diuszesa
25.06.10, 23:40
Hmmm, dawno się tu nie udzielałam; i wychodzi na to, że jeżeli już, to jest to
głównie narzekanie. Ale niech tam - w końcu człowiek musi się wygadać.
Bo od mniej więcej kilkunastu dni cierpię na coś, co nazywam odzieżową
depresją. Co to takiego ? - jej objawy są następujące:
1. Czuję, że nie mam ABSOLUTNIE ŻADNYCH ciuchów nadających się do noszenia, a
jeżeli znajdą się jakieś - to i tak nie pasują do siebie
wzorem/kolorem/fasonem, albo nie mam do nich stanika,albo jest za ciepło,żeby
je nosić, albo zawsze jest jakiś inny powód, dla których nie mogę ich założyć.
Co oznacza, że nie mam ABSOLUTNIE ŻADNYCH ciuchów nadających się do noszenia ;-)
2. Nabieram lęku i niechęci do odzieżowych zakupów. Zachowuję się dziwnie -
niby coś chcę kupić, bo przecież potrzebuję coś na kark włożyć, ale kompletnie
nie wiem, na co się zdecydować. W efekcie chodzę i oglądam, ale boję się
przymierzyć - bo wiem, że i tak nie będzie pasowało. Dziś zobaczyłam uroczą
marynarską bluzeczkę z granatową kokardą na dekolcie - przymierzyłam, a
kokarda na biuście rozrosła się do rozmiarów kalafiora...
3. Nie potrafię określić swojego stylu - mam w głowie pełno pomysłów na image,
tylko ciuchów mi brak ;-) Widuję w sklepach fajne dodatki - ale nie kupuję, bo
szkoda mi kasy. Kupię i do czego będę to nosić?
4. Nie podobam się sobie - no cóż, gdy każdy przymierzony ciuch uwypukla Twoje
nie najwęższe ramiona i ściska biust, a do tego ma za długie rękawy i w ogóle
cały jest za długi, to nie jest to widok, jaki chciałabym oglądać.
Tyle objawów, które od kilkunastu dni mnie męczą. Fajne rzeczy udawało mi się
znaleźć w ciuchbudach, ale ostatnio nawet tam nic nie wyszukałam, i stąd może
ten stan. Fajna ze mnie babka, tylko ostatnio nie mogę się ogarnąć ;-)
A wy? Macie tak czasem?