z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retuszu

29.12.08, 20:35
Zanim sie rozpiszę, to proszę osoby, które są wrażliwe, albo takie,
które maja zbyt ideologiczne podejście do czynnosci fizjologicznej
jaką jest poród, by nie czytały tego.
Opis ten bowiem jest prawdziwą realacją porodu, bez owego retuszu
upiększajacego, by komus sprawiac przyjemność.

Wszystko zaczęło sie 24 grudnia zaraz po północy, po zastosowaniu
naturalnego "małżeńskiego" wink przyspieszacza porodu poczułam, że
skurcze sa silniejsze niz zwykle, dało sie je jednak zniesć,
zaczęłam chodzić po domu, usiłowałam mierzyc czas pomiedzy nimi. Mąż
chciał mnie od razu wieźć do szpitala, no ale po co "przeciez jest
jeszcze tyyyyle czasu i na pewno nas odeślą". W końcu on poszedł
spać, a ja postanowiłam sie użerac sama, aż stwierdziłam,
że "pieprzę to i też ide spać". Ledwo sie położyłam, a poczułam
ciepło na nogach i poleciała mi ciecz, tak jakbym sie w
niekontrolowany sposób zsikała. Od tej pory przestało juz byc
śmiesznie, skurcze były coraz silniejsze, wody ciekły cały czas. O
trzeciej nad ranem pojechalismy do pobliskiego szpitala. Podróż była
trudna do zniesienia, miałam ochote iśc na pieszo, byle tylko nie
siedzieć. W szpitalu połozne cierpliwie czekały by mi przeszedł
skurcz, by mnie zbadać - gdyby mnie ktos usiłował połozyc, to bym
pogryzła. Okazało sie, że rozwarcie jest zaledwie na 1-2 cm, a ból
był z kosmosu. Dostałam jakis środek w zastrzyku na zmniejszenie
bólu, który spowodował tyle, ze byłam ospała, ale każdy skurcz
czułam tak, że chodziłam po scianach.

Na zzo było jeszcze za małe rozwarcie. W ciagu 5 godzin trudnego do
zniesienia bólu rozwarcie powiekszyło sie zaledwie o centymetr - to
mnie załamało, bo tyle cierpienia na nic. W czasie skurczu wisiałam
na ramionach męża, a on mnie trzymał i przypominał, że mam oddychać.
Ok. ósmej rano dostałam znieczulenie, sam zastrzyk do przyjemnych
nie nalezał, męża wyprosili z sali na ten jeden jedyny moment w
czasie porodu.

Z chwilą gdy zzo zaczeło działać, życie stało sie od razu
piękniejsze, rozwarcie postepowało, ja nie cierpiałam a ból, który
jeszcze kilkagodzin wczesniej rozrywał mnie, przestał sie juz liczyć.
Dawka znieczulacza chyba była chyba za dobrze dobrana, bo czułam sie
nie w 100% przytomna, schody zaczeły sie gdy trzeba było przec, bo
nie wiedziałam kiedy. No, ale jak trzeba przec, to parłam (teraz
bardzo boleśnie czuję sad w kości ogonowej własną siłę). Pod koniec
wystapiły trudnosci jakieś, zrobiło sie nerwowo, bo przyszedł lekarz
tak, ze oprócz meża, to 3 osoby zagladały mi w krocze. W końcu udało
sie wydobyc córkę, połozyli mi ja na brzuchu, powiedziałam
tylko "co, już?". Potem ją zabrali do ważenia i mycia, mąż poleciał
ją fotografować. Urodziła sie 24 grudnia, krótko przed południem.

Okazało sie, że mimo uzycia kleszczy nie zostałam nacięta, zszyc
mnie trzeba było, bo nastapiło lekkie pękniecie, które w ogóle nie
przeszkadzało potem w sikaniu. Jak dla mnie mistrzostwo świata.

W czasie porodu mąż był ze mną (jego obecnośc - bezcenna), a
najbardziej sie przydał, gdy pomagał mi zniesc skurcze przed
podaniem zzo i potem kiedy trzeba było przeć.

Położne i pielegniarki bardzo miłe i pomocne, bez much w nosie, tak
samo ginekolog, który wyjął moja córkę. Warunki w szpitalu - w PL
jest tak w prywatnych klinikach za ciężkie pieniądze, we FR - w
ramach wybranego przez nas ubezpieczenia zdrowotnego.

Poród jest niestety procesem, który nie okresliłabym jako magiczny,
piekny czy wzniosły. To fizjologia mało fotogeniczna.
Dolegliwości po urodzeniu dziecka - tez mało fotogeniczne. Mam
nadzieję, że przejdą jak najszybciej, bo trudne do zniesienia, a
repertuar jest długi.

Moja/nasza córka - to już inna historia smile
    • 1fasolinka Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 20:46
      Wielkie gratulacjesmile Super że opisujesz bez retuszu, to bardzo
      ważne-aby pierworódki miały świadomość że to naprawdę może być
      trudny czassmile
      • seytan_a_22 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 21:32
        ważne-aby pierworódki miały świadomość że to naprawdę może być
        > trudny czassmile

        zalezy ci zeby sie baly czy co? jak czytam posty poniektorych to mam wrazenie,
        ze zycza pierworodkom, w tym mnie, koszmaru nie porodu. Opis byl malo szokujacy,
        w dodatku kiepska klinika, ze tak malo spospobow na zlagodzenie bolu, ani wanny
        do porodu w wodzie, ani prysznica, ani aromaterapii i akupunktury o reszcie nie
        wspomne...jesli to mialo poruszyc to powiem szczerze, ze bardziej na wyobraznie
        podzialala mi wizja obcinania glowy kurze niz to...
        • green_naranja Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 21:47
          a skad wiesz, ze kiepska klinika?to, ze kamelia nie wspomina o tych wszystkich
          udogodnieniach, nie znaczy, ze ich nie bylo, moze po prostu nie skorzystala z
          nich, albo nie opisala tylko?
          skad tez wiesz, ile bylo sposobow na zlagodzenie bolu?czy kamelia wymienila
          wszystkie dostepne?nie, ona tylko opisala przez siebie stosowane.

          tylko ona moze powiedziec, czy kiepska czy nie kiepska klinika.
          aromaterapia?akupunktura?no wybacz, ale bajdurzysz teraz straszliwie.
          wydaje mi sie, ze w momencie porodu ( i nie mam tu na mysli liczenia skurczy gdy
          jeszcze sa malo bolesne i raczej zapowiadajace akcje, anizeli o niej swiadczace)
          akurat akupunktura jest konceptem calkowicie absurdalnym.

          akurat tak sie sklada, ze system opieki zdrowotnej (a szczegolnie prenatalnej i
          okoloporodowej) we Francji jest jednym z kilku najlepszych w Europie; Anglia, w
          ktorej ja bede rodzic, znajduje sie niestety nieco z tylu, podobnie Niemcy. wiec
          mysle, ze kamelia rodzila w godnym miejscu i warunkach.


          • seytan_a_22 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:55
            green_naranja na twoje posty to juz mi sie nie chce ani odpowiadac ani ich
            czytac, jestes tak sfrustrowana osoba, ze przykro sie po prostu robi...

            nie kaze ci stosowac akupunktury ani wypowiadac sie o jej skutecznosci, tobie i
            tak nic nie pomoze, chociaz moze pare igielek odebraloby ci chec do komentowania
            i krytykowania wszystkiego i wszystkich, co jest twoim ulubionym zajeciem na tym
            forum.

            Teraz ja sobie pokomentuje i pokrytykuje...

            chociaz twoje posty mnie tak nudza, ze az slow krytyki brakniesmile

            jedz do Francji jak ci sie tak podobaja tamtejsze porodowki i tamtejszy system,
            lepiej z reszta dla Ciebie, bo angielski jest porazka... o ile wiem jesli ktos
            rodzi w szpitalu to to juz jest godne miejscebig_grin no chyba, ze woli kto w stodolebig_grin
            • green_naranja Re: seytan, zakompleksiona dziewczynko.... 29.12.08, 23:35
              z kazdym kolejnym postem wychodzi z ciebie malomiasteczkowa zakompleksiona
              prosta dziewczynka, ktora liznela troche luksusu i jej sie w glowce
              poprzestawialo...czytanie twoich zalosnych jekow (och jak sie boje tego czy
              owego) po to, by nazbierac odpowiednia ilosc pocieszen, i by zaraz naskoczyc na
              kogos w innym watku swiadczy tylko o twoim rozchwianiu, braku dojrzalosci
              emocjonalnej i intelektualnej.

              czy ty wiesz w ogole co ty wypisujesz na tym czy innych forach?to ty wlasnie
              jestes frustratka, bo nie potrafisz nawet zabrac glosu w dyskusji, zadnej
              dyskusji...nie potrafisz wyartykulowac niczego sensownego, bez paniki, bez
              zbednych emocji, bez frustracji i zwyklej glupoty. no a twoj popis tutaj, to juz
              apogeum:0

              a jesli chodzi o system angielski, to jesli nie masz o nim pojecia, to sie moze
              nie wypowiadaj, co?
              bo robisz z siebie po prostu ....dopowiedz sobie samawink
        • kamelia04.08.2007 widac nie każdy rozumie słowa pisanego 29.12.08, 22:24
          seytan_a_22 napisała:

          > Opis byl malo szokujacy

          zawartego w pierwszym akapicie. Jesli sie boisz porodu, to po
          cholerę to czytałas, jesli sie nie boisz, to zarzut straszenia
          ciebie nie dotyczy. Watek był zatytułowany tak, by było wiadomo co
          tam bedzie. Mało mnie obchodzi, czy był szokujacy dla ciebie czy
          nie. Jednym sie wszystko z (__.__) kojarzy, a tobie każdy poród,
          inny niz rozkoszny, z szokowaniem pierworódek.

          > dodatku kiepska klinika,

          potraktuje to z usmiechem pełnym politowania. Jeszcze mało wiesz o
          świecie. Czekam na czasy, gdy w PL (zwłaszca na prowincji) beda
          tak "kiepskie" porodówki (w ramach ubezpieczenia zdrowotnego).

          > tak malo spospobow na zlagodzenie bolu, ani wanny
          > do porodu w wodzie, ani prysznica, ani aromaterapii i akupunktury
          o reszcie nie
          > wspomne...

          to ja wspomne te reszte, pewnie masz na mysli muzykoterapię,
          homeopatie, wachanie kwaitków i rozmyslania filozoficzne o cudzie
          narodzin - jako sposóby na złagodzenie bólu porodowego po odejsciu
          wód. Poród czuje sie bardziej niż ukąszenie komara, to nawet wie
          naiwna pierworódka przed rozwiazaniem.
          Powiem szczerze, ze te wszystkie twoje sposoby razem wziete mozna
          sobie wsadzić. Są jak kopanie metra w W-wie łyzeczka do soli
          • seytan_a_22 Re: widac nie każdy rozumie słowa pisanego 29.12.08, 22:41
            jesli mam juz cos rozumiec to najwyzej :slowo pisanebig_grin chyba koncowkow sie nie
            nauczylobig_grin

            zawartego w pierwszym akapicie. Jesli sie boisz porodu, to po
            > cholerę to czytałas, jesli sie nie boisz, to zarzut straszenia
            > ciebie nie dotyczy

            no po takim opisie to sie na pewno nie bojebig_grin

            ednym sie wszystko z (__.__) kojarzy, a tobie każdy poród,
            > inny niz rozkoszny, z szokowaniem pierworódek.
            >

            ta czesc postu byla do tej pani pod tobasmile

            potraktuje to z usmiechem pełnym politowania. Jeszcze mało wiesz o
            > świecie. Czekam na czasy, gdy w PL (zwłaszca na prowincji) beda
            > tak "kiepskie" porodówki

            nie rodze w Polsce, dla mnie moga tam nawet kankana tanczyc podczas porodu, wiec
            logiczne, ze nie bede czekac az sie tam zrobi lepiej czy gorzej... z reszta
            slyszalam, ze na ''prowincji'' jak to ty nazywasz sa czasem lepsze szpitale niz
            w miastach, ale to i tak malo wazne.

            to ja wspomne te reszte, pewnie masz na mysli muzykoterapię,
            > homeopatie, wachanie kwaitków i rozmyslania filozoficzne o cudzie
            > narodzin - jako sposóby na złagodzenie bólu porodowego po odejsciu
            > wód. Poród czuje sie bardziej niż ukąszenie komara, to nawet wie
            > naiwna pierworódka przed rozwiazaniem.
            > Powiem szczerze, ze te wszystkie twoje sposoby razem wziete mozna
            > sobie wsadzić. Są jak kopanie metra w W-wie łyzeczka do soli

            skoro nie korzystalas to nie wiesz czy pomaga czy nie, a odnosnie sposobow
            zwalczania bolu to mam na mysli duzo wiecej niz to co piszesz i co widocznie
            oferuje twoja porodowka. amen
            • emigrantka34 Re: widac nie każdy rozumie słowa pisanego 30.12.08, 00:30
              No niestety seytan, musze przyznac innym forumkom racje. Czytaj
              dokladnie, poniewaz z watku nie wynika, aby autorka pisala, ze
              rodzila w kiepskiej klinice, tylko raczej w publicznym szpitalu.
              Jezeli chodzi o sluzbe zdrowia we Francji (tez tu rodzilam,
              leczylam sie i lecze) - publiczna sluzba zdrowia tutaj jest jedna z
              lepszych w Europie (jeszcze) i tylko zyczyc rodzacym w Polsce, zeby
              mialy warunki (np zzo w ramach ubezpieczenia, od szostego miesiaca
              darmowa opieka lekarska u wybranego przez siebie lekarza) takie,
              jakie tutaj ma kobieta ciezarna, a potem rodzaca w szpitalu.




        • pestka_ks Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 18:08
          Oj dziewczyno widać że zupełnie nie wiesz o czym mówisz.

          A ponadto: boisz się strasznych opisów lub coś Ci się innego nie podoba: nie
          czytaj- nie komentuj! Proste???
    • 18_lipcowa1 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 20:52
      kamelia ten opis jest delikantny i bardzo ladny
    • kataniera Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 21:00
      Noo, Kamelia, gratulacje, dzielna kobieto smile Życzę Wam dużo siły,
      zdrowia i uśmiechu smile
    • maiwlys Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 21:14
      Kamelia ogromne gratulacje! Wracaj szybko do zdrowia i formy, a dla
      córki dużo zdrówka, i niech rośnie jak na drożdzach, oczywiscie do
      rozsadnych rozmiarow smile
      Tak tez myslalam ostatnio o Tobie czy juz urodzilas i urodzilas smile
      Jeszcze raz wielkie gratulacje.
      Oj tez bym juz chciala byc w ciazu , a za 9 miesiecy tulic corke
      (wczesniej marzylam o synku, ciekawe dlaczego tak mi sie
      pozmienialo?)
    • maiwlys Kamelia stęskniły się za Tobą 29.12.08, 22:02
      na naszym starym forum smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=88903896
    • zoofka Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:29
      i cool. Bardzo dobrze że tak to opisałaś smile wiem czeego się
      spodziewać
      • kamelia04.08.2007 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:50
        zoofka napisała:

        > i cool. Bardzo dobrze że tak to opisałaś smile wiem czeego się
        > spodziewać

        powiem szczerze, że nie sądziłam, ze może byc tak ciężko znieść te
        skurcze w I fazie, a należe do osób, które potrafia wytrzymac ból.
        Zastanawiam sie jak to znosza kobiety, którym każą leżec przez cały
        poród, przecież mozna wyskoczyc przez zakratowane okno.
        Przed porodem zzo traktowałam jako ostatecznosć, byłam aktywna
        fizycznie i w dobrej kondycji, a do porodu miałam podejście, że
        sobie poradzę. Myslałam, ze to wystarczy, a tu taka "niespodzianka".
        Po podaniu zzo, to juz była inna dyskusja.
        • memphis90 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 00:08
          > Zastanawiam sie jak to znosza kobiety, którym każą leżec przez cały
          > poród,
          Ja leżałam, bo coś poszło nie do końca tak przy zzo... Przyjemne to bynajmniej
          nie było i postęp porodu był znikomy, więc w końcu zaczęłam udawać głupa i
          przyjmować różne dziwne pozycje na łóżku (miałam "nie wstawać z łóżka",
          klęczenia na nim nikt mi nie zabronił...wink).
        • zoofka Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 02.01.09, 11:01
          Też chcę zzo. Zdaje sobie sprawę, że te skurcze mogą być cieżkie.
          Moja siostra ostatnio rodziła i opisywała to podobnie do ciebie
    • j.h.c3 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:39
      Kamelia opis super.Takie życie.Swój pierwszy poród wspominam jako
      koszmar co nie znaczy,że nie chciałam już dzieci.Teraz po 10 latach
      czeka mnie znowu ta wątpliwa przyjemność.Każda normalna i
      zdroworozsądkowo podchodząca do życia kobieta jest świadoma co ją
      czeka i nie doszukujmy się mistycznych przeżyć w porodzie.Cudownym
      momentem jest jak się ma wreszcie maluszka w ramionach.
      • maiwlys Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:55
        j.h.c3 napisała:

