Izba porodowa w Lędzinach zamknięta!!!

03.01.09, 23:50
Dziś w Wyborczej wiadomość o bezdusznej decyzji dwóch facetów: urzędnika z NFZ i konsultanta krajowego ginekologii Gradowickiego:
wyborcza.pl/1,76842,6116730,Anioly_z_Ledzin_zamkniete_na_amen.html
Proszę o Wasze komentarze pod podanym tekstem.
    • maj16 Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 00:34
      Czy to jest forum kobiet, które mają rodzić? Jak to właściwie jest? Nikt,
      kompletnie nikt nie interesuje się ostatnią izbą porodową w Polsce, dopiero co
      zamkniętą. A przecież takich miejsc jak w Lędzinach powinno być w Polsce
      mnóstwo! Bo to tam można urodzić w przyjaznej atmosferze, w wybranej przez
      siebie pozycji, bez ubezwłasnowolnienia, bez przykucia do maszynerii. To
      szpitalne procedury wywołują powikłania. Jeśli Wam, drogie mamy, zależy na
      bezpiecznym i godnym rodzeniu, wpisujcie swoje poparcie pod artykułem o
      Lędzinach. To tylko od nas, kobiet zależy jak będą przychodzić na świat nasze
      dzieci.
      • czerwcowa_anulka Re: Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 01:20
        Jeśli chodzi Ci o mały odzew w wątku - jest tak późno że sama się dziwię że
        jeszcze siedzę na forum.
        Podobny wątek jest na forum "dobry poród"
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=89233155 , tam też nie ma zbyt
        wiele odpowiedzi. Może to dlatego że większości z nas ręce opadły?

        Nie wiem czy poparcie pod artykułem cokolwiek da, chociaż może pokaże
        zainteresowanie tematem. Ale podpisów pod petycją Fundacji Rodzić po Ludzku było
        sporo (m.in. mój) i też nic to nie dało.

        Nie twierdzę że nic się nie da zrobić. Ale myślę że podpisy na forach/pod
        artykułami to w tej sytuacji trochę mało. Tutaj trzeba zmian systemowych, które
        zmuszą NFZ do patrzenia dalej niż na listę durnych wymagań stawianych porodówkom
        (vide konieczność posiadania rezonansu czy chłodni do przechowywania zwłok). Jak
        to zrobić? I tutaj warto się zastanowić...

        Jeśli naprawdę mamy coś zmienić - może warto skontaktować się z Fundacją? Albo
        zakrzyknąć czy nie ma na forum prawnika/fachowca od przepisów administrujących
        służbą zdrowia? Jakieś inne pomysły?

        Pozdrawiam
        • maj16 Re: Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 23:41
          "czerwcowa_anulka", rzeczywiście, chyba jedynym wyjściem będzie "atak" e-mailowy
          na NFZ i Ministerstwo Zdrowia. Na pierwszy ogień powinien pójść obecny krajowy
          konsultant ginekologii, który wymyślił durne wymogi wobec porodówek.
          Wiem, że podpisów pod petycją w obronie Lędzin było dużo (ok. 2 tys.), sama się
          też podpisałam, ale większa ilość komentarzy pod artykułem być może
          sprowokowałaby dziennikarzy do mocniejszej aktywności, do przyciśnięcia do muru
          urzędników decydujących za kobiety, jak maja rodzić.
      • emka_waw Re: Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 13:57
        Jestem jak najbardziej ZA rodzeniem po ludzku - W SZPITALU.

        A poniżej nie wydumane, ale z życia wzięte argumenty.

        Moja przyjaciółka dwa razy była w ciąży, w żadnym przypadku nie było
        medycznych wskazań do cesarki, piękne, podręcznikowe ciąże, takie,
        że nie było przeciwskazań do porodu domowego czy w izbie
        położniczej. Ale na szczęście zdecydowała się na szpital.

        W pierwszym przypadku pępowina zacisnęła się na szyi dziecka -
        cesarka. I tylko dzięki cesarce dziecko żyje i jest zdrowe. Jest to
        taki przypadek, którego nie można ani PRZEWIDZIEĆ, ani WYELIMINOWAĆ.
        A poród w izbie położniczej czy w domu nie daje szans na uniknięcie
        negatywnych skutków takiego porodu, ze śmiercią dziecka włącznie.
        Przy okazji, w tym przypadku tylko "przykucie do maszynerii"
        pozwoliło na czas uratować dziecko, bo KTG wykazało gwałtownie
        spadające tętno płodu.

        Przy drugim porodzie też poszła do szpitala. W trakcie akcji
        porodowej zaczęło odklejać się łożysko - też nie było ŻADNYCH
        wskazań, żeby coś takiego miało się stać. Cesarka uratowała życie i
        jej, i dziecku.

        Szpital - troje żywych, zdrowych ludzi. Izba porodowa -
        najprawdopodobniej trzy trupy.

        Przy okazji, wiesz jaki jest procent cesarek wśród porodów w Polsce?
        Przypominam, że nie ma czegoś takiego, jak cesarka na życzenie u
        nas. 30 (słownie: trzydzieści) procent. Brak szansy na szybką
        cesarkę w izbie porodowej to rażąca bezmyślność i narażanie życia
        dzieci i matek. Dlatego przychylam się do jedynego sensownego
        zdania, jakie tutaj wypowiedziano - przeniesienia izb porodowych do
        szpitali.

        Póki co, ja będę rodzić w szpitalu. Hipotetyczny "komfort"
        psychiczny jest dla mnie duuużo mniej warty niż życie mojego
        dziecka. Izba porodowa czy dom to proszenie się o cud. Bóg jest
        litościwy, i cuda najczęściej rodzącym sprawia. Ale ja wolę dobroci
        Boga nie testować.
        • szampanna Re: Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 16:31
          do licha, a czy Ty myślisz, że w izbach porodowych nie ma ktg? I
          nikt nie monitoruje na bieżąco sytuacji? Ja myślę, że właśnie w
          takich warunkach jest większe zainteresowanie stanem rodzącej i jej
          dziecka i w porę można wychwycić ewentualne nieprawidłowości. A w
          szpitalach bywa różnie - mało to można przeczytać historii o tym,
          jak to położne w szpitalach zostawiają dziewczynę samą lub z mężem
          na porodówce, zaglądają rzadko, a o wszystko trzeba się samemu
          martwić i upominać? I to jest ta dobra opieka w szpitalu?!
          Po drugie, samo owinięcie pępowiną nie jest wskazaniem do cc - można
          sobie z tym poradzić w trakcie porodu sn, a procent cc w szpitalach
          jest właśnie tak duży z powodu takich uproszczeń - cokolwiek idzie
          nie tak, to ciach! Wiadomo, że jeśli ciąża jest wysokiego ryzyka,
          powikłana, są wskazania do cc itd, żadna kobieta nie będzie rodzić
          poza szpitalem. Ale dlaczego odmawiać tej możliwości z góry
          wszystkim kobietom?
          Poza tym, nie bierzesz pod uwagę jednej bardzo ważnej rzeczy -
          większość kobiet lepiej znosi poród w ciepłym, życzliwym otoczeniu -
          pod troskliwą opieką i w nieszpitalnych warunkach stres jest
          mniejszy, odczuwanie bólu też, poród przebiega sprawniej i szybciej.
          To są istotne argumenty. Ja rodziłam dwa razy - w dużym szpitalu, w
          przechodniej sali (mimo że rodzinnej), z łóżkiem porodowym, białymi
          kafelkami i jupiterem pod sufitem oraz w małym prowincjonalnym
          szpitaliku (znacznie gorzej wyposażonym pod względem medycznym), w
          zamkniętej salce z tapetami na ścianach, zgaszonym górnym światłem,
          wanną i położną, która nie piła kawki podczas mojego porodu - i
          chociaż oba wspominam dobrze (bo liczy się efekt), drugi był bez
          porównania bardziej komfortowy i taki mam nadzieję za pół roku
          powtórzyć.
          • emka_waw Re: Czy chcecie rodzić po ludzku? 04.01.09, 18:06
            > do licha, a czy Ty myślisz, że w izbach porodowych nie ma ktg? I
            > nikt nie monitoruje na bieżąco sytuacji?

