Czemu gwiazdy dają się oszpecać

14.12.10, 13:06
Od jakiegoś czasu zastanawiamy się, czemu gwiazdy dają się oszpecać i zakładają kreacje znanych projektantów, kiedy ci nawet nie chcą ich uszyć dla nich na miarę. Wyglądało jakby to projektanci robili łaskę gwiazdom. Gdy tymczasem...

"Obliczono, że włożenie przez megagwiazdę kreacji na galę Oscarów równa się reklamie wartej około miliona dolarów."
uroda.onet.pl/moda/jak-ubieram-rolling-stonesow,1,4081254,artykul.html
    • indigo-rose Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 16.12.10, 23:40
      Bo nie wiedzą, że można mieć dopasowane ciuchy? Tak jak my kiedyś nie wiedziałyśmy... Przed BiuBiu i w ogóle przed uświadomieniem zwracałam uwagę głównie na urodę ciucha i na to, czy ogólnie dobrze leży, co na ogół oznaczało "wszędzie oprócz talii" i tylko kilka rzeczy sprzed uświadomienia mogę uznać za dopasowane.
      • maith Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 17.12.10, 03:52
        Ale często jest tak, że gwiazda w filmie jest ubierana super przez kogoś, kto się zna, a potem robi bezpłatną reklamę słynnemu badziewiarzowi. Bo inaczej nie da się nazwać kogoś, kto traktuje ją tak, jak czasem widzimy na czerwonym dywanie.
        To czemu nie zrobi tej reklamy tej szarej myszce, która dziwnym trafem doskonale ubiera ją do filmów? :)
        Przykładem może być Christina Hendricks, która grając w serialu Mad Men ma wszystko dopasowane i wygląda jak bogini, a na czerwonym dywanie daje się wciskać w to, co jej łaskawie dadzą.

        Co ciekawe, im więcej product placement w filmach, tym gorsi styliści.
        Nie znam żadnego filmu, w którym gwiazda zostałaby tak bardzo oszpecona w scenie, w której z założenia miała wyglądać pięknie jak Sarah Jessica Parker w Seksie w wielkim mieście, w tej scenie:
        balkonetka.pl/2008/4/8/sarah-jessica-parker-przedstawia-stanikowe-grzechy-gwiazd
        • thorrey Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 17.12.10, 16:58
          Maith - a mnie przyszło właśnie do głowy, że tak naprawdę to gwaizdom i sytlistom NIE ZALEŻY na tym żeby się dobrze ubrać. Nawiązując do dyskusji na XXL na temat tego że chude jest modne, postawię tezę, że na całych tym imprezkach z czerownym dywanem to nie chodzi o to żeby dobrze wyglądać, tylko żeby nie wyglądać "grubo". Grubo, tj, pokazując odrobinkę kobiece kształty.

          No chyba dlatego gwiazdy dają się wciskać w byle jakie kiecki od wielkich projektantków, no bo przecież jeśli taka kiecka źle leży, to nie jest wina badziewnego projektanta, tylko gwiazdy która jest "za gruba" żeby się w taką kieckę wcisnąć. I ten strach przed byciem "za grubym" paraliżuje owe gwiazdy tak bardzo, że nie ośmielają się protestować przy ubieraniu w ewidentnie nie pasujące ciuchy, żeby tylko nie poszła po internecie fama "gwaizda XX nie zmieściła się w sukienkę projektanta YY"

          Tak naprawdę, dobre krawiectwo miarowe leży i kwiczy, króluje ubieranie w szmatki. Całe "haute couture" to kpina jakaś, cekiny, pióra, kryzy, a nie prawdziwe krawiectwo.
          • anna-pia Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 18.12.10, 00:33
            haute couture ma wyglądać, a nie nadawać się do noszenia przez ludzi - po co męczyć się z dopasowaniem jakże genialnej ;) kreacji, skoro gwiazda się w nią wciśnie bez przeróbek? jeszcze by się designer zmęczył albo kto z jego ekipy musiał myśleć samodzielnie, toż to nie do pomyślenia ;p
          • maith Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 18.12.10, 02:15
            Ale one w tych strojach wyglądają, jakby im właśnie coś wystawało, np. jakieś bułki...
            W efekcie w tych niedopasowanych strojach mają bardziej czegoś za dużo niż w dopasowanych...
          • kasica_k Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 20.12.10, 14:58
            thorrey napisała:
            >
            > Tak naprawdę, dobre krawiectwo miarowe leży i kwiczy, króluje ubieranie w szmat
            > ki. Całe "haute couture" to kpina jakaś, cekiny, pióra, kryzy, a nie prawdziwe
            > krawiectwo.

            Dobrze powiedziane :) Punkt ciężkości przesunął się z ubierania ludzi na lans projektantów, którzy w gruncie rzeczy mogliby być malarzami albo rzeźbiarzami, ale moda daje im szansę na większą popularność i większą kasę. Nie chce przez to powiedzieć, że ich kreacje nie bywają piękne, tyle, że mają mało wspólnego z ubiorem tak naprawdę.
            • thorrey Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 20.12.10, 17:19
              kasica_k napisała:

              > Punkt ciężkości przesunął się z ubierania ludzi na lans p
              > rojektantów, którzy w gruncie rzeczy mogliby być malarzami albo rzeźbiarzami, a
              > le moda daje im szansę na większą popularność i większą kasę.

              A widzisz, Kasico, sama sobie odpowiedziałaś na pytanie (forum XXL) czemu chude jest modne :)
              Bo tu nie chodzi o ubieranie kobiety, tylko właśnie o lansik projektantów. I znacznie, ale to znacznie łatwiej ubrać szczuplutkie osoby bez krągłości - ot, zawiniesz w szmatkę i gotowe. Stąd wynika popularność szczuplutkich modelek. Kto by tam się przejmował tym że przeważnie kobieta ma talię :) Całe to środowisko związane z modą to targowisko próżności nie mające nic wspólnego z realnym światem i "samonakręcające się" Polecem "The devil wears Prada", ot takie czytadełko w zam raz na ferie świąteczne...

              I ja nie znam projektanta któremu zależałoby żeby ktokolwiek poza modelkami dobrze wyglądał w ich kreacjach. Co innego twórca kostiumów w filmie czy serialu - tam nie powinno przechodzić niedopasowanie ubrań.

              Ja w ogóle uwielbiam piękne suknie, zawsze sobie oglądam sukienki na rozdaniu Oskarów i uwielbiam filmy kostiumowe. Tam przynajmniej (na filmach) jest prawdziwe krawiectwo, bo w kostiumach historycznych, w przeciwieństwie do współczesnych kreacji "haute couture" to ktoś chodził na co dzień i one miały jakiś sens, tj mimo np. gorsetów wszystko raczej było dopasowane, szyte na miarę i przeciętna osoba miała szansę w tym wyglądać fajnie niezależnie od "mankamentów" sylwetki.

              Jak mam doła to oglądam sobie kostiumy z "Władcy pierścieni". Tak pięknych sukien jak miała Eowyn to nie widziałam w żadnym filmie...
              • kasica_k Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 20.12.10, 19:20
                thorrey napisała:
                >
                > A widzisz, Kasico, sama sobie odpowiedziałaś na pytanie (forum XXL) czemu chude
                > jest modne :)
                > Bo tu nie chodzi o ubieranie kobiety, tylko właśnie o lansik projektantów. I zn
                > acznie, ale to znacznie łatwiej ubrać szczuplutkie osoby bez krągłości

                Tak, ale ja tam raczej pytałam o chudość w sensie anorektycznego wychudzenia - przynajmniej na drugim etapie swojego pytania :) Zresztą wydaje mi się, że między naprawdę bujnymi kształtami a wychudzeniem jest jeszcze coś pośrodku, co by w zupełności wystarczyłoby do łatwego odziania w dowolnie udrapowane szmatki. Tzn. nie trzeba mieć żeber na wierzchu, żeby być posiadaczką niewielkiego biustu i względnie wąskich bioder. Podejrzewam, że w tym kulcie chudości są jakieś drugie i trzecie dna, może tęsknota za nieosiągalnym, może za wczesną młodością, która trwa tak krótko - w sumie w naszej cywilizacji ludzie mają już wszystko, oprócz wiecznej młodości tudzież wiecznej chudości ;)
              • maith Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 21.12.10, 10:28
                No dobrze, czyli interes projektantów jest jasny - jak zarobić, żeby się nie narobić.
                Ale w interesie gwiazd, które im fundują w praktyce milionowe (a darmowe) reklamy jest jednak wyglądać na tym czerwonym dywanie ładnie.
                Dlatego mnie to dziwi. Bo to tak, jakby dać milion dolarów komuś, kto Cię olewa. No zwyczajnie... głupio tak...
              • indigo-rose Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 21.12.10, 15:59
                thorrey napisała:

                > I zn
                > acznie, ale to znacznie łatwiej ubrać szczuplutkie osoby bez krągłości - ot, za
                > winiesz w szmatkę i gotowe.

                Mogłabym polemizować. Co z tego, że jestem szczupła (chuda? być może), że noszę 36 albo nawet 34 i zmieszczę się we wszystko. Zawinę się w taką byle szmatkę, a ona mi tu zwisa, tam powiewa i całość wygląda żałośnie. To nie jest takie różowe, że jeśli jesteś szczupła to we wszystkim będziesz dobrze wyglądać, niestety.
                • thorrey Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 21.12.10, 17:55
                  Wszystko zależy od tego, co kto rozumie pod pojęciem "szczuplutkie". Może się źle wyraziłam - mnie chodziło o takie osoby, które wyglądają jak modelka na tym zdjęciu, które podlinkowała Kasica na forum XXL w wątku "chude jest modne"

                  Ta dziewczyna ma nóżki-patyczki, rączki-patyczki, żadnych bioder i biustu, i prawdopodobnie słabo zarysowaną talię. I na takich osobach ciuchy typu proste tuniki bez wycięcia w tali właśnie ładnie leżą, bo nia mają się na czym "zatrzymać" i sobie właśnie ładnie powiewają.
                  • indigo-rose Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 21.12.10, 18:52
                    No dobra, aż tak szczuplutka jak ona to nie jestem, może od biedy w rękach mi do niej najbliżej, bo nawet nogi mam grubsze. Stwierdziłam właśnie, że nie poczuwam się jednak do chudości (niezależnie od tego co twierdzi centymetr i waga), bo wtedy na takie modelki zabraknie skali w przymiotnikach. Nawiasem mówiąc, ta sukieneczka to taki paskudny worek, że schowa nawet to minimum kobiecości, które może w niej kiełkuje ("kiełkuje", bo mnie się wydaje, że to jest koszmarnie postarzona make-upem i fryzurą trzynastolatka...)
                    Ok, nie ma tematu. Po prostu od dawna nasłuchałam się, że jestem "szczuplutka", "drobniutka" itd, więc poczułam się wywołana do tablicy ;)
              • elftherinii Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 24.12.10, 00:41
                thorrey napisała:
                Całe to środowisko
                > związane z modą to targowisko próżności nie mające nic wspólnego z realnym świa
                > tem i "samonakręcające się" Polecem "The devil wears Prada", ot takie czytadełk
                > o w zam raz na ferie świąteczne...

                Ja bym bardziej poleciła film - cała przemiana jest tam wg. mnie lepiej widoczna:).
            • pierwszalitera Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 20.12.10, 22:19
              kasica_k napisała:

              > Dobrze powiedziane :) Punkt ciężkości przesunął się z ubierania ludzi na lans p
              > rojektantów, którzy w gruncie rzeczy mogliby być malarzami albo rzeźbiarzami, a
              > le moda daje im szansę na większą popularność i większą kasę. Nie chce przez to
              > powiedzieć, że ich kreacje nie bywają piękne, tyle, że mają mało wspólnego z u
              > biorem tak naprawdę.

              A czy kiedyś było inaczej? Tatuaże, malunki na ciałach, piórka, w nowszej historii gorsety robiące karykaturalną talię, dziwaczne kapelusze, poduszki na ramionach i podobne cuda. Albo moda w subkulturach jak punk, grunge, gothic etc. Moda nie jest dążeniem do uniwersalnego piękna, jeżeli takie w ogóle istnieje, tylko wyrazem ducha czasu, znakiem grupowej przynależności i indywidualną ekspresją. I wcale nie musi w korzystny sposób podkreślać nasze walory, nie musi być nawet ładna.
        • pierwszalitera Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 19.12.10, 02:00
          maith napisała:

          > Przykładem może być Christina Hendricks, która grając w serialu Mad Men ma wszy
          > stko dopasowane i wygląda jak bogini, a na czerwonym dywanie daje się wciskać w
          > to, co jej łaskawie dadzą.

          Sprawa mocno dyskusyjna. Mad Men, to moda z wczesnych lat 60-tych, komuś się może podobać, innym mniej, ale trudno mówić o aktualności. W prywatnym życiu może nie chce wcale tak wyglądać. Ostatnio widziałam w telewizji znowu film Wielki Gatsby. Mia Farrow wyglądała fantastycznie w sukienkach z lat 20-tych, ale kto by się teraz tak ubierał?
          • maith Re: Czemu gwiazdy dają się oszpecać 19.12.10, 04:21
            Tu nie chodzi o styl, a o niedopasowanie. Sukienka w różnym stylu mogłaby być "jak na nią szyta".
            Wyglądanie jak w czymś zdartym z kogoś szczuplejszego moim zdaniem nie dodaje nikomu uroku.
Pełna wersja