        Cudownym
        > momentem jest jak się ma wreszcie maluszka w ramionach.

        ja dodałabym czystego maluszka w ramionach.
        • memphis90 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 00:11
          Czystego? A czemu koniecznie czystego? To przecież tylko maź płodowawink A
          maluszek jest taki cudowny tuż po narodzinach- nie chciałabym tracić tego czasu
          na żadne mycie i wycieranie.
          • maiwlys Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:31
            memphis90 być może zmienię zdanie jak mi położą moje dziecko po
            urodzeniu, to rzeczywiście nie będzie to miało dla mnie większego
            znaczenia czy jest czyste czy brudne, wiem, że dziecko to nie tylko
            pachnący rumiankiem, różowiutki bobas, ale też kupy, pampersy itd.
            juz oczywiście po urodzeniach, ale naprawde w tej mazi jak ją
            znazwałaś nie widzę nieczego przyjemnego, oczywiście nie zamierzam
            protestować przed zobaczeniem, dotknięciem własnego dziecka tuż po
            porodzie, ale no takie mam a nie inne odczucia, raczej nie sprawia
            mi przyjemności oglądanie realistycznych obrazów z porodów i na tym
            opieram swoją niechęć do tego typu obrazków smile Aczkolwiek nie
            twierdzę, że nigdy zdania nie zmienie.
            • barabasia2 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:36
              Myślę, że po porodzie bez znaczenia jest, czy dziecko jest czyste czy umazane mazią. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że ze szczęścia pocałowałam takie umazane dzieciątko i byłam najszczęśliwsza na świecie. Chyba bym kręćka dostała, gdyby położne poszły je najpierw umyć a potem położyły mi na brzuchu. Pewnie poczujesz to samo.
              • memphis90 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 20:59
                Ja też całowałam do oporusmile Zresztą mojej małej nie myto z mazi płodowej,
                zostawiono na skórze- ze względu na właściwości ochronne. Umyta została dopiero
                wieczorem.
            • green_naranja Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:41
              maiwlys, dla mnie zawsze wlasnie fizjologiczna strona porodu byla
              przerazajaca.
              juz nawet nie ten bol, bo to akurat da sie zwalczyc (coz,
              przynajmniej tu, gdzie ja zamierzam rodzic...), ale wlasnie te
              wszystkie kupy, mazie, krew...

              pod tym wzgledem porod mojej siostry, przy ktorym uczestniczylam na
              jej prosbe (-"to ja poczekam za drzwiami, ok?"
              -"stoj tu, nie ruszaj sie!!!") byl dla mnie duzym zaskoczeniem.
              bo nie dosc, ze tej oslawionej kupy nie bylo, to jeszcze dziecko
              wyskoczylo wlasciwie czyste, minimalnie tylko mazia czy krwia
              wysmarowane.
              w anglii nie zabiera sie dziecka od matki, nigdy, wiec polozna tylko
              mala lekko przetarla pod lampa i zawinieta w szmatko-reczniczek
              podala siostrze...ale podala jej po jakims czasie dopiero, bo
              najpierw musiala od razu sprawdzic, czy wszystko z nia w porzadku
              (podczas porodu mala zaklinowala sie ramieniem o kosc miednicy i
              byla chwila grozy, kiedy do pokoju wpadl oddzial emergency lekarzy i
              pielegniarek....az sie niebiesko wokol lozka zrobilo, a mi doslownie
              czarno przed oczami;/ )

              ale, co ja mialam pisac...
              no wlasnie, w przypadku narodzin mojej siostrzenicy wszystko poszlo
              jakos tak czysto i estetycznie.

              ale wiem, ze to niestety nie jest regula...
              • maiwlys Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:48
                green_naranja napisała:

                > maiwlys, dla mnie zawsze wlasnie fizjologiczna strona porodu byla
                > przerazajaca.
                > juz nawet nie ten bol, bo to akurat da sie zwalczyc (coz,
                > przynajmniej tu, gdzie ja zamierzam rodzic...), ale wlasnie te
                > wszystkie kupy, mazie, krew...


                Właśnie o to mi chodzi, nie chciałam wyjśc na kobiete pozbawiona
                uczuć do swojego kiedyś tam urodzonego dziecka, tez chciałabym je
                zobaczyć od razu po narodzinach to chyba naturalne pragnienie, ale
                dla wszystkich przyjemniejszy jest widok czystego bobasa. A
                o "kupie" to wolę nie myeleć i nie wyobrażać sobie bo jestem
                przerazona smile
                Jesli natomiast chodzi o ból przy porodzie to na pewno jest on
                silniejszy milion razy niż te okresowe, ale mam chyba trochę zaprawy
                bo podczas okresu to chodze z bólu po ścianach, żadne teblatki nie
                pomagają, czesto wymiotuję, ciskam się przy tym z bólu pod kocem
                więc mam nadzieję, że poród jakoś zniosę skoro to znosze co
                miesiąc smile Ale najpier trzeba zajść...
                • emigrantka34 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 12:05
                  " A o "kupie" to wolę nie myeleć i nie wyobrażać sobie bo jestem
                  przerazona smile "

                  Jak to napisal Umberto Eco w jednej ze swoich ksiazek, "kupa to
                  najbardziej osobista "wydzielina" organizmu".
                  Moim glownym zmartwieniem byla kupa porodowa (w FR nie robia
                  lewatywy).
                  Na cale szczescie organizm sam sie oczyscil jeszcze przed wyjazdem
                  do szpitala.
                  • kamelia04.08.2007 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 12:14
                    emigrantka34 napisała:

                    > Moim glownym zmartwieniem byla kupa porodowa (w FR nie robia
                    > lewatywy).

                    tez nie chciałam tego doswiadczyc (i nie doswiadczyłam na
                    szczeście), ale jak lezałam półprzytomna na tym łózku porodowym z
                    nogami rozłozonymi jak na fotelu ginekologicznym, to stwierdziłam,
                    że pewnie na tym trzyosobowym personelu nie zrobi wrażenia ani moja
                    ewentualna kupa, ani moje krocze, bo takie rzeczy widzieli tysiąc
                    razy i to ich w ogóle nie podnieca.

                    To co zjadałam i wypiłam w domu przed wyjazdem do szpitala, wyszło
                    do sedesu, ta sama droga, która weszło.
                    • emigrantka34 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 18:00
                      "jak lezałam półprzytomna na tym łózku porodowym z
                      > nogami rozłozonymi jak na fotelu ginekologicznym, to stwierdziłam,
                      > że pewnie na tym trzyosobowym personelu nie zrobi wrażenia ani
                      moja
                      > ewentualna kupa, ani moje krocze, bo takie rzeczy widzieli tysiąc
                      > razy i to ich w ogóle nie podnieca."

                      Sluszna uwaga. Nie dosc ze ich nie podnieca, to podejrzewam, ze na
                      drugi dzien nie kojarza rodzacej z twarzy, bo przeciez w koncu nie
                      na twarz sie patrzyli....
                      • memphis90 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 21:07
                        Wiecie co, ja nawet wzięłam do szpitala enemę, ale zapomniałam o niej... Przy 7
                        cm rozwarcia było już za późno na podanie. I, szczerze mówiąc, ja nawet nie mam
                        pojęcia czy coś mi się przydarzyło przy tym parciu czy nie. I niespecjalnie mnie
                        to interesuje smile Położna setki razy ewentualne kupy widziała, podobnie jak wody
                        płodowe czy śluz.

