a po porodzie ... rady na przetrwanie

24.04.09, 14:15
wszystkie tu pytacie o sprawy ciazowe, ale jest pare takich, o
ktorych mi na przyklad nikt nie powiedzial, a warto je wiedziec.
ja strasznie chcialam karmic piersia, i wpadlam w dolek bo w
szpitalu nie mialam wystarczajaco duzo mleka, i maly stracil duzo z
wagi urodzeniowej. chcialam wam powiedziec, zby sie uprzec przy
karmieniu, smarowac brodawki olejkiem z mogdalow i nie poddawac sie.
i nie zrobic mojego bledu - ja zabronilam podac mleko modyfikowane,
az polozna przyszla do mnie i zaczela tlumaczyc ze maly nie ma juz
sily ssac, i ze zuzywa wiecej na to ssanie, niz zdola wypic. fakt,
ze po 3 karmieniach mieszanych z butli i piersi, po 5 dniach od
porodu poplynela rzeka mleka... nie polecam kapturkow, bo tylko
gorzej ejst dziecku przez nie ssac, z to muszle by mi sie przydaly,
a o nich wtedy nie wiedzialam.
poza tym, najlepiej od razu w szpitalu myc ewentualna blizne tantum
rosa, bo sie duzo szybciej goi. i chodzic - bo duzym problemem jest
powrot jelit do normalnego funkcjonowania, ja jadlam suszone sliwki
i jogurty,warto je miec w szpitalu. i po miesiacach latanai do wc,
po porodzie musialam sobie rpzypominac kiedy robilam siusiu smile bo
sie wcale nie chce, a u nas w szpitalu strasznie pilnowali tego
chodzenia do lazienki, bo zastoj moczu grozi zapaleniem. albo wc,
albo cewnik,brrr.ja nie chcialam wizyt w szpitalu, ale i tak sie
zwalilo milion ludzi, teraz mysle ze to lepiej, bo w domu mieliby
kontakt z dzieckiem, a to byl deszczowy zagrypiony listopad( w
szpitalu dzieci byly za szyba na czas odwiedzin,poza nimi - rooming
in) , a ja bym musiala robic za pania domu - kawka, herbatka, itp. a
tak to sama rodzina nas odwiedzala, i to ze 3 razy. Kiedy po 3 tyg
spacerki sie zrobily dluugie, 2-3 h, inni znajomi sobie obejrzeli
malucha na moich warunkach.
co do rpzetrwania w domu - ja narobilam sosow do makaronu i
pomrozilam, moj M mial rozkaz chodzic tylko w nieprasowalnych
bluzach i swetrach. pierwszy miesiac - dwa zycia malucha to naprawde
tylko karmienie i uczenie sie jego reakcji... teraz mam luksus i
komfort, z 5cio miesieczniakiemsmile z miesiecnzym dzieckiem
niewiedzialam w co rece wsadzic, chalupa nie byla sprzatana, pranie
sie robilo samo ( tzn moja mama).
    • yoga24 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 14:34
      Gratuluję i życzę wspaniałych chwil z dzieckiem.
      O Tantum Rosie pamiętam, żeby ją zabrać do szpitala, też słyszałam, że o wiele
      szybciej się goi rana i tak nie boli.
    • mamapiotrusia87 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 14:45
      ja mam 2-miesiecznego synka i nadal jestem zagubiona ale wierze ze
      to tylko teraz a pozniej bede miala troche luzu a suszone sliwki
      moge jesc karmiac malego? ja karmie synka przez kapturek bo jest
      wczesniakiem i tak bylo mu latwiej ssac no i dokarmiam go butla bo
      to maly głodomorek wiec karmiac go przez kapturek on chce i cyca i
      butle wiec narazie nie ma ryzyka ze dla butli porzuci piers
    • baby_4 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 15:01
      chciałam napisać ze przesadzasz ze wszystkim. Ja mam obecnie 3
      miesięczną córkę. Urodziłam w lutym w szpitalu nie było odwiedzin
      zpowodu grypy. Nie miałam pokarmu więc karmiłam mlekiem
      modyfikowanym i zresztą robię tak do dziś. Nie rozumiem jak można
      sie z tego powodu załamywać, czy to już nie przesada z tym naciskiem
      na karmienie piersią??????Inne dziewczyny też dokarmiały mlekiem
      sztucznym i to była normalka. Z blizną też przesadzasz, jakie
      jelita, kobieto? co to za głupoty, byłyśmy 4 w pokoju i jakoś zadna
      nie miało problemów z sikaniem, ani z niczym innym.akurat z tymi
      odwiedzinami masz racje. Z meżem to też juz przesadziłaś a co on nie
      umie obsługiwać żelazka. Mój sprzątał gotował prasował a pracuje od
      8 do 18. Ciesz sie ze miałas mame do pomocy bo ja nie miałam nikogo
      i u mnie w domu było zawsze posprzątane.
      • maroco1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 15:09
        co za bzdury, a najwieksza, ze przy malutkim dziecku nie da sie nic
        zrobic,dopisz jeszcze, ze wogole nie sypiasz. Cierpietnicza matka ''p''olkauncertain a
        twoje parcie na karmienie piersia jest po prostu smieszne. Kazdy ma prawo karmic
        dziecko jak mu sie zywnie podoba, moze nawet nigdy nie podac piersi.Ja przyjmuje
        odwiedziny w domu, mam duzo czasu, a kawke zrobic to 2minuty roboty, wszystko
        inne jest zrobione na tip-top i mam doslownie wakacje.Z nudow wczoraj
        pomalowalam balkon choc moglam wynajac malarzy.Dodam, ze od paru dni jestem
        zupelnie sama, bo maz wyjechal, a oprocz niego nie mam nikogo.

        nie mialam problemow z jelitami ani z niczym choc mialam cc i rana sie zaczela
        paparac.
        • misiama Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 15:14
          jesli karmisz, to w pierwszym miesiącu nie wolno jesc prztworów z
          mleka krowiego, wiec jogurty to chyba niezbyt dobry pomysl?

          co do odwiedzin - to my decydujemy - kto, kiedy i gdzie;

          fajnie ze doszłas do siebie - domyslam sie ze nie bylo ci łatwo;
          pozdrawiam i zycze duzo zrówka i wytrwałości;
          • mu.0 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 15:20
            Mleko można, wszystko można. Nie stosuje się u karmiących diety eliminacyjnej,
            jeśli nie ma do tego wskazań!
            • mahti Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 15:41

              dziewczyny kazda z nas inaczej dochodzi do siebie po porodzie i kazde dziecko
              jest inne jak jest malutkie i nie ma sensu kogos pouczac ani krytykowac.ja
              mialam cc i szybko doszlam do siebie a i synus nie byl jakis za mocno
              placzliwy.natomiast kolezanka i szwagierka urodzily sn dosc szybko doszly po
              porodzie do siebie ale za to cory daly im popalic non stop plakaly i spaly po
              15min czy to dzien czy noc i trwalo to ponad miesiac.
              a co do maroco1977 to jak sie ma firme sprzatajaca a pranie oddaje sie do pralni
              o czym wspominalas juz na forum to pewnie ze jest czas na malowanie balkonu.
              https://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2008/10/2/28.png
          • anettchen2306 Re: a po porodzie wraca normalnosc 24.04.09, 20:29
            "jesli karmisz, to w pierwszym miesiącu nie wolno jesc prztworów z
            mleka krowiego, wiec jogurty to chyba niezbyt dobry pomysl?"

