.
                    • nglka Re: klarci 08.12.08, 12:32
                      gaja78 napisała:

                      > nglka napisała:
                      >
                      > > Ja nie twierdzę, że problem nie istnieje, bądź jest marginalny. Natomiast
                      > uzaam, że źródło zakażenia znacznie częściej jest z linii nieświeżego
                      > nabiały/listeria/oraz jak napiaś, niedomytych owoców i warzyw /lesteria jak i
                      > tokso/, nie pomijając tak ważnego szczegółu jak babranie się w ogródkowych
                      > przyjemnościach i nienależyta higiena rąk "po". Toksoplazmoza w surowym mięsie
                      > jest natomiast problemem marginalnym
                      >
                      >
                      > Na czym opierasz swoje przypuszczenia ?

                      Na zeznaniach ginekologa, który podczas swojej kilkudziesięcioletniej pracy miał
                      gro pacjentek z tokso, znaczna większość z nich w ogóle nie jadła surowego mięsa
                      a większość z reszty - nie jadła surowego w ciąży. Ma i miał pacjentki, którym
                      nigdy surowego mięsa nie zabraniał.
                      Mówił jeszcze o "najnowszych badaniach" ale o szczegóły nie pytałam, więc ich
                      nie podam.
                      Przy okazji źródło "z ziemmi" nie jest wcale przypuszczeniem a faktem. najwięcej
                      zakażeń pochodzi z "co do rączki, to do buzi" - o czym świadczy fakt, że
                      najczęściej tokso przechodzimy w dzieciństwie.


                      > Prawdopodobieństwo "szalenie mało prawdopodobne" jest jednak niezerowe.
                      > Jednocześnie szansa na poważne powikłania z powodu toksoplazmozy jest trochę
                      > większa niż "szalenie mała". Jak dla mnie rachunek jest prosty.

                      Dla mnie również prosty ale zapewne w inna stronę ta prosta idzie. Nie da się
                      uniknąć wszystkich zagrożeń. Wg tego, co piszesz, można powiedzieć: wyeliminujmy
                      więc nie tylko mięso surowe ale i cały nabiał, owoce i warzywa. I oddajmy koty.
                      Zdrowy rozsądek wystarczy.
                      • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:42
                        Nie no wiesz nie watro iść w radykalizm. Po prostu surowe mięso jest
                        be. Tym bardziej, że sprawa nie rozbija się tylko o toxo. Obróbka
                        cieplna i pokładne umycie rąk, blatów, noża chroni przed wieloma
                        świństwami, które mogły umknąć kontroli. Pamiętaj o sytuacjach kiedy
                        wykrywa się coś w mięsie. Cofa się całą partię już ze sklepów.
                        Dlatego, że nie oszukujmy się normy to jedno a rzeczywistość drugie.
                        Prawda jest taka, że nie każda sztuka mięsa jest dokładnie
                        przebadana. Ufajmy lepiej sobie a nie nieznanym ludziom. Wiele się
                        mówi o podbijaniu badań.
                      • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:44
                        A co do inerpunkcji - uwierz mi to nie takie łatwe, jak się ma z tym
                        problemy (o ile nie traktuje się tego jako pernamentne
                        usprawiedliwienie wszystkiego) wink
                        • fabiankaa Re: klarci 08.12.08, 14:54
                          klarci napisała:

                          > A co do inerpunkcji - uwierz mi to nie takie łatwe, jak się ma z
                          tym
                          > problemy (o ile nie traktuje się tego jako pernamentne
                          > usprawiedliwienie wszystkiego) wink


                          PERMANENTNE.
                          • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:57
                            A widzisz wink
                            Ja tak mam, najczęściej przestawiam litery w słowach. Ale największy
                            problem mam z przecinkami. Zawsze jak na stydiach oddaję pracę to
                            mam cykora.
                            Jesteś filologiem ?
                            • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:59
                              No tak, jak zwykle nie sprawdziłam, że to dwie różne osoby.
                              Pozdrówka.
                        • nglka offtop :) 08.12.08, 15:39
                          klarci napisała:

                          > A co do inerpunkcji - uwierz mi to nie takie łatwe, jak się ma z tym
                          > problemy (o ile nie traktuje się tego jako pernamentne
                          > usprawiedliwienie wszystkiego) wink

                          Czym innym są literówki, drobne problemy z interpunkcją (DROBNE), a czym innym jest:
                          pisanie jak popadnie i gdzie popadnie bo po co pszecinek i kropka niepotszebna
                          bo głemboko gdzies mam co czytelnik przerzywa czytajonc coź takiego i jeszcze
                          siem beszczelny czepia no bo pszecierz pytam o coś nie ma sęsu zawracać sobie
                          głowy brakiem pszecinka i kropki no nie znak zapytania wykrzyknik no po co i tak
                          zrozumiejom ci co chcom a reszte trafi szlag bydź morze jasny i skonczomm czytać
                          po dwuh pierszych linijkah

                          Nie czepiam się dyslektyków. Ambitni dyslektycy zajrzą do słownika, skorzystają
                          z worda, przeczytają tekst, zanim go wyślą.
                          nie czepiam się ludzi robiących drobne błędy (sama je popełniam). Drażni mnie
                          totalne olewactwo oraz brak szacunku dla czytelnika - i do takich osób swój
                          podpis kieruję wink
                          • klarci Re: offtop :) 08.12.08, 16:11
                            Rozumiem, że pierwszy akapita miał zaintrygować? smile
                      • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:44
                        A piwa i niczego innego nie podałabym w niczym innym niż lśniącym
                        kuflu wink
                      • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 18:08
                        nglka napisała:

                        > > Na czym opierasz swoje przypuszczenia ?
                        >
                        > Na zeznaniach ginekologa, który podczas swojej kilkudziesięcioletniej pracy

                        ok, dzięki smile
                      • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 18:11
                        nglka napisała:

                        > Dla mnie również prosty ale zapewne w inna stronę ta prosta idzie. Nie da się
                        uniknąć wszystkich zagrożeń.

