heliamphora
15.01.12, 17:09
Jak sobie radzicie? Ja widzę głównie takie opcje, że albo dekolt się wydaje "duży", w czym mi wizualnie korzystniej jeśli chodzi o proporcje, ale za to dla wielu osób wygląda to na jednak przesadne odsłanianie się (zwłaszcza jak widać "kreskę", a effuniaki tak mi robią), albo mam dekolt mały, kreski nie widać, ale wyglądam jak beczka z krótką szyją i małą główką. Inne opcje, które niestety wymagają żmudnego szukania odpowiednich ciuchów, są takie:
-dekolt łódkowy (z niego dla odmiany wystają mi ramiączka, ale na to już gwiżdżę)
-sweter z kołnierzem niby-golfowym, ale nie obciskającym szyi, a układającym się bardziej łódkowo:
-sweter/bluzka z niedużym dekoltem na plecach
-bluzka z dekoltem typu V, rozpinana, wykalibrowana tak, że wycięcie jest bardzo wąziutkie i nie widać, czy przez nie widać kreskę.
Czasem rano mierzę kilka-kilkanaście ciuchów i stwierdzam, że jednak we wszystkich dekolt się duży wydaje, więc desperacko wrzucam na to jakiś szal i tak wychodzę. A potem z tym szalem mi jest niewygodnie i za gorąco i klnę.