                        Ale tak mi się wydaje, że to już znak naszych czasów- fizjologia staje się czymś
                        brzydkim, wstydliwym, wręcz nienaturalnym. Kupa jest blee, śluz jest fuj, krew-
                        obrzydliwa. Ciało ma być piękne, młode, estetyczne i najlepiej jest udawać, ze
                        nie dotyczą nas problemy typu bolesne hemoroidy albo zaparcia. A potem rodzi się
                        taki mały człowiek, nieskażony żadnymi społecznymi naleciałościami i w
                        towarzystwie całej familii robi najbardziej błogą minę na świecie puszczając
                        wielkiego, cuchnącego bąka i obsrywając się po pachy wink
                        • emigrantka34 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 22:01
                          Otoz memphis, gdy chodzi o krew i sluzy to nie mam problemu.
                          Natomiast kupa to najbardziej prywatna sprawa na swiecie.
                          A jest tak dlatego, ze krwia sie dzielimy np oddajac ja w stacji
                          honorowego krwiodawstwa, nawet dzielimy sie wydzielinami
                          podczas "przytulanka z mezuciem lub zonusia" hehehe, albo nawet
                          oddajac sperme do banku spermy....
                          A kupa? Kupa zawsze nasza pozostaje i poza krotkim okresem
                          niemowlectwa jest najbardziej prywatna produkcjasmile
        • kamelia04.08.2007 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:53
          maiwlys napisała:

          > ja dodałabym czystego maluszka w ramionach.

          dla mnie to nie miało znaczenia, w ogóle mi nie przeszkadzało, że
          była umazana. Zreszta, ja sama w czasie porodu nie wygladałam ani
          seksownie, ani elegancko (miałam tylko pomalowane paznokcie), to
          czego mam sie domagac od dziecka
          • green_naranja Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 11:58
            ...co mi przypomina, ze zanim moja siostre polozono w jej pokoju,
            przez chwile bylysmy w poczekalni, i byla tam panna do porodu w
            pelnym galowym makijazu oraz z tipsami po kolana prawie.
            nie musze dodawac, ze bole i katusze ktore przezywala
            odzwierciedlaly sie na jej obliczu -makijaz (galowy, powiadam, z
            brokatem, pelnym tuszem, podkladem, pudrem , blyszczykiem i rozem, a
            dzien byl 15 sierpnia w slonecznym londyniesmile wygladal groteskowo...
            • seytan_a_22 [...] 30.12.08, 13:53
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • green_naranja [...] 30.12.08, 14:02
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • seytan_a_22 [...] 30.12.08, 14:12
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • green_naranja [...] 30.12.08, 14:20
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • seytan_a_22 Re: moderacja...? 30.12.08, 14:43
                      wlasnie wyrzuci ja ktos wreszcie czy niesmile
                      a jesli ktos kogos zaczepial to ty mnie na moim watku i dostalas odpowiedz...

                      ustepuje ci...
                      nie chce mi sie juz z toba wyieniac postow, bos glupia... amen
                      • green_naranja Re: moderacja...? 30.12.08, 14:52
                        pabig_grin
                  • duffy11 Re: green_naranja... 30.12.08, 19:17
                    seytan_a_22 napisała: gdyby to bylo porzadne forum to, by cie juz tu
                    dawno nie bylo, ale niestety nie jest

                    Nie jest miedzy innymi dzieki Tobie.....
                  • osa551 Re: green_naranja... 30.12.08, 22:43
                    > gdyby to bylo porzadne forum to, by cie juz tu dawno nie bylo, ale niestety nie
                    > jestsad
                    >

                    To co Cię jeszcze trzyma na tym beznadziejnym i nie-porządnym forum? Przecież
                    pisanie tu to nie przymus.
              • julia56 Seytan 30.12.08, 14:53
                żenująca ta Twoja wypowiedź jest, niestety.
              • corkaswejmamy seytan 30.12.08, 20:29
                z całym szacunkiem-trochę przeginasz.
        • franczii Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 12:51
          Jestem jakas zboczona ale jedno z niewielu wyrazistych wspomnien z
          porodu to zapach synka zaraz po urodzeniu. Nie wiem czemu ale
          pierwsza rzecz jaka zrobilam po urodzeniu to go powachalam, a moze
          go chcialam pocalowac ale ten jego zapach mnie uwiodl. Wspomnienie
          tego zapachu mnie przesladuje i wracam do niego za kazdym razem
          kiedy przywoluje emocje tamtego momentu i do tej pory zdarza mi sie
          wachac dziecko, zeby uchwycic cos z tamtego zapachu ale
          bezskutecznie. Na codzien tez jestem mam wrazliwy nos i stresowalam
          sie wizja kupy ale przysiegam w czasie obu moich porodow nie czulam
          zadnych zapachow, poza tym jednym, o ktorym wyzej napisalam.
          • malwes Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 13:11
            "Warunki w szpitalu - w PL jest tak w prywatnych klinikach za
            ciężkie pieniądze, we FR - w
            ramach wybranego przez nas ubezpieczenia zdrowotnego"...

            Pewnie nie w każdym mieście ale polemizowałabym. Rodziłam w 1
            osobowej ładnej sali, z drabinkami, workami, wanną, prysznicem,
            sprzętem muzycznym, przyciemnianym światłem i dostępem do ZZO...i to
            było 5 lat temu, w PL, na Karowej w W-wie. Mam inne zastrzezenia do
            szpitala więc teraz zamierzam rodzić na Żelaznej ale wydaje mi się,
            że to idealizowanie porodów za granicą jest przesadne. Ja mam
            porównanie z opieką medyczną w UK i całe szczęście, że mieszkam,
            rodziłam i będę rodzić w PL.
            • denea Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 22:46
              No ale statystycznie więcej Polek rodzi przecież w powiatowych
              szpitalikach, gdzie zzo, nawet płatne, jest bardziej mityczne niż
              sam Yeti, nacina się pierworódki z automatu, kładzie na plecy itd..

              Ja rodziłam ponad 2 lata temu w takim właśnie przybytku. Co z tego,
              że były worki i piłki na I fazę, a nawet teoretycznie wpuszczali na
              pół godziny do wanny ? Takie to jakieś kosmetyczne i bajeranckie,
              ale w rzeczy samej wcale za daleko nie odbiegłyśmy standardem
              porodów od naszych matek... (Chociaż moja mama na początku lat 60-
              tych urodziła wielką dziewuchę, pierwsze dziecko i nie została
              nacięta, nie do wiary wink)

              Bardzo się cieszę, że miałaś i masz możliwość rodzić korzystając ze
              zdobyczy cywilizacji i tego samego życzę mojej przyszłej synowej, bo
              sama pewnie nie doczekam sad A za zzo chętnie bym zapłaciła - co i
              tak niczego nie zmienia.
    • katia.seitz Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 22:45
      Serdeczne gratulacje. Dużo pociechy z córki i powodzenia w odpieraniu przesądów
      i krytykowania bezmyślności na forum Niemowlę wink
      Mi osobiście taki styl opisywania porodu bardzo odpowiada - rzetelny, rzeczowy,
      można się czegoś konkretnego dowiedzieć.
    • a-n-i-k-a Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 23:24
      Gratuluje wspaniałego prezentu pod choinkę wink. W dodatku Córa urodzila sie tak
      samo jak ja - w Wigilie przed poludniem.
      Dodam tylko, ze 30 lat temu moja mama nie miala męza u boku do pomocy, nie
      dostala znieczulenia i rodzila w PRL-owskim szpitalu, w ktorym lekarze 24 gru
      zajeci byli sledzikiem i wodeczka, a nie rodzacymi - to by dopiero byl
      hard-corowy opis porodu tongue_out.

      A ten opis - porod mam za soba wiec moze dlatego wcale mnie nie przerazil,
      uznalabym go nawet za light-owy wink. Konkretnie i sensownie opisany proces
      fizjologiczny jakim jest poród. No i jak na pierwszy porod to i tak szybko
      poszlo uwazam. Nie wiem co tu moze przerazac. Samo zycie.
      Dodam tylko, ze ja rodzilam pierwsze dziecko niecale 3 lata temu w panstwowym
      szpitalu, bez oplaconych poloznej i lekarza, nie kazano mi lezec, nawet ktg bylo
      na malej szafce na kolkach i na baterie, wiec moglam chodzic caly czas (choc
      baterie sie szybko wyczerpaly), pokazano mi jak sobie pomagac znosic bóle na
      pilce i drabinkach, moglam tez wziac prysznic, maz byl caly czas przy mnie, po
      4,5 godzinie wicia sie w bolu zafundowalam sobie w koncu zzo - mega ulga... Jak
      przestala dzialac pierwsza dawka to juz mi drugiej wstrzyknac nie chcieli, bo
      bylo juz 9 cm i uznali, ze juz nie warto, bo nie bede wpolpracowala. Pozwolenie
      na parcie to byla kolejna mega-ulga, o bólu juz wtedy zapomnialam zupelnie. Nie
      kazano mi przec na lezaco, tylko tak jak mnie bylo wygodnie. Uwazam, ze
      urodzilam po ludzku za male pieniadze w państwowym szpitalu z super polożnymi.
      Wiec jedyne z czym sie nie zgadzam w tym opisie, to ze dobre warunki sa w PL
      jedynie w prywatnych klinikach za gruba kase. Otoz nie sa - wymalowaną sale i
      usmiechnieta polozna mozna tez trafic panstwowo smile.
      No i wiem tez, ze porod w mniemaniu lekarzy mialam ekspresowy - od odejscia wód
      do przytulenia coreczki lacznie upłyneło niecale 8 godzin (ale jak sie chodzi z
      rozwarta szyjka od 30 tc to ciezko nie urodzic szybko tongue_out). Licze, ze drugi porod
      zniose rownie dobrze i mimo bolu i jak to okreslilas ladnie -
      malofotogenicznosci rownie milo bede ten proces wspominac smile.

      Wszystkiego naj dla Ciebie i Małej!!!
      • batutka Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 29.12.08, 23:36
        gratulacje smile
        zdrowia dla corci zycze, a dla Ciebie szybkiego powrotu do formy smile
    • memphis90 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 00:02
      Eeee, Kamelia, słabo było- po takim wstępie spodziewałam się opisów w stylu
      "koszmar", "trauma", "rozrywanie wnętrzności"- a tu taki lajcikwink Konkluzja
      taka- nawet trudniejszy poród można (jak się okazuje) opisac tak, że oczekującym
      ciężarówkom brzuchy nie napinają się ze strachu.

      Gratuluję Kamelio, dobrze, że wszystko poszło dobrze (mimo tych kleszczy ).
      Niech się dzieć dobrze chowa i nie płacze za dużo po nocach. Czekamy na
      Niemowlaku smile
    • szyszunia11 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 00:30
      wstęp o tych wrażliwych czytelnikach - to fajny chwyt reklamowywinkliczyłam na bardziej krwiożerczą historyjkę - a tu delikatny opisik - aż się chce iść w Twoje śladysmile
    • emigrantka34 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 00:37
      No nie za bardzo rozumiem, czemu osoby wrazliwe mialyby tego nie
      czytac...no wlasnie bardzo dobry opis porodu dla wrazliwcow i
      przewrazliwionych, prawdziwy, ale bez niepotrzebnego straszenia.
      A co do mnie - zgadzam sie, ze z metafizyka to niewiele ma
      wspolnego, fizjologia, fizologia i jeszcze raz fizjologia.
      Metafizyke to ja teraz mam w domu prawie dziesieciomiesieczna, ktora
      biega na czworakach i sie w kolko chichra, a porod i pobyt w
      szpitalu do przyziemnych raczej, niz metafizycznych watpliwych
      przyjemnosci, naleza.
      Gratuluje!
      • joanna.marta Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 07:56
        Z tym mistycyzmem bywa różnie. Mam za sobą trzy porody a pierwszy...
        Była tam nutka mistycyzmu smile Oj, fizjologia też była i to w
        normalnej ilości, a nie jakaś nutka. Skurcze bolały, ale samo
        urodzenia dziecka było jakieś mistyczne właśnie (wzruszenie, radość
        itp). Dla mnie. Kilka minut po porodzie powiedziałam, że mogę rodzić
        jeszcze raz. Potem już było gorzej. Drugi poród cięższy a trzeci...
        Lepiej nie pamiętać. Dłuższy, cięższy, bardziej bolesny. Zero
        mistycyzmu ale fizjologia była smile I ból, ból, ból.
        Może być różnie. Wiem to z doświadczenia.
        A co do opisu autorki wątku, to wcale nie był jakiś straszący. Było
        to normalne przedstawienie porodu. I właśnie takie opisy powinny
        być. Ja też uważam, że nie należy brzuchatek (zwłaszcza tych, które
        nie rodziły) straszyć , bo nerwy są niepotrzebne. Czasami opisy są
        naprawdę 'krwawe' i tych nie rozumiem. Rzeczywiście można wówczas
        pomyśleć, że ktoś je pisze, by przestraszyć kogoś innego ("mnie
        bolało, to i was też tak może boleć, bójcie się"). To jest
        niepotrzebne zupełnie, bo wszystko można napisać w różny sposób. Ale
        akurat autorka opisała wszystko w sposób wyważony, bez lukrowania
        ale również bez hrroru smile
        A co do szpitali prowincjonalnych. Ja rodziłam w małym powiatowym
        szpitaliku chociaż mieszkam w dużym mieście. Musiałam kilkadziesiąt
        kilometrów pojechać, bo mieć w czasie porodu to, co szpitale
        wielkomiejskie nie zapewniają.
        • joanna.marta Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 08:02
          Acha, chcę dodać, że wszystko było za darmo!
          I jeszcze jedno, fizjologia fizjologią ale te wszystkie dodatki typu
          aromaterapia, muzykoterapia, akupunktura... Moim zdaniem należy
          próbować, jeśli jest taka możliwość i nie zagraża to dziecku. Na
          każdą z nas może zadziała coś innego. Mnie np. muzyka drażniła, ale
          jeśli komuś ma to pomóc choć trochę to czemu nie. Dla mnie pomocą
          była jedynie woda smile
    • deela Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 12:06
      gratuluje
      ja tam zamierzam odmowic porodu zaslaniajac sie tym ze nie umiem smile
    • osa551 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 14:59
      No to gratulacje, opis nie jest szokujący tylko raczej trzeźwy, tytuł wątku
      bardzo mi się podoba.

      Czekamy na forum "Niemowlę" smile
    • smerfetka8801 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 15:28
      kamelio po pierwsze gratuluje po 2 Twój opis nie był wcale straszny smile
      ja do porodu ma lajtowe podejście wiec mnie nic nie brzydzi.ot co fizjologia smile
      nie miałam zzo ale jak zaczęłam przeć to już był raj bo nie czułam bólu tylko
      się zasapałam prąc 2 h tongue_out
      jeszcze raz gratuluję
      • carolinecat Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 17:51
        no to u mnie tak samo, nie było kiedy podać zzo, więc jak się zaczęły skurcze
        parte, to poczułam się jak w niebie. no tyle, że trzeba się było napracować.
        a co do "brudnego" dziecka - małą już u mnie na brzuchu położna wytarła jedynie
        pieluszką tetrową. od razu miałyśmy pierwsze karmienie i spędziłyśmy ze sobą
        dwie godziny. może dziewczynom, które jeszcze nie rodziły trudno to sobie
        wyobrazić, ale w tym nie ma naprawdę nic obrzydliwego i rzeczywiście, taki
        maluch cudownie pachnie. no i lepiej się z tym pogodzić, bo w wielu, i to bardzo
        dobrych szpitalach dzieci są myte w drugiej, a nawet trzeciej dobie, więc z
        takim "brudnym" dzieckiem trzeba będzie trochę poobcować.
        • carolinecat no i oczywiście gratulacje dla autorki wątku! 30.12.08, 17:52

    • nati.82 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 20:06
      Kamelio gratuluję małej wenus, zdrowego rozsądku, siły i życzę wszystkiego
      dobrego, dużo cierpliwości oraz czasu dla siebie.
    • patysia00 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 30.12.08, 22:30
      No widzisz, każdy inaczej znosi poród. Ja swój wspominam bardzo
      dobrze. Nie miałam znieczulenia, a skurcze nie były takie bolesne.
      Do szpitala trafiłam z 7cm rozwarciem i po godzinie na świat
      przyszła moja córka. Zostałam nacięta i zszyta- nic nie czułam. A po
      porodzie też wcale się tak źle nie czułam. Po 2 dniach mogłam już
      swobodnie siadać, a krocze przestało boleć po pierwszej dobie. Każdy
      inaczej znosi ból i dla każdego co innego jest pięknym przeżyciem.
      Nie można straszyć ciężarówek, zwłaszcza pierworódek, które i tak
      boja się porodusmile Dla mnie poród był bardzo łatwy (rodziłam pierwszy
      raz), a bardzo się go bałam. Strach ma wielkie oczy, a nie ma czego
      się bać. Dla mnie poród był najpiękniejszym wydarzeniem jakie mi się
      przytrafiło. A móc poczuć nowo narodzone dziecko na piersi jest
      przeżyciem nie do opisania.
      • kamelia04.08.2007 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 08.01.09, 22:51
        patysia00 napisała:

        > No widzisz, każdy inaczej znosi poród. (...) Każdy
        > inaczej znosi ból.

        ponieważ nie jestem masochistką, to tez bym chciała tak "znosic"
        poród i ból, i tez bym wolała przyjechac do szpitala z 7 cm
        rozwarciem, a nie 1-2 cm.


        > Nie można straszyć ciężarówek, zwłaszcza pierworódek, które i tak
        > boja się porodu

        a kto tu starszy?? nie mam zamiaru opisywac potiomkinowskich wsi,
        tylko dlatego, ze komus prawda sie może nie podobać i dlatego, że
        jakas pierworódka sie może wystraszyć. Chyba ciezarna ma na tyle
        zdolności do uzywania rozumu, ze wie, ze moze byc róznie (u mnie i
        tak nie było najgorzej - forumowiczkom sie jeszcze "inaczej"
        trafialo)

        > Dla mnie poród był bardzo łatwy (rodziłam pierwszy
        > raz), a bardzo się go bałam. Strach ma wielkie oczy, a nie ma
        czego
        > się bać.

        zawsze mozesz załozyc na forum konkurencyjny watek i opisac swój
        łatwy poród. Każdy ma prawo do opisania własnego porodu i doznan z
        tym zwiazanych. Ty swojego łatwego, ja mojego - o (delikatnie
        mówiąc) wyzszym poziomie trudnosci.


        > A móc poczuć nowo narodzone dziecko na piersi jest
        > przeżyciem nie do opisania.

        tak, to prawda - dotkniecie własnego dziecka jest niesamowite
    • milkas20 [...] 31.12.08, 00:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • sierpniowa_julka Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 31.12.08, 11:10
      Kamelia, gratulacje!!! Twój opis - jak już wyżej dziewczyny napisały -
      drastyczny specjalnie nie jest. A to pierwszy opis porodu, jaki kiedykolwiek
      przeczytałam... smile a do chojraków nie należę i porodu panicznie się boję (i
      zapewne w jakiejś części z tego powodu temat ciąży w moim małżeństwie nie istnieje)
      • embeel Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 31.12.08, 12:32
        Hej Jędzo, moje serdeczne gratulacje! Dużo zdrowia dla Ciebie i małej i jak
        najdłuższych smile nocy...hi..hi...
        Co do Twojego opisu, to zgadzam się z przedmówczyniami, nie jest taki
        drastyczny, jak Ci się wydaje smile. I gratuluję, że udało się bez nacięcia.
        Napisz, jak się porozumiewałaś z zespołem - czy mąż Ci tłumaczył, czy może
        opanowałaś już dobrze francuską mowę? Czy na migi, czy też może przeklęłaś ich
        wszystkich po polsku? Do mnie mąż podczas parcia próbował przemawiać pewien czas
        po polsku, ale tak kaleczył, że łaskawie poprosiłam go, aby mówił po ludzku smile.
        Do tej pory pamiętam jednak, jak wołał z pięknym francuskim akcentem "jeszcze,
        jeszcze" .

        Pozdrawiam ciepło, M
        • emigrantka34 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 31.12.08, 12:48
          No chyba przez te dziewiec miesiecy nauczy sie czlowiek podstawowych
          zwrotow wymaganych do wspolpracy na sali porodowej i nomenklatury
          ginekologiczno - polozniczej.
          A przynajmniej najwazniejszego - "peridural prosze"!
          Ja nie jestem jeszcze biegla we francuskim (zaczelam sie uczyc po
          przyjezdzie do francji po trzydziestej wiosnie), a jednak
          rodzilam "po francusku" bez problemu.
          • embeel emigrantka 31.12.08, 13:11
            pytam, bo wiem, ze Kamelia pisała, ze na zajęciach na szkole rodzenia mąż będzie
            jej tłumaczył. Ja tez wczesniej nie znałam gin-poł nomenklatury, ale tak jak
            piszesz, człowiek ma czas sie podczkolić smile. A z moim ciętym językiem nawet
            powiedzieć lekarzowi, ktory mnie prowadził, w momencie odbierania porodu "je
            vous fais confiance" - z błyskiem w oku smile. Pewnie pomyślał : "znowu ta pyskata
            Polka" : -). Pozdrawiam
            • emigrantka34 Re: emigrantka 31.12.08, 13:42
              jezeli chodzi o szkole rodzenia - to ja rowniez chodzilam z mezem,
              ktory mi czesciwo tlumaczyl to co mowila polozna. Mowila z predkosci
              karabinu maszynowego i ciezko mi bylo czasami nadazyc. Natomiast
              wszystkie wizyty u gina, usg, badania - robilam sama; podczas porodu
              bezproblemowo wspolpracowalam z polozna, jak rowniez opîeprzylam
              anestezjologa, ktory chcial mi sie wbic z periduralem na odcinek
              L4L5, gdzie prawie dysku nie mamsmile
        • kamelia04.08.2007 embeel+emigrantka 31.12.08, 16:33
          w szpitalu mówili do mnie po francusku, w czasie porodu tez i mozna
          sobie poradzić. W tym czasie jak sie rozwierałam - czyli po podaniu
          zzo - gadałam sobie nawet z połoznymi i to z sensem - zzo mi dali
          konkretnie i od serca.
          Potem juz po porodzie wymadrzałam sie po francusku na temat nazwisk
          małzonków i nazwisk dzieci w prawie francuskim i prawie polskim.
          Byłam nieuciazliwą pacjentką i grzeczną, a dzioba nie musiałam
          rozdzierac, bo na prawdę, ludzie w tym szpitalu (a konkretnie
          nazywało sie to policlinique) byli nadzwyczaj mili i pomocni, bez
          żadnej łaski i much w nosie. To, ze mnie nie nacieli (a tylko
          delikatnie pekłam na jeden szew) uważam za mistrzostwo swiata, mimo
          ze zastosowano kleszcze i mimo że byłam w pozycji, w której krocze
          jest narażone najbardziej na uszkodzenie.

          Istotnie przez 9 m-cy mozna sie nauczyc podstawowego słownictwa
          połozniczego, niemniej jednak we FR jestem duzo krócej niz 9 m-cy, a
          na kursie francuskiego na który uczeszczam od paxdziernika nie ucza
          nomenklatury ginekologicznej. Oczywiście opanowałam ten podstawowy
          zasób, a takze nauczyłam sie wyliczyc wszystkie czesci ciała, które
          mnie bolały (zwłaszcza nadal kość ogonowa).

          Do szkoły rodzenia chodzilismy razem, mąż przydał sie do
          tłumaczenia, bo połozna nie cedziła przez zęby wyrazu po wyrazie dla
          jednej cudzoziemki.

          W czasie porodu maz mowił do mnie "naszym językiem urzędowym" czyli
          po germańsku


          Ps. tym opisem nie chciałam nikogo straszyc, opisałam tylko jak było
          na prawdę. To, ze niektórym sie nie podoba, że napisałam, ze mnie
          bolało jak diabli i że poród był skomplikowany, trudno. Mi tez sie
          nie podobało to cierpienie i tez wolałbym napisac, że wszysko było
          szybko, sprawnie i bez problemów - życie jednak bywa różne.
          • hanulllka Re: embeel+emigrantka 31.12.08, 16:52
            Po pierwsze gratuluję.

