bez szkoły rodzenia?

27.01.09, 13:27
Zaczynam się martwić, bo nie uczestniczyłam w żadnych zajęciach szkoły rodzenia (tak wyszło), a poród mam już niedługo. Ciągle pytaja mnie czy byłam w takiej szkole, a gdy mówię, że niestety nie mogłam, robią wielkie oczy i kiwają głowami. Przecież to chyba nie znaczy, że nie poradzę sobie z porodem. Czy takich jak ja "wyrodnych matek" jest więcej?
No i druga sprawa to mój mąż, który będzie razem ze mną na sali porodowej. Czy mogą nie zgodzić się na jego obecność bez zaświadczenia o ukończeniu szkoły rodzenia?
    • wiollinkach.pl Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 13:49
      Ja rodziłam 2.5 miesiąca temu nie chodziłam do szkoły rodzenia i jakoś daję
      radęsmileNiemam nikogo do pomocy bo mieszkamy sami a mąż pracuje całymi dniami więc
      praktycznie sama się opiekuję naszym synkiem Dasz radę to wcale nie takie
      trudne.Powodzenia
      • yoggi87 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 14:22
        Nie chodzilam do zadnej szkoly rodzenia, dla mnie to smieszne, zebym oparta o
        faceta uczyla sie stekac... A przewijanie lalek to juz istny dramat, bo nie
        rozumiem jak plastikowa laka ma sie do zywego noworodka...
        Dalam sobie rade znakomicie bez niczyjej pomocy.
    • madeleine.b Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 13:52
      Szkoła rodzenia się przydaje, ale słyszałam różne opinie na ten temat. Ja też
      się nie zdecydowałam trochę z braku finansów a trochę dlatego, że nie mogłabym
      tam jeździć z mężem (praca) i nie czuję się gorsza. Rozmawiałam z położną, ona
      pokazała mi porodówkę, objaśniła co mnie może czekać. Dużo też czytałam. Myślę
      pozytywnie i mam nadzieję, że sobie poradzę. W sumie nie ja pierwsza i nie
      ostatnia.
      A co do męża...to zależy do szpitala. Wiem, że w większych miastach są takie, w
      których wymagane jest zaświadczenie o ukończeniu szkoły rodzenia. Ja mieszkam w
      małym mieście i u mnie nie jest to niezbędne. Najlepiej dowiedz się w szpitalu,
      gdzie chcesz rodzić.
      Pozdrawiam.
    • jamama77 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 13:58
      Kilka moich kolezanek nie chodzilo do szkoly rodzenia i swietnie
      sobie poradzily... Nawet nasz wspolny ginekolog powiedzial ze to
      wcale nie jest konieczne, bo i tak tej opieki po porodzie Cie nie
      nauczą - tego dopiero uczysz się przy polożniej na własnym dziecku...
      Jedyna w czym pomoglaby szkola, to oddychanie podczas porodu i mniej
      stresu zwiazanego z tym, że się tego nie uczyłas (trochę Twoje
      samopoczucie).
      glowa do gory- na pewno sobie poradzisz, a polozna na sali na
      biezaco Ci bedzie mowic co masz robic...
      i tak juz nie masz wyjscia... więc po co się stresować?
      ;o)
    • wilma.flintstone Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 14:02
      zebroid_dziki napisała:

      >Ciągle pytaja mnie czy byłam w takiej
      > szkole, a gdy mówię, że niestety nie mogłam, robią wielkie oczy i
      >kiwają głowam

      Sie babom teraz w dupencjach poprzewracalo, no rzeczywiscie, panie
      dzieju, bez szkoly rodzenienia ani rusz! Dziewczyno, nie zwracaj
      uwagi na takie nawiedzone, nie znam nikogo kto by chodzil do takiej
      szkoly, sama nie chodzilam i jakos urodzilam...Na pewno taka szkola
      nie zaszkodzi, ale traktowanie tego jak niezbednej koniecznosci jest
      objawem histerii. No ale po tym jak sie od jednej pani dowiedzialam
      w jakiejs dyskusji o porodach rodzinnych, ze ona bez meza po prostu
      by nie urodzila (zostaloby jej tam to dziecko na wieki, czy jak?
      shock), to mnie juz teraz nic nie dziwi.
      • zoofka Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 23:41
        święte słowa
        To samo poród z mężem. Przez to, że ja nie wybrałm takiej formy
        porodu większość osób traktuje mnie jak dziwadło smile
        a ja na kimś kto taki poród wybrał psów nie wieszam. Sama jednak
        dowiedziałam się że jestem egoistką a mój facet jest niedojrzały big_grin

