Luca Marcel jest juz z nami:-)

08.03.09, 21:33
Dnia 3.03.2009 o godzinie 3 po poludniu pojawil sie na swiecie nasz najwiekszy
skarb, niestety porod do bajkowych nie nalezal, a mistyki wogole nie zauwazylam...

Rodzilam 23godziny, do 5cm wytrzymalam bez znieczulenia, od 5cm podano mi PDA
(zewnatrzoponowe) niestety na 8cm akcja sie zatrzymala, przebito mi sztucznie
pecherz plodowy po 22godzinach, niestety po tym zabiegu rozwarcie sie
zmniejszylo, skurcze byly tak silne, ze nawet znieczulenie nie pomoglo, a co
bylo potem nie wiem bo mialam hyperwentylacje, zaburzenia rytmu serca, o ile
dziecku nic nie bylo to ja stanelam jedna noga na tamtym swiecie. Pamietam
tylko, ze moj maz placzac powiedzial:scheisse i podpisal zgode na ciecie
cesarskie. Juz na sali ustabilizowano mnie na tyle, ze mialam pelna swiadomosc
tego co sie dzieje. Wyciagnieto synka, zaniesiono do taty, a potem
przyniesiono mnie, podczas szycia malutki byl ze mna, tak jak i na
pooperacyjnej gdzie dostal swoje pierwsze jedzonkosmile (wbrew panujacym opiniom,
nie mialam zadnego problemu z laktacja, a maly od razu zalapal o co chodzismile )
w nocy juz sama wstawalam do synka choc wszystko wykonywalam z pomoca ploznej,
a od nastepnego dnia bylam w stanie sie nim zajac calkowicie sama, na trzeci
dzien wypisano nas do domu. Co do naciecia, rana nie boli tak bardzo, w piatym
dniu czuje sie swietnie, a zajmujac sie synem nie mam za duzo czasu na
rozwazania. Choc tez wyobrazalam sobie, ze opieka nad noworodkiem bedzie
bardziej meczaca, jak na razie znajduje czas na wszystko bez problemu,
zgralismy sie z moim mezem w opiece nad synkiem do tego stopnia, ze wszytko
wychodzi w 99%perfekcyjnie. Byle tak dalejsmile pozdrawiam wszystkie mamusie i
przyszle mamusie.
    • mond33 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 08.03.09, 21:45
      Pozwolę sobie pogratulować koleżancesmile Nie martw się ja rodząc też nie
      przeniosłam się w świat baśni. Najważniejsze, że malutki jest już na świecie, że
      jesteście już cali i zdrowi w domu. Życzę wszystkiego dobrego. Pozdrawiam.
    • fabiankaa Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 08.03.09, 21:59
      seytan_a_22 to ty?
      Gratulacje smile))
      • maroco1977 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 11:21
        fabiankaa napisała:

        > seytan_a_22 to ty?
        > Gratulacje smile))

        tak to jasmile

        dziekuje wszystkim za gratulacje i zycze mniej traumatycznych porodow. Mimo
        wszystko warto bylo...
        • figa33 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 11:45
          Z emocji nicki się pomieszały, a może z nadejściem nowego życia
          również i Mama postanowiła dokonać w swym życiu znaczącej zmiany wink

          Kochana, gratuluję i super, że masz to już za sobą ! Teraz życzę
          obydwojgu zdrowia, zdrowia i świętego spokoju, jak najwięcej radości
          i pociechy z Synusia smile
          • maroco1977 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 13:38
            No a jak, mamusia zmienila swoje zycie o 360 stopnismile nawet nie przeklnie, no
            moze z wyjatkiem momentow gdy maly wampir ugryzie ja przy karmieniubig_grin

            polozna stwierdzila, ze nie ma po co przychodzic, bo przy dziecku wszystko jest
            zrobionesmilesynek przybiera na wadze w szybkim tempie, pewnie osiagnie niedlugo
            znow wage porodowa, swoje cale 4030gramsmile

            dzis dostalam za swoje, bo nie przebieralam go wystarczajaco szybko, osikal mnie
            od gory do dolu i jeszcze sie bezczelnie usmiechalbig_grin widac charakterek mamusi mu
            sie udzielilbig_grin
    • kandalama Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 03:23
      Gratulacje! Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Malenstwa! Szkoda że tak się
      musiałaś nacierpieć ale super że wszystko pod kontrolą.
      • mahti Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 07:28

        GRATULUJEsmile!!! ja w 1 ciazy tez mialam podobnie,mial byc porod rodzinny a
        skonczylo sie na ratowaniu zycia mi i malemu szybka cesarka.dodam tez ze potem
        dosc szybko doszlam do siebie i tez nie mialam problemu z laktacja.
        https://www.suwaczek.pl/cache/0bf3691f57.png
    • aszkerson Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 08:45
      Gratuluję smile
    • annajustyna Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 09:31
      Gratuluje, duzo zdrowka!
    • anettchen2306 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 11:54
      No to jak tu mawiaja Herzlichen Glückwunsch zum Nachwuchs! smile)
      • pelzaczkowa Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 12:53
        Wielkie gratulacje!!!

        smile smile smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 15:24
      dobrze, że już po wszystkim i że się dobrze skończyło. Oby dziecię
      rosło zdrowe.

      Stwietrdzam z rozczarowaniem w głosie, że miało być tak pięknie
      (aromaterapia, poród w wodzie, prysznic itp
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=585&w=89074310&a=89077202 ), a było krótko mówic byle jak, PDA
      jakieś do niczego, skoro nie pomagało. Rodząca zwijająca sie z bólu,
      a środków skutecznie uśmierzających ból - zero. Przedłużanie porodu
      w nieskończoność i dopuszczenie by rodząca stanęła jedną nogą na
      tamtym świecie - badziewie (albo scheisse), a nie porodówka.
      Mam nadzieję, że to doświadczenie życiowe da ci trochę rozumu,
      którego to tak mi brakowało w produkowanych przez ciebie postach.

      Zgadzam się w tym miejscu, że poród to nie bajka, ani nie żadna
      mistyka, a opis jak opis, tak to było i już.
      • maroco1977 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 09.03.09, 18:03
        alez owszem bylo, ja opisalam w skrocie poczatek porodu (tak jak pisalam 5cm
        wytrzymalam tylko na naturalnych metodach), uznalam za malo wazne godziny w
        wannie i pod prysznicem, spacery w towarzystwie m, pilke i muzyke, ba w trakcie
        bylam tez w bufecie i zjadlam zarowno kolacje jak i sniadanie, mi to wszystko
        nie pomoglo, ale korzystalam z tego. jesli nie wiesz to w na samym koncu
        zmniejsza sie ilosc srodkow przeciwbolowych, by mozna bylo przec, gdyby
        zewnatrzoponowe bylo niekuteczne to by mni cieli na zywca a tak nie bylo, dawke
        zwiekszono po decyzji o cieciu. nikt nie przedluzal porodu w nieskonczonosc, ja
        chcialam rodzic silami natury i dawalam sobie rade, dopiero przed finiszem
        zrobilo sie zle,ale tego nikt nie mogl przewidziec.mialam i mam wspaniala
        polozna wykupiona takze na czas pologu, ktora bardzo mi pomagala podczas
        gorszych chwil, ogolnie porod byl super do ostatnich dwoch godzin gdy nagle
        zaczelo sie robic zle,gdyby nie koncowka rodzilabym praktycznie z usmiechem na
        ustach.
    • kasia.46 Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 10.03.09, 15:07
      Pozdrawiam i gratuluje................
    • nglka Przegapiłam posta 13.03.09, 01:58
      Znalazłam przez wyszukiwarkę bo ciekawa byłam, czy już urodziłaś.

      Gratysmile
    • maiwlys Re: Luca Marcel jest juz z nami:-) 13.03.09, 11:46
      seytan_a_22 gratuluje zdrowego synka, wspolczuje doswiadczen z
      porodu, ale najwazniejsze ze juz wam nic nie jest. Ty zdrowiej i
      szybko dochodz do siebie, a maly niech rosnie jak na drozdzach smile
      Pozdrawiam.
      • robin2510 Re: Seytan ale ty chyba grubo po terminie... 13.03.09, 12:03
        rodziłaś co????
        • maroco1977 Re: Seytan ale ty chyba grubo po terminie... 13.03.09, 16:37
          Urodzilam dokladnie w terminie OM, za to przechodzilam termin z USG. To byl
          najdluzszy porod swiata jak dla mnie, bole mialam od soboty wieczor, a urodzilam
          we wtorek o 15.

          Co do synka, co za bujdy, ze przy malym dziecku nie da sie wyspac, ja wstaje
          tylko dwa razy do niego, a potem spimy do 12, 13 w poludnie. w
          Wieczorem znajduje jeszcze dwie godzinki na drzemke. Spodziewalam sie jakiegos
          okropnego terroru, a tutaj anielski spokojbig_grin Dzis bylismy na pierwszym
          spacerku,bylo zaje...fajniesmilejak patrze na to moje czterokilowe sloneczko to
          blizna mniej boli od razu...teraz kombinuje jak zakryc ta paskudna blizne jak
          sie wygoiuncertain widok jej doprowadza mnie niestety do placzuuncertain dobrze, ze chociaz
          brzuch szybko wraca do formysmile
          • robin2510 Re: Seytan ale ty chyba grubo po terminie... 13.03.09, 17:24
            no to wielkie gratulację oby tak mały trzymał wink
          • nglka Re: Seytan ale ty chyba grubo po terminie... 13.03.09, 17:59
            maroco1977 napisała:


            > co za bujdy, ze przy malym dziecku nie da sie wyspac, ja wstaje
            > tylko dwa razy do niego, a potem spimy do 12, 13 w poludnie.

            Moja droga, nie oceniaj wszystkich na postawie tego, jaki egzemplarz trafił się
            Tobie. Są mamy, co wstawały co godzinę.
            My przez cały dzień (bez wyjątku) i pół nocy na zmianę nosiliśmy dziecko na
            rękach. NOSILIŚMY - nie trzymaliśmy, takie Młoda miała kolki. inaczej nie spała
            tylko się darła. Nie płakała, nie wyła - darła się z bólu.
            i nie dało się nosić ot, jak Ci się podoba - tylko przerzucić przez ramię tak,
            by dziecko robiło na brzuchu kołyskę a głowę opuszczało na Twoje plecy.
            Dodatkowo Młoda miała refluks i chlustała po każdym jedzeniu takie ilości, że
            jadła co chwilę, nawet w nocy, przy jedzeniu problemy, bo nie chciała piersi -
            więc dodatkowy kłopot
            ot - ciesz się i raduj grzecznym egzemplarzem wink
Pełna wersja