                        Ale wypada prawdopodobieństwo wystąpienia zagrożenia minimalizować. Nie jeść
                        surowego mięsa, dokładnie myć warzywa i owoce.
                  • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:37
                    Do do kota to się zgadzam w 100% sad
                    Co do mięsa to ja osobiście nie ufam, więc wolę nie jjeść surowego i
                    uważać przy obróbce.
                    W końcu jakby małe pawdopodobieństwo było nieistotne, po co byśmy
                    grali w totka wink
            • klarci Re: klarci 08.12.08, 01:06
              W osiedlowym sklepie masz prawie pewne źródło wędlin odnawianych
              biologicznie wink Zszokowała mnie Uwaga z tego tygodnia. Jak nie
              oglądałyście chodzi o natłuszczaniu olejem wędlin po terminie, żeby
              ładnie wyglądały.
              • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 12:11
                klarci napisała:

                > W osiedlowym sklepie masz prawie pewne źródło wędlin odnawianych
                > biologicznie wink

                Otóż to.
                Prawdę mówiąc moje doświadczenia są takie, że w dużym hipermarkecie szybciej
                kupię świeże mięso i wędliny niż w osiedlowym sklepie.
                • nglka Re: klarci 08.12.08, 12:36
                  gaja78 napisała:

                  > klarci napisała:
                  >
                  > > W osiedlowym sklepie masz prawie pewne źródło wędlin odnawianych
                  > > biologicznie wink
                  >
                  > Otóż to.
                  > Prawdę mówiąc moje doświadczenia są takie, że w dużym hipermarkecie szybciej
                  > kupię świeże mięso i wędliny niż w osiedlowym sklepie.

                  I tutaj obijamy się o różnice w sklepach osiedlowych. Trzeba mieć tez własny
                  rozum ale myślałam, że tego pisać nie trzeba wink
                  U mnie w sklepie na dzień dobry dostaje informację, co mogę kupić a czego nie.
                  Jeśli sklep zamawia z własnego uboju, mięso zawsze miałam świeże, niepompowane
                  wodą a ekspedientka mówi mi "nie ma" gdy widzę, że jest - to nie kupuję. Z
                  mięsem takiego przeboju jeszcze nie miałam, ale z ciastami, jajkami i innymi
                  produktami - owszem.
                  Poza tym nie rozmawiamy tutaj o wędlinach ale o SUROWYM mięsie.
                  • gaja78 Re: klarci 08.12.08, 18:18
                    nglka napisała:

                    > I tutaj obijamy się o różnice w sklepach osiedlowych. Trzeba mieć tez własny
                    rozum ale myślałam, że tego pisać nie trzeba wink

                    No dobrze, niepotrzebnie dyskusja zeszła na świeżość mięsa, bo toxo to pasożyt
                    bytujący w organizmach żywych. Dlatego zaintrygowało mnie, co to znaczy "pewne
                    źródło" jeśli chodzi o toxo - trzeba by mieć dostęp do wyników badań mięsa, żeby
                    móc jakieś źródło określać jako "pewne".

                    > Poza tym nie rozmawiamy tutaj o wędlinach ale o SUROWYM mięsie.

                    Zgadza się. Nieświeże wędliny były tylko przykładem na to, że hipermarket może
                    mieć przewagę nad sklepem osiedlowym jeśli chodzi o jakość sprzedawanego towaru.
                • klarci Re: klarci 08.12.08, 14:47
                  W hipermarkecie masz to samo.
                  Najlepsze są sklepy o rygorystycznych normach. Ostatnio widziałam w
                  PiP jak wyrzucali końcówki wędlin, bo muszą je oddać do utylizacji.
                  Takie mają przepisy i nie ma zlituj. Nie twierdzę, że zawsze mają
                  dzisiejsze, ale na pewno nie sprzedają po terminie.
      • klarci Re: klarci 08.12.08, 01:04
        Nie rozumiem o co ta Twoja prtensja. Pierwszy raz spotykam osobę w
        tak zaawansowanej ciąży, która o tym nie wie. Więc sie zdziwiłam,
        tym bardziej, że na forum poruszałyśmy ten temat (tylko odkąd ja je
        śledzę) z 10 razy. Ale ok, wybacz, niepotrzebnie się wypowiadałam,
        więc znikam skoro nie jestem mile widziana sad
    • sylwusia87.0 Bo to surowe męsio 07.12.08, 22:34
      j/z /wink
      • cafe_tee Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 01:13
        A teraz szok - jadłam tatara w ciąży - bo miałam taką ochotę - i tak jak któraś
        z pań napisała - w ciąży powinno się żyć , tak jak przed ciążą. Milion razy tu
        czytałam- " ciąża to nie choroba". Ale kiedy zachodzicie w ciążę, to wyparzacie,
        wygotowujecie, nie jecie itd.
        Miałam ochotę w ciąży na tatara - to go zjadłam. Kupowałam mięso w supermarkecie
        - tak jak przed ciążą. Ktoś przecież sprawuje opiekę weterynaryjną nad działem
        mięsnym.
        Nie zaraziłam się toksoplazmozą przed ciążą, w trakcie i po. Dziecko urodziłam
        zdrowe.
        Kurcze, babki - bez paniki. Jedzcie to na co macie ochotę - ale z rozsądkiem.
        Jeżeli jadłaś rzeczonego tatara przed ciążą, a mięso kupowałaś badane - a nie
        od jakiejś Jadźki ze wsi - i nie zachorowałaś - to dlaczego masz odmówić sobie
        tatarka w ciąży? Bo co? Bo nagle zachorujesz??? bo zarazisz się milionem chorób,
        o których przed ciążą nie miałaś zielonego pojęcia? Ale po ciąży nie
        zachorujesz- tak?
        Wiem , wiem...badania naukowe, lekarze, gazety, broszurki, ulotki,
        książeczki,telewizja itd. Ech...
        Dziękuję Bogu, że trafiłam na MĄDREGO ginekologa.
        • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 01:27
          Hmm, jedak odpiszę.
          Zapytaj więc swojego gina ile ma rocznie ciężarny ch z toxo. Jak na
          kilaset pacjentek - zero, to proszę bardzo. Prawda jest taka, że
          toxo to nie przeziębienie, tylko poważna choroba mogąca uszkodzić
          płód. No, ale każdy ma własne sumienie. Ja wolę nie ryzykować i nie
          znaleźć się teym pechowym procencie.
          A życie jak przed ciążą owszem - chociaż też z rozwagą.
          Nie znaczy to jednak, że mamy nie korzystać z wiedzy jaką nam daje
          medycyna. Ale to Toja decyzja. Miałaś szczęście i fajnie, ale inna
          dziewczyna, która to przeczyta i zje tatara, może go tyle nie mieć.
        • dragica Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 01:32
          Z jednej strony ciazowa histeria, a z drugiej-myslenie, ze w ciazy
          mozna to smao co przed nia...A gdzie tzw "zloty srodek"???????Jesli
          lekarze mowia o tym, ze istnieje toxoplazmoza,listerioza czy
          salmonella-to razcej trzeba, szczegolnie w ciazy, unikac
          potencjalnego zarazenia...Po co ryzykowac jednym tatarem, jesli
          istnieje nawet minimalna mozliwosc zachorowania na jedna z tych
          chorob, i co za tym idzie-przeniesienia choroby na dziecko?????
        • gaja78 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 12:22
          cafe_tee napisała:

          > Nie zaraziłam się toksoplazmozą przed ciążą, w trakcie i po. Dziecko urodziłam
          zdrowe.

          A teraz uważaj: ja sie toxo zaraziłam. 3 miesiące przed zajściem w ciąże, choć
          całe życie jadłam jogurty, niedomyte owoce, surowe mięso i jako dziecko dużo
          bawiłam się z kotami. Nie wiedziałam że byłam chora, dopóki nie zrobiłam badań
          po dodatnim teście ciążowym. Niezłe, co ? wink

          > Kurcze, babki - bez paniki. Jedzcie to na co macie ochotę - ale z rozsądkiem.
          Jeżeli jadłaś rzeczonego tatara przed ciążą, a mięso kupowałaś badane - a nie
          od jakiejś Jadźki ze wsi - i nie zachorowałaś - to dlaczego masz odmówić sobie
          tatarka w ciąży? Bo co? Bo nagle zachorujesz??? bo zarazisz się milionem chorób,
          o których przed ciążą nie miałaś zielonego pojęcia? Ale po ciąży nie
          > zachorujesz- tak?

          Słonko jak się po ciąży zachoruje na toxo, to się nic nie stanie. Nawet się o
          tym nie będzie wiedziało. Ale jak sie zachoruje w ciąży, to jest spora szansa że
          się dziecku zafunduje wady rozwojowe tudzież śmierć przed narodzinami. Twój
          mądry lekarz ci o tym nie powiedział ?
        • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 12:45
          Ja też jadłam. Nie tylko miałam na niego ochotę ale dostałam wskazanie, by go
          jeść. Żadne buraki, pomidory ani tabletki nie poprawiły mi tak wyników, jak w
          jednym dniu tatar na śniadanie, obiad i kolację. Zniknęła też w kilka dni
          pozostałość po wylewie w gałce ocznej, na co nie pomagały żadne krople ani
          hurtowo brana witamina C, wylew stale się powiększał (mogłam okiem dzieci straszyć).
          I nie usłyszałam ani od okulistek (trzech) ani od ginekologa, że to straszne, co
          robię, że ryzykuję. Wręcz odwrotnie. Stwierdzano, że to jedna z lepszych kuracji
          anemii i jakoś nikt nie zbladł na widok mojego brzucha.
          • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 14:54
            No super. To może wszystkie pijmy piwsko, palmy faje, jedzmy na co
            tylko mamy ochotę. Litości - trochę odpowiedzialności za swoje
            dzieci. Ja nie potrafię zrozumieć jak można robić problem z
            wyrzeczeń przez 9 miesięcy. Nie nosicie ciąży dla siebie, tylko dla
            dzieci. Jaki zafundujecie im start, tak się rozwiną i tak wejdą w
            życie.
            To, że ktoś Ci zalecił - aż mnie zmroziło. Niezła szkoła. To tak
            jakby kobiecie z kamieniami zalecić wiadro piwa, nieważne, że może
            to zaszkodzić dziecku. Albo jak na infekcję podać od razu antybiotyk
            z grupy D, bo szybciej i skuteczniej.
            Dla mnie na hemoglobinę pomogło po prostu jedzenie większej ilości
            gotowanego mięsa.
            Przepraszam, że tak ostro, ale niektóre pomysły mnie przerażają sad
            • maya28 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 15:19
              Ciąża to nie choroba, ale jednak dziecko jest bardzo wrażliwe i takie gadanie
              "miałam ochote to zjadłam i zyję"- po prostu brak słów. Ale niektore pisza ze
              alkohol tez nie szkodzi (ale chyba nie pomaga dziecku??) albo pytanie czy w
              ciazy można rzucac palenie (nagle odstawienie nikotyny dla dziecka) Wasze
              dzieci- wasza sprawa. Skoro bez surowego miesa nie przezyjecie 9 miesiecy - to
              znaczy ze musicie zjeść. Widzialam juz kobiete w 6 miesiacu na nartach,
              widziałam na koniu, malo rzeczy mnie juz zdziwi. I urodziły zdrowe dzieci.
              • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 15:45
                A powinno was zdziwić przede wszystkim to, że surowe mięso jest tak groźne
                głównie przez antyreklamę. nikt Wam nigdy nie powiedział, że o wiele łatwiej
                zarazić się świństwami jedząc źle przechowywany nabiał?
                Nie pijecie w ciaży mleka, kefiru, jogurtu, nie jecie sera żółtego, lodów?
                Jecie?
                Aż mnie zmroziło.. jak możecie być tak nieodpowiedzialne?
                i owszem, jest to idealne przyrównanie do tatara i ewentualnej szkody.
                Poczytajcie o listerii, nie jest mniej bezpieczna, niż tokso.
                • maya28 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 16:25
                  Wszystko by sie zgadzało, tylko nabiał jest niezbędny dla rozwoju dziecka, w
                  przeciwieństwie do surowego mięsa. I chyba łatwiej o właściwe przechowywanie
                  mleka itp, niż badanie źródła pochodzenia mięsa.. Jeżeli świadomie podejmujesz
                  ryzyko to jest Twój wybór, ale na pytanie czemu nie należy jeść surowego mięsa w
                  ciąży nie powinny Cię bulwersować takie odpowiedzi. Ja osobiście staram się
                  zminimalizować jakiekolwiek ryzyko powstrzymuje sie przez 9 miesięcy np od
                  sushi. Mam całe życie jeszcze na takie specjały.
                  • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 16:46
                    maya28 napisała:

                    > Wszystko by sie zgadzało, tylko nabiał jest niezbędny dla rozwoju dziecka, w
                    > przeciwieństwie do surowego mięsa. I chyba łatwiej o właściwe przechowywanie
                    > mleka itp, niż badanie źródła pochodzenia mięsa..

                    Nie byłabym taka pewna. Kotrole mięsa są jednak bardziej rygorystyczne niż
                    kontrole każdego rodzaju nabiału, dlatego dla mnie wazniejsze od źródła
                    pochodzenia - jest sposób przechowywania. Bo na chłopski rozum w każdym sklepie
                    mięso musi pochodzić ze źródła sprawdzonego, czyli dopuszczonego do sprzedazy. Z
                    resztą wystarczy spojrzeć na jaka skalę sprzedawany jest nabiał a na jaką mięsa.
                    W supermarkecie na przykład - mięsa kilka lodówek, nabiału kilkanaście lodówek.
                    O wiele łatwiej stwierdzić, że kupujemy nieświeże mięso (na piewszy rzut oka,
                    zapach), niż nieświeży nabiał (zamknięty). Nie zawsze sprawdzamy dokładnie co
                    pijemy (otwieramy i chlup). Nie zawsze da się sprawdzić, nie zawsze czuć.
                    Nie raz miałam pleśń w zamkniętym jogurcie,z datą przydatności do spożycia
                    jeszcze nie minioną. Nie raz trafiłam też na zepsute mleko, ser, który zaczął
                    pleśnieć dzień po zakupie. Mimo, że partia ponoć świeża. I nie tylko w
                    supermarketach - w zwykłych małych sklepach też.
                    Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się za to kupić zepsutego mięsa.


                    Jeżeli świadomie podejmujesz
                    > ryzyko to jest Twój wybór, ale na pytanie czemu nie należy jeść surowego mięsa
                    > w
                    > ciąży nie powinny Cię bulwersować takie odpowiedzi.

                    Jeśli świadomie jesz nabiał w ciąży, nie powinno cię bulwersować, że ktoś
                    świadomie je tatara.

                    Ja osobiście staram się
                    > zminimalizować jakiekolwiek ryzyko powstrzymuje sie przez 9 miesięcy np od
                    > sushi. Mam całe życie jeszcze na takie specjały.

                    Sushi to kropla w morzu. Nabiał, surowe mięso, niedogotowane mięso, niedomyte
                    owoce, niedomyte warzywa.
                    Piszesz, że nabiał jest potrzebny a surowe mięso nie? Jak pisałam, hemoglobina
                    skoczyła mi dopiero po zjedzeniu tatara w 3 porcjach w 1 dniu. Hemoglobina
                    odpowiada za transport tlenu bezporednio do Płodu. nie jest więc prawdą, że
                    tylko nabiał jest potrzebny. Z resztą białko zwierzęce z sukcesem można zastąpić
                    odpowiednio zbilansowaną dietą roślinną i suplementami diety, jeśli już uderzamy
                    o skrajność.Bądźmy szczerzy - jesz nabiał, bo uważasz, że jest zdrowy, bo
                    lubisz, bo Ci wygodnie.
                    Jeśli faktycznie chciałabyś wykluczyć ryzyko, zamiast je minimalizować, to
                    odrzuciłabyś również nabiał z diety, jeśli nie byłaby przy jego produkcji, nie
                    widziała jak przechowują mleko przeznaczone do stworzenia jogurty, który zaraz
                    wypijesz.
                    • gaja78 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 18:35
                      nglka napisała:

                      > Nie byłabym taka pewna. Kotrole mięsa są jednak bardziej rygorystyczne niż
                      kontrole każdego rodzaju nabiału, dlatego dla mnie wazniejsze od źródła
                      pochodzenia - jest sposób przechowywania. Bo na chłopski rozum w każdym sklepie
                      mięso musi pochodzić ze źródła sprawdzonego, czyli dopuszczonego do sprzedazy.

                      Idź do swojego ginekologa i zapytaj go, ile szacunkowo w ostatnim roku miał
                      kobiet z toxo a ile z listeriozą. I zastanów się wtedy jak to się ma do twojej
                      teorii na temat jakości mięsa i nabiału.

                      > Z
                      > resztą wystarczy spojrzeć na jaka skalę sprzedawany jest nabiał a na jaką mięsa.

                      Tym bardziej się zastanów, dlaczego toksoplazmoza występuje częściej niż listerioza.
                      • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 18:52
                        gaja78 napisała:

                        > nglka napisała:
                        >
                        > > Nie byłabym taka pewna. Kotrole mięsa są jednak bardziej rygorystyczne ni
                        > ż
                        > kontrole każdego rodzaju nabiału, dlatego dla mnie wazniejsze od źródła
                        > pochodzenia - jest sposób przechowywania. Bo na chłopski rozum w każdym sklepie
                        > mięso musi pochodzić ze źródła sprawdzonego, czyli dopuszczonego do sprzedazy.
                        >
                        > Idź do swojego ginekologa i zapytaj go, ile szacunkowo w ostatnim roku miał
                        > kobiet z toxo a ile z listeriozą. I zastanów się wtedy jak to się ma do twojej
                        > teorii na temat jakości mięsa i nabiału.
                        >
                        > > Z
                        > > resztą wystarczy spojrzeć na jaka skalę sprzedawany jest nabiał a na jaką
                        > mięsa.
                        >
                        > Tym bardziej się zastanów, dlaczego toksoplazmoza występuje częściej niż lister
                        > ioza.
                        >

