Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach

12.05.12, 15:49
girlwithcurves.tumblr.com/
Co sądzicie? :) Dowód na to, że można bawić się modą i wyglądać atrakcyjnie także będąc puszystym. Inna sprawa, że w Polsce niewielki jest zakres dostępnych rozmiarów, a już szczególnie w krojach czy kolorach będących "na topie". No i obawiam się, że w Polsce taką dziewczynę by "zjedzono", no bo jak to: "gruba i tego nie ukrywa?! toż to niepojęte!" Podobne emocje budzą zresztą osławione ostatnio Grycanki, które także swojej nadwagi specjalnie nie kryją.
    • yaga7 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 15:59
      Dla mnie to ona na pewno nie jest gruba. Wygląda super i ma fajną figurę, może trochę przyciężkawy dół, ale bez przesady. I zupełnie nie rozumiem, czemu by ją ktoś miał zjeść?

      Grycanki mają jednak inną sylwetkę, zwłaszcza jeśli chodzi o talię, to zupełnie inny typ figury.
    • kasica_k Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 16:19
      Ona nie jest puszysta, tylko biodrzasta, z taką talią atrakcyjny wygląd nie jest trudny do osiągnięcia :)
    • anne_stesia Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 16:30
      Prześliczna jest - na zdjęciach, na których się uśmiecha jest podobna do mojej ulubionej aktorki z Chirurgów :D To jest ten typ kobiety, która dla mnie zawsze będzie śliczniejsza od w zasadzie dowolnej szczupłej kobiety - ma w sobie coś, co mnie absolutnie urzeka i sprawia, że zaraz pewnie obejrzę tego bloga w całości.
    • scarlet_agta Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 16:57
      Ale ona przecież nie jest gruba. Owszem do szczupłych nie należy, zdecydowanie grubsza od modelek na wybiegach, bardziej biuściasta i biodrzasta, ale gruba to raczej nie.
      • anne_stesia Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 17:00
        Dokładnie. Trudno grubą nazwać kogoś, kto ma średni biust, szczupłą talię i płaski brzuch, a przy tym krągłe biodra i zarysowaną pupę. :) Dziewczyna wygląda po prostu curvy :)
    • inez69 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 19:20
      Fajn fajna. Inspirująca. Uwielbiam takie kobiety i zazdroszczę im odwagi (jak mnie przybyło z nowu 5 kg. to mam ochotę schować się pod koc i nie wychodzic az znowu nie będę 36-ka :()
      • pierwszalitera Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 14:38
        inez69 napisała:

        > Fajn fajna. Inspirująca. Uwielbiam takie kobiety i zazdroszczę im odwagi (jak m
        > nie przybyło z nowu 5 kg. to mam ochotę schować się pod koc i nie wychodzic az
        > znowu nie będę 36-ka :()

        Możliwie, że dziewczyna ma z medycznego punktu widzenia nadwagę, ale nie przypuszczam, by przy schudnięciu do BMI 21 wchodziła do rozmiaru 36. Na pewno nie w pupie. Ona nie reprezentuje bowiem typowych "puszystych", tylko ma bardzo specyficzny typ budowy, a la Rihanna i Jennifer Lopez. Zaryzykowałabym tezę, że większość kobiet w naszej szerokości geograficznej tyje jednak inaczej.
    • sbarazzina Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 20:08
      Dziewczyna ma przepiękną twarz i fantastyczne włosy! I tak jak pisała Anne-stesia, emanuje z niej pewien urok.

      Ale moim zdaniem jest gruba, albo raczej pulchna (to określenie bardziej mi do niej pasuje).To że nie ma brzucha i ma duże wcięcie w talii o niczym nie świadczy. Dla mnie jest przykładem klepsydry plus size. Mogę się założyć, że BMI ma dużo powyżej normy.
    • czerwona_pomadka Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 21:13
      Wcale nie uważam, że pani jest gruba, natomiast uważam, że niestety w obecnych czasach przez bardzo wiele osób taka sylwetka postrzegana jest już jako "gruba" lub wręcz "bardzo gruba", i to nawet przez osoby, które wypierają się tego, że lansowane wzorce w jakikolwiek sposób na nie oddziałują. Przykre, ale mam wrażenie że tak jest.

      • maggianna Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 21:52
        Mam bardzo podobna figure (choc niestety bez tak fajnego wciecia w talii i tak plaskiego brzucha) i niektore zestawy ubraniowe mam podobne, chetnie zalozylabym reszte ubran z jej bloga i w wiekszosci z przyjemnoscia poszlabym do pracy.
        Mysle ze nikt by mnie nie probowal "zjesc" a na pewno uslyszalabym wiele komplementow bo stylizacje tej dziewczyny sa fantastyczne i ona w tym swietnie wyglada.
        Biorac pod uwage jej urode, mysle ze niejeden facet obejrzalby sie za nia na warszawskiej ulicy i mialby ochote ja zjesc :-))
        • czerwona_pomadka Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 21:57
          Heh, może jestem jednak zbyt pesymistycznie nastawiona i nie wierzę w ludzi ;)
          Myślę jednak, że blogerka większy zachwyt wzbudziłaby na ulicy niemieckiej, brytyjskiej, włoskiej... niż na polskiej. Na polskiej ulicy byłaby jak nigdzie indziej narażona na nieprzyjemne spojrzenia czy wredne komentarze innych kobiet. Mężczyzn pomijam, bo nie wątpię, że wszędzie znalazłaby się spora grupa, która by ją chętnie schrupała :)
          • maggianna Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 22:11
            Jak juz pisalam, mam podobna figure (gore mam chyba nawet wieksza), rozmiar dolu taki sam i tez roznica rozmiarowa miedzy gora a dolem, ubieram sie podobnie (zwlaszcza te stylizacje z dzinsami i marynarkami), do tego nosze bardziej jakrawe kolory i na ulicy nie zauwazylam nieprzyjemnych spojrzen, nie slyszalam tez wrednych komentarzy, wiec chyba jednak jestes zbyt pesymistycznie nastawiona.
    • maith Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 22:02
      Dziewczyna jest skończoną pięknością. A do tego ma bardzo zgrabną figurę.
      Owszem ma trochę kilogramów, ale tak jej się rozłożyły, że jej wygląd wzbudza raczej fascynację.

      Kasica ma rację - to nie jest dowód, że można wyglądać atrakcyjnie będąc puszystym.
      To dowód, że puszystość nie jest żadnym problemem, jeśli ma się: proporcjonalną figurę, wyraźnie zaznaczoną talię i stosunkowo szczupłe łydki.

      Dowodem, że można się bawić modą i wyglądać atrakcyjnie będąc puszystym była raczej Maite Kelly (no teraz nieco schudła).
    • heliamphora Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 12.05.12, 23:55
      Kurcze, jak ja bym chciała tak wyglądać! Chyba najładniejsza figura, jaką widziałam.
    • teresa104 Nie wiem, czy jest gruba, 13.05.12, 14:07
      ale wiem na pewno, że byłoby baaardzo szkoda, gdyby schudła.

      Oj tak, zjedzono by ją. Na kolację ze śniadaniem. Sama bym nadgryzła.
      • kasica_k Gruba nie jest 14.05.12, 12:42
        Bycie grubą w moim pojęciu oznacza raczej duży brzuch, nie dużą pupę przy wąskiej talii. A ona poza tą pupą jest właściwie szczupła. I serio dziwi mnie pomysł nazywania jej grubą.
        • yaga7 Re: Gruba nie jest 14.05.12, 12:43
          O właśnie, dla mnie też określenie gruby to raczej duży brzuch niż duży tyłek z udami.
        • sbarazzina Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:10
          Szczerze mówiąc to was nie rozumiem. Chcecie powiedzieć, że duży brzuch i to to samo co bycie grubym? A jeśli ktoś jest w miarę szczupłym jabłkiem, powiedzmy w rozmiarze 36/38 i ma duży brzuch (relatywne do swojej sylwetki) to jest gruby?

          Dziewczyna ma wąską talię w relacji do swoich bioder, ale nie bezwzględnie szczupłą talię. Myślę, że w biodrach może mieć ok 120-130cm, a w talii 80-90cm.

          No i czy gruby nie jest po prostu człowiek z BMI wskazującym na nadwagę lub otyłość?
          • anne_stesia Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:13
            Nie sądzę, żeby mogła mieć 80cm w talii - wygląda szczuplej niż ja od góry, a ja dobijam do 78cm. W ogóle gdyby ją obciąć na wysokości talii to nie dałabym jej więcej niż rozmiar 38. Dopiero biodra i pupa każą się zastanawiać nad dalszymi rozmiarami. Nie dokopałam się wprawdzie do tego, jaki ona rozmiar nosi, ale zdziwię się, jeśli będzie to więcej niż 44.
            • pinupgirl_dg Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:31
              > Nie sądzę, żeby mogła mieć 80cm w talii - wygląda szczuplej niż ja od góry, a j
              > a dobijam do 78cm. W ogóle gdyby ją obciąć na wysokości talii to nie dałabym je
              > j więcej niż rozmiar 38. Dopiero biodra i pupa każą się zastanawiać nad dalszym
              > i rozmiarami. Nie dokopałam się wprawdzie do tego, jaki ona rozmiar nosi, ale z
              > dziwię się, jeśli będzie to więcej niż 44.

              Ta dziewczyna jest dość wysoka (podobno, tak tu ktoś pisał, ja nie doczytałam), więc możliwe, że te wymiary i rozmiary ma większe, ale zgadzam się, od pasa w górę i od kolan w dół wygląda całkiem "w normie". No i wszystko zależy od stylizacji, ona kiedy chce, potrafi zupełnie zamaskować swoje biodra, np:
              girlwithcurves.tumblr.com/post/21207730248/texture
              innym razem wręcz podkreślić swoje proporcje, prawda pewnie jest gdzieś po środku.
              • ochanomizu Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:49
                Pisze o sobie, że ma 5’10”, czyli prawie 180cm wzrostu.
            • pierwszalitera Re: Gruba nie jest 14.05.12, 22:58
              anne_stesia napisała:

              > Nie sądzę, żeby mogła mieć 80cm w talii - wygląda szczuplej niż ja od góry, a j
              > a dobijam do 78cm. W ogóle gdyby ją obciąć na wysokości talii to nie dałabym je
              > j więcej niż rozmiar 38.


              W życiu! Widziałam twoją sylwetkę tu na forum i uważam, że jesteś zdecydowanie i o wiele szczuplejsza. Ulegasz tylko iluzji niektórych bardzo dobrze zrobionych zdjęć. Ja z moimi 60kg nie wchodzą już w rozmiar 38, a ta dziewczyna waży na pewno ponad 80kg, jak nie więcej. I ma w talii na pewno całkiem sporo, przeglądnij inne jej zdjęcia i zobacz jakie ma fałdki w talii. To tylko przez bardzo dużą pupę i okrągłe uda jej talia wydaje się taka szczupła.
              • pinupgirl_dg Re: Gruba nie jest 15.05.12, 13:51
                > anne_stesia napisała:
                >
                > > Nie sądzę, żeby mogła mieć 80cm w talii - wygląda szczuplej niż ja od gór
                > y, a j
                > > a dobijam do 78cm. W ogóle gdyby ją obciąć na wysokości talii to nie dała
                > bym je
                > > j więcej niż rozmiar 38.
                >
                >
                > W życiu! Widziałam twoją sylwetkę tu na forum i uważam, że jesteś zdecydowanie
                > i o wiele szczuplejsza. Ulegasz tylko iluzji niektórych bardzo dobrze zrobionyc
                > h zdjęć. Ja z moimi 60kg nie wchodzą już w rozmiar 38, a ta dziewczyna waży na
                > pewno ponad 80kg, jak nie więcej. I ma w talii na pewno całkiem sporo, przegląd
                > nij inne jej zdjęcia i zobacz jakie ma fałdki w talii. To tylko przez bardzo du
                > żą pupę i okrągłe uda jej talia wydaje się taka szczupła.