            Szkoda tylko, że rodzące nie chcą być "podłączone do maszynerii". I
            co po tym KTG, że sobie stoi, a rodząca ma schizę, "bo nie"
            kabelkom? I co z tego monitoringu, skoro kobietę trzeba dowieźć do
            szpitala? Co po monitoringu, skoro nie ma sprzętu, żeby zaradzić
            problemom? Przy spadku tętna liczą się minuty. Koleżance wyjęli
            dziecko w 5 minut. Nawet piętnaście minut to byłoby za późno.

            A w
            > szpitalach bywa różnie - mało to można przeczytać historii o tym,
            > jak to położne w szpitalach zostawiają dziewczynę samą lub z mężem
            > na porodówce, zaglądają rzadko, a o wszystko trzeba się samemu
            > martwić i upominać? I to jest ta dobra opieka w szpitalu?!

            I to trzeba zmieniać! Właśnie to!

            > Po drugie, samo owinięcie pępowiną nie jest wskazaniem do cc -
            można
            > sobie z tym poradzić w trakcie porodu sn,

            To nie było OWINIĘCIE tylko ZACIŚNIĘCIE, wyraźnie to napisałam. Jest
            to zasadnicza różnica. Owinięcie to nic. Zaciśnięcie - dziecko się
            dusi, tętno drastycznie spada i tak było w opisywanym przeze mnie
            przypadku.

            a procent cc w szpitalach
            > jest właśnie tak duży z powodu takich uproszczeń - cokolwiek idzie
            > nie tak, to ciach!

            To skąd ta cała, nie tak dawna, awantura o wymuszanie porodów
            naturalnych w szpitalach?

            Wiadomo, że jeśli ciąża jest wysokiego ryzyka,
            > powikłana, są wskazania do cc itd, żadna kobieta nie będzie rodzić
            > poza szpitalem.

            Ja opisałam dwie ciąże, które absolutnie nie miały wskazań nie tylko
            do cc, ale nawet do porodu szpitalnego.

            Ale dlaczego odmawiać tej możliwości z góry
            > wszystkim kobietom?

            Dlaczego nie zamienić szpitala w miejsce przyjazne rodzącym, tylko
            narażać je na brak fachowej interwencji w razie powikłań? To ma
            być "pomoc"? Nie sądzę.

            > Poza tym, nie bierzesz pod uwagę jednej bardzo ważnej rzeczy -
            > większość kobiet lepiej znosi poród w ciepłym, życzliwym
            otoczeniu -
            > pod troskliwą opieką i w nieszpitalnych warunkach stres jest
            > mniejszy, odczuwanie bólu też, poród przebiega sprawniej i
            szybciej.

            Czyli izba porodowa przy szpitalu spełnia i twoje, i moje postulaty
            w pełni.

            > To są istotne argumenty. Ja rodziłam dwa razy - w dużym szpitalu,
            w
            > przechodniej sali (mimo że rodzinnej), z łóżkiem porodowym,
            białymi
            > kafelkami i jupiterem pod sufitem oraz w małym prowincjonalnym
            > szpitaliku (znacznie gorzej wyposażonym pod względem medycznym), w
            > zamkniętej salce z tapetami na ścianach, zgaszonym górnym
            światłem,
            > wanną i położną, która nie piła kawki podczas mojego porodu - i
            > chociaż oba wspominam dobrze (bo liczy się efekt), drugi był bez
            > porównania bardziej komfortowy i taki mam nadzieję za pół roku
            > powtórzyć.

            Tylko mi nie mów, że tapeta, wanna i lampeczka wystarczyła do
            zaryzykowania porodu bez odpowiedniego zaplecza medycznego, bo się
            załamię... To trzeba mieć siano we łbie.
            • szampanna emka 04.01.09, 20:06
              nie chce mi się z Tobą wykłócać, bożadna z nas nie przekona drugiej
              do swoich racji. Odniosę się tylko do tego:
              > Tylko mi nie mów, że tapeta, wanna i lampeczka wystarczyła do
              > zaryzykowania porodu bez odpowiedniego zaplecza medycznego, bo się
              > załamię... To trzeba mieć siano we łbie.
              niczego nie ryzykowałam, zaplecze medyczne oceniłam jako
              wystarczające, zresztą z wyboru jechałam tam kilkadziesiąt km,
              właśnie ze względu na dobrą renomę tego miejsca. Tapeta, wanna i
              lampeczka plus przede wszystkim profesjonalna i empatyczna położna
              to tylko taki uproszczony przykład tego, jak niewiele trzeba do
              tego, żeby poród był LUDZKI. Życzę miłego porodu na bloku dużego i
              najlepiej specjalistycznego szpitala, gdzie przerobią cię na dwoje
              szybko i bez ceregieli (bo wszak następne już czekają) - mój wybór
              jest inny i wielu kobiet również.
              • emka_waw Re: emka 05.01.09, 10:02
                szampanna napisała:

                > nie chce mi się z Tobą wykłócać, bożadna z nas nie przekona
                drugiej
                > do swoich racji.

                Nie wykłócam się z tobą. Stawiam jedynie tezę, że dla każdej
                rodzącej o wiele lepiej byłoby mieć ludzkie warunki porodu w
                szpitalu, razem z zapleczem medycznym, niż miłe warunki bez pełnego
                zaplecza medycznego. I o to należy walczyć.

                > niczego nie ryzykowałam, zaplecze medyczne oceniłam jako
                > wystarczające, zresztą z wyboru jechałam tam kilkadziesiąt km,
                > właśnie ze względu na dobrą renomę tego miejsca.

                Jeśli był to szpital, z miejscem do przeprowadzania cesarek,
                anestezjologiem i zapleczem szpitalnym, to takie właśnie szpitale
                powinny być promowane i pokazywane jako przykład. Izba porodowa, bez
                możliwości szybkiej cesarki, to ryzykowanie życia dziecka.

                Tapeta, wanna i
                > lampeczka plus przede wszystkim profesjonalna i empatyczna położna
                > to tylko taki uproszczony przykład tego, jak niewiele trzeba do
                > tego, żeby poród był LUDZKI.

                Tapeta to ŻADEN argument dla mnie wobec życia dziecka. Ot, durna
                fanaberia. A do porodu w wodzie jest uprawniony jeden szpital w
                Polsce, z tego co wiem, cała reszta może stosować wanny jedynie do
                rozluźnienia rodzącej przed porodem, poród w wodzie wymaga
                spełnienia bardzo ostrych norm sanitarno-higienicznych.

                Życzę miłego porodu na bloku dużego i
                > najlepiej specjalistycznego szpitala, gdzie przerobią cię na dwoje
                > szybko i bez ceregieli (bo wszak następne już czekają)

                A kto ci powiedział, że ja rodzę w takim szpitalu? smile

                - mój wybór
                > jest inny i wielu kobiet również.

                Mój też. Rodzić będę na stosunkowo niedużym oddziale położnicznym,
                ale w szpitalu - można mieć i jedno, i drugie, jak się poszuka.

                A co do empatycznej położnej - ja w pierwszym rzędzie zwróciłabym
                uwagę raczej na jej fachowość...
                • maj16 Re: emka 07.01.09, 12:10
                  emka_waw napisała:
                  "Stawiam jedynie tezę, że dla każdej
                  rodzącej o wiele lepiej byłoby mieć ludzkie warunki porodu w
                  szpitalu, razem z zapleczem medycznym, niż miłe warunki bez pełnego
                  zaplecza medycznego."

                  Dla każdej? Jaki jest wybór:
                  1)Ludzkie warunki bez pełnego zaplecza.
                  2)Ludzkie warunki i pełne zaplecze (zdarzają się w kilku miejscach w Polsce).

                  Mieszkam w miejscu, gdzie bezpieczniejsza dla mnie i dziecka byłaby pierwsza opcja.
                  • emka_waw Re: emka 07.01.09, 19:52
                    BYŁOBY lepiej, nie JEST, tak napisałam. Też sobie zdaję sprawę, że
                    nie jest, ale izba porodowa to dla mnie półśrodek, i to dość
                    ryzykowny dla życia i zdrowia matki i dziecka. Dlatego należy
                    walczyć o ludzkie warunki w szpitalu, a nie uciekać z niego, bo
                    problem tam zostaje i narasta.
                    • maj16 Re: emka 08.01.09, 00:11
                      Skoro dla ciebie izba porodowa to półśrodek, to nie masz problemu - szpitali u
                      nas dostatek.
                      Kłopot w tym, że kobiety, dla których rodzenie w szpitalu nie daje komfortu
                      psychicznego, poczucia bezpieczeństwa, nie mają wyboru - i tak są skazane na
                      szpital.
                      To, że ty lepiej czujesz się rodząc w szpitalu, nie oznacza, że jest to
                      rozwiązanie dobre dla wszystkich kobiet.
                      • emka_waw Re: emka 08.01.09, 08:39
                        Swoją drogą, JAK można mieć komfort psychiczny wiedząc, że rodząc w
                        izbie porodowej NIE MA MOŻLIWOŚCI szybkiej interwencji w przypadku
                        zagrożenia życia dziecka i matki? Ja bym była potwornie zestresowana
                        z taką świadomością, i żadne tapety, wanny i uśmiech położnej nie
                        byłyby w stanie mnie uspokoić...

                        Póki nie poprawią się warunki porodu w szpitalu, albo izby porodowe
                        nie będą zlokalizowane przy szpitalach, będzie to wybieranie
                        pomiędzy komfortem psychicznym matki, a bezpieczeństwem dziecka.
                        Jakoś nie potrafiłabym zdecydować się na poświęcenie bezpieczeństwa
                        własnego dziecka, ale co kto woli.
                        • maj16 Re: emka 08.01.09, 11:14
                          Można mieć komfort psychiczny, rodząc w izbie czy w domu. Właśnie dlatego, że w
                          szpitalu niepotrzebnymi interwencjami zepsuto mi dwa porody, ostatnie dziecko
                          urodziłam prawie w domu. Do szpitala przyjechałam dosłownie na samą końcówkę. I
                          tak jak piszesz, NIE POTRAFIŁAM ZDECYDOWAĆ SIĘ NA POŚWIĘCENIE BEZPIECZEŃSTWA
                          WŁASNEGO DZIECKA, dlatego do ostatnich chwil byłam w domu. Nikt nie zdążył mi
                          popsuć dobrze postępującego porodu różnymi badaniami, wymuszaniem leżenia,
                          podłączaniem kroplówki czy przebijaniem pęcherza. Interwencje medyczne są
                          potrzebne tylko w niewielkim procencie. W naszych szpitalach są jednak nagminne!
                          Weź do ręki poradnik po oddziałach położniczych, a przekonasz się, że kropla w
                          morzu to szpitale, gdzie nie stosuje się najróżniejszych wspomagaczy.
                          Wkurza mnie stałe wmawianie zwolennikom rodzenia w izbie czy domu, że decydują
                          się poświęcić bezpieczeństwo dziecka. Jest dokładnie odwrotnie!!! Jeżeli w
                          ogromnej większości szpitali rodzi się leżąc na łóżku, to czy to jest bezpieczne
                          dla dziecka? Czy bezpieczne jest dla dziecka stosowanie vacum czy kleszczy,
                          jeśli wymęczona kobieta nie jest w stanie wyprzeć dzidziusia? W szpitalach jakoś
                          nie przyjdzie do głowy położnym i lekarzom, że może matka przyjęłaby pozycję
                          pionową, że szybciej i bez powikłań urodzi. W izbie i w domu takich hec się nie
                          wyprawia.
                          Gdyby Izba w Lędzinach była zagrożeniem dla dzieci, nie dostałaby tylu ważnych
                          nagród.
                          • emka_waw Re: emka 08.01.09, 14:34
                            Te "krople w morzu" z ludzkim podejściem do rodzącej, należy (poraz
                            kolejny piszę) promować i implantować rozwiązania i procedury na
                            inne szpitale. Po raz kolejny to powtarzam i powtarzać będę.
                            Uciekanie ze szpitali na niepewny grunt izby porodowej problemu nie
                            zlikwiduje.

                            Co do nagród: szpital na Żelaznej w Warszawie też miał (i czasami
                            ma) wielką renomę, tyle że jak się dowiadywałam, w swoim czasie miał
                            największy w Warszawie odsetek urodzeń martwych, przez wymuszanie
                            porodów naturalnych i niepotrzebne opóźnianie cesarek. To tak a
                            propos 'nagród' i 'renomy'.
                            • maj16 Re: emka 09.01.09, 00:08
                              "Te "krople w morzu" z ludzkim podejściem do rodzącej, należy (poraz
                              kolejny piszę) promować i implantować rozwiązania i procedury na
                              inne szpitale. Po raz kolejny to powtarzam i powtarzać będę.
                              Uciekanie ze szpitali na niepewny grunt izby porodowej problemu nie
                              zlikwiduje."

                              Dziwne, że na "niepewnym gruncie" izby porodowej w Lędzinach jakoś nigdy nie
                              zdarzyła się żadna tragedia (izba istniała kilkadziesiąt lat).
                              Kobieta, która była ostatnią rodzącą w Lędzinach, pisała na forum, że tamtejsze
                              położne nie filozofowały i gdy coś działo się nie tak, od razu wysyłały do szpitala:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=89241308&a=89489783
                              Piszesz, że należy promować rozwiązania i procedury na inne szpitale. Świetnie!
                              Tyle, że takie promowanie trwa od kilkunastu lat, a jedynie w kilku oddziałach w
                              Polsce można tak naprawdę od początku do końca urodzić naturalnie, tylko w tych
                              kilku medycyna wkracza jedynie wtedy gdy to naprawdę konieczne. Mimo kilku akcji
                              "rodzić po ludzku" większość lekarzy i położnych nie zmieniła rutyniarskiego
                              podejścia do porodu. Tu trzeba walić głowa w mur, żeby to "promowanie odniosło
                              skutek"!

                              "Co do nagród: szpital na Żelaznej w Warszawie też miał (i czasami
                              ma) wielką renomę, tyle że jak się dowiadywałam, w swoim czasie miał największy
                              w Warszawie odsetek urodzeń martwych, przez wymuszanie porodów naturalnych i
                              niepotrzebne opóźnianie cesarek. To tak a propos 'nagród' i 'renomy'."

                              Jasne! Nagrody niewiarygodne, zwolenniczki domowego rodzenia nie dbają o
                              bezpieczeństwo dziecka... Po co w ogóle była akcja "Rodzić po ludzku", po co
                              ocenianie szpitali przez kobiety, kiedy i tak Ty wiesz najlepiej co dobre dla
                              każdej matki i dziecka?
                              Jakby tak wgryźć się w statystyki wszystkich szpitali to wyszłoby, że wszystkie
                              trzeba pozamykać - ileż tam było dramatów!

                              • emka_waw Re: emka 09.01.09, 11:47
                                Przeciwna jestem stawianiu sprawy w sposób: "tu się rodzi cudownie,
                                a wszędzie indziej jest be", bo dokładnie taką sytuację tu widzę.
                                Albo Lędziny, albo nic! - wydaje to mi się bardzo mocną przesadą.

                                A propos rodzenia po ludzku - w szkole rodzenia, gdzie uczęszczałam,
                                na kilka zajęć jedna dziewczyna przyszła z matką. Położna, w wieku
                                matki mniej więcej, wykorzystała ten fakt i poprosiła matkę, aby
                                opowiedziała jej o swoich porodach i wrażeniach z nich. Jej
                                opowieści to dopiero była "fabryka dzieci"! - ogłupianie rodzącej
                                narkozą, dziecko tylko do karmienia, itepe. Porównując sytuację
                                wtedy a teraz stwierdzam, że już dużo się zmieniło. Oczywiście,
                                równie dużo musi się jeszcze zmienić, i nikt nie powinien oczekiwać,
                                że to będzie na 'pstryk' i w ciągu paru lat! To robota na pokolenie!
                                • maj16 Re: emka 09.01.09, 14:27
                                  "Przeciwna jestem stawianiu sprawy w sposób: "tu się rodzi cudownie,
                                  a wszędzie indziej jest be", bo dokładnie taką sytuację tu widzę.
                                  Albo Lędziny, albo nic! - wydaje to mi się bardzo mocną przesadą"

                                  Jest odwrotnie. To Ty mówisz: jedynie szpitale. Żadna z nas, zwolenniczek izb,
                                  nigdy nie wypowiadała się, że rodzenie to tylko w izbach czy w domu. My ciągle
                                  nawołujemy by dano nam MOŻLIWOŚĆ WYBORU! Kto czuje, że dla jego dziecka
                                  bezpieczniejsze jest przyjście na świat w izbie - wybiera izbę, kto uważa, że
                                  tylko w szpitalu dziecko będzie bezpieczne - wybiera szpital.
                                  • emka_waw Re: emka 09.01.09, 15:14
                                    > Jest odwrotnie. To Ty mówisz: jedynie szpitale.

                                    NIE. Ja stawiam pytania odnośnie działania i czasu reakcji jednego i
                                    drugiego w wypadkach nagłych (które ZAWSZE mogą się zdarzyć).

                                    Żadna z nas, zwolenniczek izb,
                                    > nigdy nie wypowiadała się, że rodzenie to tylko w izbach czy w
                                    domu. My ciągle
                                    > nawołujemy by dano nam MOŻLIWOŚĆ WYBORU!

                                    No właśnie! I żeby był to był wybór pomiędzy dwiema równie
                                    bezpiecznymi i równie komfortowymi opcjami, bez rezygnowania z
                                    jednego lub z drugiego.

                                    Kto czuje, że dla jego dziecka
                                    > bezpieczniejsze jest przyjście na świat w izbie - wybiera izbę,
                                    kto uważa, że
                                    > tylko w szpitalu dziecko będzie bezpieczne - wybiera szpital.

                                    Tyle że dla mnie osobiście "czuje" to nie jest kryterium, którym bym
                                    się kierowała. Lubię fakty, nie hipotezy.
                        • franczii Re: emka 08.01.09, 12:39
                          Rodzenie bez bezposredniego dostepu do sali operacyjnej wcale nie oznacza wyboru
                          pomiedzy komfortem a bezpieczenstwem. Wskazuja na to przyklady kilku bardziej od
                          Polski rozwinietych krajow, gdzie rodzi sie w domu bez calego zaplecza
                          medycznego. No ale moze tajemnica powodzenia tych porodow tkwi w indywidualnym
                          podejsciu do kazdej kobiety. Moze jestem stronnicza bo moje dwa porody odbyly
                          sie bez komplikacji w domu narodzin (nie w Polsce). Jeszcze przed porodami bylam
                          gleboko przekonana, a mje porody tylko mnie w tymprzekonaniu utwierdzily, ze
                          zapewnienie sobie komfortu na to wydarzenie moze tylko usprawnic porod a brak
                          tego komfortu moze spowodowac stres odpowiedzialny za utrudnienie, opoznienie i
                          koniecznosc ingerencji. Nie zdecydowalabym sie na porod w takim miejscu, gdyby
                          mialo do zaoferowania tylko kolorowe tapety, wanne a polozna usmiech zamiast
                          wiedzy i doswiadczenia. Decydujac sie znalam wyniki tej placowki, opinie ludzi
                          na jej temat, mialam przekonanie o wyzszosci porodu fizjologicznego nad
                          zmedykalizowanym i wierzylam w to, ze zaopiekuja sie nami fachowo i odpowiednio
                          do rozwoju sytuacji i ewentualnych problemow.
                          • emka_waw Re: emka 08.01.09, 14:40
                            > Rodzenie bez bezposredniego dostepu do sali operacyjnej wcale nie
                            oznacza wybor
                            > u
                            > pomiedzy komfortem a bezpieczenstwem.

                            Przykład mojej koleżanki, który na samym początku tu przytoczyłam,
                            jak najbardziej świadczy, że niestety oznacza.

                            Wskazuja na to przyklady kilku bardziej o
                            > d
                            > Polski rozwinietych krajow, gdzie rodzi sie w domu bez calego
                            zaplecza
                            > medycznego.

                            Również na 'Zachodzie' nie rodziłabym w domu. ZA NIC.

                            No ale moze tajemnica powodzenia tych porodow tkwi w indywidualnym
                            > podejsciu do kazdej kobiety.

                            Raczej w błogiej nieświadomości rodzącej, na co naraża siebie i
                            dziecko.

                            Nie zdecydowalabym sie na porod w takim miejscu, gdyby
                            > mialo do zaoferowania tylko kolorowe tapety, wanne a polozna
                            usmiech zamiast
                            > wiedzy i doswiadczenia.

                            Był tam anestezjolog, możliwość cesarki, sprzęt reanimacyjny itp.?
                            Jeśli tak, to ŚWIETNIE, bo za czymś takim właśnie optuję - ludzkie
                            warunki, sprzęt i fachowość.

                            Decydujac sie znalam wyniki tej placowki, opinie ludzi
                            > na jej temat, mialam przekonanie o wyzszosci porodu
                            fizjologicznego nad
                            > zmedykalizowanym

                            Ale mi nie chodzi o wybór pomiędzy jednym a drugim typem porodu,
                            tylko czy w razie komplikacji będzie możliwe zrobienie mi w pięć
                            minut cesarskiego cięcia i uratowanie dziecka. Bo jeśli nie, to
                            wyboru NIE MA.

                            i wierzylam w to, ze zaopiekuja sie nami fachowo i odpowiednio
                            > do rozwoju sytuacji i ewentualnych problemow.

                            Wiara czyni cuda, ale ja wolę fakty.
                            • szampanna Re: emka 08.01.09, 20:06
                              tracę cierpliwość. Emka, czy Ty w ogóle jesteś w ciąży? Bo jeśli
                              nie, to może poczekaj z autorytatywnym tonem do momentu, kiedy
                              będzie Cię to osobiście dotyczyć lub nawet aż zdobędziesz jakieś
                              doświadczenie w dziedzinie rodzenia dzieci.
                              Zauważ, że większość kobiet, które decydują się na porody gdzie
                              indziej niż w szpitalu, to właśnie świetnie obeznane z tematem,
                              wyedukowane i znające swoją fizjologię babki, a nie jakieś
                              niedouczone idiotki.
                              • emka_waw Re: emka 08.01.09, 20:27
                                > tracę cierpliwość. Emka, czy Ty w ogóle jesteś w ciąży?

                                Jestem, więc daruj sobie resztę tych swoich autorytatywnych kazań
                                tonem wszechwiedzącej.

                                > Zauważ, że większość kobiet, które decydują się na porody gdzie
                                > indziej niż w szpitalu, to właśnie świetnie obeznane z tematem,
                                > wyedukowane i znające swoją fizjologię babki, a nie jakieś
                                > niedouczone idiotki.

                                Ty to powiedziałaś smile Ja bym słowa "idiotka" nigdy nie użyła, ale ty
                                pewnie wiesz lepiej.

                                Ja powiedziałabym raczej, że to są osoby, w których złe
                                doświadczenia z porodem szpitalnym, albo obawa przed nim, przeważyły
                                nad chęcią zapewnienia jak największego bezpieczeństwa sobie i
                                dziecku. I tyle. I jeszcze raz powtórzę: dlatego trzeba walczyć o
                                ludzkie i przyjazne warunki porodów w szpitalach, tak aby kobiety
                                nie musiały wybierać pomiędzy komfortem a bezpieczeństwem.
                                • szampanna Re: emka 08.01.09, 21:28
                                  > > Emka, czy Ty w ogóle jesteś w ciąży?
                                  > Jestem
                                  oo, to miło. W takim razie mam nadzieję, że nie stracisz pary do
                                  porodu i pójdziesz do szpitala twardo egzekwować swoje prawa,
                                  przecierać szlaki w zakresie nowych standardów polskiego
                                  położnictwa, a jakby coś szło niezgodnie z Twoimi postulatami,
                                  hukniesz pięścią w łóżko porodowe i pokażesz, kto tu rządzi wink
                                  • krysiia Re: emka 08.01.09, 22:28
                                    trudno jest stukać pięścią jak się leży "na samolot" pod oksy i z KTG.
                                    Zyczę Ci emka łatwogo porodusmile
                                    • emka_waw Re: emka 09.01.09, 11:55
                                      > trudno jest stukać pięścią jak się leży "na samolot" pod oksy i z
                                      KTG.