                        odpowiem krótko, bo dyskusja nie ma sensu.
                        jeśli jesteś w stanie udowodnić, że za większość zakażeń odpowiada mięso, to
                        przychylę się do twojej opinii. o statystykach własnego ginekologa pisałam w
                        którymś z postów wyżej, dlatego nijak ma się ilośc zakażeń do mięsa surowego.
                        Niejednokrotnie widziałam ciężarną, która jadła owoce "przed chwilą" kupione na
                        targu bez mycia.
                        Ale rozumiem, że wygodniej zrzucać odp. tylko na mięso.
                        • gaja78 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:25
                          nglka napisała:

                          > odpowiem krótko, bo dyskusja nie ma sensu.
                          > jeśli jesteś w stanie udowodnić, że za większość zakażeń odpowiada mięso, to
                          > przychylę się do twojej opinii. o statystykach własnego ginekologa pisałam w
                          > którymś z postów wyżej, dlatego nijak ma się ilośc zakażeń do mięsa surowego.
                          > Niejednokrotnie widziałam ciężarną, która jadła owoce "przed chwilą" kupione na
                          > targu bez mycia.
                          > Ale rozumiem, że wygodniej zrzucać odp. tylko na mięso.

                          Nic nie muszę udowadniać, bo twierdzę, że należy dokładnie myć owoce i warzywa
                          ORAZ unikać surowego mięsa. Ty twierdzisz że należy myć dokładnie owoce i
                          warzywa a unikać surowego mięsa już nie musisz.
                          Która wersja twoim zdaniem jest bardziej ?
                          • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 20:30
                            gaja78 napisała:


                            > Nic nie muszę udowadniać, bo twierdzę, że należy dokładnie myć owoce i warzywa
                            > ORAZ unikać surowego mięsa. Ty twierdzisz że należy myć dokładnie owoce i
                            > warzywa a unikać surowego mięsa już nie musisz.
                            > Która wersja twoim zdaniem jest bardziej ?

                            Bardziej jest wersja: myć owoce i warzywa.

                            Ewentualnie: myć owoce i warzywa, unikać surowego mięsa, zrezygnować z jedzenia
                            nabiału.
                        • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:31
                          Ale zrozum, że zagrożenie jest i to nie tylko toxoplazmozą, także
                          wieloma innymi groźnymi w ciąży chorobami, które zabija obróbka
                          cieplna.
                          • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 20:33
                            klarci napisała:

                            > Ale zrozum, że zagrożenie jest i to nie tylko toxoplazmozą, także
                            > wieloma innymi groźnymi w ciąży chorobami, które zabija obróbka
                            > cieplna.

                            Tutaj już uderzasz w skrajność. To samo dotyczy warzyw i owoców w połączeniu z
                            obróbką cieplną.
                            • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 21:08
                              Cooo? Dziewczyno, co Ty teraz wymyślasz. Owoce trzeba po prostu myć.
                              A w mięsie można i salmonelę i masę innych świństw znaleźć. To Ty
                              właśnie masz tendencję do skrajności.
                      • m2211pl Re: Bo to surowe męsio 09.12.08, 10:01
                        Co co czestosci wystepowania listeriozy i tokso - to samo mi przyszlo do glowy.
                        Listerioza jest stwierdzana w Polsce rocznie u kilku - kilkunastu osob.
                        Toksoplazmoze przechodzi w zyciu kilkadzesiat procent ludzi - grube miliony.
                        Unikanie jedzenia nabialu nie ma wiec statystycznie sensu, bo korzysci
                        przekraczaja zdecydowanie znikome ryzyko.
                        A to ze wiekszosc osob nie jada surowego miesa a choruje na tokso swiadczy tylko
                        o tym ze sa rowniez inne poza miesem, drogi zakazenia. Natomiast w zaden sposob
                        nie swiadczy to niestety o tym ze jedzenie surowego miesa nie grozi, lub w malym
                        stopniu grozi tokso - lekarz popelnil tu blad logiczny.
                        Wyniki badan klinicznych nie pozostawiaja watpliwosci co do tego ze w grupie
                        osob jadajacych surowe mieso czestosc wystepowania toksoplazmozy jest wyzsza niz
                        w grupie osob nie jadajacych go.
                    • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:26
                      Obejrzyj sobie dzisiejsze wiadomości o tym jak działa kontrola.
                      Jedno wyłapie drugiego nie. Gdyby było inaczej, to nie byłoby sprawy
                      z tym irlandzim mięsem. Nie ufajmy na prawdę tak bardzo innym.
                      • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:40
                        Dodam jeszcze, że z ust eksperta padły słowa, że muszą teraz
                        dokladnie przebadać wszystkie sztuki i dopiero za jakieś 72 godziny
                        będzie wiadomo, czy do Polski trafiły skażone. Dla Ciebie to by się
                        stało gdyby te badania były tak pewne jak twierdzisz? Miejmy dystans
                        do badań, zatwierdzeń weterynaryjnych itp.
                    • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:29
                      A ryzyka się wyeliminować nie da. I to wie każdy kto jest świadom
                      jak produkowana jest obecnie żywność. Tatar nie jest niezbędny i
                      proszę Cię nie opowiadaj takich rzeczy. Jest na prawdę masa innych
                      możliwości podniesienia hemoglobiny.
                      • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 20:32
                        klarci napisała:

                        > A ryzyka się wyeliminować nie da. I to wie każdy kto jest świadom
                        > jak produkowana jest obecnie żywność. Tatar nie jest niezbędny i
                        > proszę Cię nie opowiadaj takich rzeczy. Jest na prawdę masa innych
                        > możliwości podniesienia hemoglobiny.