            Pierwsze slysze i czytam, ze nie wolno przez miesiac jesc zadnych
            przetworow mlecznych (czytaj: serow, mleka, jogurtow, kefirow,
            twarogow ...). I to my byc ZDROWA zbilansowana dieta matki
            karmiacej? Otoz WOLNO jesc wszystko - dieta eliminacyjna na zapas
            powoduje wiecej szkod niz pozytku. W szpitalu gdzie rodzilam jogurt
            podawano z owocem na kazdy podwieczorek lub do kolacji.

            A wracajac do watku: ja mam dwoje dzieci, meza, dom i nie wyobrazam
            sobie postepowac tak, jak autorka watku. Wyszlam ze szpitala w 5
            dobie po porodzie, w domu czekal na mnie straszy syn, ktory tez
            potrzebuje mamy (choc mial wowczas juz 8 lat). Nie robilam
            zadnych "zapasow" dla mojej rodziny. Byl czas na gotowanie,
            sprzatanie, przyjmowanie odwiedzin (bardzo sie cieszylam, gdy ktos
            przychodzil), zrobienie zakupow, posiedzenie w necie, czytanie,
            spacery z malenstwem, odrabianie lekcji ze starszym synem. Gdy mala
            miala 1,5 mca wrocilam do pracy na 1/3 etatu. Mamy niedaleko tylko
            babcie (10 km), ktora staralismy sie nie obciazac dodatkowymi
            zajeciami. Nie jestem matka-Polka, nie mieszkam w Polsce.
            Czytajac watek tytulowy mialam wrazenie, ze od momentu narodzin
            dziecka istnieje tylko ONO i problemy z nim zwiazane. Nie znam
            osobiscie ani jednej matki, ktora karmila swoje dziecko 24 godziny
            na dobe(piersia) i nie miala czasu na nic wiecej (nawet na
            ugotowanie makaronu i przyrzadzenie sosu z paczki).
        • katka_tk Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 22:38
          Maroco, tylko zapomniałaś dodać, że pranie robi pralnia, pani przychodzi
          sprzatać ci dom i jecie na mieście, bo sama pisalas, że nie gotujesz.
          A jeszcze kilka miesiecy temu pytalas rozpaczliwie, czy przy takiej obsludze nie
          musisz zatrudnic calodobowej nani, bo sama sobie nie poradziszsmile
          Dobra pamięć ale krotkasuspicious
          • maroco1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 23:07

            > Maroco, tylko zapomniałaś dodać, że pranie robi pralnia, pani przychodzi
            > sprzatać ci dom i jecie na mieście, bo sama pisalas, że nie gotujesz.
            > A jeszcze kilka miesiecy temu pytalas rozpaczliwie, czy przy takiej obsludze ni
            > e
            > musisz zatrudnic calodobowej nani, bo sama sobie nie poradziszsmile
            > Dobra pamięć ale krotkasuspicious

            tak, pranie robi pralnia, a do tej pralni to to pranie samo idzie i wraca,
            szczegolnie teraz gdy meza nie ma

            jasne, ze mam sprzataczke, ale nie siedzi ona 24na dobe i nie robi takich rzeczy
            jak ukladanie w szafach ubran, nie sprzata tez pokoju dziececego, bo wole to
            zrobic osobiscie

            oczywiscie, ze jem czesto na miescie, ale nie zawsze, teraz nie jem, samej nie
            lubie do resteuracji chodzic, gotuje sama i jakos zdazam ze wszystkim i nie jest
            to bynajmniej makaron z gotowym sosem

            a odnosnie niani to byl pomysl meza nie moj, i pytalam sie czy tez tak robicie i
            tyle.Z reszta nianie zatrudnimy jak teraz maz wroci, ale tylko na dochodne, bo
            zamierzam spedzac wiecej czasu tylko z mezem, lub tylko sama,a dziecko same nie
            zostanie.

            Roznica jest taka, ze ktos potrafi swoj dzien zorganizowac, a ktos nie i
            tyle.Nie rozumiem dlaczego nuektore twierdz, ze nie maja czasu posprzatac, ale
            na forum siedzie to czas maja.Chyba troche inaczej wygladaja u nich priorytety,
            najpierw wykonuje sie obowiazki, a potem jest czas na przyjemnosci.Ja nie ide do
            kosmetyczki poki dziecko nie jest umyte, przebrane, nakarmione, a maz jest
            najedzony i ma wszystko pod reka, by mu bylo latwiej zajmowac sie synkiem, tylko
            po tych czynnosciach.
            Dzien wczesniej zawsze ukladam plan dnia nastepnego, typu to czy to musze,
            musimy zrobic, nie robie jakis ogromnych planow tylko podejmuje sie
            przedwsieziec w miare mych mozliwosci i ochoty.
      • szampanna Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 17:16
        daj spokój, każdy ocenia inaczej. Ja jestem osobą dobrze
        zorganizowaną, sprawnie mi wszystko idzie - a po pierwszym porodzie
        była masakra piłą mechaniczną w domu wink Czasem do 14-15 chodziłam w
        szlafroku, bo nie miałam kiedy się ubrać! Moje dziecko miało kolki,
        sypiało po kilka minut, wyło jak syrena i ogólnie przez pierwsze
        tygodnie był koniec świata. Przy drugim - obrót o 180 stopni - i nie
        dlatego, że zyskałam doświadczenie, tylko dlatego, że dziecko było
        inne - spało super, zero kolki, żadnych kłopotów. I faktycznie
        mogłam ze wszystkim się wyrobić, ubrać, umalować, wypić kawkę z kimś
        miłym, posprzątać. Więc jest to sprawa indywidualna i nie można
        komuś zarzucać przesady, złej organizacji czy braku umiejętności
        radzenia sobie z dzieckiem.
        • bweiher Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 17:42
          Kobity,ja urodziłam bliźniaki,do tego wcześniaki i od poczatku
          (oprócz 2 tyg) jestem z nimi praktycznie sama(mąż w pracy od rana
          do wieczora).Nikt mi nie pomagał,nikt mi nie prał,nie prasował,nie
          robił obiadów.Wszystko sama robiłam i musiałam tak się zorganizować
          żeby mieć czas dla siebie,dla małych,dla syna(5 lat),dla meża i dla
          domu.Kurde tyle jest mam które mają więcej niż jedno dzicko albo za
          pierwszym machnięciem wychodzi 2 lub 3 i sobie radzą to czemu
          kobieta z jednym dzieckiem nie moze dać sobie rady? Oczywiście że
          każde dziecko jest inne,nie wątpie w to i wiem że tak jest ponieważ
          mam troje róznych dzieci.Każde ma inny charakter i każde inaczej
          się zachowywało jako noworodek/niemowlak.Ale bez przesady.

          Moja jedyna rada to spać jak najwięcej.W dzień jak dziecie śpi też
          się kimnąć.Jak będziecie wyspane to wszystko inne da sie jakoś
          zrobić,bo najgorsze to jak matka jest zmęczona.
          • misiama Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 18:09
            brawo bweiher smile
            ponoc im wiecej sie ma na glowie, tym bardziej jest sie
            zorganizowanym;

            dziewczyny - a naprawde wolno to mleko - mi połozna - doradca
            laktacyjny - kladzie do glowy, ze przez pierwszy miesiąc nie!!! I
            CO TU ROBIC???
            • ankaanka Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 20:48
              e coś przesadza. Trzeba przestać jak dziecko będzie miało uczulenie, ale tak jak
              napisała jedna z poprzedniczek nie stosuje się eliminacji nabiału na 'zapas'.

              mamapiotrusia87 :
              >suszone sliwkimoge jesc karmiac malego?
              Zaleca się suszone śliwki jak dziecko ma problemy z wypróżnieniem bo to działa
              też na jego jelita smile
              • my_valenciana Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 22:36
                Gratuluje wszystkim mamom, które mają czas na kawkowanie. To
                naprawdę zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od temperamentu
                dziecka, od jego i matki stanu zdrowia. Widziałam na własne oczy
                dziecko, które już w szpitalu kwękało prawie całą dobę i nie dało
                matce oddalić się na dłużej niż parę minut i tak mu zostało na kilka
                lat. Ja miałam cesarkę - bolalo mimo środków bólowych, zapalenie
                piersi i temperaturę 39 stopni, przez 2 tygodnie. Dziecko było
                aniołem, ale okazało się, że ma refluks - praktycznie non stop na
                rękach, bo po jedzeniu musiał być pionizowany a wiadomo, że jadł co
                3 godziny. Prysznic wieczorny i poranny, to był dla mnie czas
                odpoczynku psychicznego, mimo, że miałam pomoc mamy.
                Denerwują mnie gadki mam, które mają spokojne, zdrowe lub kolejne
                dzieci. Jak wam jest łatwo, to nie znaczy, że inne przesadzają.
                Naprawdę przypadki są różne i nie ma co się mądrzyć.
                Co do diety, to u nas jest jakaś paranoja. Ja dostałam kartkę A4,
                zapisaną drobnym drukiem od położnej,a na niej, to czego nie jeść.
                WLaściwie dozolone były tylko duszone buraki, i gotowany królik -
                masakra jakaś. Nie można według niej jeść nawet surowych polskich
                owoców - wyłącznie duszone. Nic bym nie robiła, tylko dusiła.
                Z powodu terroru karmienia piersią moje dziecko bylo głodne w
                szpitalu. Ważył 4300 a ja nie miałam dość pokarmu. Dopiero kiedy
                doradca laktacyjny ze szpitala wpisał do karty dokarmianie, dali mi
                troch mleka. Sadyści. To jakaś bzdura z tym, że kobieta nigdy nie ma
                za mało pokarmu. Mały ciągle ryczał z głodu, bo kiedy on powinien
                był zjadać 100 ml z jendej persi, ja miałam tylko 50 - w obu. A
                dziecko wielkie jak miesięczniak.
                Niestety dopiero z drugim dzieckiem pojawia się odwaga, żeby
                się postawić położnym.
                • maroco1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 24.04.09, 23:21
                  ja tez mialam cc i to z powaznymi komplikacjami, otwierano mi rane dwa razy,
                  mialam wybor jezdzic 3razy dziennie do szpitala na zmiane opatrunkow itd, miec
                  polozna, ktora to zrobi, albo robic to samej wedlug zalecen.Robilam to trzecie i
                  jakos czasu mi zawsze starczalo, z reszta do tej pory musze przemywac rane,
                  teraz jest malo czasochlonne, ale wczesniej lacznie z wysuszeniem rany trwalo
                  dobre pol godziny,a oprocz tego co dwa dni musialam na kontrole jezdzic do
                  mojego lekarza.Dom wygladal nadal porzadnie, dziecko bylo zadbane i na kawe
                  skoczyc lub przyrzadzic gosciom nadal mialam czas.Maz zajmuje sie firma w domu
                  jest po godzinie 20,wiec utrzymanie domu i wszystkich rzeczy z nim zwiazanych
                  bylo i jest na mojej glowie.ja pewnie cyborg jestem, ze zdazalam ze wszystkim i
                  to mimo bolu.

                  smiesza mnie te jeki, i to tlumaczenie, ze teraz ma dwoje, troje dzieci.Skoro z
                  jednym ktos nie daje sobie rady to i z dwojka sobie nie da.
                  Moja kolezanka tez dopiero urodzila, u niej caly dom stoi na glowie, wogole nie
                  umie sie zorganizowac,dziecko jakies specjalnie placzliwe nie jest, by trzeba
                  bylo sie nim 24na dobe zajmowac, po prostu nie ma planu.
                  • hanulllka Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 00:02
                    A może po prostu nie stać ją na te wszystkie wygody, które ty możesz sobie
                    zafundować...?

                    A co do głównego wątku, to ja napiszę z mojej perspektywy, bo jak słusznie tu
                    już stwierdzono, każde dziecko jest inne i potrzebuje różnej dozy
                    zainteresowania, opieki i snu.
                    W tym temacie mam jedno istotne spostrzeżenie - im starsze jest moje dziecię,
                    tym ja mniej czasu mam dla siebie. Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy moja
                    córcia beztrosko leżała na macie lub siedziała w foteliku - ja miałam wolne ręce
                    i mogłam zająć się czymś, nie martwiąc się, czy po raz kolejny nie wpadła na
                    jakiś genialny pomysł, np. wdrapać się na regał lub pogrzebać w kociej kuwecie.
                    Im starsza jest moja córka tym więcej trzeba poświęcać jej czasu i uwagi. W
                    porównaniu z tym niemowlęciu naprawdę wiele nie potrzeba. I zgadzam się- grunt
                    to odpowiednia organizacja i odrobina wprawy (na to potrzeba kilku tygodni). Jak
                    jest dobry plan to i czas się na wszystko znajdzie.
            • emissy Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 23:23
              Dobrze zblilansowana dieta eliminacjna na pewno nie może zaszkodzić.
              A jej glówną zaletą jest to że łatwo wyłapać ewentualną alergię
              czyli: jesz rzeczy w zasadzie bezpieczne i stopniowo wprowadzasz te
              potencjalnie uczulające. jeżeli występuje reakcja to odstawiasz i
              już, jedząc wszystko nie wyłapiesz tak szybko rzeczy która uczula.
              Jeżeli wystąpi kolka to wiesz, że nie przez to, że Ty coś tam
              zjadłas. Ja polecam. Ułatwia życie.
              • memphis90 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 20:43
                A co to znaczy "dobrze zbilansowana dieta eliminacyjna", skoro
                chcesz wyeliminować wszystkie potencjalne alergeny? Wątpię, żeby
                kobieta po porodzie miała czas na pieczenie chleba (w kupnych może
                być mleko), wędlin (w kupnych może być mleko), wymyślanie obiadkow
                bez uczulających mięs (drób, wołowina, cielęcina, świnia i ryby też
                uczulają, więc też by trzeba odstawić...), a żywienie się
                kurczakiem, ryżem i marchwią raczej nie należy do diety
                zbilansowanej... dieta eliminacyjna to polski wynalazek, który nie
                ma większego sensu.
                • emissy Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 21:37
                  Pieczenie chleba w automacie trwa krócej niż wyjście do piekarni,
                  piezzenie mięsa podobnie, ale do meritum. Nie wiem czy polski czy
                  chiński to wynalazek ale przykład mojej kolezanki bardzo zachęcił
                  mnie do jej stosowania. najpierw lekka wysypka u synka, potem
                  wieksza, potem kupy ze śluzem i nitkami krwi potem kupa to sam śluz
                  i krew, masakryczne bóle brzuszka. Pediatra najpierw zaleciła jej
                  odstawienie najczęszytch alergrenów - brak reakcji, potem tych które
                  mogą ale nie muszą uczulać- też zero, koniec konców 4 miechy
                  dziewczyna właśnie wpieprzała indyka, ryż i marrchewkę a efekt był
                  taki ze żaden. Dziecka nie uczulała też laktoza. Odstawiła dziecko
                  od piersi po 6 miesiącach i jakoś przeszło. Niby nie najkrócej
                  karmiła ale planowała 2 lata. Bardzo jej było przykro. Mały bardzo
                  się meczył. Więc może gdyby jednak zastosowała tą dietę to ominęłaby
                  i ją i dziecko ta przykrość. Nie wiem. Ja ją zastosowałam, po tyg,
                  spróbowałam mleka - było ok, po nastepnym rybkę - bo uwielbiam - też
                  ok, i tak krok po kroku. Nie było wcale źle, jak się chce to
                  naprawdę wszystko można. I chyba to nie jest jakiś nadludzki wysiłek
                  przez miesiąc odżywiac się w przemyślany sposób.
                  • agmatyma Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 19.05.09, 23:40
                    zgadzam sie w 100%. to nie jest wiele wysiłku, a należy stosować
                    jeśli w rodzinie jest obciążenie alergią. a nawet jeśli nie ma to
                    aby uniknąć kolek. i żeby nie fundować dziecku alergi choroby
                    niestety cywilizacyjnej
      • kartoffeln_salat Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 30.04.09, 17:58
        Wcale mnie nie dziwi, że dziewczyna jest załamana brakiem mleka, bo
        miałam to samo. Przez całą dobę potrafiłam uciagnąć 60 ml, wiec mały
        kotek by sie tym nie najadł. I tez sie skonczyło na sztucznym mleku,
        no bo co robić. Ale do dziś mi przykro z tego powodu i czuje sie
        jakaś taka nieszczesliwa, że nie miałam czym dziecka nakarmić.

        I tak przez tydzień miałam wielkiego doła i ryczałam bo mały płakał
        głodny, a ja z nerwów na siebie.
        Dopiero po 3 rozmowie z położną jakoś udało mi sie to zaakceptować i
        trudno, robie to sztuczne mleko...

        Co do radzenia sobie z noworodkiem, to ja zostałam z dzieckiem sama,
        bo mąż ciagle w robocie siedzi i rzeczywiście nie jest to taki
        różówy scenariusz. To znaczy nie da sie zrobic tego, co normalnie
        można by było zrobić, wiec ciagle mam jakieś boki i tyły, ale dzień
        mi rozwalało też to nieefektywne karmienie. Teraz na tym sztucznym
        melku dziecko najedzone, to przynajmniej troszkę śpi smile.

