mika9912
06.03.09, 13:47
tak mi się przypomniał a raczej nie mogę o tym zapomnieć. Choć mój
poród był ekspresowy i sprawny to jednak nie jestem zadowolona z
jego przebiegu, a raczej z opieki szpitalnej, o ile można to nazwać
opieką. Jak sie zgłosiłam na IP to mi powiedziały że nie rodzie i
mam iść do domu, po paru min. odeszły mi wody to zmieniły zdanie.
Wszystkie zgodnie stwierdziły że przy pierwszym to conajmniej 12
godzin będę rodzić. po 2 godz. rozwarcie 7 cm dodam że to pierwsze
badanie od położenie w szpitalu bo rzecierz jeszcze dużo czasu! po
1,5 godz. pełne 10 cm od ok 15 min. miałam już skurcze parte położna
dopiero mi mówi że mogę przeć i wychodzi (do tej pory terz nikogo
przy mnie nie było oprucz męża)z każdym skurczem czuję że dziecko
jest coraz niżej aż w końcu głaszczę je po główce(dalej nikogo nie
ma z personelu) w koncu mąż wylatuje na korytarz i woła kogokolwiek.
przy następnym skurczu rodzę dziecko, i pojawia się zaskoczenie że
tak wszystko gładko i sprawnie poszło. Zastanawiałyście się dladzego
w szpitalu na porodówce położne nigdy nie wierzą rodzącej że ona
rodzi??