                Faktycznie, teraz powiązałam nick z zdjęciem :). Aana_stesia - bez urazy, ale Ty kurczak jesteś przy niej :).
                Aha, fałdek w talii jakichś specjalnych nie ma, gdzieś mi mignęło zdjęcie w białej, lekko przejrzystej bluzce i z tego, co zdążyłam zauważyć, nie jest to sześciopak, ale zaskakująco gładka talia i brzuszek, zgadzam się z Kasicą, że pod tym względem natura była dla niej łaskawa i to raczej rzadkość w tym rozmiarze.
                • pierwszalitera Re: Gruba nie jest 15.05.12, 16:53
                  pinupgirl_dg napisała:

                  > Aha, fałdek w talii jakichś specjalnych nie ma, gdzieś mi mignęło zdjęcie w bia
                  > łej, lekko przejrzystej bluzce i z tego, co zdążyłam zauważyć, nie jest to sześ
                  > ciopak, ale zaskakująco gładka talia i brzuszek, zgadzam się z Kasicą, że pod t
                  > ym względem natura była dla niej łaskawa i to raczej rzadkość w tym rozmiarze.
                  >

                  No właśnie, punkt widzenia. Dla mnie w tej białej bluzce widać bardzo wyraźnie, że ona ma całkiem ładny brzuszek i fałdki odkładające się wokół talii. Okroić biodra do standardu, znaczy góra mniej więcej równa z dołem, a ta szczupła talia by się jej sfrąkła. Co nie zmienia faktu, że takie proporcje są lepsze do ubrania od sylwetki typu jabłko, ale szału szczupłej talii, to ja tam nie widzę.
                  • berkano8 Re: Gruba nie jest 16.05.12, 07:33
                    idąc dalej tym tokiem rozumowania mogłabym stwierdzić,że gdybym miała takie biodra, jak ona, to też miałabym taką talię?:)no niekoniecznie. To tak nie działa.Mam podobny wzrost i zdecydowanie szczuplejszy dół, ale moja talia nie byłaby tak zarysowana jak u niej, bo mam po prostu szerszą klatkę piersiową i plecy, no i niestety problematyczny brzuch, który pojawia się i znika w zależności od aktualnego stanu wagi, ale talia osy to nie była nigdy, nawet gdy byłam bardzo szczupła. A ona reprezentuje typ budowy z wyraźnie zarysowaną talią.
          • pinupgirl_dg Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:42
            > No i czy gruby nie jest po prostu człowiek z BMI wskazującym na nadwagę lub
            > otyłość?

            BMI też nie jest jakimś bezwzględnym wskaźnikiem, zresztą wszędzie pisze, że te przedziały nie odnoszą się do sportowców, ludzi starszych i młodzieży. Dla reszty jest to też taki pierwszy test, w przypadku odchyleń od normy należy wziąć pod uwagę też np. stosunek tkanki tłuszczowej i mięśniowej.

            > Szczerze mówiąc to was nie rozumiem. Chcecie powiedzieć, że duży brzuch i to to
            > samo co bycie grubym? A jeśli ktoś jest w miarę szczupłym jabłkiem, powiedzmy
            > w rozmiarze 36/38 i ma duży brzuch (relatywne do swojej sylwetki) to jest gruby
            > ?

            Podobno tłuszcz zbierający się w okolicach talii i brzucha zwiększa u kobiet ryzyko zachorowania na jakieś choroby (niestety, nie pamiętam, jakie). Ale, oczywiście, nazwanie kogoś grubym tylko dlatego, że nie dużej różnicy talia-biodra jest nieporozumieniem, tak samo nie wątpię, że konsekwencje dużej wagi będą odczuwalne również przez kobiety o figurze klepsydry.
          • yaga7 Re: Gruba nie jest 14.05.12, 20:49
            Ja tylko przedstawiłam swoje zdanie, Ty możesz mieć inne ;)

            No i w życiu nie widziałam osoby w rozmiarze 36 z DUŻYM brzuchem, u mnie taki rozmiar i hasło duży brzuch wzajemnie się wykluczają. Bo nawet jeżeli taka osoba miałaby relatywnie duży brzuch, to pewnie ja tego bym tak nie postrzegała. Poza tym jak mogłaby mieć duży brzuch i wchodzić w rozmiar 36? U mnie się to wyklucza ;)
            • indigo-rose Re: Gruba nie jest 24.05.12, 21:31
              Można. Ja noszę 36/38, mam nawet lekką oponkę na wysokości przepony/żołądka, a mogłabym w większości ciuchów zmieścić tam jeszcze czteropak piwa i paczkę chipsów. Żeby te ciuchy mogły na kimś być dokładnie dopasowane lub obcisłe, ten ktoś musiałby mieć właśnie duży (do sylwetki) brzuch.
    • anna-pia Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 14:56
      Kto by ją zjadł? Chyba zazdrosne, zakompleksione idiotki. Dziewczyna jest bardzo zgrabna, tyle, że mocno biodrzasta. Ale gruba? Nigdy w życiu.
      • pierwszalitera Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 15:49
        anna-pia napisała:

        > Kto by ją zjadł? Chyba zazdrosne, zakompleksione idiotki. Dziewczyna jest bardz
        > o zgrabna, tyle, że mocno biodrzasta. Ale gruba? Nigdy w życiu.
        >

        Czuję się wywołana do tablicy. ;-) Nie sądzę, że ktoś by ją zjadł, ale zwróciłaby na ulicy po prostu uwagę. Ja też bym się pewnie obejrzała i nie, na pewno nie z zazdrością. Z ciekawością może, bo aż tak często kobiet z tak ekstremalną różnicą góra- dół się nie spotyka. Ponadto dziewczyna ma nadwagę i wcale nie aż taką szczupłą talię. Wcięcie robi się jej przez wyjątkowo szerokie biodra i dużą pupę. Nie odmawiam dziewczynie atrakcyjności, ale mnie osobiście się ten typ sylwetki nie podoba i nie widzę powodu, by robić z niej tu jakiś ideał dla wszystkich.
        • pinupgirl_dg Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 17:09
          > Czuję się wywołana do tablicy. ;-) Nie sądzę, że ktoś by ją zjadł, ale zwróciła
          > by na ulicy po prostu uwagę. Ja też bym się pewnie obejrzała i nie, na pewno ni
          > e z zazdrością. Z ciekawością może, bo aż tak często kobiet z tak ekstremalną r
          > óżnicą góra- dół się nie spotyka. Ponadto dziewczyna ma nadwagę i wcale nie a
          > ż taką szczupłą talię. Wcięcie robi się jej przez wyjątkowo szerokie biodra i d
          > użą pupę.

          Mi się ona akurat bardzo podoba, ale to kwestia gustu. A co do wagi, talii itd - gdyby ją "uciąć" od pasa do kolan, to widzę zaokrągloną kobietę, ale raczej całkiem normalną. Te szerokie biodra faktycznie czynią jej sylwetkę nieprzeciętną. Trudno mi powiedzieć, jak z jej BMI, stosunkiem tkanki tłuszczowej do mięśniowej itd. Być może u niej każdy dodatkowy kg zbiera się na biodrach i udach, a być może zachowałaby podobne proporcje nawet przy niższej wadze - nie mam pojęcia. Ja jestem typową gruszką w raczej niższej wadze, w pewnym momencie biodra dalej nie przybierają i zaczyna mi się odkładać na brzuchu (dla mnie to zawsze sygnał alarmowy, że trzeba przystopować, nie wiem, jak by sprawa wyglądała dalej).
        • kasica_k Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 12:58
          pierwszalitera napisała:
          > Nie odmawiam dziewczynie atrakcyjności, ale mnie osobiście się ten t
          > yp sylwetki nie podoba i nie widzę powodu, by robić z niej tu jakiś ideał dla w
          > szystkich.

          Dla wszystkich? Jednym się podoba, innym nie - a ideały są nudne :) Przypuszczam, że gdyby miała tzw. idealną figurę, jej blog nie byłby tak ciekawy, bo nie jest wielką sztuką się ubrać, gdy ma się proporcje, do których dostosowana jest większość produktów na rynku. Mimo to uważam, że i tak ma mocno ułatwione zadanie, jej figura nie należy do szczególnie trudnych moim zdaniem. Co oczywiście nie umniejsza jej dokonań, bo ubiera się bardzo dobrze.
          • berkano8 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 14:15
            Łojezusieświebodziński, jaką ona ma talię...
            Zdecydowanie atrakcyjna.Bardzo. Zazdroszczę tej talii.
          • corwin18 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 19:39
            Bardzo dobrze. Grycanki zaczeły przełamywac tabu dot. wyglądu i "duzych rozmiarów" to pojawiają sie kolejne osoby ... Czytac jednak obecność Grycanek ma jakis dobry wpływ na nasz "szołbiznes" :) A Grycanki same w sobie okazują sie nei takie głupie ... zobaczcie odcieły się od firmy z lodami, próbuja się wstrzelić w coś co lubia (moda + kulinaria) i działac na własny rachunek i spowodowały ze pokazuje sie cos wiecej niz wieszaki !! :)
            • inez69 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 20:35
              Z tego co slyszałam, to raczej lody próbują się odciąc od nich, bo przez te gwiazdy, firmie spadla sprzedaż.
      • sbarazzina Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 16:02
        anna-pia napisała:

        > Kto by ją zjadł? Chyba zazdrosne, zakompleksione idiotki. Dziewczyna jest bardz
        > o zgrabna, tyle, że mocno biodrzasta. Ale gruba? Nigdy w życiu.
        >

        Hmm, to jaka jest Twoim zdaniem definicja słowa "gruba"?

        Uważam, że dziewczyna jest naprawdę śliczna, ma piękną twarz i włosy. Nie miałabym nic przeciwko, żeby wyglądać tak jak ona, ale mimo wszystko te 20kg mniej.
        • teresa104 20??? 13.05.12, 19:16
          Zostałby z niej worek gnatów. Już nie mówię o tym, że wtedy byłaby zupełnie przeciętna. W niej jest czar w tej wadze. Chudsza mogłaby promować seler w gazetce Lidla jako kolejna miła buzia i nic ponadto. Tu jest zjawiskowa. Pewno to zasługa życzliwego obiektywu i picerunku, ale co mnie to:)
          • sbarazzina Re: 20??? 13.05.12, 20:25
            Dziewczyna ma 1.78 cm wzrostu, więc nie sądzę, żeby te 20kg zrobiło takie spustoszenie.

            I moim zdaniem jej urok tkwi w twarzy, na pewno nie w nadwadze.
            • pinupgirl_dg Re: 20??? 13.05.12, 20:45
              > I moim zdaniem jej urok tkwi w twarzy, na pewno nie w nadwadze.

              To już co kto lubi, blogerek o ładnych buziach jest sporo, a my rozmawiamy właśnie o tej jednej ;).
            • teresa104 Re: 20??? 13.05.12, 21:20
              Ja ma prawie tyle wzrostu i 20 kg to jest dla mnie świat. 5 kilogramów w tę lub tamtą to jest albo grzechotanie kośćmi, albo schaby. Zwłaszcza że przy mojej budowie - akcent ciężkości na odwłok - utrata wagi tylko powiększa dysproporcję między biodrami a górą. W ogóle nie wyobrażam sobie, co by było przy skoku wagi dwa razy takim.
              • marciasek Re: 20??? 16.05.12, 00:41
                Tereso, ale ona ma na sobie więcej niż Ty. Zdecydowanie więcej. No i jednak jest wyższa. Nawet kilka centymetrów robi różnicę. U mnie przy 182cm 5 kilo w tę czy w tamtą ledwo widać. Dopiero 15-20 czyni zauważalną zmianę.
          • czerwona_pomadka Re: 20??? 13.05.12, 21:24
            Ona ma taką budowę, że moim zdaniem nigdy nie zostałby z niej "worek gnatów". Dziewczyna ma masywne biodra i mocne uda, a do tego naturalnie szczupłą talię. Nawet mając 20 kg mniej jej figura nie byłaby "przeciętna", tylko bardzo gruszkowata i wygląd modelki wybiegowej jej nie grozi w żadnym wypadku.
        • anna-pia Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 10:49
          sbarazzina napisała:

          > Uważam, że dziewczyna jest naprawdę śliczna, ma piękną twarz i włosy. Nie miała
          > bym nic przeciwko, żeby wyglądać tak jak ona, ale mimo wszystko te 20kg mniej.

          Gdyby ważyła 20 kg mniej, to pewnie na zdjęciach wyglądałaby na szczupłą, ale w rzeczywistości byłaby chuuuda. Pamiętaj, że obiektyw dodaje kilogramów.
    • mantha Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 15:23
      Ta dziewczyna to idealny przyklad ilustrujacy stwierdzenie, ze nie waga jest wazna a PROPORCJE. Wyglada fantastycznie, fajnie, ze moze kupic ciuchy na siebie, ktore nie szpecą tylko zdobią.
    • marikooo Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 21:38
      TA sukienka jest cudowna!
      Ale zwróćcie uwagę, że na zdjęciu nic nie jest przypadkowe: wysokość obcasa, ustawienie stóp (przodem, obcas niewidoczny), wielkość torby, upięcie włosów. To wszystko razem z fantastycznym krojem sukienki nadaje strojowi i jej kształtom lekkości, podkreśla atuty figury i tuszuje niedoskonałości. Trochę pracy w to włożyła i nie wyglądałaby tak dobrze w przypadkowych ciuchach, w niedbałej pozie. Staram się o tym pamiętać, ilekroć wpadam w kompleksy na widok blogerek wyglądających jak milion dolarów, gdy tymczasem moje lustro się popsuło, bo nie pokazuje takiego efektu ;)
      • pierwszalitera Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 13.05.12, 21:50
        marikooo napisała:

        TA suk
        > ienka jest cudowna!
        > Ale zwróćcie uwagę, że na zdjęciu nic nie jest przypadkowe: wysokość obcasa, us
        > tawienie stóp (przodem, obcas niewidoczny), wielkość torby, upięcie włosów. To
        > wszystko razem z fantastycznym krojem sukienki nadaje strojowi i jej kształtom
        > lekkości, podkreśla atuty figury i tuszuje niedoskonałości. Trochę pracy w to w
        > łożyła i nie wyglądałaby tak dobrze w przypadkowych ciuchach, w niedbałej pozie
        > .

