Jak to przezyc?

23.05.09, 00:01
Dziewczyny,

pomozcie smile 12 tydzien nadchodzi... jestem jeszcze troche oszolomiona nowina i
dreczy mnie to, ze na kazdym kroku musze sie zastanawiac, co moge robic, a
czego nie. I slysze naokolo "nie podnos rak" "nie dzwigaj" "nie mecz sie"
aaaaaaa. Pie...a mozna dostac smile Dbac o siebie owszem, ale czy mi cos z tego
zycia zostalo?? wink nie dosc, ze alkohol odstawiony, to nawet w kosza nie
pozwalaja grac sad
    • mond33 Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 00:11
      Hej
      Ale czemu masz się wszystkiego pozbawiać? Ciąża wcale nie jest stanem
      zmuszającym do pobytu w celi więziennej. Chyba, że jesteś w ciąży zagrożonej, no
      to inna bajka, ale jeśli nie, to nie ma powodów, dla których masz leżeć tylko
      plackiem i czekać na rozwiązanie. Wręcz przeciwnie. Korzystaj z uroków życia
      normalnie. Owszem alkohol odpada, parę jeszcze innych rzeczy, ale bez przesady.
      Da się spoko i zwyczajnie funkcjonować, a nawet trzeba. A to co słyszysz naokoło
      sobie po prostu daruj. W kosza graj póki to 12 tydzień. Za jakiś czas z
      większym, rosnącym bagażem z przodu będzie już nieco trudniejwink
    • kasia.46 Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 10:04
      mond ma racje, ciąża nie choroba rób to na co masz ochotę oczywiście
      z rozsądkiem, prócz alkoholu możesz w tak wczesnej ciąży właściwie
      wszystko! Pozdrawiamsmile
    • miska-moniska Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 10:09
      chyba przesadzasz, jak ciąża zdrowa możesz robić wszytsko i jeść
      praktycznie wszystko. A rady cioć i babć - olej równym sikiem
      • figa33 Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 12:29
        Moje życie nie uległo żadnej metamorfozie z powodu ciąży. Dziś jestem już na finiszu (prawie 38 tc) ale w 12 tc nawet nie przyszło mi do głowy rozpaczać, że czegoś mi nie wolno itp. Oczywiście skłamałabym, gdybym napisała, że życie w ciąży jest identyczne z tym sprzed ciąży. Są drobiazgi - ustępstwa, na które naturalnie trzeba pójść, ale ich lista, przynajmniej w moim przypadku wcale nie jest długa. Musiałam niestety odpuścić w 100% surowe mięso - brak odporności na toxo. Razem z nim sushi i surowe jajka, chociaż raz machnęłam kawałek tiramisu, nie mogłam sie powstrzymać wink
        Alkohol generalnie też odstawiłam całkowicie, ale kilka razy okazyjnie pojawiał się w potrawach (sosach itp), wczoraj też akurat wypiłam pół małej szklaneczki czerwonego wina do kaczki.
        Poza tym normalnie sprzątam do dziś mieszkanie, odkurzam, piorę, pucuję łazienkę,prasuję (teraz już głównie na siedząco), robię zakupy. Moja koleżanka będąca również w ciąży od samego jej początku ma panią do sprzątania mieszkania i zakupów...Do 8 miesiąca normalnie pracowałam, na 9 miesiąc postanowiłam jednak zwolnić i jakoś jednak spróbować się przygotować smile
        Umarłabym gdybym miała zezygnować z ruchu, aktualnie wciąż chodzę na fitness dla ciężarówek oraz na basen, dzięki czemu wciąż mogę bez najmniejszego zmęczenia przepłynąć kilometr.
        To wszystko oczywiście ma miejsce w przypadku prawidołowo przebiegającej ciąży, czego każdej naprawdę życzę. Dzieki temu moje życie naprawdę w żaden drastyczny sposób sie nie zmieniło, prawdziwa zmiana nastąpi dopiero za 2 tygodnie wink
        To wszystko jest absolutnie do przeżycia, myślę że już za kilka tygodni sama sie do tej myśli przyzwyczaisz smile
    • evecasidy Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 12:36
      czesc czyjestes koszykarka?smile bo ja jestem tz byłam i tez mi doskwiera ze ni
      moge sobie juz pograc i tez jestem w 12tcsmile ale podoba mi sie to ze wszyscy sie
      omnie martwi ... i ciesz si ze nadeszły czasy ze cos zaczał robic moj mazsmile i
      nawet nie musze go do tego 10 razy namawiacsmile
      • kiraout Re: Jak to przezyc? 23.05.09, 14:45
        Słuchaj, powiedz sobie tak: ciąża trwa tylko kilka miesięcy, a potem jest reszta życia. ...Czasem z chorym dzieckiem, jeśli z jakiegoś względu np. urodzi się za wcześnie.
        Ja miałam takie przeżycie. Moja córka urodziła się w 28 tyg!!! Jest cała i zdrowa, ale to cud, jeden na 100. Przez cały czas niepewności (czyli gdzieś około 3 lat wyrzucałam sobie wszystko (!), co mogłam zrobić za dużo i za bardzo (nie wiadomo dokładnie dlaczego urodziła się tak wcześnie). I to jest dodatkowy koszmar, bo, kurka, w kosza pograsz jeszcze nie raz, dom dosprzątasz sobie po ciązy. A w ciąży jesteś właśnie tu i teraz i masz wyjście tylko w dwie strony, taka jest prawda i myślę,że ostrożności nie zawadzi w tym wypadku nigdy!
        Mówię tak, bo nie życzę nikomu tego, co przeszłam ja, mój mąż, cała rodzina i moje dziecko przede wszystkim smile
        A poza tym pozdrawiam smile
        • rodned no wlasnie 23.05.09, 20:48
          tak samo mowi lekarz prowadzacy i kolezanka z 3 letnim czlowiekiem smile

          spytalam lekarza jak latanie samolotem, jak jazda na rowerze itp a on mi na to,
          ze beda mi takie zwariowane pomysly przychodzic do glowy.

          Poza tym nie bardzo mozna olac wszystkich naokolo jak sie z nimi mieszka smile
          licznie. na razie wpieprzam zelki i zelatyne na okraglo i na to mi pozwalaja,
          ale na cole w ilosciach sprzed ciazy to juz patrza krzywo smile
          • nglka Re: no wlasnie 23.05.09, 22:45
            rodned napisała:

            > tak samo mowi lekarz prowadzacy i kolezanka z 3 letnim czlowiekiem smile
            >
            > spytalam lekarza jak latanie samolotem, jak jazda na rowerze itp a on mi na to,
            > ze beda mi takie zwariowane pomysly przychodzic do glowy.
            >
            > Poza tym nie bardzo mozna olac wszystkich naokolo jak sie z nimi mieszka smile
            > licznie. na razie wpieprzam zelki i zelatyne na okraglo i na to mi pozwalaja,
            > ale na cole w ilosciach sprzed ciazy to juz patrza krzywo smile

            Czego więc OD NAS oczekujesz?Pytasz jak to przeżyć, dostajesz rady i twierdzisz,
            że nie możesz z nich skorzystać: i tu pojawia się kilka totalnie mało istotnych
            kwestii.
            Co z tego, że z nimi mieszkasz? No, jeśli tak podchodzisz do sprawy, że nie
            wypada, bo z nimi mieszkam to poczekam jakiś rok aż założysz post na niemowlaku:
            "ratunku, moja rodzina wie lepiej jak wychować moje dziecko, ciągle je noszą i
            na każdym kroku upominają jaką jestem złą matką, co mam zrobić? przecież się nie
            sprzeciwię, w końcu z nimi mieszkam!".
            Tak, trochę bardzo ironicznie ale równie prawdziwie.

            Rozwiązań jest wiele: olać że patrzą krzywo i skwitować, że lekarz nie widzi
            przeciwwskazań i niech się z nim kłócą. Można tez nzlaeźć sobie własne lokum. I
            tak dalej. Ale trzeba chcieć znaleźć rozwiązanie i się trochę w tym celu
            poświęcić - a ty byś najwyraźniej chciała, żeby samo się znalazło.
            Takie rzeczy to tylko w erze.
            • nglka Re: no wlasnie 23.05.09, 22:47
              A żelki to jeszcze większy syf od coli.
              I jesli twoja cudowna rodzina tak się o ciebie troszczy, to nie wiem, czy
              współczuć Im, czy Tobie Ich, czy może Tobie siebie samej, skoro o tym nie wiesz.
              • rodned Re: no wlasnie 23.05.09, 23:15
                hmmm, dużo jadu...
                to już chyba sobie wole sama poradzić z rozterkami...
            • rodned jednak odpowiem konkretnie 23.05.09, 23:21
              nglka napisała:


              >
              > Czego więc OD NAS oczekujesz?

              Rozmowy, dzielenia sie watpliwosciami, znalezienia kogos z podobnymi refleksjami


              > Co z tego, że z nimi mieszkasz?

              To z tego, że szanuję moja rodzine i wierze, ze nie wszystko wiem najlepiej,
              czasem mama lub babcia maja wieksze doswiadczenie niz 20latka. Poza tym jestem
              przekonana, ze kieruja sie troska o zdrowie moje i dziecka, a nie wymyslami.

              No, jeśli tak podchodzisz do sprawy, że nie
              > wypada, bo z nimi mieszkam to poczekam jakiś rok aż założysz post na niemowlaku
              > :
              > "ratunku, moja rodzina wie lepiej jak wychować moje dziecko, ciągle je noszą i
              > na każdym kroku upominają jaką jestem złą matką, co mam zrobić? przecież się ni
              > e
              > sprzeciwię, w końcu z nimi mieszkam!".
              > Tak, trochę bardzo ironicznie ale równie prawdziwie.

              wierz mi, po twojej wypowiedzi nie zaloze juz zadnego postu
              >
              > Rozwiązań jest wiele: olać że patrzą krzywo i skwitować, że lekarz nie widzi
              > przeciwwskazań i niech się z nim kłócą. Można tez nzlaeźć sobie własne lokum. I
              > tak dalej. Ale trzeba chcieć znaleźć rozwiązanie i się trochę w tym celu
              > poświęcić - a ty byś najwyraźniej chciała, żeby samo się znalazło.
              > Takie rzeczy to tylko w erze.
              >
              >
              wydaje mi sie, ze za szybko oceniasz osobe po dwoch wypowiedziach. zycze milego
              dnia i przepraszam, ze odwazylam sie dysktuowac z twoja rada.
              • nglka Re: jednak odpowiem konkretnie 23.05.09, 23:33
                rodned napisała:

                > nglka napisała:

                > Rozmowy, dzielenia sie watpliwosciami, znalezienia kogos z podobnymi refleksjam
                > i

                Ok, ja jednak z pierwszego posta zrozumiałam, że oczekujesz rad jak uniknąć
                a) takiego gadania
                lub
                b) jak sobie z nim radzić

                Dostałaś rady na obie opcje.
                Na początku posta napisałaś: Pomóżcie. Zatem zasugerowałaś, że potrzebujesz rad.
                A nie rozmowy, dzielenia się wątpliwościami (?). I do tego się odniosłam

                > To z tego, że szanuję moja rodzine i wierze, ze nie wszystko wiem najlepiej,
                > czasem mama lub babcia maja wieksze doswiadczenie niz 20latka.

                To oczywiste, że czasem ktoś wie od nas lepiej ale jeśli POZWALASZ DECYDOWAĆ
                innym co możesz a czego nie to nijak ma się do szacunku w stosunku do samej
                siebie i Ich w stosunku do Ciebie. Widzisz tę subtelną różnicę pomiędzy "krzywo
                patrzą", czy nakazują "nie podnoś rąk" a rozmową, że "a może..."?


                > wydaje mi sie, ze za szybko oceniasz osobe po dwoch wypowiedziach. zycze milego
                > dnia i przepraszam, ze odwazylam sie dysktuowac z twoja rada.

                Nie oceniam osoby. Oceniam sposób myślenia, który Ty osobiście przekazałaś w
                temacie.
                I robię to nie po to, by wylać trochę jadu, tylko po to, byś wyciągnęła kilka
                wniosków. Szkoda, że nieefektywnie ale nie moje życie.

                ...Ty dajesz sobie prawo do oceniania mojego postu, ale Twojej wypowiedzi już
                nie wolno? Ty możesz napisać, że w mojej wypowiedzi jest wiele jadu ale ja nie
                mogę napisać, że w Twojej brak logiki, że prośba z pierwszego postu nie idzie w
                parze z Twoją odpowiedzią, do której się odniosłam? Gdzie tu logika koleżanko? smile
    • agula1304 Re: Jak to przezyc? 28.05.09, 23:51
      Kochana Ty sie w ogole niczym nie przejmuj. Ciaza to piekny stan a
      nie choroba. Mozesz robic wszystko na co masz ochote, nie zapominaj
      jednak ze nie jestes sama i przeciazenie organizmu moze nie do konca
      byc tym co potrzebujesz. Wszystko dozwolone w ramach zdrowego
      rozsadku. Moja ciaza przebiegala super gdzies ok 12 tygodnia
      postanowilam umyc okna, niby nic takiego- cale dwie sztuki umylam-
      wydawalo mi sie ze nie powinno nim mi byc, nawet sie nie zmeczylam a
      mimo to kilka godzin pozniej dostalam krwawienia. Nie musze chyba
      pisac jak bardzo sie wystraszylam. Lekarz pokiwal mi palcem i
      powiedzial, abym wybila sobie z glowy podobne prace domowe i mam
      pamietac ze to wszystko co robimy na codzien nie zawsze sluzy
      naszemu dziecku i naszemu organizmowi.Podobno podnoszenie rak do
      gory sprawia, ze wiezadla podtrzymujace macice sie rozluzniaja i
      moze dojsc do skurczy.W zyciu nie przyszlo mi to do glowy tym
      bardziej ze czulam sie rewelacyjnie!!! Lepiej nie ryzykowac i
      poczekac. oczywiscie nie oznacza to, ze masz lezec plackiem w
      domu!!! wystarczy tylko inna forma sportu, relaks i usmiech na buzi
      wszystko z doza wywazenia. Dzis moja corcia ma 4 miesiace. ale
      tamtych chwil nie zapomne do konca zycia.Teraz ciaza w tych
      tygodniach jest takim pojeciem abstrakcyjnym bo niby wiesz, ze
      fasolka jest, ale nie czujesz jej. Pierwsze ruchy beda niesamowite,
      wyczekuj ich, sluchaj wlasnego ciala i instynktu i pamietaj ze
      wszystko co robisz rozbisz dla Was dwojga. warto unikac sytuacji w
      ktorych moze sie cos stac np upadek. Ale cala reszta dozowlona,
      wazne abys byla wesola i usmiechnieta a wtedy dzidzius tez bedzie
      szczesliwy!!! pozdrawiam, i zycze wspanialej ciazy!
    • 18_lipcowa1 Re: Jak to przezyc? 29.05.09, 08:51
      dobre rady olac
      sluchac intuicji- o ile ona istnieje
      nie pic, nie palic, nie uprawiac urazowych sportow
      poza tym WSZYSTKO mozna
      • kartoffeln_salat Re: Jak to przezyc? 29.05.09, 20:35
        Wszystko można jeśli tylko się da smile.
        Bo ja też wszystko chcialam, ale sie nie dało np. wrócić ze sklepu,
        wejść po schodach, schylić sie po garnek do szafki...
Pełna wersja