Do mam po min. 2 p.sn.

18.03.09, 00:08
Kochane mamywink) Mam do Was pytanie, był tu już post dot. czasu rodzenia i
wiem już, że ma to małe znaczenie który raz się rodzi. Ale zastanawiam się
jak jest z radzeniem sobie z bólem, czy boli jednakowo?? Pierwszy poród mam
już za sobą i wspominam go raczej nienajlepiej gdyż nie słuchałam co do mnie
mówiono - panikowałam, nie wiem jak to mam sobie wytłumaczyć czy to wpływ
leków ktorymi mnie przez cały porod faszerowano czy może to poprostu
zmęczenie (22h porodu) i mam straszne obawy, że następnym razem będzie tak
samo a może jednak wykorzystuje się doświadczenie z poprzedniego porodu??
Dziękuję za wypowiedzi wink Pozdrawiam Wiola
A i jeszcze jedno pytanie - czy za każdym razem nacinają krocze??
    • kai_30 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 00:39
      Ja jestem po dwóch porodach sn, ale pierwszy był mało naturalny, bo cały czas
      leżałam pod ktg otumaniona dolarganem, a drugi był wywoływany i bez
      jakiegokolwiek znieczulenia. drugi wspominam gorzej - ale podobno to norma przy
      wywoływanych.

      Nacięcie niestety dwukrotnie. ZObaczymy, jak będzie teraz smile
    • figrut Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 00:48
      Jestem po trzech porodach sn. Pierwszy koszmarny w którym nie było mnie, tylko
      medycyna na całego, dwa pozostałe cudowne mimo, że synowie z tych sporych dzieci.
      Jeśli na to nie pozwolisz, to krocza Ci nie natną. Ja zabroniłam przy dwóch
      kolejnych porodach ingerować w jakikolwiek sposób w moje ciało, jeśli nie będzie
      poważnych komplikacji.
    • szampanna Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 09:52
      Jestem po 2 porodach sn. Oba były bardzo podobne, akcja rozwijała
      się niemal identycznie (ale oba były bardzo krótkie). Sprawiedliwie
      muszę przyznać, że bolało okrutnie i za pierwszym, i za drugim
      razem, byłam też 2 razy nacinana - ale nie mam pretensji, bo taka
      moja uroda i wolałam nacięcie niż rozległe pęknięcie. Drugi jednakże
      wspominam lepiej - urodziłam w wodzie i w ogóle warunki oraz
      podejście personelu były bardziej ludzkie, co sprawiło, że lepiej
      się czułam psychicznie. Za pierwszym razem byłam potraktowana jak
      głupia pierwiastka, która źle ocenia postęp porodu i panikuje, że
      już rodzi (a jak się okazało, miałam pełne rozwarcie - personel
      dawał mi "na oko" jeszcze z pół dnia wink)
      • adula2 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 09:58
        rodziłam 3 razy sn, krótko ale boleśnie-bóle krzyżowe i podbrzuszne, każdy
        następny poród krótszy ale skurcze bolesniejsze, wszystkie porody wspominam
        dobrze, za trzecim razem mnie nie nacieli więc szybko doszłam do siebie
        pozdrawiam
    • judyta2000 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 09:55
      Ja moje porody wspominam bardzo dobrze. Pierwszy trwał 2 godziny,
      drugi 30 minut, a trzeci zaledwie kwadrans (bolało przez 5 minut).
      Wszystkie dzieci powyżej 3,5 kg. Tak więc chyba jestem stworzona do
      rodzenia dzieci smile
    • viewiorka Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 10:08
      Ja rodziłam 2 razy. Pierewszy poród 5,5 godziny, ze 3-4 bolesne skurcze, 5 minut parcia, nacięte krocze (niestety).
      Drugi poród 3,5 godziny, 0,5 godz mocnych bóli (ale do zniesienia), 5 minut parcia, krocze ochronione (poprosiłam o to).
      • slodziak01 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 10:19
        Ja rodziłam 2 razy. Pierwszy raz w wodzie, równo w terminie,
        pierwsza faza porodu czyli rozwieranie długo, bo od 8 rano do 22.15,
        druga faza parta 0,5 godz., w wodzie cały poród - pełna fizjologia.
        Bez nacięcia, ale lekko popękana. Poród cud, nawet nie krzyczałam.
        Położna anioł. Dziecko 3310g.
        Drugi poród już gorzej, po terminie, wywoływany oksytocyną, na
        plecach, z nacięciem krocza. Ale szybki - od 9 rano jak podano mi
        oksytocynę urodziłam 12.55 zdrową córeczkę 3900g. ale nie obyło się
        bez krzyku, bolało bardziej niż przy pierwszym. Ale to dwa różne
        porody. Teraz pod koniec maja będę rodzić trzeci raz i życzę sobie i
        wszystkim kobietom takiego porodu jak za pierwszym razem.
    • filipianka Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 10:28
      O ile pierwsze dziecko urodziłam (ja) to mogę powiedzieć, że drugie dziecko urodziło się.
      Za pierwszym razem (4 dni po terminie) pierwszą fazę spędziłam w domu leżąc na przemian w łóżku i w wannie, zaczęło lekko się rano, do szpitala pojechaliśmy o 20-tej a o 0:30 był koniec. Wiedziałam jak przebiega poród, ale nie wiedziałam jak naprawdę zachowuje się wtedy organizm i co należy/nie należy robić. Parłam jak kazali.
      Za drugim razem (3 dni po terminie) zaczęło się koło południa, wiedziałam już co jest grane, liczyłam skurcze. O 14 pojechaliśmy do ikei (kupić półkę nad łóżeczko i na obiad), chodziłam, chodziłam, jak przychodził skurcz to przystawałam, ale generalnie zapomniałam o bólu. Wróciliśmy do domu, zaczęło się ostrzej, o 23 pojechaliśmy sprawdzić jak tam w środku postęp-okazało się że bez zmian tzn na 1 jak wcześniej (2 dni przed tym). Odesłali nad do domu z racji tego że do szpitala mamy 5 minut. Wróciliśmy, kwit przekroczenia szlabanu był 0:37, potem formalności, na IP rozwarcie 5. Przeszłam przez cały oddział bo blok porodowy był na końcu, położyłam się na łóżku, podłączyli ktg i pierwszy skurcz, za chwilę drugi, przy trzecim czułam ogromne parcie-pękł pęcherz i zalały mnie wody, pasy od ktg się obsunęły, położna zaczęła wołać personel od noworodków, "zajrzała" do mnie i ich pośpieszyła, nic nie parłam, nie wysilałam się, po prostu pozwoliłam mojemu ciału na to co miało robić, nie robiłam nic co miałoby to zakłócić, po prostu pozwoliłam działać siłom natury, a one wypchnęły ze mnie dziecko, przez chwilę czułam ogromne parcie i zaraz młoda była z drugiej strony brzucha. Była 1:30. Na łóżku porodowym leżałam 5-10 minut.
      Myślę że przy drugim porodzie oprócz świadomości mojego ciała i poddaniu się jego działaniom jeszcze pomogło mi to chodzenie w czasie I fazy. Moje odczuwanie bólu mogę ocenić na połowę tego co za pierwszym razem.

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
    • zuzka04_4 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 12:59
      Mam za sobą 3 porody sn, każdy inny ale wszystkie krótkie. Pierwszym razem, 7
      dni po terminie, przyjazd do szpitala ze skurczami co 5 min- rozwarcie na
      2-poród w ciągu 2 godzin z przebiciem pęcherza(bezbolesne) i nacięciem. Za
      drugim razem 4 dni przed terminem, podobnie jak za pierwszym razem skurcze co 5
      min, poród krótki z przebiciem pęcherza, bez nacięcia ale z delikatnym
      pęknięciem, bóle krzyżowe. Trzeci poród z nieco innym scenariuszem: odejście wód
      12 dni przed terminem, bez skurczy, po 3 godz od podania oksytocyny dzidziuś
      rodzi się bez nacięć i pęknięć.
      • mrymrysiek Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 21:28
        Oba porody miałam wywoływane - pierwszy był dłuższy z b. bolesną pierwszą fazą,
        drugą fazą zupełnie bezbolesną. Za drugim razem pierwszej fazy prawie nie czułam
        (położna powiedziała ze to norma bo szyjka już jest "przetarta", nie fabrycznie
        zamknięta więc jej zgładzanie jest prostsze. Druga faza na skutek komplikacji
        (poród "z rączką") była bolesna.
        • mrymrysiek Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 21:55
          Aha, za pierwszym razem byłam nacięta a za drugim już nie.
          • joasia-ja1974 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 18.03.09, 23:50
            U mnie pierwszy poród trwał 11 godz. od odejścia wód i miałam wywoływany oxy..wspominam go bardzoooo boleśnie...te skurcze po oxy to jakas masakra dla mnie była ...drugi poród 4,5 godz. od pierwszych skurczy..szybko i o wiele mniej bolało w porównaniu do pierwszego...2 razy byłam nacinana i rodziłam bez jakichkolwiek znieczuleń.
            Teraz mam nadzieje ze tez szybko pójdzie,znieczulenia nie chcę , ale może uda sie bez nacięcia...chociaż przy wadze moich dzieci...to nie wiem czy sie da)))
            • aga_mama_zosi Re: Do mam po min. 2 p.sn. 19.03.09, 09:20
              Pierwszy poród wywoływany był bardo bolesny ale krótki (2,5 godziny) a około 4 godzin od podłączenia kroplówki i przebicia pęcherza płodowego. Nacięcie bardzo mnie bolało i z pierwszego porodu mam niemiłe wspomnienia.

              Drugi poród naturalny, bez oksytocyny, bez nacięcia. Jedyna ingerencją lekarską było przebicie pęcherza płodowego bo cały czas miałam skurcze co 3 minuty ale lekkie i rozwarcie nie postępowało.
              Od momentu przebicia pęcherza płodowego nie minęło 1,5 godziny jak urodziłam.
              Drugi poród wspominam bardzo pozytywnie chociaż bardzo się go bałam a okazał się całkiem różny od pierwszego.
    • ewcia1980 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 19.03.09, 09:41
      Pierwszy poród - ok 18 zaczeły odchodzic mi wody. skurczy brak. ok
      22 podano mi oksytocyne o 2.20 urodziłam.
      mialam robiona lewatywe, byłam nacieta. córka 2850g i obwód głowki
      31 cm.

      Drugi poród - ok 16 zaczeły sie saczyc wody plodowe, ok 17.30
      zaczeły sie skurcze, w drugiej fazie znów nafaszerowali mnie
      oksytocyna i o 19.40 urodziłam. nie nacieli mnie ale popekałam i
      szwów mam dwa razy wiecej niz po pierwszym porodzie.
      synek 3800g i 35 cm obwód główki.

      ja zdecydowanie lepiej wspominam pierwszy poród chociaz wiem co to
      bóle krzyzowe i pierwsza faza trwała dłuzej niz przy drugim porodzie.
      przy drugim poczatek byl "lajtowy" bo własciwie do szpitala
      przyjechałam bez bóli i to z 5 cm rozwarcierm. i w ciagu godziny
      miałam juz 10 cm wiec sie nie umeczyłam ale druga faza to była
      masakra.

      ból był tak ogromny, ze myslałam, ze umre.
      mój maz który był na korytarzu twierdzi, ze "darłam sie" na caly
      szpital. w co akurat wierze.
      jestem pewne ze przy tym porodzie cos było nie tak bo walczyły ze
      mna 4 połozne i lekarz. a w efekcie tego porodu dziecko urodziło sie
      z ogromnym krwiakiem na glowie.
      poniewaz mnie nie nacieli to ucisk główki był tak ogromny, ze cały
      czas pamietam ten ból (a jestem juz prawie miesica po porodzie).

      mnie zdecydowanie bardziej bolało przy drugim porodzie ale mysle ze
      to raczej wplyw okoliczności (brak lewatywy, brak naciecia i ta
      nieszczesna oksy w drugiej fazie, wieksze dziecko).
      no ale za to drugi poród był mega ekspresowy.
    • karolciaa23 Re: Do mam po min. 2 p.sn. 19.03.09, 10:42
      Ja pierwsze dziecko rodziłam 6 godzin, poród zakończył się wydobyciem dziecka
      przez próżnociąg, bo nie miałam siły przeć, dziecko urodziło się w zamartwicy
      ,ale całe szczęście jest zdrowe. Drugie z kolei urodziłam bardzo szybko, nie
      miałam problemów z parciem, myślę że to dlatego, że nie chciałam dopuścić do
      powtórki z pierwszego porodu, ale i tez dlatego że wiedziałam co się będzie
      działo. Ps.drugi poród wspominam o wiele lepiej
      • maj16 II faza porodu - czy parcie jest konieczne? 19.03.09, 11:10
        "karolcia23", ja tez nie miałam sił wyprzeć pierwszego dziecka (powód: oksytocyna + leżenie). Dziś okazuje się, że takie siłowe parcie jest niepotrzebnym męczeniem kobiety. Są położne, które zalecają by aktywnie nie przeć. Powinno to wyglądać tak, jak napisała "filipianka":
        "nic nie parłam, nie wysilałam się, po prostu pozwoliłam mojemu ciału na to co miało robić, nie robiłam nic co miałoby to zakłócić, po prostu pozwoliłam działać siłom natury, a one wypchnęły ze mnie dziecko, przez chwilę czułam ogromne parcie i zaraz młoda była z drugiej strony brzucha. Była 1:30. Na łóżku porodowym leżałam 5-10 minut."

        Położne jednak wyraźnie mówią, że bardzo ważne jest by kobieta NIE LEŻAŁA chociaż u "filipianki" pozycja leżąca nie była przeszkodą. Tu można przeczytać o parciu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=91043983&v=2&s=0
Pełna wersja