                        Jeśli uważasz, że znasz lepiej mój przypadek, to chyba nie mamy o czym dyskutować.
                        • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 21:09
                          Nie znam i coraz mniej mnie interesuje.
                          A poza tym "Twój przypadek" jakoś nie przystaje do ogółu.
                          Dajmy sobie spokój.
                  • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:24
                    Dokładnie.
                    A poza tym na listeriozę choruje kilkanaście osób, na toxo setki. To
                    chyba też ma znaczenie.
                • gaja78 Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 18:29
                  nglka napisała:

                  > A powinno was zdziwić przede wszystkim to, że surowe mięso jest tak groźne
                  głównie przez antyreklamę. nikt Wam nigdy nie powiedział, że o wiele łatwiej
                  zarazić się świństwami jedząc źle przechowywany nabiał?

                  Nglka ty w ogóle wiesz co to jest toksoplazmoza ? Jak można się nią zarazić ?

                  > Aż mnie zmroziło.. jak możecie być tak nieodpowiedzialne?
                  > i owszem, jest to idealne przyrównanie do tatara i ewentualnej szkody.
                  > Poczytajcie o listerii, nie jest mniej bezpieczna, niż tokso.

                  Oczywiście że jest niebezpieczna. Dlatego w ciąży unika się ryb nie poddanych
                  obróbce cieplnej.
                • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:23
                  ALe nie rozumiem toku Twojego rozumowania. Jeżeli na coś nie mam
                  wpływu to się tym nie zadręczam. Ale surowe mięso jest nam zbędbe do
                  życia, więc i jest to czynnik na który wpływ mam. I o ten wpływ
                  chodzi. Żeby się nie narażać tam gdzie nie trzeba.
            • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 15:46
              klarci napisała:


              > Dla mnie na hemoglobinę pomogło po prostu jedzenie większej ilości
              > gotowanego mięsa.

              DLA CIEBIE. Mnie nie pomogło.
              • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:37
                I dlatego to jest Twoja sprawa. Zjadłaś, jesteś zdrowa - super, ale
                nie rozgłaszaj tego jako dobry środek, bo możesz mieć na sumieniu
                jakąś dziewczynę. Jesteś tak pewna, że surowe mięso jest ok, że
                wzięłabyś na siebie taką odpowiedzialność. A odpowiedzialnym za
                swoje słowa nawet w necie trzeba być.
                Ja zawsze miałam niski poziom hemoglobiny i musiałam czasami ją
                podnosić. Sposoby są i nie wierzę, że wszystkie bezpieczne
                istniejące wypróbowałaś.
                Już napisałam, że dla mnie to to samo co stosowanie od razu
                antybiotyków z grupy D.
                • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:41
                  klarci napisała:

                  > I dlatego to jest Twoja sprawa. Zjadłaś, jesteś zdrowa - super, ale
                  > nie rozgłaszaj tego jako dobry środek, bo możesz mieć na sumieniu
                  > jakąś dziewczynę.

                  Pokaż mi palcem, w którym miejscu określam to dobrym środkiem?
                  • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 19:45
                    Pisząc, że Ci tego nie zabroniono, wręcz zalecono:

                    "Ja też jadłam. Nie tylko miałam na niego ochotę ale dostałam
                    wskazanie, by go
                    jeść. Żadne buraki, pomidory ani tabletki nie poprawiły mi tak
                    wyników, jak w
                    jednym dniu tatar na śniadanie, obiad i kolację. Zniknęła też w
                    kilka dni
                    pozostałość po wylewie w gałce ocznej, na co nie pomagały żadne
                    krople ani
                    hurtowo brana witamina C, wylew stale się powiększał (mogłam okiem
                    dzieci straszyć).
                    I nie usłyszałam ani od okulistek (trzech) ani od ginekologa, że to
                    straszne, co
                    robię, że ryzykuję. Wręcz odwrotnie. Stwierdzano, że to jedna z
                    lepszych kuracji
                    anemii i jakoś nikt nie zbladł na widok mojego brzucha."

                    Czy mam przewidzenia ?!
                    • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 20:28
                      klarci napisała:

                      > Pisząc, że Ci tego nie zabroniono, wręcz zalecono:

                      Bo tak było. Tak mi zalecił lekarz. To, że to ujawniam NIE ZNACZY, że POLECAM.
                      Jest znaczna różnica między pisaniem o sobie a polecaniem czegoś.

                      > Czy mam przewidzenia ?!

                      Nie, po prostu nie zrozumiałaś i nie rozróżniasz polecenia od opisywania
                      własnego przypadku.
                      • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 21:14
                        Aha, ale skoro tak, to masa innych dziewczyn może tak to zrozumieć.
                        Nie użyłaś słowa polecam, ale swoim opisem przekonujesz, że jedzenie
                        tatara jest ok. W każdym razie zostawmy już tą dyskusję, bo zaczyna
                        być bezsensowna sad
                        • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 21:27
                          klarci napisała:

                          > Aha, ale skoro tak, to masa innych dziewczyn może tak to zrozumieć.
                          > Nie użyłaś słowa polecam, ale swoim opisem przekonujesz, że jedzenie
                          > tatara jest ok. W każdym razie zostawmy już tą dyskusję, bo zaczyna
                          > być bezsensowna sad

                          Wybacz ale jeśli cała masę dziewczyn uważasz za "tempe szczały" to sama o sobie
                          świadczysz.
                          Żadna normalna osoba nie sięgnie po nic bez konsultacji z lekarzem czy choćby
                          przeczytania WIELU opinii.
                          A jeśli sięgnie, to bez różnicy, czy będzie to po moim poście, Kasi, Zosi,
                          Madzi, czy innych, z którymi TY się nie zgadzasz.
                          • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 22:05
                            Czyli uwarzasz mnie za "tępą strzałę". No trudno. Na szczęście to
                            tylko Twoje zdaniek, a Ty za bardzo nie błyszczysz uncertain
                            • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 22:20
                              klarci napisała:

                              > Czyli uwarzasz mnie za "tępą strzałę". No trudno. Na szczęście to
                              > tylko Twoje zdaniek, a Ty za bardzo nie błyszczysz uncertain

