Badanie kobiet w ciąży Program Norweski?

21.04.09, 07:19
O co to chodzi z tym programem? Czy to badanie jest obowiązkowe? Osobiście nie
jestem za bardzo chętna na takie badania. Dawniej tego nie było a dzieci
rodziły się zdrowe. Po co to komu? Miałyście dziewczyny doświadczenia z tym
programem Norweskim?
A woogóle jakie badania dla kobiet we ciąży są najbardziej potrzebne, bo to co
czytam w necie to horror ile tego jest.
    • pestka_ks Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 09:39
      Bardzo "fajne" stwierdzenie: "dawniej nie było i dzieci rodziły się zdrowe (?!)"
      uncertain A poczytaj sobie coś o umieralności noworodków i martwych ciążach "dawniej".
      Program jest nie obowiązkowy i bezpłatny.Uczestniczysz w nim przez całą ciąże,
      tzn. masz wyznaczane badania i wizyty w odpowiednich tygodniach ciąży (trzy
      razy, nie pamiętam ale chyba 14 tc, później coś ok 30 tc i 36 tc).
      Wykonują bezpłatne badania, m in. tokso, paciorkowiec (posiew) itp, a chyba nie
      muszę Ci mówić jak te choroby mogą być groźnie dla rozwijającego się dziecka,
      jak również i po porodzie.
      Dobre jest to że w przychodni jesteś przyjmowana poza kolejnością- przynajmniej
      u nas tak jest, a więc wszystko odbywa się sprawniesmile

      Czy pójdziesz czy nie to Twoja sprawa. Badań tak naprawdę nie musisz robić
      żadnych- no bo kto Cie zmusi? A czy to wyjdzie na dobre Tobie i Twojemu dziecku,
      to okaże się dopiero za jakiś czas...
      • gabi683 Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 09:51
        Kobieto nie przesadzaj Ja nie uczestnicze w tym programie robie
        badania podstawowe te co powinnam w cizy wykonac dzieci mam
        zdrowe .Nie siej paniki to jest wolny wybor ,Ja ani razu nie robiłam
        toxo .I mojedzieci sa zdrowe jak ryby.
        • pestka_ks Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 22:08
          Nie sieje paniki, tylko stwierdzam, że skoro jest możliwość wykonania za darmo
          takiego badania to dlaczego nie? (bo nie i już?).
          Też mam dwoje dzieci są zdrowe i zapewne nie dlatego, że wykonałam badanie na
          obecność tokso lub inne.
          Miałam natomiast paciorkowca wykrytego właśnie w programie, a tak top pewnie bym
          się nie zmobilizowała żeby sobie je zrobić.
          I nie jestem jasnowidzem żeby przewidzieć czy akurat ten paciorkowiec nie
          zaszkodził by mojemu dziecku, a może nawet mnie? I to nie jest panika tylko
          zwykła odpowiedzialność i tyle!
      • magdalenanaw Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 22.04.09, 19:06
        ja chciałabym zapytac owięcej szczegółów odnośnie tego
        programu.Można z niego skorzystać w każdej przychodni, każda
        ciężarna może do niego przystąpić?Niestety nie zostałam do tej pory
        poinformowana o możliwości uczestniczenia w tym programie sad
        • pestka_ks Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 22.04.09, 21:53
          To chyba zależy od szpitala, czy uczestniczy w programie. Najlepiej zapytaj
          swojego lekarzasmile
    • sanciasancia Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 09:49
      > Dawniej tego nie było a dzieci
      > rodziły się zdrowe.
      Aha. To dlaczego miały większą śmiertelność?
      • gabi683 Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 09:53
        Wieszej bdury nie słyszałam jak bedzie uczestniczy
        toooooooooooooooooooooo.Mato jedyna
        • jotka_k Re: gabi683 21.04.09, 09:56
          starszne bzdury opowiadasz, tak jak o luteinie...
          czasem ignorancja jest gorsza od przesady
          • dorisw1978 Re: gabi683 21.04.09, 10:08
            siostra mojej babci zmarła na zapalenie oskrzeli w wieku 10 lat, a
            jej pierwszy syn jak miał miesiąc. prawie w każdej rodzinie umierało
            jakieś dziecko niedługo po porodzie. Ale nie dlatego, że nie było
            USG i badań w ciąży, tylko dlatego, że medycyna była trochę do tyłu,
            jakby nie patrzeć... nie było wielu antybiotyków np., odpowiednich
            warunków w szpitalach i jak dzieciątko załapało zapalenie płuc po
            porodzie, to był klops po prostu, a dziś takie dzieci się ratuje...
            więc nie wypisujcie, że to te wszystkie super badania robione w
            ciąży wszystko rozwiązują...
            mam wspaniałego lekarza, który ma ogromne doświadczenie i jedyne
            badania jakie zleca to morfologia, mocz, poziom glukozy i dokładne
            badanie połówkowe w 20 tyg. podczas wizyt króciutkie USG (zazwyczaj
            mierzy główkę i kość udową, sprawdza ilość wód płodowych i ułożenie
            dzidzi), i tyle...
            jak ja czytam, co te kobiety wyczyniają a propos badań, to włos mi
            się na głowie jeży...
            30 lat temu nie było tego wszystkiego i jakoś mało dzieci umierało...

