figa33
08.12.08, 16:45
Myślę, że jestem dość bezmyślna i nieodpowiedzialna.
Dostałam w prezencie kilka serów z Francji. Zachęcona a może
bardziej uspokojona lekturą niektórych wątków na forum dot. jedzenia
serów pleśniowych w ciąży, uznałam, że może jednak nie należy
panikować i jeśli będą to sery z mleka pasteryzowanego, nic nie
powinno się stać. Tak więc wszystkie sery jakie dostałam, były z
mleka pasteryzowanego - sprawdziłam. Jadłam je w sumie ze 4 dni,
każdego dnia po małym kawałeczku każdego z serów (chyba 4 rodzaje).
I oczywiście dziś coś mnie naszło na czytanie o listeriozie i nagle
panika. Bo "polskie sery ok, ale francuskie sery niebezpieczne".
Sery były kupione we francuskim supermarkecie , więc kurcze, chyba
jakieś kontrole sanitarne tam jednak mają ?
Dziś postanowiłam że jednak już nie dokończę tych serów, ale
oczywiście i tak martwię się, czy nie zaszkodziły mi te, które
zjadłam. Czytałam, ze objawy podobne są do grypy, a ja dziś właśnie
po raz pierwszy dość dziwnie się czuję, tzn klasycznie
przeziębieniowo (jasne, na pewno tak szybko mnie złapalo!). No i że
kobiety w ciąży są podatne na listeriozę 20 razy bardziej niż inni.
Czy można dla świętego spokoju wykonać jakieś badania w tym
kierunku ? Po jakim czasie mogą one w ogóle coś wykazać?
Serio, nie jestem z gatunku panikujących i na pewno złapało mnie
tylko zwykłe przeziębienie i stąd moje myśli o najgorszym.
Ale i tak myślę, że jestem nieodpowiedzialna i będę złą matką, jeśli
będę się zgadzać na wszystkie moje kulinarne zachcianki..