        Do szkoły rodzenia może pójdę ale tylko po to, żeby zobaczyc jak
        wygląda wybrana przeze mnie porodówka.
        Do tej pory jednak nie zgłosiłam chęci udziału a jestem w 25
        tygodniu. Sprawę rozważam.

        Bez szkoły rodzenia też się da urodzić
    • miska-moniska Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 14:03
      Ja też nie zamierzam chodzić do jakiejś dziwnej szkoły, tym bardziej
      że wiem co tam usłyszę - politykę szpitala przy którym jest ta
      szkoła.
    • zebroid_dziki Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 14:17
      dzieki, kobitki smile Przestalam sie czuc jak dziwoląg :p Nie boje sie porodu, bo to przeciez cos naturalnego, ale to naprawde denerwujace jak wszystkich wokolo dziwi fakt, ze ja tak bez szkoly rodzenia smile
    • smerfetka8801 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 14:20
      rodziłam bez szkoły i wspominam poród bardzo dobrze ale nie chciałam by maż był
      ze mną więc nie wnikałam w porody rodzinne i zasady nimi rządzące
      • seytan_a_22 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 15:01
        Na poczatku chcialam chodzic do szkoly rodzenia, bo bylam ciekawa jak to
        wyglada. Na drugich zajeciach bylam juz znudzonasmile po prostu ten kurs jest dla
        mnie smieszny, moj M sie ladnie od niego wymigal i posyla mnie, a potem
        egzaminuje z wiedzy jaka nabylamsmileniestety te wszystkie oddechy i inne zalecane
        cwiczenia nijak mi pomagaja, mialam juz pare razy bardzo silne skurcze i
        probowalam je zlagodzic tymi cwiczeniami z kursu, prawidlowym oddechem, g... a
        nie pomoglo, pomaga dalej niezmiennie prysznic. Wychodze wiec z zalozenia, ze
        jak przyjda prawdziwe skurcze, duzo bardziej bolesne, to tez mi to nic nie
        pomoze czego sie dowiedzialam, ale co sie tam nasmieje to mojesmile Co do
        przyszlego taty, gdy bylismy planowac porod w klinice, dostal do wypelnienia
        karte, ze chce byc obecny na sali, nikt nie pytal go czy chodzi na szkole
        rodzenia, bo i po co? z reszta moj M bedzie tylko w poczatkowej fazie, by mi sie
        nie nudzilo, potem bedzie czekal z tesciem na korytarzu gdy zacznie sie akcja.
        Kompromis musi bycsmile
        • renirene Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 17:23
          Nie przejmuj się tym ze nie chodziłaś do szkoły rodzenia sama
          widzisz ze jest takich kobiet dużo. Ja też się do nich zaliczam
          termin mam na jutro. A ostatnio słyszałam ze kobiety rodzą się już z
          darem rodzenia wiec damy rade. Pozdrowiona dla wszystkich.
    • anulka_99 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 15:32
      ja tez nie byłam w żadnej szkole rodzenia bo jak już mieliśmy iść to
      się okazało, że ciąża zagrożona. z perspektywy czasu oceniam, że
      wcale nie jest ona niezbędna. i gdybym była drugi raz w ciązy i
      mogła chodizć to jakoś bym się wybitnie nie upierała. moim zdaniem
      wszystko dzieje się instyktownie. a do obecności męża przy porodzie
      żadne zaswiadczenia nie sa potrzebne.
    • tanoshii Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 16:01
      Nie chodziłam do szkoły rodzenia. Podczas porodu świetnie sobie radziła- z oddychaniem, łagodzeniem bólu, parciem, a położne nie mogły przestać mnie wychwalać wink Ale za to czytałam dość dużo gazet, poradników i informacje tam znalezione bardzo mi się przydały. Jeżeli jeszcze raz będę w ciąży, też się nie zdecyduję na zajęcia w szkole rodzenia.
    • julimama79 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 16:09
      Nie chodzę do szkoły rodzenia. Uważam,że podstawa to dobra położna
      przy porodzie, więc wole wydać pieniądze na jej wynajęcie.Co do
      obecnosci męża-musisz zapytać w swoim szpitalu, u mnie nie trzeba
      mieć zaświadczenia.
    • bzden Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 16:30
      Nie chodziłam do szkoły rodzenia. Owszem, dzwoniłam zapytać, ale
      kiedy na moje zdziwienie dlaczego nie ma zajęć zaczynających się po
      17 (całą ciążę pracowałam właśnie do 17), położna odpowiedziała, że
      przecież żadna ciężarna nie jest aktywna pod wieczór, podziękowałam.
    • szachula30 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 16:44
      Podczas porodu położne Ci pomogą, powiedzą jak oddychać, itp. Ja nie chodziłam
      do szkoły rodzenia, ojciec dziecka był w czasie porodu ze mną, żadnych
      zaświadczeń od nas nie chcieli. Jeśli chcesz zadzwoń do szpitala i poproś o
      możliwość zwiedzenia porodówki, pokażą Ci jak to wszystko wygląda, odpowiedzą na
      pytania, jak przyjedziesz rodzić, nie będziesz zaskoczona (ja tak zrobiłam).
      Oczywiście będzie taka możliwość tylko wtedy gdy akurat nie będą panie rodziły,
      ciężko się "wstrzelić". I nie martw się - czy chodziłaś do szkoły rodzenia, czy
      nie, to przecież i tak MUSISZ urodzić, bo nie masz innego wyjścia, nieprawdaż? wink
    • agata-gryfino Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 17:22
      Costy ja terz nigdzie nie uczeszczalam a urodzilam
      szybko ,bezproblemowo i z mezem. Wsłuchaj sie w wlasne cialo sama
      najlepiej bedziesz wiedziec co robic a dobra polozna wszystko ulatwi
    • anik0987 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 18:16
      Ja chodziłam do szkoły rodzenia, ale w skróconej wersji. Nauczyłam się tam
      trochę o oddechu, ale w czasie porodu i tak uczyłam się od nowasmile Przydało się
      kilka ćwiczeń relaksacyjnych. W szpitalu żądali zaświadczenia ze szkoły rodzenia
      do porodu rodzinnego.
    • archeopteryx Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 18:44
      Ja też do żadnej szkoły nie chodziłam. Kiedyś przecież w ogóle nie
      słyszano o czymś takim jak szkoła rodzenia, a ludzkość nadal
      istnieje smile
      • aniab1571 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 16:29
        Ja też do żadnej szkoły nie chodze a termin też coraz bliżj myśle że położna będzie mi mówiła co i jak mam robić obejrzałm pare filmów i myśle że to mi wystarczy (niestety musi)
    • korrra Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 21:24
      Hej.
      Nie chodziłam do szkoły rodzenia, a przy porodzie mój organizm sam
      mnie poprowadził, najbardziej martwiłam się,że nie będę potrafiła
      oddychać -a tymczasem samo wszystko przyszło. Wiele moich znajomych
      nie chodziło do szkoły rodzenia.
      Niestety mój mąż nie mógł być przy porodzie własnie ze względu na
      to, że nie zaliczyliśmy szkoły, o czym dowiedzieliśmy się w dniu
      porodu, wczesniej niestety moja pani doktor mnie o tym nie
      poinformowała uncertain a ze względu na nią zmieniłam szpital.
    • szampanna Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 22:15
      Hm, ja jestem fanką szkoły rodzenia (będę teraz chodzaić po raz
      trzeci wink), ale prawda jest taka, że wiekszość wiadomości można
      uzyskać z innych źródeł. Jednego nie można, a się przydaje -
      oddychania i parcia. Po drugim porodzie leżałam na sali z
      dziewczyną, która nie chodziła - i niestety nie umiała wyprzeć
      dziecka, wyciśnięto jej je z brzucha. Podobnie rzecz się miała z
      wiedzą o karmieniu. Nie twierdzę, że zawsze tak jest - wszak kobiety
      od wieków sobie jakoś radzą, ale o ile jest możliwość chodzenia do
      szkoły rodzenia, warto skorzystać- na pewno nie zaszkodzi, a może
      pomóc.
    • alajna85 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 22:17
      Kochana nie stresuj się, kobiety rodzą bez szkoły i zawsze rodziłysmile Dasz radę,
