the_mariska
13.10.09, 01:55
... w kosmicznym rozmiarze 30/30 (a ostatnio nawet 31/30, bo tyłek mi
trochę urósł). We wszystkich sieciówkach dżinsy są albo w tradycyjnej
rozmiarówce konfekcyjnej, (tu spodnie mieszczące mój tyłek ciągną się
za mną o 20 cm), albo wyznaczonej jedynie według "talii" (w talii mam
28 cali, więc teoretycznie taki powinien być mój rozmiar. Jak to się
ma do faktycznej różnicy talia-biodra-szerokie uda pewnie się
domyślacie). W co fajniejszych sieciówkach zdarza się nawet znaleźć
zróżnicowanie rozmiarów talia/długość, różne fasony, bootcut, slim
fit, low waist i parę jeszcze trudnych nazw których nie pamiętam,
słowem żyć nie umierać. Co z tego, kiedy długość 30 kończy się na
obwodzie 27, a moje 31 w najlepszym wypadku znajduję z długością 34.
Po zwiedzeniu sklepowego centrum Warszawy wyszłam z przekonaniem że
jestem gruba, brzydka i niewymiarowa (choć w lustrze zazwyczaj widzę
całkiem seksowną babkę) oraz tą mniej brzydką z całych dwóch par
dżinsów w moim rozmiarze (obie znalezione w Big Star), za jedyne
200zł. Mniejsza, że w talii mam tyle miejsca że spokojnie mogę zostać
przemytnikiem narkotyków, po prostu potrzebowałam dżinsów na gwałt i
przy najbliższej okazji planuję sprawdzić czy na mojej matce nie będą
leżeć lepiej, a sobie kupić nowe.
No właśnie, tylko gdzie kupić? Póki było KDT miałam takie 2 sklepiki,
gdzie przychodziłam, mówiłam rozmiar, dostawałam kilka ładnych sztuk
biodrówek, półbiodrówek, z prostymi, rozszerzanymi i w ogóle
różniastymi nogawkami, zostawiałam 120zł i wychodziłam z
najładniejszą sztuką. Teraz kompletnie nie mam pojęcia gdzie zacząć
szukać, wynalazki na baaardzo dalekich obrzeżach stolicy raczej
odpadają ze względu na napięty plan dnia i brak własnego środka
transportu. Pomożecie, towarzyszki? :)
Pocieszam się tylko tym, że jeszcze dwa lata z hakiem temu tak samo
płakałam, załamywałam i dołowałam się przy próbie kupna
jakiegokolwiek stanika. Tyle, że takie pocieszanie zbyt łatwo
prowadzi do zakupu kolejnego, kompletnie niepotrzebnego kusidełka...
;)