Dodaj do ulubionych

Monotematyczność kolorowa

30.09.09, 04:17
Otwieram szafę i co widzę?

czarny-biały-czerwony
czarny-biały-czerwony
czarny-biały-czerwony

i tak w kółko

Potem planuję jakoś urozmaicić kolorystykę mojej garderoby i
oczywiście wracam z czarną kiecką w białe wzorki i czerwonymi butami
albo podkolanówkami w czarno-czerwono-białe paseczki. No nie idzie
mi jakoś, choć inna sprawa że na tak niewymiarową osobę jak ja
najłatwiej komponować ciuchy gdy są w kolorach podstawowych. No i
najłatwiej je zobaczyć, bo kontrastują.

Ostatnio kupiłam sobie dwie koszule - niebieską z odcieniem zieleni
(jest na Balkonetce) oraz brązową i jakoś tak dziwnie mi z tym jest.

Też tak macie? A może zero problemów i zahamowań i macie szafę w
kolorach tęczy?
Obserwuj wątek
    • psuj-ka Re: Monotematyczność kolorowa 30.09.09, 12:26
      U mnie to jest zielony-czarny-niebieski ze wskazaniem na zielony :D jakoś nie lubię pasteli, fiolety i żółte też nie bardzo, różowy to już w ogóle bleee (chociaż mam na sobie Fauve India Magenta :D)

      Mnie jakoś specjalnie ta monotematyczność nie przeszkadza.
    • klymenystra Re: Monotematyczność kolorowa 30.09.09, 12:45
      Na dolnej polce mam wylacznie czarny i brazowy. Na gornej - cala tecza
      (kolorystycznie ulozona), ale najwiecej zieleni, fioletow, czerwieni. Paleta sie
      troche bieli, sporo turkusu, troszke rozu i pomaranczu. W szafie to samo.
      Lata mi zajelo przejscie do takiej szafy od czarno-czarno-czerwonej ;)
    • plecha1 Re: Monotematyczność kolorowa 30.09.09, 13:18
      Mam szafkę w kolorach tęczy - czerwony, żółty, fioletowy, pomarańczowy... Tylko
      zieleni brakuje, bo w zielonym wyglądałabym jak topielec drugiej świeżości :D
      Uwielbiam jaskrawe kolory. Śmieję się, że to w ramach kampanii "Bądź widoczny na
      drodze" :D
    • smallfemme Re: Monotematyczność kolorowa 30.09.09, 15:57
      Fioletowy, granatowy, zielony, resztki brązu. Wszystko ciemne i ponure :D Czarnych rzeczy praktycznie nie mam, bo nie lubię chodzić ani w czarnych ani w białych, ale przy wszystkich bardziej obicjalnych wyjściach czuję ich brak. I wtedy gdy trzeba ubrać się na cebulkę, bo mam na sobie odcieniowy misz-masz.
    • agacia2025 Re: Monotematyczność kolorowa 30.09.09, 17:37
      eeeeeeeee...
      sama czarnosc kroluje i jest mi z tym nieslychanie dobrze. Uwielbiam jeszcze
      czerwien, ale jakos tak ciezko mi cos czerwonego znalesc. Mam w sumie sporo
      bluzek czarnych z jakimis mrocznymi/fantastycznymi nadrukami, ale sa one
      zazwyczaj takie ciapate (recznie farbowane czy jakos tak). No i wsrod nich tez
      sa jakies ciapate bardzo ciemne borda, b. ciemne popiele, i b ciemne fiolety.
      Ale ogolnie wszystko ciemne.

      Aha i jeszcze jedna choroba i to bardzo ciezka, uwielbiam skory- kurtki,
      kamizelki, gorsety, plaszcze, spodnice, wszystko co ze skory zrobione, no i
      zazwyczaj jednak w czerni.
      Aha i mam jeszcze oprocz kilku czarnych dzinsow jakies "normalne" niebieskie i
      kilka ciemnych niebieskich (granatowe czy jakos tak).
      Z dalekiej przeszlosci miotaja sie w kilku katach szafek upchane jakies
      eleganckie bluzki w jasnosciach i suknia slubne i chyba to by bylo na tyle.

      Natomiast jak ktos zajrzy do szafek mojego M to musi wlaczyc swiatlo, bo ten to
      ma dokladnie wszystko czarne, wlacznie z recznikami. Aha i posciel tez mamy czarna
      • yaga7 Czarność, czarność i czarność :P 30.09.09, 20:01
        Mój Luby ma dokładnie podobnie - jedynie nieczarne rzeczy to ubranko wojskowe,
        bo się bawi w strzelanie, a reszta jest czarna.
        Część ręczników też mamy czarnych, czarną pościel też posiadamy.

        U mnie najbardziej kolorowym miejscem w szafie jest szuflada ze stanikami :))

        Reszta ciuchów jest czarna. Część domowych ciuchów mam w fiolecie czy granacie,
        a część letnich bluzek na ramiączkach jest w jaśniejszych kolorach.

        Absolutnie nie mam zamiaru tego zmieniać, bo jest mi z tym dobrze :)
        • daslicht Re: Czarność, czarność i czarność :P 01.10.09, 02:27
          Też mam mroczną pościel - czarne prześcieradło i czarno-białą
          pościel. I czerwoną piżamkę :)))))
          A do poczytania w łóżku komiks w trzech kolorach ^^

          Czarny, biały i czerwony to piękne uniwersalne kolory, które
          wspaniale do siebie pasują. Ale czasem warto coś urozmaicić i
          zastąpić czerwień fioletem czy innym kolorem (no ten inny coś nie
          idzie, ale największą szansę ma zielony i niebieski). A ubrać się w
          kolory spoza "klasyka" (np. szary z zielonym i fioletowym) to
          masakra, choć wiem że byłoby mi w tym dobrze. Największe opory mam
          przed żółtym, chyba nawet bardziej niż przed różowym.

          Czasem tez chodzę w czystej czerni jak na tró gotik industri
          przystało, ale zwykle stwierdzam że czegoś tu brakuje i zakładam
          czerwone glany i czerwoną torbę - no bo MUSI być. Ja nawet do stroju-
          do-kibicowania-naszym dorzucam coś czarnego, żeby tak łyso nie było
          (ćśśśśś!) :)))))))
            • yaga7 Re: Czarność, czarność i czarność :P 01.10.09, 07:25
              Moje bardziej czarne ;)
              img1.aukcjoner.pl/gallery/001449434/1_f.jpg
              Zwłaszcza, że to nie wszystko ;)

              A co do kolorów - ja wiem, że w kolorach ziemi, pastelach wyglądam niefajnie. W
              sumie najlepiej wyglądam jak się zrobię na klasyczną zimę - czarne włosy, mocne
              oczy i dopiero wtedy mogę nosić mocne i konkretne kolory. Wtedy to nawet fuksja
              by przeszła - w sensie, że by do mnie pasowała, ale w życiu bym tak na ulicę nie
              wyszła.

              Natomiast w brązach, zieleniach wyglądam szaro i nieciekawie.
          • aiczka Re: Czarność, czarność i czarność :P 01.10.09, 13:40
            My mamy białe prześcieradło do czarno-białej pościeli i czarne do
            czerwono-czarnej ^_^

            Po przemyśleniu sprawy, z kolorystycznym składem szafy nie mam strasznych
            problemów ^_^. Dominują kolory ziemi, ale skoro czerń i biel to podstawa, to
            znajdą się też. Do tego nutki czerwone czy wiśniowe i wychodzi już całkiem sporo
            kolorów. Różowy, pomarańczowy, żółty - jednak wykluczone.
          • yo_anka B&W & RED 17.01.10, 22:37
            Ja ponieważ jestem modowym dyletantem mam full rzeczy Black&White
            Uniwersalne i ponadczasowe można nosić kilka sezonów i nie przejmować się
            zbytnio akurat panującymi trendami.
            Z przewagą czerni.
            Dobrze się w tych kolorach czuję
            Lubie ich połączenia: kwiaty, wzorki, paski, lamówki, itp.
            A także rewers: biały dół (spodnie, spódnica) + czarny top

            A czerwony kocham miłością bezgraniczną: zwłaszcza dodatki buty, torebki,
            korale, bieliznę!
            Ale w całej Czerwonej sukience tez czuję się pewnie i dobrze, bo jestem zimą :)

            Jestem B&W & RED i dobrze mi z tym :)
    • urkye Re: Monotematyczność kolorowa 01.10.09, 19:36
      W liceum chodziłam tylko na czarno, miłość do czarnego pozostała do dziś i to
      jednak czarne ciuchy królują w mojej szafie;) Jednak zaczęłam chodzić też w
      innych kolorach-fazami:P Miałam fazę na ciemny brąz i pomarańcz, potem na
      oliwkową i butelkową zieleń, szary i aktualnie chabrowy/kobaltowy. Przez te fazy
      powoli zaczynam mieć całkiem kolorowo w szafie;)
      Jedna kwestia się nie zmienia-nie cierpię różu;) I nigdy nic w tym kolorze na
      siebie NIE założę i koniec:P

      Koleżanka mi kiedyś opowiadała, że to, jaki kolor jest aktualnie naszym
      ulubionym ma jakieś znaczenie/odzwierciedlenie w naszym aktualnym stanie
      psychicznym, całkiem ciekawe to było, ale niestety nie pamiętam dokładnie a nie
      chcę tu tworzyć własnych teorii:P Słyszałyście może coś o tym?
      • agacia2025 Re: Monotematyczność kolorowa 02.10.09, 10:01
        tak, tak slyszalam, ale zabij mnie a i tak nie pamietam jaki kolor co oznacza:)
        Ale ja od zawsze zakochana w czarnym i czerwonym- czarny byl chyba cos ze
        staloscia, a czarwony no oczywiscie z wielka miloscia. tak chyba mniej wiecej
        wygladaly moje ulubione kolory
    • indigo-rose Re: Monotematyczność kolorowa 02.10.09, 22:29
      Czarne, fioletowe, oliwkowobeżowe. Czasami białe, trochę niebieskiego. To
      właśnie przeważa w mojej szafie.
      Od czasu do czasu zdarza się coś w innym kolorze.
      Jeśli już kupuję nowe ciuchy, to na ogół są akurat w tych kolorach, inne to
      przypadki losowe ;)
    • zireael00 Re: Monotematyczność kolorowa 04.10.09, 15:43
      Jeszcze w zeszłym roku nosiłam prawie wyłącznie czerń, zwłaszcza 'do ludzi'. Do domu mam jakieś przypadkowe, kolorowe koszulki. W innych kolorach czułam się straszliwie głupio, poza tym czarny jest bardzo uniwersalny i nie musze się bawić w jakieś dopasowywanie. Jedynie koszule miałam białe. Szalałam tylko z aplikacjami- uwielbiam koszulki z dziwnymi/zabawnymi nadrukami-, rajstopami i ewentualnie bielizną, choć i tak najbardziej lubię czarną. Tej wiosny nieco się złamałam i w mojej szafie pojawiło się więcej turkusu i morskiego. Od dawna darzę wielkim uczuciem te kolory, ale odważyłam się je nosić dopiero teraz. Najbardziej zaszalałam z wściekle chabrowymi trampkami. oO
      Teraz będę musiała poszukać jakichś ciuchów na jesień i już na samą myśl mi się odechciewa- wbrew pozorom wcale nie tak łatwo o klasyczne, gustowne czarne ubrania. Częstokroć mają jakieś srebrzyste czy złote badziewia lub, dla odmiany prezentują styl "jestem smutnym metalem, noszę ten sam spłowiały i wyciągnięty sweter od dekady, moda ssie". @.@
    • zooba Re: Monotematyczność kolorowa 05.10.09, 12:32
      Ja mam wielokolorowa szafę za wyjątkiem: pomarańczu, żółci, beżowego i
      oliwkowego i ecru.
      Czyli kolorystycznie dość szeroko, ale nie znoszę wzorków - mam jedną bluzkę
      typu tie-dye i tyle. nie trawię kwiatów, esów-floresów, rombów, krat...
      Czasami chciałabym wyjść poza gładkie ubrania, ale nic mi się nie podoba na mnie.
    • e.m.i1 Re: Monotematyczność kolorowa 05.10.09, 21:41
      Ja mam większość rzeczy czarnych, zielonych lub brązowych. Zdarzają się też ciemne czerwienie. Jasną bluzkę mam jedną, na egzaminy, ale i tak zakładam na nią ciemnozielony sweterek;) Często czuję sie zbyt kolorowo ubrana:)
    • ko_kartka Re: Monotematyczność kolorowa 07.10.09, 09:30
      Jeszcze parę lat temu nosiłam wyłącznie czarne, przeplatane z granatowym
      (maziaje na glanach były granatowe oraz kurtka jesienna). Nieśmiertelna biała
      bluzka sztuk jeden też się pałętała po szafie, wiadomo. Bieliznę też najbardziej
      lubiłam czarną. A to wszystko, bo podobno czarne wyszczupla... (a zwłaszcza
      najbardziej czarna torebka, nie?).

      Teraz też mam większość czarnych rzeczy, ale sporo też białych i kolorowych
      koszulek, jednak najbardziej podobają mnie się obecnie kolory ziemi i stąd tyle
      brązu (dla odmiany - podobnież postarza...), khaki, beżu w szafie (mogę tam
      ukryć partyzanta, jakby co). Próbuję eksperymentować z fioletem i czerwonym, ale
      do mojej karnacji i włosów trzeba dobrać odpowiedni odcień, co średnio mi
      wychodzi. Najgorzej mam z butami - na sobie podobają mi się, niestety, tylko
      czarne. W innych kolorach czuję się dziwacznie i zazdroszczę dziewczynom w
      żółtych baletkach czy amarantowych szpilkach.

      Posiadam różowe koszulki, wściekle różowy polarek (koloru gaciowego, jak to mój
      m. mówi), noszę i żyję.
    • brrruja Re: Monotematyczność kolorowa 08.11.09, 23:09
      W mojej szafie króluje zdecydowanie czerń, ale zdażają się kolory - muszą wtedy byc intensywne, bo nie lubię siebie w pastelach. I tak mam np. musztardowy sweterek, w którym czuję sie b. dobrze (ale jeszcze lepiej w czarnym :)) Nie znoszę z kolei zieleni, bo to wyjątkowo nie mój kolor :)
    • jehanette Re: Monotematyczność kolorowa 12.11.09, 16:35
      Zrobiłam szybki rachunek sumienia i w sumie mam bardzo różne kolory w szafie: w
      kolejności:
      - Czarny ;),
      - Czerwony ;),
      - Fioletowy (moja najnowsza miłość),
      - Brązowy (moja druga najnowsza miłość),
      - zielony (dobrze pasuje do czerwonego a w wersji oliwkowej do fioletowego;),
      - znajdzie się też kilka kolorków "od czapy" typu pomarańczowy.

      Ale jakoś tak się składa, że jakbym miała powiedzieć jakiego koloru mam
      najwięcej bez robienia inwentaryzacji to bym powiedziała, że czarnego... kiedyś
      ubierałam się często tylko na czarno, teraz nieco rzadziej, ale dalej lubię.
      Połączenie czarny-czerwony i czarny-fioletowy to dla mnie hit ponadczasowy. Choć
      jak napisałam wyżej, lubię od jakiegoś czasu połączenie czerwony-trawkowozielony
      i fioletowy-zgniłazieleń, a także brązowy-czerwony i brązowy-fioletowy. Nie
      trawię natomiast turkusów, niebieskich i morskich - kojarzą mi się tak
      chemicznie, ble. I białego nie noszę, bo wyglądam w nim kiepsko i mam problemy z
      upraniem białych rzeczy w wiecznie zażelazionej wodzie ;)

      A szuflada ze stanikami odpowiada palecie z szafy, tylko jeszcze nic zielonego
      nie mam ;)
      • jehanette Re: Monotematyczność kolorowa 21.04.10, 10:27
        no i post się przeterminował ;)
        ciuszków czarnych coraz mniej, a kolorywych przybywa. i to od razu w
        "oczojebnych" kolorkach - ostra czerwień, turkus (rany, jeszcze pól roku temu
        nie uwierzyłabym że będzie mi się podobać połączenie - turkusowe
        rajstopy-brązowa spódnica-turkusowy sweter), żółty, szaleję z rajstopami w różne
        wzorki i kolorki... chyba dla równowagi muszę sobie coś czarniejszego znowu kupić ;)
    • sheilunia Re: Monotematyczność kolorowa 14.11.09, 14:05
      Ja też noszę głównie czerń i bardzo mi z tym dobrze. łanie mi w pastelach, ale
      trudno się do nich przekonać. W mojej szafie jest tak: czarny, fioletowy,
      czerwony, i bardzo pojedyncze sztuki innych kolorów. Jedyne, co mi przeszkadza -
      kiedy otwieram szafę w poszukiwaniu konkretniej bluzki to dostaję świra, bo w
      tym zalewie nie mogę rozróżnić poszczególnych rzeczy i najczęściej kończy się
      wywaleniem całej zawartości szafy na łóżko i przeszukiwanie z szałem w oku ;)
      Ostatnio dobieram dodatki w kolorach perłowych czy brudnym różu - kiedy mam
      ochotę na bardziej romantyczny look. Ale to kwestia broszki, wisiorka,
      kolczyków-nic więcej.
      Na koncerty uwielbiam ubierać się na czarno od stóp do głów (nawet czarny gorset
      na czarną bluzkę zakładam :P ), ale wtedy chętnie dodam czerwone kolczyki.
    • zaba133 Re: Monotematyczność kolorowa 16.11.09, 15:27
      a ja całkiem świeżo (pół roku) po cudownej przemianie, juz nigdy nie
      założe nic (chodzi o bluzki, sukienki kurtki itp, spodnie, spudnice
      mogą być): czarnego, brązowego, beżowego, pomarańczowego,
      krwistoczerwonego, bordowego, bladoróżowego, żółtego
      bo cudnie się czuję w :
      filoletach wszelkich odcieni, granatach,niebieskim ( chabrowym !!)
      fuksji, szafirze, kolorze morskim i butelkowej zieleni, bieli,
      ciekawe kiedy mi przejdzie
      narazie w sklepach do pewnych kolorów po prostu nie podchodzę......
    • abere8 Wszystko brązowe :-) 31.12.09, 00:46
      Do pracy niestety chodzę głównie w czerni, ale bardzo się w niej źle
      czuję, nie lubię i już.

      Za to prywatnie - wiekszość to brązy i beże, względnie jakies sprane
      czy przytłumione wersje innych kolorów - bordowy, granatowy czy
      zielony.

      Najśmieszniej bylo na wakacjach, bo nic w walizce nie mogłam znaleźć
      - wiekszość ciuchów mialam w kolorze czekoladowego brązu, kilka
      bluzek, spódnicę, sweterek, a nawet czekoladową Freye Retro i
      czekoladowy kostium kąpielowy :-)
      • effuniak Re: Monotematyczność kolorowa 21.03.10, 09:00
        A ja uwielbiam wszelkie kolory !!!
        Wiosnę rozpoczęłam już w piątek od kombinacji
        Zółtej bokserki z fuksjową bluzą i jeansową, ciemną spódnicą do seledynowych rajstop i bordowych oficerek a pod szyją miałam zamotaną kraciastą arafatkę w kolorach szmaragdów i chabrów
        Do tego mam , nareszcie, rudoblond włosy

        brzmi dziwnie...
        ale wygladało bossssko i czułam się absolutnie wiosennie !!!

        W czerni wyglądam jak WRONA !
        Zakładam czerń tylko na dół !

        Uwielbiam wszelkie kolorowe kombinacje, papuzie zestawienia
        Zarówno te ostre, zdecydowane jak i pastele

        Na szczęście to lato oprócz pudrowych róży ( też je kocham, a co? )
        proponuje takie właśnie kombinacje kolorystyczne

        Jedynie pomarańcz do mnie zupełnie nie trafia i brązów nie lubię - choć panie stylistki twierdziły, że to MOJE KOLORY - bleeeee
    • cat_woman_in_black Re: Monotematyczność kolorowa 01.04.10, 21:39
      U mnie w szafie dominuje kolor czarny i generalnie stonowane odcienie. Chociaż
      barwne akcenty też mam- niebieski, zielony czy czerwony. Szczególnie w tamtym
      roku przypadł mi do gustu kolor żółty, taki typowo kanarkowy i postanowiłam
      sprawić sobie kilka ubrań i dodatków w tym kolorze, np. takie oto buciki:
      www.ebuty.pl/produkt/pl/buty/czolenka/szpilki_roza_ss09,2028.html#prod :D
      Moim skromnym zdaniem są zajebiaszcze :D Czasami lubię się przełamać i kupić coś
      innego niż klasyczna czerń czy biel. Natomiast są takie kolory, w których nigdy
      bym się nie pokazała, np. różowy, purpurowy czy fioletowy. Jedyny wyjątek
      stanowią biustonosze i doły do nich, bo różowe staniczki po prostu uwielbiam ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka