poród a godność

12.12.03, 16:09
nie mam jeszcze dzieci i nie wiem, czy będę mieć. nie mogę sobie wyobrazić
bardziej upokarzającej akcji niż poród sad wymioty, lewatywa, cięcie krocza sad
jak w tym wszystkim zachować godność??? nie mogę się pogodzić z tym, jak
natura niesprawiedliwie podzieliła wkład w tworzenie życia m-dzy kobiety i
mężczyzn. i co mam z tym zrobić? wiem, że zapomniałyście już o złych stronach
ciąży i porodu, ale nie rozumiem, jak to możliwe. cud narodzin? koń by się
uśmiał.
strasznie mnie to męczy, bo zegar biologiczny tyka, a ja boję się że za 20cia
lat będę żałowała, że się nie zdecydowałam. ale czy to wystarczy, żebym
kiedyś zgodziła się przejść ten koszmar? strasznie trudno zwalczyć strach
przed utraceniem kontroli nad sobą, o wiele trudniej, niż przed bólem sad
a blizny, rozstępy, obwisły biust? może pomyślicie, że to płytkie, ale nie
chcę być mniej atrakcyjna tylko dlatego, że rodziłam.
ciężko mi. muszę podjąć świadomą deyzję o macierzyństwie, bo wpadka nie
wchodzi w grę.
jeszcze tylko pytanie: jak zmienił się stosunek waszych partnerów do was i
waszego ciała po tym, jak urodziłyście im dzieci?
    • jaga2003 Re: poród a godność 12.12.03, 16:21
      Miło się czytało dwa miesiące przed porodem.
      Osobiście mam zamiar sflaczały biust zarzucać sobie na plecy.
      • joan78 Re: poród a godność 12.12.03, 18:35
        Dobrze powiedziane smile)
    • kingaolsz Re: poród a godność 12.12.03, 16:29
      Zaczne od konca czyli atrakcyjnosci.
      Wiele zalezy od Ciebie i Twojego partnera. Ty jesli odpowiednio bedziesz o
      siebie dbac w ciazy i utrzymasz kontrole nad waga to masz szanse ze nie bedzie
      zle. A Twoj partner jesli naprawde kocha to nie zrobi mu roznicy ze sie troche
      zmienisz a wrecz czesto dziecko w mocnych zwiazkach jeszcze bardziej je
      umacnia.
      Co do godnosci to dla mnie nawet doba porodu ( ktorej nie przezylam osobiscie)
      wydaje sie niczym z latami radosci z dziecka, ogromem milosci i duma kiedy
      patrzysz i myslisz "To ja stworzylam to cudo, to w moim lonie powstalo" . A
      sprawiedliwosc w dzieleniu to pojecie wzgledne bo mezczyzna nigdy nie poczuje
      kopniecia tak jak kobieta, a jest to cos niewatpliwie cudownego i nie ma tej
      wiezi z dzieckiem jaka ma matka. I wierz mi ze cud narodzin jest naprawde
      cudem, ale dopoki nie przezyjesz nie zrozumiesz tego.
      A w momencie kiedy masz na swiat wydac dziecko wierz mi ze nie myslisz o tym
      jak wyglada Twoj tylek ( za przeproszeniem) , ze sie spocilas, ze robisz
      glupie miny, o tym sie nie mysli.
      Wiem ze sa kobiety, ktorym ciezki porod zachwial poczucie cudu i bol "wzial
      gore" i boja sie sprobowac ponownie ale jednak wiekszosc zapomina o tym w
      kilka sekund po pierwszym krzyku...
      Dodam ze moj maz kocha mnie teraz bardziej i jestesmy szczesliwi pomimo nadal
      widocznych kilkunastu kilo wiecej na moim ciele.
      A jesli dla Ciebie wazniejsza wartoscia jest wyglad i atrakcyjnosc to
      rzeczywiscie powinnas sie ciezko zastanowic, bo dziecko to jednak duzo wiecej
      niz zmiana wygladu. A swoja droga to za 30 lat i tak nie bedziesz juz taka
      ladna i zgrabna i powabna ale tez nie bedzie nikogo kto by przyszedl do
      Ciebie, przytulil sie i powiedzial "Kocham Cie Mamo"....
    • kask77 Re: poród a godność 12.12.03, 16:36
      Ja tu widze dwie mozliwosci:
      albo zajdziesz w ciaze, urodzisz dziecko- i poczujesz o co w tym chodzi.
      Albo po prostu nie nadajesz sie do macierzynstwa i nie ma sensu, zebys sie do
      tego zmuszala-przede wszystkim ze wzgledu na potomka. Osobiscie doradzam
      pierwsza opcje-bo w koncu biust tak czy siak ci sflaczeje i przestanie to miec
      znaczenie-a bedziesz na swiecie sama jak palec.I wtedy ten sflaczaly biust
      wyda ci sie najwazniejszym na swiecie problemem-a twoje zycie straci sens.
      A tak pomijajac wszystko inne-najpozniej w rok po porodzie wiekszosc z nas
      wygla znowu zgrabnie i jedrnie.Jezeli jestes zadbana i wysportowana ..a w
      dodatku jestes matka dzieciatka swojego partnera...to facet patrzy na ciebie
      jak na cos najwspanialszego na swiecie...jestes piekna i jestes matko jego
      dzieci!
    • sanna99 Re: poród a godność 12.12.03, 16:47
      Ja jestem teraz w 7 miesiącu. Nie powiem żeby takie myśli jak twoje mnie
      omijały - mam zal że ciało nie jest moje, nie mam nad nim kontroli i z obawą
      myśle co bedzie dalej. Mam dni gdy jest mi z tym zle. Ale miesiąc temu jak
      okazało się ze ciąża jest zagrożona wszystko inne przestało się liczyć -
      rozkłasdałam nogi do badania przed kazdym kto chciał mnie badać. Teraz odcięta
      od życia towarzyskiego choduję brzuch na leżąco.
      A mąż - też bałam się co to będzie - ale on wykazuje tyle troski,
      zaangażowania i czułości (seks oczywiściw wykluczony). Bo on też już teraz
      kocha to maleństwo i czeka na nie.
      Jedyne co nam zostaje to nadzieja ze bedzie dobrze smile
    • kasik8 Re: poród a godność 12.12.03, 17:03
      Moim zdaniem sa osoby, ktore dzieci miec nie powinny. Jak slysze niekiedy
      takie poglady to rece zalamuje.
      Powiem Ci tak...jesli stracisz na aktrakcyjnosci dla Twojego mezczyzny to
      znaczy, ze jest on niedojrzalym gnojkiem. Jesli liczy sie tylko dla niego to
      jak wygladasz? a co bedzie za lat kilka lub kilkanascie..kiedy to( nie przez
      dziecko) posypiesz sie w drobny mak. Co zrobi wtedy Twoj partner? z tej teorii
      powinnien wymienic Cie na "lepszy model".
      Po za tym sprawa atrakcyjnosci lezy tylko w Twojej kwestii..to jak z zyciem
      przed dzieckiem..jesli nie dbasz o siebie, jesli sie zle odzywiasz..staniesz
      sie nieatrakcyjna.nie potrzeba do tego dziecka...a jesli o siebie dbasz to
      masz to na czym Ci zalezy.
      Nie da sie przekonac kogos czym jest dziecko jesli ktos tego nie rozumie..nie
      patrz na dzieci innych..bo swoje sie kocha zupelnie innaczej. To Twoje
      dziecko. Cos co bedziesz miec do konca zycia...sens zycia. Zaden bol, zadna
      super sylwetka Ci tego nie odda.
      Z godnoscia masz duzo racji. Ja jako osoba otwarta naprawde nie moglam sobie z
      tym w szpitalu poradzic. Ale to byla ta "cena" jak to opisujesz za dziecko.
      Nie powinnas sie tez decydowac na dziecko gdyz pika Ci zegar bioligiczny jesli
      tego nie czujesz. Dziecko to nie kolejny dyplom , samochod, praca...tego sie
      nie zdobywa jak osiagniec zyciwych..tego nie zostawisz na pierwszym napotkanym
      rogu .gdy Ci sie znudzi..to poprostu czlowiek..a w dodatku ktos za kogo
      bedziesz odpowiedzialna cale zycie. Mysle ze zrozumiesz wszystko jak juz
      urodzisz takiego szkraba. Zrozumiesz absurd tego nad czym sie teraz
      zastanawiasz.
      Wiesz ja nie jestem matka polka..ktora patrzy tylko tymi kategoriami..dziecka.
      Ja jestem rowniez kobieta, zona, kochanka i zalezy mi na wielu rzeczach o
      ktorych piszesz..jednak nie za wszelka cene.
      Mialam kiedys meza, dla ktorego liczylo sie to o czym piszesz...kiedy
      urodzilam dziecko...znalazl sobie atrakcyjniejsze kaski...bo bylo ich
      kilka...dzis juz nie jest moim mezem.
      Potem bylam chora na anoreksje..wiec wygladalam super...(zanim wykonczylam sie
      cielesnie do cna..okres przejsciowy wygladalam super)....i zobaczylam jak to
      dziala na facetow..poprostu zenujace..co sie tylko liczy...nie osobowosc...nie
      wartosci wewnetrzne...straszne!
      Wyszlam z tego..ciesze sie normalna sylwetka (no moze nie teraz w ciazy hehe)
      i poukladaniem w glowie...mam drugiego meza..kochajacego, troskliwego...pewnie
      ze sie martwie czy sie bede mu podobac..??! ale wiem ze jest ze mna dla mnie -
      nie dla mojego tylka. Mialam ciezki porod wiec powinnam byc zrazona bolem i
      przezyciami..boje sie panicznie drugiego...zdecydowalam sie jednak
      swiadomie..nie wpadlam...na kolejny koszmar bys powiedziala. Boje sie tylko
      tej utraty godnosci na chwile..obnazenia przed obcymi na porodowce...ale taka
      moze juz moja natura..jakos to przezyje.
      Mam obwisly biust po pierwszym porodzie...rozstepy po pierwszym porodzie i po
      okresie dojrzewania tez...blizne na pol czola na twarzy...i miedzy nogami po
      nacieciu...Jestem pomimo to atrakcyjna kobieta...to opinia mojego meza..i mam
      cos czego Ty nie masz...piekna, jasnowlosa i niebieskooka, inteligentna mloda
      dame lat 8!...ktora czasami robi takie miny jak ja, ktora mowi do mnie MAMUSIU
      i zaczyna juz opowiadac o pierwszych chlopakach wieczorami przed snem mnie na
      ucho...
      Zycze swiadomych decyzji. Kasik
      • bibba Re: poród a godność 12.12.03, 17:15
        Pinup. czy ta ksywka ma zwiazek z trescia tego listu?

