Szkoła rodzenia w pojedynkę ?

16.01.09, 13:11
Postanowiłam, że na pewno wybiorę się do szkoły rodzenia.
Porodu rodzinnego nie przewidujemy (chociaż nigdy nie wiadomo, jak
się sprawy mogą potoczyć, na dzień dzisiejszy i ja i mój partner
ustaliliśmy, że nie).
Jednak mam pytanie dotyczące szkoły rodzenia, czy zwykle przychodzą
tam pary, czy również same przyszłe mamy ?
Chociaż jak pisałam wyżej, nie nastawiam się na poród rodzinny,
oczywiście zalezy mi na tym, aby mojego partnera przygotować jak
najlepiej na przyjście naszego dziecka. Podsyłam mu mailem różne
artykuły, staram się opowiadać, co przeczytałam w książkach (on za
moje książki raczej się nie łapie). Jednak on jest z tych upartych
osiołków, które jak się zaprą, to już nie ma zmiłuj. Więc oczywiście
w kwestii szkoły również jest na NIE. I naturalnie nie zamierzam go
do niczego zmuszać, ale chciałabym mieć dla niego trochę argumentów,
które mogłyby stać się przydatne w ewentualnej zmianie podejścia.
Zatem co przyszły tatuś zyskuje uczęszczając razem do szkoły
rodzenia i jak można go (logicznie) przekonać, że może to dobry
pomysł?
I jeszcze jedno, jeśli np dana szkoła jest płatna, to zauważyłam, że
ceny zwykle podane są dla pary (np 650 zł na Karowej), a gdybym
chodziła sama, czy cena jest taka sama ?
Z góry dziękuję za pomoc
    • kontrr Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 16.01.09, 13:47
      Po pierwsze jeśli jesteś zameldowana w Warszawie możesz skorzystać
      ze szkoły rodzenia bezpłatnie. To samo dotyczy studentek i chyba
      zarejestrowanych bezrobotnych. Cena moim zdaniem nie zalezy od
      ilości uczestniczących osób (partner chodzi gratis) - byłoby to
      strasznie głupie.
      W szkole w której byłam na pierwszych zajęciach były same pary.
      Byłam w szoku, bardzo mnie to pozytywnie zaskoczyło. Potem już
      panowie pojawiali się w kratkę, ale wielu nie opuściło żadnych
      zajęć.
      Szczególnie ważne jest, żeby facet był na zajęciach o pielęgnacji
      malucha. Na bobasach trenujecie przewijanie, kąpiel, ubieranie. No
      chyba, że chcesz go zwolnić z wszelkich obowiązków przy dziecku.

      Położne uczą też facetów masażu zmniejszającego ból - to może się
      np. przydać we wstępnej fazie porodu, kiedy będziesz jeszcze w domu.
      Nie mówiąc już o wiedzy, kiedy jechac do szpitala. Ty bedziesz
      zestresowana, facet powinien przejąć stery i zapewnić ci dojazd w
      odpowiednim momencie. Dobrze, żeby choć trochę wiedział, co się
      dzieje: czy był czop, czy wody nie są zielone, jak mierzyć skurcze.
      na izbie może pomóc wypełniać dokumenty.

      Poza tym dla mnie było ważne, żeby chłop miał jakieś wyobrażenie o
      porodzie. Jeśli będzie rozumiał, jak trudne to bywa, nie będzie się
      dziwił, że w połogu leżysz i nie serwujesz mu obiadu.

      A argument jest tylko jeden: to jest wasze dziecko, nie tylko twoje.

      • marcowa_anula Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 16.01.09, 14:12
        Ja dodam jeszcze od siebie, że my na początku też byliśmy przeciwni obecności mojego męża przy porodzie, po pierwszych zajęciach trochę nam się zmieniła wizja, tzn położna przekonała nas, że pomocne jest jesli mąż jest przy Tobie przynajmniej w pierwszej fazie, która może trwać długo, nawet wiele godzin i wtedy albo jesteś sama (bo zwykle połozne nie mają czasu, żeby "trzymać każdą rodzącą za rączkę") albo jest koło Ciebie mąż, na którym można się wesprzeć, który pomoże wziąć prysznic, pospaceruje z Tobą, pomasuje krzyż, pomoże "powyginać" się na piłce czy po prostu będzie Ci towarzyszył, porozmawia...można tak wyliczać w nieskończoność. Mój mąż przekonał się, że jego obecność będzie pomocna właśnie po "wykładzie" połoznej na ten temat. Już na sali porodowej będę prawdopodobnie sama (tak przynajmniej myślimy na dzień dzisiejszy).
        W przypadku mojego męża słowo fachowca miało większą siłę przebicia niż artykuły, gazetki czy internet smile
        Poza tym na drugich zajęciach oprowadzali nas po pokojach i sali porodowej, warto żebyście zobaczyli to zaplecze razem, żeby mieć pojęcie jak wszystko tam wygląda.

