kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy?????

26.05.09, 14:32
jestem w 12tc i jeszcze nie powiedzial z przyczyn koniecznych... ale za 2
tygodnie juz powiem.. ale pytanie kiedy wy powiedziałyscie i jaka była
reakcja... ja sie troche obawiam bo u mnie szefowa ma podejscie " ciąża to nie
choroba" i " każe pracowac jak najdłużej" moje kol z pracy do 8 miesiecy
pracowały...
    • myszka_1405 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:14
      u mnie tez mowia ze to nie choroba i powinno sie chodzic do konca.... ale ja jak sie dowiedzialam to w sumie prawie od razu powiedzialam, czyli w 9 tyg.
      i w 4 miesiacu ciazy poszlam na zwolnienie do konca (wczesniej chodzilam do pracy w kratke)
    • ptysiek9876 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:24
      ja sie troche obawiam bo u mnie szefowa ma podejscie " ciąża to nie
      > choroba" i " każe pracowac jak najdłużej" moje kol z pracy do 8 miesiecy
      > pracowały...

      Co się martwisz szefową!!! Jak się będziesz źle czuła to lej na szefową i idź na
      L4, po co masz się denerwować.

      Ja powiedziałam od razu chyba już ok 5tc bo mdliło mnie strasznie i wiecznie
      brzuch mnie bolał, pracowałam do 12tc bo wylądowałam w szpitalu i od tego czasu
      siedzę sobie w domku (39tc)
      • slonko1335 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:35
        Nie powiedziałam ani za pierwszym ani za drugim razem bo nie zdążyłam, w 6 tc
        wylądowałam w szpitalu i w ten sposób się dowiedzieli, bo nie stawiłam się w
        pracy. Na zwolnieniu byłam już do końca ciąży.
        • joanieczka Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:43
          Ja przy pierwszej ciąży nic nie mówiłam. Niestety w trzecim m-cu
          poroniłam i poszłam wtedy na tydzień zwolnienia. No i wtedy to już
          wszyscy wiedzieli co się stało, bo raptem zniknęłam i wszyscy się
          zaczęli tym interesować. A i tak połowa kobit się domyślała i
          szeptała, że ja o chyba w ciąży jestem smile Nie zawsze da się to
          ukryć. Nawet jak nic jeszcze nie widać.
    • joanieczka Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:39
      Powiedziała już na samym początku ok. 5 tc., bo miałam problemy.
      Dostałam plamień i strasznie bolał mnie brzuch. Do ok. 13 tc.
      przebywałam na zwolnieniu, potem wróciłcm na miesiąc i
      rozchorowałam, więc kolejne 2 tygodnie w domu i do połowy siódmego m-
      ca pracowałam. Teraz jestem na zwolnieniu.
      Oczywiście w pracy szefowa powiedziała mi, że w pracy to mnie widzi
      do siódmego miesiąca i mam iść na zwolnienie, bo będzie mi już
      ciężko itd. A koleżanki z pracy w drugą stronę..."ja to się dobrze
      czułam i do końca pracowałam. W dniu porodu to w pracy byłam". A
      kiedy to było 20-26 lat temu??? Jeśli źle się czuję to idę na
      zwolnienie i nie narażam siebie i dziecka, a tym bardziej jeśli
      zasłabłabym, to żadna z koleżanek nie będzie odpowiadała za to co
      się stanie, bo to ja przyszłam do pracy z własnej woli! A u
      koleżanek to sie gadki zmieniały :"Ty powinnaś wypocząć", "ty
      powinnaś iść na zwolnienie", no a kiedy już wspomniałam że idę na
      zwolnienie, bo naprawdę źle się czuję (boli mnie kręgosłup i puchną
      nogi od siedzenia po 8 godzin przy kompie), to znowu się zaczyna: "a
      tyleczasdu cię niebędzie?" itd. Bo nie będzie komu robić za mnie,
      dopóki kogoś na zastępstwo za mnienie przyślą.
      Jak widzisz każdy bda o swoje interesy i tak ten świat jest już
      skonstruowany. Dlatego jeśli będziesz czuła się źle to idziesz na
      zwolnienie i już. A o ciąży powinnaś powiedzieć, tym bardziej jeśli
      masz szkodliwe warunki pracy...
    • princy-mincy Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 15:58
      ja powiedzialam szybko, w 6 tc, bo mieli mnie przydzielic do nowego
      projektu, wiec ich musialam uprzedzic, ze nie moze to byc nic
      strasznie wymagajacego
      na szczescie pracuje w dosc przyjaznej ciezarnym firmie i u nas non
      stop ktoras dziewczyna jest na L4 z powodu ciazy, ale tragedii nie ma
    • wakacyjna_iguana Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 21:47
      W pracy przy pierwszej ciąży przyniosłam zaświadczenie od gina w 8 tyg. ciąży.
      • kruszynka09 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 22:11
        powiedziałam ok 12tc,a w 14tc się rozchorowałam i od tej pory jestem na
        zwolnieniu obecnie 30tc
    • luna15 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 22:20
      Czyli jednak to choroba.
      A czy są przypadki ze ktoś w ciąży normalnie funkcjonował?
      • yesss Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 22:47
        zdecydowanie tak! Jasmile W pierwszej ciąży pracowałam jeszcze w
        poniedziałek, we wtorek nie przyszłam bo dostałam zapalenia oskrzeli
        a w sobotę urodziłam. Teraz w drugiej ciązy jestem w 39 tygodniu i w
        zeszłym tygodniu jeszcze normalnie pracowałam, w tym się już
        oszczędzam ale to bardziej ze względu na upały niż na ciążę.
        Codziennie zasuwam po córkę do szkoły przez całe miasto samochodem,
        sprzątam, piorę, gotuję, robię zakupy. We wtorek 2 czerwca idę na
        cesarkę, mam nadzieję że się nic wczesniej nie wydarzy bo mi to nie
        pasismile A teraz jak nie idę do pracy to i tak siedzę pod kompem i
        mam stały kontakt z pracą. Ale nie generalizujmy, ciąża to nie
        choroba, ale każdy czuje się tak jak się czuje. To że ja się czuję
        dobrze to nie znaczy że każdy tak ma i daleka jestem od robienia z
        siebie bohaterki za jakąś cenę. Jeśli ktoś źle się czuje w ciąży to
        jego miejsce jest w domu/szpitalu a niekoniecznie w pracy. Pewnie
        gdybym miała ciężką pracę, nienormowany czas, delegacje, dojazdy z
        przesiadkami to bym nie cwaniakowała tylko pewnie siedziała w domu.
        A w ogóle o tej ciąży powiedziałam w pracy w jakimś 23 tygodniu
        ciąży jak się już jej nie dało ukryćsmile a to i tak nie każdemusmile
        • luna15 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 23:14
          Uff, zaczynałam sie bowiem serio i wcale niezłośliwie zastanawiać czy stan
          ciążowy co do definicji nie jest jakąś patologią.Kobieta zachodzi i zaraz albo
          po 1 trymestrze na L4...Co sie dzieje? Wiadomo że troche ciężej ze boli
          kregosłup, nogi puchna, bywa niedobrze ale czy to oznacza ze zaraz trzeba brać
          zwolnienie?
          Przecież większość kobiet będących na zwolnieniu wcale nie oszczędza sie w domu.
          • yesss Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 23:43
            myślę że to się wiąże z tym że zwolnienie jest płacone 100% w ciąży
            a nie 80 jak przy chorobie, poza tym lekarze chetnie wydają L4 w
            ciąży czy trzeba czy nie trzeba. W tej ciąży zdarzyło mi się
            siedzieć w domu tydzień z chorującą córką i muszę powiedzieć że
            natychmiast gorzej się poczułam. Wolę ruch, zmiany, wir pracy - ale
            zastrzegam się że nie było żadnych powikłań, zagrożenia, w obu
            ciążach nie wymiotowałam, nie miałam cukrzycy, ciśnienia etc.
            • joanieczka Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 26.05.09, 23:56
              Ja byłam na zwolnieniu kilka razy. Na początku, bo miałam ciążę
              zagrożoną - krwiak, plamienia, potem skurcze...nie mogłam się
              ruszyć, bo czułam potworny ból. Mąż woził mnie średnio co 2 tyg. na
              usg kontrolne. Masakra. Od leżenia na dupie miałam dosyć. I nic
              tylko telewizja i wyczekiwanie na męża aż wróci to będę miała sie do
              kogo odezwać.
              Owszem zwolnienie jest wygodne i znam takie osoby, które brały je
              bez żadnych szczególnych powodów. Oczywiście ciąża niejest chorobą.
              Ale jeśli dzieje się coś niedobrego, to lepiej nie ryzykować. Ja już
              jedną ciążę straciłam,bo w żaden sposób się nie oszczędzałam,
              myślałam, że mogę góry przenosić, ale okazało się, że jednak nie sad
              No i się przeliczyłam.
              • yesss Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 00:18
                to co jest dobre dla jednej niekoniecznie jest dobre dla innejsmile
                Przy komplikacjach jeśli lekarz każe leżeć to trzeba i nic nie można
                poradzić. Natimast nadużywanie zwolnień w ciąży jest powszechne bo
                nikt nie podważy opinii lekarza o tym że ciężarna źle się czuje.
                • joanieczka Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:59
                  Niestety tak to już jest smile I nie zmieni się tego. A w pracy
                  przecież nie będą nam zaglądać do karty ciąży czy robić badań
                  ginekologicznych. Całę szczęście smile
      • osa551 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 22:29
        > A czy są przypadki ze ktoś w ciąży normalnie funkcjonował?

        Ja w dwóch ciążach pracowałam prawie do końca ósmego miesiąca. W drugiej ciąży
        jeździłam do pracy godzinę i godzinę wracałam 26 km w jedną stronę.

        Mam dwoje zdrowych dzieci, urodzonych w terminie.

        Jak na standardy tego forum jestem kompletnie nienormalna.
    • pagaa Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 07:09

      u mnie nie było problemów, powiedziałam szefowi na drugi dzien jak się sama
      dowiedziałam. jemu tez się niedawno dziecko urodziło, z problemami niestaty, tak
      więc ucieszył się, nawet podpowiedział co do wyboru lekarza, potem cały czas się
      pytał jak i co, zresztą my w pracy mamy taka atmosferę, że wszystko sobie
      opowiadamy. potem nawet miałam juz dość, bo jak tylko siedziałam z gorsza miną,
      to zaraz było czy na pewno się dobrze czuję itp. (ileż mozna się usmiechać;P).
      Zresztą widziałam jak traktowane były inne ciężarne, także bez oporów po prostu
      podzieliłam się wesołą nowinąwink
    • easyblue Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 08:07
      Jestem w 20 tc. Jeszcze nie powiedziałam. Zamierzam to zrobić w tym lub
      przyszłym tygodniu.
      Im krócej wiedzą, tym są zdrowszetongue_out
    • efidorek Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 09:40
      zarówno w pierwszej, jak i w obecnej ciąży powiedziałam pracodawcy w
      momencie, kiedy już miałam potwierdzenie, że jestem w ciąży i że
      jest ok (po wizycie u lekarza, usg itd). Moim zdaniem lepiej jest
      informować kierownika szybko z kilku powodów. Jeśli powiesz na
      jakimś bardziej zaawansowanym etapie ciąży, to pracodawca myśli, ze
      wiedziałaś i ukrywałaś, więc coś jest nie tak z twoją postawą wobec
      niego wink Jeśli źle się poczujesz, musisz nagle wybiec do toalety z
      powowdu mdłości lub coś w tym stylu, to pracodawca wie, z jakiego
      powodu i nie dziwi go twoje zachowanie. Jeśli pracodwaca jest fair,
      to odsunie się od pracy przy komupterze na 4 h lub ewentualnie od
      innych zajęć, które mogłyby być szkodliwe/uciążliwe lub po prostu
      nieprzyjemne dla kobiety w ciąży - wbrew pozorom nie wszyscy
      pracodawcy to potwory, znam przypadek, gdzie na wiadomość o ciąży
      pracownicy szef sam zamówił jej podnóżek po biurko, na wypadek gdyby
      puchły jej nogi i zmienił jej miejsce pracy na takie bliżej okna,
      gdyby było jej duszno i chciała sobie troszkę przewietrzyć smile Itd.
      Prawdę mówiąc u mnie za każdym razem reakcja przełożonych była
      pozytywna.
      O odnośnie podejścia twojej szefowej, która "każe pracować jak
      najdłużej" - to nie szef decyduje o tym, czy pracownica w ciąży
      korzysta ze zwolenienia lekarskiego, tylko lekarz. Co ona może ci
      kazać w takim przypadku? To jest co najwyżej jej pobożne życzenie.
      • justynek2009 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 10:32
        Ja w ciąży jeszcze nie jestem ale zamierzam zanieść zaświadczenie od lekarza o
        moim stanie jak tylko potwierdzi on ciąże.Pracuje po 8-9 godzin dziennie na dwie
        zmiany,praca stojąco-chodząca,dżwiganie itd smilegeneralnie nie dla
        ciężarnej...nie ma możliwości żeby szefowa przeniosła mnie na
        stanowisko,,siedżące,, bo takiego poprostu nie ma...
      • joanieczka Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 13:09
        Ja pracuję w urzędzie po osiem godzin przy kompie i nikt mi nie
        proponował żebym siedziała przy monitorze tylko 4h. Usłyszałam
        tylko, że to taka praca i nic innego nie da się zrobić. Mogę sobie
        jedynie rodzić częściej krótkie przerwy, żeby troszkę pochodzić po
        korytarzu...
        A praktycznie wyglądało to tak, że siedziałam całe 8 godzin przy
        kompie, nawet śniadanie wcinałam mając masę papierów na biurku i co
        chwila ktoś przychodził i tylko dorzucał mi kolejną partię. A kiedy
        chciałam zrobić sobie przerwę to już byla pilna sprawa i sprint do
        szefowej, że niby ja nie chcę mu sprawy załatwić...a przecież
        powiedziałam, że zrobię za moment bo chcę np. zjeść coś lub robię w
        chwili obecnej co innego. Poprostu w łeb sobie strzelić. Wszyscy
        niby tacy fajni i mili a w rzeczywistości mieli w d... to czy się
        dobrze czułam czy nie.
        Także różnie to bywa smile
    • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 10:37
      "ja sie troche obawiam bo u mnie szefowa ma podejscie " ciąża to nie
      > choroba" i " każe pracowac jak najdłużej" moje kol z pracy do 8 miesiecy
      > pracowały..."

      No SZOKUJACE po prostu, pracowac w ciazy, i co wiecej-do osmego miesiaca...ech,
      w d...ch sie wam poprzewracalo od tego L4 na zyczenie, bez wskazan medycznych
      (uwaga dla ewentualnych dyskusji-nie mam na mysli zwolnien uzasadnionych
      rzeczywistym wskazaniem medycznym, ani nawet faktycznym wyczerpaniem).

      Ja sie nie dziwie przyslowiowemu polskiemu przedsiebiorcy, ktory ma opory przed
      zatrudnieniem ciezarnej, skoro taka po tygodniu pracy krzywo pierdnie i od razu
      pogna ochoczo na L4 do konca ciazy.
      Szkoda tylko, ze cierpia na tym uczciwe kobiety, ktorym nikt nie chce zaufac (ze
      zrozumialych wzgledow).
      • 3.mamuska Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 10:52
        W pierwszej ciąży powiedziałam tak ok. 12 tyg, szef przyjął to ze spokojem, a
        dodam, że pracuję w dużej prywatnej firmie i kobiet jest tam niewile. W
        pierwszej ciąży pracowałam do końca. W drugiej poinformowałam szefa też tak ok.
        10 tyg i na zwolnienie poszłam 2 tyg. przed terminem bo dzidziusiowi na świat
        się spieszyło smile. Teraz jestem w trzeciej ciąży i powiedziałam już w 7 tyg. bo
        ciąża była zagrożona, cały czas jestem na zwolnieniu (31 tydz.), ale jak szef
        dzwoni "po poradę w domu" to nie odmawiam, bo skoro on zawsze był wobec mnie w
        porządku, to dlaczego ja nie miałabym być. Jeśli chodzi jednak o informowanie o
        ciąży to z doświadczenia mojego małżonka, który tez jest szefem wiem, że im
        prędzej tym lepiej, bo najgorzej jeśli kobieta sama nie powie, a wszyscy wkoło
        łącznie z przełożonymi o tym już wiedzą.
      • yadrall Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 10:52
        U mnie w pracy wiedzieli od samego poczatku,bo niestety wyladowalam
        na zwolnieniu (4 poronienia i teraz krwiak,a do tego pobyt w
        szpitalu ze wzgedu na cukrzyce-insulina). W poniedzielek jednak ide
        do gina i mam nadzieje,ze dostane zgode na powrot do pracy-dodam,ze
        musze do niej doleciec prawie 2000km smile No i praca jest na 2 zmiany,
        stojaca (innej nie ma),choc nie dzwigam,ale ja juz sie nie moge
        doczekac!!! Niestey nie jest powiedziane,ze i tak za miesiac czy dwa
        nie skonczy sie zwolnieniem,bo potem to ja juz ide na macierzynskismile

        Moze gdyby w PL za chorobowe w ciazy placili tak jak np. w UK ok.30%
        pensji to ciaza przestalaby byc choroba,a na zwolnieniu bylyby te
        dziewczyny,ktore faktycznie bylby zmuszone przez stan zdrowia...
        • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 10:58
          "Moze gdyby w PL za chorobowe w ciazy placili tak jak np. w UK ok.30%
          > pensji to ciaza przestalaby byc choroba,a na zwolnieniu bylyby te
          > dziewczyny,ktore faktycznie bylby zmuszone przez stan zdrowia..."

          Placa 100% do dwoch tygodni choroby, pozniej mniej,bo ok 80% (nie mialam okazji
          sprawdzic , a nie chce mi sie grzebac w komputerze teraz), za to na te dluzsze
          zwolnienia zadaja certyfikatu lekarskiego. Nie ma mowy o jakichs lewych
          zwolnieniach "bo tak" z okazji ciazy, i moim zdaniem, jest to zdrowe wyjscie.
    • masafiu Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 11:32
      Ja powiedzialam od razu, w 5tyg, jak sie dowiedzialam.
      Poki nic sie nie dzieje zlego bede siedziec w pracy.
      Wkurzaja mnie dziewczyny co z czystego lenistwa ide z byle powodu na
      L4.
      Potem jest ogolna opinia,ze bab to lepiej nie przyjmowac, bo jak
      zajdzie, to najpierw L4, potem macierzynski i rok jej w pracy nie
      ma. Oczywiscie pomijam kobiety faktycznie chore.

      Ja mialam mdlosci w pracy i generalnie nie czulam sie bosko,ale
      pracowalam. Teraz od 15th puchna mi nogi, kregospul boli ale tak
      sobie ustawiam podnozek i krzeslo,ze nie jest zle.

      Generalnie to mam szefa bardzo wyrozumialego,ale wole tego nie
      naduzywac, bo kto wie, co bedzie w pozniejszych tygodniach.

      A swoja droga, siedzac w domu, to bym chyba padla z nudow smile
      • evecasidy Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:12
        Dziewczyny nie moge słuchac tych ktore maja pretensje do lasek ktore od tak ida
        na zwolnienie .. KURNA!!!! maja takie prawo!!!!! a najbardziej wkurzaja mnie
        pracocholiczki ktore mysla tylko o pracy, zamiast o sobie. Ciąza jest to
        niesamowity "STAN" i nalezy nam sie wyjatkowe traktowanie!
        A TYM BARDZIEJ DZIWIA MNIE KOMENTARZE TAKIE Z UST KOBIET..... ZE NIE POWINNY
        SOBIE OD TAK CHODZIC NA ZWOLNINIE BO POTEM NIE CHCA KOBIET PRZYJMOWAC DO PRACY
        BO JAK ZAJA W CIAZE TO ODRAZU L4.....
        NIEKTORE LASKI MAJA COS Z GŁOWĄ NA SERIO!
        • ptysiek9876 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:35
          evecasidy napisała:

          > Dziewczyny nie moge słuchac tych ktore maja pretensje do lasek ktore od tak ida
          > na zwolnienie .. KURNA!!!! maja takie prawo!!!!! a najbardziej wkurzaja mnie
          > pracocholiczki ktore mysla tylko o pracy, zamiast o sobie. Ciąza jest to
          > niesamowity "STAN" i nalezy nam sie wyjatkowe traktowanie!
          > A TYM BARDZIEJ DZIWIA MNIE KOMENTARZE TAKIE Z UST KOBIET..... ZE NIE POWINNY
          > SOBIE OD TAK CHODZIC NA ZWOLNINIE BO POTEM NIE CHCA KOBIET PRZYJMOWAC DO PRACY
          > BO JAK ZAJA W CIAZE TO ODRAZU L4.....
          > NIEKTORE LASKI MAJA COS Z GŁOWĄ NA SERIO!

          Mam takie samo zdanie!!!

          Gó... Was obchodzi z jakiego powodu dziewczyny idą na L4-to ich sprawa!!!

          Chcesz pracuj nikt Ci tego nie broni ale po co się wpierniczać, że dziewczyny
          sobie siedzą w domu a może to z zazdrości, że one mają totalny luz a Wy
          zapierdzielacie.
          Żal Wam d... ściska!!!
          Zajmijcie się sobą i swoimi ciążami!!!
          • gabi683 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:39
            Powinnas zgłosic pisemnie takie jest prawo pracy bo gdyby cos sie
            stało pracodawca nie bierze opowiedzilnosci.
          • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:40
            Gdybym zyla w Polsce, obchodziloby mnie to znacznie bardziej, uwierz mi-bo to z
            moich podatkow i skladek twoja leniwa d..a byczylaby sie na kanapie przed
            telewizorem.
            A poniewaz zyje poza Polska, problem ten dotyczy mnie o tyle, ze bliskie mi
            osoby cierpia z powodu postawy takich idiotek.
        • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 12:38
          Z glowa to ty masz, dziewczyno, i to powaznie.
          Do czego masz prawo?Do pojscia na bezpodstawne zwolnienie lekarskie w dowolnym
          momencie ciazy, bez wskazan medycznych, bez wyraznego powodu, dla samego faktu,
          ze jestes w ciazy?

          Nie tylko oszukujesz tym samym uczciwych pracownikow, nie tylko powodujesz
          wzrost braku zaufania do kobiet w ciazy przez potencjalnych pracodawcow, nie
          tylko naciagasz i tak juz oslabiony system opieki zdrowotnej w Polsce-ty nawet
          nie rozumiesz chyba, co to jest "zwolnienie lekarskie"??Jak myslisz, co oznacza
          ten termin?

          "Kurna", to ja ci powiem tak: owszem, ciaza to stan fizjologicznie odmienny, i
          przechodzony inaczej przez kazda kobiete. Ale nie oznacza to od razu aprobaty
          dla zwolnien lekarskich z automatu, "bo tak". Nie trzeba byc "pracoholiczka" (
          ja nia nie jestem bynajmniej, wprost nie moge doczekac sie urlopu
          macierzynskiego), ani "myslec tylko o sobie" (ja na przyklad mysle bardzo
          intensywnie o moim rozwijajacym sie dziecku a takze o milionie innych spraw
          calkowicie nie zwiazanych z praca), by miec swiadomosc, ze uczciwosc -zwykla
          UCZCIWOSC-powinna przewazac zawsze nad wygoda wlasnej leniwej d..y, ktorej sie
          wydaje, ze skoro ujrzala dwie kreski na tescie, to juz sie nad nia rozposciera
          kopula ochronna.
          • yadrall Green-naranja 27.05.09, 12:50
            W Uk zgodnie z prawem placa tylko 78f/tygodniowo,chyba,ze ma sie
            dobrego pracodawce i on sam chce placic wiecej... Te 78f to torszke
            mniej niz 30% moich zarobkow...
            • green_naranja Re: Green-naranja 27.05.09, 12:57
              A, o tym mowisz?
              www.direct.gov.uk/en/MoneyTaxAndBenefits/BenefitsTaxCreditsAndOtherSupport/Illorinjured/DG_10018786
              Ja mialam na mysli raczej regulacje wynikajace z umowy o prace-w mojej
              instytucji wyglada to troszke lepiej, z czego niezmiernie sie cieszewink
              Ale nie zmienia to faktu, ze sickness to sickness, i w tej sytuacji stan ciazy
              nie ma absolutnie nic do rzeczy.
              Swoja droga, dobrze by bylo takie regulacje wprowadzic w Polsce. Odechcialoby
              sie niuniom chodzic na L4 "bo tak".
              • green_naranja Re: Green-naranja 27.05.09, 12:58
                ...i pokrzykiwac na forach ze swietym oburzeniem, ze im sie nalezy przeciezbig_grin
                • yadrall Re: Green-naranja 27.05.09, 13:02
                  Tak tym mowie,bo to czy dostanie sie wiecej zalezy tylko i
                  wylacznie od dobrej woli pracodawcy,a nie jest zobligowane prawem.
                  Wiesz, moze w PL tez sa pracodawcy,ktorzy ludziom na zwolnieniu
                  placa dodatkowe premie,ale to wyjatki,a nie ogolna zasada.
                  • green_naranja Re: Green-naranja 27.05.09, 13:08
                    Alez skad, w PL sa ciezarne na zwolnieniu bez powodu, ktore dostaja 100% pensji...
                • evecasidy Re: Green-naranja 27.05.09, 13:07
                  nie moge tego słuchac przeciez ty sie osmieszasz!!!! proponuje bys urodziła w
                  pracy! tylko tak uczciwie!!!!!!!!!!
                  jak myslisz e kobiety w ciązy podreperuja systen naszej służby zdrowia przez nie
                  chodzenie na L4 to gratulacje... chyba nie wiesz jak sa traktowane kobiety u
                  nasa ja sie pojdzie do panstwowego ginekolor!!!! traktuja cie jak smiecia! ale
                  ja bede lojalna i bede chodzic do ostatniego dnia by byc lojalnasmile))))))))))))
                  poprostu nie moge z tego co piszesz!
                  i pamietaj kazdy ma prawo do tego zwolnie , poto ono jest!!!!!!!!!
                  • assdra w sprawie państwowego ginekologa ... 27.05.09, 14:14
                    ... chodzę do takiego i nie narzekam, jeszcze nigdy nie zostałam
                    potraktowana źle, tylko dlatego że nie płacę za wizyty!!!
                  • green_naranja Re: Green-naranja 27.05.09, 14:49
                    Skoro "nie mozesz", to uwazaj by nie popuscic.
                    A kto sie osmiesza...ech, no szkoda nawet z toba dyskutowac, przeciez ty nie
                    wykazujesz zadnych oznak elementarnego myslenia.

                    "i pamietaj kazdy ma prawo do tego zwolnie , poto ono jest!!!!!!!!!"

                    A to ciekawe, bo wedle pierwszej lepszej definicji:

                    "Zwolnienie lekarskie wystawiane jest w celu usprawiedliwienia nieobecności w
                    pracy pracownika, w przypadku stwierdzenia, że jest on niezdolny do pracy.
                    Zwolnienie lekarskie wydaje lekarz, który podpisał umowę z ZUS-em upoważniającą
                    go do wystawiania zaświadczeń lekarskich ZUS ZLA o czasowej niezdolności do
                    pracy z powodu choroby lub w celu konieczności zapewnienia opieki choremu
                    członkowi rodziny. Jest ono podstawą roszczeń o wypłatę świadczeń chorobowych.
                    (Stanowisko Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 31 marca 2006r.)


                    Rozumiesz slowa takie jak: "choroba", "niezdolnosc do pracy", itp? Czy to cie
                    moze przerasta...?
          • insomnia0 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 14:42
            co do zwolnień.. to wydaje mi się ze duzo zalezy od charakteru pracy. bo np moja
            kolezanka pielegniarka pracująca na oddziale zakaźnym.. dostała zwolnienie od
            zaraz.. bo była narazona na zakazenia.
            Kobiety ktore pracująw trudnych warunkach- fizyczna praca ciezka- tez mogą być
            na zwolnieniu - bez wyraznego powodu.
            • mumi7 Re: Insomnia 27.05.09, 14:43
              Ale praca w takich warunkach, jak opisujesz, to włąśnie jest wazny
              powódwink
              • insomnia0 Re: Insomnia 27.05.09, 14:48
                no tak smile
                chodziło mi jedynie, ze tu nie były wskazania zdrowotne czyli złe wyniki
                badań..a jedynie profilaktyka..aby nie doszło do pogorszenia-ewentualnego- zdrowia.
            • green_naranja Re:insomnia 27.05.09, 14:52
              No wlasnie, totez ja wyraznie zaznaczam, ze mowa o tych zwolnieniach bez
              wyraznych przyczyn, ot, bo ciaza jest. I o niuniach takich jak zalozycielka
              watku, ktora jeczy i zawodzi, ze bedzie musiala pracowac, i ze zwolnienie "jej
              sie nalezy". nalezy to sie miejsce na cmentarzu po smierci...

              Noz sie w kieszeni itwiera , po prostu.
        • osa551 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 22:43
          > Dziewczyny nie moge słuchac tych ktore maja pretensje do lasek ktore od tak ida
          > na zwolnienie .. KURNA!!!! maja takie prawo!!!!! a najbardziej wkurzaja mnie
          > pracocholiczki ktore mysla tylko o pracy, zamiast o sobie.

          W takim razie nie podniecaj się tak postami na forum bo też możesz zaszkodzić
          "dzidzi". Najbardziej mi się podobają laski, które nie mogą pracować, no bo
          ciąża a potem siedzą 8h zalogowane na forum.

          >i nalezy nam sie wyjatkowe traktowanie!

          Tylko może nie za moje pieniądze. Wolę płacić składki na leczenie naprawdę
          chorych ludzi, a nie na cwanie niunie w ciąży pierdzące 9 miesięcy w kanapę.
    • mumi7 Green naraja - popieram Cię w 100%! 27.05.09, 14:38
      Drogie wygodnickie panie w ciazy, ciąża to nie choroba, więc możecie
      chodzić na zwolnienia, ale ciszej i pokorniej prosze, bo pieniądze
      na Wasze lewe zwolenienia idą ze współnej kasy wszytskich
      podatników. A chyba nikt nie lubi, jak się go na lewe zwolnienia,
      renty etc. naciąga. I tyle w tym temacie. Trzeba jasno sobie
      powiedzieć, że można to robić, ale to NIEUCZCIWE!
    • mumi7 Re: Evecasidy 27.05.09, 14:42
      Kochana, świat nie dzieli się na biedne ciemiężone dziewczyny na
      zwolnieniach i pracoholiczki. Świat dzieli się na uczciwych i
      nieuczicywch. L4 z powodu problemów w ciązy jest ucziciwe, L4 lewe -
      już nie. I nie ma co innych wyzywać od pracoholiczek tylko dlatego,
      że prawda o lewych zwolnieniach w oczy kole. Pozdrawiam
      • insomnia0 Re: Evecasidy 27.05.09, 14:50
        a jak uwazasz w takiej sytuacji. Jestem na polmetku.. mam anemię.. czuję sie
        roznie.. do tej pory nie byłam na l4- moj gin cały czas sie mnie dopytuje kiedy
        chce zwolnienie... i wreszcie powiedział mi ze przy tych wynikach badań,... to
        da mi zwolnienie nastepnym razem.. bo powinnam odpoczac . Przynajmniej juz po
        połowie ciązy. smilei co?
        • green_naranja Re: insomnia 27.05.09, 14:58
          Wiesz, ja ogolnie w ciazy czuje sie swietnie. Ale na zmeczenie nie jestem
          odporna, i miewam gorsze dni. Gdy jest tak, ze naprawde nie jestem w stanie
          stawic sie w pracy (np ostatnio, gdy nie zmruzylam oka w nocy, na dodatek
          wywalilam sie we wlasnym domu i umieralam ze strachu do rana, czy aby wszystko z
          dzieckiem ok), to dzwonie rano i mowie, ze nie przyjde ze wzgledu na to czy tamto.
          I ok, to jest zrozumiale...jeden dzien przedsiebiorstwa nie zawali, ani systemuwink
          Podejrzewam, ze gdybym potrzebowala pochorowac w domu przez dluzszy okres czasu,
          rowniez nie byloby problemu, i nie mialabym oporow, by sobie wolne chorobowe
          wziac, bo do pracoholizmu mi daleko (ja raczej z tych a la "take it easy"
          jestemwink. Ale-gdyby zaszla faktycznie taka potrzeba...

          Ale postawa reprezentowana tutaj przez niektore jest dla mnie po prostu
          niezrozumiala.
        • mumi7 Re: Insomnia 27.05.09, 14:58
          Masz anemię i w związku z tym jesteś osłabiona. Dla mnie to sie w
          oczywisty sposób kwalifikuje do zwolnienia. Nie chodzi o to, żeby za
          wszelką cenę być w pracy. Chodzi mi o rodział tego, że jeżeli są
          wskazania to idziesz na L4, ale jesli ich nie ma, a Ty jeszcze na
          dodatek np. na forum wojujesz, że Ci się należą jak psu buda tylko z
          tego powodu, że masz inny, ale jednak stan fizjologiczny - to jest
          coś nie halo. Pozdrawiam
        • luna15 Re: Evecasidy 27.05.09, 15:11
          "a jak uwazasz w takiej sytuacji. Jestem na polmetku.. mam anemię..
          czuję sie
          > roznie.. do tej pory nie byłam na l4- moj gin cały czas sie mnie
          dopytuje kiedy
          > chce zwolnienie... i wreszcie powiedział mi ze przy tych wynikach
          badań,... to
          > da mi zwolnienie nastepnym razem.. bo powinnam odpoczac .
          Przynajmniej juz po
          > połowie ciązy. smilei co?"

          Anemie masz od pracy? Myślisz ze minie jak bedziesz siedziała w domu?
          Na anemie bierze sie żelazo, je natke pietruszki i suszone morele.
          Ja osobiście nic, tzn gdybym byla lekarzem nie dalbym ci L4 tylko
          zalecila sensowna diete, wiecej snu i ewentualnie witaminy.

          Ja tez miewam zle wyniki bo obfitych miesiaczkach, mam isc na
          zwolnienie, moze co miesiac powinnam chodzic....hmmmm...
          • insomnia0 Re: Evecasidy 28.05.09, 12:12
            anemie od ciązy zapewne winkAle w zwiazku z nią bardzo źle znoszę dojazdy do
            pracy..jade ok 1,5 goddziny.. juz dwa razy zemdlałam. Nie wiem czy z anemii ale
            mam duze duszności.. robiona spirometria nic nie wykazała..ekg tez nic sad a
            duszności coraz bardziej stają sie uciazliwe..na dodatek robi sie ciepło... sad

            Lekarz obawia się..ze mogę w czasie drogi do pracy np przewrócić się.. a to w
            przypadku ciąży moze być niebezpieczne..
            Nie ja wyszłam z propozycją zwolnienia.. natomiast lekarz powiedział mi ze tyle
            juz odmawiałam..ze on nastwpnym razem nie bedzie sie pytał.. bo powinnam odpocząc.
            Jesli uwazasz ze powinnas odpoczywac przy menstruacji..porozmawiaj z ginekologiem.

            Odniosłam wrazenie ze masz do mnie pretensje?
            • luna15 Re: Evecasidy 28.05.09, 15:03
              Oczywiscie jezeli mdlejesz to ze wzgledu na dziecko powinnas wziac
              zwolnienie, ale tylko dlatego.

              Pretensji nie mam, raczej uczulenie na naduzywanie zwolnien /nie
              pije do Ciebie/.
              Ja tez mdleje , wlasnie podczas okresu akurat, cyklicznie odstawiam
              takie numery w metrze...Ja nie dostane zwolnienia, nawet gdybym
              dostała nie wezme- 2 dniowa nieobecnosc w pracy z tego powodu co
              miesiac moglaby mi zaszkodzic.
              Musze sobie radzic- moze wlasnie dlatego jestem uczulona na teksty
              pan bioracych L4 w ciazy "bo tak".
    • 18_lipcowa1 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 14:46
      ja sie troche obawiam bo u mnie szefowa ma podejscie " ciąża to nie
      > choroba" i " każe pracowac jak najdłużej" moje kol z pracy do 8
      miesiecy
      > pracowały...



      no i calkiem slusznie
      • evecasidy Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:12
        moim zdaniem niekoniecznie trzeba czekac az..... załapiesz jakas chorobe..
        wystarczy ze sie zle czujesz i poprostu nie idziesz do pracy i tyle bo własnie
        od takiego " niby" zwykłego przemeczenia juz nie jedna poroniła... jak ktos sie
        czuje zle idzie na zwolnienie a nie udaje heroas a jak sie ktos czuje ok to
        niech chodzi nawet do ostatniego dnia ... kazdy niech ocenia pod siebie. I na
        pewno nie bede tepic lasek ktore ida na zwolnienie... ich sprawa.
        • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:22
          No wiadomo, ze w Polsce wsrod zwolenniczek lewego l4 roni sie nawet od deszczu,
          albo lotu trzmiela w odleglosci dwoch metrow od twarzy.

          Przeciez mowie wyraznie, ze kiedy zle sie czuje, nie ide do pracy, kiedy jestem
          przemeczona, robie sobie wolne. Ale tak sie dzieje bez wzgledu na ciaze, bo nikt
          nie chce chorych pracownikow ktorzy beda zarazac innych, albo-gdy sa
          przemeczeni-i tak sa nieefektywni, wiec niech lepiej odpoczna i wroca naladowani
          energia.

          Tu mowa o czyms zupelnie innym, o zjawisku, ktore tak goraco popierasz, a wiec o
          zwolnieniach lekarskich bez przyczyny, "ktore sie naleza kazdemu" jak to
          raczylas juz wielokrotnie podkreslic.
        • masafiu Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:32
          Mi tez nie chodzi o to aby sie zazynac w pracy. Jak mnie macica
          bolala to zadzwonilam rano i nie przyszlam do pracy. Zadzwonilam do
          lekarza, wszystko bylo ok i poszlam na drugi dzien. Ale ja potepiam
          postawy typu moja kolezanka "Aaaa... od 5 miesiaca to juz sobie
          pojde na zwolnienie. A co tam!"

          No krew sie gotuje na cos takiego. Bo chora nie jest, zdolna jest do
          pracy ale do biura nie przyjdzie! Lenistwo i oszustwo! I tak jak
          dziewczyny mowily, to nie jest tylko wasza sprawa, bo ludzie za to
          placa i opinia kobiety w biurze na tym bardzo cierpi.

          Owszem to jest odmienny stan,ale to nie znaczy,ze masz sie rozsiasc
          i uzalac nad soba bo troszke zle sie czujesz.
          A potem sie dziwicie,ze kobiety sa dyskryminowane, maja mniejsze
          wyplaty itp. No to sie z czegos bierze. Bo ta plec taka slaaaabaaa
          jeessstt.......

          Niczego nie chce nikomu udowadniac i zapewniam,ze bardzo dbam o
          siebie i o moje malenstwo, mi chodzi o uczciwosc wzgledem pracodawcy
          i innych ludzi.

          A jak bede chora to pojde na zwolnienie, bo wtedy sie ono nalezy.

          ps.nie mieszkam w Polsce, moze dlatego potrafie na to spojrzec z
          boku. Mam wrazenie,ze w Polsce 'zalatwianie' wszystkiego nigdy nie
          wyjdzie z mody.
    • kanapka83 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:23
      ja powiedziałam w 10tc a od 1 jestem na zwolnieniu, planuję być na
      nim do końcasmile
      • mumi7 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:34
        Brawo, kolejna pani, która już wie, że w ciągu następnych 7 miesięcy
        będzie baaardzo źle sie czuła....
        • saras-wati Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:41
          A co powiecie o takiej sytuacji, jestem w ciąży i nie powinnam
          spędzać przy komputerze więcej niż 4godziny. Niestety nie ma takiej
          możliwości i siedzę całe 8. Kto jest w tym momencie nieuczciwy
          pracodawca, bo nie przestrzega przepisów, czy ja, jeżeli w penym
          momencie nie wytrzymam i pójdę na zwolnienie? Nie czuję się źle, ale
          po 8 godzinach siedzenie przed komputerem w jednej pozycji tak
          właśnie zaczynam się czuć. Twardnieje mi brzuch, dostaję skurczy etc.

          Jeżeli pracodawca przestrzegałby przepisów, czyli spędzałabym przed
          komputerem max. 4 godziny, to z pewnością mogę pracować nawet do
          porodu. Jednak w tej sytuacji nie sądzę, że wytrzymam dłużej niż do
          7...w poprzedniej ciąży miałam już potężny brzuch na początku 5
          miesiąca i pracę magisterską pisałam "na raty" max. 2 godziny
          dziennie, bo nie wytrzymywałamsad
          • masafiu Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 15:49
            Co sie nalezy to sie nalezy i bez gadania smile
            Wlasnie o taka uczciwosc mi chodzi.
            A jak sie zle czujesz no to nie bedziesz cierpiec za miliony w pracy
            hehe. Ten przepis akurat mi sie bardzo podoba, lecz mieszkam w
            kraju, gdzie tak bardzo nie dbaja o ciezarne i siedze 9h przed
            kompem.
            • zabcia35 Droga green narajo ;) 27.05.09, 16:11
              Green naraja, szaleja w Tobie hormony aż strach sie zbliżyć.
              Mam tez wrażenie, że w tym boskim UK jesteś niezbyt szczesliwą
              Kobietą i trochę zazdrościsz że w Polsce ludzi traktuje się bardziej
              po ludzku a nie jak maszynki produkcyjne,że łatwiej się dostać na
              badania.No cóż wcale mnie to nie dziwi.No ale chyba na własne
              życzenie uciekłaś do tego świata marzeń- słynnego JU KEJ smile!W głebi
              serca serdecznie współczuje, byłam tam turystycznie i nic mnie tam
              nie zachwyciło...A zasmucił los Polaków a szczególnie Polek.
              Ale do rzeczy
              Ja też uważam, że L4 powinno sie wykorzystywać wtedy, gdy jest ku
              temu uzasadnienie,a nie tak ot dla zasady,ale wiele bym dała by moje
              podatki szły na leniwe ciężarne leżące przed tv z powodu gorszej
              formy lub choćby dla kaprysu niz na margines społeczny, więzienia i
              bezrobotnych obiboków pijaków i meneli z ulic.
              Ja wybiore sie niebawem na L4 nie tylko z powodu 5 wcześniejszych
              strat ciąży,ale ze względu na specyfike mojej pracy

              Ale odbiegłyśmy zdaje sie od tematu głównego. Powiem przełożonemu
              jak zobacze pierwszy raz na usg, ze naprawde jestem w ciąży czyli ok
              przyszłego tygodnia
              • mumi7 Re: Żabcia-punkty ujemne za argumenty personalne 28.05.09, 09:15
                To smutne, że przechodzisz do rzeczy po dluuuugim wstepie o smutnej
                kobiecie z UK, której buzują hormony...jesteś w tej samej sytuacji,
                więc przy okazji tez obrzucasz sie blotem, pomyśl o tym. A tak w
                ogóle to dlaczego komus ma być żal, że w innym kraju niektóre
                kobiety nieuczciwie nadużywają zwolnień? Bo nie rozumiem... Może już
                więcej nie napisze, bo zostanę wyzwana od pracoholiczekwink
          • kanapka83 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 16:05
            To dokładne odbicie mojej sytuacji. Niepozwolę nie szanować moich
            praw. Pracodawca mi powiedział, że inaczej moej pracy wykonywać nie
            mogę i dlatego nie jest mi w stanie zaproponować innego miejsca
            pracy. Co więcej, wiedząć, że jestem w ciąży kazywał mmi wieczorami
            (po wizytac u lekarza) wracać do pracy (bo klient coś chce na już) i
            przychodzić w soboty!!!Czy widac tu jakieś poszanowanie?W imie czego
            miałam się poświęcać?Siedzę ponad 3 tygodnie w domu (16tc) i
            przynajmniej cisnienie mam dobre!!!!!
        • kanapka83 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 27.05.09, 16:06
          przeczytaj kolezanko poniżej. wtedy oceniaj dopiero
          • zabcia35 Droga green narajo ;) 27.05.09, 16:12
            Green naraja, szaleja w Tobie hormony aż strach sie zbliżyć.
            Mam tez wrażenie, że w tym boskim UK jesteś niezbyt szczesliwą
            Kobietą i trochę zazdrościsz że w Polsce ludzi traktuje się bardziej
            po ludzku a nie jak maszynki produkcyjne,że łatwiej się dostać na
            badania.No cóż wcale mnie to nie dziwi.No ale chyba na własne
            życzenie uciekłaś do tego świata marzeń- słynnego JU KEJ !W głebi
            serca serdecznie współczuje, byłam tam turystycznie i nic mnie tam
            nie zachwyciło...A zasmucił los Polaków a szczególnie Polek.
            Ale do rzeczy
            Ja też uważam, że L4 powinno sie wykorzystywać wtedy, gdy jest ku
            temu uzasadnienie,a nie tak ot dla zasady,ale wiele bym dała by moje
            podatki szły na leniwe ciężarne leżące przed tv z powodu gorszej
            formy lub choćby dla kaprysu niz na margines społeczny, więzienia i
            bezrobotnych obiboków pijaków i meneli z ulic.
            Ja wybiore sie niebawem na L4 nie tylko z powodu 5 wcześniejszych
            strat ciąży,ale ze względu na specyfike mojej pracy

            Ale odbiegłyśmy zdaje sie od tematu głównego. Powiem przełożonemu
            jak zobacze pierwszy raz na usg, ze naprawde jestem w ciąży czyli ok
            przyszłego tygodnia
            • green_naranja Re: Droga zabciu:) 27.05.09, 22:52
              Odpowiadajac na twoj post (podyktowany wielkim podekscytowaniem , zdaje sie, bo
              dwukrotnie wyslanywink, jak zwykle ziejacy polskim smrodkiem pod nazwa: "nikt nie
              moze miec lepiej niz ja", odpowiem ci tymi slowy:

              -nie, nie szaleja we mnie hormony, ciaze przechodze niemal bezobjawowo (przykre,
              prawda, gdy wiekszosc jednak musi rzygac dalej niz widzi i faszerowac sie
              luteinami czy innymi cudami...wink i czuje sie swietnie, fizycznie, emocjonalnie,
              psychicznie...

              -UK nie jest "boskie"-jest normalnym krajem, z zaletami i wadami jak kazdy
              inny...ale skoro bylas tylko turystycznie, to coz mozesz wiedziec na temat...?

              -nie wiem, z ktorej strony w Polsce traktuje sie ludzi "bardziej po ludzku",
              coz, na pewno nie na polskiej porodowce, wystarczy tylko lektura tego forum, by
              o tym wiedziec-prawda zabciu?big_grin
              I jakby ci tu powiedziec...nie mam czego zazdroscic, bowiem ja sie nie musze
              "starac" dostac na badania, ja je po prostu mam zagwarantowane w ramach
              standardowego ubezpieczenia, podobnie jak porod w godziwych warunkach, o czym
              juz ty zabciu,jesli nie zaplacisz slono w Polsce, mozesz tylko pomarzyc.
              Rzeczywiscie, jest czego zazdroscic...big_grin
              A jesli chodzi o te platne badania-gdybym odczuwala gleboka potrzebe ich
              wykonania tutaj, i gdyby jakims cudem moj lekarz prowadzacy upioeral sie, ze sa
              mi jednak niepotrzebne (dotychczas jakos nie odmawia roznych dodatkowych,
              niestandardowych badan)-to stac mnie na to, by sobie za nie zaplacic. I tu, i w
              Polsce.
              Uwazam jednak z reguly, ze pieniadze nalezy szanowac...i na szczescie nie ma tu
              postawy nakrecajacej ciezarne na szereg niepotrzebnych, za to kosztownych badan
              i medykamentow.

              -nie wiem, jaki jest ten straszliwy los Polakow i Polek w UK, osobiscie nie
              doswiadczylam, zyje tu godnie i na wlasnych warunkach, wykonuje prace do ktorej
              przygotowaly mnie studia, rozwijam sie w niej nieustannie, i -coz za
              skandal-piastuje nawet stanowisko kierownicze! Niebywale, prawda?

              A teraz, skoro zaspokoilam juz twoja ciekawosc odnosnie mojego smutnego
              losu...wiesz, ja nie potrzebuje zaslaniac sie lewym zwolnieniem lekarskim
              podczas ciazy. Moj pracodawca dostosowuje sie do mnie, nie ja do niego, nie
              robie niczego, czego w tym stanie nie powinnam, a gdy zle sie czuje, biore
              normalne "wolne chorobowe", zalatwiane jednym telefonem do biura. Bez akrobacji
              alpejskich ze swistkiem L4 w tle na dlugie tygodnie czy miesiace. A to zdaje
              sie, jest czysta abstrakcja w swiadomosci wielu Polek, ktore nawet nie maja na
              tyle poczucia przyzwoitosci, by nie afiszowac sie publicznie ze swoim
              postepowaniem.
              • hanalui green_naranja 28.05.09, 00:16
                Teraz to cie pewnie zjedza...bo nie dosc ze nie na zmywaku robisz,
                ciaze masz lajtowa to jeszcze smiesz byc zadowolona ze swojego zycia
                w tak zwanym Ju Kej jak to ktos napisal smile.
                • zabcia35 Re: green_naranja 28.05.09, 09:50
                  No to szczęściara z Ciebie green naraja smile Ale masz w sobie tyle
                  agresji i cynizmu, ze myślałam , że to wynika z frustracji.
                  Jak bedac taką farciarą :zdrową, młodą, bogatą, zapewne piekną i
                  ustawioną zawodowo mogłabyś mieć odrobinę pokory i empatii do tych
                  co gorzej znoszą ciążę i nie pracują na stanowiskach kierowniczych ?
                  Przecież jedno wyklucza drugie.Teraz to jasne!
                  O Bogu dzieki, ze nie jesteś moją szefową smile
                  Powodzenia i super ,,lajtowego" porodu, którego nawet nie zauważysz
                  a już będzie po smile
                  • green_naranja Re: green_naranja 28.05.09, 10:22
                    Co do tego cynizmu i agresji, zabciu, to jakos nie zauwazylam, bym miala tego
                    wiecej anizeli ty, szczegolnie po lekturze twojego poprzedniego postu.A nawet
                    wrecz przeciwnie.
                    "Frustracja" (zdaje sie, slowo klucz tutaj) nie jest jedynym wytlumaczeniem
                    postawy potepiajacej nieuczciwosc i tzw. leserstwo. Nazwalabym to raczej
                    szacunkiem dla pracy i wysilku innych ludzi, i zwykla, zdroworozsadkowa uczciwoscia.

                    A co do pokory czy empatii...smiesznie to brzmi, w dyskusji, w ktorej
                    najwyrazniej bronisz osob (bo innego wytlumaczenia dla twojego ataku nie
                    znajduje), ktore w ogole jej nie posiadaja.
                    Pokore i empatie ma moja kolezanka pracujaca w Polsce, z ktorej oddzialu dwie
                    niunie tryskajace zdrowiem i dobrym humorem poszly wlasnie na L4, w tym jedna
                    niemal od razu po zrobieniu testu. Niunie oczywiscie zaslaniajace sie postawa
                    "bo mi sie nalezy".
                    Dodam, ze kolezanka tez jest w ciazy, znosi ja rownie dobrze, jak owe niunie,
                    ktorym nic nie dolega. Tyle ze one nie maja oporow przed wykorzystywaniem tego
                    -jak widac-slabego systemu.

                    A co do twojej uwagi o biedaczynkach "gorzej znoszacych ciaze i nie pracujacych
                    na stanowiskach kierowniczych"...nie wiem, co to ma wspolnego z moja osoba, i
                    dlaczego nie potrafisz sie powstrzymac w tej dyskusji od argumentow ad personam;
                    ale chyba o to ci chodzilo wlasnie w poprzednim poscie, gdy wspomnialas o tych
                    biednych Polakach co to takiego smutnego losu za granica (konkretnie w UK)
                    doswiadczaja...widuje ich czesto pod sklepami z polska zywnoscia, jak sobie
                    spedzaja wieczory przy piwku,i nie tylko piwku, zas po sposobie wyrazania sie
                    wnioskuje, ze nie bez przyczyny te tak bolace cie "kierownicze stanowiska"
                    raczej nie sa ich udzialem.


                    p.s. Taka duza jestes i nie wiesz, ze porodu nie da sie nie zauwazyc, chocby nie
                    wiem jak "lajtowy " byl...?
                    wink
    • malazaba1 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 10:28
      Hmmm ja dzisiaj się zebrałam bo zaczynało już być powoli widać,
      zwłaszcza popołudniu- 11 tydzień. Strasznie się bałam ale poszło
      bardzo pozytywnie. I cieszę się że mam to już za sobą bo strasznie
      się stresowałam.
    • princy-mincy Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 10:33
      ale sie awantura zrobila!

      ja tam uwazam, ze lewe zwolnienia sa po prostu nie fair i to przede
      wszystkim wobec innych kobiet, bo pozniej jest takie a nie inne
      podejscie wielu pracodawcow ze nie chca zatrudniac kobiet bo albo
      zajda w ciaze i beda na L4 albo juz maja dzieci i non stop beda im
      te dzieci chorowac

      ja teraz jestem na zwolnieniu, bo fatalnie sie czuje, jestem
      oslabiona, spie prawie caly dzien, w przerwach miedzy snem mam
      mdlosci i wymiotuje
      100 razy bardziej wolalabym nie miec takich dolegliwosci i isc do
      pracy
      mam nadzieje, ze niedlugo bedzie mi juz lepiej i wroce bo ilez mozna
      siedziec w domu
      • zabcia35 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 10:47
        Naraja wysnuwasz zbyt pochopne wnioski i jesteś najbardziej
        złośliwą, cyniczną i toksyczną osobą jaka spotkałam na tym forum w
        ciągu 2 lat. Trolom do Ciebie daleko , że ho ho ho smile
      • zabcia35 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 10:49
        Naraja zagolopowałas sie w swoich wnioskach nieco i błądzisz smile
        Jesteś najbardziej złośliwą, cyniczną i toksyczną osobą jaką miałam
        nieprzyjemnośc spotkać na tym forum. Trolom do CIEBIE daleko, że ho
        ho ho wink
        • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 11:08
          Ha ha zabciu, a tos sie zawiesilabig_grin

          No coz, skoro argumentow w dyskusji brak, zawsze pozostaje stara, klasyczna
          metoda: wyzwanie adwersarza od frustratow, trolli, zlosliwcow, cynikow, chorych
          psychicznie etc (niepotrzebne skreslic).
          Mechanizm chyba z rodzaju tych zawsze dobrze naoliwionych...big_grin

          Gratuluje konstruktywnych wnioskow zabciu35!
          • zabcia35 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 11:11
            Ale widzę, że Pani Kierownik Naraja sporo czasu poświęca na forum
            zamiast na pracę smile Co to się dzieje? Gdzie etyka zawodowa i
            lojalnośc wobec pracodawcy? A czym się różni siedzenie w godzinach
            pracy na forum dyskusyjnym od leżenia przed TV na L4 ? Wkradła się w
            Pani poukładane życie jakaś subtelna hipokryzja ? smile
            • hanalui Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 11:30
              zabcia35 napisała:

              > Ale widzę, że Pani Kierownik Naraja sporo czasu poświęca na forum
              > zamiast na pracę smile Co to się dzieje? Gdzie etyka zawodowa i
              > lojalnośc wobec pracodawcy? A czym się różni siedzenie w godzinach
              > pracy na forum dyskusyjnym od leżenia przed TV na L4 ? Wkradła się
              w
              > Pani poukładane życie jakaś subtelna hipokryzja ? smile

              O breakfast time slyszala??? Teraz wlasnie pora sniadania w JuKej,
              ktore nalezy sie kazdemu kto pracuje jak psu buda (roznica
              czasowa), moze w tym czasie isc do kantyny, moze wystawic sobie na
              biurku kartke ze ma przerwe i w tym swietym czasie nikt jej nie ma
              prawa d...zawracac. A za 2 godziny bedzie lunch time dla tych co
              pracuja
              ...i tez moze sobie wtedy siedziec i pierdziec w stolek

              Ale pewnie podczas swojej turystycznej wycieczki do JuKeja gdzie
              wszystko bylo BE nie naumialas sie o tym big_grin
            • green_naranja Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 11:33
              Nie martw sie zabciu o moje morale; moja praca, a raczej ostatnio wykonywany
              projekt (niezbyt zajmujacy co prawda, ale coz, i takie trzeba czasem wykonac...)
              pozwala mi takze na aktywne zerkanie do sieci w dowolnym momencie. Bez
              najmniejszego uszczerbku dla tegoz.

              Oj, cos ta zgryzliwosc twoja mocno zazdroscia podszyta zabciu-czy mi sie tylko
              tak wydaje...?
        • hanalui Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 11:21
          zabcia35 napisała:

          > Naraja zagolopowałas sie w swoich wnioskach nieco i błądzisz smile
          > Jesteś najbardziej złośliwą, cyniczną i toksyczną osobą jaką
          miałam
          > nieprzyjemnośc spotkać na tym forum. Trolom do CIEBIE daleko, że
          ho
          > ho ho wink

          A nie mowilam smile. Zaraz sie okaze ze green_naranja to wylewa tu
          swoje zolcie, pluje jadami, powinna korzystac z psychiatrow,
          konfabuluje (nie to chyba za trudne slowo) wiec prosciej zmysla i
          klamie, jest pozbawiona empatii, ludzkich odruchow i tak w ogole to
          zykla swinie, niegodna miana kobiety big_grin big_grin itd, itd
          To taki staly repertuar wylewany na kogos kto smie miec po pierwsze
          miec inne zdanie, po drugie nie sika po nogach i nie mdleja na 2
          kreski, smie czuc sie dobrze w ciazy i nie dziumdza przez caly dzien
          do swojego brzucha big_grin


          • zabcia35 hanalui 28.05.09, 11:27
            Przeczytaj wszystkie posty od początku, później zabierz głos w
            dyskusji. Spokojnie możesz używać rozmaitych określeń, trudnych dla
            Ciebie słów i zwrotów. Gwarantuje Ci, że wykształceniem raczej nie
            odbiegamy aż tak daleko ...
            • zabcia35 Re: hanalui 28.05.09, 11:35
              Mam nadzieję, że razem z narają stanowicie ten marginalny procent
              Polek, które potrafią posługiwać się wyłacznie wulgarnym ,prostackim
              językiem. I droga Pani Angielko z odzysku, wiem znacznie wiecej niż
              Pani sądzi nie tylko na temat tego co dzieje się w JU KEJ :0)Ten
              czas który Pani przeznaczyła na dorobek ja pooświęciłam na edukację-
              w swoim kraju- POLSCE
              • hanalui Re: hanalui 28.05.09, 11:44
                zabcia35 napisała:
                > I droga Pani Angielko z odzysku, wiem znacznie wiecej niż
                > Pani sądzi nie tylko na temat tego co dzieje się w JU KEJ :0)Ten
                > czas który Pani przeznaczyła na dorobek ja pooświęciłam na
                edukację-
                w swoim kraju- POLSCE


                big_grin
              • saras-wati Re: hanalui 28.05.09, 11:45
                Nie zauważyłam wulgarnego i prostackiego języka zarówno u
                pomarańczkiwink, jak i hanaluismile Dziewczyny wypowiadają się na
                poziomie, więc nawet się z nimi nie zgadzając, powinno się zachować
                ten sam poziom.
                Poza tym należy wg mnie rozgraniczyć, co znaczy "lewe" L4. Skoro
                ktoś w ciąży źle się czuje, jak najbardziej powinien skorzystać ze
                zwolnienia, czasem wystarczy tydzień na regenarację sił, a czasem
                więcej. Uważam, że każdy powinien sam to oceniać. Poza tym chyba
                inaczej znosi się pierwszą ciążę( uogólniając) niż kolejną. W
                pierwszej to każde, nawet minimalnie gorsze samopoczucie było dla
                mnie powodem do paniki i zostawałam w domu, ale wtedy byłam na 5
                roku studiów, więc mogłam sobie na to pozwolić. Teraz z chęcią
                poszłabym na zwolnienie, bo czuję się zdecydowanie gorzej niż w
                pierwszej ciąży - mdli mnie od rana do wieczora, pobolewa mnie
                brzuch etc. Z drugiej strony wiem, że za dwa tygodnie idę na urlop,
                więc chyba jakoś to wytrzymam, a po urlopie w drugim trymestrze
                spodziewam się przypływu sił witalnychsmile
                • green_naranja Re:saras-wati 28.05.09, 12:01
                  No wlasnie, ja ciagle podkreslam o jakie rozgraniczenie mi chodzi. Podkreslam
                  takze, ze nie jestem zadna zboczona pracoholiczka, co to zdrowie i rozwoj
                  wlasnego dziecka poswieci w imie zdolnosci do pracy, ze potrafie ocenic stan
                  swojego samopoczucia oraz zdrowia i kiedy uznam, ze czas na pas, to paswink

                  "Lewe L4" to dla mnie zwolnienie pobrane przez osobe, ktora uwaza, ze jej sie
                  nalezy pasozytowanie na koszt panstwa i systemu zdrowotnego tylko dlatego, ze
                  zaszla w ciaze-niezaleznie od tego, czy faktycznie tego zwolnienia potrzebuje,
                  czy nie. Z reguly nie potrzebuje. I wykrzykuje na forum, ze "jej sie nalezy, bo
                  jest w ciazy".
                  • mumi7 Re:naraja-zostaw 28.05.09, 13:47
                    Nie ma sensu wykłócać się z betonem ciązowym. Były, są i zawsze będą
                    dziewczyny, które, jak ktoś tu napisal, mdleją na widok 2 kresek na
                    teście i każą sie traktowac jak udzielne księże w związku z samym
                    faktem bycia w ciąży. Niepodzielnie związane są z tym lewe
                    zwolnienia, które ja, Ty i pare jeszcze osób na tym forum rozumie
                    należycie. Niestety, cała reszta ma roszczeniowy stosunek do
                    państwa, bo "im sie należy" Teraz z powodu ciązy, potem z powodu
                    lewej renty.... Tych nierobów niestety ludzie, którzy ciągle chodza
                    do pracy, w tym nie-lewe dziewczyny w ciązy musza utrzymywać. I
                    tyle. Podkreślam, że nie chodzi mi o to, kiedy ktoś idzie na L4, bo
                    źle sie czuje. Wtedy są wskazania. Reszta przypadków - bezczelne
                    wykorzystywanie przywilejów. I na dodatek obnoszenie się z tym
                    publicznie w necie. Żenujący poziom.
                    • green_naranja Re:naraja-zostaw 28.05.09, 13:51
                      "Podkreślam, że nie chodzi mi o to, kiedy ktoś idzie na L4, bo
                      > źle sie czuje. Wtedy są wskazania. Reszta przypadków - bezczelne
                      > wykorzystywanie przywilejów. I na dodatek obnoszenie się z tym
                      > publicznie w necie. Żenujący poziom. "

                      A na dodatek jak mantre trzeba to ciagle podkreslac, to rozroznienie wlasnie. Bo
                      jakos nie dociera, ze nie chodzi o uzasadnione zwolnienia (do ktorych kazda ma
                      prawo, faktycznie-jesli sa uzasadnione inaczej niz "bo tak"!), tylko o te
                      bezczelnie lewe, nieuzasadnione, pasozytnicze i chamskie.

                      Ech, no rzeczywiscie-nie ma sensu...
              • green_naranja Re: zabciu35 28.05.09, 11:57
                Juz mnie zaszufladkowalas zabciu? Jak latwo ci to przyszlo...wskaz mi moze ten
                "wulgarny, prostacki jezyk", ktorym sie posluguje w tej dyskusji...bo cos mi sie
                wydaje, ze tak dalece zagalopowalas sie w swej nienawisci, ze z braku rzeczowych
                argumentow bredzisz juz niczym przyslowiowa potrzaskana (o, to moj "prostacki,
                wulgarny jezyk", zadowolona?)

                Nie martw sie, ja takze odbylam wyzsze studia w Polsce (heh, w moim kraju, jak
                to uroczo podkreslasz), studiowalam takze w kilku innych, dzieki czemu moglam
                sobie wybrac dowolne miejsce do zycia. Kto wie, czy za kilka lat go nie
                zmienie....jeszcze jakas twoja watpliwosc rozwiac?Bo odnosze wrazenie, ze
                aspekty emigracji z Polski bardziej cie interesuja, niz temat watku.
                • zabcia35 naraja 28.05.09, 12:35
                  Twoje posty w których w sposób dosadny nie przebierając w słowach
                  oceniasz korzystające z L4 NIE UKRYWAM wzbudziły we mnie emocje, bo
                  nie lubię kiedy ktoś traktuje innych z góry, obraża tylko dlatego,
                  że ma inną ,,ideologię".
                  Masz rację, ten watek jest na inny temat, więc szkoda czasu i emocji
                  na wymianę wzajemnych dowodów sympatii.

                  Z hanalui nawet nie zamierzam wdawać się w dyskusję. Nie zniżę się
                  do jej poziomu.Smutna kobieta ( a może raczej młode dziewczątko,
                  które z jakiegoś powodu strasznie chce zaimponować narai winkZaraz
                  zaraz...a może hanalui dlatego tak Cię liże, bo jest TWOJĄ
                  podwładną ? Że też odrazu na to nie wpadłam smile
                  • green_naranja Re: zabcia35 28.05.09, 12:48
                    zabciu35, ty musisz byc szalenie smutna osoba bez poczucia sensu w zyciu, skoro
                    weszysz gdzie sie tylko da i podejrzewasz spiski...po tym twoim ostatnim poscie,
                    a szczegolnie ostatnim zdaniu (ktorym, moim zdaniem wbilas sobie gwozdz do
                    intelektualnej trumny), nie mam najmniejszych watpliwosci, ze COS z toba musi
                    byc poteznie nie tak...Az oszczedze ci dalszego komentarza.
                  • hanalui Re: naraja 28.05.09, 12:50
                    zabcia35 napisała:
                    > Nie zniżę się do jej poziomu.

                    Masz racje...ty nie masz sie gdzie juz znizac

                    > Smutna kobieta ( a może raczej młode dziewczątko,
                    > które z jakiegoś powodu strasznie chce zaimponować narai winkZaraz
                    > zaraz...a może hanalui dlatego tak Cię liże, bo jest TWOJĄ
                    > podwładną ? Że też odrazu na to nie wpadłam smile

                    Coz za wnikliwa analiza. Gratulacje. big_grin

                  • mumi7 Re: żabcia 28.05.09, 13:49
                    Lewe zwolnienia to nie inna ideologia, to nieuczciwośc i oszusto. Tu
                    nie ma mowy o tych czy innych ideałach. A dyskusją o podlizywaniu
                    sie kogoś komuś zostaw - to żenująće argumenty i sama siebie
                    pogrążasz...
            • hanalui Re: hanalui 28.05.09, 11:39
              zabcia35 napisała:
              > Gwarantuje Ci, że wykształceniem raczej nie
              > odbiegamy aż tak daleko ...

              To ze masz jakis tam sobie swistek potwierdzajacy wyksztalcenie to
              nie znaczy jeszcze ze je masz smile, znam ludzi bez owych swistkow i
              bija cie na glowe (po analize twoich postow).

              Swoja droga jesli masz wyksztalcenie to ciezko mi w takim razie
              zrozumiec jak osoba wyksztalcona nie znalazla niczego turystycznie
              interesujacego w JuKej - moze tylko lotnisko w Luton widziala...tam
              faktycznie niczego interesujacego nie ma wink
              • zabcia35 naraja to jeden z Twoich postów: 28.05.09, 12:45
                Gdybym zyla w Polsce, obchodziloby mnie to znacznie bardziej, uwierz
                mi-bo to z
                moich podatkow i skladek twoja leniwa d..a byczylaby sie na kanapie
                przed
                telewizorem.
                A poniewaz zyje poza Polska, problem ten dotyczy mnie o tyle, ze
                bliskie mi
                osoby cierpia z powodu postawy takich idiotek.

                Czy Twoim zdaniem kulturalna wypowiedź pozbawiona agresji i
                wylgaryzmu?
                • green_naranja Re: naraja to jeden z Twoich postów: 28.05.09, 12:51
                  Oczywiscie. Nacechowana emocjonalnie, mozesz nawet uznac, ze dosc potoczysta,
                  ale jednak w dalszym ciagu ani "prymitywna", ani "wulgarna". Zwaz na
                  wykropkowane slowo. Oraz eufemistyczne okreslenie ("idiotki") zjawiska godnego
                  potepieniabig_grin

                  Czy to juz wszystko, co chcialas dodac do dyskusji (ad personam, bo ad rem nie
                  jestes, jak widac, w stanie...)

                  Nie pograzaj sie juz wiecej, zabciu, bo mi cie autentycznie zal. A ja strasznie
                  nie lubie litowac sie nad przeciwnikiem w dyskusji.
                • zabcia35 :) 28.05.09, 12:53
                  Jakże daleko błądzisz koleżanko. Jestem bardzo szczęśliwą
                  kobietą.Moim sensem życia są moje wspaniałe dzieci i udane
                  małżeństwo. Mam też pracę, która daje mi satysfakcję i dobre zarobki
                  mimo życia w polsce smile
                  Mam wielu przyjaciół,super szefa, zdrowych cudownych rodziców smile
                  Naprawdę nic więcej nie potrzebuję do szczęścia, spełnienia i
                  poczucia sensu życia.
                  A to, że nie przechodzę obojętnie obok agresji na forum?...Dziwne
                  wyciągasz wnioski
                  • green_naranja Re: :) 28.05.09, 13:07
                    No to skoro taka jestes spelniona i szczesliwa, dlaczego uporczywie doszukujesz
                    sie u innych motywacji, ktore sa im calkowicie obce, i ktorych , co wiecej, nie
                    widac zupelnie z ich postow?
                    Dlaczego ukladasz ludziom czarne scenariusze zycia, skoro nie masz zielonego
                    pojecia o tym ich zyciu?
                    Dlaczego unikasz dyskusji NA TEMAT, odwolujac sie do calkowicie wyimaginowanych
                    refleksji i wycieczek personalnych, probujac dogryzc niczym maly kasliwy
                    ratlerek, ktory tylko tak moze sie przebic w dyskusji? Na dodatek, za kazdym
                    razem pudlujesz...

                    Ja rozumiem, ze mozna miec problemy z powstrzymaniem emocji, z artykulowaniem
                    wlasnych pogladow, ale takie szarpanie za nogawki we mnie osobiscie wzbudza
                    tylko litosc.

                    Jakos jedno drugiemu przeczy...

                    I to tlumaczenie o reagowaniu na "agresje": osobliwa reakcja, musze przyznac.
                    Tym bardziej, ze akurat na prawdziwa agresje, ktora sie w tym watku pojawila,
                    nie zareagowalas zupelniebig_grin

                    Zegnam cie zabciu zyczac spojrzenia na swiat i bliznich przez bardziej rozwoe
                    niz czarne szkla okularowwink
                    • zabcia35 Re: :) 28.05.09, 13:11
                      Żegnam Cie narajo z ulgą i nadzieją że wiecej na siebie
                      nie ,,wpadniemy "wink
                      • green_naranja Re: :) 28.05.09, 13:20
                        Mala uwaga na koniec zabciu35: jesli zwracasz sie nie po raz pierwszy do
                        adwersarza w dyskusji, staraj sie prawidlowo zapisywac jego nick. Walczysz o
                        kulture, wiec wiesz, to taki maly hincik a proposwink
                        • masafiu Re: :) 28.05.09, 13:51
                          zabcia35 napisała:
                          > I droga Pani Angielko z odzysku, wiem znacznie wiecej niż
                          > Pani sądzi nie tylko na temat tego co dzieje się w JU KEJ :0)Ten
                          > czas który Pani przeznaczyła na dorobek ja pooświęciłam na
                          edukację-
                          w swoim kraju- POLSCE

                          smilesmilesmile ten post mnie powalil z nog smile))))))))
                          Ja tez jestem na stanowisku kierowniczym, mam swoj projekt i
                          prowadze go sama (jakos sie utrzymuje przy tych masowych
                          zwolnieniach w Irlandii). Wyksztalcenie zdobylam w Polsce (moim
                          kraju) a tutaj je tylko dopieszczam smile
                          W trakcie dorabiania sie, tez sie mozna doksztalcac i w ciaze
                          zachodzic (i dalej pracowac jak i czerpac z tego przyjemnosc
                          hoho) smile to w niczym sobie nie przeszkadza.
                  • mumi7 Re: :) 28.05.09, 13:52
                    Kochana, masz , wydawalo by się wszytsko...tylko po co z satysfakcją
                    opluwasz ludzi, podejrzewasz o kumoterstwo i afiszujesz ze
                    SZCZĘSLIWYM małżeństwem, dziećmi, rodzicami, pracą, psem i w ogóle
                    wszytskim? Prawidziwie szczęśliwi i MĄDRZY ludzie nie musza obnosić
                    się ze swoim szczęściem. Wydaje się, że jednak czegos Ci brak
                    • zabcia35 mumi7 28.05.09, 16:36
                      Droga mumi, Dziewczyny,
                      Moje posty były skierowane do konkretnej osoby, nie do Was, więc
                      proszę zanim ustosunkujecie się do nich przeczytajcie cały watek od
                      początku.
                      Żadnej z WAS nie chcę obrazic, jeśli któraś z Was odbiera to co
                      czyta do siebie to nie o to chodzi.
                      Zostałam zaatakowana więc sie bronię, zostałam opluta, więc
                      odpowiadam bo czuję sie dotknięta i zlekceważona.

                      Czytając pojedyncze posty otrzymujecie zupełnie wyrwane z kontekstu
                      informacje.Ja sama mam wielu znajomych, którzy wyjechali z kraju i
                      świetnie ułożyli sobie życie a jednocześnie nie odbiła im
                      przysłowiowa palma.Bardzo ich szanuje i lubie.Znam też kogoś kto
                      wyjechał na miesiąc do USA i po powrocie zapomniał polskiego języka.
                      I mam wrażenie ze na tym watku trafiłam na takie własnie 2 osoby,
                      które przy okazji mieszaja z błotem ot tak dla frajdy
                      Proszę, nie odpowiadajcie na moje posty w tym watku, bo one są
                      skierowane absolutnie do konkretnej osoby.
                      Pozdrawiam
                      • hanalui Re: mumi7 28.05.09, 22:08
                        zabcia35 napisała:
                        > Żadnej z WAS nie chcę obrazic

                        Powinnas napisac.:
                        Zadnej z Was procz... i tu wymienic mojego nicka, green_naranja i
                        jeszcze kilka innych big_grin
    • osa551 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 28.05.09, 22:26
      Powiedziałam od razu po potwierdzeniu ciąży przez lekarza, żeby szef się nie
      zdziwił, gdybym miała jakiekolwiek kłopoty i żeby miał przygotowany plan awaryjny.

      Dostałam prawie od razu szyfrowane łącze do domu. Ale i tak jeździłam do pracy
      prawie do końca 8 miesiąca bo się dobrze czułam.

      W sprawie ciąży wyrocznią czy można pracować czy nie jest lekarz a nie szef.
      Inna sprawa, że kobiety w PL traktują czasami zdrowe ciąże jako stan zagrożenia
      życia i idą na zwolnienie po zobaczeniu dwóch kresek na teście.
    • bacha1979 Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 29.05.09, 07:49
      Powiedziałam jakoś tak koło 12 tygodnia.
      • moniaczek_b Re: kiedy powiedziałyści o ciąży w pracy????? 31.05.09, 17:01
        ja chciałam powiedziec po potwierdzeniu przez gina, niestety tydzien przed
        wizytą zaczełam krwawic w pracy no i sie wydało..to była wczesna ciaza n iestety
        nie mogłam juz pracowac choc chciałam....szefowie przyjeli to spokojnie, jak
        tylko zjawiam sie w zakładzie to pytaja jak zdrowie a bałam sie ze bedzie raczej
        nieprzyjemnie....mysle ze bede miała do czego wrócic...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja