the_cellist
07.03.12, 00:21
Czyli nie istnieję. Nie mam prawa bytu.
Stopa ok 36,5-37, szeroka w palcach, wąska w pięcie. Czółenka czy balerinki to zgniły kompromis, albo cisną, albo spadają. Kozaki to koszmar-jeśli uda się zmieścić 39cm umięśnionej łydki, to w kostce [21cm] lata mi wszystko, a wąska pięta radośnie wędruje. Jak już zmieszczę nieszczęsną umięśnioną, to szerokie w kostce cholewki pogrubiają mi niemiłosiernie nogi i skracają, a przy 158cm wzrostu to wygląda nie bałdzo. Dodam, że ogólnie jestem mała i zgrabna, wszelkie przewężenia ciała wąskie jak diabli, okrągły tyłek i uda, jakbym chciała wyszczuplić te nieszczęsne łydki, musiałabym popaść w anoreksję. Jestem samotna, czy istnieją podobne mi mutanty? Bo mnie każdorazowe kupno butów przekracza. Poratujecie jakąkolwiek poradą?