        A co do chodzenia samej czy z partnerem to nie ma absolutnie reguły, też jestem zdania, że powinniście być razem jak będzie mowa o samym porodzie (u nas położna szczegółowo omawiała krok po kroku jak to wygląda od momentu przyjazdu do szpitala) i kiedy jechać do szpitala, o pielęgnacji dziecka. Nie musicie być razem na każdych zajęciach, u nas w grupie też było w kratkę, mój mąż był na połowie zajęć (zabierałam go na te, które uważałam, że będą pomocne dla niego też).

        Co do wspólnego porodu też uważam, że nic na siłę, ale co do wspólnego chodzenia przynajmniej na część zajęc ze szkoły rodzenia myślę, że warto próbować namówić męża. Może podejdź go właśnie w ten sposób-"kochanie, nie chcę ciebie ciągnąć na każde zajęcia, ale na tych parę wybranych i ważnych fajnie byłoby gdybyśmy poszli razem bo ciężko mi będzie ci później to wszystko powtórzyć, lepiej usłyszeć z pierwszej ręki" wink
      • ophelia78 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 10:57
        >Po pierwsze jeśli jesteś zameldowana w Warszawie możesz skorzystać
        >ze szkoły rodzenia bezpłatnie. To samo dotyczy studentek i chyba
        >zarejestrowanych bezrobotnych

        oraz kobiet, które mają umowę o pracę na terenie Warszawy. Wtedy na podstawie
        meldunku (z dowodu), zaświadczeniu o zatrudnieniu/studiowaniu ma się szkołę za
        darmo, płaci za nią urząd miejski (wydział promocji zdrowia czy coś takiego).
        Masa szkół ma podpisane umowy z miastem w tej kwestii, więc warto z tego
        skorzystać, 6 stówek to sporo.
    • wakacyjna_iguana Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 16.01.09, 14:27
      Ja chodziłam w godz. ok 13ej, wszystkie dziewczyny były same na wszystkich
      zajęciach bo faceci o tej porze to wszyscy byli w pracysmile
    • emka_waw Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 16.01.09, 15:15
      Nam położna powiedziała, że szkoła rodzenia jest przede wszystkim
      dla przyszłych matek, więc jak panowie nie mogą przyjść na któreś
      zajęcia, panie zapraszamy same albo z kimś innym. Jedna dziewczyna
      część zajęć odbyła z matką smile

      Po drugie, tylko część zajęć dotyczy porodu jako takiego. Bardzo
      dużo czasu zajmują zajęcia z pielęgnacji dziecka (kąpiel,
      przewijanie, ubieranie), karmienia butelką (położna założyła, i
      słusznie, że ojciec też przecież będzie musiał to robić, choćby
      wtedy, jak żona pojedzie do ginekologa czy innego lekarza), diety
      matki karmiącej (z noworodkiem przy piersi nie będziesz od razu
      latać po zakupy, mąż musi wiedzieć, co ci wolno jeść, a co nie),
      spotkanie z psychologiem i m.in. temat powrotu do współżycia po
      porodzie, depresji poporodowej itp.

      I na koniec: na pierwszych zajęciach położna spytała się, ilu panów
      jest już na 100% zdecydowanych rodzić z żonami/partnerkami. Było ich
      dwóch... na 18 par. Na ostatnich zajęciach ponowiła pytanie. Było
      już 17-tu smile
      • seytan_a_22 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 16.01.09, 15:48
        Ja chodze sama do szkoly rodzenia, ale tu szkoly rodzenia wygladaja troche
        inaczej...mozesz sie zapisac na kurs dla samych pan, na kurs dla par, albo na
        kurs czesciowy, czyli na siedem zajec na trzech jest partner...ja jestem
        zapisana na ten trzeci, bo na pierwszy nie bylo juz miejsc, ale chodze sama i
        swietnie sobie radze tym bardziej, ze nie chce rodzic z nikim, ani mama, ani
        facetem, ani kimkolwiek innym. Tutaj kurs dotyczy wylacznie cwiczen
        przygotowujacych do porodu i samego porodu, wiec moj partner i tak bylby zbedny.
        Natomiast na kurs pielegnacji niemowlecia idziemy juz razem.I wszyscy sa super
        zadowolenismile
        • marcowa_mama Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 09:46
          My na pierwsze zajęcia poszliśmy z mężem razem. Zajęcia odbywają się
          dosyć późno, trwają do 21:00, mój mąż był bardzo zmęczony (prosto po
          pracy) i najzwyczajniej w świecie przysypiał. Widząc to położna
          powiedziała mu, że skoro jest zmęczony, to przecież nie musi chodzić
          do szkoły rodzenia, bo szkoła jest przydatna dla mnie, a nie dla
          niego i przecież o wszytskim mogę mu opowidzieć w domu. Mój mąż z
          chęcią na to przystał i na marne poszło moje kilka miesięcy
          dyskretnego mówienia mu, że bardzo zależy mi na tym, żeby ze mną
          był.
          Powiem szczerze - jestm wściekła na tą położną, że bardzo skutecznie
          przekonała mojego męża do nieuczestniczenia w zajęciach.
          Widziałyście kiedyś coś podobnego? Szlag jasny człowieka trafia...
          No i cóż - od przyszłych zajęć będę chodzic sama...
          • ophelia78 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 10:59
            Może chodzić wybiórczo: np. na zajęcia z fizjologii porodu nie (skoro go tam nie
            będzie wink ), ale już z opieki nad noworodkiem zdecydowanie tak (w mojej uczą
            jak przewijać, kąpać itd. - więc jakby z samym porodem sensu stricto niewiele ma
            to już wspólnego, ale jest b.użyteczne)
            • marcowa_mama Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 11:24
              Hmm, to raczej niemożliwe, bo w związku z tym, że położna odradziła
              mojemu mężowi szkołę rodzenia, automatycznie przepisała mnie do
              grupy rozpoczynającej zajęcia wczesym popołudniem (mój mąż jest
              wtedy w pracy)...
    • eilian Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 19:39
      Słuchaj, a ten Twój mąż to w ogóle poczuwa się jakoś do bycia ojcem? Bo z
      Twojego postu wynika, że mało go to interesuje. Współczuję i życzę Ci, żeby
      zmienił postawę.
      • seytan_a_22 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 22:41
        sorry, a czy chodzenie do szkoly rodzenia z partnerka gdy nie planuja porodu
        rodzinnego swiadczy o tym, ze sie nie interesuje? moj tez nie chodzi, a uwazam,
        ze jest bardzo zainteresowany ciaza i swoim synem. A tak wogole to moze jej maz
        jest z tych co potrzebuja wiecej czasu, by sie przystosowac do nowej sytuacji,
        moze sie stresuje. Sytuacja z dzis, bylismy w szpitalu, by zaplanowac przebieg
        porodu, a moj facet byl tak zestresowany, ze myslalam, ze zaraz tam mu sie cos
        stanie i to mimo tego, ze interesuje sie ciaza i jest zaangazowany to widok izby
        porodowej go dobil troche. Czy juz mezczyzni nie maja prawa sie czegos obawiac
        albo sie stresowac? Moze nastepnego dnia przyjdzie tak jak moj z bananem na
        twarzy i kupionym lezaczkiem, albo inna rzecza...
        To dla kobiety szkola rodzenia jest wazna, bo to ona rodzi, nie partner!
        • marcowa_mama Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 20.01.09, 22:58
          Oj, dziewczyny, nie chodzi tu tyle o mojego męża, co o nastawienie
          tej położnej do wizyt przyszłych ojców w szkole rodzenia. Po prostu
          zrobiło mi się przykro, kiedy powiedziała, że nic szczególnego go
          nie ominie (a planujemy oczywiście poród rodzinny). A on,
          zasugerował się wypowiedzią doświdczonej przecież osoby... Chyba nie
          takie powinno być podejście połoznej przygotowującej do porodu...
    • figa33 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 23.02.09, 20:16
      Moja szkoła rodzenia rozpoczyna się w 2 połowie marca. Jak na chwilę obecną, mój Ukochany też jest absolutnie na NIE. I też nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby go do czegokolwiek zmuszać. Nie powiem, zależy mi bardzo na jego obecności w szkole, przynajmniej na kilku zajęciach np dotyczących opieki nad maluszkiem po porodzie. My również nie będziemy (także na dzień dzisiejszy) rodzić razem (planuję z mamą) ale mimo wszystko zależy mi aby chociaż on jeden był tą trzeźwą osobą, która będzie w "dniu ostatecznym" wiedziała, że mamy już jechać do szpitala (przecież ja spanikuję totalnie), pomasuje mi kręgosłup, pomoże pójść do toalety, będzie "mieć oko" na położną czy lekarza itp.
      Poszukuję jakichś racjonalnch argumentów (mój M jest z tych bardzo racjonalnie myślących), które przekonałyby go aby chociaż ze 2 razy się ze mną w tej szkole pojawił.
      Ja wiem że to nie jest jego zła wola bo wiem również, że on mi nieba przychyla od początku ciąży i zrobiłby wszystko, żebym czuła sie komfortowo, żebym nie czuła bólu i była szczęśliwa. Ale on jest z tych męskich "dzikusów" i upartych osiołków, będzie się czuł niekomfortowo wśród innych par. On jest raczej z tych, co jak mu ktoś znajomy w podobnej stuacji przemówi, to może się w końcu złamie. Tak było np z pierwszym usg, na które poszliśmy razem. A też się zapierał że nie pójdzie smile
      Nie wiem, jak go przekonać sad A może w ogóle odpuścić temat, poszukać czegoś w internecie, dać mu do poczytania lub obejrzenia w sieci ? Wiem że to nie to samo, ale może zawsze coś ?
    • balsamina-niecierpek Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 24.02.09, 00:08
      My chodzimy razem i bardzo się z tego cieszę, bo chociaż mnóstwo
      rzeczy nas nie dotyczy (rodzę przez cc, a ćwiczyć w ogóle nie mogę),
      to mąż świetnie się sprawdza przy ćwiczeniach z lalkami smile Nie wiem
      jak będzie z prawdziwym dzieckiem, ale wykąpać i ubrać lalkę z
      zachowaniem wszelkich zasad opieki nad noworodkiem już potrafi.
      Poza tym robi strasznie śmieszne notatki, które potem odczytujemy
      sobie w domu smile

      Nie chciałabym chodzić sama. Ale rozumiem, że są sytuacje, kiedy
      chcenie nie ma nic do rzeczy. Wtedy faktycznie najlepiej jest
      chodzić na jakąś południową godzinę, kiedy są same kobiety.
      Przynajmniej człowiek nie czuje się głupio.
    • aszkerson Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 24.02.09, 11:14
      Kochane! Na SR warto zabierać swoich partnerów, bo to Was po prostu
      zbliży, pokaże Wam, a przede wszystkim partnerom, że są bardzo
      przydatni podczas ciąży i porodu smile Ja trochę bałam się zabierać
      mojego faceta na SR, bałam się, że nie będzie umiał się odnaleźć, a
      tu proszę! Obecnie jest najmłodszy na SR (ma 19 lat), tymczasem
      zachowuje się lepiej niż niejeden "dojrzały mężczyzna" sporo po
      dwudziestce czy nawet trzydziestce. Pomaga mi w ćwiczeniach, razem
      ćwiczymy oddechy, on uważnie obserwuje mój organizm i wychwytuje
      wszystkie moje błędy podczas ćwiczeń starając się je korygować.
      Jestem z niego naprawdę dumna! Poza tym, SR to dodatkowa wiedza
      przekazana od położnej, z którą najprawdopodobniej spotkacie się w
      okolicach oddziału, więc to kolejny plus smile (przynajmniej w moim
      mieście, bo SR jest organizowane na terenie szpitala)
      Ja jestem nastawiona bardzo pozytywnie, coraz mniej boję się porodu,
      bo wiem na jego temat coraz więcej, a to bardzo ważne smile
      Myślę, że skoro udało Wam się "dokochać" bobaska, to powinniście być
      razem jak najwięcej smile

      PozdrawiaMy smile
      • figa33 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 24.02.09, 11:36
        aszkerson, niewątpliwie masz rację i dla mnie Twoje argumenty są
        wystarczające. Mój partner jest jednak znacznie starszy od Twojego
        (jakieś 2 razy z hakiem) więc ma "swoje zdanie" wink
        Myślę że będzie mi bardzo, bardzo trudno go przekonać, ale nie
        poddam się do końca, w końcu jak się czegoś bardzo pragnie...
      • anula56 Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 24.02.09, 12:05
        • aszkerson Re: Szkoła rodzenia w pojedynkę ? 24.02.09, 20:10
          Masz rację! Nie każdy partner jest gotów by publicznie wykąpać lalkę suspicious na zajęciach SR, nie każdy facet jest gotowy być przy porodzie. Najważniejsze jest później: opieka nad maleństwem i późniejsze wsparcie smile poród to przecież nie wszystko.
          A co do szkoły rodzenia, to faktycznie.. Piszesz, że położna Was straszyła bólem itd. (ból to przecież norma!) U nas (Opole) wszystko jest przedstawione bardzo przystępnie i w miłej atmosferze smile
Pełna wersja