                              A w czym mam niby błyszczeć? kicham na to szczerze powiedziawszy. Wypowiedziałam
                              własne zdanie a ciebie najwidoczniej boli tylko to, że jest inne od twoje.
                              Ciebie za "tempom szczałe"? wróć i przeczytaj jeszcze raz, bo inaczej chyba
                              zacznę tak uważać wink
                              No chyba, że faktycznie przez mojego posta pomyślałaś, że wszystko można bez
                              ograniczeń to faktycznie...
                          • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 22:12
                            A co do poglądów na temat tatara, to akurat ja mam taką samą opinię
                            jak znakomita większość dziewczyn, które się tu wypowiedziały.
                            Trochę chyba Ci hormony dokuczają.
                            Miłego i spokojnego życia wink
                            • nglka Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 22:22
                              klarci napisała:

                              > A co do poglądów na temat tatara, to akurat ja mam taką samą opinię
                              > jak znakomita większość dziewczyn, które się tu wypowiedziały.
                              > Trochę chyba Ci hormony dokuczają.
                              > Miłego i spokojnego życia wink

                              Klarci, daruj sobie typowo szczeniackie dogryzki o hormonach i błyszczeniu bo na
                              prawdę lecisz w dół. Tak, to widać wink moje hormony są całkiem ok. przykro mi,że
                              boli cię iz ktoś ma śmiałość wypowiedzieć tutaj inne zdanie, niż "większość" CiP
                              posiada.
                              Tym niemniej życzę ci więcej tolerancji, bo jeszcze nie raz zetrzesz się z kimś
                              o odmiennych poglądach a grunt to umieć się tolerować a nie starać obrażać (co
                              właśnie robisz). Ludzie są różni i nie muszą się ze sobą zgadzać, dyskusja
                              polega na wymianie poglądów a nie przytakiwaniu, jeśli ma się odmienne zdanie i
                              argumenty. Argumenty owe nie zawsze muszą być rozumiane przez drugą stronę.
                              Takie jest życie smile

                              Dobrej nocy
                              • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 23:32
                                Zarzucasz mi, że Cię obrażam, podczas, gdy:
                                - nazywasz moje odzywki szczeniackimi, a ja napisałam tylko, że mam
                                poglądy jak większość i, że szaleją Ci hormony (to nie jest
                                obrażliwe, bo zazwyczaj występuje w ciąży - o ile obecnie jesteś),
                                bo jesteś dość agresywna w stosunku do mnie i skoro Cię to zabolało,
                                to wychodzi, że trafiłam w czuły punkt, a Ty masz problem z
                                rozumieniem moich postów, - napisałam, że skoro ja coś tak
                                zrozumiałam, to inni też mogą, na co Ty, że uważam innych za tępe
                                strzały, czyli skoro tak to Ty nazywasz taką strzałą mnie
                                - tolerancję na poglądy mam, napisałam Ci, że to co Ty robisz to
                                tylko i wyłącznie Twoja sprawa, ale pisanie, że to najlepsza terapia
                                na hemoglobinę, jest już czymś więcej niż Twoją osobistą opinią,
                                - nie napisałam nigdy, że twierdzisz, że w ciąży można więcej,
                                napisałam za to, że w surowym mięsie może się trafić masa różnych
                                choróbstw
                                A co do toleracji, to właśnie w Tobie wyczuwam agresję, bo śmiałam
                                napisać, że się z Tobą nie zgadzam. A Twoje odpowiedzi nie zachęcają
                                do dyskusji, a wręcz przeciwnie wywołują niesmak. Ja zawsze chętnie
                                dyskutuje, a nawet zmieniam dawne poglądy, jak ktoś umie logicznie
                                uargumentować swoje. Mylisz się - argumenty muszą być zrozumiałe, na
                                tym polega dyskusja. Nie może być zakłóceń w treści komunikatu, bo
                                inaczej przestaje to być komunikowanie się.
                                Na koniec - ja nic nie mam do Twoich poglądów, martwi mnie jednak,
                                że ktoś może pod ich wpływem zreść tatar i mieć tak ogromnego pecha,
                                że zachoruje. To się zdaża i nie świadczy o czyjejś głupocie, tylko
                                np. o zbyt szybkim przeczytaniu, i nie konsultowaniu. Takie
                                przykłady są na forum.
                                A skoro w Twoich oczach lecę w dół to trudno. Jak to ktoś powiedział
                                nie da się być przez wszystkich lubianym. A po takiej wymianie zdań,
                                jakoś na Twojej sympatii aż tak bardzo mi nie zależy.
                                Dlatego proponuję zakończyć tą dyskusję, chyba, że musisz mieć
                                ostatnie słowo.
                                • nglka Re: Bo to surowe męsio 09.12.08, 00:06
                                  klarci napisała:

                                  > Zarzucasz mi, że Cię obrażam, podczas, gdy:
                                  > - nazywasz moje odzywki szczeniackimi,

                                  tak, nazywam je szczeniackimi bo mnie obrażasz, nie odwrotnie

                                  > a ja napisałam tylko, że mam
                                  > poglądy jak większość i, że szaleją Ci hormony (to nie jest
                                  > obrażliwe, bo zazwyczaj występuje w ciąży - o ile obecnie jesteś),

                                  no więc właśnie.. nie masz pojęcia czy jestem w ciazy ale koniecznie chcesz
                                  znaleźć punkt, by się doczepić, hormony to dośc powszechny "argument" w
                                  dyskusjach na tym forum wink


                                  > bo jesteś dość agresywna w stosunku do mnie i skoro Cię to zabolało,
                                  > to wychodzi, że trafiłam w czuły punkt,

                                  Na razie jedyną osobą, która zieje agresja i obraża jesteś Ty. Jesli tego nie
                                  widzisz to radzę przeczytać swoje posty ze 3 razy.

                                  > zrozumiałam, to inni też mogą, na co Ty, że uważam innych za tępe
                                  > strzały, czyli skoro tak to Ty nazywasz taką strzałą mnie

                                  Jesli ktoś bezdusznie wierzy we wszystko, co przeczyta w necie i co gorsza,
                                  stosuje to na własnej skórze bez konsultacji z lekarzem - to ciężko, by nazwać
                                  go mądrą osobą. Taka prawda.


                                  > - tolerancję na poglądy mam, napisałam Ci, że to co Ty robisz to
                                  > tylko i wyłącznie Twoja sprawa, ale pisanie, że to najlepsza terapia
                                  > na hemoglobinę, jest już czymś więcej niż Twoją osobistą opinią,

                                  Pytam W KTÓRYM MIEJSCU napisałam, że to NAJLEPSZA TERAPIA NA HEMOGLOBINĘ? Naucz
                                  się w końcu czytać ze zrozumieniem.
                                  Napisałam wyraźnie, wystarczająco wyraźnie, że na mnie inne terapie nie działały
                                  i że U MNIE tylko tatar odniósł skutek.
                                  Piszesz, że umiesz dyskutować, kiedy nie umiesz nawet przeczytać dokładnie tego,
                                  co ktoś inny napisał! Zastanów się.


                                  > Mylisz się - argumenty muszą być zrozumiałe, na
                                  > tym polega dyskusja.

                                  Dyskusja polega na PRZEDSTAWIENIU argumentów. Jak ktoś ma problem z rozumieniem
                                  tekstu, to nie ma co wymagać. Samemu trzeba się trochę postarać zanim wyciągnie
                                  się błędny wniosek (jak choćby ten o "najlepszej terapii na hemoglobinę") i
                                  przeczytać DOKŁADNIE zamiast dopowiadać sobie to, co nie zostało napisane.


                                  > Na koniec - ja nic nie mam do Twoich poglądów, martwi mnie jednak,
                                  > że ktoś może pod ich wpływem zreść tatar i mieć tak ogromnego pecha,
                                  > że zachoruje. To się zdaża i nie świadczy o czyjejś głupocie, tylko
                                  > np. o zbyt szybkim przeczytaniu, i nie konsultowaniu.

                                  Daj spokój. Chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz? mam się ograniczać w
                                  wypowiedziach, bo ktoś może być lekkomyslny? kupy się to nie trzyma, niestety.
                                  To jest forum i mnie tak samo wolno się wypowiedzieć, jak Tobie.
                                  A to, że sądzę iż tatar nie jest paskudnym złem, są inne złe, których się nie
                                  dostrzega, na które nie zwraca się uwagi? Tak uważam. Boisz się o innych? Że tak
                                  powiem.. żaden to argument.
                                  Jak pisałam, mój gin uważa podobnie. Ty uważasz inaczej? Kłóć się z moim lekarzem.


                                  > Dlatego proponuję zakończyć tą dyskusję, chyba, że musisz mieć
                                  > ostatnie słowo.

                                  Nie muszę mieć ostatniego słowa ale mam prawo się bronić. Twój powyższy post,
                                  jak większość poprzednich, to czysty atak na moją osobę - nie na poglądy.
                                  Pozostawiając bez odpowiedzi - ze wszystkim bym się zgodziła.

                                  Nie odpowiada Ci co piszę? nie ma problemu, nie odpowiadaj.
                                  • klarci Re: Bo to surowe męsio 09.12.08, 00:37
                                    Hmm, dobrze niech Ci będzie ...
                                    • klarci Re: Bo to surowe męsio 09.12.08, 00:42
                                      A z tą agresją, to lepiej przeczytaj swoje posty, bo jak widzę to Ty
                                      ze wszytstkimi się tu pokłóciłaś. Ale dobra kończę, bo znowu
                                      napiszesz mi cały wywód. Już mam dość.
                              • klarci Re: Bo to surowe męsio 08.12.08, 23:38
                                Przepraszam, nie więcej, tylko, że można wszystko (no i nic sobie
                                nie pomyślałam, bo wiem, że nie można, i Ty już mi lepiej nic nie
                                tłumacz - na szczęście mam wokół siebie godne naśladowania przykłady)
    • emigrantka34 Re: dlaczego nie wolno tatara?? 32tc 08.12.08, 22:31
      Wiesz co, dziwi mnie zadawanie takich pytan. Ja rozumiem, ze nie
      kazdy interesuje sie biologia, medycyna, zdrowym odzywianiem sie,
      ale skoro masz juz ten dostep do internetu, to nie moglas najpierw
      sprawdzic zagadnienia chociazby w Wikipedii, albo przejrzec
      wczesniejsych watkow na tym forum poswieconych chorobom
      odzwierzecym? Przeciez o ile pamietam w drugiej klasie liceum uczono
      nas o pasozytach/chorobach przenoszonych przez zwierzeta? Takich
      watkow pojawia sie kilka w tygodniu, moim zdaniem naprawde niektore
      forumki sa az niepozbierane, ze nie moga sprawdzic tak nâprawde
      PODSTAWOWYCH zagadnien?
      • sandra445 emigrantka 09.12.08, 14:32
        jak ci przeszkadza ten watek to po cholere piszesz nikt cie nie
        prosi a sa tu na tyle rzyczliwe osoby ze bez niczego odpisza...
        • emigrantka34 Re: emigrantka 09.12.08, 22:45
          Nie jestem niezyczliwa, inne osoby odpisaly Ci wczesniej i dobrze.
          Jednak jako kobieta bedaca w ciazy nie masz chyba 14 lat i masz
          chyba za soba jakas edukacje, zeby wiedziec, czemu w ciazy nie mozna
          jesc surowego miesa. Po prostu dziwi mnie to bardzo. Poza tym tego
          typu watki pojawiaja sie minimum raz na tydzein - wystarczylo
          kliknac i sprawdzic. Najlepiej jednak nie robic nic i zadac pytanie
          na forum - po co masz sie wysilac, jak wysila sie inni?
          • sandra445 Re: emigrantka 10.12.08, 10:33
            patrz lepiej na swoje watki razka cie zabolala bo komus odpisalas
            jak powiedzialam nikt ci nie kazal
            • emigrantka34 Re: emigrantka 10.12.08, 11:32
              ja watki bardzo rzadko zakladam, po wczesniej przynajmniej staram
              sie sprawdzic na wlasna reke, czy nie ma odp. na forum.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja