mam dość... (sukienki)

27.04.12, 12:57
dlaczego co druga sukienka, która mi się ostatnio spodoba, musi mieć z tyłu coś takiego ?!

static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/6264/053/251/6264053251_2_1_3.jpg?timestamp=1335364581443
Czy producent myśli, że kobiety z reguły nie noszą staników? :/
A może mam się oblepić jakiś silikonowym, niedopasowanym pseudo-stanikiem, co i tak z tyłu wyglądałoby tragicznie?

Przyznam, że jestem wielką fanką wzornictwa sukienek z Zary, jednak akurat w tym sklepie zalew takich mega dekoltów na plecach jest największy. Czy któraś z Was nosi takie sukienki? W jaki sposób? Może powiecie, że takie sukienki są tylko dla kobiet z małym, samonośnym biustem... mam koleżanki z takim, jednak one również źle czują się bez biustonosza i także dla nich taki dekolt dyskwalifikuje sukienkę. Co sądzicie o takich wycięciach na plecach i jakie macie patenty na noszenie ich?
    • yaga7 Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 12:59
      Dekolty na plecach to jest jedna z tych rzeczy, które dla mnie są kompletnie niepraktyczne. Zwykle na sukienkę mam coś narzucone (bo mi zimno :P), więc takiego dekoltu u mnie na pewno nie byłoby widać. Nie mówiąc o tym, że przód mam znacznie lepszy niż tył ;)))
    • sbarazzina Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 13:31
      Chetnie ubralabym taka sukienke. Bez biustonosza, bo biust mam samonosny i dobrze sie czuje bez biustonosza. Ale niestety plecy mam zdecydowanie mniej idealne :)
      • kis-moho Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 13:44
        > Chetnie ubralabym taka sukienke. Bez biustonosza, bo biust mam samonosny i dobr
        > ze sie czuje bez biustonosza.

        A ja bym nie dała rady, źle się czuję bez stanika, chociaż biust mam naprawdę niewielki. Zauważyłam, że dopóki chodzę bez stanika i bez butów (np. po mieszkaniu), wszystko jest OK. Ale jak tylko założę dowolne buty, robi mi się niewygodnie i bauns mi przeszkadza. Mam jakieś dziwne połączenia stopy-biust :o)
        A do sukienki trzeba mieć nie tylko idealne plecy, ale i absolutny brak boczków. Ja się nie łapię :o)
    • pierwszalitera Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 14:56
      No dokładnie, do takich sukienek nie nosi się stanika, potrzeba więc mniejszego, raczej samonośnego biustu. Ale mnóstwo szczupłych kobiet taki biust ma, problem polega na tym, że młode kobiety nie chcą chodzić bez stanika, bo mały i do tego nieubrany, może nawet lekko prześwitujący biust nie jest modny na ulicy. Bo to, czy w czymś dobrze się czujemy, zależy w dużym stopniu od mody. Jeżeli sporo kobiet nosi się bez stanika, jak było to na przykład popularne w latach 70-tych i na początku lat 80-tych, gdy modna była szczupła, niemalże chłopięca sylwetka, to nie jest to ani dziwne, ani niewygodne. Modelki do dziś nie noszą na wybiegach staników, nikomu to tam nie przeszkadza, ale my nie chcemy wyglądać jak nastoletnie modelki, tylko jak filmowe gwiazdy, które są wprawdzie też chude jak modelki, ale z przodu często chirurgicznie poprawione. ;-)
      • kasica_k Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 15:01
        No właśnie, może napiszę coś niepopularnego, ale nie miałabym nic przeciwko małemu powrotowi do lat 70. i zerwaniu z tą obsesją odznaczajacych się brodawek i w ogóle obowiązkowego noszenia staników zawsze, wszędzie i przez wszystkie kobiety. Ale producenci bielizny zrobią wszystko, by do tego nie doszło ;)
        • yaga7 Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 15:05
          Ja nigdy nie lubiłam chodzić bez stanika, bo jest to dla mnie po prostu niewygodne ;) Być może gdybym miała samonośny biust, miałabym inne zdanie, ale na ten temat mogę co najwyżej teoretyzować, bo nigdy takiego nie miałam.
          • pierwszalitera Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 16:26
            yaga7 napisała:

            > Ja nigdy nie lubiłam chodzić bez stanika, bo jest to dla mnie po prostu niewygo
            > dne ;)

            A ja uwielbiam chodzić bez stanika, w domu zawsze i chodziłabym tak nawet do ludzi, gdyby biust mi tak nie latał. Ale to jednak wina rozmiaru 70E. Wcześniej mój biust był wyraźnie mniejszy, nie wypełniał nawet całkiem nieuświadomionej miseczki 75B, pewnie był gdzieś w okolicach 65 C- D, więc chodzenie bez stanika było wygodne. I mnie się coś takiego też bardzo podoba, bolą mnie autentycznie zęby, gdy widzę szczuplutką, zgrabniutką dziewczynę i standardową skorupką zamiast biustu. Przecież to i tak widać, że to gąbka, a nie prawdziwy biust. A mały, samonośny biust to jest przecież niesamowity atut kobiecej urody.
        • mszn Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 15:27
          W jakoś trzymających biust bluzkach czy sukienkach mogłabym chodzić i bez stanika - np. w jakiejś tubie czy czymś. Ale jeśli materiał jest cienki, zwiewny i pozwala biustowi na swobodne latanie, to jest to zwyczajnie nieprzyjemne. Może gdybym nie była tak przyzwyczajona do wygody w dobrze podtrzymującym staniku, to byłoby to łatwiejsze do przeskoczenia, ale nie będę się poświęcać dla sutkowej sprawy, tym bardziej, że takich obsesji nie mam, w ogóle nie mam problemu z tym, że świat widzi, że mam na sobie bieliznę (szwy, faktura).
          • pinupgirl_dg Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 21:40

            > W jakoś trzymających biust bluzkach czy sukienkach mogłabym chodzić i bez stani
            > ka - np. w jakiejś tubie czy czymś. Ale jeśli materiał jest cienki, zwiewny i p
            > ozwala biustowi na swobodne latanie, to jest to zwyczajnie nieprzyjemne.

            Od siebie dodam obcieranie sutków (podobno też częsty problem mężczyzn-biegaczy, stąd biegowe podkoszulki są raczej obcisłe).
            Ja też kiedyś miałam samonośny biust i bardzo za tym tęsknie, teraz urósł, ma to swoje zalety, ale bez biustonosza, nawet pod domu, jest ciężko. Mam okolice rozmiaru 70D-75C, czasami 75D, z tym, że jedna pierś jest większa i cięższa, gdybym miała obie takie, jak ta mniejsza, pewnie bym dalej biegała bez stanika.
            Pamiętam wiele lat temu była moda na bluzki składające się z samego przodu , tył stanowiły tylko gumki. Sama sobie taką uszyłam, to był jedyny udany ciuch spod mojej igły, uwielbiałam ją :). Więc ja gołym plecom mówię głośne tak, chociaż to już nie dla mnie.

            PS. sposobem gwiazd filmowych o większych gabarytach jest specjalna taśma klejąca. Pozwala uzyskać efekt biustonosza bez biustonosza, przykleić do ciała materiał tam itd itd.
        • kis-moho Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 21:26
          > No właśnie, może napiszę coś niepopularnego, ale nie miałabym nic przeciwko mał
          > emu powrotowi do lat 70. i zerwaniu z tą obsesją odznaczajacych się brodawek

          Tego też nie rozumiem. Podobno niektóre kobiety nie noszą miękkich staników, bo a nuż będzie im widać sutki.
          Bo oczywiście nikt by nie wpadł na pomysł, że te sutki tam mają.
          • mszn Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 22:50
            Wiesz, już dość dawno zostało nam tutaj uświadomione, że o Elegancji nie mamy żadnego pojęcia. A my dalej łazimy z tymi sutkami.
          • madzioreck Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 23:14
            > Tego też nie rozumiem. Podobno niektóre kobiety nie noszą miękkich staników, bo
            > a nuż będzie im widać sutki.

            Mnóstwo, mnóstwo kobiet tak ma. Też tego nie rozumiem, no ale to wyjaśnia popularność usztywnianych staników. Ja się dowiedziałam dopiero na Lobby, że można w ogóle zwracać na to uwagę...
        • pinupgirl_dg Re: mam dość... (sukienki) 27.04.12, 22:16
          > No właśnie, może napiszę coś niepopularnego, ale nie miałabym nic przeciwko mał
          > emu powrotowi do lat 70. i zerwaniu z tą obsesją odznaczajacych się brodawek i
          > w ogóle obowiązkowego noszenia staników zawsze, wszędzie i przez wszystkie kobi
          > ety. Ale producenci bielizny zrobią wszystko, by do tego nie doszło ;)

          Miałam znajomą z małym, samonośnym biustem, która stanik nazywała "uprzężą" i zrzucała jak tylko przyszła do domu, zakładała, jak wychodziła do ludzi. Stanik pewnie nie był dobrze dopasowany, to fakt, ale trochę ją rozumiem, też wolałabym nie musieć go nosić.
          Na dni, kiedy nie muszę prezentować zachwycającego kształtu albo mogę sobie poświecić sutkami mam sportowe bezszwowe topy z mikrofibry. Wiadomo, trochę baunsu jest, ale na pewno nie w takim stopniu, jak bez stanika, kondycja piersi ma się dobrze, a to główny mój motyw, dla którego stanik zakładam ;), dopiero w ostatnim czasie dołączyła do tego wygoda.
          Ale z drugiej strony nie ukrywam, że po swojemu staniki lubię, inaczej nie byłoby mnie na LB, LMB i okolicach :).
    • czerwona_pomadka Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 13:00
      Hmmm, wobec tego takie sukienki są zarezerwowane TYLKO dla osób z małym, samonośnym biustem, które w dodatku nie mają nic przeciwko chodzeniu bez stanika. Ja takich kobiet nie znam, przypuszczam, że nie jest ich w Polsce wiele. Zara pewnie nie musi się martwić o brak klientek, te ich kiecki zawsze ktoś kupi, ale dlaczego są zaprojektowane z myślą o tak wąskim gronie kobiet? a wystarczyłoby te plecowe dekolty zmniejszyć o te kilka cm, żeby obwód stanika miał szansę się schować... wtedy miałabym już ze 3 nowe kiecki na lato :/
      • czerwona_pomadka Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 13:14
        co prawda dekoltu sukienki z 1 linka raczej nie dałoby się zmniejszyć, fason jest taki a nie inny, ale na przykład te:

        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/6264/043/512/6264043512_1_1_3.jpg?timestamp=1335279883616
        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/2164/560/251/2164560251_2_1_3.jpg?timestamp=1331833113679
        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/2456/560/446/2456560446_2_1_3.jpg?timestamp=1334769597710
        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/5580/085/650/5580085650_2_1_3.jpg?timestamp=1331833179053
        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/1165/161/666/1165161666_2_1_3.jpg?timestamp=1334161421151
        static.zara.net/photos//2012/V/0/1/p/2253/720/500/2253720500_2_1_3.jpg?timestamp=1335279250848
        (tutaj wystarczyłyby dosłownie ze dwa centymetry więcej, mierzyłam...)

        taaa, Zara mówi: "masz tak wielkie cycki, że musisz nosić stanik? więc nie pasujesz do wizerunku naszej marki!"

        wiem, przesada, ale byłam naprawdę wściekła mierząc kilka ogólnie świetnie leżących sukienek, których jedyną wadą był ten cholerny tylni dekolt ukazujący czasami tylko połowę obwodu, co i tak wyglądało nieestetycznie :/
      • pierwszalitera Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 14:25
        czerwona_pomadka napisała:

        > Hmmm, wobec tego takie sukienki są zarezerwowane TYLKO dla osób z małym, samono
        > śnym biustem, które w dodatku nie mają nic przeciwko chodzeniu bez stanika. Ja
        > takich kobiet nie znam, przypuszczam, że nie jest ich w Polsce wiele. Zara pewn
        > ie nie musi się martwić o brak klientek, te ich kiecki zawsze ktoś kupi, ale dl
        > aczego są zaprojektowane z myślą o tak wąskim gronie kobiet?

        Zara sprzedaje na całym świecie i całkiem możliwe, że w innych krajach kobiety mają nieco inne podjeście do swego naturalnego biustu.
        • czerwona_pomadka Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 15:40
          Ja wiem, dlatego też napisałam, że chodzi mi o Polskę. Tutaj kobiety często wstydzą się zarówno małego, jak i dużego biustu bez stanika. Na ulicach zachodnich miast, o czym zapewne wiesz, nierzadko spotyka się kobiety bez staników, o bardzo różnych wielkościach i stopniu jędrności biustu. Mimo wszystko jednak większość kobiet moim zdaniem lepiej wygląda w staniku niż bez (dla jednych jest to ważne, inne nie zwracają na to uwagi) i dlaczego by nie robić tych sukienek nieco mniej wyciętych z tyłu, aby mogła je kupić zarówno kobieta nosząca staniki, jak i ta nienosząca? Pomijam już to, że sporo sukienek z Zary z przodu lub pod pachami jest skrojona tak, że wychyli się z nich nawet najmniej zabudowany Effuniak...
          • pinupgirl_dg Re: mam dość... (sukienki) 28.04.12, 16:08
            > Mimo wszystko jednak więks
            > zość kobiet moim zdaniem lepiej wygląda w staniku niż bez (dla jednych jest to
            > ważne, inne nie zwracają na to uwagi) i dlaczego by nie robić tych sukienek nie
            > co mniej wyciętych z tyłu, aby mogła je kupić zarówno kobieta nosząca st
            > aniki, jak i ta nienosząca

            Moim zdaniem odkryte plecy czynią te sukienki takimi fajnymi, mi się to podoba. Sukienka z miejscem na stanik to by już była inna sukienka. Jeśli mój dekolt źle wygląda w wyciętej bluzce, albo moje nogi nie komponują się z mini, to nie znaczy, że marka ma gdzieś kobiety o figurze gruszki, tylko ja nie trafiłam z krojem.
            A mały, samonośny biust i piękne plecy często idą w parze, więc dlaczego nie skorzystać :). Według mnie dekolt na plecach może nie każdemu pasuje, ale jak się dobrze dobierze do figury to może być świetny, niebanalny efekt, np:
            szycie.blox.pl/2010/01/Kokarda-dwojaka-tym-razem-z-tylu.html
    • izas55 a obniżacze zapięcia? 28.04.12, 17:40
      Taki jak tu na zdjęciach? noszebiustonosze.blox.pl/2011/07/akcesoria-do-bielizny-czyli-kiedy-chcesz-pokazac.html
      • mszn Re: a obniżacze zapięcia? 28.04.12, 18:20
        Czy ktoś to w ogóle nosił? Nie umiem sobie wyobrazić, jak wygląda wygoda w takim wynalazku, układanie się misek stanika, a nawet wygląd z przodu - jeśli ciuch jest choć trochę dopasowany, to nie wierzę, że nie widać tej gumy z przodu wrzynającej się w talię.
        • madzioreck Re: a obniżacze zapięcia? 28.04.12, 23:20
          Sama nie nosiłam, ale kilka razy klientki przyszły z taką sukienką, i trzeba było kombinować. Niektóre mogły pójść bez stanika, ale nie chciały, a inne nie, i bywały schody. Obniżacz ma jedną zasadniczą wadę - ściągnięty tak, żeby stanik trzymał się ciała, wbija się paskudnie w ciało nawet najszczuplejszych osób. Chyba, że sukienka grubsza, to pół biedy. Sam stanik często leży dobrze, zależy jaki stanik i jaki biust.
          Ostatnio miałam przyjemność kombinować jak koń pod górę, bo plecy gołe nie tylko w głębokość, ale i w szerokość, więc wylazł nie tylko obwód, ale i ramiączka z tyłu. Jakoś się udało, ale przy cienkiej czy opiętej sukience spasowałabym...
        • sbarazzina Re: a obniżacze zapięcia? 30.04.12, 14:15
          Kiedys koniecznie chcialam wystapic w letniej sukience, ktora byla wiazana na szyi i odslaniala ramiona, a poza tym miala fantazyjny dekolt na plecach, ktory odslanialby obwod stanika. Kupilam do niej Hestie strapless i nosilam z obnizaczem zapiecia.
          Faktycznie to ustrojstwo wpijalo sie w brzuch, ale sukienka miala dosc luzna gore, wiec nie bylo tego widac. Strapless z obnizaczem to bylo dosc hardkorowe polaczenie, ale miski sie trzymaly, obowd tez, biust mial ksztalt nawet dosc okragly, jedynie nieco sciagniety w dol. W tamtej sytuacji to rozwiazanie zdalo egzamin. Na mniej oficjalne sytuacje mam zamiar chodzic w tej sukience bez stanika.
      • pierwszalitera Re: a obniżacze zapięcia? 28.04.12, 21:06
        izas55 napisała:

        > Taki jak tu na zdjęciach? noszebiustonosze.blox.pl/2011/07/akcesoria-do-bielizny-czyli-kiedy-chcesz-pokazac.html

        Brzydactwo straszne. Wolałabym zrezygnować z dekoltu na plecach, w końcu nie ma przymusu nosić takich sukienek.
        • nientepaura Re: a obniżacze zapięcia? 29.04.12, 09:41
          Hmm, oświećcie mnie dobre kobiety w czym problem, bo ja po prostu sądziłam, że zara szyje na inny typ figury, tzn. niebiuściasty i już. Wszystkie znane mi mniej lub bardziej biuściaste, niezależnie od szerokości bioder (i rożki, i kręgle, i klepsydry) absolutnie nie wcisną się w sukienki zarowe w biuście właśnie. O ile bluzki jeszcze tak, to sukienki absolutnie odpadają. Ale może ja mam dziwne znajome;D
          • czerwona_pomadka Zara a typ figury 29.04.12, 11:47
            Ja bez problemu wchodzę w większość Zarowych sukienek w rozmiarze XS lub S z biustem 65 FF/G. I wcale nie wyglądam w nich jak wciśnięta na siłę. Jeśli już, to problemem są zbyt głębokie wycięcia, z których wylezie każdy stanik. I z przodu, i z tyłu, i pod pachą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja