anne_stesia
21.04.12, 22:06
Wiem, znowu mam z czymś problem :D
Dostałam zimą sukienkę. Taką o:
www.malygrubybudda.pl/files/sukienka%20glowna.jpg
www.malygrubybudda.pl/files/sukienka2.jpg
Tylko w kolorze granatowym.
Sukienka wywołała na początku mój olbrzymi zachwyt, po czym przerażenie, bo ona nie do końca jest taka gładka i łatwa jak się wydaje. Ponieważ to Nenukko, a więc marka "z przesłaniem" i w ogóle, to nie dobiorę do niej byle czego, bo jakoś mi głupio ją splamić :D Zwłaszcza, że ofiarodawca jest dość natchniony modowo i zapewne oczekuje, że potraktuję kiecę z odpowiednim namaszczeniem :) Jego samego nie zapytam, bo chłopak jest przekonany, że sukienka doskonale oddaje moją osobowość i jest dla mnie stworzona :D
Pierwszą myślą było: wezmę ją na luzaka, czyli trampkowe, czerwone baleriny plus... COŚ :D I tego cosia mi właśnie brakuje, bo o ile na wieszaku wygląda absolutnie genialnie z bawełnianym, czerwonym szalem spiętym skorzanym paskiem (o takim: img.pakamera.pl/i1/5/190/szale-i-apaszki-12065623_2574141190.img), to w ciepłe dni będzie mi w nim zbyt gorąco. Natomiast pasowałby mi on do idei luzu i niepodkreślania kobiecości.
Drugim cosiem mogłyby być korale. Oklepane jak nie wiem, średnio pasujące mi do koncepcji maksymalnego "zunisexualizowania" kiecy i trochę jest to dla mnie ostateczność, dlatego jeśli już to może niech one by były z jakiegoś nietypowego materiału (filc mi do głowy wpada, ale znowu nie pasuje mi do lata).
Generalnie bida z nędzą, nie jestem kompletnie kreatywna jeśli chodzi o ubiór. Gdybym była szczypiorkiem to bym nałożyła cokolwiek i by było spoko, a tak to muszę się nagimnastykować, żeby nie wyglądać śmiesznie.