        I to jest właśnie to, co można u dziewczyny podziwać. Znakomite wyczucie smaku i umiejętność zastosowania mody do podkreślenia walorów ciała. Ona po prostu potrafi się ubrać i wybór jej ciuchów jej genialny. Aż ja sama z innym typem sylwetki sprawdziłam gdzie i co ona kupuje, bo to są naprawdę bardzo ładne rzeczy. I to wszystko jest moim zdaniem o wiele ważniejsze od ochów i achów na temat jej dyskusyjnej figury, której naprawdę nie każda kobieta musi jej zazdrościć i nie u każdego faceta będzie wywoływać chęć schrupania.
        • felisdomestica Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 12:08
          No więc ja jestem kobietą, która zdecydowanie jej figury nie zazdrości :-). Wręcz przeciwnie. Będę niepoprawna politycznie, ale twierdzę, że pupę i uda ma zdecydowanie za duże. Natomiast śliczna buzia i włosy odciągają uwagę od dolnych partii.
          • yaga7 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 12:20
            Ja też nie zazdroszczę w tym sensie, że chciałabym mieć taką figurę. Bo bym nie chciała ;)
            Ale to nie znaczy, że nie wygląda fajnie.
          • ciociazlarada Czuje podobnie 15.05.12, 14:03
            Dla mnie absolutna antyinspiracja - poniewaz podobna figura jest mi dana z natury i od wielu lat robie wszystko by trzymac ja w ryzach:) Kobiety w mojej rodzinie maja podobny ksztalt wiec wiem rowniez jak to wyglada bez spodni w wyzszych obwodach.
            Poza tym dziewczyna ma bardzo ladna buzie i jest swietnie ubrana.
            • pinupgirl_dg Re: Czuje podobnie 15.05.12, 14:14
              > Kobiety w mojej rodzi
              > nie maja podobny ksztalt wiec wiem rowniez jak to wyglada bez spodni w wyzszych
              > obwodach.

              Myślę, że trudno prorokować. Mnie znacznie bardziej, niż obwodu martwi skłonność do celluitu, pękających naczynek i ogólnej wiotkości. Trzymanie wagi w ryzach i pracowanie nad mięśniami trochę pomaga, ale cóż. Do dziś pamiętam, jak mi szczęka opadła na widok mojej koleżanki z wyraźną nadwagą w szortach i koszulce na ramiączkach - obwody wprawdzie duże, ale o tak jędrnym, zbitym i gładkim ciele mogę tylko pomarzyć, muszę spędzić dużo czasu na siłowni.
              Nie gloryfikuję nadwagi, sprawia wiele problemów, może być groźna dla zdrowia, ale kwestie estetyki już nie są dla mnie tak oczywiste.
              • ciociazlarada Re: Czuje podobnie 15.05.12, 14:47
                Moze i trudno, pisze oceniajac po tym, co widzialam. W wiekszych obwodach niestety dominowal albo cellulit, albo niejedrna skora - mozna sobie obejrzec Trzy Gracje dla unaocznienia. Ale nie watpie, ze sa wyjatki:)
    • kis-moho Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 14:26
      Bardzo ładna dziewczyna, z fajnym makijażem i pięknymi włosami, ciuchy też bardzo fajne. Nie wiem, czemu ludzie na ulicy mieliby ją krytykować?
      Czy jest gruba? "Gruba" buzi na tyle negatywne skojarzenia, że bym tego słowa w jej przypadku nie użyła. Dla mnie to typowa "duża kobita", wysoka i potężna. Na pewno potrafi z tej figury zrobić swój atut, na zdjęciach wygląda super. Podejrzewam, że na żywo wygląda jeszcze lepiej, bo aparat jednak trochę dodaje kilogramów.
      Natomiast tak jak mi się bardzo podobają jej zdjęcia, na figury bym się z nią nie zamieniła, to nie jest mój osobisty "ideał". Ale to już jest kwestia tylko i wyłącznie prywatnych preferencji.
    • miss-alchemist Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 21:57
      Dziewczyna jest bardzo atrakcyjna - ma śliczną buzię i piękne włosy. Potrafi się też fajnie ubrać (i sfotografować przede wszystkim), chociaż nie wszystkie stylizacje wg mnie trafione. Ale... No, jakby zrzuciła parę kilo (niekoniecznie 20 :P), to raczej nie wyglądałaby gorzej. Jestem posiadaczką podobnego typu figury (duże uda, wydatna pupa - i dzięki nim robi mi się talia, w brzuchu raczej nie tyję, tylko biust mam zdecydowanie mniejszy) i prawdę mówiąc, żeby tak wyglądać, musiałabym wrzucić jeszcze z 10 kilogramów i to byłaby już nadwaga. I tego jej nie zazdroszczę, i nie chciałabym tak wyglądać - mimo, iż uważam, że jest śliczna. Chętnie przejmę natomiast jej wyczucie co do ciuchów :P
      • pinupgirl_dg Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 22:31
        > Dziewczyna jest bardzo atrakcyjna - ma śliczną buzię i piękne włosy. Potrafi si
        > ę też fajnie ubrać (i sfotografować przede wszystkim), chociaż nie wszystkie st
        > ylizacje wg mnie trafione. Ale... No, jakby zrzuciła parę kilo (niekoniecznie 2
        > 0 :P), to raczej nie wyglądałaby gorzej. Jestem posiadaczką podobnego typu figu
        > ry (duże uda, wydatna pupa - i dzięki nim robi mi się talia, w brzuchu raczej n
        > ie tyję, tylko biust mam zdecydowanie mniejszy) i prawdę mówiąc, żeby tak wyglą
        > dać, musiałabym wrzucić jeszcze z 10 kilogramów i to byłaby już nadwaga.

        Tu wracamy do dyskusji o typach figury, czy tyjąc-chudnąć zawsze zachowujemy ten sam typ sylwetki. Mi się wydaje, że jednak niekoniecznie. Ja w pewnym momencie jednak zaczynam tyć na brzuchu i to szybciej, niż na biodrach. Co prawda ten moment jest dość wysoko i do dość wysokiej wagi zachowuje brzuch ja decha, to jednak powyżej pewnej wagi nieuchronnie następuje ten moment. Więc nie wiem, czy mając rzeczywiście jeszcze te 10kg więcej wyglądałabym tak, jak ta dziewczyna.

        Ale odchodząc od jej figury i ewentualnego schrupania - mi się też podoba jej wyczucie i odwaga właśnie. Dla mnie, jako modowego laika, jest bardzo inspirująca, też nie wszystko mi się podoba, ale niektóre połączenia uważam za genialne. Nie wszystkie jej zestawy są przykładem "wyrównywania proporcji", owszem sporo tam takich stylizacji pt "udajemy klepsydrę", ale ona potrafi się tym bawić. A że są prezentowane na takiej, a nie innej figurze - tym lepiej, jako gruszce łatwiej mi sobie wyobrazić, jak te rzeczy będą się prezentować na mnie.
        • sbarazzina Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 15.05.12, 14:06
          pinupgirl_dg napisała:

          > Nie wszystkie jej zestawy są przykładem "wyrównywania proporcji", owszem sporo
          > tam takich stylizacji pt "udajemy klepsydrę", ale ona potrafi się tym bawić. A
          > że są prezentowane na takiej, a nie innej figurze - tym lepiej, jako gruszce ł
          > atwiej mi sobie wyobrazić, jak te rzeczy będą się prezentować na mnie.

          Nie bardzo znam sie na typach urody, ale wydawalo mi sie, ze jej jest wlasnie najblizej do klepsydry. Ma chyba za duzy biust zeby byc gruszka?
          • yaga7 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 15.05.12, 14:09
            Moim zdaniem ona jest na pewno czymś gruszkopodobnym, bo ma za duży dół do klepsydry. A gruszka też może mieć duży biust, ważne jest, żeby dół jako taki był większy i cięższy.
            A klepsydra jest proporcjonalna, ta dziewczyna imho raczej nie jest.
    • the_cellist Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 14.05.12, 23:04
      Zjedzcie mnie, ale dla mnie ona jest ogromna i grubaśna. Wygląda zjawiskowo, ma śliczną buzię i włosy, jest pełna uroku i seksapilu-ale jest wielka. Figurę ma piękną, proporcje niezwykle kobiece, co nie zmienia faktu, że wywołuje u mnie dreszcz przerażenia-boję się dużych kobiet ;) Podziwiam jej niesamowite wyczucie stylu i umiejętność dopasowywania do siebie ubrań, podkreślania atutów, dobierana dodatków. I sama mam wielkie biodra w stosunku do bardzo drobnej reszty; utyta wyglądałam podobnie (tyle, że mierzę 158cm). Schudnięta mam te same proporcje-zjawiskową talię i wybujałe biodra i pupę. Mimo wszystko wolałabym ją w wersji -10kg.
      • kasica_k Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 15.05.12, 13:36
        the_cellist napisała:

        > Zjedzcie mnie, ale dla mnie ona jest ogromna i grubaśna. [...] u
        > tyta wyglądałam podobnie (tyle, że mierzę 158cm).

        No i widać, jak wszystko jest względne i zależy od "punktu siedzenia". Ona ze 180 czy ile tam wzrostu jest dla ciebie wielka, a ty dla niej zapewne byłabyś maciupcia. Niektórym szczupłym kobietom ona się wydaje "gruba", mnie (nie bardzo szczupłej) się wydaje "normalna z dużą pupą i wąską talią" (mam relatywnie małą pupę i brak talii). Jesteśmy różne, i tyle - a innych oceniamy najczęściej podług siebie i mając siebie czy swoje otoczenie za punkt odniesienia. Drugim punktem odniesienia są kanony urody lansowane w mediach, a wedle tychże większość z nas odbiega w jakiś sposób od normy :)
        • marciasek Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 16.05.12, 00:50
          Krytykowanie czyjejś wagi mieści mi się w głowie, bo krytykant może zakładać (niekoniecznie słusznie), że nadwaga jest wynikiem zaniedbania i przy pewnym wysiłku osoba krytykowana schudnie. Jednak krytykowanie wzrostu wykracza daleko poza moją percepcję. To co ona ma zrobić, żeby nie być taką przerażająco ogromną: nogi se uciąć?
          • kis-moho Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 21.05.12, 11:44
            > Krytykowanie czyjejś wagi mieści mi się w głowie, bo krytykant może zakładać (n
            > iekoniecznie słusznie), że nadwaga jest wynikiem zaniedbania i przy pewnym wysi
            > łku osoba krytykowana schudnie.

            A mi się nie mieści w głowie. Krytykowanie cudzej wagi jest po prostu niegrzeczne, nieprzyjemne i zupełnie niepotrzebne.
            Poza tym każdy ma pełne prawo być w jakiejś dziedzinie zaniedbany jeśli ma na to ochotę.
            • marciasek Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 22.05.12, 13:34
              no to się nie zrozumiałyśmy: nie, nie akceptuję takiego zachowania i zgadzam się z Tobą co do jego oceny, ale potrafię pojąć logikę rozumowania osoby wygłaszającej taka krytykę. Mieści mi się w głowie, że ktoś kogoś krytykuje, bo uważa, że powinien schudnąć. Ciekawi mnie natomiast co uważa ktoś, kto krytykuje wzrost: że co sobie taka osoba ma zrobić? Uciąć nogi? A może głowę?
              • kis-moho Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 22.05.12, 16:52
                . Ciekawi mnie natomiast co uważa ktoś, kto krytykuje wzros
                > t: że co sobie taka osoba ma zrobić? Uciąć nogi? A może głowę?

                Ale tu chyba nikt nie krytykował jej wzrostu?
    • sbarazzina okreslenie 'gruba' 15.05.12, 14:10
      W kilku miejscach drzewka pytalam o definicje okreslenia 'gruba'.

      No wiec pytanie do dziewczyn, ktore uwazaja, ze ta dziewczyna nie jest gruba: kto dla was jest gruby? Jakie czynniki musza wystapic, zebyscie powiedzialy o kims gruba/gruby?

      • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 14:17
        Ja już napisałam - duży brzuch. Widoczne fałdy i oponki ;) Ale naprawdę fałdy i oponki a nie oponka na dziewczęciu w rozmiarze 36 ;)
        Tu jest fajny przykład grubnięcia.

        Słowo gruby ma dla mnie pejoratywny wydźwięk. Ale powtarzam, dla mnie. Pewnie dlatego, że jako dziecko nasłuchałam się go od rówieśników, bo byłam największa :P (ale BMI pewnie miałam w normie hehe).
        • kasica_k Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 16:12
          yaga7 napisała:

          > Ja już napisałam - duży brzuch. Widoczne fałdy i oponki ;) Ale naprawdę fałdy i
          > oponki a nie oponka na dziewczęciu w rozmiarze 36 ;)
          > Tu jest fajny przykład grubnięcia.

          Dla mnie tak samo. Ogólne otłuszczenie całego ciała też się jakoś tam liczy (jeśli kobieta jest naprawdę mocno tłusta i szeroka wszędzie z wyjątkiem talii, to też będzie dla mnie "gruba", ale takich sylwetek się praktycznie nie spotyka), ale głównym wyróżnikiem osoby grubej jest duży brzuch. W ogóle ciężko mi przychodzi zrozumienie kobiet, które nazywają siebie grubymi, mając na myśli dużą pupę czy masywne uda, że o dużym biuście nie wspomnę. Kobieta "ma mieć" tkankę tłuszczową w tych miejscach, to na brzuchu i wokół pasa jest ona uważana za najbardziej niepożądaną w naszej kulturze :) I zgadzam się, ze słowo to dorobiło się negatywnych konotacji i sama raczej w publicznych sytuacjach używam słów "tęga", "pulchna", itp. Grubasami mogę się przerzucać w bardziej familarnym gronie :)
          • besame.mucho Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 09:38
            > W ogóle ciężko mi przyc
            > hodzi zrozumienie kobiet, które nazywają siebie grubymi, mając na myśli dużą pu
            > pę czy masywne uda, że o dużym biuście nie wspomnę.

            A bo, jak sama piszesz, to zależy od punktu siedzenia :). Ja choćbym tyła i tyła, to brzuch mi ledwo drgnie. A tyłek, uda, biust, ręce coraz większe i czuję się gruba mimo tej wąskiej talii. W tej chwili się na przykład czuję, bo ważę chyba najwięcej z całego życia. Owszem, cieszę się z proporcji, bo wiem, że mimo wyższej wagi mogę ubrać się tak, żeby podkreślić te wąskie miejsca i czuć się atrakcyjnie, i wiem że mam łatwiej, niż miałabym gdyby te kilogramy osadziły się w brzuchu, a nie w pupie, ale nie sprawia to niestety, że czuję się "szczupła tylko curvy" :).
            • kasica_k Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 17:55
              No ja bym wolała się czuć "curvy" niż "gruba" ;) Ale zgadzam się, że od punktu siedzenia (oraz wielkości siedzenia) bardzo wiele zależy :)
              • besame.mucho Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 19:02
                Ja też bym wolała i jakieś 10 kilo temu się taka czułam, chętnie bym do tego stanu wróciła, tylko ze mnie leń (ja akurat mam pełną świadomość, że moje problemy wagowe nie są wielkie, bo należę do tych osób, którym przybiera od leżenia na kanapie i makaronów, a spada od zdrowszego jedzenia i ruchu, więc wszelkie kilogramy to moje własne nieróbstwo, a nie siła wyższa).
      • kis-moho Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 14:48
        > No wiec pytanie do dziewczyn, ktore uwazaja, ze ta dziewczyna nie jest gruba: k
        > to dla was jest gruby? Jakie czynniki musza wystapic, zebyscie powiedzialy o ki
        > ms gruba/gruby?

        Zaraz wyjdzie, że jestem hiper poprawna politycznie, ale ja w sumie w ogóle nie mówię o nikim, że jest grubasem czy chudziakiem. Dla mnie to są wyrażenia z negatywnym podtekstem.
        Powiedziałabym o tej dziewczynie, że jest duża (przy tym wzroście), czy nawet potężna. To jest dla mnie zwykły opis. Jeżeli powiem, że jest gruba, to pokazuję, że mi się nie podoba. Nie wiem, może tylko ja to tak odbieram.
        • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 14:56
          Nie no, ja też na żywo nie mówię nikomu, że jest gruby ;) Nie na żywo też nie mówię. Ale jakąś tam definicję mam, to podałam.
          I też tak mam, że jeżeli uważam, że ktoś jest gruby, to nie podoba mi się jego figura. Może mi się podobać twarz, włosy, coś tam innego, ale nie cała figura.
          Z chudzielcami mam podobnie ;)
          • sbarazzina Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 15:46
            Ja tez nikomu nie mowie, ze jest gruby.

            Ale jesli o kims mysle, to przychodza mi do glowy okreslenia gruby, chudy, niski, wysoki, glupi, skapy, niemily etc. Niektore z nich maja negatywny wydziek. I co z tego? Wy nigdy o nikim nie myslicie, uzywajac negatywnych cech? Czy fakt, ze dana cecha ma pejoratywne zabarwienie, oznacza, ze mamy wykluczyc ja ze slownika? Moze powinnam napisac, ze jest szczupla inaczej ;)

            I jesli sie ktos mnie pyta, czy modelka X mi sie podoba, to nie widze problemu, zeby powiedziec; nie, bo jest gruba.

            Akurat ta dziewczyna bardzo mi sie podoba. I nie przeszkadza mi to w uwazaniu, ze jest gruba (co dla mnie jest rowniez cecha negatywna). Na szczescie swiat nie jest czarno-bialy.


            • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 15:50
              No to mamy po prostu inną definicję słowa gruby. I moim zdaniem jest to całkowicie normalne, w końcu nie jest to jakieś obiektywne określenie.

              Może to tak samo jak z dużym biustem. Są osoby, dla których duży biust to będzie Deeee, bo mają taką definicję i tyle. A są takie, dla których nie. I podobnie jak z grubością, tu też będzie się liczyć figura i własne odczucia.
      • ciociazlarada Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 16:52
        Nie powinnam odpowiadac, bo dla mnie ona jest jak najbardziej gruba. Gruba, czyli z nadwaga, obojetnie gdzie jej sie ta nadwaga ulokuje. Ma bardzo duza pupe i bardzo masywne uda, ale rowniez widocznie grube, pulchne rece. Nie uwazam "grubego" za okreslenie pejoratywne, a po prostu opisujace rzeczywistosc. Oczywiscie, ze nie powiem nikomu, ze jest "gruby", ale tylko dlatego, ze rowniez nie mowie nikomu, ze jest chudy, szczuply, cokolwiek. Nie komentuje wygladu innych osob, po prostu nie. Jesli te osoby sa grube/chude/rude/blond/niskie/wysokie to na pewno same o tym wiedza i nie trzeba im przypominac:)
      • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 17:02
        Ja w ogóle nie użwam określenia gruba, tylko z nadwagą. Nadwagę da się określić w sposób obiektywny licząc BMI i czasem osoby pomiędzy 25-30 mogą wyglądać jeszcze całkiem ok, w zależności od rozłożenia tłuszczu. Nie trzeba mieć ciała bez żadnej fałdki. Ale powyżej 30 nie szukam żadnych upiększaczy w postaci ładnej talii. To jest po prostu osoba otłuszczona, niezależenie, czy ma tłuszcz na brzuchu, biuście, czy na tyłku.
        • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 17:34
          > To jest po prostu osoba otłuszczona, niezależenie, czy ma tłuszcz na
          > brzuchu, biuście, czy na tyłku.

          A to nie jest tak, że otyłość brzuszna jest jednak bardziej niebezpieczna?
          • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 20:47
            pinupgirl_dg napisała:

            > A to nie jest tak, że otyłość brzuszna jest jednak bardziej niebezpieczna?

            Owszem i do tego nie trzeba mieć nawet specjalnej nadwagi. Ale to tylko podwższa nieco ryzyko zachorowania na pewne choroby metabolizmu. Ale tłuszcz jest tłuszcz i wielka pupa niekoniecznie chroni przed zdrowotnymi problemami związanymi z otyłością.
        • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 15.05.12, 22:03
          Mogłabym się podpisać pod postami ciocizlarada i pierwszejlitery :)

          Przy moim wzroście byłam gruba, ważąc 64kg i nosząc 38. Tłuszcz spowijał mnie dokumentnie, choć proporcje miałam niezłe. No ale byłam gruba i się z tym godziłam.
          • izas55 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 07:05
            38 gruba?????? Chyba czegoś nie rozumiem.
            • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 08:02
              Tak tak, 38 i gruba :) gdybym miała 175, to byłabym szczupła, ale przy 158cm byłam gruba. Biodra miałam jak trzy szafy, a i resztę zacną. Obecnie noszę 34 (a i ostatnio wcisnęłam się w 32...) i wcale nie jestem szkieletem, ot przeciętna drobna kobietka. Proporcje :)

              Taka dygresja mi się nasuwa-afirmacja kobiecości jest jak najbardziej ok i popieram, ale dziwi mnie nieco popularna na lobby opinia, że kobieta w rozmiarze np. 46 jest szczupła, a 38 to już musi być niemal patyczak. Celowo przejaskrawiam, ale trochę mnie przeraża ogólny trend akceptacji nadwagi i otyłości poprzez jej usprawiedliwianie na wszelakie sposoby, zamiast ruszenie swoich krągłości. Oczywiście moje zdanie jest subiektywne, patrzę poprzez swoje wymiary-62cm talię i rączki przedszkolaka, nie chcę, żeby ktokolwiek poczuł się urażony :)
              • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 09:27
                Hmm, nie wiem, gdzie widziałaś na Lobby, żeby ktoś napisał, że rozmiar 46 to rozmiar szczupły? Może podać jakiegoś linka czy co? Bo Lobby czytam regularnie i od lat, ale w życiu nie pamiętam takich dyskusji.

                Może być tendencja do akceptowania krągłości jako takich, ale to wcale nie znaczy, że jest to tendencja tożsama z akceptacją nadwagi jako takiej. Nigdzie się z tym nie spotkałam.

                Dla mojego wzrostu 172 rozpiętość wagi prawidłowej to od 55 kg do 73 kg czyli całkiem sporo. I przy wadze 73 kg będę mieć na pewno sporo krągłości, ale czy to znaczy, że będę gruba? Pewnie wg Twojej definicji tak, ale to będzie dość subiektywne, bo z punktu widzenia zdrowotnego nie będę mieć nawet nadwagi.
              • izas55 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 09:45
                Ja, w rozmiarze 48, nie czuję się urażona. Bo akurat ja jestem po prostu gruba. Z dużym brzuchem i wyglądająca na większą niż by wynikało z obwodów. Jabłko bez talii, i z ograniczoną ilością ciuchów w które mogę się ubrać. I to ja powinnam schudnąć, a nie osoba w rozmiarze 38.
                Na lobby chyba tez nikt nie pisze że ktoś noszący rozmiar 46 jest szczupły, bo ewidentnie nie jest. I to nie jest kwestia akceptacji otyłości tylko akceptacji samej siebie, bo wyznacznikiem żadnego człowieka nie jest jej waga. Wiele dziewczyn się odchudza, spojrzyj tylko na wątki dietetyczne i o ćwiczeniach, całkiem tego sporo. Natomiast owszem, znajdziesz tutaj opinię, że osoba nosząca rozmiar 38 NIE JEST gruba.
                Twój wzrost i waga w którym miałaś "biodra jak trzy szafy" dają BMI, które jest minimalnie powyżej normy. Po schudnięciu o kilogram czy półtora miałabyś BMI w zakresie normy. Wybacz, ale dla mnie właśnie takie patrzenie na siebie jest dla ciebie krzywdzące, choć oczywiście nie będę cię zmuszać, żebyś zmieniła zdanie na temat swojego rozmiaru w którym czujesz się dobrze.
                • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 09:50
                  No dokładnie, BMI w normie to nie jest gruby człowiek. Owszem, może mieć większy tyłek, czy biodra, czy brzuch, ale całościowo gruby raczej nie ma szans być.
                  • felisdomestica Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 10:45
                    Ale BMI "w normie" nie oznacza automatycznie ładnej figury. I jak najbardziej, człowiek z BMI w normie może mieć za dużo tłuszczu, który trzęsie się tu i ówdzie, i jest absolutnie niepotrzebny. Vide ja. Normy zresztą się zmieniają, nie są narzucone przez przyrodę.

                    Nie rozumiem tych podziałów na jabłka i gruszki i klepsydry...jak ktoś na trzy cm tłuszczu pod skórą to ma problem, niezależnie gdzie ten problem się usadowi. A rzeczona blogerka ma dużo więcej niż 3 cm tłuszczu w wybranych miejscach. Jej pupa i uda to nie są mięśnie. jej rodzaj tycia to forma steatopygii, z której bardzo trudno się chudnie, ale można. Wystarczy spojrzeć na Toni Colette w "Weselu Muriel" i obecnie.
                    • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 10:59
                      > Ale BMI "w normie" nie oznacza automatycznie ładnej figury. I jak najbardziej,
                      > człowiek z BMI w normie może mieć za dużo tłuszczu, który trzęsie się tu i ówdz
                      > ie, i jest absolutnie niepotrzebny. Vide ja. Normy zresztą się zmieniają, nie s
                      > ą narzucone przez przyrodę.

                      Normy BMI chyba nie zostały wzięte z kapelusza, sądzę, że są jednak "narzucone" przez przyrodę, a nie przez gust grafika komputerowego czasopisma dla panów. BMI powyżej normy może (chociaż nie musi) stanowić problem medyczny, to coś więcej, niż "nieładna figura".
                      Co nie znaczy, że mając BMI poniżej normy automatycznie mamy z głowy problemy zdrowotne, czasami się zastanawiam, czy problemy zdrowotne ludzi z nadwagą rzeczywiście się z nadwagi biorą, czy ze stylu życia i innych okoliczności, które do nadwagi doprowadziły. Nie muszę przejść do BMI 25+, żeby odczuwać np. bóle stawów związane z siedzącym trybem życia.

                      Może ktoś, kto ma parę fałdek więcej, niż by chciał, ma problem, ale nie z nadwagą jako taką. Prawdziwych problemów z nadwagą nikomu nie życzę.
                    • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:02
                      Oczywiście, że nie oznacza, nigdzie nie piszę, że oznacza ;)

                      I tak samo nigdzie nie piszę, że człowiek z BMI w normie nie może mieć za dużo tłuszczu. Bo może. Tylko to, że ma za dużo tłuszczu, nie oznacza automatycznie że jest gruby.

                      I rozumiem, że BMI nie jest idealne, ale na pewno jest o wiele lepsze niż subiektywne czyjeś określenia gruby czy chudy.
                      • sbarazzina Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:24
                        yaga7 napisała:

                        > Oczywiście, że nie oznacza, nigdzie nie piszę, że oznacza ;)
                        >
                        > I tak samo nigdzie nie piszę, że człowiek z BMI w normie nie może mieć za dużo
                        > tłuszczu. Bo może. Tylko to, że ma za dużo tłuszczu, nie oznacza automatyczn
                        > ie
                        że jest gruby.
                        >
                        > I rozumiem, że BMI nie jest idealne, ale na pewno jest o wiele lepsze niż subie
                        > ktywne czyjeś określenia gruby czy chudy.

                        I z powyzszym sie zgadzam.
                        Moim zdaniem BMI wskazujace na nadwage nie musi oznaczac, ze ktos jest gruby. Wszystko zalezy od proporcji, budowy etc.

                        Ale juz BMI oznaczajace otylosc, jest dla mnie jednoznaczne z byciem grubym.

                        I chyba Yaga troche placzesz sie w zeznaniach ;)
                        Dziewczyna z blogu moim zdaniem ma spokojnie BMI ok 30 jak nie powyzej i rownie spokojnie moze nosic rozmiar 46.
                        • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:28
                          No to może mam zaburzone poczucie postrzegania ludzi otyłych i stąd uważasz, że się plączę w zeznaniach ;)

                          Natomiast do każdej reguły są wyjątki i pewnie większość osób z BMI > 30 oceniłabym jako osoby grube, ale podejrzewam też, że są osoby z takim BMI, które jednak dla mnie wyglądałyby na tylko z nadwagą, nie z otyłością. Jak pewnie ta blogerka ;)
                      • felisdomestica Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 12:34
                        Dla mnie właśnie fakt posiadania grubej wyściółki tłuszczowej oznacza, ze jest się grubym :-). Jeśli ktoś ma spore obwody, ale mało tłuszczu, nazwałabym go raczej potężnym, krępym, mocno zbudowanym.
                        • yaga7 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 12:37
                          Czyli mamy po prostu inne definicje ;)
                        • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 12:48
                          > Dla mnie właśnie fakt posiadania grubej wyściółki tłuszczowej oznacza, ze jest
                          > się grubym :-). Jeśli ktoś ma spore obwody, ale mało tłuszczu, nazwałabym go ra
                          > czej potężnym, krępym, mocno zbudowanym.

                          Ale to dośc trudno ocenić na oko. Otłuszczeni mogą być nawet szczupli ludzie, to prawda, ale tutaj ocena wizualna na niewiele się zdaje. Tłyszczyk wygląda bardzo różnie, pamiętam wysyp "umięśnionych" ud na wizażu. Czasami nawet mając sporo tłuszczyku można mieć całkiem zbite, twarde ciało, bez fałdek.
                          • felisdomestica Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 14:38
                            Nie przesadzajmy, tłuszcz widać. Wszystko jedno, czy zbity, czy luźny, zbity po prostu wygląda lepiej, ale to nie znaczy, że jest niezauważalny.
                            • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 14:45
                              > Nie przesadzajmy, tłuszcz widać. Wszystko jedno, czy zbity, czy luźny, zbity po
                              > prostu wygląda lepiej, ale to nie znaczy, że jest niezauważalny.

                              Uwierz, że się można baaaardzo zdziwić robiąc badanie % tkanki tłuszczowej. Zwykle nie jest to zaskoczenie pozytywne ;).
                        • izas55 Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 12:51
                          A pomiar tłuszczu i klasyfikację do kategorii grubych czy krępych wykonujesz laserem w oczach ;-).
                          Bo ja nie jestem często w stanie ocenić jakiej grubości wyściółkę tłuszczową ma człowiek pod ubraniem. A tkanka tłuszczowa u różnych ludzi może różnie wyglądać. Ja jestem na przykład z tych grubych mięciutkich, a znam osoby grubsze ode mnie, które mają takie same lub większe obwody ale przy okazji taki zbity i twardy tłuszcz. Jak staniemy obok siebie to ja będę gruba a moja koleżanka krępa, bo po niej nie widać że to tłuszcz?

                          • felisdomestica Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 14:53
                            Być może mam takie świetne oko :-). Nie no, bez przesady, tłuszczyk widać. Nie mam złudzeń, że jestem w stanie ukryć swój, i widzę go u innych. Jak wspomniałam przed chwilką, zbity, mlody tluszczyk wygląda lepiej niż starszy i fałdkowaty, ale ciągle to tłuszczyk. Przykład krępego ciała to dla mnie Harvey Keitel (męskie było mi łatwiej znaleźć)
                            https://i2.listal.com/image/357911/600full-the-piano-screenshot.jpg
                            Tłuszczu na tym zdjęciu to on nie ma za dużo, ale obwód klatki piersiowej i talii niemały.
                            A tłustego:
                            https://image.shutterstock.com/display_pic_with_logo/233572/233572,1291749674,1/stock-photo-fat-man-with-hamburger-and-chips-isolated-66745999.jpg
                            • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 15:09
                              > Być może mam takie świetne oko :-). Nie no, bez przesady, tłuszczyk widać. Nie
                              > mam złudzeń, że jestem w stanie ukryć swój, i widzę go u innych. Jak wspomniała
                              > m przed chwilką, zbity, mlody tluszczyk wygląda lepiej niż starszy i fałdkowat
                              > y, ale ciągle to tłuszczyk. Przykład krępego ciała to dla mnie Harvey Keitel (m
                              > ęskie było mi łatwiej znaleźć)
                              > https://i2.listal.com/image/357911/600full-the-piano-screenshot.jpg

                              On jest po prostu ładnie umięśniony. I puki nie ściągnął koszuli, to trudno było docenić te ładne mięśnie w tym filmie, przynajmniej ja nie zwróciłam uwagi, ale może mniej wnikliwie wypatruję :).
              • kajusieczka Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 09:59
                ja mam 160cm wzrostu i ważę obecnie 63kg i uważam, że jestem gruba mimo, że mieszczę się zwykle w rozmiary 38-40. Mam BMI 24, na granicy normy i nadwagi, ale mam 30% tłuszczu i po prostu widać po mnie tą wagę, bo jestem drobnej budowy. Normalna to byłam jak ważyłam 55kg teraz jestem gruba.
                • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 10:39
                  Celowo wyolbrzymiłam te rozmiary, napisałam powyżej. BMI nie jest do końca wiarygodne. Powaliła mnie kiedyś koleżanka, ok 165cm, mówiąc, że waży 61kg-wygląda na 50. Podobno pielęgniarki w szpitalu, ważąc ją, nie mogły wyjść z podziwu, skąd u niej taka waga. I BMI wysiada. Wszystko zależy od wagi kości i innych zmiennych. Zdaję sobie sprawę, że moje spojrzenie jest subiektywne i może być krzywdzące, no ale jest moje :) Być może wynika to z faktu, że w mojej rodzinie większość kobiet jest małych, znajomych nie wypytuję z reguły o wagę i wymiary, więc mam zawężoną możliwość porównania. Nieustannie zaskakuje mnie więc fakt, że ważąca ponad 70kg kobieta NIE JEST otyła ;) Kwestia wzrostu jest tu niesamowicie ważka; u niskich osób widać każdy kilogram, u wysokich rozkłada się to łagodniej. I zapewniam, byłam całościowo gruba, z zachowaniem proporcji gruszki. I udami jak armaty, niestety. Nie mieściły się w nogawki rozmiaru 40. Ktoś na forum podrzucił link do zdjęć kobiet o przeróżnych kształtach i wymiarach, oglądam i podziwiam różnorodność zależności wymiarowo-wagowych. I wyjść z podziwu nie mogę.

                  Trochę chaotyczny ten post, mam nadzieję, że da się zrozumieć :) i jeszcze raz przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony moimi poglądami. Ja dla większości ludzi jestem krasnoludkiem :D
                  • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:05
                    > Celowo wyolbrzymiłam te rozmiary, napisałam powyżej. BMI nie jest do końca wiar
                    > ygodne. Powaliła mnie kiedyś koleżanka, ok 165cm, mówiąc, że waży 61kg-wygląda
                    > na 50.

                    BMI oczywiście nie jest bezwzględnym wyznacznikiem, ale koleżanka miała wciąż idealne BMI, więc nie wiem, gdzie niby ma BMI wysiadać? Nawet, gdyby miała wyższe od normy, to jeszcze wtedy bierze się pod uwagę jej masę mięśniową i tkankę tłuszczową. Ja też przy 65kg wyglądam na 55 (opinia kilku niezależnych osób, które nie miały powodu, żeby nie być ze mną szczerymi, w tym kilku lekarzy), a przy 70 już wyglądam na 70, nawet więcej, jeśli wagi się dorobiłam zwyczajnie tyjąc, a nie budując masę na siłowni.
                    • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:22

                      > BMI oczywiście nie jest bezwzględnym wyznacznikiem, ale koleżanka miała wciąż i
                      > dealne BMI, więc nie wiem, gdzie niby ma BMI wysiadać?

                      Tu chodziło mi o niewymierność współczynnika do realnego wyglądu-działa to w obie strony. Można mieć BMI w normie, a mieć za dużo tkanki tłuszczowej, można mieć wg BMI niedowagę/nadwagę, a wyglądać zupełnie przeciętnie.
                  • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:33
                    the_cellist napisała:

                    > Celowo wyolbrzymiłam te rozmiary, napisałam powyżej. BMI nie jest do końca wiar
                    > ygodne.

                    Ale oczywiście, że jest wiarygodne. Przede wszystkim BMI bierze pod uwagę wzrost, dlatego niższa osoba musi ważyć mniej, by mieć prawidłowe BMI. Tylko jak napisała już felisdomestica BMI w normie nie oznacza, że wchodzisz w najmniejszy możliwy rozmiar i nie masz na ciele jakiś tam fałdek. Zdrowa waga, to nie ideał szczupłości. Widoczny na ciele tłuszcz od razu nie zabija. I jak tobie podoba się ciało z niskim BMI, to twoja sprawa, ale parę kilkogramów więcej nie oznacza jeszcze nadwagi, nawet jak ciało nie jest już gładkie jak z żurnala.
              • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 10:53
                > Taka dygresja mi się nasuwa-afirmacja kobiecości jest jak najbardziej ok i popi
                > eram, ale dziwi mnie nieco popularna na lobby opinia, że kobieta w rozmiarze np
                > . 46 jest szczupła, a 38 to już musi być niemal patyczak. Celowo przejaskrawiam
                > , ale trochę mnie przeraża ogólny trend akceptacji nadwagi i otyłości poprzez j
                > ej usprawiedliwianie na wszelakie sposoby, zamiast ruszenie swoich krągłości.

                Skoro rozmiar 38 to może być gruba osoba, to kto wie, jak wygląda osoba z rozmiarem 46, może tu też działa kwestia proporcji? A może raczej patrzenia na siebie, Iza to ładnie wyliczyła.
                Po drugie uważam, że tylko lekarz może komuś sugerować ruszenie krągłości. I tak, bardzo mi się podoba trent akceptacji nadwagi, skoro powszechnie akceptuje się niedowagę. Oczywiście, osoby z niedowagą też spotykają się z objawami braku akceptacji, ale tutaj proporcje długo się nie wyrównają.
                Równie dobrze można powiedzieć, że po co gadać, że mając trądzik/krzywe zęby/zmarszczki też można wyglądać atrakcyjnie, wystarczy tylko tu trochę podmaskować i zwrócić uwagę na atuty, skoro wystarczy tylko trochę o siebie zadbać, nie ma się co usprawiedliwiać.
                Decyzja o odchudzaniu bądź nie należy do każdego człowieka. Jestem ciekawa, czy wszyscy Ci ludzie, którzy tak się troszczą o zdrowie osób z nadwagą z równym zapałem walczą z nałogiem palenia u bliźnich.
                • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:19
                  Nikomu nie wpycham się w życie i jego wagę, podkreślałam, że wyrażam swoje subiektywne zdanie. Wytłumaczyłam też, co ma wpływ na jego kształtowanie. Na moje nieszczęście, większość znanych mi kobiet, które mają trochę za dużo ciała, nieustannie narzekają i zwracają na to uwagę otoczenia przy każdej okazji. Irytuje mnie to, ale ich ciało-co nie znaczy, że mam ochotę słuchać biadolenia na ten temat nieustannie. Być może trafiam na niefortunne towarzystwo. Z doświadczenia wiem, że wystarczy włożyć trochę wysiłku, by uzyskać efekty-dotyczy to każdej dziedziny-a nie usiąść i narzekać. Chyba też między wersami wychodzi moja irytacja na piętnowanie 34, że niby wychudzone, a istnieje przecież gro kobiet normalnych, noszących ten rozmiar. Odbieram to zbyt osobiście, wiem.

