Poród w terminie - moje przemyślenia

11.04.09, 07:55
Tak sobie wczoraj rozmyślałam na temat terminu porodu. Uważa się, że poród w
terminie odbywa się między 38 a 42 tygodniem, dlaczego więc na forum tyle jest
postów typu "39 tydzień - jeszcze nie urodziłam, kiedy na wywołanie?". I nie
pytam złośliwie, tylko zastanawiam się, jak wiele z Was tak ma? Ja sama mam
planowane cc. Obecnie jestem w 38 tygodniu i zostało mi 12 dni do operacji,
więc wolałabym jednak nie urodzić i na spokojnie doczekać, ale głowę dam sobie
uciąć, że gdyby przede mną była perspektywa porodu sn, to pewnie już latałabym
jak oszalała i zastanawiała się, dlaczego jeszcze nic się nie dzieje, wszak to
38 tydzień... Pewnie skakałabym po oknach, biegała po schodach, kochała się z
mężem 2 razy dziennie żeby wszystko przyspieszyć... A na dobrą sprawę do tego
ostatecznego terminu, kiedy wywołanie zdaje się być konieczne, mam jeszcze
prawie 4 tygodnie (mam na myśli skończony 42 tydzień). Jasne, że jest nam na
tym etapie ciężko, wszystko (albo prawie wszystko) boli, mamy dość i chcemy
już tulić nasze maluchy, ale z drugiej strony... Tak sobie myślę, że od
początku ciąży same siebie nastawiamy, że albo poród będzie w terminie (czytaj
w 40 tygodniu), albo nieco wcześniej. A jak minie magiczny dzień i nic się nie
dzieje, zaczyna się panika... Kurcze, też macie takie odczucia?
    • 18_lipcowa1 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 10:15
      ja mysle ze po prostu juz chca urodzic- bo ciezko, bo niewygodnie,
      bo nie moga sie doczekac dziecka itp
      • memphis90 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 21:30
        A potem po pierwszych nieprzespanych nocach pytają same siebie "i po co mi się
        tak spieszyło- nie mogło posiedzieć sobie w środku jeszcze z dwa tygodnie, tak
        było spokojnie..." wink
    • kazia4 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 10:43
      z tym 42. tygodniem to trochę przesada... dostałam polecenie, że jak tydzień po
      terminie nic się nie dzieje, to mam się zgłosić na IP

      a tej masy postów jakoś nie zauważyłam... uncertain hmm...
    • anikleo86 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 10:47
      To chyba normalne, że chcialoby sie miec Dzidziusia juz zaraz, jak
      najszybciej,ale żeby nie miał problemow zdrowotnych. Mnie strasznie
      denerwuja pytania ludzi kierowane do mnie, do męża, do reszty
      rodziny, czy już urodziłam, a kiedy, ile jeszcze, a moglaby juz
      urodzic. A jestem dopiero w 35 tc wiec jeszcze sporo mam czasu do
      konca smile Te ostatnie miesiace ciaży sa rzeczywiscie ciezkie, nie
      dosc,że mama jest zmeczona, zaczyna wiekszosc rzeczy bolec to
      jeszcze dochodza czasem skurcze i sie wydaje,ze to juz. A nikt nie
      lubi czekac i czekac. Też bym chciala, zeby juz byl koniec smile ale
      staram sie o tym nie myslec, bo Maluch sam wybierze kiedy przyjdzie
      na swiat, tak bedzie dla niego najlepiej.

      Pozdrawiamy i życzymy Wesołych Świąt smile
      • maroco1977 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 11:34
        jak bylam w 34tyg. to juz mialam serdecznie dosc ciazy i marzylam by urodzic w
        37tyg. nie pozniej. Oczywiscie nie urodzilam. Porod odbyl sie dokladnie w
        terminie. Porodu wywolywanego sie nie balam, bo wiedzialam, ze jesli przechodze
        40tydzien to ide pod noz.
        • melixsa Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 13:27
          Czeka się co najwyżej do początku 41tc, nie później. A te całe próby wywołanie,
          to psychicznie uwarunkowane, ot zakodowane zachowanie w psychice każdej kobietysmile
    • milankowa1 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 13:33
      moja psiapsiolka urodzila 2 tygodnie po terminie,zadna
      katastrofa.dzidzius wie najlepiej,kiedy ma sie tu wydostac
    • aga.79 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 13:52
      Jestem w drugiej ciąży i wcale się nie dziwię kobietom, że chcą rodzić. Ja
      rodziłam w środku lata - ciężko, nogi puchły, ja jak balon, w domu gorąco, na
      dworze jeszcze gorzej. Codziennie kilka telefonów "urodziłaś już?" Doprowadzało
      mnie to do szału
      I chodziłam na dłłłłłługie spacery, jeździłam samochodem po dziurach big_grin,
      męczyłam męża, myłam okna, prałam dywan na kolanach i nawet olejek rycynowy piłam
      Wszystko na nic. Poród mi wywołali 11 dni po terminie

      Z drugiej strony przenoszenie nie jest dobre dla dziecka. Moje miało rumień
      poporodowy, łożysko było stare i tak okropne że pobrali do badania. Teraz marzę
      żeby urodzić kilka dni PRZED terminem
      • memphis90 Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 21:33
        > Z drugiej strony przenoszenie nie jest dobre dla dziecka. Moje miało rumień
        > poporodowy, łożysko było stare i tak okropne że pobrali do badania. Teraz marzę
        > żeby urodzić kilka dni PRZED terminem
        Przenoszenie- tak, ale powyżej 42 tyg, wcześniej jest to norma i nie wiąże się z
        żadnymi zagrożeniami- po prostu dziecko może być młodsze, jeszcze niegotowe na
        poród. I rumień noworodkowy nie ma nic wspólnego z zaawansowaniem ciąży, moja
        mała też go miała, a urodziła się w 39tc.
    • gonia28b Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 11.04.09, 21:25
      Łatwo się czepiać, kiedy się ma wyznaczony termin cc..
      ja nie miałam - czekałam co się będzie działo
      poród "o czasie", czyli termin zawarty między 38, a 42 tygodniem
      ciaży to czysta teoria zakładająca margines błędu jakim obarczony
      może być (ale nie musi) termin, kiedy to kobieta rzeczywiście
      zaciążyła.
      praktyka jest taka, że lepiej jest urodzić (teoretycznie) nawet ze
      dwa tygodnie wcześniej, niż natura (teoretycznie) wyznaczyła
      termin "godzina 00.00" - z własnego doświadczenia wiem, to... żeby
      nie było za późno.
      Z mojego własnego doświadczenia:
      na trzeci dzień po terminie przyjechałam do szpitala i nie robiono
      mi wtedy wielkich nadziei na rodzenie (wywołanie), bo szyjka była
      jeszcze wysoka. Zapis KTG wykazał jednak coś na tyle niepokojącego,
      że zdecydowano o przyspieszeniu porodu.
      Dziś nie wiem komu mam dziękować, że intuicja mnie nie zawiodła i
      sama z własnej inicjatywy pojechałam wtedy do tego szpitala. Strach
      pomyśleć, co by się stało, gdybym się zgłosiła na przykład tydzień
      później. Mój synek rodził się dwukrotnie owinięty pępowiną...
      ale o tym wszyscy się dowiedzieliśmy, kiedy już wreszcie położna
      dosłownie wypchnęła mi go z brzucha.
      Czasem więc warto się zastanowić nad tym o czym się pisze...
      • echtom Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 21:40
        > poród "o czasie", czyli termin zawarty między 38, a 42 tygodniem
        > ciaży to czysta teoria zakładająca margines błędu jakim obarczony
        > może być (ale nie musi) termin, kiedy to kobieta rzeczywiście
        > zaciążyła

        Ja się nigdy nie mogłam połapać z tą abstrakcją liczenia ciąży od dnia ostatniej miesiączki, więc liczyłam po swojemu od dnia zapłodnienia - wtedy termin to 9 miesięcy minus tydzień. Najmłodsze dziecko urodziłam w terminie, dwójkę starszych - tydzień po terminie. Masa porodów jest niepotrzebnie wywoływana w wyniku błędnego obliczenia terminu przy nietypowym długim cyklu.
        • gonia28b Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 21:48
          echtom napisała:

          > Masa porodów jest niepotrzebnie wywoływana w wyniku
          > błędnego obliczenia terminu przy nietypowym długim cyklu.

          ok, ale problem polega na tym jakie ryzyko niesie niepotrzebne
          wcześniejsze wywołanie porodu, a tym, że w imię zasady "lepiej
          poczekać", czeka się też niepotrzebnie, tym bardziej, że w ten
          sposób można spowodować nawet śmierć dziecka... i komu to jest
          potrzebne??????????
          • echtom Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 23:35
            Nikomu, i dlatego najsensowniej jest potraktować szacunkowe obliczenia lekarza z
            dystansem i trzymać się własnych wyliczeń wg dnia zapłodnienia. W wypadku bardzo
            krótkiego cyklu szacunkowy termin może być już tygodniowym przenoszeniem ciąży,
            choć częściej zdarza się na odwrót.
    • semi-dolce Re: Poród w terminie - moje przemyślenia 12.04.09, 01:32
      Ja pod koniec ciąży miałam dość - puchłam, było mi ciężko i niewygodnie. No i
      strasznie chciałam już poznac mojego synka.

      Przy czym ja byłam umówiona z moim lekarzem w szpitalu, że w terminie
      wyliczonym z om mam sie tam zgłosić. Termin z om był na 24, termin z usg
      (każdego) na 23. Nie miałam żadnych zwiastunów zbliżającego sie porodu,
      przygotowana byłam na to, że 24 zgłosze sie do szpitala, przebadaja mnie i będe
      czekać. Kiedy 23, godzine po porodzie leżałam z moim synkiem w łóżku, mój lekarz
      akurat przyszedł do pracy i zobaczywszy mnie, smiał się, że miałam przyjść jutro smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja