zielonaporzeczka
07.06.09, 11:58
Cześć dziewczyny,
Dziś mój synek kończy dwa miesiące, jest spokojnym, kochaniutkim
dzieciątkiem i mam z nim mniej "zachodu" niz się spodziewałam, ale
od poczatku.
Przed ciążą byłam bardzo aktywna sportowo i gdy okazało sie że bedę
mamą nie chciałam tego zmieniać. Ciężko jedna znalęźć lekarza który
popierałby bieganie, rtowerowanie, nartowanie i wiele innych w
czasie ciąży, mój przynajmniej nie był zbytnim entuzjastą w tym
temacie. Mimo to nie zrezygnowałm ze sportu, oczywiście ograniczyłam
ilość i intensywność, ale do 8 miesiąca grałam w tenisa, w siódmym
miesiącu byłam na nartach we Włoszech, a dwa dni przed porodem
odbyłam ostatnią przejażczkę rowerową. Z reszta rower "miał wolne"
dokładnie 2 tygodnie, bo już 12 dni po porodzie znów jeździłam. Na
szczęście mój chłop jest lekarzem i wspierał mnie w tym wszystkim, a
ja dzięki tej aktywności zachowałam zdrowie psychiczne (naprawde
ciężko ze mną wytrzymać jak nie mogę się porządie zmęczyć).
Teraz wiem, że to wszystko było zgpdne z naturą. Synka urodziłam sn
w dosłownie 3 godziny, bez nacięcia, i właściwie na drugi dzień po
porodzie mogłam normalnie siedzieć. Maluch był niewielki (2900g) a
dziś po dwóch mieisącach karmienia wyłacznie piersią waży 6kg. Znów
gram w tenisa a wczoraj przebiegłam pierwsze 10km, małemu to nie
przeszkadza, mam pokarm i wszystko jest ok. Cieszę się że nie dałam
się "zakrzyczeć" wszystkim troskliwym , którzy na mój widok np na
korcie w 8 miesiącu pukali sie w czoło i krytykowali. Niestety wciąż
łatwiej zaakceptować palącą, pijącą i jęczącą ciężarną niż aktywna
fizycznie. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna droga, ale dla mnie
akurat taka była. Chodzi o to by bardziej słuchać własnego wnętrza
niż forumowych porad, tak naprawdę wiemy same co dobre dla nas i
naszego maleństwa.
Pozdrawiam wszystkie aktywne "ciężarówki"!!!