porod kleszczowy - Poznan

15.11.03, 16:38
Witam wszystkie przyszle i obecne mamy.
Chcialabym poruszyc temat porodu kleszczowego, ktorego sie strasznie
boje, poniewaz moj poprzedni porod (11 lat temu, ale wiem, ze caly czas
stosuje sie te metode) tak sie skonczyl. Przebiegu nie pamietam, bo
dostalam silna narkoze. Tylko bol potem byl ciezki (2 tygodnie
dochodzilam do siebie). Corce na szczescie nic sie nie stalo, ma bardzo
malutki slad. Teraz jestem w ciazy i obawiam sie, ze znow mi to grozi
(poprzednio zdecydowaly wzgledy anatomiczne).
Wiem, ze kleszcze stosowane sa przy znieczuleniu zo., ale ja wowczas
nie mialam tego znieczulenia. Teraz chce z niego skorzystac, bo nie
chce przezywac ponownie bóli (masakra). Moje wspomnienia sa
niewesole, troche licze na to, ze tym razem bedzie lepiej, ale... strach ma
wielkie oczy. Czy ktos wie, jak mozna kleszczy uniknac, kiedy trzeba
podjac decyzje o cesarce i w ogole cos na ten temat. ..
Kiedy pytalam lekarzy, mowili, ze moze za drugim razem bedzie latwiej,
itp, ale zadnych konkretow... Jakos mi to nie wystarcza. Prosze o info,
moze ktoras z Was tez to przezyla i cos moze wyjasnic??? Czekam na
listy, Agata
    • erika3 Re: porod kleszczowy - Poznan 17.11.03, 23:18
      sad((
      Nikt nic nie wie???
      Wiem, ze w Poznaniu stosuje sie kleszcze w sw. Rodzinie , i to regularnie.
      Mimo wszystko chcialabym tam urodzic dziecko, bo lekarz, atmosfera, etc.
      Jak jednak uniknac kleszczy??? Napiszcie, co wiecie
    • sylwiakrol Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 00:04
      Agato niczego konkretnego Ci nie doradzę, ale rzeczywiście przy drugim
      porodzie jest łatwiej. Przykładem jest moja mama, która nie mogła mnie
      wypchnąć na świat( brak skurczy partych i budowa)i wtedy zastosowano wprawdzie
      nie kleszcze ale próżnociąg. Natomiast mojego brata mama urodziła całkowicie
      już sama, mimo że znowu brak partych.
      Ja znowu rodziłam synka z pomocą kleszczy, ale nie mam takich wspomnień jak
      Ty. Wręcz się dziwiłam jak inni reagowali że miałam taki ciężki poród.
      Nie zastosowano u mnie narkozy i żadnego znieczulenia. Mimo to nie odczuwałam
      żadnego dodatkowego bólu. Nie czułam jak wkładano mi te kleszcze. Jak lekarze
      wyciągali synka to kazali mi przeć, więc to taki poród kleszczowy pół na pół.
      Dla mnie kleszcze to była ulga. Po porodzie też normalnie dochodziłam do
      siebie. Może dlatego że dziecko było małe 2850.
      Na sali ze mną leżała dziewczyna która miała poród kleszczowy też tak jak Ty
      pod narkozą. Jej dziecko ważyło 3400 jak dobrze pamiętam. Więc nie wiem czy ta
      narkoza zależy od wagi dziecka czy decydują jakieś inne względy.
      • erika3 Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 10:03
        Fajnie, ze sie odezwalas, zawsze to jakies pocieszenie.
        Napisz prosze, czy rodzilas w Poznaniu (jesli tak, to gdzie, i jakie sa twoje
        odczucia). Ja przyznam, ze na poczatku, to wlasnie przez te kleszcze nie
        chcialam w sw. Rodzinie, ale potem doszlam do wniosku, ze chyba tam
        jednak najlepiej, a te kleszcze, jak juz maja byc, to i tak mnie nie omina (a
        moze???) i chyba nie ma co sie tak przejmowac (chcialabym)
        Zreszta doktor, ktory je wtedy zakladal stwierdzil, ze urodzilabym
        normalnie, tylko trwaloby to o wiele dluzej i mogloby to zbyt wymeczyc
        mnie i dziecko. Rozumiem wiec, ze mogla to byc ulga. Ja chyba tez wtedy
        przyjelam to bez problemow. W sumie caly porod, od momentu dotarcia
        do szpitala trwal niecale 5 godzin, wiec moze dlatego byl taki bolesny
        (Gosia wazyla 2850, dokladnie tyle, co Twoja dzidzia). Kiedy jednak tak
        dlugo sie wszystko goilo i dowiedzialam sie jakie mogly byc skutki
        kleszczy, sie przerazilam. Dzieki za info.
        Moze ktos jeszcze sie odezwie???
        Agata
        • sylwiakrol Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 14:45
          Agato mój poród od chwili dotarcia do szpitala trwał tyle samo co u Ciebie,
          około 5 godzin. Słuchaj czy Ciebie nacinano czy może sama pękłaś? Bo czytałam
          że takie rany po samoistnym pęknieciu gorzej się goją. Mnie nacinano i
          wszystko potem ładnie się goiło, chociaż też to trwało, ale już nie pamiętam
          ile. U mnie bardziej dały się we znaki hemoroidy, zanim nie kupiłam
          opowiedniego leku, który je wyleczył a raczej zaleczył.
          Ta dziewczyna z mojej sali która też miała kleszcze także narzekała na ból a
          ona jak już pisałam też miała narkozę. Może w narkozie taki poród jest
          trudniejszy, może wszystko jest bardziej wiotkie, chociaż akurat to wydaje mi
          się, że pomaga a nie przeszkadza. No i ta sąsiadka z sali dziwiła się, że ja
          tak szybko dochodzę do siebie( bo tak było) ,że chodzę prawie wyprostowana,
          szybkim krokiem w porównaniu z innymi i że mogę usiąść na kolanach na łożku
          ( pięty pod pośladkami)np. żeby przewinąć dziecko. Oczywiście jak tak klękałam
          to tylko na parę minut bo zaczynała mnie ciągnąć rana. Ona mogła tylko leżeć i
          chodzić, ale wtedy też narzekała. Nie wiem tylko ile po wyjściu ze szpitala
          dochodziła do siebie.
          Naprawdę nie wiem czemu to Ciebie tak bolało.
          • sylwiakrol Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 15:45
            Zapomniałam dodać, że ja rodziłam w Łodzi.
    • kasik8 Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 12:07
      Agatko

      CHyba rozumiem o czym mowisz..naprawde..choc nie przezylam kleszczy. Ja
      ordzilam 8 lat temu..teraz drugie dziecko i z kazdym dniem coraz bardziej sie
      boje. Rodzina sie smieje, mowi,ze to panika itp...ale ja do dzis pamietam
      tamten bol i uczucie, ze mnie rozrywa..boje sie ze nie dam rady. Wtedy bylo o
      tyle lepiej, ze bylam mlodsza, czyli bardziej wytrzymala (tak tewraz na to
      patrze) i nie zrazona poprzednim porodem. A teraz..wiem jak to jest ..wiem co
      mnie czeka w kolejnej fazie a pocieszenia lekarza, ze kazdy porod jesy inny na
      malo sie zdaja. Chcialabym cos zrobic..cos zebym mogla wiedziec, ze zrobilam
      cokolwiek by pomoc sobie i dziecku. Czuje jakby obowiazek zapobiec temu co
      bylo wczesniej. Ja rodzilam przy dwoch kroplowkach, mialam podawane leki na
      skorcze, na uregulowanie, na wywolanie (akcja w polowie sie zatrzymala),
      podawany tlen wiec cala jazda..przebity pecherz, cewnikowanie i szykowana sale
      na CC niesety nie zdarzyli..no i DOLARGAN...ile razy nie wiem...ostatni pol
      godz. przed porodem i cora nie oddychala gdy sie urodzila..reanimacja
      itp...duzo nerwo, bolu i zlych wspomnien. Nie chce wiec teraz DOLARGANU. i
      najlepiej oksytocyny tez nie (gdyz przy niej bardziej boli)...coz mi wiec
      zostaje??? chyba zzo...ale tez sie tego boje i zastanawiam czy wszystkie
      koncza sie kleszczami i proznociagiem? pewnie nie! ale statystycznie jak to
      wyglada? co sie wogle czuje przy zzo?i czy wystarczy ze zaplace za zoo (ktory
      u mnie jest platne) i to wystarczy czy lepiej bym sobie jeszcze anstezjologa
      szukala.
      Dolaczam sie wiec do listu Agaty.
      A Tobie Agatko radze uprzedzic w trakcie lub przed porodem o twoich
      wczesniejszych przejsciach...moze usluchaja.Moze zwroca na to uwage a
      najlepiej by bylo miec kogos zaplaconego, znajomego, kto by Cie sluchal a nie
      tylko wykonywal rutynowo swoje zabiegi. Mamy sie prawo bac..znamy swoje
      organizmy.
      Kasia
      • erika3 Re: porod kleszczowy - Poznan 19.11.03, 11:48
        No wlasnie, strach ma duzo wieksze oczy, jezeli nie ma sie juz zludzen, co
        Cie moze czekac. Ja tez mysle o zzo i czuwajacej poloznej. Tam, gdzie
        chce rodzic daja zzo za darmo i bez problemu, ale w innych szpitalach
        podobno lepiej sobie i anastazjologa zaklepac (co by nie bylo, ze tylko
        znieczula polowe etc) Ja te decyzje uzaleznie od kontaktu z polozna - co
        ona doradzi, to zrobie. A propos samego znieczulenia - slyszalam, ze
        naprawde spoko i ze zupelnie swobodniej niz bez. Nie chce sie tak
        meczyc, chcialabym, zeby ten porod byl czyms, co zniose normalnie,
        zebym byla przytomna, a nie pod narkoza. Dlatego wlasnie tak. Na zywiol
        juz drugi raz sie nie zdecyduje. Trzymaj sie, pozdrawiam, Agata
    • sabina74 Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 12:38
      Cześć dziewczyny!
      Ja rodziłam 8 tygodni temu w Gdańsku. 5 godzin silnych skurczy pod oksytocyną
      (koszmar), przy partych dzidzia absolutnie nie chciał wyjść, nie pozwolono mi
      przeć, choć bardzo chciałam i wszystko to dlatego, że źle wstawiał się główką
      (pomomo że był malutki - 2900).Poród również zakończyłby się kleszczmi lub
      próżniociagiem, gdyby nie jeden mądry lekarz zadecydował - "to dziecko nie
      urodzi się naturalnie, jedziemy na stół operacyjny".Po tych słowach odczułam
      wielką ulgę, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.
      Jak myślę o drugim porodzie, który może mi się zdarzyć w przyszłości, to czuję
      lęk, że znów nie uda mi się urodzić naturalnie i wiecie, co wolałabym w tej
      sytuacji CC bez bólu podczas porodu i bez stresu, że może się coś przydarzyć
      mojemu dziecku. Pozdrawiam
      • aha12 Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 14:58
        Dziwczyny spokojnie. Drugi poród jest zupełnie inny (każdy taki jest). Ja też
        nie miałam lekkiego pierwszego porodu. Syn miał 4600 i był olbrzymi. Rodziłam
        kilkanaście godzin (dolarganu też nie dało się uniknąć) i nie zaszkodził
        dzidziusiowi. Do czego dąże, drugi synek był coprawda troszkę mniejszy 4390
        ale malutki nie był. Skończyło się na 2godzinach i 50 minutach. O środek
        przeciwbólowy poprosiłam sama, jak się okazało na 20 minut przed porodem.
        Dzidzuś oddychał po wszystkim dobrze (teraz śpiucha w drugim pokoju) i w ogóle
        było dobrze. Bardzo jestem zadowolona zarówno z pomocy położnej jak i lekarzy,
        ale rodziłam na polnej i nie wiem jak jest w św. rodzinie. Tak naprawdę byłam
        strasznie przerażona idąc do szpitala. Miałam wywołany poród w 42 tygodniu
        (żeby było śmieszniej brałam połowe ciąży fenoterol) i naprawdę teraz widzę że
        nie ma czego. Wiem - strach zawsze będzie. Nie byłybyśmy dobrymi matkami nie
        obawiając się ciągle o zdrowie zwłaszcza maluszków. Ale się rozgadałam, to
        wszystko dlatego że dostaję na głowe sama w domku. Naprawdę nie martwcie się
        na zapas, będzie napewno lepiej niż myślicie. Pozdrawiam i życzę wam
        powodzenia i szczęścia w roli mamusiek. Aga
      • kasik8 Re: porod kleszczowy - do Sabiny 18.11.03, 16:50
        Witaj
        Ja rowniez jestem z Gdanska...powiedz mi jesli mozesz w ktorym spzitalu
        rodzilas... i moze pamietasz tego lekarza. Czy mialas cos zalatwiane np.
        polozna?
        Kasik
    • watermelon01 Re: porod kleszczowy - Poznan 18.11.03, 17:21
      czesc,
      trzy miesiace temu rodzilam Mikolajuncia na Polnej w Poznaniu i po 7 godzinach
      na sali skonczylo sie kleszczami.
      nie wspominam tego jako koszmaru, wrecz przeciwnie - bylo wspaniale, mimo, ze
      BOLALO, a zzo dalo tyle, ze ciagle bylam senna i zasypialam pomiedzy skurczami,
      one same bolaly jak diabli...
      ale na szkole rodzenia przygotowywano nas, ze taka sytuacja moze pojawic i ze
      ten zabieg jest tylko po to, zeby ratowac dzidzie przed wiekszym
      niebezpieczenstwem. Jasne - nacieli mnie tak porzadnie, ze i miesiac pozniej
      siadac bylo mi niewygodnie (ale to pewnie dlatego, ze 2 tyg. po porodzie
      przeprowadzalam sie do innego miasta i pewnie nadwyrezylam sie noszac kartony
      itp., bez tego chyba goilo by sie lepiej).
      mojemu synkowi grozilo niedotlenienie, kleszcze pomogly mu przyjsc szybko na
      swiat (sam zabieg byl szybki, bezbolesny), mial jeden malenki strupek na buzi,
      od dawna sladu po tym nie ma i mlody ma sie rewelacyjnie.
      uniknac kleszczy... podobno to slabe parcie ktoremu trzeba bylo pomoc to
      sprawka zzo, bo nie przestalo dzialac na czas. ale bez znieczulenia nie
      wyobrazam sobie...
      nawet, gdyby scenariusz mial byc identyczny, gotowa bylam przezyc to juz
      nastepnego dnia po narodzinach Mikolaja...
      • erika3 Re: porod kleszczowy - Poznan 19.11.03, 12:12
        No wlasnie, (mowie teraz o zzo) skoro przy znieczuleniu boli, to co tu
        myslec bez...
        Dzieki za list, bo przynajmniej wiem, ze sam zabieg kleszcy dodatkowo nie
        boli (wtedy bylam pod narkoza) - no i mam jasnosc, ze sw. Rodzina nie
        jest jakims ewenemetem czy wyjatkiem w stosowaniu tych narzedzi.
        Dotarlo do mnie, ze jak trzeba bedzie to gdziekolwiek i tak to zrobia, ajesli
        ma to pomoc dziecku i to az tak dramatyczne nie jest to trzeba dac rade.
        Pamietam za pierwszym razem, kiedy bylam przed, to wszelkie artykuly w
        ksiazkach czy gazetach nt. powiklania przy porodzie pomijalam mowiac -
        to mnie nie dotyczy... Teraz wole sie przygotowac, bo szok jest naprawde
        duzy.
        Dzieki za wszystkie listy, zaczelam smielej myslec o zblizajacym sie
        terminie (tup tup, 6 tygodni...). Moze jeszcze odezwie sie ktos...
        Pozdrawiam
        Agata
        • anulkaks Re: porod kleszczowy - Poznan 19.11.03, 13:06
          A u mnie znieczulenie zewnatrzoponowe zostalo zle zaloznoe (dwa razy sie
          wkluwal) musialam lezec i skonczylo sie na kleszczach sad Wiec teraz na pewno
          nie bede brala znieczulenia- chyba ze bedzie mnie czekala cesraka oczywiscie!
          Ja po kleszczach nie moglam normalnie siedziec przez 7 miesiecy.I wole tego nie
          przezywac raz jeszcze.
Pełna wersja