      będziesz wiedziała intuicyjnie co robić, twoje ciało Ci podpowie, do tego
      położnasmile Nie martw się!
    • alicja0000 Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 22:50
      ja też nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia a mąż był przy mnie i nikt
      problemu nie robił. Dasz sobie radę przy porodzie- natura Ci sama będzie
      podpowiadać.Ja dużo czytałam w książkach, w necie o porodzie i to mi
      wystarczyło. Byłam dzielna, miałam jeszcze wsparcie w połoznej smile
      • beakarp Re: bez szkoły rodzenia? 27.01.09, 23:21
        przy CC na życzenie szkoła chyba się specjalnie mi nie przyda?
    • motylek55 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 10:49
      nie byłam.dziecko jakoś i bez tego urodziłam i chyba dobrze się nią opiekuję bez wiedzy ze szkoły rodzenia bo żyje i ma się całkiem nieźlewink
    • asik.33 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 12:27
      Miałam poród rodzinny 6 lat temu i wymogiem było ukończenie szkoły
      rodzenia przez oboje rodziców. Nie wiem jak jest obecnie, wkrótce
      będę się znowu interesować tym tematem, bo jestem w 5 m-cu. Bardzo
      miło wspominamy oboje te zajęcia, dużo dowiedzieliśmy się o
      pielęgnacji dziecka i co nas może czekać przy porodzie. Dla nas
      zabieganych i zapracowanych z karierą na pierwszym miejscu
      (pracowałam zawodowo prawie do końca ciąży)było to coś innego i
      wspaniałego na drodze oczekiwania na nasze pierwsze maleństwo.
      Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i mąż zaczął bardziej odzuwać
      instynkt ojcowski! Oczywiście, że bez szkoły rodzenia da się urodzić!
      Ale nie o to tu chodzi! Życzę ci, żeby przy następnej ciąży tak
      wyszło, abyś mogła w niej uczestniczyćsmile
      • seytan_a_22 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 13:31
        Jesli ludzie sa od siebie bardzo daleko to im i szkola rodzenia nie pomoze sie
        zblizyc, a juz na pewno szkola rodzenia nie ma wplywu na poglebienie instynktu
        ojcowskiego, bo gdyby tak bylo to ci panowie, ktorzy tam nie chodza mieliby
        bardzo duze problemy.Z reszta po co ciagnac do szkoly rodzenia partnera jesli on
        i tak nie bedzie przy porodzie? (prosze nie piszcie mi w postach, ze ja jestem
        egoistka, a moj facet jest niedojrzaly, bo zamierzam rodzic sama, jak mialo to
        miejsce na innych watkach)
        kursy pielegnacji nad niemowleciem mozna zrobic oddzielnie i nie ma potrzeby
        chodzenia do szkoly.
        W przypadku cc na zyczenie, jak to ktoras napisala, tez szkola rodzenia na
        niewiele sie przyda, lepiej zrobic w/w kurs z opieki nad maluchem.
        • asik.33 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 18:49
          Czy ja napisałam, że byliśmy od siebie daleko??? Mieliśmy inne ale
          wspólne priorytety. Oboje po tych samych studiach, oboje dobra praca
          o podobnym charakterze i pasja do podróży. Dziecko było decyzją
          przemyślaną, ale obawialiśmy się co nas czeka.Ja gdy poczułam je w
          sobie, poczułam się od razu mamą, ale mąż się trochę pogubił. Szkoła
          rodzenia, do której chodziliśmy to nie były tylko nudne, teoretyczne
          wykłady, ale wspaniała atmosfera, zwierzenia par, które tak jak my
          po raz pierwszy oczekiwaliśmy dziecka i te relacje nowo upieczonych
          tatusiów, którzy odwiedzali nas po porodzie! Robiło to ogromne
          wrażenie na mężu. Obecność i pomoc jego przy porodzie to było coś
          wspaniałego. Zresztą jest przy mnie przy wszystkich ciężkich i
          ważnych chwilach.
        • apple_isle Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 21:12
          seytan_a_22 napisała:


          .Z reszta po co ciagnac do szkoly rodzenia partnera jesli o
          > n
          > i tak nie bedzie przy porodzie?
          > kursy pielegnacji nad niemowleciem mozna zrobic oddzielnie i nie ma potrzeby
          > chodzenia do szkoly.

          Ale co ma piernik do wiatraka? Mój mąż też nie bedzie przy porodzie (choć właśnie dzięki szkole rodzenia chyba zdecydujemy sie na jego obecność w pierwszej fazie, która może trwać godzinami a położna raczej tye czasu nie będzie mi dotrzymywała towarzystwa, nie pomasuje pleców, nie pomoże wziąć prysznica czy nie będzie wysłuchiwała moich przekleństw) a na parę zajęć go "zaciągnęłam" bo uważałam, że skoro ja już się zapisałam a mówią tam o pielęgnacji niemowlaka na przykład to po co mamy jeszcze chodzić na osobny kurs.

          Buło też o pielęgnacji krocza, piersi, karmieniu. Jasne, wszystko można wyczytać w poradnikach i necie, ale ja i tak uważam, że taki bezpośredni kontakt z polożnymi i parami, które przechodzą przez to samo jest bardzo cenny.

          > W przypadku cc na zyczenie, jak to ktoras napisala, tez szkola rodzenia na
          > niewiele sie przyda, lepiej zrobic w/w kurs z opieki nad maluchem.

          W szkole rodzenia było dokładnie o tym jak dbać o siebie po cc, co się dzieje, jakie mogą być problemy itp.

          Nie uważam, że szkoła rodzenia jest niezbędna, ale ww argumenty seytany też do mnie nie przemawiają.
          • seytan_a_22 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 22:45
            na parę zajęć go "zaciągnęłam" bo uważała
            > m, że skoro ja już się zapisałam a mówią tam o pielęgnacji niemowlaka na przykł
            > ad to po co mamy jeszcze chodzić na osobny kurs.

            ja nie zamierzam nigdzie mojego M ''ciagac'' o ile sam nie zechce, tym bardziej,
            ze tu gdzie mieszkam szkola rodzenia jest szkola rodzenia, a dbanie o
            niemowlaka,dbanie o siebie po cc itd sa na specjalnych tematycznych kursach, a
            nie na szkole rodzenia. Jest tysiace szkol rodzenia i kazda ma inny program i
            jezeli jest to mozliwe to po co tez zaliczac zajecia, ktore nas nie dotycza np z
            powodu cc. To tak jak isc na studia projektanckie, nie majac zamiaru nigdy nic
            projektowac. Nie mowiac o kosztach, nie wszystko zwraca kasa chorych, placenie
            za caly kurs z ktorego korzysta sie tylko dwa razy gdy jest mowa o tym co nas
            dotyczy jest zwyklym wyrzucaniem pieniedzy w bloto.
            • apple_isle Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 23:57
              seytan_a_22 napisała:

              > ja nie zamierzam nigdzie mojego M ''ciagac'' o ile sam nie zechce, tym bardziej

              To było odniesienie do tego co Ty napisałaś w swoim wątku i słowo ciągać jest u mnie w cudzysłowiu-oznaczalo, że na siłę bynajmniej tego nie robiłam i on też nie.

              > ze tu gdzie mieszkam szkola rodzenia jest szkola rodzenia, a dbanie o
              > niemowlaka,dbanie o siebie po cc itd sa na specjalnych tematycznych kursach, a
              > nie na szkole rodzenia.

              No tak, ale ja piszę o polskich a nie niemieckich realiach, tutaj nie ma osobnych kursów: dbania o niemowlaka, o krocze, o piersi, pogadanki o cc.... W Polsce o tym wszystkim jest mowa w jednej szkole rodzenia. I osobiście myślę, że tak jest lepiej bo nie zależy mi na doktoryzowaniu się z kazdego z powyższych tematów na osobnych kursach (a tak btw to chyba przynajmniej pół ciąży musiałabym spędzić chodząc na te osobne kursy tematyczne) tylko na uzyskaniu praktycznych informacji w miarę krótkim czasie, resztę i tak nauczy nas życie.

              Poza tym skąd możesz już teraz wiedzieć, ze cc nie dotyczy akurat Ciebie. Moze nie będziesz miała cc na życzenie, ale każdy poród sn może skończyć się cc i wtedy może się okazać, że jesteś w plecy o ten jeden na pozór nieistotny kurs (w przypadku niemieckich praktyk) albo jedne zajęcia szkoły rodzenia (polskie realia).

              • seytan_a_22 Re: bez szkoły rodzenia? 29.01.09, 00:26
                > No tak, ale ja piszę o polskich a nie niemieckich realiach, tutaj nie ma osobny
                > ch kursów: dbania o niemowlaka, o krocze, o piersi, pogadanki o cc.... W Polsce
                > o tym wszystkim jest mowa w jednej szkole rodzenia. I osobiście myślę, że tak
                > jest lepiej bo nie zależy mi na doktoryzowaniu się z kazdego z powyższych temat
                > ów na osobnych kursach (a tak btw to chyba przynajmniej pół ciąży musiałabym sp
                > ędzić chodząc na te osobne kursy tematyczne) tylko na uzyskaniu praktycznych in
                > formacji w miarę krótkim czasie, resztę i tak nauczy nas życie.

                Ty myslisz, ze te kursy trwaja tyle samo co cala szkola rodzenia. Kurs opieki
                nad niemowleciem to jest trzy razy po trzy godziny.

                Poza tym skąd możesz już teraz wiedzieć, ze cc nie dotyczy akurat Ciebie. Moze
                > nie będziesz miała cc na życzenie, ale każdy poród sn może skończyć się cc i wt
                > edy może się okazać, że jesteś w plecy o ten jeden na pozór nieistotny kurs (w
                > przypadku niemieckich praktyk) albo jedne zajęcia szkoły rodzenia (polskie real
                > ia).
                >

                Tak to jest zmyslnie urzadzone ze kurs poporodowy dotyczy zarowno blizn po cc
                jak i dbania o krocze, wiec w plecy nie bede i tak.

                A jezeli dojdzie do cc to i tak ja juz nic wiecej nie moge zrobic jak zdac sie
                na lekarzy, bo to oni maja w reku skalpel nie ja.

                Byc moze te trzy kursy na ktore bede chodzic, bo zaliczam typowy kurs rodzenia,
                kurs przygotowawczy do opieki nad malenstwem i kurs dbania o siebie po porodzie
                trwaja dluzej niz Polska szkola rodzenia, gdyby podsumowac ilosc spedzanego na
                nich czasu, ale jest to roznica byc moze 6 do 8 godzin. I tak na przyklad dla
                kobiety ktora ma cc ten czas jest krotszy niz typowa Polska szkola i dowiaduje
                sie tam rzeczy jej przydatnych, a nie wszystkiego jak leci.
                • apple_isle Re: seytana 29.01.09, 01:00
                  To nie na temat, ale jak czytam Twoje wątki seytana to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że niemieckie praktyki i realia sa wychwalane przez Ciebie pod niebiosa, a polskie są "be"-szkoła rodzenia do kitu, polscy lekarze niedouczeni bo za dużo leków podają ciężarnym, opieka lekarska w ciąży pożal się boże, już nie mówiąc o samym porodzie, na który w Polsce nie zdecydowałabyś się nawet gdyby Ci zapłacili.
                  Patriotyzm godny podziwu.
                  U nas naprawdę tak kiepsko wszystko wygląda?
                  • marcowa_anula Re: nie ma tragedii bez szkoły rodzenia 29.01.09, 01:10
                    apple_isle napisała:

                    > To nie na temat, ale jak czytam Twoje wątki seytana to nie mogę się oprzeć wraż
                    > eniu, że niemieckie praktyki i realia sa wychwalane przez Ciebie pod niebiosa,
                    > a polskie są "be"-szkoła rodzenia do kitu, polscy lekarze niedouczeni bo za duż
                    > o leków podają ciężarnym, opieka lekarska w ciąży pożal się boże, już nie mówią
                    > c o samym porodzie, na który w Polsce nie zdecydowałabyś się nawet gdyby Ci zap
                    > łacili.
                    > Patriotyzm godny podziwu.
                    > U nas naprawdę tak kiepsko wszystko wygląda?

