kozaki na metr osiemdziesiąt i więcej

14.10.09, 11:52
Wbrew pozorom wątek jest poważny. Porządnych eleganckich zimowych butów damskich na metr osiemdziesiąt nie ma. Problem polega na tym, że wysokie kozaki mają zwykle anatomiczny kształt przy jednej, "uniwersalnej" długości - najszersze miejsce cholewki ma się pokryć z najszerszym miejscem łydki, potem cholewka się zwęża. U wysokich osób (jak ja) cholewka, która powinna kończyć się tuż pod kolanem, kończy się na łydce, jakieś 10 cm niżej niż projektant przewidział. Nietrudno się domyślić jak komicznie to wygląda: wielka buła na łydce tuż nad cholewką (ciaśniejsze wcale się nie dopną, szersze owszem, ale i tak wyjdzie buła), niżej zamiast zwężenia robi się balon z nadmiarowej skóry cholewki.

Niestety, o ile zdarzają się większe od 41 rozmiary, o ile zdarzają się różne tęgości, to o wzroście w kontekście obuwia nikt jeszcze nie pomyślał. A przy obuwiu z cholewkami jest to naprawdę istotny problem :(

Na ten sezon mam zeszłoroczne niemieckie oficerki, którym udało się rozbić górna cześć cholewki tak, by prawie zlikwidować to cholerne zwężenie. Jak mi się rozlecą, to znowu będę śmigać w icebugach do kiecki i płaszcza :/ Dziewczyny, jeśli znacie jakieś kozaki dla wysokich, podpowiedzcie! Rozmiar 42 mile widziany...
    • kocio-kocio Re: kozaki na metr osiemdziesiąt i więcej 14.10.09, 14:13
      Postuluję zmianę tematu na:
      "kozaki na metr siedemdziesiąt siedem i więcej" :o)

      Ja mam Emu i Martensy. Marzę o oficerkach. Bo mam kompleks grubych kostek przez
      co latem nie noszę spódnic prawie o ogóle. Zimą mogłabym gdybym miała kozaki,
      ale nie mam bo... j.w.
    • mefistofelia Re: kozaki na metr osiemdziesiąt i więcej 15.11.09, 00:18
      kocio-kocio- popieram zmianę tematu :)
      Przez was uświadomiłam sobie, że właściwie wszystkie moje oficerki (a mam trzy
      pary bo co zimę kupuję sobie takie same buty) w środku mojej kostki uwzględniają
      już rozszerzenie na łydkę.
      Zwykle wkładam w oficerki spodnie i zbyt nie rzuca się to w oczy. Bardziej widać
      przy spódnicy, kiedy chciałabym jednak mych szczupłych kostek nie pogrubiać.
    • marciasek Re: kozaki na metr osiemdziesiąt i więcej 17.11.09, 16:01
      no tak, moje tytułowe 180 było słowem-kluczem, ale oczywiście problem dotyczy po prostu ponadstandardowo długich łydek/nóg, co może się zdarzyć i poniżej tych stu osiemdziesięciu centymetrów wzrostu.

      Przypis: ponadstandardowo długie łydki to łydki dłuższe od jedynych słusznych przewidzianych przez producenta. Pewnie istnieją też ponadstandardowo krótkie, przy czym objawów ze strony butów nie znam: osobiście zbadałam tylko problem kobiet wysokich (mam 182 cm).

      Problem teoretycznie można rozwiązac zamawiając buty u szewca, ale po pierwsze, będzie to usługa droga, po drugie, nie ma gwarancji, że efekt nas zadowoli. Niestety. Kiedy miałam 13 lat i stopy w rozmiarze 42, kupienie damskich butów było niemożliwe i musiałam je zamawiać u szewca. Pół biedy, kiedy były to letnie sandałki, ale kozaki - mój Boże, były STRRRRASZNE, nieforemne i niewygodne, a i tak musiałam w nich chodzić, bo innych nie miałam. na szczęście wytrzymały tylko półtorej sezonu :/ Później przerzuciłam się na męskie trapery, latem na welury i tenisówki - w takim obuwiu czekałam na lepsze czasy, które nadeszły po ładnych kilku latach.

      Druga metoda, połowicznie skuteczna, to rozciąganie cholewki góra w celu wyeliminowania tego nieszczęsnego zwężenia. Pomaga na bułę nadcholewkową, niestety, nie rozwiązuje problemu nadmiaru materiału w kostce. Rozciągnąć dadzą się kozaki skórzane, jeśli potrzeba więcej niż pół centymetra - warto je zanieść do szewca. Problem jest znacznie mniejszy, kiedy w butach przewidziano regulację w łydce, czy to za pomocą elastycznej wstawki, czy to paska z klamerką - ja wybieram właśnie takie.

      Niestety, metody na zwężenie kostki nie znam.
Pełna wersja