teane
01.12.08, 10:49
tyle było strachu, czarnych myśli i juz po wszystkim

mam śliczną
dziewczynke

tak sobie teraz myśle, ze wszysto da się przezyć. i bol i poród
kiedyś sie kończą, nawet jak ciężko idzie, to pozniej się o tym nie pamieta,
albo raczej stara sie o tym nie mysleć. generalnie samą najgorsza koncówke
pamietam troche jak przez mgłe, organizm się jakby wycofuje, broni w ten
sposób przed bólem. i to jest ok, łatwiej przetrwać.
2 poród był łatwiejszy. chociaż to pewnie nie norma. szybciej poszło,
wiedziałam czego się spodziewać, jak to wygląda. chociaż jak byłam w trakcie
to miałam inne zdanie

co do cięcia krocza, to duzo zalezy od szycia. tym razem jakoś łatwiej mi
było. jeszcze wazna sprawa przy cięciu - przy pierwszym porodzie zrobiły mi
się heoroidy wysiłkowe i to chyba był większy problem niż samo cięcie. dłuuugo
z nimi walczyłam, pierwsze wizyty w toalecie nie były wesołe. tym razem mnie
to omineło i ciesze sie z tego bardzo

i najważniejsze jak dla mnie - mąz przy porodzie. był i pierwszym razem, ale
teraz bardziej to doceniłam. była noc wielu porodów i czekaliśmy ok 2 godzin
na wolna sale porodową. chodziliśmy po korytarzu pod salami gdzie rodziły inne
babki i nie było mi fajnie... jak słyszałam co mnie czeka

i wtedy
towazystwo bardzo sie przydało, maż rozsmieszał, zagadywał, zebym tylko nie
myslała. bardzo ważne jest takie wsparcie, nawet jak gadał glupoty, to wazne,
zebył.
życze wszystkim szybkiego i łatwego porodu. bezbolesny niestety nie istnieje,
ale wszystko inaczej wygląda, jak ma się juz dzieciątko przy sobie.