            • sanciasancia Re: gabi683 21.04.09, 14:20
              > 30 lat temu nie było tego wszystkiego i jakoś mało dzieci umierało...
              2% w 1980, 3% w 1970, 6% w 1960 to jest mała śmiertelność?
              globalis.gvu.unu.edu/indicator_detail.cfm?IndicatorID=25&Country=PL
              www.scielosp.org/scielo.php?pid=S0213-91112006000100012&script=sci_arttext
              W tym samym czasie w Szwecji była 3 razy niższa:
              globalis.gvu.unu.edu/indicator_detail.cfm?IndicatorID=25&Country=SE
              > jakieś dziecko niedługo po porodzie. Ale nie dlatego, że nie było
              > USG i badań w ciąży, tylko dlatego, że medycyna była trochę do tyłu,
              > jakby nie patrzeć... nie było wielu antybiotyków np., odpowiednich
              > warunków w szpitalach i jak dzieciątko załapało zapalenie płuc po
              > porodzie, to był klops po prostu, a dziś takie dzieci się ratuje...
              Penicylina jest używana od jakiś lat 40-tych.
              A poza tym jakość diagnostyki zawiera się w postępie medycyny. Bo to nie jest
              tylko USG, to są też suche testy np. na glukozę, powszechnie wprowadzone
              procedury badań - np. na streptococcus aglatiae, żeby wyeliminować przypadki
              sepsy (wcale nierzadkie w takim Dolnośląskiem).
              Dzięki USG ratuje się również dzieci z wadami serca.
              A co do badań zalecanych przez Twojego lekarza - 22 czy 25 tc to jest
              stosunkowo późno, jak na moment decydowania się, czy kontynuować ciążę w obliczu
              ciężkich wad dziecka. Dlatego właśnie robi się USG gen w 12 tc.
              • gosiaczek265 Re: gabi683 21.04.09, 14:24
                Tyle, że to usg też nie daje 100% pewności...
                • sanciasancia Re: gabi683 22.04.09, 11:20
                  Czy to jest argument z gatunku - prezerwatywa nie chroni w 100% przed zarażeniem
                  HIV, więc nie będę się zabezpieczać?
                  Bo chyba stać Cię na więcej.
                  Owszem USG nie daje 100% pewności, ale przynajmniej nie zastanawiasz się do
                  końca ciąży, jak nasze matki, czy nie urodzisz chorego dziecka. Przynajmniej
                  masz przesłanki, żeby wiedzieć, czego się spodziewać.
              • wilma.flintstone Re: gabi683 22.04.09, 11:25
                sanciasancia napisała:

                > > 30 lat temu nie było tego wszystkiego i jakoś mało dzieci
                umierało...
                > 2% w 1980, 3% w 1970, 6% w 1960 to jest mała śmiertelność?
                > globalis.gvu.unu.edu/indicator_detail.cfm?IndicatorID=25&Country=PL
                > www.scielosp.org/scielo.php?pid=S0213-
                91112006000100012&script=sci_arttext
                > W tym samym czasie w Szwecji była 3 razy niższa:


                Niby tak, ale jak juz kiedys gadalysmy, ta nizsza smiertelnosc
                noworodkow w Szwecji raczej nie wiaze sie z badaniami robionymi w
                czasie ciazy, z tej przyziemnej przyczyny ze tutaj sie badan nie
                robi praktycznie zadnych. Przez 20 tygodni ciazy jedyne badania
                jakie mi wykonano to USG w liczbie 1 (i to wszystko na CALE
                dziewiec miesiecy), HIV, rozyczka, zoltaczka typu B i syfilis
                https://emoty.blox.pl/resource/102.gif I tutaj sie NIC
                wiecej nie robi w standardzie. Mnie zrobili poziom glukozy, bo
                cala rodzina u mnie cukrzykow no i, pod wplywem tego forum, wymoglam
                toksoplazmoze (tutaj kobiety nie maja w ogole pojecia ze taka
                choroba istnieje, bo sie tego w ogole nie sprawdza). I okazalo sie,
                ze przez 35 lat zrac tatara regularnie i jablka przed jedzeniem
                wycierajac w rekaw, nie mialam tokso, bo nie mam przeciwcial. Czyli
                czesta choroba to byc nie moze.

                Ja sama nie wiem. Chyba w sumie wolalabym moc sprawdzic wszystko
                szesciej i dokladniej, bo czasem stwierdzam u siebie symptomy
                panikowania, a wiem ze nikogo to tu nie rusza i zadnych dodatowych
                badan bez wyraznych wskazan mi nie zrobia. Z drugiej jednak strony,
                jak sobie przypomne jak 16 lat temu w Polsce przezylam ciaze w
                blogiej nieswiadomosci istnienia toksoplazmozy, listerii, cukrzycy,
                streptokokow, cytomegalii i innych takich i mam w domu teraz chlopa
                jak deba, to mi sie normalnie lza w oku kreci za czasami kiedy mozna
                bylo w ciazy spac spokojnie
                https://emoty.blox.pl/resource/cray.gif
                • sanciasancia Re: gabi683 22.04.09, 11:41
                  Druga możliwość jest taka, że mają lepiej działające procedury niż my. Bardziej
                  konsekwentne i częściej stosowane. I dużo lepszą opiekę nad noworodkami. U nas
                  jest kilka doskonałych ośrodków na poziomie światowym i bardzo dużo takich
                  sobie. W Szwecji spodziewałabym się większej unifikacji.
                  Plus u nas to USG jest sobie nierówne. Jedna robi u Roszkowskiego i jest
                  dokładnie zdiagnozowana, a druga robi na byle jakim sprzęcie i jakiejś tam
                  przychodni (casus mojej pierwszej ciąży) i nic de facto z tego USG nie wynika,
                  mogłaby go nie robić. W Szwecji - kraju ludzi uporządkowanych - to jedno USG na
                  pewno robione jest na doskonałym sprzęcie przez fachowca - bo u nas procedury
                  jakości dopiero raczkują.
                  Dla mnie jest bardzo ciekawa wysoka śmiertelność noworodków w USA, które jest
                  pod pewnymi względami bardzo do nas podobne - m.in. ogromne różnice w opiece
                  medycznej, duże rozwarstwienie społeczne i większość społeczeństwa, które
                  deklaruje wiarę chrześcijańska, często nieustępującą fanatyzmem naszym
                  "moherowym beretom".
                  Ale to może nie jest temat na dyskusję na tym forum.
          • gabi683 jotka_k 21.04.09, 11:37
            jotka_k napisała:

            > starszne bzdury opowiadasz, tak jak o luteinie...
            > czasem ignorancja jest gorsza od przesady

            Tak to ciekawe
            Na czym polega ta bzdura skoro ,sama biore luteine i do końca ciązy
            mam ja brac ,aby utrzymac ciaze .
            Wiec wiem co mowie a wiadomosci te mam od lekarzy specjalistów i nie
            od byle kogo.
            • jotka_k Re: jotka_k 21.04.09, 11:48
              na tym, że w innym wątku piszesz iż luteina jest skuteczna powyżej
              18 tc a do 18 tc duphaston
              lekarze specjaliści... dzwini ci lekarze, skoro badań nie zlecają
              • gosiaczek265 Re: jotka_k 21.04.09, 11:50
                Może należałoby zmienić tego specjalistę smile))
              • gabi683 Re: jotka_k 21.04.09, 12:44
                jotka_k napisała:

                > na tym, że w innym wątku piszesz iż luteina jest skuteczna powyżej
                > 18 tc a do 18 tc duphaston
                > lekarze specjaliści... dzwini ci lekarze, skoro badań nie zlecają

                A czy ja gdzies napisłam ze ze nie zalecaja wszlekie badani
                podstawowe mam wykonane .A Ty sabie mozesz robic jakie Ci sie zywnie
                podobaja tylko po co .Jadasz surowe micho masz kotakt z kotami ty
                wykonuje sobie dodatkowe ja nie mam takiej potrzeby i tyle.Czepiasz
                sie Luteiny została mi zalecona dopiro 18 tc wczesniej brałam
                Dufaston,przecierz jakies badnia medyczne były przeprwadzne przy
                zastosowaniu tego leku.I nie wssała sobie tego z palca ze jest
                bardziej skuteczniejsza Luteina wyszej ciązy ciazy.
                • pestka_ks Re: jotka_k 21.04.09, 22:21
                  Czasami niewiedza może zaszkodzićwink Moja kuzynka miała tokso w ciąży i nie ma w
                  domu kotów, ani też kontaktu z nimi, a już na pewno nie jada surowego mięsa.
                  A badania podstawowe + te niby "niepodstawowe" (kwestia podejścia)zlecają
                  lekarze, więc skoro dany lekarz nie widzi takiej potrzeby, a tym bardziej na
                  pacjentkę działają jak "płachta na byka"wink, to rzeczywiście nie ma sensu.
                  Mój lekarz (notabene dr medycyny i ordynator szpitala), uważa za konieczne
                  robienie w ciąży tokso, paciorkowca, testu obciążenia glukozą+ badania
                  podstawowe i ja się z tym zgadzam.
              • kasiak37 Re: jotka_k 21.04.09, 13:15
                haha,przeciez to jedno i to samo.Faktycznie radze zmienic "specjaliste".
                • gabi683 Re: jotka_k 21.04.09, 13:37
                  teoretycznie tak, ale praktycznie nie. Chociaż oba leki mają w
                  składzie progesteron to działanie jest troszkę inne. Luteinę
                  przyjmuje się profilaktycznie, bo ma mniejsze działanie, a duphaston
                  bierze się na konkretne dolegliwości
            • kiraout Re: jotka_k 21.04.09, 11:54
              Przesada nie jest wskazana w żadną stronę.
              Setki badań w ciąży tę ciążę medykalizują i mimo wszystko traktujesz ją jak chorobę , a nie stan normalny, naturalny. Wspomagać? pewnie! od czego osiągnięcia medyczne? Od tego między innymi.
              Ale jak sama doświadczyłam w poprzedniej ciąży i teraz słyszę o praktykach w Polsce, to szczerze mówiąc zaczyna mi uciekać gdzieś ta "normalność" ciążowego stanu.
              Badania co miesiąc, bez wyraźnej przyczyny, a przecież kłucia i inne mogą zaowocować zakażeniem, to samo badanie na każdej wizycie, po co? Jak nie boli, nie swędzi i czujesz się ok, to po co lekarz pcha łapy i wziernik, nie do końca być może wysterylizowany? To jest niezbędę, żeby przy zdrowej ciąży robić 10 razy usg (nawet na krótko)? To są praktyki lekarskie, a nie prowadzenie ciąży. A potem przy porodzie: oksytocyna, nacinanie, ktg i "przywiązanie" do łóżka, rodzenie na plecach = 100% sztuczność i traktowanie ciąży jak choroby.
              • anulla1 Nie rozumiem 21.04.09, 12:55
                dlaczego uważacie , ze czeszcze badania zaburzają naturalnosć
                przebiegu ciaży... Nie widze róznicy czy prz pobieraniu krwi na
                morfologie zotanie mi pobrany jeden millitr wiecej żeby zbadać czy
                mam przeciwciała na toksoplazmoze czy cytomoegalie, albo hormony
                tarczycy. Dlaczego mam bagatelizwoać zagrozenie skoro te choroby są
                przyczyną niedorowojów albo poronień, a mozna temu łatwo zapobiec.
                Co to ma do naturalności przebiegu ciąży. Wg mnie unikanie badań dla
                zasady to skrajna nieodpowiedzialność.
                • kiraout Re: Nie rozumiem 21.04.09, 20:46
                  KObieto, nie neguję badań na choroby, które mogą potencjalnie zaszkodzić
                  dziecku. Ale..., no właśnie, chyba należałoby wykonać takowe PRZED zajściem w
                  ciążę, a nie w trakcie jej trwania, to na marginesie. Owe "czeszcze" badania nie
                  muszą być wykonywane co miesiąc, jak się u nas zwykło robić. I tak jest ich
                  całkiem sporo w trakcie trwania całej ciąży. Poziomy cukru, zelaza czy czego tam
                  innego nie zmieniają się z godziny na godzinę (oczywiście mówię o ciążach
                  bezproblemowych), zeby wariować tak z badaniami.
              • sanciasancia Re: jotka_k 21.04.09, 14:13
                Są ciąże, które wymagają ogromnej kontroli. Mimo, że podobno są stanem
                naturalnym i nawet jeżeli ich przebieg jest "książkowy".
                • kiraout Re: jotka_k 21.04.09, 20:58
                  Zgadzam się. Na przykład moja teraz taka jest. Po wcześniejszej, kiedy urodziłam
                  bardzo wcześnie, teraz lekarz chucha i dmucha na mnie. I właśnie dlatego: nie
                  bada mnie przy każdej wizycie z uwagi na możliwość podrażnienia, zakażenia i
                  ogólnie małą przydatność tegoż, (bada brzuch z wierzchu, sprawdza mocz na
                  każdej, mierzy ciśnienie), dwa razy (jestem w 29 tyg) miałam pobraną krew do
                  badań ogólnych, i dodatkowo do specjalistycznych, trzy razy miałam usg, z czego
                  raz na moją osobistą prośbę, bom była o coś zaniepokojona. Wszystko. Czuję się
                  zadbana prze lekarza głównie z powodu wywiadu, bardzo szczegółowego, którego
                  udzielamy sobie nawzajem. Wiem, co w danym tygodniu ze mną się dzieje, co może
                  się dziać i jak mam się zachować.

                  W poprzedniej ciąży byłam szprycowana bardzo silnymi lekami od samego początku.
                  Badań różnego rodzaju miałam na kilogramy. I co z tego, kiedy nie było
                  porozumienia z lekarzem? On zlecał mi to wszystko, niespecjalnie chyba
                  orientując się, co mi jest i próbował szukać po omacku (a dobry ponoć).
                  Większość moich pytań o ich przydatność zbywał stwierdzeniem, czy chcę narażać
                  dziecko, Oczywiście nie i ze strachu dawałam się kłuć, badać, łykałam tabletki
                  jedna po drugiej, co i tak nie uchroniło mnie od wcześniaka.
                  Neonatolog tylko stwierdziła, ze musi naprawiać to, co spieprzą ginekolodzy. Nie
                  dopytywałam się o szczegóły, bo poszłabym dusić jednego po drugim. TYle o mnie.
                  Mam przeświadczenie, ze przy niedouczonych lekarzach ciężarne sa jak króliki
                  doświadczalne, niestety.
    • thorgalla Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 13:22
      Babom to się nie dogodzi.
      Jedna płacze,że lekarz żadnych badań nie zleca,druga,że za dużo.
      Zdecydujcie się.
      • dorisw1978 Re: sanciasancia 21.04.09, 20:31
        sanciasancia napisała:

        >2% w 1980, 3% w 1970, 6% w 1960 to jest mała śmiertelność?

        no właśnie potwierdzasz to, co napisałam...

        a że penicilinę stosowano już w latach 40-tych?
        a zastanowiłaś się, jaka była powszechna dostępność do takiej
        peniciliny? jakie możliwości miał przeciętny człowiek, mieszkający
        np. na wsi, aby podać dziecku penicilinę?
        proszę Cię, nie zarzucaj mnie tu danymi statystycznymi,tylko się
        zastanów...

        owszem, ratuje się dziś dzieci z wadami serca itp, ale to, że kiedyś
        więcej dzieci umierało, to żaden argument...

        ja staram się traktować ciążę jako stan naturalny, a nie chorobę i
        nie przyszło mi do głowy żeby badać tarczycę czy choćby
        toxoplazmozę...jestem zdrowa jak koń a z kotami nie mam do
        czynienia, w piaskownicach nie grzebię...


        • jotka_k Re: sanciasancia 21.04.09, 21:03
          dorisw1978 napisała:
          ja staram się traktować ciążę jako stan naturalny, a nie chorobę i
          > nie przyszło mi do głowy żeby badać tarczycę czy choćby
          > toxoplazmozę...jestem zdrowa jak koń a z kotami nie mam do
          > czynienia, w piaskownicach nie grzebię...


          i wydaje Ci się, że toxo łapie się tylko od kotów? no to
          pogratulować wiedzy
        • anulla1 Re: sanciasancia 21.04.09, 21:19
          nie przyszło mi do głowy żeby badać tarczycę czy choćby
          toxoplazmozę...jestem zdrowa jak koń a z kotami nie mam do
          czynienia, w piaskownicach nie grzebię...

          No to gratuluje ci , bo niedobór hormonów tarczycy ( bardzo
          powszechny) często pozoziom hormonów spada juz po zjaściu w ciązę co
          powoduje upośledzenie umysłowe dziecka, ty nie masz żadnych objawów
          a dziecko upośledzone sie rodzi a zatem po co sie badać.....
          Toksoplazmoza też pikuś, tak może napisać ktoś kto nie chorował...
          w każdej chwili mozna sie nią zarazić.
        • dragica Re: dorisw1978 21.04.09, 21:52
          MNne sie tez wydawalo,ze jestem zdrowa jak kon.Na poczatku ostatniej cizy
          dostalam skierowanie na m.in. badanie hormonow tarczycy.Okazalo sie,ze mam
          bardzo wysoka nadczynosc. Objawow szczegolnych przed ciaza nie mialam.Gdybym
          tego badania nie zrobila,nie wiem czy udalo by mi sie donosic ciaze.
        • sanciasancia Re: sanciasancia 22.04.09, 11:33
          > no właśnie potwierdzasz to, co napisałam...
          No to gratuluję, bo 6% to jest co 19-te dziecko. Czyli jeżeli mamy duży szpital
          położniczy, w którym rodzi się dziennie 20-ro dzieci, to jest co najmniej jeden
          zgon dziennie.
          W warunkach cywilizowanych to jest bardzo dużo. W Sudanie jest podobny poziom. W
          Sudanie gwoli ścisłości jest głód i panuje wojna domowa. Chyba nie chcesz
          porównywać Polski do takich warunków, bo dzieje się u nas dużo lepiej.
          > proszę Cię, nie zarzucaj mnie tu danymi statystycznymi,tylko się
          > zastanów...
          Dane statystyczne to sposób opisu rzeczywistości. Jeżeli uważasz, że to
          normalne, że w latach 60-tych w każdej rodzinie umarło co najmniej jedno dziecko
          (tzn. każdy miał w rodzinie co najmniej jedną śmierć niemowlaka), to bardzo Ci
          współczuję obrazu świata.
          Mnie osobiście porównanie Sudanu z Polską lat 60-tych mrozi krew w żyłach, ale
          ja się dużo zastanawiam.
          > owszem, ratuje się dziś dzieci z wadami serca itp, ale to, że kiedyś
          > więcej dzieci umierało, to żaden argument...
          To jest bardzo poważny argument. Śmiertelność niemowląt to jeden z
          najważniejszych wskaźników tego, jak dobrze się w danym kraju żyje. Innym takim
          wskaźnikiem jest oczekiwany czas życia.
          > ja staram się traktować ciążę jako stan naturalny, a nie chorobę i
          > nie przyszło mi do głowy żeby badać tarczycę czy choćby
          > toxoplazmozę...jestem zdrowa jak koń a z kotami nie mam do
          > czynienia, w piaskownicach nie grzebię...
          To mam nadzieję, że nie będziesz miała niemiłej niespodzianki po porodzie. Jako,
          że wiem jak taka niemiła niespodzianka wygląda, wolę jej uniknąć w tej i każdej
          następnej ciąży. Gwoli ścisłości zawsze byłam zdrowa jak koń i pochodzę z
          rodziny, w której wydawało się, że nie ma obciążeń genetycznych.
          > a zastanowiłaś się, jaka była powszechna dostępność do takiej
          > peniciliny? jakie możliwości miał przeciętny człowiek, mieszkający
          > np. na wsi, aby podać dziecku penicilinę?
          Na wsi? To niełaska zawieźć dzieciaka do lekarza, jak jest chory? A nie, nie
          poszliśmy z nim na wyjęcie śrub z nogi, bo się nam krowa cieliła. No tak, teraz
          będzie kulał, ale cielna krowa poważna sprawa.
          Penicylina była dostępna i na wsi - świadczy o tym powstrzymanie epidemii gruźlicy.
          • dorisw1978 Re: sanciasancia 22.04.09, 18:48
            ale ja nadal nie wiem, co Ty mi próbujesz udowodnić...
            wyskakujesz mi z jakimś Sudanem i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia,
            o co Ci chodzi.
            ja nie twierdzę, że w latach 60-tych umierało dużo dzieci i to było
            normalne, przypisujesz mi tu jakieś swoje mniemania, a ja nic
            takiego nie napisałam.

            > Na wsi? To niełaska zawieźć dzieciaka do lekarza, jak jest chory?
            A nie, nie
            > poszliśmy z nim na wyjęcie śrub z nogi, bo się nam krowa cieliła.
            No tak, teraz
            > będzie kulał, ale cielna krowa poważna sprawa.
            > Penicylina była dostępna i na wsi - świadczy o tym powstrzymanie
            epidemii gruźl
            > icy.


            Dżizes, jakie Ty farmazony wypisujesz big_grin
            czy oprócz danych statystycznych, które znalazłaś w necie, masz
            jakieś pojęcie o życiu w tamtych czasach? czy zdajesz sobie sprawę,
            w jaki sposób moja babcia w latach 40-tych miała zawieźć zimą
            poprzez zaspy miesięczne dziecko chore na zapalenie płuc do szpitala
            oddalonego o 20 km? i czym? tramwajem???
            i tak było w wielu rodzinach.
            ja po prostu twierdzę, że śmiertelność była większa nie dlatego, że
            nie robiono setek badań w ciąży, ale nakładały się na to inne
            czynniki, jak mniejsza dostępność do antybiotyków, szpitali,
            lekarzy, itp.
            do porodu też Ci lekarz do domu nie przyjeżdżał, tylko akuszerka, a
            kobiety rodziły w domach, nie szpitalach, stąd też większa
            umieralność (nie można było podać dziecku tlenu po porodzie albo
            antybiotyku, gdy rodziło się z zapaleniem płuc np.), a nie dlatego,
            że nie badano poziomu hormonów tarczycy...no proszę Cię...





            • pestka_ks Re: sanciasancia 22.04.09, 22:01
              No właśnie rodziło się z zapaleniem płuc lub inną chorobą być może dlatego,że
              zostało zakażone paciorkowcem lub inną bakterią. Teraz mamy możliwość dowiedzieć
              się wcześniej m.in. o paciorkowcu i co za tym idzie podać matce podczas porodu
              antybiotyk lub dziecku po urodzeniu, jeśli wynik crp będzie wskazywał na zakażenie.
              Paciorkowiec to tylko przykład, ale w programie, o którym mowa, jest posiew
              właśnie na tą bakterię, która pomimo swej dłuuuugiej historii wciąż zbiera
              śmiertelne żniwo wśród noworodków- wystarczy poczytać choćby na tym forum.
    • okina Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 21.04.09, 21:39
      A mozecie cos wiecej napisac co to za Program i gdzie w Warszawie
      mozna z niego skorzystac (jestem w 21 tc).
      • dorisw1978 Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 22.04.09, 09:16
        poziom mojej wiedzy jest ok...z innymi źródłami zakażenia toxo też
        kontaktu nie mam...

        lekarz, u którego zamierzam rodzić, prowadzi tysiące ciąż i wielu
        badań (typu genetyczne) nie zleca, no chyba że jest jakiś obciążony
        wywiad...

        a upośledzone dziecko to można urodzić również podczas komplikacji
        przy porodzie, i na co badania?

        mam inne podejście i mam do tego prawo...
        • anulla1 Re: Badanie kobiet w ciąży Program Norweski? 22.04.09, 11:38
          > a upośledzone dziecko to można urodzić również podczas komplikacji
          > przy porodzie, i na co badania?

          no masz racje , a zatem przechodząc przez ulice może cię potrącić
          samochód i zabić, więc poco zapinać pasy jak jeździsz autem
          prawda....
    • sabciass Ale czemu akurat norweski? 22.04.09, 11:49
      Przyznam, że pierwszy raz spotykam się z tym programem i w necie
      znalazłam, że to poprostu szereg dodatkowych badań finansowanych
      przez Norwegię dla biednieszego sąsiada polski, no i strasznie się
      zdziwiłam, bo moja koleżanka na dniach rodzi właśnie w norwegi i
      przez całą ciążę prowadził ją lekarz rodzinny, miała jedno USG, a z
      badań krew i mocz. Więc co ich tak wzieło na badanie nas, skoro u
      siebie tego niepraktykują?
Pełna wersja