strach przed porodem

25.11.03, 14:34
Wszystkie Mamy - proszę o radę!
Strach przed porodem jest u mnie tak wielki, że brakuje mi odwagi już na
zajscie w ciążę. Ponieważ nigdy nie rodziłam, szukałam rad w poradnikach dla
przyszłych mam. Zdjęcia tam publikowane to jakiś koszmar - napawają mnie
grozą i wstydem. Czy poród na prawdę tak wygląda? A może cesarka rozwązała by
mój problem? Czy ten strach jest normalny?
Pozdrawiam i dziękuje z góry za opinie. Małgosia.
    • katarzyna.br Re: strach przed porodem 25.11.03, 15:27
      Podobnie jak Ty bardzo bałam się porodu oraz ciąży, dlatego bardzo długo
      zwlekałam z podjęciem decyzji o zajściu w ciąże. Rok temu bardzo źle się
      czułam - bolały mnie jajniki - okazało się, że mam bardzo dużą torbiel jejnika
      i czeka mnie operacja wycięcia jajnika. Wówczas przestraszyłam się że po tej
      operacji mogę nie mieć dzieci. Przypadkowo trafiłam na bardzo dobrego lekarza,
      który stwierdził, że to nie jest torbiel operacyjna tylko zapalenie przydatków.
      Zapisał mi antybiotyki i po tygodniu torbiel prawie zniknęła. Uratował mnie
      przed operacją!!! Wtedy stwierdziłam, że chce mieć dziecko bo jak się znowu
      okaże, że coś jest nie tak to strace możliwość zostanania mamą ( a może to był
      znak od losu - ja przynajmniej tak myślę). Po trzech miesiącach starań zaszłam
      w ciąże. Na początku ciąży stiwrdziłam, że będe miała cesarskie cięcie bo
      zwyczajnie nie dam sobie rady, biorąc pod uwagę fakt, że jestem mało odporna na
      ból i straszny histeryk. Jednak później jak zaczęłam czytać, że cc to poważna
      operacja i rana może bardzo boleć i goi się przez 6 miesięcy to stierdziłam, że
      już wole pocierpieć ileś tam godzin i pźniej mieć spokój.
      Dodam, że nawet mój ginekolog przed samym porodem powiedzial mi, że trochę się
      o mnie boi bo ja jestem taka wrazliwa i nie wie czy sobie poradzę.Rodziłam z
      mężem, I faza porodu trwała 5 godzin a druga - skurcze parte - 15 minut. Byłam
      w ciężkim szoku, że tak szybko i powiem szczerze, że wcale tak nie bolało jak
      myślałam - jest to bol do zniesienia (gdy miałam ataki związane z torbielą
      jajnika bol był gorszy).
      Podumowując "nie taki diabeł straszny jak go malują".Najbardziej jestem zla na
      te kobiety które przedstawiały mi poród jako straszną makabrę - strasznie się
      przez to (zupełnie niepotrzebnie) denerwowałam.
      Ja osobiście, mimo bólu, wspominam poród jako niezapomniane, wspaniałe
      przeżycie i zazdroszcze kobietom w ciąży, że niedługo przeżyją to co ja i gdy
      zaraz po porodzie zobaczą swoją dzidzię przeżyją kilka najszczęśliwszych minut
      w swoim - nic nie może się z tym równać!!!!
      Polecam

      Pozdrawiam
      (Katarzyna i Nina 30.09.03)
      • ania175 Re: strach przed porodem 25.11.03, 16:38
        Dzięki za te słowa.
        Pozdrawiam
        Ania
      • amelkacoreczka Re: strach przed porodem 01.12.03, 19:25
        bardzo bym chcoał porozmawiać z katarzyna.br prosze odezwij sie domnie tez
        miałam zapalenie przydatków tylko ze ja byłam w ciązy nic niewiem o tej
        chorobie a chciała bym sie czegos więcej dowiedzieć ja niestety miałam
        operacje.to jest dlamnie bardzo wazne odezwij sie na priv gazetowe ania
    • ular1 Re: strach przed porodem 25.11.03, 16:16
      no cos ty?!
      strach jest zupelnie naturalny. to znaczy - powinnysmy to chyba nazwac obawa,
      a nie strachem smile
      jestem drugi raz w ciazy, wiem, "jak to wszystko wyglada", a jednak mam pietra
      mimo wszystko. normalka.
      nie boj sie, nie ma czego.
      bol? szybciej o nim zapomnisz, niz ci sie wydaje! to naprawde nie jest
      straszne przezycie - jest piekne. nic sie z nim nie moze rownac. SERIO!
      moja rada? nie ogladaj zadnych zdjec czy filmow z porodow - bedziesz
      spokojniejsza.
      glowa do gory!!!

    • nervusmama Re: strach przed porodem 25.11.03, 21:15
      zajdz w ciaze i strach minie zapewniam jak nie na poczatku to na koncu napewno
      bedziesz juz tak zmeczona ze gdybys mogla urodzilabys na zawolanie a porod
      wcale nie taki zly ja jestem w drugiej ciazy
    • kocioo Re: strach przed porodem 25.11.03, 23:08
      hej!!Ja tak samo bałam sie porodu i zdecydowałam sie na cesarke <na zyczenie>i
      była to najlepsza decyzja w moim zyciu.swietnie przeprowadzona na drugi dzien
      wstałam,gdzie rodzace snuły sie po szpitalnym korytarzu zaniedbane(nie
      wszystkie ale wiekszość)I KTO MOWI ZE 6 MCY GOI SIE BLIZNA????BZDURA!!!GOI SIE
      SZYBKO BEZ PROBLEMU!!!CESARKA JEST SUPER!!!
      • alexa22 Re: strach przed porodem 03.12.03, 21:06
        jak mozna najlepiej "załatwić" sobie cesarkę, czy konieczne są jakiekolwiek
        wskazania medyczne
      • lakris Re: strach przed porodem -------kocioo------- 09.12.03, 21:50
        czy to prawda o porodzie na zyczenie? jak to zrobic co trzeba powiedziec bo
        nie wszystkie szpitale chca to zrobic ja jestem zdecydowana w przyszlosci na
        cesarke,. nawet do polski po to bym przyjechala bo tu tego nie robia.
        luiza islandia.
    • matna_b Re: strach przed porodem 26.11.03, 00:01
      Też się bardzo bałam, jestem mało odporna na ból, bałam się również tego, że
      sobie nie poradzę, nie będę potrafiła wydać mojego dziecka na świat. Po cichu
      marzyłam o cesarce ze wskazań medycznych. A jednak się udało, przygotowałam
      się na 15 godzin rodzenia i straszliwy ból, rodziłam 6 godz. a ból był
      naprawdę do przeżycia. Kiedy położna powiedziała, że jest już pełne rozwarcie
      i mam przeć nie mogłam uwierzyć, aż oboje z mężem się śmiali. Myślę, że nie
      warto pozbawiać się tego cudownego przeżycia i fundować sobie cesarki. zawsze
      możesz skorzystać z furtki jaką jest znieczulenie.
      Dowodem na to, iż poród nie zostawia urazu na całe życie jest fakt, że
      zdecydowałam się drugi raz (i nie ostatni) to przeżywać. Termin mam za trzy
      tygodnie i już nie mogę się doczekać. Oczywiście troszeczkę się boję, ale
      tylko troszeczkę...
      Pozdrawiam
      Martyna
    • mamaolafa1 Re: strach przed porodem 26.11.03, 00:15
      Martyno,
      a gdzie będziesz rodzić? Bo ja mam termin na 12.12 i zdecydoałam sie na
      Orłowskiego. Porodu bałam się do niedawna, teraz jest mi juz tak ciężko, że
      właściwie strach minął, nie czuje go, chcę tylko jak najszybciej zobaczyć
      swojego synka.
      Kasia
    • elasz4 Re: strach przed porodem 26.11.03, 09:29
      Z tym porodem to jest tak. Ja strasznie panikowałam przed, bo kiedyś ktoś mi
      powiedział, że poród boli bardziej niż miesiączka. Ja należę do osób, które
      akurat co miesiąc muszą być na prochach, bo inaczej nie są w stanie normalnie
      funkcjonować. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży to kombinowałam
      żeby rodzić w prywatnej klinice (nie ma jednak takiej w najbliższej okolicy),
      opłacić sobie położną i lekarza tak żeby to jakoś przeżyć.
      7 miesięcy temu urodziłam w normalnym szpitalu, bez opłacone położnej ani
      lekarza. Ale poród wspominam jako koszmar, po 13 godzinach okazało się, że nie
      urodzę drogami natury i zrobiono mi cesarkę.
      Akurat nie zgodzę się z twierdzeniem, że jeśli ktoś mówi, że miał straszny
      poród to kłamie, bo to tak nie boli itp. Ja wiem jedno, ból był niesamowity,
      kiedy skurcze odchodziły to przelewałam się mojemu mężowi przez ręcę, bo byłam
      tak słaba, jeśli chodzi o widoki to także nic ciekawego, przede wszystkim dużo
      krwi, więc kiedyś określiłam to mianem rzeźni i nadal tak uważam, z resztą mój
      mąż też był takiego samego zdania. Tylko jest jedno ale mimo ciężkiego i bardzo
      bolesnego porodu (bez znieczulenia, nikt nie proponował) to i tak chcem mieć
      następne dziecko. Bo jest prawdą, że o bólu się w końcu zapomina jak się widzi
      tę małą cudną istotkę.
      A jeszcze jedno, ja miałam robioną cesarkę i też uważam, że z tym gojeniem ran
      to jakaś totalna bzdura, u mnie wszystko było ok, rana nie bolała, zagoiła się
      tak szybko, że nigdy nie miałam problemu ze schylaniem się czy podnoszeniem
      dziecka, dlatego wkurza mnie to jak ktoś kto tego (cesarki) nie przeżył, mówi,
      że rana goi się źle i na pewno będą problemy. Akurat uważam to za bzdurę
      dlatego jeśli ktoś się bardzo boi to polecam cesarkę. Fakt, że powtarzam to i
      będę powtarzała zawsze "Ja doceniłam cesarkę tylko dlatego, że rodziłam w
      okropnych bólach normalnie i dlatego uważam, ze w moim przypadku ból po cesarce
      to "BUŁKA Z MASŁEM" w porównaniu z normalnym porodem".
      Ale każda z nas jest inna i musi to przeżyć na własnej skórze.

      Dlatego zdecyduj się na dziecko i zobaczysz jakie to fantastyczne uczucie, a
      ból wszystko się zniesie.
      • ular1 Nie bójcie się na zapas do elasz4 i nie tylko 26.11.03, 13:43
        Słuchajcie,
        Po pierwsze - to do elasz4 - nikt tu nie opowiada bzdur. Nieładnie w ten
        sposób rozmawiać, nawet anonimowo, przez listę dyskusyjną. Ani zwolenniczki,
        ani przeciwniczki zarówno porodów naturalnych, jak i tych przez cesarkę nie
        mają monopolu na prawdę i nie muszą się wzajemnie obrażać.

        Każda z nas (albo prawie każda) ma już za sobą doświadczenia związane z
        porodem. I tyle. Jedne przechodzą to bezproblemowo, innym musi pomóc
        znieczulenie, jeszcze innym - operacja.

        Nie ma sensu pisać o wyższości jednych "form" porodu nad innymi. W każdym
        wypadku - najczęściej - to lekarz decyduje, co dla rodzącej jest najlepsze.
        wierzcie mi, oni naprawdę nie chcą źle. W końcu narodziny dziecka to
        najpiękniejsza rzecz pod Słońcem.

        Jeśli zaś chodzi o cesarkę - operacja to zawsze operacja i ja osobiście nie
        zgodziłabym się na nią z własnej nieprzymuszonej woli. Ale każdy ma swój rozum.

        Co do niskiego poziomu odporności na ból. Ja też Należę do grupy osób, które
        bólu, nawet najmniejszego, nie wytrzymują i krzyczą w niebogłosy. Ale - o
        dziwo - podczas porodu byłam zrelaksowana, nie panikowałam i nie myślałam o
        tym, że boli, ale o tym, że rodzi się moje dziecko!
        Myślę, że natężenie bólu podczas porodu w dużym stopniu zależy właśnie od
        nastawienia rodzącej do całej sytuacji.
        Dlatego - nie nastawiajmy się z góry na ból nie do zniesienia, nie warczmy na
        wszystkich dookoła - po prostu skupiajmy się na tym, żeby zobaczyć maleństwo
        na świecie jak najszybciej.
        I tyle.
      • katarzyna.br Re: strach przed porodem 26.11.03, 16:30
        Wszystkim Paniom, które w odpowiedzi na to co napisałam, strasznie się
        oburzały, chciałam przekazać, że nie namwiam nikogo do porodu naturalnego i
        chciałam również zwróćić uwagę, że napisałam, że czytałam, że rana po cc goi
        się 6 miesięcy (mogę podać źrodło) i nie chciałam nikogo straszyć choć
        osobiście sama się przestraszyłam (może i dobrze bo jestem szczęśliwa, że
        urodziłam naturalnie). Ponado niech Panie, które piszą, że cc to bułka z
        masłem, bardzo uważają na to co piszą, bo to jest bzdura do kwadratu. Cesarskie
        cięcie to poważna operacja i nie należy o niej pisać jak o wizycie u
        kosmetyczki.
        • kasik8 Re: strach przed porodem 26.11.03, 17:51
          Przypomial mi sie wierszyk, ktory ostatnio przerabialam z corka.. "na
          straganie w dzien targowy..takie slyszy sie rozmowy..."...Pewnie kazda z Was
          go zna i rozumie. Ta debata troche mi go przypomina. Kazda z nas ma pewna
          prawde..kazdej porod byl inny, wazny. Pani zaczynajaca posta chciala sie
          dowiedziec czegos o porodzie i bolu...a wiec jest tak...bol moze byc wiekszy
          lub mniejszy..zadna z nas nie ukrywa iz jest...zadna z nas nie ukrywa iz bylo
          warto! i zadna z nas nie ukrywa ze to przezyla!!wink) Przepraszam ale zawsze
          mnie smieszyly fakty stwierdzajace "wrazliwosc bolu"...co to znaczy ze jedna
          ma wieksza wrazliwosc druga nie..skad wiemy jaki jest bol i jaka jest jego
          skala w porobnaniu do innych rodzacych. Ja mysle ze kazda kobieta otrzymuje
          przy porodzie tyle bolu ile jest w stanie zniesc... o ile nie jest on
          wspomagany np. oksytocyna, ktora w nienaturalny sposob zwieksza nas bol i
          wtedy staje sie on tzk zwanym nie dowytrzymania. Natura nie jest
          glupia..mysli cale 9 miesiecy nad tym...ksztaltuje nie tylko dzieci ale i nas.
          Ja bede rodzic teraz po raz drugi i bardziej sie boje niz za pierwszym razem.
          Dlaczego? bo juz wiem o jakim bolu jest mowa...bo wiem co bedzie po kolejnej
          fazie, skurczu..wolalam nie wiedziec. Wolalam czekac i myslec ze za
          nastepnym "zakretem" zobacze juz koniec. Mimo to zdecydowalam sie na dziecko
          bo nagroda na tym koncu jest cudowna...wienczonca kazdy bol. I tak jak nie da
          sie opowiedziec o bolu, komus kto go nie przezyl tak nie da sie opowiedziec ze
          warto! byc "mala masochistka" na te 9 miesiecy.
          "Moi drodzy, po co klotnie
          Po co wasze swary glupie..wnet i tak zginiemy w zupie!"smile)
          Pozdrawiam Kasik
          • monique251 Re: strach przed porodem-do kasik8 03.12.03, 08:19
            Bardzo, bardzo mądrze napisane, kasik. Jak zwykle.
            Podpisuję się pod tym całkowicie. Uczciwie i świadomie bo rodziłam tydzień
            temu. Pozdrawiam.
          • kasia_jed1 Re: strach przed porodem 03.12.03, 13:05
            ból i poród związane są ze sobą nierozerwalnie i nie ma co ukrywać że to nic
            takiego. któras z dziewczyn napisała że jeśłi jest się nastawionym do tego
            pozytywnie, to ten ból nie jest aż tak dotkliwy, że trzeba skupić się na tym
            że za chwilę zobaczymy nasze maleństwo...i tak i nie. czasem ból zasłania
            wszystko inne i marzymy tylko o tym żeby sie skończył. ja rodziłam z
            oksytocyną, dwa tygodnie po terminie. zawsze uważałam się za osobę silną
            psychicznie i raczej wytrzymałą na ból (nie chodzi mi o jakiś bliżej
            niezidetyfikowany próg odporności bólowej),tylko o rzeczywistość - kiedyś ze
            zwichniętą nogą w kostce zrobiłam zakupy w markecie i autobusem wróciłam do
            domusmile(było mi aż słabo ale jakoś sobie poradziłam).ale odbiegam od tematu.
            więc myślałam że i poród jakoś przeżyję, że dam sobie radę. pierwsze skurcze
            (po zastrzyku) zaczęły się o 2 w nocy, pochodziłam trochę po korytarzu i
            położyłam sie spać. ale jak już trafiłam na porodówkę i dostałam wlew ciągły z
            oksytocyny...nie ukrywam - łzy z bólu mi poleciały. na domiar złego musiałam
            być podłączona do ktg i kroplówki, więc zmiany pozycji były raczej
            ograniczone. nie wiedziałam że najgorsze dopiero przede mnąsmile mój krzyk
            słychać było na korytarzu, jak zobaczyłam synka i wiedziałam że wszystko z nim
            ok - po prostu odpłynęłam, nie docierał do mnie głos niemęża, pielęgniarki,
            lekarza, byłam do tego stopnia zmęczona że nie wiedziałam co się dzieje. ale
            już nie jest to ważne. ważne jest to że mam cudownego zdrowego synka, a że
            bolało...? trudno, wszystko co jest wartościowe musi kosztowaćsmile
            nie chcę nikogo przerażać, ale uważam że wmawianie że to nic nie boli to
            oszustwo.
            pozdrawiam
            Kasia mama Aleksa
            • kasik8 Re: strach przed porodem 03.12.03, 15:58
              Kasiu..
              Dlatego pisze ze psychika jest najwazniejsza..nokt nie mowi ze nie
              boli..jednego bardziej drugiego mniej..przewaznie jest tak ze jego historia
              jest najgorsza! i ktos cierpial najbardziej!...
              Ja mialam bardzo podobna sytuacje do twojej i mysle ze wiekszosc kobiet
              rowniez. Ja rodzilam z dwoma kroplowkami od poczatku, mialam oksytocyne, leki
              naskurczowe, potem zatrzymanie akcji porodowe, ponowne leki na wywolanie
              skurczow, omdlenie z podaniem tlenu, wymoity..przebicie pecherza plodowego..na
              slae cewnik podlaczony..DOlargan podany trzykrotnie. i lzy cieknace z bolu po
              twarzy...mnie psychiczne nastawienie ze cos tam na mnie czeka..ze
              warto..pomoglo..nie mialam meza przy sobie... (za to 20tu studentow!!!
              wprowadzonych na sale)i moje dziecko nie oddychalo po porodzie (przez
              Dolargan), reanimacja, inkubator, usg mozgu...ale warto bylo...i nie mam teraz
              tez wyboru i wiem ze bedzie bolec i dalej chce tego bo wiem ze dzieki temu
              bede miala kolejne dziecko. I jesli ktos pyta czy warto rodzic...bo bl bo cos
              tam...to wszystko zalezy od tego czego tak naprawde chcemy..jak ktos nie chce
              rodzic to go zadna sila nie przekona...a jak ktos chce to zniesie wszystko.
              Pozdrawiam Kasik
              P.S. Tak naprawde to w ciazy juz nie mamy wyjscia hehe..jak wlazlo musi
              wyjsc!smile
              • kasia_jed1 Re: strach przed porodem 05.12.03, 07:51
                Boże współczuję Ci tej bandy studentów, do nas też chcieli się wprosić, ale
                ponieważ ja się baaardzo zdenerwowałam z tego powodu to niemąż poleciał zrobić
                awanturę komu trzeba, pomogło i na szczęście nie było przy mnie bandy obcych
                ludzi, niektórzy byli młodsi ode mnie...ale nie o tym chciałam pisać. nie
                mówie że akurat mój przypadek był najgorszy, po prostu napisałam jak było, a
                poza tym - mój błąd że wcześniej tego nie napiałam- faktycznie o tym bólu się
                nie pamięta. zaraz po porodzie powiedziałam do niemęża "nigdy więcej, jak
                chcesz mieć więcej dzieci to adoptujemy", ale teraz, po ponad roku z
                zazdrością zaglądam na forum Ciąża i marzę o kolejnym maluszku.....
                Pozdrawiam,
                Kasia mama Aleksa
                • kasik8 Re: strach przed porodem 05.12.03, 10:39
                  JA tez mowilam ze nigdy wiecej.. i sie nawet niezle trzymalam ze swoim
                  postanowieniem...hihi bo az 8 lat...ale tak na powaznie chciec chcialam
                  dawno..balalm sie tylko tego co sie z tym wiaze..znow nie przespane nocy,
                  pieluchy..czlowiek sie leni jak juz ma odchowane na tyle dziecko co ja..ale
                  jestem gotowa i mam nadzieje ze porod bedzie inny i sytuacja w szpitalu
                  tez...przynajmniej bede o to walczyc.
                  Pozdrawiam Kasik
        • kocioo Re: strach przed porodem 26.11.03, 20:19
          witam!!!bo była dla mnie rowniez <bułka z masłem>zadnych powikłan,chodziłam
          normalnie ,zadnych problamow ze wstawaniem itd.cesarka jest super nikt mi nie
          powie inaczej, a zrodło mowiace ze rana goi sie 6 mc to: wymysły tam pisza!!!!
          po drugi ten konfort w okolicy cipki w prownaniu z tym co czuje sie po porodzie
          naturalnym....dziewczyny nie oszukujmy sie to tragedia!!!!pzdr
          • matna_b Re: strach przed porodem 26.11.03, 21:27
            Kocioo
            szanuję Twój wybór, natomiast nie zgadzam się, że cesarka zawsze jest
            przysłowiową bułką z masłem. Moja siostra miała po cesarskim cięciu dużo
            problemów, min. kiepsko gojącą się ranę. Ona i wiele moich koleżanek po
            cesarkach ze wskazań medycznych mówiło, że nigdy nie zafundowałoby sobie tego
            zabiegu na życzenie. Dla mnie cesarka na życzenie nie wchodzi w grę również z
            tego powodu, że chciałabym mieć kilkoro dzieci, a przez cesarskie cięcie można
            urodzić max. trójkę, a między dziećmi musi być większa przerwa niż w przypadku
            porodów naturalnych. I ostatnia rzecz-kiedy już po "ciężkiej pracy" wydałam
            moje dziecko na świat, czułam się mniej więcej tak samo jak wtedy, kiedy
            zdałam maturę, albo obroniłam pracę magisterską-ZROBIŁAM TO, UDAŁO SIĘ". Może
            płytkie, ale fajne uczucie.
            Do mamyolafa- rodzę na Starynkiewicza, mam nadzieję, że się nie rozczaruję. Do
            Orłowskiego mam nawet blisko, bo mieszkam na Mokotowie, ale jakoś bezpieczniej
            czuję się w szpitalu klinicznym. poprzednim razem wypróbowywałam Karową -
            ujdzie.
            Pozdrawiam
            martyna
          • matna_b Re: strach przed porodem 26.11.03, 21:30
            a co do komfortu o którym piszesz kocioo - wolę czuć dyskomfort przez dwa
            tygodnie niż mieć bliznę na całe życie. Pewnie napiszesz, że jest mała,
            niewidoczna itd., ale jest...
            Martyna
            • elasz4 Do wszystkich 27.11.03, 09:32
              Jak przeczytałam wasze posty, które są polemiką z moim to aż mi się włos na
              głowie zjezrył.
              Dziewczynu jeśli już zaczynacie kogoś potepiać to przynajmniej przeczytajcie
              dokładnieco tam jest napisane.
              Ja nigdy nie twierdziłam, że cesarka to "BUŁKA Z MASŁEM", napisałam tylko, że
              dla mnie osobiście BÓL po cesarce był nie do porównania (na korzyść) z tym co
              przeżywałam podczas porodu naturalnego.
              I mimo, że przed porodem spodziewałam się, że będzie ciężko to jednak wtedy ani
              razu nie pomyślałam o tym żeby opłacić sobie cesarkę. U mnie cesarka była
              spowodowana sytuacją, która zaistniała podczas porodu, a nie moją świadomą
              decyzją, którą podjęłam przed porodem. I mimo tego ciężkiego porodu nadal chcę
              mieć więcej dzieci i wcale nie myślę, że teraz to sobie zrobię cesarkę bo po co
              mam cierpieć pzecież sytuacja może się powtórzyć tylko mimo wszystko chciałabym
              spróbować urodzić naturalnie.
              Ja naisałam, że nie potępiam kobiet, które same decydują się na cesarkę, bo
              dlaczego miałabym. To jest świadomy wybór każdej z nas i nie można potępiać
              ludzi za to, że chcą sobie ulżyć.
              Ja osobiście zniosłam cesarkę dobrze, nic mnie nie bolało w stopniu o jkaim
              slyszałam. I ta "BUŁKA Z MASŁEM" dotyczyła tylko i wyłącznie bólu, ale w moim
              odczuciu, a w żadnym wypadku nie twierdziałm, że cesarka jako operacja to nic.
              Naprawdę wolałabym urodzić drogami natury, bo tak jak któraś z koleżanek
              napisała tak nas stworzyła natura. Ale przecież kiedyś wiele kobiet umierało
              podczas porodu lub po nim, a teraz nie tylko ratuje się dzieci, ale i kobiety,
              które może kiedyś skazane byłyby na śmierć, a teraz dzięki cesarskiemu cięciu
              daje im się szansę życia i cieszenia się swoim maleństwem.
              Dlatego BARDZO PROSZĘ czytajcie uważnie posty i nie przekręcajcie tego co jest
              tam napisane.
              Jedynie na co oburzyłam się w swoim poście to fakt, że jedna z dziewczyn
              napisała, ze koleżanki mówiły jej, że cesarka to porażka, ból, operacja, blizna
              i takie tam. Ja wtedy napisałam, ze to BZDURA. ja znam osoby, które z raną nie
              maiały żadnych problemów, ładnie się goiła, a one szybko doszły do siebie i
              odrazu mogły zajmować się swoimi pociechami, z resztą sama jestem takim samym
              przypadkiem, dlatego jeśli ktoś pyta się mnie o opinię to nie mogę mówić czegoś
              przeciwnego. Może z tą BZDURĄ to trochę przesadziłam, bo jednak ile nas tyle
              przypadków daltego za to przepraszam.
              Ale jeśli ktoś pyta mnie o moje odczucia, to mówię to co czuję i jak było bez
              żadnego ubarwiania i koloryzowania, bo nie chcę nikogo straszyć, ale
              jednocześnienie będę kłamać, bo akurat należę do kobiet, które miały bardzo
              ciężki poród i cesarka uratowała mnie i moje dziecko.

              Pozdrawiam wszystkie mamy obecne i te przyszłe i jeszcze raz bardzo
              proszęczytajcie uważnie posty zanim będziecie kogoś potępiać za czyjeś poglądy
              i odczucia.

              A jeśli chodzi o tą anonimowość, którą jedna z dziewczyn mi zarzuciła, to
              uważam, że nawet gdybym podała swoje dane osobowe to i tak nic by one wam nie
              powiedziały, bo przecież się nie znamy i w jakimś stopniu jesteśmy dla siebie
              anonimowi.
            • kocioo Re: strach przed porodem 27.11.03, 14:40
              HEJ!ja szanuje Twoje zdanie i zgadzam sie,ze kazda kobieta inaczej sie czuje po
              porodzie,ale uwierz mi dla mnie cesarka naprawde była super,ja planowałam jedno
              dziecko i zdania nie zmienie, wiec nie martwie sie o nastepny porodsmileco do
              blizny masz racje jest malutka ledwo widoczna i naprwde nie przeszkadza mi
              zupełnie,mam kolezanki ktore mowia ze to co maja z cipka po
              naturalnym ,dyskonfort itp.wolałby miec moja blizenkę.pzdr.
              • matna_b Re: strach przed porodem 27.11.03, 15:03
                kocioo
                no to się dogadałyśmysmile
                Nie mam zamiaru nawracać wszystkich na poród naturalny. Dobrze,że jest
                możliwość zrobienia cesarki, skoro wiele kobiet na tyle boi się porodu, że nie
                decyduje się na dziecko. I oby niebawem historie o źle gojących się ranach
                można było włożyć między bajki.
                A ja rozsypię się najdalej za trzy tygodnie, mam nadzieję, że tym razem
                obejdzie się bez nacinania krocza - wtedy już następnego dnia można zapomnieć
                o porodzie ( jak ostatnio moja znajoma).
                Pozdrawiam i życzę wszystkiego najleszego - Abyśmy wszystkie wspominały nasze
                porody jak najlepiej
                Martyna
                • ainer1 Kocio 27.11.03, 15:26
                  a co takiego sie dzieje z cipka Twoim kolezanka po porodzie?
                  • justi9 Re: Kocio 27.11.03, 16:34
                    Ja tez nie mam zamiaru rodzic naturalnie. Jestem w 8tyg, cesarskie (W PELNEJ
                    NARKOZIE!!!) jest juz zaplanowane i ustalone z lekarzem.
                    Mieszkam w Wiedniu i tu 34% rodzi cesarka. SKONCZMY WRESZCIE Z TYM
                    KRYTYKOWANIEM CESAREK - NIE ZYJEMY W SREDNIOWIECZU!!!
                    • kocioo Re: Kocio 27.11.03, 17:29
                      własnie.do dentysty tez chodziło sie i cierpiał , a teraz sa znieczulenia i
                      wszyscy z nich korzystaja(a niby tez szkodza)w tych czasach nawet jedzenie
                      szkodzi!!!ja jestem za cesarka i tez prosze obalmy mity o porodach cesarkami bo
                      to naprawde nic strasznego wrecz przeciwnie bardziej komfortowe dla
                      kobiety.Justi wszystkiego naj...ja tez w pełnej narkozie...bedzie super i nic
                      sie nie bój,bo to nic strasznego!!!
                  • kocioo Re: Kocio 27.11.03, 17:32
                    wszytko czego ja unikłam na szczescie nie mowie ze kazda narzeka ale uwierz mi
                    mieszkam w duzym miescie i mam wiele kolezanek i nieliczne sa zadowolone z
                    porodu naturalnego...co sie dzieje???zle zszyte,szwy ciagna,problemy z
                    siedzeniem itp...pzdr
                    • ainer1 nowy wątek? 27.11.03, 17:57
                      to moze zalozymy nowy wątek: pt: jak sie rodzi na zachodzie czy tez w USA?
                      jestem za
                    • isma Re: Kocio 01.12.03, 12:31
                      To ja jestem jakas dziwna, i widocznie czegos "uniklam", bo nic mnie nie
                      ciagnelo, a moj problem z siedzeniem po porodzie polegal na tym, ze lozka w
                      szpitalu byly za wysokie jak na moj wzrost i nie moglam karmiac oprzec nog na
                      podlodze. Fakt, po turecku siedziec bylo mi trudno - ale juz po dwoch
                      tygodniach sie dalo!
                      A powaznie mowiac, to sedno chyba jest w tych "zle zszytych szwach" - ktore
                      moga byc tak zle zszyte na kroczu, jak i na brzuchu, co nie jest argumentem ani
                      za porodami naturalnymi, ani za cesarkami, tylko za kiepskimi umiejetnosciami
                      lekarzy...
          • gocha71 Re: strach przed porodem 06.12.03, 17:27
            Przepraszam bardzo, urodziłam dwoje dzieci i nie przypominam sobie żadnych
            koszmarnych bólów koło cipki (cytuję): wstalam normalnie po pięciu godzinach i
            poszlam się umyć pod prysznicem, na drugi dzien chodziłam normalnie, tydziń po
            porodzie wyszlam sama na zakupy.
            Wiem, że nie każda kobieta tak to przechodzi, że sa bole porwanego i mocno
            zszywanego krocza, ale ktoś, kto tego nie przechodził, niech nie mówi, że jest
            to straszne, bo nie ma o tym zielonego pojęcia i już!!!
            Na marginesie: moja siostra miala cesarkę z konieczności, a nie na zyczenie i
            wiem coś o tym.Dlaczego żadna ze zwolenniczek cesarki nie pisze o tym, że po
            zabiegu trzeba leżeć plackiem 24 godziny, bo inaczej potwornie boli glowa?
            Zakażenia po tych wspanialych cesarkach też się zdarzają...
            • elasz4 Re: strach przed porodem 08.12.03, 08:06
              A w jakim to szpitalu trzeba leżeć plackiem przez 24 godziny po cesarce ?
              Ja miała, cc w znieczuleniu zewnątrzoponowym i jak tylko ustąpiło znieczulenie
              to odrazu musiałam wstać i po jakiś 12 godzinach po porodzie pielęgniarka na
              siłę zwlekła mnie z łóżka i musiałam chodzić, umyć się, ogarnąć, a miałam
              trochę trudności, bo miałam chodzić z cewnikiem.
              Więc to nie jest tak jak mówisz, tylko w każdym szpitalu jest inaczej. Moja
              siostra w tym samym czasie rodziła co i ja (różnica między maluchami jest 2
              miesiące) i miała cc w pełnej narkozie i też po 6 godzinach odrazu postawili ją
              na nogi, a rodziła w zupełnie innym regionie Polski.
              Dlatego każdy szpital ma inne wymagania i pewne rzeczy o których mówi się, że
              są regułą i obowiązkiem w innym szpitalu wcale takie nie są.
    • agadd02 Re: do malliz 03.12.03, 12:32
      mam prawie 7-miesiecznego synka, bardzo bałam się porodu, moja siostra nie
      zdołała urodzić naturalnie obu swoich synów, więc tym bardziej włos mi sie
      jeżył na głowie na samą myśl, do tego też często zaglądałam do książek , bo
      byłam ciekawa jak to wygląda, w ciążę zaszłam w sumie nieświadoma co mnie
      czeka, bo baaaaaaaaaaardzo z meżem chcieliśmy mieć dziecko. potem naoglądałam
      się zdjęć z porodu i spanikowałam, zobaczyłam kobietę, która po porodzie miała
      piersi do pasa a brzuch wisiał ogromny i sflaczały (brrrrrr), mąż też sie
      przeraził jak to zobaczył i wtedy pomyślałam, że nie będę oglądać i czytać nic
      z wyprzedzeniem, czytałam tylko to co dotyczyło mnie w danym miesiącu i...
      dorosłam przez te 9 miesięcy do urodzenia dzidziusia
      chciałam na początku cesarkę, mówiłam lekarce, że siostra nie urodziła
      naturalnie, lekarka powiedziła, żebym spróbowała, że cesarka jest operacją ,
      może nie będzie w moim przypadku konieczna
      urodziłam naturalnie, ale z świadomością, że cesarkę mogą mi zrobić jeśli już
      zobaczą, że nie wytrzymuję, prosiłam nawet o nią , ale w jakieś 15 min. synek
      był już na świecie, bóle parte nie bolały tak jak skurcze, po porodzie brzuch
      od razu zniknął, piersi były normalne - nie rozumiem dlaczego zamieszczaja
      takie zdjęcia w tych mądrych książkach,
      rozumiem twój strach - to normalne
      teraz jestem z siebie dumna, zaraz po jak małego położyli mi na brzuchu ból
      zniknął, naprawdę, dostałam jakiegoś kopa energii, oczywiście krocze boli,
      (ale nie zaraz po porodzie- jest znieczulane podczas szycia) przecież przeszła
      przez nie główka, jest to ból do zniesienia, u mnie minął po 3 tygodniach
      oczywiście chcę mieć drugiego dzidziusia, ale nadal nie wiem czy nie będę
      prosić o cesarkę, bo strach ma wielkie oczy a za drugim razem jeszcze większe,
      mam koleżanke, która jest teraz w ciąży i chciała wiedzieć jak to wszystko
      wygląda w czasie porodu, ale nie opowiedziałam jej, bo na poród nie ma siły,
      dziecko musi się urodzić i nie ma co straszyć nikogo
      życzę Ci z całego serca żebyś się zdecydowała, dziecko jest niesamowite,
      wynagrodzi ci ból, a im większe tym jest piękniej, np. gdy budzi cię 0 5:00,
      podchodzisz do łóżeczka a ono uśmiecha sie do ciebie - aż serce rośnie i mimo,
      że chcętnie byś jeszcze pospała jesteś szczęśliwa

      powodzenia
      :o)
    • karmel-ek Re: strach przed porodem 05.12.03, 11:22
      Też się boję. Bardzo. I nie wiem czego bardziej - porodu, samej ciąży (jestem
      hipochondryczką i oczami wyobraźni widzę wszystkie przyplątujące się w ciąży
      choróbska) czy też obowiązków związanych z dzidzią. Może po prostu nie jestem
      jeszcze gotowa (tylko pytanie - kiedy będę, trzydziestkę już skończyłam).
      Rodzina naciska, mąż też i czuję się trochę jak w klatce. Jeżeli chodzi o
      poród to narazie jestem przekonana, że jeżeli to tylko cesarka. Ale to się
      podobno w czasie ciąży zmienia. Są znieczulenia i nie musi boleć. Komlikacje?
      Mogą być i po cesarce i po porodzie. Ale strach jest i daje takie poczucie
      bezsilności. Są dni kiedy chcę i kocham wszystkie dzieci na świecie a czasami
      zastanawiam się dlaczego ludzie chcą mieć dzieci (wiem wiem, gdyby moi rodzice
      mysleli tak ja ja...). Teraz jestem na etapie rozczulania się nad sobą (a jak
      mi coś cię stanie w ciąży albo po porodzie itd). Egoistyczne jak cholera.
      Czytam wasze posty i zazdroszczę wam, że potraficie się cieszyć, nie ma w was
      takiego panicznego strachu. Napiszcie proszę, że mi to się zmieni. A może
      potrzebny mi psychoterapeuta?
      • justi9 Re: strach przed porodem 05.12.03, 11:37
        no co ty - jaki tam psychoterapeuta?!?!?! Jestem w 9tyg ale u mnie jest TA SAMA
        historia: dlugo sie zastanawialismy czy zachodzic czy nie (mam 33 lata); ciazy
        boje sie STRASZNIE, porod mnie przeraza i sie w tym wszystkim w ogole nie
        widze. nigdy jakos swiadomie nie tesknilismy za dzieckiem, nigdy nie zagladalam
        do wozkow a dzieciatym kolazankom tylko wspolczulam. No jakos tak chyba do tego
        dojrzelismy - ALE PANICZNY STRACH PRZED PORODEM POZOSTAL. Dlatego tez od samego
        poczatku ustalilismy z lekarzem CESARKE POD PELNA NARKOZA!!! no i wyobraz sobie
        ze sie od razu uspokoilam i strach minal. Nawiazalam kontakt z paroma
        dziewczynami ktore tez swiadomie wybraly cesarke - i to mi bardzo pomoglo.
        Obecnie jestem naprawde spokojna, termin jest ustalony i nie oczekuje zadnych
        niespodzianek. Czasem slucham jak znajome opowiadaja wrazenia z wlasnych
        porodow i ROBI MI SIE SLABO!!! gdybym miala rodzic normalnie nie zdecydowalabym
        sie na dziecko...
        • karmel-ek Re: strach przed porodem-do justi9 05.12.03, 11:59
          Ale mi dobrze zrobiłaś. A już myślałam że coś ze mną nie tak.
          • betty_julcia Re: strach przed porodem-do justi9 05.12.03, 23:08
            Ja mam już 5 miesięczną Julię, która jest największyn szczęściem jakie mnie w
            życiu spotkało.
            Mam 25 lat i prawdę mówiąc nie planowaliśmy z mężem dzidziusia. Mąż jest
            asystentem na uczelni i ma prywatną firmę geodezyjną, przed nim jeszcze
            różnego rodzaju uprawnienia państwowe do zrobienia, ja jestem na studiach
            doktoranckich, pracowałam w ARiMR, robię praktyki na rzeczoznawcę majątkowego.
            Dość dużo tego. Do tego uwielbiamy z mężem bawić się, chodzić na imprezy, po
            knajpach, pubach, pić i wracać do domu nad ranem. Więc gdzie tu miejsce na
            dziecko?
            Ale stało się niespodziewanie i to jest fantastyczne bo sama nie
            zdecydowałabym się przez następne 10 lat.
            Niczego nie żałuję mimo że pracy już nie mam bo nie podpisano ze mną dalszej
            umowy, na studiach ledwie się utrzymałam, imprezy ograniczone choć radzimy
            sobie-wyjeżdżamy i chodzimy do znajomych razem z małą.
            Sama ciąża nie była super przyjemna, mdłości i wiele problemów z donoszeniem,
            szpital, leżenie, zero seksu przez pół roku...
            Poród? Jak już byłam w ciąży to nie mogłam się bać, bo jakbym się w tym
            strachu napędzała to bym zwariowała. Nie myśli się o porodzie. Sam poród nie
            jest wielką przyjemnością w sensie fizycznym ale to naprawdę nic w porównaniu
            ze świadomością że to już tuż tuż. Zaraz będę miała swoje maleństwo w
            ramionach. Utęsknione maleństwo, które z trudem wydobywa się na ten świat.
            Myśl jest tylko jedna. Zrobić wszystko żeby jemu pomóc, nie sobie. Strach
            mija, pojawia się poczucie ogromnej odpowiedzialności za dobro, zdrowie i
            szczęście małego skarba. Poza tym nie ma czasu na strach, więc po co zadręczać
            się takimi myślami na zapas jak później jest zupełnie inaczej niż teraz to
            sobie wyobrażamy.
            Ja po urodzeniu Julii zdałam sobie sprawę że tak naprawdę już jest po
            wszystkim i kiedy to się stało? A poród wcale nie trwał krótko. A jeszcze jak
            mąż albo inna bliska osoba jest z Wami to się rozkłada na dwoje.
            Ważne jest zeby nie panikować bo to nie pomoże. Trzeba zachować za wszelką
            cenę trzeźwe i rozsądne myślenie to będzie dobrze.
            Opieka nad maleństwem to już sama przyjemność. Wiedza na temat dziecka nagle
            nie wiadomo skąd pojawia się sama, działa instynkt, dzięki któremu same wiemy
            wszystko i czujemy najlepiej. Ja byłam przerażona jak wszystko kupić, jak to
            wszystko spamiętać, skąd wszystko wiedzieć. Jesteśmy w o wiele lepszej
            sytuacji niż nasze mamy. Mamy internet, czasopisma, książki. W internecie
            setki koleżanek mających dzieci w tym samym wieku.
            A bycia z Julią, usypiania jej, podawania jedzonka, noszenia, uśmiechania się
            do siebie, zabawiania, uspokajania jak coś jej dolega nie zamieniłabym na
            żadne skarby świata. Teraz wiem co niesamowitego jest w miłości
            macierzyńskiej. Coś czego słowami nie da się opisać. Wiem czyje życie i
            zdrowie jest najważniejsze, na pierwszym miejscu. Nawet przeszła nam chęć
            latania po pubach, wolimy wieczór spędzić w domu z Julią. Zawsze cieszyliśmy
            się że mieszkamy 7 minyt piechotą od wrocławskiego rynku i mamy wszędzie
            blisko. Teraz jest to nasze utrapienie bo: Julia gorzej śpi w głośnym miejscu,
            bo nie ma gdzie z Julią wyjść na spacer żeby wyspała się w spokoju i żeby
            pooddychała świerzym powietrzem itp itd. Już nie chodzimy do sklepów z
            ciuchami dla nas, teraz majątek byśmy wydali na zabawki i ciuszki dla Julki.
            Paranoja. Świat wywrócony do góry nogami. I o to chodzi...
            • g273 Re: strach przed porodem-do Beatki 06.12.03, 15:39
              Becia, kurcze blade ale Ty to ujęłaś, samo sedno i głębia sprawy. Czuję tak
              samo, chociaż mój poród w porównaniu z Twoim to pestka. To cudowne, że Nasze
              kruszynki zmieniły nasze życie na lepsze, chociaż czasem się wydawało, że
              lepiej być już nie może... Ucałuj Twoją Juleńkę od Nas. Asia i Julka
            • katarzyna.br Re: świat do góry nogami - do betty_julcia 07.12.03, 12:17
              Miło było mi przeczytać to co napisałaś, bo oprócz tego, że ładnie to też
              jakbym czytała o sobie. Prowadziliśmy podobny tryb życia - naprawdę bardzo się
              eksloatowaliśmy. Mamy z mężem po 30 lat i długo zwlekaliśmy z decyzją o
              dziecku, 30 września tego roku urodziła się nasza dzidzia - córeczka i też
              świat wywrócił nam się do góry nogami.
              A propos imprez - wczoraj byli u nas znajomi, było bardzo miło ale ja i tak nie
              mogłam się doczekać kiedy wyjdą bo chciałam się zajmować tylko dzidzią. Tak
              naprawdę teraz to dziecko jest dla mnie jedną wielką imprezą!

              Pozdrawiam
            • asiasz6 Re: strach przed porodem-do justi9 12.12.03, 11:06
              Betty, bardzo sie ciesze ze odpisalas na moje obawy, naprawde zaczynam sie ich
              pozbywac a na dodatek zaczyna mi sie baaardzo podobac. Nie wiem dlaczego ale
              najbardziej Twoja wiadomosc mnie zblizyla do Ciebie, jestesmy w tym samym
              wieku i nawet mamy podobna prace, moze nie do konca bo ja pracuje w gliwicach
              w firmie handlujacej rurami ale z ARIMR mam troszke wspolnego, a moj maz
              rowniez jest inzynierem. jeszcze raz dziekuje za slowa otuchy. Zycze Wam wiele
              radosnych chwil z Julcia
              pozdrawiam
              Asia
    • ese1 Re: strach przed porodem 07.12.03, 16:38
      Porodu balam sie krotko w 6-tym miesiacu ciazy, pozniej przestalam. Uczucie
      tesknoty i oczekiwania na dziecko wzielo gore. Mialam wspanialego lekarza
      prowadzacego ciaze, wiedzialam ze bedzie on przy porodzie i moglam mu zaufac. W
      pokoju, gdzie rodzilam przebywalam tylko z moim mezem, czasami wpadala polozna
      na pare minut sprawdzic jak tam postepy w rozwarciu. A sam porod to jedyne
      15min, kiedy myslisz juz tylko o tym, aby jak najszybciej urodzic i trzymac
      malca w ramionach. Zapewniam cie, ze mimo bolu jest to cos pieknego.
    • malika5 Re: strach przed porodem 09.12.03, 10:38
      Małgosiu, ja też się strasznie bałam, nie tylko porodu ale także ciąży.
      Zaczynało to się przeradzać wręcz w obsesję- bardzo chciałam mieć dziecko, ale
      byłam pewna że jak tylko zajdę w ciążę to umrę, po prostu umrę. Poród to było
      dla mnie jakby tortury w średniowiecznym zamku. Miałam wrażenie, że kobieta w
      ciąży nosi w sobie jakby "obcego"- straszną, obżydliwą istotę która wypija z
      niej wszystkie soki. Małgosiu, czytałam po parę razy wszystkie makabryczne
      opisy porodów i patologii ciąży utwierdzając się w moich przekonaniach.
      Płakałam na samą myśl o dziecku, ciąży, porodach itd. Wydawało mi się że gdy
      zajdę w ciążę mój świat się zawali a ja znajdę się w tunelu prowadzącym mnie do
      cierpienia i śmierci. W każdym razie moje obsesje były tak poważne, że mąż
      tysiąc razy przyrzekał mi, przed i po ślubie, że nie będzie domagał się
      dziecka. W końcu przełamałam się i jednak zaszłam w ciążę (teraz nie wiem jak
      mi się to udało bez psychiatry). I wiesz co, wszystkie moje wyobrażenia okazały
      się błędne. To cudowny stan, nosisz w sobie najbardziej ukochanę istotkę pod
      słońcem. Gdy zaczynasz czuć ruchy to tak jakbyś miała pod kurtką małego kotka
      czy szczeniaczka. Jestem w 5 miesiącu i wciąż jestem w euforii że jestem w
      ciąży. Nie wiem może to hormony, ale przestałam się martwić pracą, pieniędzmi,
      czy będę miała rozstępy itp. rzeczami. Powiem ci, że nawet rozważam czy by nie
      spróbować porodu bez znieczulenia... Moim zdaniem ważne żeby wiedzieć czy się
      chce tego dziecka, dla siebie, nie dla rodziny, męża itd. Życzę powodzenia!
      Jeżeli chcesz odezwij się do mnie prywatnie.
    • brunusia Re: strach przed porodem 10.12.03, 18:18
      Zacytuję Ci odp z postu "Mamy listopadową Majusię":
      Muszę Ci powiedzieć, że poród zawsze wydawał mi się czymś zupełnie nieznanym i
      jednocześnie nie do przezycia, w końcu byłam tak przerazona że aż
      zobojetniałam mówiąc, że co będzie to będzie. Tyle się nasłuchałam i
      naczytałam na temat porodów i słyszałam tyle osobistych przezyć, że byłam
      przerazona.W ciąży o dziwo nabrałam pozytywnego podejścia!! Organizm sam
      przestawił moje podejście - stałam się bardziej łagodna i pozytywnie
      nastawiona!
      Teraz jestem z siebie dumna, że urodziłam malutką tak szybko i bez żadnych
      znieczuleń. Jestem wielka!! Zadziwiłam samą siebie, ale to również zasługa
      szkoły rodzenia, bo połozna wyjaśniła, że wszystko należy czynic tylko pod
      kątem zdrowia dziecka, także dla niej postanowiłam urodzić zupełnie natualnie.
      Mąż przezył szpitalna noc razem ze mna czujnie chrapiąc, ja natomiast miałam
      skurcze co 7 min , ale wciąż za słabe i 1 cm rozwarcia. Rano o 7.00 lekarz
      oznajmił, że jest postęp - 4 cm rozwarcia i decyzja: o 10.00 przebijamy
      pęcherz i około południa powinna pani urodzić.
      Faktycznie, od momentu przebicia wszystko poszło szybko - dla mnie szybciej,
      niz ta 1 h 35 min... Dostałam zastrzyk rozkurczowy i przyśpieszyły się
      skurcze, zaraz potem oksytocynka i dosłownie wystarczyło parę kropel i miałam
      juz bóle parte! Poród rodzinny jest cudowny, dzięki mężowi, któremu uwiesiłam
      się na szyji ( musiałam chodzić - zalecenie lekarza) czas przebiegał
      łagodnie, mówił, że dobrze oddycham i nagle poczułam, że cos mi wychodzi! I
      powiedziałam to właśnie w ten sposób " Wychodzi mi coś!"
      Gdy na fotelu po 4 czy po 5 partych Maja wyszła i położyli mi ją na brzuszku
      nie wierzyłam , że już to jest za mna i trzymam swoje dziecko!!! Moje dziecko!
      Mała śliska i ciepła kulka! Zupełna bajka, cud nad cudy - tak to wszystko
      wspominam! Wydarzył się cud, a teraz gdy Maja ma dwa tyg mamy poczucie jakby
      zawsze była z nami.
      Wiesz, gdybym świadomie nie zaszła w ciążę, do tej pory nie wiedziałabym co to
      znaczy rodzicielstwo, bo nie czułam się wciąż gotowa, tyle jeszcze chciałam
      dla siebie zrobić. Wydaje mi się, że tak jest dzisiaj z każdą dziewczyna w
      naszych czasach, że chce jeszcze wiele zrobić przed rodzicielstwem. Uważam, że
      mój wiek jest odpowiedni na zostanie rodzicami - jeszcze przed 30-tką ale juz
      z pewnym doświadczeniem zawodowym i własnym kątem, własnym miejscem na ziemi.
      Dobrze, że dzidzius juz jest z nami. I odkryłam, że jej obecność nie umniejsza
      wcale mojemu samopoczuciu, czuję się wciąż tak samo, ani odrobinę starsza czy
      poważniejsza!
      Głupotę robią te kobiety, które decyduja się na matkowanie po 30-ce, albo na
      cesarkę! Kobiety po CC maja gorsze samopoczucie i wolniej dochodza do siebie (
      dieta obrzydliwa - kleiki, suchary), dłużej trzymaja w szpitalu i wszystko
      boli. Mnie chcieli juz wypuscic w poniedziałek, ale ze względu na karmienie
      zostałam dzień dłużej- Majusia i ja musiałysmy się do siebie dotrzeć. Po 2 tyg
      czuje się znakomicie, jakbym wcale nie była w ciąży i nie rodziła. Tylko
      muszę ćwiczyć mięśnie brzucha, aby powróciły na swoje miejsce.
      Czas leci, ja zatrzymałam na pamiatke test ciążowy i patrzac na niego i na nia
      dopiero zdaje sobie sprawę z cudu narodzin człowieka.
      Przyszłe mamy!!! Zachowujcie na pamiatkę każdy szczegół i zapisujcie swój
      dziennik - zobaczycie - powroty do tego okresu będą dla Was prawdziwą
      przyjemnością i dla dziecka jeszcze większą.
      Bo to jego poczatek zycia i istnienia na tej ziemi.
      Monika
      Strach ma wielkie oczy, przekonałam się na własnej skórze, że wcale nie musi
      być tak dramatycznie jak ze słyszenia, ja wręcz jestem zaskoczona, bo poród
      mojego dziecka był cudem nad cudy!!!
      Tobie życzę tego samego!
      • sanna99 Re: strach przed porodem 10.12.03, 20:14
        mnie nie podnoszą na duchu takie euforyczne wypowiedzi. Boję się panicznie i
        już. Kocham to malenstwo co mi buszuje w brzuchu ale strach przed porodem jest
        tak wielki ze czasami czuje sie jak zwierze w klatce - bez wyjscia!
      • elasz4 Re: strach przed porodem 11.12.03, 08:14
        brunusia napisała:

        > Głupotę robią te kobiety, które decyduja się na matkowanie po 30-ce, albo na
        > cesarkę! Kobiety po CC maja gorsze samopoczucie i wolniej dochodza do siebie
        (
        > dieta obrzydliwa - kleiki, suchary), dłużej trzymaja w szpitalu i wszystko
        > boli.

        Kurczę nie mogę słuchać takich wypowiedzi, bo jak wynika z postu to "brunusiu"
        nie rodziłaś przez cc i skąd ty wiesz, że to tak mocno boli, że potem trzeba
        stosować jakąś dietę ?
        Ja np. przeżyłam cały poród naturalny, praktycznie do pełnego rozwarcia, ja też
        parałam, ale niestety musieli mi zrobić cc, ale nie opowiadam, że cięcie krocza
        to tak niesamowicie boli, czy cos w tym stylu bo tego nie przeżyłam i nie wiem
        jaki to ból. Jedynie mogę powiedzieć, że ja po cc czułam się fantastycznie, że
        to co słyszałam na temat cc przed swoim porodem uważam, że było mocno
        przesadzone, bo ból szczerze powiedziawszy to nie powiem, że to boli jedynie
        ciągnie skóra na szwie, ale uważam, że są to indywidualne odczucia i jedna
        przechodzi to lżej a inna gorzej tak jak ze wszystkim.
        Jeśli chodzi o dietę po cc to nie ma jej po prostu, zaraz po porodzie jest się
        na kroplówkach czyli o żadnym jedzeniu nie ma mowy bo się po prostu nie chce, a
        na śniadanie ja dostałam kleik ryżowy na wodzie, a potem już normalne jedzenie
        bez żadnych ograniczeń.
        Z tym wypuszczaniem po cc to też się nie mogę zgodzić dlatego, że ja miałam
        ładnie gojącą się ranę po cc i gdyby nie to, ze Pawełek miał żółtaczkę i
        musieliśmy zostać dłużej to już na 3 dzień po porodzie, nie licząc dnia porodu
        (ale top jest tak zwana doba zerowa) to by mnie wypisali, bo tak właśnie było.
        Ja wyszłam po 6 dniach ze szpitala, a 7 już musiałam kursować po mieście, bo
        dziecko trzeba zgłosić do położnej środowiskowej (nie zrobiłam tego wcześniej),
        zapisać do przychodni, itp.

        Dlatego jeśli się czegoś nie przeżyło to wolałabym żeby nie pisać "TAK JEST I
        KONIEC, BO JA TO OD KOGOŚ SŁYSZAŁAM" lepiej mówić o własnych przeżyciach.
        A ja się nie dziwię, że wiele kobiet woli cc, bo się panicznie boją porodu. To
        jest naturalne i jeśli uważają, że sobie w ten sposób ulżą to po co ich wyzywać
        i im tego zabraniać.
        Dlatego może więcej rozwagi w wypowiedziach.
        • brunusia Re: strach przed porodem 12.12.03, 17:06
          Na początek chciałam napisać, że jestem zadowolona, iż moja wypowiedź
          sprowokowała dalszy temat do dyskusji.
          Swoją wypowiedzią chciałam pocieszyć koleżankę, że poród nie jest jednak tak
          straszny, jak ja równiez sobie to wyobrazałam. Mój strach osiagnął tak wysoki
          poziom, że w końcu przegrałam z własnym strachem i powiedziałam trudno, co
          bedzie to będzie. Dzięki nastawieniu, że juz nic gorszego nie moze mnie
          spotkać, po wszystkim byłam zaskoczona pozytywnie.
          Stąd mój entuzjazm o porodzie. Muszę dodać, że mój poród był całkowicie
          prawidłowy fizjologicznie, stad brak u mnie takich okropnych wspomnień jak u
          Was.
          Powrót do zdrowia po CC zaobserwowałam u kobiety leżącej obok mnie na
          połoznictwie, a na to, co ze słyszenia wolę się równiez nie wypowiadać.
          Nie należy generalizować, że każdy poród jest droga cierpiętniczą dla kobiety,
          tak jak nie należy generalizować, że cesarka wszystko załatwi na fest. Ja
          spróbowałam bez znieczuleń i cesarki przy pierwszym porodzie, nie wiem jak
          będzie przy następnym...
          Każdej dziewczynie powiem, że jeżeli nie ma żadnych przeciwskazań do porodu
          naturalnego należy spróbować, ja spróbowałam... i przeżyłam! Wspominam to, jak
          wyżej opisałam.
          Nie przesądzajcie o swoim progu bólowym ( ja tez uważałam siebie za słabiznę),
          zostawcie sobie otwarta furtkę, ale przede wszystkim myslcie o tym, aby
          dziecku pomóc jak najszybciej pojawić się na swiecie.
          Monika
    • lakris Re: strach przed porodem 10.12.03, 20:00
      pociesze was kobietki!
      mieszkam na islandi i tu nie nacinaja krocza ciekawe co?
      tak wiec kobieta sie meczy przez 14-20 godzin bo tu nawet cesarki nie chca
      zrobic.
      czemu??
      bo dziecko ma przyjsc naturalnie na swiat tak wiec na znieczulenie tez nie ma
      co liczyc.ja nie zartuje pisze powaznie.jedyne co ci podadza za znieczulenie
      to gaz rozweselajacy. jak w filmie nic smiesznego...tragedia islandzkiego
      porodu!!!!!!!!!
      • ulala72 Re: strach przed porodem 10.12.03, 23:52
        No to i ja się w końcu dorzucę, choć zastanawiałam się jakiś czas nad sensem
        tego, co chcę tu napisać, bo pojawiały się tu na forum apele o niestraszenie
        porodowymi horrorami. Nie będę opisywać horroru mojego pierwszego porodu
        (zakończonego ostatecznie cc) i jego konsekwencji (przewlekła choroba synka,
        utrata pracy związana z opieką nad nim itd.). Powiem tylko, że mój STRACH
        PRZED PORODEM był tak wielki, że kiedy dowiedziałamsię o drugiej
        (nieplanowej) ciąży, to zemdlałam w gabinecie lekarskim, a potem szybko
        ustaliłam z bardzo normalnym lekarzem cc na życzenie. Cesarka nie jest bułką z
        masłem, ale nie jest nią żaden poród, nawet ten najlżejszy - to przecież jedno
        z ważniejszych (najważniejsze?) wydarzeń w naszym życiu. A jednak po tym
        drugim, spokojnym i bezproblemowym cc (wstałam 8 godz. po cięciu, żadnych bóli
        głowy ani czegokolwiek, w domu byłam w 3 dobie) nie musiałam przez pół roku
        chodzić na terapię poporodową. Jestem spokojna i szczęśliwa. Ta druga ciąża i
        poród to najlepsze, co mi się w życiu "przytrafiło". Tym razem "urodziłam po
        ludzku" - tak jak chciałam. Ale rozumiem kobiety, które ze strachu przed
        porodem (którego przebieg już znają) nie decydują się na kolejną ciążę.
    • aniag13 Re: strach przed porodem 13.12.03, 07:13
      ja tez sie naczytałam i nasłuchałam różnych dziwnych "opowieści z krypty"....
      Fakt nie jest to miłe uczuciesamo w sobie, ale ...no właśnie..
      Ciążą jest naprawde przyjemna( ale tylko do 8 miesiąca, potem jest strasznie
      ciężko), a samym porodzie kiedy kłada maluszka na brzuchu..hm wzruszyłam sie,
      bo jak patrze ma mojego kurczaka który ma już 1,5 roku to zastanawiam sie ,
      kiedy on tak wyrósł. Naprawde ,wież mi nie słuchaj tych
      wszystkich"bab"mądralińskich które zachowuja sie jak by były naj..ONE POPROSTU
      NIE MAJA O CZYM GADAĆ. A ty rób swoje i powodzenia!!!!
Pełna wersja