czerwona_pomadka
16.10.09, 19:16
Tak, ten tekst z ust moich koleżanek, rodziców, itp. w odpowiedzi na moje
narzekania zakupowe doprowadza mnie do wściekłości :]
Czy Wy też macie czasami wrażenie, że pomimo ogromnej ilości ciuchów w
sklepach NIC NIE MA?
Wkurza mnie to, że gdybym miała fatalny gust i chciała chodzić zawsze
odpicowana w mnóstwo ozdób, nie miałabym żadnego problemu ze znalezieniem
ubrań dla siebie. Również gdybym była fanatyczką biegania codziennie na bardzo
wysokich obcasach - nie miałabym najmniejszego problemu z kupnem ładnych
butów. Gdybym była typem figury "ogórek" czy litera "I" - miałabym do wyboru
mnóstwo modnych, pięknych ciuchów które dobrze by wtedy na mnie leżały.
Jednakże w stroju cenię sobie prostotę z nutką seksapilu, buty na codzień
potrzebuję płaskie bądź na maluteńkim obcasie, jestem w dodatku klepsydrą i
zakupy mnie kurde frustrują. Dlaczego jest tak niewiele ubrań, które są
jednocześnie proste, dość klasyczne a przy tym mające "to coś" i o ładnym
fasonie? A jeśli już coś takiego znajdę, to kosztuje to majątek? Ciężko
również znaleźć buty które mają zgrabny wygląd i malutki obcas.Pominę już
kwestię tego, że w kozakach wszystkie cholewki są na mnie za szerokie i
wyglądam w nich jak w kaloszach. Wszędzie widzę dominację naprawdę wysokich
obcasów - takie buty też noszę chętnie na większe wyjścia,jednak ogromną
częścią mojego życia jest tzw. "życie codzienne", a nie życie imprezowo-pubowe :]
Grrrr...a jakie są Wasze frustracje zakupowe?