                    No cóż, niektórzy już tak mają wink

                    A co szkoły rodzenia to rzeczywiście niezbędna nie jest, ale może być przydatna. Ale prawda jest taka, że teraz w dobie internetu i poradników na niedobór info nie można narzekać, czego nie dowiesz się w szkole, dowiesz się innymi drogami a życie i tak zdobytą teoretycznie wiedzę zweryfikuje.
                  • seytan_a_22 Re: seytana 29.01.09, 13:03
                    A kto Ci powiedzial, ze jestem Polka? a nawet jesli bym byla, nigdzie nie jest
                    napisane, ze trzeba byc patriota. Dlaczego mam klamac, ze polskie kobiety w
                    ciazy w 100 procentach sa super obslugiwane. Sa wyjatki od reguly oczywiscie,
                    gdzie lekarz jest cudownym czlowiekiem, swietnym specjalista, a pacjentka u
                    niego ma warunki zachodnie, sa takze takie szpitale, ale wybacz, bo niestety ani
                    tych lekarzy, ani takich szpitali nie jest w Polsce tyle, by naprawic zla
                    reputacje innych. Mozna miec nadzieje, ze to sie zmieni. Oczywiscie w Niemczech
                    sa przypadki karygodnego niedbalstwa itp. ale nie w takiej skali jak jest to w
                    Polsce. Nie pisalam, ze Polska szkola rodzenia jest do kitu, tylko, ze nie
                    wszystkim sie przyda w takiej formie w jakiej jest oferowana, a co do lekow, no
                    coz, jest duzo lekarzy, ktorzy przepisuja za duzo.
                    A porod w Polsce, ja bym sie nie zdecydowala na niego, chyba, ze znalazlabym
                    klinike w ktorej stosuje sie standarty europejskie, ale z tego co wiem, by tam
                    sie dostac trzeba miec duzo szczescia i cierpliwosci. Moze osobom
                    przyzwyczajonym do Polskich realiow nie przeszkadza rutynowe naciecie krocza,
                    brak anestezjologa do wykonania ZZO i niezbyt czeste wizyty u ginekologa
                    szczegolnie w ostatnim trymestrze ciazy, ale dla mnie jest to nie do pomyslenia.
                    Przypominam ci takze, ze ostatnio w Polsce byla afera z powodu kobiet, ktore
                    wyjezdzaly za Odre rodzic na Polski NFZ, nie sledze juz tego tematu, ale wiem,
                    ze jesli takie cos wystepuje to nie jest to oznaka niczego dobrego dla Polskiej
                    Sluzby Zdrowia. jednym slowem patriotyzm, patriotyzmem, ale realia, realiami,
                    nie jestem nauczona lgac gdy widze, ze zle sie dzieje.
                    • apple_isle Re: seytana 29.01.09, 14:45
                      seytan_a_22 napisała:

                      > A kto Ci powiedzial, ze jestem Polka? a nawet jesli bym byla, nigdzie nie jest
                      > napisane, ze trzeba byc patriota.

                      Chodziło mi o Twój niemiecki patriotyzm. Wszytsko co w Polsce złe, wszystko co w Niemczech dobre. Może problem polega na tym, ze za dużo uogólnień w Twoich postach i można odnieść wrażenie, że nam kobietom tutaj w Polsce to generalne współczuć trzeba, że w ciąży jesteśmy i tym samym skazane na takie hmmm... kiepskie warunki.

                      Dlaczego mam klamac, ze polskie kobiety w
                      > ciazy w 100 procentach sa super obslugiwane. Sa wyjatki od reguly oczywiscie,
                      > gdzie lekarz jest cudownym czlowiekiem, swietnym specjalista, a pacjentka u
                      > niego ma warunki zachodnie, sa takze takie szpitale, ale wybacz, bo niestety an
                      > i
                      > tych lekarzy, ani takich szpitali nie jest w Polsce tyle, by naprawic zla
                      > reputacje innych.

                      A gdzie kobiety w 100% są obsługiwane dobrze? I na przykładzie ilu przypadków twierdzisz, że tych kompetentnych lekarzy i szpitali jest tak mało?

                      >, jest duzo lekarzy, ktorzy przepisuja za duzo.

                      Kolejne uogólnienie...skąd my laicy mamy wiedzieć czy ci lekarze (myślę, że specjaliści nie tylko z nazwy) przepisują za wiele. Znasz się na tym na tyle, żeby stwierdzić, że robią źle?

                      > A porod w Polsce, ja bym sie nie zdecydowala na niego, chyba, ze znalazlabym
                      > klinike w ktorej stosuje sie standarty europejskie, ale z tego co wiem, by tam
                      > sie dostac trzeba miec duzo szczescia i cierpliwosci.

                      Niekoniecznie, wystarczy mieć trcohę więcej pieniędzy, tym raczej nie różnimy się od zachodu, choć tam na zachodzie rzeczywiście należy się ludziom więcej w ramach ubezpieczenia, tutaj trzeba dodatkowo zapłacić. Poza tym jakbyś zapytała to znajdzie się całe mnóstwo dziewczyn, które rodziły w "zwykłych" szpitalach z położnymi do rany przyłóż, bez nacinania krocza, bez żebrania o znieczulenie w salach jednoosobowych, widząc swoich lekarzy dostatecznie czesto w ostatnim trymestrze itp.

                      Ale dużo prościej jest wyrobić sobie opinię na podstawie paru negatywnych opinii i później uogólniać.

                      > nie jestem nauczona lgac gdy widze, ze zle sie dzieje.

                      Pewnie, że są miejca, gdzie źle się dzieje, ja też nie twierdzę, że w Polsce to cud, miód i orzeszki, ale proponuję szerzej spojrzeć na ten temat i otworzyć oczy na cały ogrom pozytywnych opinii kobiet w ciązy w Polsce i nie uogólniac na podstawie tych złych, które są a jakże jak wszędzie, ale nie jest ich na tyle, żeby wrzucać wszystko i wszystkich do jednego wora.

                      To tyle. I kończąc już tę dyskusję mam nadzieję, że wszystkie (niezależnie od kraju pochodzenia czy prowadzenia ciąży) doczekamy się szczęśliwego rozwiązania smile
    • mmda4o Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 13:33
      Nie chodziłam-leżałam w obydwu ciążach.Słuchałam rad położnych w trakcie porodu
      i muszę powiedzieć,że właśnie tak wyobrażałam sobie poród(nic mnie nie zaskoczyło).
      Nie neguję tym samym sensowności uczestniczenia w takich zajęciach.

      Dasz radę!Na pewno zapoznałaś się już teoretycznie z tym tematem."Wyrodna
      matka"-nie przesadzaj .
    • pola1981 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 14:38
      ja chetnie nie chodzilabym do szkoly rodzenia, ale musze, bo inaczej
      maz nie bedzie mogl byc przy porodzie - u mnie w szpitalu wymagaja
      bowiem zaswiadczenia o ukonczeniu szkoly rodzenia. A jak jest w
      twoim szpitalu, sama musisz sie dowiedziec, czy tez jest taki wymog.
      Jesli chodzi o mnie to gdyby nie ten wymog, nie chodzilabym wcale.
      Znam wiele dziewczyn, ktore swietnie poradzily sobie podczas porodu
      i bez tych szkol.
    • anik801 Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 15:20
      Nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie mam zamiaru.Urodziłam dziecko
      i bez tego.Jak będę drugi raz w ciąży to też nie zamierzam na takie
      zajęcia chodzić.O tym jak przebiega poród,nie decyduje to czy
      chodziłaś wcześniej do szkoły rodzenia.
      • szampanna Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 15:23
        hm, w pewnym stopniu decyduje - na przykład ja nie chodząc do szkoły
        rodzenia, nie mogłabym urodzić w wannie.
        • moofka Re: bez szkoły rodzenia? 28.01.09, 16:00
          no wg mnie jednak decyduje
          ale rozumiem, ze nie kazdy ma mozliwosc chodzic
          tym bardziej skup sie na tym, zeby nalezc dobra polozna i omow z nia wszystko,
          bo to ona bedzie musiala cie madrze pokierowac w trakcie porodu
Pełna wersja