sueellen
17.05.09, 18:08
Hej,
Jestem tu nowa. W ciąży od 7 tyg i 4 dni

- tyle pokazało piątkowe USG.
Mieszkam w Londynie.
Przed samym zajściem w ciążę i zaraz po, przekopałam fora internetowe,
przeróżne portale, książki i czasopisma na temat ciąży jak również szukając
porównań miedzy Polską a UK.
Chciałabym się podzielić swoim doświadczeniem.
Tydzień temu byłam u swojego GP (lekarz pierwszego kontaktu) i po wywiadzie
skierował mnie na natychmiastowe USG. Lekko krwawiłam i bolał mnie jajnik
przez co było podejrzenie ciąży pozamacicznej. Powiedział, że przesłał do
szpitala zlecenie badania, podał mój nr telefonu. Powiedział, że zadzwonią
najdalej następnego dnia i umówią mnie na badanie. Nie dzwonili, więc sama
próbowałam się dodzwonić, ale albo mówili, że w piątek nie wykonują albo nie
odbierali telefonu. W końcu po 5 dniach spanikowana i sama pojechałam na ostry
dyżur. To co tam mnie czekało przerosło moje oczekiwania.
Byłam gotowa na walkę, po wpisach na różnych forach sądziłam, że będę badana
przy tłumie ludzi itd... a było inaczej.
1. Zarejestrowali mnie wypytując przy tym np o religię (!), co mnie zaskoczyło
2. Dałam mocz do badania, zmierzyli mi ciśnienie
3. Położyli mnie w małej salce gdzie bardzo miła pielęgniarka z Filipin
pobrała mi krew. Założyła mi wenflon (tak to się nazywa?) w razie gdyby trzeba
było podać leki dożylnie.
4. Potem przyszedł lekarz. Bardzo miły - zaczął od przedstawienia się. Zrobił
wywiad. Następnie powiedział, żebym się rozebrała od pasa w dół, wskazał na
stos prześcieradeł obok, powiedział, żebym owinęła się jednym z nich i
położyła na leżance. On w czasie gdy się rozbierałam wyszedł, wrócił po 2 min
z pielęgniarką (najpierw zapukał). Zbadał wewnętrznie i znów wyszedł na czas
mojego ubierania się. Wrócił i skierował na USG. Niestety nie mogli go zrobić
w tym samym dniu. Zadzwonili następnego dnia i umówili mnie na badanie.
5. USG. W rejestracji zapytałam ile tak mniej więcej muszę czekać, bo powinnam
zadzwonić do pracy i powiedzieć o której przyjadę. Miła pani powiedziała, że
do 2 godzin. Naprawdę czekałam może 30 min. Weszłam do pokoju. Była tam babka
robiąca USG i stażystka lub studentka. Zapytała, czy się zgadzam, żeby była
obecna przy badaniu. Powiedziałam, że ok. Zapytały też, czy się zgadzam, aby w
tym czasie była również pielęgniarka i robiła ze mną wywiad, bo podobno
spieszę się do pracy. Pielęgniarka pokazała mi łazienkę, gdzie znów miałam się
rozebrać i owinąć w prześcieradło. Położyłam się na leżance. Kobieta odsunęła
tylko kawałek prześcieradła, żeby wsunąć mi głowicę do pochwy. Pozostałe 2
kobiety nie widziały mnie nagiej, bo byłam zakryta prześcieradłem.
Dodam, że przy obu badaniach zawsze zamykano drzwi na klucz! Bardzo pozytywnie
mnie to zaskoczyło. Takiego poszanowania intymności pacjenta nie spotkałam
nawet w prywatnych gabinetach w Polsce.
Ciąża okazała się być ok, wszystko było w porządku. Wiem, że w UK nie ma
zwyczaju podtrzymywania wczesnej ciąży, więc się trochę obawiałam.
To są moje pierwsze spostrzeżenia i jeśli tak ma być cały czas, to jestem
pozytywnie nastawiona do ciąży i porodu w Londynie. Mam prywatne
ubezpieczenie, ale te badania były akurat w państwowym szpitalu.