            Po drugie w twoim opisie nie znalazłam nic, co miałby wstrząsać, straszyć czy
            zniesmaczać. Przeciętny poród, ot co. Po tytule wątku nastawiłam się na nie
            wiadomo jaką wstrząsającą relację,a tu zwykły opis i nawet brak mi tu tych
            "nieretuszowanych" aspektów, bo niby jakie? Że boli, normalne, że boli jak
            diabli... niczego nadzwyczajnego w twoim opisie zdarzeń nie znalazłam. Taaak
            fizjologia owszem, ale wbrew zapowiedzi oszczędziłaś nam szczegółów z tym
            związanych, ale co napięcie z początku zbudowałaś to Twojewink Wcale mnie nie
            zszokowałaś, wystraszyć też chyba byłoby ci kogokolwiek trudno.
            Jedyne co mnie zdziwiło, to fakt, że mąż gapił ci sie w krocze. Ja myślałam, ze
            mężowie raczej trzymają za rękę, wpierają i pomagają zamiast się gapić wink
            A co do przeżyć duchowych, to sie nie zgodzę, bo i owszem poród fizjologią jest,
            może zniesmaczyć, odrzucić i przerazić, ale dla mnie i mojego męża również, mimo
            potwornego bólu, był jedną z piękniejszych chwil w naszym życiu, bardzo duchowym
            i emocjonalnym przeżyciem.
            • kamelia04.08.2007 Re: embeel+emigrantka 31.12.08, 17:14
              z tym gapieniem sie w owo krocze to nie jest tak, ze gapił sie jak
              sroka w gnat.
              W tym kluczowym momencie stał przy mnie i mnie trzymał za reke i
              zachecał, żebym wysiliła maksymalnie mięśnie brzucha, pod koniec
              zrobiło sie nerwowo i były problemy, myslałam, ze mnie na cesarkę
              zabiora (we FR cc to ostatecznosć).
              Po porodzie powiedział mi, ze widział jak się "tam" rozciagnęło, a
              skoro juz to zobaczył i nie zemdlał (i nie został impotentem), to
              potem na moja prosbe zajrzał tam jeszcze raz, żeby sprawdzić czy nie
              byłam ponacinana.

              Jesli chodzi o przezycie duchowe, to jak dla mnie mówiąc na skróty,
              w trudnych chwilach bylismy razem.

              Te nieretuszowane aspekty polegaja na tym, ze nie słodziłam jaki to
              cud narodzin miał miejsce, że fajnie, bo boli, czy że boli ale
              bardzo mało.

          • emigrantka34 Re: embeel+emigrantka 31.12.08, 18:55
            Oj, chyba sie nie do konca zrozumialysmy. Przeciez ja wlasnie
            napisalam, ze podobal mi sie opis Twojego porodu, bo byl rzeczywisty
            i obiektywny, ale bez zbednego straszenia.
            Jezeli chodzi o przebieg ciazy i opieke medyczna we Francji w tym
            czasie, to naprawde nie moglam trafic lepiej. Rodzilam w panstwowym
            szpitalu. Fakt faktem, ze dobry szpital publiczny trzeba bukowac
            tutaj juz w czwartym miesiacu, ale mi sie udalo to zrobic w piatym.
            Co miesiac mialam robiony w tymze szpitalu komplet badan lacznie z
            toxo i nie zaplacilam za to zlamanego eurocenta. Podobalo mi sie to,
            ze to wlasnie porodowka jest odpowiedzialna za prowadzenie ciazy i
            ze co miesiac trzeba sie stawiac na komplet badan, a ciaze prowadzi
            jeden lekarz. Do dyspozycji byl dietetyk, psycholog.
            Oczywiscie mozna tez niezaleznie od tego miec drugiego gina. W moim
            przypadku od piatego miesiaca bylo to niepotrzebne, bo trafilam na
            swietna lekarke.
            Szkola rodzenia - za darmo, a od szostego miesiaca wszystkie uslugi
            medyczne, nawet te nie zwiazane z ciaza - rowniez darmowe. Polozna -
            za darmo. Po porodzie rehabilitacja krocza - za darmo. Peridural -
            za darmo.
            No i sam porod. Tutaj jestes pacjentka i sobie zyczysz. Jestes
            podmiotem, a nie przedmiotem, mimo tego, ze byla to najwieksza
            porodowka w Paryzu, z najwiekszym "przerobem".
            Mialam superprofesjonalna polozna, mila ale dyskretna; przez caly
            okres porodu ani razu nie zobaczylam lekarza - oprocz rzeczonego
            anestezjologa, ktory akurat - co sie zreszta pozniej okazalo po
            rozmowie z inna polozna - byl najmniej milym lekarzem w szpitalu. Co
            prawda peridural, ktory mi zrobil, byl swietny i nie czulam zadnego
            bolu, a opieprzylam go na skutek nieporozumienia. Mniejsza o to.
            Udalo sie obyc bez naciecia, bez golenia, bez lewatywy - czynnosci
            wg mnie obrzydliwych, a zbednych i zaprojektowanych ku wygodzie
            personelu medycznego.
            Fakt, ze moja porodowka byla w przebudowie i z tego powodu sale byly
            az podwojne (sic!) i nieco starawe, ale akurat mi na tym specjalnie
            nie zalezalo.
            Natomiast ze wzgledu na wlasne uwarunkowania psychfizyczne chcialam
            dobry szpital z pelnym sprzetem medycznym, i tak tez sie stalo.
            Po porodzie opieka tez byla w porzadku, chociaz ciagly nawal
            pielegniarek, poloznych, salowych i lekarzy robi swoje - prowadzi do
            przemeczenia mlodej matki. Tego chyba nie da sie uniknac nigdzie.
            Jednynym wlasciwie minusem opieki poporodowej bylo obrzydliwe
            jedzenie i brak zlobka w szpitalu. Dziecko trzeba bylo miec caly
            czas przy sobie i w zwiazku z tym nie mozna bylo odespac. To mialo
            dla mnie znaczenie, bo w domu na co dzien nie mam nikogo do pomocy,
            a moj partner nie mial urlopu tacierzynskiego.
            Na koniec jeszcze zostalam mile zaskoczona tym, ze w szpitalu jest
            zatrudniony pracownik état civil, dzieki czemu mlodzi rodzice sa
            odciazeni od wykonania obowiazku rejestracji dziecka w urzedzie
            stanu cywilnego.
            • kamelia04.08.2007 Re: embeel+emigrantka 08.01.09, 22:20
              ból tyłka troche mi przechodzi (co niestety nie oznacza, ze wszystko
              jest juz ok), wiec sie moge napisac jak było u nas.

              Mąż zapisał mnie do kliniki, w ktorej rodziłam, prawie zaraz jak
              dowiedział sie ze jestem w ciaży - bylo to w 2 m-cu.
              Z usg jest tutaj tak, ze robiła to inna lekarka (a opis przychodził
              pocztą), ginekolog był z kliniki i on sie mną zajmował w ciązy.

              Dostałam tez liste badań jakie mam zrobic w ciazy (cała rozpiska na
              kojejne miesiace), zrobiono mi tez badanie na prawdopodobienstwo
              zespołu Downa, na streptococcusy, hiv-y, kiłły, rózyczki,
              toskoplazmozy i inne.

              Za wizyty u lekarzy: od usg, intenisty, ginekologa nie płaci sie, a
              raczej płaci sie, a rachunek przesyła francuskiemu "nfz" i oni
              zwracaja cała kwote. Tak samo bylo ze szkola rodzenia. Polożna
              wystawiała rachunek, a potem my wystepowalismy o zwrot. Tak samo
              było w przypadku konsultacji z anestezjologiem od zzo.
              Tak jest od poczatku ciąży.

              Mój mąż ma tez dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, dzieki któremu
              dodatkowe usługi medyczne sa bezplatne.

              Odnosnie szpitala, to mieliśmy pokój jedynke (a raczej dwójke czy
              tez trójke smile ). W czasie mojego pobytu w szpitalu mój maz spał ze
              mna - przyniesli mu łózko składane. Pokój był z telefonem i z
              telewizorem (którego ani razu nie właczyłam). Jego pobyt i wikt był
              oplacony z tego dodatkowego ubezpieczenia.

              Co do porodu, to tak jak pisałam - połozne super, ginekolog
              genialny, mimo ze bezczelnie zaczełam rodzic w świeta, to miałam
              poczucie, że oni sa tam dla mnie, a nie, że ja im przeszkadzam. Nie
              czułam sie w ogóle jakąś pacjentka gorszej kategorii, bo niby
              cudzoziemka bez biegłej znajomosci lokalnego jezyka, czy dlatego, ze
              nie wykupiłam dodatkowych usług.

              Po porodzie tez nie miałam powodów by sie skarzyć, wizytacje kilka
              razy na dzien, sprawdzanie tempertury, cisnienia, ogladanie dziecka,
              konsultacje z pediatra, z ginekologiem. Nauczono mnie karmic dziecko
              piersia.
              Odnosnie złobka, to cos tym rodzaju było w naszym szpitalu. Mozna
              było oddac dziecko na przechowanie, a w tym czasie odespac noc, albo
              pospac w nocy spokojnie. Mój mąż ma ponadto 2 tyg. płatnego urlopu
              ojcowskiego.
              Na jedzenie tez nie moge sie skarzyc - sniadanie, obiad, przegryzka,
              kawa/herbata, kolacja - i mój maz miał tak samo.

              Odnosnie pracownika etat civil, to wynika to (najprawdopodobniej) z
              francuskiej ustawy o aktach stanu cywilnego - moze to zrobic rodzic,
              albo pracownik szpitala. Tu mi oczy wylazły ze zdziwienia, bo polska
              ustawa naklada m.in. na rodzica dokonanie obowiazku zgloszenia
              urodzenia dziecka. Do szpitala przyjechalismy ze wszystkimi
              dokumentami i potem wszystkie dokumenty tez zostaly odebrane ze
              szpitala, a nie z merostwa.

              Pare osób na mnie naskoczyło za to, ze napisalam, ze w PL to tak
              tylko w prywatnych klinikach. Moze i sa, ale dobrze ukryte. Urodzilo
              sie troche dzieci ostatnio u mnie w rodzinie, te co rodziły za
              pieniadze lub po kolezeńsku, miały dobrze, ta co sie wyłamała,
              została portaktowana oxy i wyszła poharatana na dole; pare osób też
              wylądowało w szpitalu. Moja matka tez sie bolesnie przekonała,
              ze "za pieniadze ksiadz sie modli"
              • emigrantka34 Re: embeel+emigrantka 08.01.09, 22:41
                Oczywiscie masz racje z tym ubezpieczeniem - nieco uproscilam,
                piszac, ze za darmo. Rzecz jasna pokrywane koszty byly z mojego
                ubezpieczenia, dostawalam fakture, ktora wysylalam do CPAM. Potem
                ubezpieczenie komplementarne wyrownywalo roznice miedzy tym, co
                zaplacilam, a tym co zwrocil mi CPAM.
                Jedynie za wizyty na porodowce i sam porod nie rozliczalam sie -
                robil to za mnie szpital, kontaktujac sie bezposrednio z
                ubezpieczycielem.
                • jolinekjc Re: embeel+emigrantka 04.02.09, 19:00
                  Dzieki dziewczyny za troche informacji o porodach i opiece we FR. Za kilka
                  tygodni sama bede tutaj rodzic (byc moze w tym samym szpitalu co emigrantka34,
                  bo duzy i w Paryzu). Co do opieki w czasie ciazy, to zgadzam sie zupelnie, jest
                  wzorcowa, w tym kontekscie nie dziwi, ze Francuzki tak chetnie rodza dziecismile
                  Choc to nie tylko opieka prenatalna tak dziala.
                  A opis porodu bardzo mi sie podoba, czegos takiego mi bylo potrzeba. Wszystko co
                  czytam na temat porodu (a jestem niedoswiadczona pierworodka) to opisy
                  metafizycznych uniesien lub krwawych rzezni.
                  I gratuluje kamelii unikniecia naciecia krocza, tez bym tak chciala...
    • koma77 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 31.12.08, 22:14
      ooo gratulacje wielkie
      niech się córcia zdrowo chowa
    • basiulka78 Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 14:49
      Fajny pis, ale nie wiem czemu tak ostrzegalas przed drastyka opisu.
      Nie rodzilam, ale czeka mnie to wlicpu, wiec wypytuje roznych
      zanjomych. Twoj opis jest normalny i w porownaniu z innymi opisami,
      jakie slyszalam, okreslilabym Twoj porod jako lekki. A to, ze sie
      rodzi (od odejscia wod plodowych) klkianascie godzin to normalne.
      Mysle, ze wiele pomoglo znieczulenie, nad ktorym sama sie
      zastanawiam.

      Ale jestem dobrej mysli, na panike jeszcze czas wink
      • barbaraunt Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 15:43
        Ja tez jestem pierworódką obecnie 37 tydz. i po przeczytaniu nie jestem zszokowana, normalna relacja tego co było. Nikt nie da mi gwarancji że poród będzie lekki czy koszmarny. Uważam że nie ma co się nakręcać a przeczytać mozna taki wpis przynajmniej ma się większą świadomośc co nas może czekać. Sama się boję jak diabli ale staram się być dobrej myśli że urodzę w końcu zdrowego dzidziusia. Wiem że jak zacznie się akcja porodowa to będę musiała zdać się na pomoc połoznych, lekarza i urodzić.
    • alicja0000 zgadzam się zTobą 01.01.09, 21:33
      > Poród jest niestety procesem, który nie okresliłabym jako magiczny,
      > piekny czy wzniosły. To fizjologia mało fotogeniczna.
      > Dolegliwości po urodzeniu dziecka - tez mało fotogeniczne. Mam
      > nadzieję, że przejdą jak najszybciej, bo trudne do zniesienia, a
      > repertuar jest długi.

      Pierwszy raz się z Tobą zgadzam, również nie odczuwam,ze poród to wzniosłe
      przeżycie czy coś z tych bajerów. Jedyny i najwspanialszy moment był tylko
      wtedy, gdy położyli mi synka na gołym brzuchu. Nigdy nie zapomnę tego jego
      zapachu i ciepła ciałka. To było magiczne ale szybko go zabrali także magia się
      urwała.
      Cała reszta to koszmarny ból, stan otępienia umysłowego i niemocy oraz truuudny
      okres połogu. Niemożność oddania 2 dni moczu po porodzie, pęknięte i nacięte
      krocze - pozszywane jak części ciała Frankensteina, niemożność siedzenia 4
      tygodnie po porodzie, obolałe suty, brak snu i jeszcze dużo by wymieniać to nic
      miłego i magicznego. Dobrze , że widok dziecka i jego uśmiech rekompensuje te
      wszystkie dolegliwości i ubytki energetyczne winkRola matki to ogromne
      poświęcenie siebie-dopiero teraz wiem, jak wielkie.
      • kamelia04.08.2007 postuluję zmianę nazwy forum 08.01.09, 23:30
        z "ciąża i poród" na "ciąża, poród i połóg", zeby mozna było sie
        skarzyc na dolegliwosci poporodowe.

        Kiedys pisałam i teraz sie powtórze, że o dolegliwosciach takich sie
        nie rozmawia przy stole na imieninach. Mowi sie o pieknym dziecku,
        radosci macierzynstwa itd, itp. Żeby urodzenie dziecka oznaczało
        koniec przykrych doznan to by było super, a tu niestety nie, i jak
        na zlośc te dolegliwosci sa małofotogeniczne. Chodzi sie z mega
        pielucha w siatkowych gaciach i cieknie non-stop, brzuch wyglada jak
        torba po smieciach, cyc nabrzmiały od nadmiaru pokarmu, który to
        pokarm jeszcze wycieka, naciete krocze boli (tu miałam duzo
        szczescia, bo moje pekniecie juz sie zagoiło i w zasadzie mnie
        specjalnie nie bolało), obolała kosc ogonowa uniemozliwia siedzenie,
        macica sie kurczy boleśnie...
        Niektórym dochodza jeszcze zaparcia, hemoroidy i inne paskudztwa.

        Prawda jest, że jak sie patrzy na własne dziecko, jak robi miny,
        patrzy błednym wzrokiem czy jak spi, to ta cała zlosc na wstrętną
        fizjologię porodu i połogu troche przechodzi. Po prostu zaciska sie
        zęby i czeka az wszystko wróci do normy (bo i innego wyjścia nie ma).
    • denea Re: z jędzy wyszła wenus - opis porodu bez retus 01.01.09, 22:31
      Serdecznie gratuluję !!!

      Miałam napisać, że zazdroszczę luksusu możliwości zzo jak diabli,
      ale doczytałam, że we Fr mieszkasz, więc zupełnie inne realia...
      Echh sad
    • kaamilka Moja droga Jędzo gratuluję :) 02.01.09, 00:26
      Garatuluję serdecznie i w takim razie czekamy kiedy ta Mała Wenus
      będzie taką samą Jędzą jak Ty! Uściski dla Ciebie i córy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja