aasb
28.07.09, 19:36
Witam,
wiem, że ten wątek już się tu przewijał - trochę poczytałam i zaczynam się
zastanawiać.
Dziś odebrałam wyniki poziomu hormonów płciowych i niestety prolaktyna wyszła
mi podwyższona 31,88 na max 23,3.
Wizytę mam 4 sierpnia ale oczywiście trochę się zasmuciłam, że coś ze mną nie
tak

mam nadzieję, że da się ją zbić i uda mi się w końcu zajść w ciążę i że
nie są to powikłania w przysadce.
Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Większość dziewczyn pisze, że badanie
robiło po owulacji, a mnie gin kazał je zrobić do 10 dc i tak też się stało 10
dc oddałam krew.
Oczywiście już wyczytałam wiele w necie też tych bardzo stresujących info o
jakiś niegroźnych nowotworach w mózgu i szczerze trochę mi się w głowie
zakręciło

Wszystkie inne hormony są w normie, cykle regularne, nie mam psm, owu
regularna mierzona od 2 cykli, prawidłowa temperatura tylko ta przeklęta
prolaktyna....
mam nadzieję, że tak jak innym dziewczynom na forum uda mi się ją sprawnie
"zbić" i niedługo móc się cieszyć małą "fasolką"
Rozpisałam się i na koniec pytanie czy 10dc to dobry dzień na mierzenie tego
hormonu? (trafiłam na strasznie niemiłego gina który z łaską dał mi
skierowanie i niechętnie odpowiadał na pytania) stąd moje wątpliwości.
Z góry dzięki za odpowiedzi.
Pozdr