                                      Ja na szczęście rodzić zamierzam z mężem. A pod KTG to sama
                                      poproszę, żeby mnie podłączyli, dość mam na to zdrowego rozsądku.

                                      > Zyczę Ci emka łatwogo porodusmile

                                      Dziękuję i nawzajem, jeśli też tego potrzebujesz smile
                                  • emka_waw Re: emka 09.01.09, 11:50
                                    > oo, to miło. W takim razie mam nadzieję, że nie stracisz pary do
                                    > porodu i pójdziesz do szpitala twardo egzekwować swoje prawa,
                                    > przecierać szlaki w zakresie nowych standardów polskiego
                                    > położnictwa,

                                    Ktoś, jak widać musi...

                                    a jakby coś szło niezgodnie z Twoimi postulatami,
                                    > hukniesz pięścią w łóżko porodowe i pokażesz, kto tu rządzi wink

                                    To cię tak bawi, że ktoś nie chowa głowy w piasek? Marudzić to każdy
                                    potrafi, a jak trzeba coś zrobić, to dudy w miech?
                                • maj16 Re: emka 09.01.09, 00:19
                                  "(...)daruj sobie resztę tych swoich autorytatywnych kazań
                                  tonem wszechwiedzącej."

                                  Chwila, chwila... Poczytaj sobie swoje wpisy i spokojnie oceń, kto się tu
                                  wypowiada autorytatywnym tonem... Z uporem maniaka wmawiasz nam, że bardziej
                                  dbamy o siebie, swój komfort niż bezpieczeństwo dziecka. Jak nazwać taką postawę?
                                  Jeśli chcesz walczyć o przyjazne warunki w szpitalach, to świetnie! Jestem za.
                                  Chętnie pomogę.
                                  Ale nie przeszkadzaj ludziom walczyć o istnienie izb porodowych, bo dla wielu z
                                  nich to izby dają i komfort, i bezpieczeństwo.
                                  • emka_waw Re: emka 09.01.09, 12:04
                                    ."
                                    >
                                    > Chwila, chwila... Poczytaj sobie swoje wpisy i spokojnie oceń, kto
                                    się tu
                                    > wypowiada autorytatywnym tonem...

                                    Nie ja na pewno. Prezentuję SWOJE zdanie, oparte na z życia wziętych
                                    przykładach i mówię co JA mam zamiar zrobić. I zostaję
                                    zakrzyczana... Czy naprawdę niektórym tak ciężko pogodzić się z tym,
                                    że ich opinia nie zyska sobie grona potakiwaczy i można mieć własne
                                    zdanie?

                                    Z uporem maniaka wmawiasz nam, że bardziej
                                    > dbamy o siebie, swój komfort niż bezpieczeństwo dziecka. Jak
                                    nazwać taką postaw
                                    > ę?

                                    Cieszę się, że choć nie negujesz faktu, że tak jest rzeczywiście. Ja
                                    się jedynie pytam, jak można czuć jakikolwiek komfort psychiczny
                                    wiedząc, że w razie komplikacji pomoc się opóźni, i jakie mogą być
                                    konsekwencje tego opóźnienia. Odpowiedzi, jak do tej pory, nie
                                    otrzymałam, i mówiąc szczerze, nie spodziewam się jej...

                                    A jeżeli komuś moje posty dały do myślenia, to chyba dobrze?
                                    Podstawą całej akcji rodzenia po ludzku powinna być chyba rzetelna i
                                    kompleksowa informacja?

                                    > Jeśli chcesz walczyć o przyjazne warunki w szpitalach, to
                                    świetnie! Jestem za.
                                    > Chętnie pomogę.

                                    W odróżnieniu od szampanny i krysii tobie przynajmniej chce się coś
                                    robić w tym kierunku i szczerze to doceniam.

                                    > Ale nie przeszkadzaj ludziom walczyć o istnienie izb porodowych,

                                    NIBY JAK ja w tym przeszkadzam??? Pisząc w jednym wątku na forum???
                                    Nie popadajcie w manię prześladowczą!

                                    bo dla wielu z
                                    > nich to izby dają i komfort, i bezpieczeństwo.

                                    Takie jak w szpitalu?
                                    • szampanna Re: emka 09.01.09, 12:20
                                      miałam już nic nie pisać, ale:
                                      > > Jeśli chcesz walczyć o przyjazne warunki w szpitalach, to
                                      > świetnie! Jestem za.
                                      > > Chętnie pomogę.
                                      >
                                      > W odróżnieniu od szampanny i krysii tobie przynajmniej chce się
                                      coś
                                      > robić w tym kierunku i szczerze to doceniam.
                                      rodziłam 2 razy w szpitalu (nie ma izby w moim regionie) i mój wkład
                                      w poprawę warunków jest taki, że np propaguję porody aktywne, w
                                      wodzie, inne pozycje do porodu niż standardowa w 90% szpitali leżąca
                                      lub półleżąca. Wypraktykowałam to na sobie, nie podpieram swojego
                                      zdania w temacie cudzymi doświadczeniami, jak Ty to robisz. Dzięki m
                                      in mojej entuzjastycznej recenzji mnóstwo dziewczyn z "mojej" szkoły
                                      rodzenia zdecydowało się na poród w wodzie i sobie bardzo chwalą smile
                                      A jeśli już wypowiadamy się w temacie komfortu matki vs
                                      bezpieczeństwo dziecka, to wiedz, że w większości przypadków to
                                      jedno i to samo - odprężona, nie zestresowana kobieta, nie omotana
                                      non stop kablami od ktg, nie uwiązana nakazami i zakazami, słucha
                                      swojego ciała i rodzi sprawiej i spokojniej. Proszę zapoznaj się ze
                                      statystykami - jaki procent dzieci rodzi się martwo lub z ciężkimi
                                      uszkodzeniami w szpitalach, a jaki w domu lub w izbach. Będziesz
                                      miała odpowiedź, dlaczego to, co uporczywie wciskasz jako jedyne
                                      słuszne rozwiązanie, wcale jedynie słuszne nie jest.
                                      Czekam niecierpliwie na relację z Twojego porodu - mam nadzieję, że
                                      opiszesz i zrobisz to uczciwie.
                                      • emka_waw Re: emka 09.01.09, 12:47
                                        Uderz w stół... smile

                                        > rodziłam 2 razy w szpitalu (nie ma izby w moim regionie) i mój
                                        wkład
                                        > w poprawę warunków jest taki, że np propaguję porody aktywne,

                                        Ja również...

                                        w
                                        > wodzie,

                                        Ja również... Propagować zwłaszcza to należy, bo jak już pisałam, do
                                        porodu w wodzie uprawniony jest JEDEN szpital w Polsce (porodu, nie
                                        rozluźniania rodzącej, to dwie różne sprawy) - a to stanowczo za
                                        mało.

                                        inne pozycje do porodu niż standardowa w 90% szpitali leżąca
                                        > lub półleżąca.

                                        Ja również...

                                        Wypraktykowałam to na sobie, nie podpieram swojego
                                        > zdania w temacie cudzymi doświadczeniami, jak Ty to robisz.

                                        Więcej faktów to więcej danych, a każdy poród jest inny, każda
                                        rodząca jest inna. Nie należy zamykać się na argumenty innych osób,
                                        zwłaszcza poparte faktami.

                                        Dzięki m
                                        > in mojej entuzjastycznej recenzji mnóstwo dziewczyn z "mojej"
                                        szkoły
                                        > rodzenia zdecydowało się na poród w wodzie i sobie bardzo chwalą smile

                                        Możesz mi powiedzieć gdzie rodziły? I czy to był poród, czy tylko
                                        rozluźnienie przed porodem?

                                        > A jeśli już wypowiadamy się w temacie komfortu matki vs
                                        > bezpieczeństwo dziecka, to wiedz, że w większości przypadków to
                                        > jedno i to samo - odprężona, nie zestresowana kobieta, nie omotana
                                        > non stop kablami od ktg, nie uwiązana nakazami i zakazami, słucha
                                        > swojego ciała i rodzi sprawiej i spokojniej.

                                        Napisałam o dziecku, któremu te kable od KTG życie uratowały.
                                        Spytałam się przyjaciółki o stres związany z tymi sławetnymi
                                        kablami - nieźle ją ubawiłam. Przy drugim porodzie sama poprosiła o
                                        KTG, dla, jak to ona określiła, ŚWIĘTEGO SPOKOJU.

                                        Tak więc zostawmy już to KTG, bo jak widać, jest to czysto
                                        subiektywne doznanie.

                                        Dobrze określiłaś to słowem "większość" - bo jak widać, nie
                                        wszystkim poród bez KTG zapewnia komfort, prawda? Nie ma co
                                        rodzących kablami od KTG straszyć, ani też leżeniem (na forum
                                        znalazłam wiele wypowiedzi dziewczyn, które podłączone do KTG
                                        chodziły).

                                        Proszę zapoznaj się ze
                                        > statystykami - jaki procent dzieci rodzi się martwo lub z ciężkimi
                                        > uszkodzeniami w szpitalach, a jaki w domu lub w izbach.

                                        Na litość boską, co tu porównywać, izba porodowa i lekarz prowadzący
                                        nie pozwolą rodzić poza szpitalem przy ciążach zagrożonych! To czyni
                                        takie statystyki nieporównywalnymi!

                                        Będziesz
                                        > miała odpowiedź, dlaczego to, co uporczywie wciskasz jako jedyne
                                        > słuszne rozwiązanie, wcale jedynie słuszne nie jest.

                                        Nie sądz innych według siebie - w przeciwieństwie do ciebie nikomu
                                        niczego nie wciskam. I na pewno nie podpieram się nieporównywalnymi
                                        statystykami.

                                        > Czekam niecierpliwie na relację z Twojego porodu - mam nadzieję,
                                        że
                                        > opiszesz i zrobisz to uczciwie.

                                        Do tego czasu mam dla ciebie małe zadanko - usiądź do statystyk
                                        szpitalnych i odejmij z nich wszystkie porody, co do których:
                                        - były wcześniejsze wskazania do CC
                                        - były wcześniejsze komplikacje, podtrzymywanie ciąży, stała opieka
                                        medyczna

                                        Krótko mówiąc - zostaw w statystykach te, które można było
                                        zakwalifikować do porodu domowego.

                                        Za to do porodów domowych i w izbach położniczych dołóż te, które w
                                        końcu do szpitali odesłano.

                                        I to ewentualnie można by jakoś porównać, prawda?
                                        • szampanna Re: emka 09.01.09, 13:09
                                          dalsza dyskusja jest bezcelowa, Ty wybierasz po swojemu, ja po
                                          swojemu i wszystkie inne mamy też. Argumentów wystarczy.
                                          > Możesz mi powiedzieć gdzie rodziły? I czy to był poród, czy tylko
                                          > rozluźnienie przed porodem?
                                          tylko na to odpowiadam: rodziłam w Trzciance, woj wielkopolskie,
                                          poród w wodzie (nie rozluźnienie, tylko wyparłam dziecko do wody) A
                                          co do szpitali, które to oferują, to było ich więcej - nie znam
                                          aktualnych danych, ale w tamtym czasie było co najmniej kilka w
                                          Polsce. Ten miałam najbliżej.
                                          • emka_waw Re: emka 09.01.09, 15:27
                                            > dalsza dyskusja jest bezcelowa, Ty wybierasz po swojemu, ja po
                                            > swojemu i wszystkie inne mamy też.

                                            No wreszcie zrozumiałaś...

                                            > tylko na to odpowiadam: rodziłam w Trzciance, woj wielkopolskie,
                                            > poród w wodzie (nie rozluźnienie, tylko wyparłam dziecko do wody)

                                            Pytanie dodatkowe: jak wyglądało przygotowanie i szkolenie ciebie
                                            przed tym porodem?

                                            A
                                            > co do szpitali, które to oferują, to było ich więcej - nie znam
                                            > aktualnych danych, ale w tamtym czasie było co najmniej kilka w
                                            > Polsce. Ten miałam najbliżej.

                                            Tak przy okazji, poród w wodzie wymaga położenia rodzącej pod KTG
                                            przynajmniej na pół godziny przed wejściem do wanny a potem ciągłego
                                            nadzór kardiotokograficznego stanu płodu - czyżby kable, kable,
                                            kable?
                                            • szampanna Re: emka 09.01.09, 18:29
                                              > Pytanie dodatkowe: jak wyglądało przygotowanie i szkolenie ciebie
                                              > przed tym porodem?
                                              chodziłam do szkoły rodzenia. Do porodu w wodzie szkoli się położne
                                              i lekarzy, a nie rodzące. Oddycha się tak samo, prze się tak samo,
                                              jak na sucho tongue_out Rzecz jasna, jest to opcja dla porodu
                                              fizjologicznego, kiedy akcja się rozwija zgodnie z oczekiwaniami.
                                              > Tak przy okazji, poród w wodzie wymaga położenia rodzącej pod KTG
                                              > przynajmniej na pół godziny przed wejściem do wanny a potem
                                              ciągłego
                                              > nadzór kardiotokograficznego stanu płodu - czyżby kable, kable,
                                              > kable?
                                              A skąd wiesz, czego wymaga poród w wodzie? Jesteś przeszkoloną w tym
                                              zakresie położną lub lekarzem (patrz wyżej)? Owszem, ktg się robi i
                                              przed wejściem do wanny i w trakcie, ale nie na zasadzie spętania
                                              kablami, tylko okresowo się sprawdza, czy wszystko ok, przykładając
                                              czujnik do brzucha. Zapewniam Cię, że to wystarcza, jeśli zapis jest
                                              prawidłowy. Jeśli nie jest - wysiadka z wanny i tyle.

                                              A teraz proponuję zawiesić dalszą dyskusję do momentu kiedy urodzisz
                                              i podzielisz się swoimi spostrzeżeniami praktycznymi. Żeby było
                                              jasne - życzę Ci dobrze, oby okazało się, że podjęłaś trafną decyzję
                                              (uwierz mi, nie jesteś w stanie TERAZ tego stwierdzić). I nie
                                              traktuj przeciwnego zdania w dyskusji jako ataku na siebie - po
                                              prostu ja też mam prawo mieć swoje poglądy, bronić ich i według nich
                                              postępować, zamiast Ci przyklaskiwać. Pozdrawiam.
                                              • emka_waw Re: emka 09.01.09, 19:58
                                                > > Pytanie dodatkowe: jak wyglądało przygotowanie i szkolenie
                                                ciebie
                                                > > przed tym porodem?
                                                > chodziłam do szkoły rodzenia. Do porodu w wodzie szkoli się
                                                położne
                                                > i lekarzy, a nie rodzące.

                                                Co innego słyszałam od położnych. Rodząca też powinna być specjalnie
                                                przygotowana.

                                                Tak, tak, sprawdzałam też taką opcję dla siebie...

                                                Oddycha się tak samo, prze się tak samo,


                                                > A skąd wiesz, czego wymaga poród w wodzie? Jesteś przeszkoloną w
                                                tym
                                                > zakresie położną lub lekarzem (patrz wyżej)?

                                                Rozmawiałam z położnymi, znalazłam, między innymi, taki opis:

                                                www.pww.xorg.pl/porod.htm
                                                Jak byk napisane: wskazany nadzór ciągły.

                                                > A teraz proponuję zawiesić dalszą dyskusję do momentu kiedy
                                                urodzisz
                                                > i podzielisz się swoimi spostrzeżeniami praktycznymi. Żeby było
                                                > jasne - życzę Ci dobrze, oby okazało się, że podjęłaś trafną
                                                decyzję
                                                > (uwierz mi, nie jesteś w stanie TERAZ tego stwierdzić).

                                                Jak na razie chcę wyeliminować teraz jak najwięcej zagrożeń dla
                                                siebie i dziecka.

                                                I nie
                                                > traktuj przeciwnego zdania w dyskusji jako ataku na siebie - po
                                                > prostu ja też mam prawo mieć swoje poglądy, bronić ich i według
                                                nich
                                                > postępować, zamiast Ci przyklaskiwać.

                                                W przeciwieństwie do ciebie, przyklaskiwania, czy też bezwarunkowej
                                                akceptacji mojego zdania nie potrzebuję. Ale również nie oczekuj ode
                                                mnie, że zmienię zdanie tylko dlatego, że ktoś na mnie nakrzyczał smile
                                    • maj16 Re: emka 09.01.09, 14:07
                                      "Prezentuję SWOJE zdanie, oparte na z życia wziętych przykładach i mówię co JA
                                      mam zamiar zrobić."

                                      No to rób. Nikt ci nie odbiera możliwości rodzenia w szpitalu.

                                      > Z uporem maniaka wmawiasz nam, że bardziej
                                      > dbamy o siebie, swój komfort niż bezpieczeństwo dziecka. Jak
                                      > nazwać taką postawę?
                                      "Cieszę się, że choć nie negujesz faktu, że tak jest rzeczywiście."

                                      Pytając o postawę, pytałam o Twoją postawę. Myślę, że po prostu można ją nazwać
                                      nieświadomością.

                                      "Ja się jedynie pytam, jak można czuć jakikolwiek komfort psychiczny wiedząc, że
                                      w razie komplikacji pomoc się opóźni, i jakie mogą być konsekwencje tego
                                      opóźnienia. Odpowiedzi, jak do tej pory, nie otrzymałam, i mówiąc szczerze, nie
                                      spodziewam się jej..."

                                      Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw na własnej skórze odczuć, jak szpital sam
                                      potrafi wytworzyć komplikacje w dobrze postępującym porodzie. Trzeba potem
                                      pobiegać z dzieckiem do neurologa ze świadomością, że gdyby nie hece wyprawiane
                                      w szpitalu, rehabilitacja byłaby niepotrzebna. I wiedzieć, że nie są to rzadkie
                                      przypadki. Nieraz myślę, że personel szpitalny dba o to by neurolodzy dziecięcy
                                      mieli co robić...
                                      Rzeczywiście, trudno Ci odpowiedzieć na to pytanie. To tak samo, jak pytać po co
                                      ludzie latają samolotami, po co wożą swoje dzieci samochodami, przecież może ich
                                      spotkać katastrofa.
                                      Trudno Cię zadowolić, nie jesteś w naszej skórze - nie zrozumiesz.

                                      > bo dla wielu z
                                      > nich to izby dają i komfort, i bezpieczeństwo.

                                      "Takie jak w szpitalu?"

                                      I znowu to samo. Nie! Nie takie jak w szpitalu. ZDECYDOWANIE lepsze niż w
                                      szpitalu!!!
                                      Ty czujesz się bezpieczniejsza w szpitalu. Nie dociekam dlaczego. Twoja
                                      świadomość, twoje odczuwanie, twój wybór. OK.
                                      JA nie czuję się bezpiecznie rodząc w szpitalu. Czuję, że moje dziecko jest w
                                      szpitalu ZAGROŻONE. I tyle.

                                      Pozdrawiam! I życzę dobrych doznań w trakcie i po porodzie (szczerze)smile





                                      • emka_waw Re: emka 09.01.09, 15:40
                                        > No to rób. Nikt ci nie odbiera możliwości rodzenia w szpitalu.

                                        Tak samo jak nikt nie odbiera możliwości porodu domowego.

                                        > Pytając o postawę, pytałam o Twoją postawę. Myślę, że po prostu
                                        można ją nazwać
                                        > nieświadomością.

                                        (uśmiech politowania)
                                        >
                                        > "Ja się jedynie pytam, jak można czuć jakikolwiek komfort
                                        psychiczny wiedząc, ż
                                        > e
                                        > w razie komplikacji pomoc się opóźni, i jakie mogą być
                                        konsekwencje tego
                                        > opóźnienia. Odpowiedzi, jak do tej pory, nie otrzymałam, i mówiąc
                                        szczerze, nie
                                        > spodziewam się jej..."
                                        >
                                        > Żeby to zrozumieć, trzeba najpierw na własnej skórze odczuć, jak
                                        szpital sam
                                        > potrafi wytworzyć komplikacje w dobrze postępującym porodzie.
                                        Trzeba potem
                                        > pobiegać z dzieckiem do neurologa ze świadomością, że gdyby nie
                                        hece wyprawiane
                                        > w szpitalu, rehabilitacja byłaby niepotrzebna. I wiedzieć, że nie
                                        są to rzadkie
                                        > przypadki. Nieraz myślę, że personel szpitalny dba o to by
                                        neurolodzy dziecięcy
                                        > mieli co robić...
                                        > Rzeczywiście, trudno Ci odpowiedzieć na to pytanie. To tak samo,
                                        jak pytać po c
                                        > o
                                        > ludzie latają samolotami, po co wożą swoje dzieci samochodami,
                                        przecież może ic
                                        > h
                                        > spotkać katastrofa.
                                        > Trudno Cię zadowolić, nie jesteś w naszej skórze - nie zrozumiesz.

                                        I musiałam -naście razy się pytać, żeby w końcu usłyszeć coś
                                        konkretniejszego? To, co teraz napisałaś, to są dobre argumenty
                                        przeciwko porodom szpitalnym, a nie postawa "w izbie lepiej, w domu
                                        lepiej, w szpitalu be".

                                        Osobiście robiłam możliwie dokładne wywiady o różnych szpitalach, o
                                        traktowaniu tam pacjentek, o komplikacjach i niedogodnościach, na
                                        które skarżyły się rodzące dziewczyny, przejrzałam to forum i parę
                                        innych - i w końcu wybrałam jeden szpital. Czy dobrze - taką mam
                                        nadzieję. Również w czasie tych poszukiwań stwierdziłam, że poród w
                                        domu czy w izbie położniczej niesie, jak dla mnie, zbyt wielkie
                                        ryzyko.

                                        > "Takie jak w szpitalu?"
                                        >
                                        > I znowu to samo. Nie! Nie takie jak w szpitalu. ZDECYDOWANIE
                                        lepsze niż w
                                        > szpitalu!!!

                                        Uściślijmy: bezpieczeństwo lepsze niż w szpitalu?

                                        > Ty czujesz się bezpieczniejsza w szpitalu. Nie dociekam dlaczego.

                                        Wiesz, trochę szkoda, że nie...

                                        Twoja
                                        > świadomość, twoje odczuwanie, twój wybór. OK.
                                        > JA nie czuję się bezpiecznie rodząc w szpitalu. Czuję, że moje
                                        dziecko jest w
                                        > szpitalu ZAGROŻONE. I tyle.
                                        >
                                        > Pozdrawiam! I życzę dobrych doznań w trakcie i po porodzie
                                        (szczerze)smile

                                        Szczerze dziękuję smile Jesteś jedną z nielicznych osób tutaj, która
                                        mojego odmiennego zdania nie odbiera jako ataku.
                                        • krysiia Re: emka 09.01.09, 19:43
                                          nie oceniaj nikogo, poczułam się bardzo dotknięta.

                                          więc nie będę dyskutować z Tobą, bo po pierwsze obrażasz, a po drugie, nie wiesz
                                          o czym mówisz, bo nie masz doświadczenia.
                                          • emka_waw Re: emka 09.01.09, 20:04
                                            > nie oceniaj nikogo, poczułam się bardzo dotknięta.

                                            Przykro mi, ale narzucać sobie zdania i zawrzeszczeć się nie pozwolę.

                                            > więc nie będę dyskutować z Tobą, bo po pierwsze obrażasz, a po
                                            drugie, nie wies
                                            > z
                                            > o czym mówisz, bo nie masz doświadczenia.

                                            Strzelamy focha? Argument kompletnie od czapy smile
                                            • krysiia Re: emka 09.01.09, 20:12
                                              ciekawe, Twoje zdanie jest ok, jak ktoś ma inne, to należy go obrazić i z głowy.
                                              gratuluje podejścia.

                                              przepraszam, ale zwrotu "od czapy" nie ma w moim słownikusmile

                                              i dobra rada, nie oceniaj nikogo, do puki go nie poznasz, bo możesz się zdziwić.
                                              • magda-lenka78 Re: emka 09.01.09, 23:09
                                                dziewczyny, nie wiem dokładnie o co ten spór ale wiem jedno, póki ktoś na
                                                własnej skórze czegoś nie doświadczy może tylko sobie teoretyzować na postawie
                                                tego co mu serwuje jaśnie oświecony internet lub inne równie interesujące
                                                źródła, kampanie, ulotki i nie wiem co jeszcze. ideałem wg mnie byłoby żeby
                                                rodziło się bezpiecznie jak w szpitalu ale w atmosferze jak w domu. wiem że
                                                komuś zaraz nie spodoba się określenie "bezpiecznie jak w szpitalu" ale tak
                                                właśnie jest. ja rodziłam w Lędzinach, ciąża była idealna, a z samego porodu
                                                najbardziej pamiętam bezradność personelu, debilnego lekarza, infekcji którą mi
                                                tam zafundowano i strachu o życie dziecka i które na szczęście żyje i ma się
                                                dobrze. po co nam to było, nie wiem... nie popieram rodzenia "dla idei" a
                                                rodzenie poza szpitalem jest dla mnie rodzeniem "dla idei" właśnie bo: nie dam
                                                się naciąć i poprę sobie w pionie i pokażę lekarzowi że mi nie jest potrzebny itd.
                                                • szampanna Re: emka 10.01.09, 10:29
                                                  zgadzam się w 100% na temat teoretyzowania.
                                                  Natomiast co do reszty, oba moje porody prowadziły i odebrały
                                                  położne (lekarz przyszedł dopiero na szycie), co do nacięcia, wcale
                                                  jego wrogiem nie jestem, ale co do pozycji do parcia i w ogóle
                                                  ruszania się w czasie porodu - jestem nieprzejednana wink A tu
                                                  niestety złe doświadczenia szpitalne się kłaniają. Dość powiedzieć,
                                                  że za pierwszym razem musiałam wręcz błagać o zdjęcie ktg, bo nie
                                                  wytrzymywałam strasznego bólu na leżąco, a do parcia była jedyna
                                                  możliwa pozycja i zero dyskusji. Za drugim razem było lepiej - można
                                                  było rodzić na stołku, w wannie, na worku, jak tylko - a fotel
                                                  posłużył mi dopiero podczas szycia. Zresztą same położne proponowały
                                                  wybór którejś z tych opcji. Łóżka porodowego nie było wcale. I chyba
                                                  jasne, że przy tym porównaniu drugi mój wybór nie był "dla idei",
                                                  tylko z oczywistej przewagi plusów dodatnich wink
                                                  • krysiia Re: emka 10.01.09, 15:07
                                                    no więc o tym właśnie mówię. szpital jest tak samo dobrym miejscem na rodzenie
                                                    dzieci jak izba.
                                                    jednak wydaje mi się, że o polepszenie warunków rodzenia w szpitalu trzeba
                                                    walczyć cały czas. w czasie porodu jedynym rozsądnym wyjsciem jest poddać się
                                                    rutynie panującej w danym ośrodku (jeśli pozwalają rodzić w dowolnej pozycji, to
                                                    korzystać, jeśli nie, to nie), bo stawanie okoniem w takiej sytuacji może być
                                                    zagrożeniem dla matki i dziecka. położne to też tylko ludzie i mają swoją
                                                    cierpliwość, a fakt, że można w razie komplikacji spowodowanych złym
                                                    prowadzeniem porodu iść ze skargą do sądu i dostać odszkodowanie nie jest chyba
                                                    żadnym pocieszeniem, jeśli np dziecko potem będzie wymagało długiego leczenia.
                                                    dlatego ja wolę rodzić w mniej renomowanym ośrodku, ale za to w przyjemnej
                                                    atmosferze, niż poddać się taśmociągowi miejskich wylęgarni.
    • szampanna skandal! 04.01.09, 12:44
      Idiotyczne posunięcie. Wydaje mi się, że to będzie powtórka z akcji
      rodzić po ludzku - w końcu i tak pod naciskiem się coś ruszy.
      Kobiety nie gęsi, umieją się upomnieć o swoje prawa i skoro mogą i
      chcą np rodzić w domu, tym bardziej powinny mieć tę możliwość w
      prawie domowych warunkach, a z jeszcze lepszą opieką w izbach
      porodowych. Kiedy do diabła decydenci z NFZ zrozumieją, że rodząca
      kobieta nie jest przedmiotem, którym można dowolnie manipulować,
      tylko w pełni świadomą jednostką, posiadającą swoje prawa, w tym
      również prawo do wyboru miejsca, gdzie chce urodzić?
      Położnym z izby w Lędzinach życzę cierpliwości - ja również myślę,
      że się ona odrodzi, bo zmiany muszą iść w dobrym kierunku,
      społeczeństwo to wymusi w końcu.
    • krysiia skandal!!! 04.01.09, 19:51
      Nie rozumiem takiego postępowania. skoro położna to wolny zawód, a rodzić można
      i w domu, to dlaczego zamykają jedno z niewielumiejsc, gdzie można rodzić w
      dobrych warunkach ale z fachową opieką.

      sama rodziłam w małym szpitaliku, we wspanałej atmosferze, chociać bez jakiś
      wygód i rewelacyjnego sprzętu (ciąża bez zagrożeń, gdybym miała pieniądze, to
      bym chętnie w domu urodziła). mieszkam w dużym mieście, gdzie są trzy
      rewelacyjnie wyposażone wykluwalnie, bo nie mozna tego nazwać porodówką.
      wszystko musi się odbywać szybko, a kobieta nie ma nic do powiedzenia, jak
      próbuje coś wymóc, to jest okropnie traktowana. więc zdecydowałam jechać ponad
      50km, żeby urodzić godnie i z drugim porodem też mam nadzieję tam dojechać.

      nie wierzę, że w wylęgarnie w wielkich miastach zmienią podejście do rodzącej,
      bo nie mają tam na to czasu, ani miejsca, ani odpowiedniej ilości personelu.
      ostatnio dowiedziałam się, że gdybym rodziła w jednej z wylęgarni, to chciali by
      mnie pociąć, a urodziłam sn, tylko trochę to trwałosmile

      Dlatego nie rozumiem decyzji nfz-tu, o zamykaniu takich miejsc jak izba w
      lędzinach, kobieta, która decyduje się na poród, czy to w domu, czy w takiej
      izbie, czy jak ja w powiatowym szpitaliku zdaje sobie sprawę z ewentualnych
      zagrożeniach w razie komplikacji, ale jest jej decyzją gdzie i w jakich
      warunkach przyjdzie na świat jej dziecko.
    • magda-lenka78 Re: Izba porodowa w Lędzinach zamknięta!!! 07.01.09, 22:30
      jasne - szkoda że izba została zamknięta to fakt, bo odbiera sie kobietom
      możliwość wyboru ale dziewczyny nie nakręcajcie się tak, która z was tak bez
      obaw zdecydowałaby się tam rodzić szczególnie pierwsze dziecko? to wszystko
      pięknie wygląda w teorii i na papierze. niestety nie da się przewidzieć co się
      wydarzy w trakcie porodu i jak on się zakończy... przerabiałam to na własnej i
      na skórze mojego dziecka w Lędzinach właśnie i następne dziecko rodzę w
      szpitalu, nie dlatego ze zamknęli izbę...
      • maj16 Re: Izba porodowa w Lędzinach zamknięta!!! 08.01.09, 00:02
        Bez obaw raczej nigdy się nie rodzi dziecka - czy to w szpitalu czy na izbie. A
        ja żałuję, że nie mogłam swojego pierwszego dziecka urodzić w izbie porodowej -
        po prostu jej nie ma w moim regionie. Nie miałam wyboru - rodziłam w szpitalu. A
        tam zwyczajnie zepsuto mi poród... Oczywiście, że nigdy nie da się przewidzieć
        co się stanie w trakcie porodu, tak jak nie da się przewidzieć przyszłości. To
        nie znaczy jednak, że należy kobietom odbierać możliwość wyboru.
        • magda-lenka78 Re: Izba porodowa w Lędzinach zamknięta!!! 08.01.09, 00:36
          oczywiście, zgadzam się z tobą maj, nie należy odbierac kobietom możliwości
          wyboru. ja z tej możliwości skorzystałam. wiem że może trudno w to uwierzyć ale
          nam zepsuto poród w owej izbie właśnie, każdy medal ma dwie strony.
Pełna wersja