        Ja mialam szczescie. Mialam godny porod - bez wymiotow, bez lewatywki i bez
        nacinania. Jestem 11 miesiecy po porodzie i mam wage przedporodowa. Moj maly
        biust zmienil sie, jest miekszy, ale nie wisi, bo zawsze go bylo malo, a
        karmilam piersia do ostatniego piatku. Maz mnie kocha jak wczesniej i dalej
        prawi mi te same komplementy, w ktore wierze, bo go znam.

        Mam trzy rzeczy - mozna miec godny porod, trzeba tylko WSZystko opracowac,
        zaplanowac i pojsc przynajmniej polprywatnie z tego co sie orientuje; jak juz
        bedziesz rodzic to godnosc staje sie drugorzedna, wazna ale nie najwazniejsza;
        a ostatnie, to jak chcesz miec dziecko i zegar tyka, to takie dywagacje nie
        beda ci glowy zaprzatac.

        Pozdrawiam,
        Bibba
      • anna223 Re: poród a godność 12.12.03, 17:19
        A ja mam synka, który napewno jest wart rozstępów, ciężaru ciąży, bólu porodu
        itp.
        Podobnie myślałam jak autorka wątku z tym że ja wiedziałam, że chcę mieć dzieci
        i to najchętniej trójkesmile Co do ciąży to dla mnie to była żmudna droga, choć
        nie było tak źle, bo w sumie to przebiegała prawidłowo i czułam się dobrze.
        Poród zupełnie nie uwłączał mojej godności, bo miałąm wrażenie, ze w szpitalu
        cały personel jest podekscytowany każdymi narodzinami i z zachwytem (!) patrzy
        pomiędzy moje nogi! A ja faktycznie każdemu chciałąm pokazac co tam się dzieje,
        tak na wszelki wypadek, żebyu wszystko było w porządku. I do tego ze
        znieczuleniem w zasadzie nie bolało. A jaki mąż był ze mnie dumny! A co do
        atrakcyjności to pomimo zmęczenia związanego z wychowaniem szkrabika napalony
        jest chyba bardziej niż przed ciążą, choc nadal mam kilka kilo więcej tu i tam.
        Choć muszę przyznać, że figura zmieniła mi się, owszem trochę mnie więcej, ale
        za to jakaś proporcjonalniejsza jestem. Liczę, że jak zupełnie skończę karmić
        to schudnę ociupinkę i będzie super (tak już dla mojego samopoczucia).Ale uwaga
        planuję już kolejnego szkraba i już nie mogę się go doczekaćsmile
      • malwes Re: poród a godność 12.12.03, 19:13
        Kasik,
        Super napisane! Nic dodać nic ująć! Trochę smutne ale życiowe i ja się z tym
        zgadzam.
        Nie powiem, żebym nigdy też nie miała własnych obaw typu "jak dziecko zmieni
        moje życie" i "na ile będę musiała zrezygnowac z siebie" ale moment w którym
        jest się w ciąży... zmienia wszystko. A kiedy coś dzieje się nie tak, nie ma
        nic ważniejszego... Ja wciąż jeszcze czekam na to, jak moja dzidzia
        będzie "obok" ale już wiem, że moje dwa rozstępiki na pupie nie mają żadnego
        znaczenia a mąż... jak płakał gdy myśleliśmy, że traciliśmy dzidziusia i jak
        teraz całuje i głaszcze brzuszek... nigdy nie dane by mi było chyba poznać go
        od tej strony.
        No i apetyt na mnie ma większy niż przed ciążą wink)) tylko na razie mamy
        zakaz ;-(((.
        Ale to tez i prawda, że nie każdy musi czuć spełnienie w macierzyństwie i
        kobieta, która nie decyduje się świadomie na dziecko nie jest mniej wartościowa
        od tej, która choduje "wesołą gromadkę". Najważniejsze, żeby to faktycznie była
        świadoma decyzja, taka prosto z serca.
        Pozdrawiam gorąco.
    • ida92 Re: poród a godność 12.12.03, 17:53
      Poród dopiero przede mną w lutym i nie powiem, żebym się nie bała, ale cały
      czas myślę o maluszku, a jemu to będzie lekko, może nie będzie tego pamiętal
      jak my wszyscy ale w tym momencie to przecież dla niego będzie straszne
      doświadczenie.
      Też kiedyś myślałam, że to niesprawiedliwe, ze to my kobiety "musimy" rodzić
      dzieci, a faceci no cóż. Kiedy jednak poczułam pierwsze ruchy dziecka,
      pomyślałam, że faceci są jednak w pewnym stopniu "upośledzeni" bo nigdy nie
      będa wiedzieli jak to jest. A nie da się tego z niczym innym porównać. I warto
      mieć ciało jak kobiety Rubensa wink)))))))))). A zbędne kilogramy przecież
      zrzucę.
    • brunusia Re: poród a godność 12.12.03, 18:27
      Tez miałam takie poglądy jak Ty. Ale w jakichś nieokreślony sposób one
      zmieniły sie podczas ciąży, a zwłaszcza po pierwszym USG. Zapomniałam o tych
      napawających wstrętem opowieści zwłaszcza gdy usłyszałam bicie serca mojego
      malucha. Dojrzewałam do porodu wraz z ciążą.
      Wymioty?
      Nie miałam ich (przymowanie doloranu ponoć wywołuje wymioty).
      Lewatywa?
      Też myslałam, że wkładają rurę jak przy gastroskopii - długą i głęboko. Rurka
      jest jedynie przytykana do odbytu a sam wlew soli - czuć jak coś ci wlewają, a
      za chwilę uczucie rozwolnienia. To wszystko! Ja tez miałam pierwszy raz
      lewatywę ale świadomie o nia poprosiłam, bo chyba nie byłoby nic gorszego i
      bardziej upokarzajacego, gdybym urodziła cos jeszcze oprócz dziecka...
      Cięcie krocza?
      To jeden z mechanicznych zabiegów, tu zalezy duzo od wyczucia lekarza, kiedy
      nalezy to zrobić, ja czułam tylko szczęknięcie nożyc (brrr, na szczęście).
      Po tym wszystkim zachowałam swoja godność, nie czułam się zażenowana, a jestem
      wstydziochą. Personel lekarski składał się z kobiet, działały szybko i
      fachowo, naprawdę wtedy nie mysli się o sobie, swoim ego - przynajmniej tak
      było w moim przypadku.
      Zdaj się na swój organizm.
    • isma Re: poród a godność 12.12.03, 18:27
      Z ta godnoscia przy rodzeniu to masz troche racji.

      Ale, niestety, brak poszanowania dla godnosci kadego PACJENTA, a rodzaca tez
      jest pacjentka, jest w naszej pozal sie Boze sluzbie zdrowia dosyc powszechny.
      Powiem tak: z godnoscia przy porodzie bylo kiepsko, ale wiedzialam, ze dluzej
      niz dobe to nie powinno potrwac plus kilka dni na oddziale, a corenka jest tego
      warta. Znacznie gorzej bylo z moja godnoscia i godnoscia osob, ktore ze mna
      lezaly ongis na onkologii, a perspektywa przyszlosci nie zawsze byla radosna.
      Natomiast przy porodzie byl ze mna maz, dzieki ktoremu "resztki godnosci"
      ocalaly, ktory byl cudowny i najczulszy na swiecie.

      Fascynowal sie mna, kiedy bylam w ciazy, do ostatnich dni, a jesli teraz
      fascynacja w porownaniu do tej ciazowej nieco oslabla, to chyba tylko ze
      wzgledu na wspolne nocne wstawanie do corci (w stosunku do czasow
      przedciazowych jest ciagle o niebo lepiej!).

      Rozstepow nie mam, waze mniej, niz przed ciaza, a jak zmadrzalam...wink

      Powodzenia, tesknota za dzieckiem pewnie sama lada rok przyjdzie, ale nie
      czekaj za dlugo!
    • wieczna-gosia Re: poród a godność 12.12.03, 20:24
      Zalezy co rozumiesz pod pojeciem godnosci. Godnosc moja nie lezy w moim kroczu
      (u ginekologa jej nie trace), ani w odbycie (to a propos lewatywy). Nie wisi w
      biuscie, ani w obwislym brzuchu. Godnosc nosze w sobie. Porod jest dla mnie
      festiwalem fizjologii. Tryiumfem natury nas rozintelektualizowanym ego.
      Przyjelam te lekcje z pokora. Czuje sie kobieta. jestem ponad krew miesieczna
      i oddawaniem stolca w czasie porodu wink Uwazam ze jednym z bardziej godnych
      portretow kobiety jest kamienna figurka matki- ziemi naszych przodkow.
      Bardzo mozliwe ze jestem swirnieta wink))))))))))))))))))
      Uwielbiam moment gdy rosnie mi biust i brzuch. Gdy moj maz w subtelny sposob
      przestaje protestowac przy myciu wanny, sprzataniu kuwety, odkurzaniu i
      zakupach. gdy pozycje do seksu wybieramy biorac pod uwage brzuszek wink) a takze
      gdy po porodzie, ja udaje chlodna i nieprzystepna na jego pieszczoty ale z
      piersi zaczyna ciec mi mleko i on juz wie ze to tylko gra wink)

      > a blizny, rozstępy, obwisły biust? może pomyślicie, że to płytkie, ale nie
      > chcę być mniej atrakcyjna tylko dlatego, że rodziłam.
      umykajaca atrakcyjnosc nie zalezy od tego czy rodzilas czy nie. majac 30, 40
      czy 50 lat i badac z facetem 10 , 20 czy 30 lat bedziesz zawsze fizycznie miej
      atrakcyjna niz 20 poznana przed godzina o kosmicznym tylku i nogach do nieba.
      Ale fizycznie. A atrakcyjnosc nie lezy tylko w kosmicznym tylku. lezy przede
      wszystkim w fenomenie ze ludzie sa ze soba kilkanascie lat, chociaz on zna jej
      kazdy rozstep, a ona wie ze on juz 3 razy pod rzad nie da rady.

      > strasznie mnie to męczy, bo zegar biologiczny tyka, a ja boję się że za
      20cia
      > lat będę żałowała, że się nie zdecydowałam. ale czy to wystarczy, żebym
      > kiedyś zgodziła się przejść ten koszmar

      Nie mam pojecia. Rodzenie dzieci nie jest obowiazkiem kazdej kobity. Siadz
      przed kartka. Spisz za i przeciw. Pogadaj z przyjaciolka. Dopisz za i przeciw.
      Pogada z jakas dzieciata. Spisz za i przeciw. I podejmij decyzje wink) I
      pamietaj ze brak konkretnej decyzji tez jest utrata kontroli. A decyzja nawet
      taka ktora wybiera ograniczenia moze byc de facto zachowaniem tej kontroli wink)
      • wodzinska Re: poród a godność 12.12.03, 22:32
        Hej.

        Wydaje mi się że trochę przesady jest w tym co napisałaś.
        Cięcie kroxza, lewatywa, wymioty, to kiedy ma przyjść na świat maleństwo które
        nosiło się w brzuchu przez 9 miesięcy, są to rzeczy które najmniej cię
        obchodzą.
        Najważniejsze dla ciebie staje siętwoje maleństwo i jego zdrowie.
        Ty odsatwiasz się na drugi plan.

        A tak po zatym to owiele jestlepiej kiedy nacinają ci krocze, niż wychodzące
        dziecko, które niedosyć że musiało się męczyć to jeszcze ty cała obolała i z
        rozerwanym kroczem, które później jest źle zszywać i gorzej się goi.

        Tak więc najważniejsze jest maleństwo.
        Mój szkrabek urodził się 21 września 2003 i kiedy wyszedł na świat, położyli
        mi go na brzuchu stał się on najważniejszą osobą w moim życiu, oczywiście nie
        odstawiając na bok męża, któremu jest bardzo wdzięczna że był ze mną przy
        porodzie i cały czas mnie wspierał.
        Nadal powtarza mi że jestm najbardziej seksowną kobietką na świecie.
        Jego stosunek po naszym wsólnym porodzie do mnie wogóle nie uległ zmianie, a
        wręcz przeciwnie patrzy na mnie jeszcze bardziej czule i ciepło.
        Bo wie ile musimy przechodzić rodząc dzieci.

        Tak więc nie ma to nic wspólnego z godnością.

        A zresztą jeśli wybierzesz dobry szpital, będziesz się w nim czuła dobrze, to
        wszytko będzie dobrze z toba.


        Pozdrawiam
        Klaudia i Aleks (21.09.2003)
    • ese1 Re: poród a godność 12.12.03, 21:35
      Mysle, ze grubo przesadzasz z tym "brakiem godnosci". Mozesz na pewno znalezc
      szpital gdzie nie beda ci robic lewatywy, czy tez ciecia krocza (mysle ze gorej
      jest jezeli ci to krocze wychodzace dziecko porwie).
      Mam 3-miesieczna coreczke. Kazdy dzien dzieki niej jest przepelniony
      szczesciem. Nie wyobrazam juz sobie zycia bez niej. Porod tez wspominam jako
      najpiekniejszy dzien w moim zyciu, chociaz mialam robiona lewatywe, ciecie
      krocza i rowniez wymiotowalam.
    • pinup poród a godność II 12.12.03, 21:49
      dziękuję tym z was, które napisały dla mnie słowa pociechy. naprawdę nie jestem
      żadnym potworem. gdybym była zdecydowana, że nie chcę mieć na 100% dzieci, bo
      np.atrakcyjność i wygląd są dla mnie najważniejsze nie pisałabym na tym forum.
      ciężko jest przejść od bycia tylko fajną laską do bycia fajną laską+matką. to
      zupełnie inny kaliber.
      podziwiam was za to, że potraficie przeżyć te 9m-cy+długie godziny porodu po
      to, żeby się cieszyć macierzyństwem. ja po prostu tego nie czuję. nigdy nie
      marzyłam dzieciach, nigdy nawet o tym nie myślałam. po porostu tak było i nie
      wiem dlaczego. nie czuję instynktu macierzyńskiego, a przecież chciałabym
      poczuć, bo wtedy to, o czym pisałam nie miałoby znaczenia.
      nie zgadzam się z tym, że tacy ludzie jak ja nie powinni mieć dzieci. to, że
      nie potrafię zdecydować się na ciążę, nie znaczy, że byłabym złą matką. wiem
      doskonale, że gdybym urodziała dziecko kochałabym je nad życie. ale chodzi
      właśnie o podjęcie tej decyzji. jestem straszną pragmatyczką - wszystko w moim
      życiu musi mieć sens i powód. i ja właśnie szukam takiego powodu. dlatego
      rozmawiam z wami a nie na forum "bezdzietne 30tki" czy coś podobnego. ale jaki
      może być pragmatyczny powód w tym przypadku?
      mam świetnego faceta, który chce mieć troje dzieci (z tego wynika moje bicie
      się z myślami). taki wariant oczywiście odpada, ale kocham go i myślę, że
      chciałabym przejść to wszystko jeden raz dla niego. tylko czy kiedy będę
      musiała zrezygnować z tabletek starczy mi odwagi? chciałabym bardzo, żeby
      nadszedł ten dzień, kiedy powiem sobie: tak, chcę mieć dziecko bez względu na
      wszystko. trzymajcie kciuki.
      pozdrawiam
      • aluc Re: poród a godność II 12.12.03, 22:24
        no to ja dorzucę - może to jeszcze nie jest ten facet, któremu chciałabyś
        urodzić dziecko, a nie tylko się dla niego poświęcić??
        • malwes Re: poród a godność II 12.12.03, 23:49
          Pinumpku,

          Mimo tego, co napisałam powyżej, jeszcze raz ci powiem: to nie jest źle, że
          masz takie wątpliwości!!! Każdy je ma w większym czy mniejszym stopniu, w
          zależności od wieku, momentu w życiu, sytuacji... Nie jesteś i nie będziesz
          kimś "dziwnym" czy "gorszym" jeśli nie zdecydujesz się na dzieci. Musisz po
          prostu dać sobie czas, żeby się upewnić, że naprawdę tego nie chcesz a nie, że
          jest to wynik jakiegoś lęku... nie umiem wytłumaczyć... no wiesz, że "tak
          naprawdę to chcesz ale"... Wtedy tylko coś trzeba zrobić z "ale".

          A co do pragmatyzmu... Każda mama kocha dziecko ponad życie ale okazywanie tego
          w sposób wymagający całkiowitej rezygnacji z siebie to też nie jest dobry
          sposób. Gdzieś tę odrobinę egoizmu należy zachować - grunt to znaleźć
          odpowiednie proporcje. Także w przypadku mężczyzny... nie myśl kategoriami "dla
          niego lub nie" tylko "czy ja chcę i czy z nim". On pewnie myśli tak samo i
          wtedy jest konsensus. I chyba mimo wszystko, spróbuj nie przymierzać tej
          decyzji aż tak bardzo do okoliczności, bo zawsze coś ucierpi na tej decyzji:
          zawsze czegoś nie dokończysz, nie osiągniesz, odłożysz. Za to zyskasz coś
          innego. Ktoś kiedyś powiedział, że na dziecko żaden moment nie jest dobry i
          żaden nie jest zły. I spróbuj może rozmawiać o tych wątpliwościach z mężem -
          rady innych są zawsze tylko "innych". Warto ich wszystkich wysłuchać ale
          najważniejsze są te wasze - bo to będzie wasz dzidziuś.
          Będzie dobrze, cokolwiek nie zdecydujesz.
          Pozdrawiam!
      • wieczna-gosia Re: poród a godność II 14.12.03, 05:23
        > ciężko jest przejść od bycia tylko fajną laską do bycia fajną laską+matką.
        to
        > zupełnie inny kaliber.
        Pomysl perspektywicznie wink)
        Jeszcze ciezej przejsc od bycia fajna laska do bycia stara raszpla wink))
        zaliczenie po drodze etapu matki w duzym stopniu ulatwia pogodzenie sie z rola
        starej raszpli wink)) Mi przynajmniej wink))
        > podziwiam was za to, że potraficie przeżyć te 9m-cy+długie godziny porodu po
        > to, żeby się cieszyć macierzyństwem.
        wiele kobiet sie nie cieszy. Na emamie widac JAK wiele. Ja sama odczuwam zero
        instynktu do obcych dzieci wink)
        wszystko w moim
        > życiu musi mieć sens i powód. i ja właśnie szukam takiego powodu. dlatego
        > rozmawiam z wami a nie na forum "bezdzietne 30tki" czy coś podobnego. ale
        jaki
        > może być pragmatyczny powód w tym przypadku?
        no jeden ci juz wymyslilam- zeby nie byc stara bezdzetna raszpla, tylko "no
        tak roztyla sie i jakas zlosliwa, ale to po urodzeniu dziecka jej sie tak
        zrobilo".
        Nie znam innych pragmatycznych powodow dla ktorych czlowiek sie decyduje na
        urodzenie sikajacego i kupajacego potwora w ktorego wladuje kase za ktora
        moglby sobie kupic domek jednorodzinny conajmniej wink) Ja mysle ze bez dzieci
        bylabym posiadaczka osiedla wink))
        Troszke zbaczajac z tematu- stanowczo protestuje przeciw radosnemu
        stwierdzaniu ze naciecie krocza ratuje przed jago naderwaniem. Ratuje gdy jest
        wykonywane koniecznie. Gdy jest zas wykonywane rutynowo, nie ratuje przed
        niczym chyba ze polozne przed zbyt duza iloscia uwagi w czasie porodu wink)
    • monika.fron Re: poród a godność 13.12.03, 00:05
      Droga internautko!
      Nie uważam że jesteś potworem a wręcz doskonale Cie rozumiem. Powiedzmy sobie
      szczerze miłość do dziecka to jedno a przejscie porodu to drugie. Są kobiety
      silniejsze i są kobiety słabsze i to nie tylko fizycznie ale również
      psychicznie. Dla większości poród jest trudnym przeżyciem ale niektóre
      zapominają szybciej a inne wspominają koszmar całe życie. Być może sama mysl o
      ciązy i porodzie jest dla Ciebie tak przerażająca żęe cała ta gadanina o
      rozstępach i obwisłościach jest po prostu wykrętem. Niestety nie wymyslono
      jeszcze innego sposobu na wydawanie dzieci na ten świat, czego i ja b żałuję!
      Tak więc decyzja i tak należy do Ciebie...
    • klarek Re: poród a godność 13.12.03, 06:16
      Chciałabym opowiedzieć Ci pewną historię. Dziewczynka o imieniu Eleonora
      wcześnie straciła matkę, ojciec ożenił się po raz drugi, dzięki czemu miejsce
      matki zastąpiła macocha. Macocha na tyle dla dziewczynki niedobra, że ta w
      wieku kilkunastu lat uciekła z domu. Będąc jeszcze dzieckiem stała się w pełni
      odpowiedzialna za własne życie - a te postanowiła wycisnąć jak cytrynę. Ciekawa
      życia i świata imała się różnych zajęć, w czasie drugiej wojny światowej
      zawędrowała nawet do Niemiec jako amerykańska sanitariuszka. Potem w jej
      ojczyźnie przyszły lata prosperity, dziewczyna korzystała z życia i szans na
      rozwój samej siebie, własnych talentów i możliwości. Zaangażowała się w ruch
      feministyczny, raz związała się z jednym mężczyzną, raz z drugim, może nawet w
      międzyczasie wyszła za mąż, robiła karierę - była NIEZALEŻNA i KORZYSTAŁA Z
      ŻYCIA. Lata płynęły, nadeszła emerytura, zdrowie zaczęło szwankować. Z czasem
      okazało się, że samodzielne mieszkanie nie jest już w przypadku Eleonory
      możliwe i trzeba przeprowadzić się do domu starców. Prawie niewidoma, słabo
      słysząca, poruszająca przy pomocy balkonika - taką Eleonorę zobaczyłam po raz
      pierwszy. Nie ma żadnej rodziny, jedynie garstkę znajomych, którzy czasem
      podrzucą ją na wizytę do okulisty. Jeszcze kilka lat temu, mimo przekroczenia
      80 roku życia, miała mężczyznę u boku - ten jednak porzucił ją dla młodszej.
      Eleonora jest dobrze wykształcona, nawet obecnie uczy się na korespondencyjnych
      kursach i bierze lekcje gry na fortepianie - należy się ciągle rozwijać,
      przecież o to chodziło w całym jej życiu. A na biurku trzyma swoje zdjęcia
      pięknej dziewczyny sprzed lat.
      Jest tylko jedno ale - ja widziałam wyraz jej twarzy, słyszałam jej głos, kiedy
      pewnego dnia jakby zupełnie mimochodem powiedziała, że wiele oddałaby za własną
      rodzinę i wnuczęta. I ja wiem, że nie na opiece rodziny jej zależało. Dlaczego
      Eleonora żaluje braku własnej rodziny? Ja znam odpowiedź, ale czy ty Pinap,
      możesz się takiej odpowiedzi domyśleć?
      Klara
    • adzia_a Re: poród a godność 13.12.03, 09:52
      Z tą godnością - to chyba bardzo osobiste odczucia.

      Dla mnie też godność nie łączy się z fizjologią - zakładam, że rodzi się w
      miejscu, gdzie fizjologia jest czymś normalnym, gdzie nikogo pewne rzeczy nie
      dziwią, nie podniecają i nie gorszą. Pomimo to...teą miałam podobne podejście,
      kiedyś pytałam mojej mamy, jak to kobiety znoszą, że ciągle ktoś im gdzieś
      zagląda - "wiesz co, po trzech badaniach przestaniesz na to reagować". I
      rzeczywiście tak było.

      Godność to ja, nie to co dzieje z moim ciałem - czy godne jest umieranie w
      bólu, z cewnikiem z jednej strony i przetoką z drugiej? Moim zdaniem - tak.
      Godność to nie estetyka ciała - to wielkość ducha. Howgh. Zresztą ja tylko
      powtarzam po Gosi Wiecznie Młodej. Ona kiedyś użyła w stosunku do porodu
      określenia "fizjologiczne sacrum", które pamiętam do dzisiaj...

      Mówisz, że wkład w tworzenie życia natura podzieliła niesprawiedliwie. Tak, to
      prawda. Z tym, że na niekorzyść mężczyzny wink przynajmniej ja tak to widzę

      A co do reakcji faceta - wiesz, ja się nigdy przedtem nie czułam tak pożądana,
      jak właśnie od czasu wspólnego porodu. nie wiem, co takiego się stało, ale tak
      bardzo się zblizylismy do siebie po tym doświadczeniu. Inna sprawa, że ja
      akurat mam to szczęście, ze skutki ciąży nie dotknęły mnie w
      sensie "estetycznym" - rozstępów nie mam i nic mi nie "obwisło", wręcz
      przeciwnie - zaczęłam dość intensywnie ćwiczyć z niezłym skutkiem, co polecam
      wszystkim. No, ale faktem jest, że mój mąż akceptował wszystkie zmiany, jakie
      we mnie zachodziły, zarówno rosnący brzuszek jak i mleko w piersiach. Wiesz,
      jeśli się boisz takich rzeczy - pogadaj z Twoim partnerem i powiedz mu o tym.
      Myślę, że on będzie w stanie Cię bardziej uspokoić, niż my smile
    • agadd02 Re: poród a godność 13.12.03, 10:17
      przecież zawsze możesz się zdecydować na cesarkę, a w czasie ciąży możesz
      zmienić zdanie lub nie, o ciało możesz zadbać, jeśli ci tak zależy to na pewno
      sobie poradzisz, najważniejsze żebyś ze swoim facetem pogadała, czego po sobie
      oczekujecie, jeśli sie zastanawiasz to już jest dobrze, u mnie wiele poglądów
      zmieniło się podczas ciąży (mimo, że myślałam o cesarce urodziłam naturalnie),
      a dopiero jak urodziłam małego , jak go zobaczyłam i jak zobaczyłam, że tak
      strasznie mi ufa, bo nikogo innego nie ma, bo jest bezbronny poczułam taką
      miłość, że teraz mój mąż jest o nią zazdrosny, a kocha mnie ponad życie i co
      chwile powtarza, że dałam mu dziecko, życzę Ci z całego serca takich odczuć

      pozdrawiam
      :o)
      • agga_ma Re: poród a godność 13.12.03, 14:29
        Ja tylko chcialam dodac tak na marginesie pisalaz ze twoj facet chce miec
        dzieci.... docen to.
        Facet mojej kolerzanki nie chcial slyszec o dzieciach, a ona i tak postanowola
        miec dzidzie, i ma ale faceta juz nie sad
        poadrawiam Aga i pchajacy sie na swiat Dawidek
    • pinup poród a godność III 13.12.03, 22:25
      mimo wszystko wyć się chce, że babki są takie fajne, a muszą przecierpieć tyle
      okropnści sad
      chcę powiedzieć jedno: to fantastyczne, że jest takie forum i kobiety mogą
      sobie same pomagać i radzić. może się mylę, ale przecież ani lekarz, ani własny
      facet nie zrozumieją przyszłej matki, tak jak inne przyszłe matki. czuję między
      wami wszystkimi mocną i ciepłą więź, dlatego jeżeli sama zdecyduję się zostać
      matką na pewno się tu zadomowię.
      na razie pozdrawiam serdecznie i - a jakże smile - życzę szybkich bezbolesnych
      rozwiązań i ślicznych zdrowych bobasów
Pełna wersja