        Miałam CC wiec jelitka były "porażone" i troche czasu to zajeło
        zanim sie ruszyły. Polecam pieczone jabłka i czopki glicerolowe tongue_out.
    • atucapijo Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 11:21
      gratuluje ze jestescie wszystkie wonder women, bo mi naprawde bylo
      ciezko. dobrze ze nie mialam czasu na net na poczatku, bo czytajac
      takie odpowiedzi bym sie zalamala... mialam depreche post partum, a
      malz zamiast zrozumiec,dokladal do pieca, ale szkoda o tym pisac,
      takie super zorganizowane i tak by nie zrozumialy.
      sory ze chcialam komus doradzic...mi nikt nie powiedzial ze bedzie
      ciezko, i przezylam szok, moje kolezanki, ktorych dzieci juz w
      szpitalu tylko spaly i jadly pewnie by ewam reke podaly...
      • maroco1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 12:54
        no tak, skoro ktos jest dobrze zorganizowany tzn. ze jego dziecko tylko je i
        spi.Moj niestety nie z tych i cale dni jest ''na nogach'', co chwila trzeba mu
        nowe miejsca i zajecia wynajdywac inaczej jest niezadowolony.Wiekszosc rzeczy
        robie z nim w nosidle lub na reku i jakos zyje.teraz tez lezy na mnie i cinieza
        lancuszek.Jak widac mozna.Ma 6tyg. i od poczatku byl taki lobuzbig_grin najlepiej
        usiasc, rece zalamac i mowic, ze nikt nie powiedzial, z ktorej choinki sie
        urwalas, ze nie wiedzialas, ze po porodzie bedziesz sie musiala dzieckim zajac i
        ile czasu ono potrzebuje? 13lat masz?
        • julimama79 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 15:50
          Oooo proszę, kiciu pogubiłaś sie w swoich bajeczkach smile Cały czas
          twierdziłas ,że synuś to z tych co cały czas sami sie soba
          zajmują smile Widać dopasowujesz obraz swej idealnej rodzinki w
          zależności od wątku, ładnie tak kłamać?
          • maroco1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 15:34
            owszem zajmuje sie soba, ale musi miec zmiane otoczenia, ty tez chyba nie lubisz
            ciagle sie w jedno miejsce gapic lub jedna rzecz robic. Moje dziecko ma 6tygodni
            i obraca sie wiec z oka spuszczac go nie mozna co nie znaczy, ze musze go tachac
            na raczkach 24na dobe
        • axio-mat Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 19.05.09, 09:29
          kobieto, na czym polega twoj problem?! dzieci sa rozne, kobiety sa rozne, nie
          kazda ma pomoc typu sprzataczka, czy niania. moze lepiej bedzie jesli po prostu
          zamkniesz buzie, albo pojdziesz sasiadkom opowiadac, jaka fantystyczna jestes?
          ewidentnie masz jakis problem. forum jest dla ciebie mozliwoscia wyladowania
          stresu, czy co? zamiast tu siedziec, idz posprzataj, ugotuj obiadek dla mezusia,
          itd. a od kobiet, ktore jednak nie sa takimi cyborgami jak ty, wara.
    • craz_y_rita Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 13:22
      Oj, kobiety, kobiety. Organizacja, organizacja i jeszcze raz dobra
      organizacja pracy!! Niech podniesie rękę do góry mama, która nie ma
      pralki automatycznej ? Żadnej filozofii we wrzuceniu brudów
      do "automatu" nie ma. Rzadkością jest używanie tetrowych pieluch.
      Poza tym starajmy się angażować partnerów w pomoc. Nic się chłopu
      nie stanie jak ugotuje obiad, wykąpie dziecko, pozmywa naczynia,
      wyprasuje koszulę. Wiele z nas traktuje pracę w domu jako przymus,
      bo od dawien dawna tak było, że kobieta siedzi w domu a facet
      pracuje. Tylko, że my pracujemy 24 na dobę...Ugotowanie obiadu to
      też żaden wyczyn, chyba, że robimy codziennie kaczkę w pomarańczach.
      Idealnym rozwiązaniem jest chusta. Maluch jest cały czas przy matce,
      a my mamy wolne obie ręce. Korzystajmy z dobrodziejstw techniki !
      • kamusia132 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 13:32
        Jakie Wy jesteście dziewczyny zawzięte...brak słów...autorka postu chciała się
        podzielić swoimi doświadczeniami..każda ma inne,nikt nie zmusza nikogo żeby tak
        właśnie postępować!!!
        Dlaczego tak od razu negujecie zdanie drugiego człowieka?
        Lżej Wam,że się na kimś wyładowałyście??
        • rasowa_kociczka Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 16:15
          W 100% popieram
          Zawisc?? Zazdrosc?? Przyjemnie rozpoczety watek, a kazda odpowiedz jakby autorka
          postu byla najwieksza grzesznica, klamczucha i nie powinna wypowiadac sie na
          jakikolwiek temat
          Skad tyle jadu??
          • anettchen2306 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 18:41
            Fakt, ze niektore wypowiedzi sa bardzo "ostre". Ale o "zawisci"
            czy "zazdrosci" mowy raczej nie ma: jak mozna zazdroscic autorce
            watku takiego zycia??? Zajmowanie sie dzieckiem 24 godz na dobe -
            tego nie rozumie wiekszosc tutaj sie wypowiadajacych. Ja tez nie
            rozumiem, ze nie ma czasu na wyprasowanie czegokolwiek, czy
            ugotowanie czegos cieplego dla rodziny (bo maz i rodzenstwo to TEZ
            nadal rodzina) w 20 minut (lub krocej). Moje dzieci tez do tych
            spokojnych, co "tylko spia i jedza" nigdy nie nalezaly: miewaly
            kolki, ulewaly, przespaly 8 godzin bez budzenia sie gdy mialy ponad
            1,5 roku. Te rady, ktore udziela autorka watku wydaja sie po prostu
            smieszne i jakies takie pozbawione zycia, nierealne. Ja tez bylam
            sama z dziecmi, maz wyjezdza do pracy o 4 nad ranem (!), wraca okolo
            18.30. Mam oczekiwac od niego, zeby wieczorem obiad dla nas zrobil,
            wyprasowal, zrobil zakupy, poszedl jeszcze z dziecmi na spacer a
            przy okazji smieci wyrzucil? Moja Mala towarzyszyla mi wszedzie:
            podczas zakupow (a miala wtedy zaledwie pare dni), szorowania
            lazienki, prac w ogrodzie, pieczenia ciasta. Tez mialam ja w
            chuscie, nosidelku lub lezaczku. Z tak malenkim parotygodniowym
            dzieckiem mozna zrobic o wiele wiecej, niz z rozbrykanym
            wszedobylskim i ciekawskim roczniakiem. Ma to oznaczac, ze w domu
            przez ten czas ma panowac stan wyjatkowy? Ze dla pozostalej rodziny
            nie ma sie juz zupelnie czasu, no bo przeciez jest DZIECKO?
            Autorka watku w kolejnej swojej wypowiedzi narzeka na meza, ze jej
            nie rozumie. Gdyby moj maz nagle zaczal sie tak zachowywac tez bym
            przestala go rozumiec. Ilez czasu mozna tak zyc? Dziecko to czesc
            rodziny a nie jej pepek. Inni czlonkowie tez maja swoje potrzeby i
            pewnego dnia moga powiedziec: dosc, nie chce tak dalej zyc. I co
            wtedy? Posiadanie potomstwa nie musi oznaczac ciaglych wyrzeczen.
            Przy odrobinie planowania da sie nad prawie wszystkim zapanowac.
            • dyzurna Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 22:21
              ja bardzo dobrze rozumiem autorke watku i nie dziwie sie jej walki o
              karmienie piersia robilam to samo.
              corka urodzila sie wczesniakiem przez cc, strasznie slaba nie
              chciala ssac, nie budzila sie na karmienie. odciagalam w szpitalu
              swoje mleko i tak dawalam butelka przez 2-3 tygonie.
              a jak wrocilam do domu to polozna przyszla (oczywiscie nie
              szpitalna) i nauczyla mnie przystawiac dziecko do piersi i tak po 3
              tygodnia na butelce z odciaganym mlekiem przeszlysmy na piers.
              jestem z siebie mega dumna ze wytrzymala i ze sie nie poddalam.
              skonczylam karmic po 8 mcach - ale mala sama sie odstawila sad(
            • aleksandra1977 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 12:05
              Anettchen2306, brawo za ta wypowiedz! lepiej tego nie moglas ujac wink
            • axio-mat Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 19.05.09, 09:38
              moze zamiast pisac, ze ktos jest smieszny, doradzisz cos na spokojnie, traktujac drugiego czlowieka jak rownego sobie, zamiast krytykowac? na tym polega roznica, ale wiele kobiet tu piszacych tego nie widzi. nalezaloby powiedziec, ze mozna zrobic cos inaczej, nie walic od razu, ze ktos jest smieszny, nie radzi sobie, nie potrafi sie zorganizowac. tyle.

              moja znajoma miala depresje poporodowa, nie chciala karmic, nie chciala widziec, nic. wszyscy tylko prychali i mowili, ze wyrodna matka, zamiast pomoc, wesprzec. potem sie unormowalo, ale dziecko plakalo 24 godziny na dobe. non stop, bez przerwy. przeciez to oszalec mozna. nikt nie pomagal, tylko krytykowal, wszyscy mowili, ze zla matka, bo dziecko ryczy, wiec cos jest nie tak. przychodzili i od progu wytykali palcami, maz nie mogl wytrzymac placzu dziecka, wiec od rana do nocy siedzial w pracy. i w takich okolicznosciach ktos ma sobie radzic? kobiety, pomozcie sobie nawzajem, doradzcie cos, zamiast sie wiecznie wymadrzac!
          • agatracz1978 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 25.04.09, 22:25
            Cóż, na forum można kreować się na wyjątkową i bardzo zorganizowaną mamusię.
            Zwłaszcza jak się ma sztab 'służby' do pomocy. Faktycznie samo zajmowanie się
            dzieckiem przy sprzątaczce, jedzeniu na mieście i praniu w pralni to faktycznie
            wyczyn niesamowity. Mnie ciekawi tylko gdzie są te dziewczyny, które w szpitalu
            zupełnie sobie nie radziły z opieką nad dzieckiem, nawet przy pomocy położnych.
            Podczas mojego długiego niestety pobytu na położnictwie widziałam wiele łez,
            załamanych lasek b dziecko płacze nie wiadomo czemu, nie chce jeść itp.
            Dziewczyny nie radziły sobie z emocjami, zostawiały dzieci na noc w pokoju
            niemowlaków i prosiły o opiekę nad nimi położnych. Oczywiście najmądrzejsze były
            te mamusie, których dzieci nie płakały i tylko jadły (mleko z butelki) i spały.
            Słyszałam też, że te płaczące są zwyczajnie niewychowane.Ludzie są różni, dzieci
            są różne i sytuacje rodzinne są różne. Ja narzekać nie mam co, ale łatwo też nie
            jest. Wspólnie z mężem opiekujemy się Małą. Pomaga jak może jak tylko wróci z
            pracy, a i tak czasem dopada zmęczenie. Mała jest żywa i czasem daje popalić
            nawet w nocy, ale radzimy sobie. Zwyczajnie ludzie mają różną odporność na stres
            a sytuacja kiedy w domu pojawia się pierwsze dziecko jest dla matki nowym
            doświadczeniem i wymaga więcej poświęcenia i cierpliwości żeby podołać nowej
            sytuacji.
            • vvipp Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 09:29
              Na forum najczęściej spotyka się takie wątki jak jest ciężko, zniechęcające do
              posiadania dziecka.
              A przecież są dzieci, które nie wiszą cały dzień na matce,jedzą co 3 godziny ,
              ładnie śpią, nie mają kolek i śpią w nocy.Tak było z moją dwójką.
      • memphis90 Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 20:47
        Cóż, niemniej jednak ja bym dziecka w chustę podczas gotowania obiadu
        nie wkładała... Już taka jedna mądra była i oblała dzieciaka tłuszczem
        od smażenia- dziecko zmarło na skutek poparzeń. Zresztą- łatwo się
        mówi... Ja mam dziecia fajnego i mogłabym tu się mądrzyć o
        organizacji, odpowiednim wychowaniu itd, ale jak Lila ma zły dzień i
        domaga się noszenia, piersi i tulenia- to czasem trudno mi herbaty
        sobie zrobić. Z obiadem problem mniejszy- zawsze można zamówić pizzę
        wink
        • kiniox Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 21:02
          Bo to jest trochę jak z bólem głowy. Jak kogoś od czasu do czasu boli głowa, to
          nigdy nie zrozumie ludzi, którym dokucza migrena. Bo co to niby za problem
          przetrwać ból głowy. Otóż żaden, ale jak nie miałaś prawdziwej migreny, to nie
          masz pojęcia. I tyle.
    • vikisv Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 11:22
      Zgadzam sie z autorka postu. Popieram jej dążenie do karmienia
      piersia. Wiadomo że jest to najlepsze dla dziecka i nie rozumiem mam
      które krytykują matke które chce dobrze dla swojego maleństwa. Też
      się zawzięlam po porodzie i robiłam wszystko żeby karmi naturalnie.
      dużo mnie to kosztowało ale udało się. Po porodzie nie mialam
      pokarmu, mimo że córeczka potrafiła ssac przez 1,5h więc musiałam
      duzo czasu spedzac z laktatorem. Powoli pojawiło się mleko dzięki
      doradcy laktacyjnemy do którego dojeżdzałam 40min w jedną stronę, 2
      razy w tygodniu przez miesiąc. Po każdym karmieniu (mała jadła co 2-
      3h przez pierwsze 3 miesiące) musiałam ściągac pokarm przez 30min
      również w nocy. ale wytrwałam i jestem z siebie dumna że nie poszłam
      na łatwizne i nie dałam małej butelki po której by dłużej spała a ja
      bym miała więcej czasu dla siebie.
      Poza tym córeczka miała kolki, spała bardzo krótko zazwyczaj 30min.,
      wypisali nas ze szpitala z silna żółtaczką i codziennie przez 2
      tygodnie jexdziłam do szpitala na pobranie krwi. mala urodziła się z
      wada odbytu co wiazało sie z czestymi wyjazdami do lekarza i musiała
      byc operowana w 6 tyg..Po każdym karmieniu noszenie ok. 30 min na
      ręku żeby się odbiło bo się jej ulewało i nie mogła spac.
      Na dodatek ja długo dochodziłam do siebie, jeszcze po 2 miesiacach
      nie mogłam normalnie siedziec i ciągłe zastoje w piersiach.
      Mimo wszystko jestem zadowolona że przez to przeszłam, ze mi sie
      udało karmic przez 20 miesciecy i że udało mi się pomimo trudności
      jakoś zorganizowac dom a nie małe mieszkanie, choc mój mąż nie wiele
      mi pomagał.
      Jak widac każda ma inna sytuacje. Fajnie jak dziecko jest zdrowe,
      grzeczne, dużo śpi i na dodatek mamy pomoc. Łatwo wtedy krytykowac
      innych.
      • bweiher Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 26.04.09, 12:55
        vikisv napisała:

        > Zgadzam sie z autorka postu. Popieram jej dążenie do karmienia
        > piersia. Wiadomo że jest to najlepsze dla dziecka i nie rozumiem
        mam
        > które krytykują matke które chce dobrze dla swojego maleństwa.


        No ja przepraszam bardzo ale nikt tu nie skrytykował autorkę za
        karmienie piersią.


        Fajnie jak dziecko jest zdrowe,
        > grzeczne, dużo śpi i na dodatek mamy pomoc. Łatwo wtedy
        krytykowac
        > innych.


        No i znowu z tym krytykowaniem.Po pierwsze autorka nic nie napisała
        żeby miała dziecko chore,a więc wnioskuję ze małe jest zupełnie
        zdrowym niemowlakiem.Po drugie jeśli chodzi o wady dziecka to ja
        miałam dwójkę wcześniaków z czego jedno urodziło się z zarastającym
        przełykiem(o czym nie wiedzieliśmy na początku) i też miało
        operację.Roboty przy nich było masa bo jednak obrobić dwójkę to nie
        to samo co jedno.Ale w domu zawsze było wyprane,wysprzątane,wymyte
        i nikt głodny nie chodził.I żeby mi tu nikt nie gadał o idealnej
        matce polce albo o czymś takim.To po prostu się nazywa myślenie i
        dostosowanie do sytuacji.
        Żadnej z nas nie chodzi o karmienie ale o organizację pracy sobie i
        całej rodzinie.
        Zrozumiałabym gdyby to była kobieta dopiero co po porodzie,która
        jeszcze nie wie w co ręce włozyć,bo w tedy każda z nas miała taki
        problem.Ale tak nie jest.
        • bweiher Przepraszam autorkę wątku !! 26.04.09, 13:09
          Prosze o wybaczenie,nie doczytałam że piszesz że mały ma teraz 5
          miesięcy i jest już dobrze. Myslałam że mały ma 5 miesięcy a ty nie
          możesz ogarnąc domu.A to nie mogłaś zrobić jak mały miał miesiac.
          Moja wina,przyznaję się do błędu. Z miesięcznym dzieckiem miałaś
          prawo jeszcze się nie zorganizować.
          To co napisałam to się odnosiło do 5 miesięcznego dziecka,bo
          sądziłam ze nie możesz dać sobie rady z takim dużym niemowlakiem.
          Cofam moje słowa i jeszcze raz przepraszam.

          Nie cofam tylko tego co napisałam o sobie bo to prawda smile
          • maroco1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 26.04.09, 15:50
            moja polozna byla u mnie raz a powinna przychodzic przez 8tygodni, bo
            stwierdzila, ze radze sobie swietnie, z reszta w szpitalu tez sie moim synem
            nikt nie opiekowal od razu po cc wstalam do niego, przewijalam, karmilam,nawet
            na minute nie zostal oddany zadnej pielegniarce. Jak poszlam sie wykapac maz
            siedzial ze znajomymi i uwazal na niego.ja mam wszystkie udogodnienia, bo mam
            takie mozliwosci, ale jestem w stanie sobie poradzic i bez tego,wczoraj
            wyszorowalam cala lazienke choc byla czysta, bo po prostu lubie czasami sie
            potrudzic,poprzestawialam meble w pokoju dziececym, upieklam ciasto i przyjelam
            znajomych, czasu starczylo.organizowac zycie trzeba umiec i tyle
            • kiniox Re: Przepraszam autorkę wątku !! 26.04.09, 16:11
              Prędzej czy później, życie lubi uczyć pokory.
              • wrzosowa11 Re: Trzymaj się atucapijo 26.04.09, 21:37
                Atucapijo ja tam jestem z Tobą. Nie jestem wonder woman,a Twój
                szczery, otwarty post bardzo mi się podobał i rady bardzo
                fajne.Szczerze nie cierpię wzorowych gospodyń domowych, bo zwykle są
                nudne jak flaki z olejem ( ich dzieciom jest z nimi po prostu nudno)
                i brak im samokrytycyzmu.Kurz widzą,szklankę za słabo przezierną
                widzą, ale na wiele ważnych spraw są ślepe.
            • agatracz1978 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 26.04.09, 21:38
              Brawo, jeden raz zrobiłaś sama bez pomocy licznej 'służby" to co większość z nas
              robi każdego dnia. Faktycznie wyczyn ponad miarę. Moja córeczka ma 10 dni i sama
              sobie radzę od pierwszego dnia po porodzie (z pomocą męża oczywiście). Finansowo
              stać by mnie było na panie do pomocy, ale postanowiłam sama zająć się
              wychowaniem własnego dziecka i ogarnięciem własnego domu. Czas jak widać też
              znajduję, choć są dni kiedy nie wiem w co włożyć ręce. Nie przyszłoby mi do
              głowy pouczać czy krytykować dziewczyny, której jest ciężko i sobie nie radzi bo
              jej dziecko jest bardziej absorbujące. Ja wstałam po ciężkim porodzie i też nikt
              nie pytał czy potrzebuję pomocy i też sama zajmowałam się Małą. Kiedy miała
              fototerapię siedziałam przy niej całą noc i pilnowałam czy okularki nie spadły,
              karmiłam, przewijałam. Wstaję co kilka godzin bo karmię ją piersią, położna też
              stwierdziła, że dajemy sobie radę - co nie oznacza że nie mam dni kiedy nie daję
              rady bo Mała jest bardziej marudna albo nie chce jeść. I tak każdego dnia, nie
              tylko raz od wielkiego dzwonu. Acha i dom też sprzątamy z mężem każdego dnia.
              • maroco1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 26.04.09, 23:53
                widze, ze ci bardzo przeszkadza moja organizacja zycia, czyzbys czula sie
                niedowartosciowana tym, ze cie pewnie nie stac na to co ja mam,choc piszesz, ze
                moglabys miec. I co ma wychowanie dziecka do porzadku w domu? uwazasz, ze
                sprzataczka je odkurza, a firma je prasuje...big_grin ja nie mam problemow z
                organizacja dnia i nigdy nie mialam bajzlu w domu, sprzataczka nie musi
                codziennie przychodzic, umiem zadbac o to co mam. Ulatwilam sobie zycie i co z
                tego...umiem sie obyc bez tego.idz posprzatac dom, dobrze ci to zrobi
                • julimama79 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 27.04.09, 09:27
                  Tak, oczywiście, wszystkie zazdrościmy ci pustej główki i
                  kompleksów. Jaką ty jesteś prostaczką,żal mi ciebie. Gubisz się w
                  tym co piszesz, kreujesz się na wielką pania a słoma z butów
                  wychodzi. Ludzie szczęśliwi i bogaci nie piszą o tym bo nie mają
                  takiej potrzeby!!!! Ty musisz się dowartościowywać przed, jak
                  sądzisz ciemną masą bo w rzeczywistości duszą cię własne
                  kompleksy..Jesteś malutką, żałosną istotką. Na tym forum widzę wiele
                  inteligentnych kobiet z klasą, możesz być dla nich jedynie
                  pośmiewiskiem.
                  • aleksandra1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 27.04.09, 10:04
                    mysle, ze w tej dyskusji nie chodzi o licytacje, kto ma ile "sluzby"
                    do pomocy w domu, ani tez o wzajemne dogryzanie sobie, jesli ktos w
                    domu zajmuje sie wszystkim sam.

                    Sa rozne dzieci, sa rozne mamy. Inaczej wyglada teoria, o ktorej sie
                    slucha/czyta przed porodem, gdy robi sie plany co do organizacji
                    zycia po urodzeniu dziecka. I w wiekszosci przypadkow
                    wiekszosc "super-planow" idzie w leb, to codziennosc dyktuje
                    noworodek.
                    Rowniez mialam swoje wyobrazenie o tym, jak to zajme sie domem i
                    dzieckiem, jak na spokojnie bedziemy sie uczyc siebie nawzajem. Zeby
                    nie bylo - na pomoc domowa najzwyczajniej mnie nie stac, co w zaden
                    sposob nie ujmuje mojej godnosci i nie robie problemu z obowiazku
                    zrobienia prania, gotowania, czy zadnej innej domowej czynnosci.
                    Moj maz chetnie angazuje sie w prace domowe i mam w nim ogromne
                    wsparcie. Jednoczenie zdawalam sobie sprawe, ze po pojawieniu sie
                    dziecka, zmnienia sie dotychczasowe priorytety, ze bedzie brakowalo
                    czasu dla nas, rodzicow, ze skonczy sie spanie w weekend do
                    poludnia, ze wspolne wycieczki rowerowe odlozymy na blizej
                    nieokreslona przyszlosc.
                    Pochodze z domu, gdzie zawsze bylo duzo dzieci i zajmowanie sie
                    mlodszymi, w tym rowniez noworodkiem, nie jest dla mnie czyms
                    nieznanym.
                    W maju 2007 urodzila sie nasza corka... I co? Zaskoczyla mnie
                    rzeczywistosc, bo po chwili dopadla mnie depresja poprodowa,
                    skutecznie uniemozliwajaca mi realizacje tego, co zamierzalismy. Nie
                    bylam w stanie zrobic nic, ani przy sobie, ani przy dziecku, ani w
                    domu. I wcale dobrze mi w tym stanie nie bylo... Maz przejal stery
                    stajac sie matka, ojcem dla dziecka, kucharka, sprzataczka,
                    praczka...
                    Sa rozne powody nieradzenia sobie, przynajmniej poczatkowo, z
                    noworodkiem, ktore wcale nie musza wynikac z tego, ze matka jest
                    niezorganizowana, leniwa czy wygodna.
                    • kiniox Re: Przepraszam autorkę wątku !! 27.04.09, 10:27
                      Amen.
                      • ilsa32 Bez przesady. 27.04.09, 10:59
                        Witam. Nie chcę robić burzy w szklance wody. Urodzenie dziecka
                        zmienia wszystko ale nie tak żeby małż chodził w nieprasowanych
                        koszulach, wyjadać zapasy z zamarażarki a pranie robiła mama. Mam 2
                        miesięcznego malucha w domu. Ze szpitala wyszłam po 10 dniach mały
                        miał zapalenie płuc. Następnego dnia zostałam sama mąż w pracy. I co
                        i nic dałam sobie radę. Nie robię z siebie cudownej matki polki. nie
                        było innego wyjścia. W nocy wstawanie po trzy cztery razy,
                        nasłuchiwanie czy mały oddycha, w dzień karmienie gotowanie pranie
                        normalka. Mam i miałam czas na posiedzenie przed kompem i kawkę i
                        prysznic i kąpiel. Mały to normalny dzieć miewa bóle brzuszka
                        marudzi,trzeba go nosić i przytulać. Karmię piersią nie jestem na
                        diecie, bo madra peditra powiedziała że dieta na wszelki wypadek to
                        głupota. Miewam chwilekiedy mam dość ale jestem dorosłą kobietą to
                        moje życie i muszę sobie z nim poradzić i tyle.
                • agatracz1978 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 27.04.09, 17:24
                  maroco1977 napisała:

                  > widze, ze ci bardzo przeszkadza moja organizacja zycia, czyzbys czula sie
                  > niedowartosciowana tym, ze cie pewnie nie stac na to co ja mam,choc piszesz, ze
                  > moglabys miec.

                  Nie moja droga, ja nie muszę się dowartościowywać bo znam swoją wartość. Nie
                  interesuje mnie co masz i kto Ci obrabia sprzątanie, pranie czy gotowanie.
                  Zwyczajnie nie lubię chamstwa i buractwa, które sobą prezentujesz w każdym
                  poście. Chwalisz się swoją wielką organizacją pracy jako matka i żona a tym
                  czasem jest wiele kobiet, które robią same milion rzeczy więcej niż Ty i nie
                  robią z siebie kogoś niezwykłego. Starasz się udowodnić jaka jesteś
                  zorganizowana i poukładana i jak świetnie dajesz sobie radę ze wszystkimi
                  obowiązkami a tym czasem do pomocy masz sztab ludzi. Mnie to nie przeszkadza i
                  nie zazdroszczę, bo nie miałabym problemu z zatrudnieniem pomocy domowej gdybym
                  tylko chciała. Zwyczajnie nie widzę nic niezwykłego w tym, że mając tylko
                  dziecko na głowie dajesz sobie radę i dziwi mnie że potępiasz dziewczyny, które
                  oprócz wychowania dziecka mają dodatkowe obowiązki w domu i dają sobie radę.
                  Tylko to chciałam Ci pokazać - sprzątaczka, jedzenie na mieście, pralnia - nie
                  dziwne że nie masz bajzlu w domu, głupio byłoby żebyś go jeszcze miała. Nie
                  widzę nic złego w ułatwianiu sobie życia jeżeli masz na to ochotę, ale
                  porównywanie się do dziewczyn, które własnym nakładem pracy i sił robią wszystko
                  same jest zwyczajnie śmieszne. Acha co do Twojej rady - dom mam posprzątany,
                  ogród zadbany, trawnik skoszony smile i sama wiem co mam robić, żeby było mi
                  dobrze - nie musisz mi doradzać.


                  "Największym szczęściem jest dziecko! Może stu inżynierów postawić tysiące
                  kombinatów fabrycznych, ale żadna z tych budowli nie ma w sobie życia wiecznego."
                  • ania_kr Re: Przepraszam autorkę wątku !! 27.04.09, 20:17
                    Przeciez każde dziecko jest inne. Moje 2 miesięczne jest każdego
                    dnia inne. Są dni kiedy mam czas ugotować, posprzątać, zrelaksować
                    się i pobawić z dzieckiem. Są niestety i takie kiedy nic nie zrobię,
                    bo dziecko jest marudne i bardziej wymagające. Cieszę się że te złe
                    dni nie są codziennie, ale wiem że nie każdy ma takie szczęście.
                    Dlatego lepiej nie osądzać innnych.
                    A do mam przed porodem - jeśli nie ma pomocy babć to dobrze jest
                    przygotować sobie kilka dań do zamrażarki na czarną godzinę. Nie
                    koniecznie z diety eliminacyjnej, ale lepiej lekkostrawne.
                    • maroco1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 28.04.09, 21:00
                      i jeszcze dodam, ze duzo z was ma do pomocy rodzine, najczesciej mamusie, ktore
                      ugotuja, posprzataja itd. i tez chwalicie sie swietnym zorganizowaniem. To tez
                      odwalanie roboty przez kogos innego.
                  • maroco1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 28.04.09, 20:57
                    wybacz znam tysiace kobiet co maja trojke dzieci i zadnej pomocy i tez sobie
                    swietnie daja rade i nie sa tak niezorganizowane jak autorka.zawsze robilam
                    wszystko sama, w domu mialam mlodsze rodzenstwo i nimi sie zajmowalam,
                    sprzatalam itd. moja mama w tym czasie pracowala i tez jakos nikt nie chodzil w
                    pogniecionych ciuchach ani glodny.teraz nie musze tego robic, ale potrafie i
                    dobrze mi to zawsze wychodzilo.nie pyskuj wiec koteczku bo g... o moim zyciu wiesz
                    • agatracz1978 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 29.04.09, 09:42
                      jeżeli to do mnie to strasznie się wzruszyłam - jak zresztą zawsze czytając
                      Twoje wypociny wink acha i nie mów do mnie koteczku - zostaw to dla męża
                      • maroco1977 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 29.04.09, 12:12
                        Nudna jestes jak flaki z olejem, na miejscu twojego meza bym cie dawno
                        zmienila...a koteczku mow do swojegobig_grin
                        • agatracz1978 Re: Przepraszam autorkę wątku !! 30.04.09, 18:14
                          Ale nie jesteś na miejscu mojego męża. Nie spinaj się tak, troszkę luzu kobieto.
    • anilana Re: a po porodzie ... rady na przetrwanie 02.05.09, 10:25
      Dziewczyny czy wy widziałyście w ogóle tytuł wątku?
      Jestem jeszcze w ciąży, zaglądając tu miałam nadzieję, że się dowiem
      czegoś, właśnie tych kilka rad jak przetrwać po porodzie a tu jakaś
      kłótnia, licytacja kto miał lepiej kto miał gorzej kto miał pomoc a
      komu jej zabrakło
      Tylko po co te kłótnie??
Pełna wersja