Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu?

18.02.09, 14:57
Drogie Mamy,
szukam kontaktu z kobietami, które w ciągu ostatniego roku miały trudności z
urodzeniem dziecka we Wrocławiu - były odsyłane od szpitala do szpitala lub
wręcz proponowano im poród w placówce poza Wrocławiem. Będę wdzięczna, jeśli
opowiecie o swoich doświadczeniach związanych z opieką podczas ciąży i porodu:
metodzie wyboru lekarza oraz położnej, kosztach itp.

Zapewniam anonimowość. Czekam na Wasze e-maile:
marzena.kasperska@wroclaw.agora.pl oraz telefony: 071 37 17 286 lub 071 371 72 92.

Marzena Kasperska
    • brzydka_betty Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 20.02.09, 13:16
      Wprawdzie nie w ostatnim roku, ale przed trzema, ale miałam spore
      problemy. Może nie na samym bloku porodowym, ale dotyczace opieki po
      porodzie.
      Swoją drogą proponuję Pani zajęcie się tematem wykonywania
      łyżeczkowań po poronieniach we wrocławskich szpitalach. Bez
      anestezji oraz czasem bez dostatecznego znieczulenia. Wydawałoby się
      barbarzyństwo, a jednak we Wrocławiu ponura norma.
      • lenka1403 Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 21.02.09, 22:35
        Witam, nie wiem czy dokładnie będzie na temat ale opowiem. W 38tc po
        tygodniowy pobycie na patologii ciąży w Wałbrzychu skierowano mnie
        na Dyrekcyjną, bo to szpital o wyższej referencyjności(wykryto u
        mojego dziecka wrodzoną wadę zrośnięcia przełyku). Przyjechaliśmy,
        czekaliśmy, miałam mieć usg i miałam leżeć aż do porodu. Po 2h
        czekania wkońcu zostałam przyjęta i pani doktor stwierdziła, że na
        usg długa kolejka i muszę jeszcze czekać. Po kolejnej godzinie
        przyszła, powiedziała że moje czekanie nie ma sensu i mam przyjechac
        następnego dnia. Nie dotrwałam, wieczorem odeszły mi wody i rodziłam
        w Wałbrzychu(mam 15km). Może źle trafiłam, a mże tam już tak jest,
        że ciężarną w 38tc z wielowodziem odsyłają z kwitkiem 60km do domu
        pozdrawiam
    • jozi1978 Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 23.02.09, 14:10
      Kolejny artykuł... kolejna ankieta uncertain Ale co później z tego wynika? Chyba nic,
      bo temat obserwuję od paru lat i w kółko te same pytania i odpowiedzi. Wiadomo
      jak jest nie od dziś. Czego Pani oczekuje? Nazwisk? I co planuje z tą wiedzą
      zrobić? Napisać artykuł i zapomnieć? Co zrobiono do tej pory? Mam wrażenie, że
      niewiele. Dalej tkwimy w średniowieczu. Rodzenie bez znieczulenia itd. I tylko
      bredzenie o porodzie naturalnym ale w nienaturalnych warunkach. Kpiny i tyle!
      Taka pisanina nic nie zmienia. Jedyne co możemy zrobić to walczyć indywidualnie
      i tą formę polecam każdej kobiecie. Jak Cię odsyłają z kwitkiem - każ sobie
      wszystko na piśmie pisać, że nie ma miejsca, że Ci badania nie zrobią itd.
      Wszystko na piśmie! Później skargi składać na potęgę, wszędzie - do nfz, do izb
      lekarskich, a nawet do minist. zdrowia i wyżej. I w razie czego żądać
      odszkodowań (jak się ma wszystko na piśmie łatwiej). Nic innego nam kobietom nie
      pozostaje, tylko postawa roszczeniowa (bo mam prawo do pewnych rzeczy i żadnej
      łaski nikt nam nie robi) i skarżenie się. Jak trzeba to zapłacić prywatnie a
      później żadać zwrotu kosztów. Taki chory kraj...
    • tazjaa Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 27.02.09, 12:21
      Tak ja miałam nieprzyjemność próbowac rodzić we Wrocławiu w grudniu zeszłego
      roku. Całą sytuację opisałam tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=89437218&a=89437218
      Przeklejam treść.
      Koszmarny szpital. To co tam przeżyłam to skandal. Przeciązenie na
      Ip. Często widywałam kobiety rodzące na Ip których nie przyjmowano z
      powodu braku miejsc. I tak zamiast po ludzku w szpitalu na
      Kamieńskiego rodzi się na obsurnej izbie przyjęć gdzie obok pełno
      ludzi śmierdząca toaleta ogólnie stan tragiczny. Jeśli zazna sie
      wątpliwej przyjemności przjęcia do szpitala to do rozwarcia 5 cm
      czeka się na patologi. Tam widziałam jak kobieta 12 h dochodziła do
      tego rozwarcia na korytarzu patologi na dostawionym łóżku gdzie obok
      mogli normalnie wszytsko widzieć odwiedzający...
      A teraz co było najgosze tak narawdę u mnie. Zostałam przyjęta po
      terminie porodu i tak czekałam 14 dni na rozwiązanie gdzie nie
      robiono dosłownie nic by wywołać poród. W tym szpitalu koniecznie
      trzeba rodzić samemu. Takie wskazania są od ordynatora i koniec. Nie
      ma kroplówek itp.. Normalne jest że powinno się rodzić dzieci ważące
      ponad 4 kg. I nikt się nikim nie przejmuje. Jeśli w końcu podadzą
      oksytocyne a akcja nie będzie postępować to nikt od razu nie zechce
      zrobić cc bo trzeba czekać nie wiem na co. I tak jeśli tam rodzić to
      tylko jeśli się ma już rozwarcie 5 cm. Wszelkie ciąże problemowe
      odradzam kategorycznie poród. Same sale porodowe ładne i zadbane ale
      co z tego jak i tak więszość czasu spędza się na patologi, ip,
      salach poporodowych gdzie nikt przez 2 tygodnie nie sprząta toalet
      pryszniców. Usg robione w tym szpitalu pokazywało że moje dziecko
      będzie ważyło 3800 a tak naprawdę ważyło 4380. Ja wypisałam się na
      własne żądanie i to było najlepszą decyzją w moim życiu. Urodziłam w
      małej miejscowości gdzie mój poród był jednym na kilka dni i wszyscy
      mną się opiekowali. W szpitalu na Kamieńskiego położna asystująca
      koszuje 600 położna opiekująca się noworodkiem 530 za dobę... a jak
      kobieta jest po cc to taka położna jest wręcz konieczna bo inaczej
      nawet leków przeciwbólowych trzeba się dopraszać jak oczywiście mąż
      jest albo ktoś kto może o to wrzeszczeć. Dzieci często mają
      zapalenie płuc i uszu podobno przypakowo w tym szpitalu... Nawet
      kobiecie co miała na usg dziecko 4500 ordynator kazał rodzić sn i 17
      dni po terminie powiedział że zrobią jej cc w prezencie na święta...
      Dziecko ważyło 5300 i pewnie gdyby na nią podziałały kroplówki to
      dzieciątko wątpie czy by przeżyło. Odradzam ..
      Jeszcze podczas ciąży sytuację opisywałam w wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=88397203&a=88397203
      Naprawdę we Wrocławiu sytuacja jest tragiczna. I z tego co wiem to we wszystkich
      szpitalach jest podobnie.
    • makwalz Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 02.03.09, 17:59
      ja rodziłam na początku tego roku na Brochowie i wspominając cały pobyt w
      szpitalu nadal czuję się okropniesad
      • fintifluszka Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 04.03.09, 23:03
        Faktycznie we wszystkich Wrocławskich szpitalach jest podobnie, wiele moich
        znajomych zdecydowało się na poród w wałbrzychu, Trzebnicy lub Oławie-żałuję, że
        również takiej decyzji nie podjęłam... Trafiłam na Dyrekcyjną i wyniosłam
        porodową traumę...
    • relaxo81 Re: Miałaś kłopot z porodówką we Wrocławiu? 24.03.09, 14:17
      a ja rodzilam we Wrocławiu prawie 5 lat temu...i mam wrażenie,ze od tego czasu
      nic się nie zmieniło.
      Opieka nad noworodkiem, owszem dobra...choć nie radzę pytać o cokolwiek
      dotyczacego pielegnacji takiego malucha urzędujących tam pielęgniarek...bo
      zostanie się uznanym za "kolejną matkę z przypadku".
      IP to w ogóle tragedia...nic się nie zmieniło...choć wiele o tym pisano...no,
      może wygląd porodówek i pokoi w salach poporodowych...ale na litość Boską,
      szpital to nie tylko mury ale przede wszystkim LUDZMI którzy tam pracują. A ci
      niestety nie zmieniają się...chyba,że biora kasę za "dodatkową"opiekę...Nie mam
      slów, bo w końcu po to płacę na służbę zdrowia żeby traktowano mnie jak człowieka...
      W każdym razie kolejny poród planuję na październik i na pewno nie będzie to
      Wrocław.
Pełna wersja