                  Słusznie wspomniane proporcje-tu leży duża część zagadnienia postrzegania sylwetki jako grubej/chudej.

                  Co do palenia-wyleczyłam z niego mojego mężczyznę-na jego zdrowiu mi zależy, reszta niech robi co chce, byle z daleka ode mnie ;)
                  • pinupgirl_dg Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:46
                    > Co do palenia-wyleczyłam z niego mojego mężczyznę-na jego zdrowiu mi zależy, re
                    > szta niech robi co chce, byle z daleka ode mnie ;)

                    Jejku, jak :D!? Bo ja mojego "wyleczyć" nie mogę, sądzę, że on biadoli, bo biadoli, ale tak naprawdę jeszcze nie dojrzał do tego, może nawet gdzie, świadomie lub nie, mu to pasuje, nie wiem.

                    > Z doświadczenia
                    > wiem, że wystarczy włożyć trochę wysiłku, by uzyskać efekty-dotyczy to każdej d
                    > ziedziny-a nie usiąść i narzekać.

                    Trochę się zgadzam, chociaż trudno powiedzieć, jakie to będą efekty. W medycynie różnie bywa, u większości ludzi coś będzie działać, a u jednego nie.
                    Moim zdaniem powody "narzekania" mogą być różne. Sądzę, że część osób narzeka, żeby się usprawiedliwić. No i pytanie, dlaczego ktoś ma się usprawiedliwiać z nadwagi, skoro nikt się nie usprawiedliwia np. z problemów z krążeniem. Nasz środowisko fatalnie się odnosi do osób otyłych i one są wychowane w przeświadczeniu, że powinny ciągle przepraszać, że żyją. Jeśli się przestaną usprawiedliwiać, a może wręcz pokażą, że są zadowolone ze swojego ciała, to zostaną posądzone o propagowanie nadwagi bla bla bla.
                    Inna część może narzekać, bo naprawdę nie wie, co robić. Próbowało różnych diet, ale ma zbyt słabe pojęcie o dietetyce, ich wiedza zatrzymała się na diecie 1000kcal i naprawdę nie wiedzą, co zrobić, żeby trwale schudnąć i nie głodować przy tym. Takim osobom można próbować podrzucić trochę wiadomości.
                  • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 11:54
                    the_cellist napisała:

                    Z doświadczenia
                    > wiem, że wystarczy włożyć trochę wysiłku, by uzyskać efekty-dotyczy to każdej d
                    > ziedziny-a nie usiąść i narzekać. Chyba też między wersami wychodzi moja irytac
                    > ja na piętnowanie 34, że niby wychudzone, a istnieje przecież gro kobiet normal
                    > nych, noszących ten rozmiar. Odbieram to zbyt osobiście, wiem.

                    No faktycznie, większych problemów już nie masz. ;-) Przede wszystkim osobom wchodzącym w rozmiar 34 i 36 to powinno szeroko powiewać, czy ktoś piętnuje małe rozmiary. Ja sama wchodziłam kiedyś w te rozmiary i nie doszukiwałam się w tym problemów. O co tu się rzucać i walczyć? O prawo do noszenia 34? Lepiej się ciesz i noś, bo rozmiar może się zmienić i to bardzo szybko. Chyba, że utrzymuje się ten rozmiar w wymuszony sposób, głodówkami, niedojadaniem, albo innym rzyganiem, bo wtedy może być przewrażliwionym, bo ma się po prostu złe sumienie, że ulega się presji medialnych ideałów i każda uwaga o naszym rozmiarze nieprzyjemnie nam o tym przypomina. Ale w innym przypadku lepiej mieć dla innych chyba rozmiar 34-36 niż 44-46, gwarantowanie. A jojczenie i marudzeni o grupej pupie, to typowe dla młodych kobiet. Noszą laski jakieś tam 38-40, dopatruję się wariatki tłuszczu i fałdek, zamiast doceniać co mają, bo jak wynika ze statystyk w drugoiej połowie życia przytyją i to znacznie. Wtedy będą wzdychać, jakie to piękne i szczupłe były. Niekiedy mam ochotę potrząsnąć niby, by się opamiętały, ale tak się nie da, bo nie mogą mieć tego doświadczenia, co ja. To przychodzi dopiero z wiekiem. Także z wiekiem zaczyna się coraz bardziej kapować, że wagi i figury nie da się dowolnie transformować i kształtować. Jak się ma szczupłe geny i za szczyt otyłości uznaje BMI 24, to można sobie mówić o "trochę wysiłku". Ja też należą do szczupłych szczęśliwców, te kilka kg za dużo do ideału, to znikają u mnie, jak tylko zechce mi się ruszyć tyłek z kanapy, ale nie u każdego funkcjonuje to tak prosto.
                    • kasica_k Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 15:10
                      pierwszalitera napisała:

                      > O co tu się rzucać i walczyć? O prawo do noszenia 34? Lepiej się cie
                      > sz i noś, bo rozmiar może się zmienić i to bardzo szybko.

                      Popieram :) W dodatku z takim rozmiarem dłuuugo nie grozi wypadnięcie z rozmiarówki ciuchów - no chyba że "w dół". A i wtedy znacznie łatwiej jest zwęzić tu i tam, niż z ciucha w rozmiarze 44 zrobić 46. Wypadanie z rozmiarówki "w górę" zaś naprawdę nie należy do przyjemności. Nie zawsze też wystarczy "trochę wysiłku", by sie przed tym uchronić - to niestety mit, chętnie powtarzany przez osoby, które nigdy nie musiały naprawdę walczyć z nadwagą.
                      • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 22:20
                        Tak grupowo odpowiem :)

                        pinupgirl_dg-ja rzuciłam palenie, mężczyzna zachęcony spróbował i przestał palić, a ja chwaliłam, doceniałam, podziwiałam i narzekałam, jak zdarzyło mu się zapalić ;)

                        Co do walki z nadwagą-byłam grubym dzieckiem, walczyłam po setki razy z kilogramami, dopiero niedawno udało mi się na dłużej pozostać szczupła. Dwa lata pracy i świadomość, że trzeba się jednak ruszać, by nie przytyć, bo organizm dąży do najwyższej osiągniętej wagi. Ogromny wysiłek, pełno załamań, ale warto :)

                        Stoimy po dwóch stronach barykady-ja nie rozumiem problemów osób naprawdę otyłych, a z tego co widzę, wam obce są problemy szczupłych. To nie jest tak, że "pani se zwęzi". Jak zwęzi, to często zdefasonuje.

                        A poza tym to ja chyba położę się spać, bo wyjątkowo nie mogę zebrać myśli do kupy :)
                        • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 22:47
                          the_cellist napisała:

                          > Stoimy po dwóch stronach barykady-ja nie rozumiem problemów osób naprawdę otyły
                          > ch, a z tego co widzę, wam obce są problemy szczupłych. To nie jest tak, że "pa
                          > ni se zwęzi". Jak zwęzi, to często zdefasonuje.

                          Bo sorry, ale osoby szczupłe nie mają problemu. Piszę to jako osoba, która całe życie była w miarę szczupła. Szczupłość, to gratka od losu i nie bardzo wiem, o co ci chodzi. Ja w przeciwieństwie do ciebie w dzieciństwie miałam nawet kompleksy chudych nóg, ale mniej więcej od okresu dojrzewania wiedziałam o co biega. To tak jak mówi się w Hollywoodzie, nigdy nie można być zbyt bogatym i zbyt szczupłym. Ludzie szczupli mają lepiej, szczupłość daje sporo pewności siebie i jeżeli zapłatą za to ma być poszukiwanie pasującego ciucha w rozmiarze 34, czy 36, to proszę mnie nie rozśmieszać. Ważąc 50kg przy wzroście 168 i nosząc rozmiar 34 w wieku lat 25-ciu nic tam nie musiałam sobie zwężać. Wprawdzie kupowałam czasem t-shirty na dziale dziecinnym, ale dziś czasem mi szkoda, że tego już nie mogę, bo kupuję czasem ciuszki dla mojej 11- letniej bratanicy i niektóre sama chętnie bym nosiła. Nie mam jednak dziś już ambicji, by odchudzać się do tego rozmiaru, w moim wieku mam nieco inne wyobrażenia o tym, jak chcę wyglądać, ale nie bardzo cię rozumiem, walczyłaś o szczupłą sylwetkę, by teraz uważać ją za problem? To przytyj, problem będziesz miała z głowy. ;-)
                        • madzioreck Re: okreslenie 'gruba' 16.05.12, 23:07
                          > Stoimy po dwóch stronach barykady-ja nie rozumiem problemów osób naprawdę otyły
                          > ch, a z tego co widzę, wam obce są problemy szczupłych.

                          Powiedz mi więc, proszę, jakie problemy mają szczupłe. Ja nie stoję po żadnej stronie, byłam i gruba (ekhem, z nadwagą), i otyła, i chuda, i szczupła, i szczerze mówiac, ten ostatni stan nie stwarza specjalnych problemów.
                          Tylko mi nie mów o problemach z ubraniem - kłopot z dopasowaniem ciuchów do sylwetki miewają wszystkie wymienione przeze mnie typy.
                          • the_cellist Re: okreslenie 'gruba' 17.05.12, 08:29
                            To ja napiszę, z czym spotykam się nagminnie, a przyprawia mnie o mordercze zapędy.

                            "Ło boże, jaka ty mała/chuda"-grubszym osobom nikt tak nie mówi, bo nietaktownie, szczupłym można komentować sylwetkę, bo...co?

                            "No zjedz, przecież chuda jesteś, nie umrzesz"-a jak nie jestem głodna? Ale mam obowiązek wciskania w siebie wszystkiego, bo nie mam nadwagi? Nagminne.

                            "Po co trenujesz, chuda jesteś"-dla przyjemności i odstresowania, taka funkcja sportu jest niezrozumiała dla dużej części osób.

                            "...a bo ty jesteś szczupła"-i nie mam prawa mieć zastrzeżeń np.do tego, że nie leży na mnie sukienka, odstaje i robi mi wielki brzuch. Bo "szczupłemu we wszystkim dobrze", a jak masz pare kg za dużo, to wrota piekieł się otwierają i koniec świata nadchodzi. Wtedy dopiero możesz sobie pomarudzić.

                            "Masz kości jak anorektyczka!"-dlaczego za niestosowne uważa się powiedzenie osobie grubszej, że ma wielką pupę, a widoczne obojczyki mogą zostać bez wahania skomentowane?

                            I na koniec moja ulubiona grupa kobiet, które niemal mają pretensje o to, że ktoś jest szczupły (sic!). Jakby waga była dana niezależnie od czynników zewnętrznych, nie mamy na nią wpływu i szczupli dostali dar niebios.

                            Kiedy byłam dużo grubsza, nie słyszałam komentarzy, że powinnam schudnąć, że coś mam za duże itp. Teraz życzliwi udzielają dobrych rad bez wahania. Szkoda, że wcześniej nikt mnie tak nie motywował do zadbania o zdrowie, bo siadał mi kręgosłup. A, tego przecież nie widać, to nieistotne...
                            Kwestię odzieżową pomijam, bo przy swojej figurze mam takie same problemy niezależnie od wagi.
                            • ciociazlarada Rada od cioci: zmień towarzystwo 17.05.12, 12:27
                              Siksą 25-letnią i nieco starszą będąc ważyłam 40 kilo, więc jak można się domyślić przy wzroście 160 cm wyglądałam jak uciekinier z planu The Great Escape, energii do kopania tuneli również mi nie brakowało. Teraz mam 10 lat więcej i kształty dostosowane do starczych zmian:) ale cały czas jestem szczupła, już dzieckiem w kolebce byłam. Nigdy nie usłyszałam żadnego komentarza pod adresem swojej wagi od nikogo, po prostu nie. Może mam taki super filtr na uszach, że słyszę głównie komplementy typu "ładna sukienka", "ładne włosy", a może dałabym przez łeb i ta jasno wyznaczona granica jest dla "życzliwych inaczej" podświadomie widoczna jak na dłoni.
                              Po co się męczyć w towarzystwie nieodpowiednim?
                              • yaga7 Re: Rada od cioci: zmień towarzystwo 17.05.12, 12:31
                                Ja też nie rozumiem, w imię czego miałabym się męczyć w towarzystwie, które mnie chamsko krytykuje. Owszem, może w związku z tym mam mniej znajomych, ale dzięki temu nie pamiętam, kiedy ktoś walnął do mnie jakimś niemiłym tekstem.
                                • the_cellist Re: Rada od cioci: zmień towarzystwo 17.05.12, 17:40
                                  Z towarzystwem krytykującym jest niewielki problem-ciężko nie rozmawiać z ludźmi, studiując na artystycznym kierunku, trzeba jednak dyskutować i dopytywać, a mamy, taty i ciotki nie zdzielę przez łeb :) Owszem, często słyszę, że wyglądam świetnie, że aż za ładnie jak na strój codzienny, plus "a talię to masz już mniejszą niż ja!". A nie rozmawiam z ludźmi więcej, niż muszę. Ci najbliżsi znajomi gdzieś mają moją wagę i wygląd, to jest ok.

                                  Idę zjeść ciastko, może utyję i będzie spokój ;)
                                  • kasica_k Re: Rada od cioci: zmień towarzystwo 17.05.12, 17:48
                                    Zjedz, zjedz, przecież możesz sobie pozwolić ;)))
                            • pierwszalitera Re: okreslenie 'gruba' 17.05.12, 13:51
                              the_cellist napisała:

                              > To ja napiszę, z czym spotykam się nagminnie, a przyprawia mnie o mordercze zap
                              > ędy.

                              Wiesz, jakoś tak specjalnie nie pamiętam, by ludzie mi docinali z powodu mojej chudości, bo w oczach wielu byłam na pewno chuda. Może to związane było z tym, że ludzie w ogóle mało odważali się mi docinać z powodu mojej niewyparzonej gęby? Ludzie na kilometr wyczuwają bowiem ofiarę i zawsze znajdą sobie w niej coś, na czym mogą sobie pofolgować. Więc masz rozmiar 34, to jest to twoja szczupłość, ale przytyj do 42, to wygarną ci otyłość. Ja w ogóle nie rozumiem, że aż tak bardzo się uzależniasz od komentarzy innych. Mnie tylko czasem starsze opiekuńcze panie podsuwały talerzyki z ciastem, bo "mogę sobie przecież pozwolić" i też mnie to trochę wkurzało, ale dziś jak pomyślę, to faktycznie mogłam sobie pozwolić, ale w kontrolowany sposób i tym miałam znaczną przewagę nad tymi, co nie potrafili oprzeć się pokusie. Traktuj więc wszelkie uwagi z pobłażliwym uśmiechem, przecież ci ludzie mogą ci skoczyć. Ile masz lat? 15? Jesteś mała i chuda? Super, podziękuj za komplement. I nie koncentruj się też tak na sobie i na swojej krzywdzie, świat nie kręci tylko wokół nas i ludzie nie ustawiają się w kolejkę, by zrobić nam coś złego z premedytacją. Czasem palną coś, bo są po prostu z siebie niezadowoleni i muszą wyładować gdzieś własną frustrację. Uzależniać od tego poziom własnego zadowolenia życiowego, to głupota.
                              A co do kwesti odzieżowej, kiedy nosiłam rozmiar 34-36, to nie miałam żadnych problemów z ciuchami, pasowało mi wszystko w moim rozmiarze, w biuście, talii i w biodrach, i na długość też, bo mam standardową. Byłam opietą na kościach i szczupłych mięśniach tabelką. To był chyba mój najlepszy odzieżowy czas, jedynym problem było tylko, że jak 36 okazał się za duży, bo czasem nie było już rozmiaru 34. Dopiero jak zaczęłam się zaokrągalać, to nagle okazało się, że sprawa jest bardziej skomplikowana i nie wszystko w rozmiarach 38-40 na mnie pasuje. I jestem pewna, że im wyższy rozmiar tym większe trudności w dopasowaniu, bo w dużych rozmiarach istnieje na pewno większy rozrzut wymiarowy niż w rozmiarze 34. Więc nie twierdzę, że nie masz problemów z dopasowaniem ciucha, ale jeżeli coś dotyczy prawie każdej kobiety na tej planecie, to nie jest to jakiś wielki osobisty dramat.
                        • pinupgirl_dg OT papierosowy 18.05.12, 10:30
                          > pinupgirl_dg-ja rzuciłam palenie, mężczyzna zachęcony spróbował i przestał pali
                          > ć, a ja chwaliłam, doceniałam, podziwiałam i narzekałam, jak zdarzyło mu się za
                          > palić ;)

                          Eh, musiałabym najpierw chyba zacząć palić ;). Podpalam sobie na imprezach, to fakt, na jakiś czas zarzuciłam tej praktyki, licząc, że takie wsparcie moralne pomoże, ale nic z tego. Kupiłam mu e-papierosa, palił może przez miesiąc (obok swojej paczki dziennie, oczywiście), chyba bardziej po to, żeby mi zrobić przyjemność. Ganiłam palenie, podziwiałam te jedno-dwudniowe zrywy i też nic, wręcz widzę tendencję wzrostową. Próbowałam też nie zwracać uwagi, sądząc, że może naciskam. Cóż, widziały gały, co brały, sama nie wiem, co o tym myśleć, bo on sam jojcy na to palenie, ale podejrzewam, że jedyne, co go w nałogu boli, to minus 300zł miesięcznie.
                          • yaga7 Re: OT papierosowy 18.05.12, 10:37
                            Jak sam nie zechce, to nie rzuci.

                            Luby rzucił z dnia na dzień "bo tak". A swego czasu palił paczkę dziennie, więc nie było to proste. Teraz sam przyznaje, że miewa chcicę, ale pali może słownie jednego rocznie ;)
                            Z kolei mam sporo znajomych, którzy rzucali, palą znowu, próbowali z e-papierosem, palą znowu itp.

                            Ja zawsze jak się spotykałam z palaczami, miałam swoje zasady - jak ich przestrzegali, to aż tak mi nie przeszkadzało, że palą. Natomiast gdyby się okazało, że ich nie przestrzegają, to bym się z nimi pożegnała od razu. Może to jest jakaś metoda ograniczenia palenia?
                            • pinupgirl_dg Re: OT papierosowy 18.05.12, 10:51
                              > Jak sam nie zechce, to nie rzuci.

                              No i właśnie do mnie dochodzi, że on chyba nie chce, chociaż mówi co innego. Prawdę pisząc, nawet specjalnych starań nie widzę z jego strony.

                              > Ja zawsze jak się spotykałam z palaczami, miałam swoje zasady - jak ich przestr
                              > zegali, to aż tak mi nie przeszkadzało, że palą. Natomiast gdyby się okazało, ż
                              > e ich nie przestrzegają, to bym się z nimi pożegnała od razu. Może to jest jaka
                              > ś metoda ograniczenia palenia?

                              To akurat nie problem, bo Luby mnie nie wędzi, pali albo na dworze, albo w piwnicy. Zresztą ja sama podpadam (raz na dwa tygodnie, ale jednak), więc dym mi nie przeszkadza, w przeciwieństwa do wizji zostania młodą wdową. No ale cóż, tylko on może coś z tym zrobić.
                              • yaga7 Re: OT papierosowy 18.05.12, 10:58
                                pinupgirl_dg napisała:

                                > No i właśnie do mnie dochodzi, że on chyba nie chce, chociaż mówi co innego. Pr
                                > awdę pisząc, nawet specjalnych starań nie widzę z jego strony.

                                Obawiam się, że to dla niektórych facetów typowe. Niestety.
                                Mój też tak momentami ma ;)

                                > To akurat nie problem, bo Luby mnie nie wędzi, pali albo na dworze, albo w piwn
                                > icy. Zresztą ja sama podpadam (raz na dwa tygodnie, ale jednak), więc dym mi ni
                                > e przeszkadza, w przeciwieństwa do wizji zostania młodą wdową. No ale cóż, tylk
                                > o on może coś z tym zrobić.

                                Mnie dym przeszkadzał nawet wtedy, gdy podpalałam, a teraz to już w ogóle nie mogę znieść.
                                Co do wizji, rozumiem, ale wydaje mi się, że Ty z tym nic nie zrobisz.

                                Aaa, tak mi się przypomniało. Ponoć fajka wodna (szisza) jest fajna dla osób, które lubią dym i lubią palić, a ponoć jest mniej szkodliwa. Luby ma, czasem pali i mówi, że mu to wystarcza ;)
                                • pinupgirl_dg Re: OT papierosowy 18.05.12, 11:22

                                  > Obawiam się, że to dla niektórych facetów typowe. Niestety.
                                  > Mój też tak momentami ma ;)

                                  Możliwe ;)

                                  > Aaa, tak mi się przypomniało. Ponoć fajka wodna (szisza) jest fajna dla osób, k
                                  > tóre lubią dym i lubią palić, a ponoć jest mniej szkodliwa. Luby ma, czasem pal
                                  > i i mówi, że mu to wystarcza ;


                                  A co do sziszy - zagadam, sama też lubię z niej palić :). Szisza ma tę przewagę (albo też minus, zależy, jak na to spojrzeć), że trudno z niej palić w pośpiechu i nerwach na przystanku.
                                  Jeśli chodzi o dym, to też nie przepadam, oczywiście, a już szczególnie przesiąknięte tym zapachem włosy, ubrania i tapicerki, brrr. Ale w obliczu innych minusów ten zszedł na dalszy plan. Tak samo za te 300zł miesięcznie wolałabym jakiś wspólny weekendowy wypad, no ale cóż....

                                  Mam nadzieję, że z tego jego marudzenia coś wyniknie jednak, chociaż może jestem naiwna, nie wiem za bardzo, jak na te próby rzucania reagować. Poza tym paru jego znajomych właśnie walczy z papierosami, z niezłym skutkiem, może ich przykład będzie bardziej motywujący i pokaże, że jednak się da.
                                • besame.mucho Re: OT papierosowy 18.05.12, 11:45
                                  > Aaa, tak mi się przypomniało. Ponoć fajka wodna (szisza) jest fajna dla osób, k
                                  > tóre lubią dym i lubią palić, a ponoć jest mniej szkodliwa. Luby ma, czasem pal
                                  > i i mówi, że mu to wystarcza ;)

                                  To jednak często zależy od sytuacji. Przynajmniej z mojego punktu widzenia, czyli kogoś, kto nigdy nie palił nałogowo, nie miał problemu z odstawieniem fajek na dowolną ilość czasu i raczej nie przekraczał ilości kilku papierosów na tydzień ;). Szisza może być substytutem siedzenia sobie ze znajomymi przy piwku i popalania. Ale już IMO nie sprawdzi się jako substytut odstresowywacza. Chociaż teraz miałam bardzo długi okres bez żadnych papierosów (nie pamiętam kiedy ostatnio popalałam, ale chyba z półtora roku temu), to w zeszłym - bardzo stresującym - tygodniu kupiłam sobie paczkę fajek, bo miałam dużo takich sytuacji, że siedziałam i czekałam na telefon, który mógł zadzwonić z bardzo złą wiadomością, a mógł nie zadzwonić i mogłam tkwić w może jeszcze bardziej stresującej nieświadomości nie mogąc się niczego dowiedzieć. Albo musiałam siedzieć pod szpitalem i nie wiedzieć co się dzieje, musieć zabić pół godziny czekając na jakąś wiadomość. W takiej sytuacji zabijanie tego czasu wyjściem na papierosa jakoś działa, szisza tu nie da rady.
                                  • yaga7 Re: OT papierosowy 18.05.12, 11:53
                                    A to na pewno, że nie każdemu będzie to pasować i nie w każdej sytuacji, no i faktycznie, na pewno nie będzie to odstresowywacz.

                                    Ale myślę, że są osoby, dla których w jakichś tam konkretnych sytuacjach się sprawdzi i jeżeli dzięki temu ktoś tam będzie palić mniej, to już to będzie jakiś sukces.
                                    • besame.mucho Re: OT papierosowy 18.05.12, 12:26
                                      No na pewno. Zwłaszcza że takich właśnie palaczy imprezowych jest chyba całkiem sporo, a tam jak najbardziej szisza się sprawdza :).
                                • pierwszalitera Re: OT papierosowy 18.05.12, 13:39
                                  yaga7 napisała:

                                  > Ponoć fajka wodna (szisza) jest fajna dla osób, które lubią dym i lubią palić, a ponoć jest mniej szkodliwa.

                                  Trochę mniej szkodliwa, ale na pewno nie bezpieczna. Niedawno w Niemeczech przeprowadzono takie badanie, właśnie ze względu na dużą popularność sziszy wśród młodzieży. Wyniki, choć muszą być jeszcze sprawdzone przez innych badaczy, są nieco alarmujące. Szczegółów nie znam, ale mowa była na przykład o większej ilości trujące tlenku węgla i czegoś tam jeszcze. Zwiększone jest też ryzyko zmian w płucach oraz nowotworów. Niemieccy naukowcy doszli jednak do zdania, że średnia palenie fajek wodnych jest mniej niebezpieczna od średniej palenia papierosów. Problem tylko w tym, że średnia palenia sziszy w badanej grupie wynosiła 1-2 fajek w tygodniu, a średnia palenia papierosów 20-30 dziennie. ;-) To zapamiętałam, bo wskazuje jak można manipulować wynikami i skąd powstawać mogą mity o mniejszej szkodliwości sziszy.
                • marciasek Re: okreslenie 'gruba' 17.05.12, 14:01
                  Ależ oczywiście, że to kwestia proporcji. Ja - mając 182 - noszę 44(dół)-46(góra) i otyła z pewnością nie jestem. Owszem, mam nadwagę, widać ją, ale do otyłości mi daleko. I nigdy, w najszczuplejszych nawet czasach nie ważyłam mniej nż 72 kilo. Przy której to wadze wyglądałam wiotko i szczupło. I z trudem wciskałam się w rozmiar 42 (biust!). Taki wzrost, taka budowa. Grube kości, szeroka miednica, wąska talia i obfity biust.

                  Przeraża mnie ta nowa cyferkowa fobia: rozmiarowo-wagowa. Że powyżej rozmiaru 40 i 70 kilo wagi to już jest grubo. NIE ZAWSZE!
    • sbarazzina OT kobiece ksztalty 16.05.12, 13:51
      Hehe, mialam juzw czesniej o tym napisac, ze ten watek (a raczej jego tytul) jest przykladem tego, ze na Lobby uzywa sie pojecia 'kobiece ksztalty' jako synonimu pelnych bioder, waskiej talii i duzego biustu.

      Moge sie zalozyc, ze nikomu nigdy nie przyszloby do glowy zalozyc podobnego watku o innej blogerce Alexie Chung.

      alexachungblog.tumblr.com/
      Ona oczywiscie ma niedowage i prezentuje przeciwna skrajnosc. Ale jednak jakos bardziej sklonne jestesmy (my jako lobby) przypisac kobiecosc nadwadze niz niedowadze. Ciekawe.
      • pinupgirl_dg Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 14:22
        > Hehe, mialam juzw czesniej o tym napisac, ze ten watek (a raczej jego tytul) je
        > st przykladem tego, ze na Lobby uzywa sie pojecia 'kobiece ksztalty' jako synon
        > imu pelnych bioder, waskiej talii i duzego biustu.

        Wiedziałam, że ktoś się do tego przyczepi ;). Ten temat był już wałkowany milion razy na Lobby i okolicach, nie widzę powodu, żeby to robić milion pierwszy, ale według mnie nazwanie dużych krągłości "kobiecymi kształtami" nie umniejsza kobiecości osobom szczupłym. Ja wiem, że szczupłe kobiety dźwigały dumnie palmę pierwszeństwa i powszechnie się raczej odmawia kobiecości osobom pulchnym, stąd może szok.
        A że na Lobby panuje kult klepsydry - tego nie da się ukryć, taką mamy akurat modę, dzięki T&S i okolice. Ja nie jestem klepsydrą, czekam, aż nastanie moda na gruszki ;). Podobnie, jak przez lata z kobiecością utożsamiano ze szczupłą kibicią, teraz się zmieniło, tak jak po paskach przychodzą groszki, po mini maxi, a po pastelach wściekłe fiolety. Kiedy kobiety wyzwoliły się z gorsetów, ścięły włosy, skróciły spódnice, zaczęły nosić spłaszczające biust staniki, a paski opadły na biodra, żeby uzyskać modną sylwetkę chłopczycy. A wszystko po to, żeby w następnej dekadzie powrócić do podkreślania kształtów i dojść do wybujałej kobiecości lat 40 i 50. Puki nie narzuca się wszystkim jednej linii trudno z tym walczyć.
        • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 14:53
          Przyczepi, nie przyczepi, ale tak, jak niektórym osobom nie podobają sie określenia gruba/chuda (ktore dla mnie sa neutralne) tak do mnie nie przemawia nazywanie nadwagi "kobiecymi ksztaltami". Tym bardziej, ze post założycielski skupia sie właśnie na tym, ze panią u nas by zjedli, bo gruba a sie ubiera. To przepraszam, ja z rozmiarem 36 mam jakie kształty, męskie?;)
          • pinupgirl_dg Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:01
            > To przepraszam, ja z rozmiarem 36 mam jakie kształty, męskie?;)

            A czy ktoś tak napisał? Czy naprawdę nazwanie nadprogramowych krągłości kobiecymi Tobie ujmuje? Ja powinnam się buntować, gdy ktoś pisze o kobiecych szpilkach, których ja nie noszę.
            • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:03
              Nie ujmuje, tylko ja osobiście wole nazywać rzeczy po imieniu, a określanie nadwagę kobiecych ksztaltami nie ma z tym nic wspólnego.
              • pinupgirl_dg Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:07
                > Nie ujmuje, tylko ja osobiście wole nazywać rzeczy po imieniu, a określanie nad
                > wagę kobiecych ksztaltami nie ma z tym nic wspólnego.

                Nadwagę czy otyłość określa lekarz. A co dla kogo jest kobiece, a co męskie, to już trudno wyrokować, tak samo co dla kogo jest grube, a co chude, jak widać po tym wątku.
                • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:16
                  Tak, wiem. Tylko nikt sie nie dziwi nazywanie nadwagę kobiecych ksztaltami, ale "gruba" nie jest odbierane miło ( co tez rozumiem). To zreszta bez większego znaczenia dla mnie, ale skoro już rozkminiamy słówka, to wtracilam swoje 5 groszy. Przepraszam za dziwna odmianę słów i brak polskich znaków, ale pisze z jakiegoś upada i on se wstawia, co mu sie podoba.
                  • pinupgirl_dg Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:33
                    > Tak, wiem. Tylko nikt sie nie dziwi nazywanie nadwagę kobiecych ksztaltami, ale
                    > "gruba" nie jest odbierane miło ( co tez rozumiem).

                    Właśnie dlatego, że "gruba" dorobiło się znaczenia negatywnego, zaczęliśmy szukać innych określeń, kiedy chcemy opisać czyjś wygląd i nie nadawać tego negatywnego sensu, albo wręcz oddać nasz pozytywny stosunek. Ja osobiście często stosuję określenie "pulchna", dobrze oddaje swoje znaczenie, wydaje mi się, że jest neutralne, nie sądzę, że ktoś mógłby się obrazić.
                    • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 19:36
                      Obrazić to nie, ale każdy ma po swojemu, i dla mnie, kiedy byłam gruba, było dokładnie obojętne, czy ktoś powie gruba, puszysta (chociaż to mi się kojarzy z dywanem, a nie kobietą - odkąd przeczytałam wypowiedź jednej pani i się z nią zgodziłam: proszę nie mówić o mnie "puszysta", puszysty to może być dywan, a ja jestem po prostu gruba, przymiotnik jak każdy inny"), pulchna (ciasto) czy jakkolwiek inaczej, bo chodzi o to samo. Te określenia, które niektórzy uznają za cieplejsze, mnie nie obrażały, ale szczerze mówiąc, to jak do Warszawy przez Rzym.
                  • kasica_k Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 16:23
                    madzioreck napisała:

                    > Tak, wiem. Tylko nikt sie nie dziwi nazywanie nadwagę kobiecych ksztaltami,

                    Nikt? Ja bym się mocno zdziwiła, gdyby nadwagę typu "jabłko" nazwano kobiecymi kształtami :)

                    > Przepraszam za dziwna odmianę słów i brak polskich znaków, ale pisze z jakie
                    > goś upada i on se wstawia, co mu sie podoba.

                    iPada znaczy? Nie musisz się zgadzać na podpowiedzi (można wyłączyć w ustawieniach, Ogólne/Klawiatura, czy coś takiego, albo naciskać krzyżyk obok niechianego słówka za każdym razem, gdy proponuje Ci coś niewłaściwego). Polski znak osiąga się przez przytrzymanie literki bez "ogonka", wtedy wyskakuje lista ogonkowych i z niej się wybiera żądaną literkę.
                    • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 19:29
                      Ooo, dzięki :) Bo mnie ta maszyna do szału doprowadza :)
                      • kasica_k Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 19:32
                        Ajpad? Ja kofam :) Ale do pisania dłuższych tekstów ekran dotykowy się nie nadaje.
                        • madzioreck Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 19:39
                          Ja nie kofam, bo nie mogę trafić paluchem tam, gdzie potrzebuję ;P
                          • besame.mucho Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 22:26
                            Mam do komórki taki jakby długopis z gumową końcówką, do pisania smsów mi niepotrzebny, ale do klikania w małe odnośniki przy przeglądaniu netu bardzo się przydaje, łatwiej nim precyzyjnie trafić niż paluchem. Wygląda toto tak, takie z cieńszymi końcówkami też chyba robią. Polecam :).
                    • pinupgirl_dg Jabłko a kobiecie kształty 17.05.12, 12:53
                      > Nikt? Ja bym się mocno zdziwiła, gdyby nadwagę typu "jabłko" nazwano kobiecymi
                      > kształtami :)

                      Parę razy tutaj padło, że jabłko najtrudniej ubrać itd. Wydaje mi się, że ten typ figury (wszystko jedno, czy z nadwagą, czy nie), jest obecnie passe, bo najdalej mu do aktualnie modnej klepsydry. Moim zdaniem próby "przerabiania" jabłka na klepsydrę (tzn, przepraszam "wyrównywania proporcji") są raczej skazane na niepowodzenie, ale jabłka mają swoje mocne strony. Uwierzcie, drogie jabłka, że jedna gruszka z ładną talią może wam pozazdrościć.
                      Wiem, bo moja mama ma ten typ figury, kiedy bardzo przytyła i nie mogła się odnaleźć w nowych kształtach, najpierw próbowałyśmy właśnie "wyrównywania proporcji", ale strzałem w 10 okazałą się inna strategia, postawienie na to, co u jabłek jest mocną stroną, ładne nogi, kształt ramion... To u mojej mamy sprawdza się dużo lepiej, niż rzeźbienie na siłę wciętej talii, zapewniam, że wygląda ładnie i kobieco, chociaż jest to inny typ, niż klepsydra w sukience retro.
                      • pierwszalitera Re: Jabłko a kobiecie kształty 17.05.12, 14:05
                        pinupgirl_dg napisała:

                        Moim zdaniem próby "przerabiania" jabłka
                        > na klepsydrę (tzn, przepraszam "wyrównywania proporcji") są raczej skazane na
                        > niepowodzenie, ale jabłka mają swoje mocne strony. Uwierzcie, drogie jabłka, że
                        > jedna gruszka z ładną talią może wam pozazdrościć.

                        Jasne, jabłka mają często ładne, relatywnie szczupłe nogi z o wiele mniejszą skłonnością do cellulitu i krągłe, jędrne tyłeczki.
                      • kasica_k Re: Jabłko a kobiecie kształty 17.05.12, 17:23
                        "Wyrównywanie proporcji", zwłaszcza gdy jest bardzo na siłę, robi więcej szkody niż pożytku, a przerabianie wszystkich na klepsydry nie ma sensu i po prostu nie działa. Dlatego też z uporem maniaka powtarzałam na Lobby a propos ciuchów: poproszę choć jedną dobrze skrojoną sukienkę _nie_ wciętą w talii, bo nie wszystkie jesteśmy klepsydrami czy gruszkami i nie wszystkie możemy je "udawać".
          • kasica_k Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 15:03
            Autorka zapewne chciała być po prostu miła dla postaci, która wzbudziła w niej sympatię i podziw, czyli tej blogerki. "Bardzo kobiece kształty" użyte zostały jako eufemizm (lepiej brzmi niż "blogerka o wielkiej pupie", prawda?). Nie jest to moim zdaniem wcale takie złe określenie w tym przypadku, bo ta dziewczyna ma właśnie figurę, którą można by nazwać hiperkobiecą - bardzo szerokie biodra, wydatny biust i mocne przewężenie pośrodku. Widać robotę estrogenów ;) Natomiast nazywanie każdej nadwagi "kobiecymi kształtami" to oczywiście przegięcie, w dodatku nieadekwatne do rzeczywistości, bo spora część kobiet z nadwagą ma właśnie kształty "męskie" (otyłość brzuszna najbardziej charakterystyczna jest dla panów).
        • sbarazzina Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 16:21
          pinupgirl_dg napisała:

          > Wiedziałam, że ktoś się do tego przyczepi ;).

          Nie moglam Cie zawiesc ;)

          Ten temat był już wałkowany milio
          > n razy na Lobby i okolicach, nie widzę powodu, żeby to robić milion pierwszy, a
          > le według mnie nazwanie dużych krągłości "kobiecymi kształtami" nie umniejsza k
          > obiecości osobom szczupłym. Ja wiem, że szczupłe kobiety dźwigały dumnie palmę
          > pierwszeństwa i powszechnie się raczej odmawia kobiecości osobom pulchnym, stąd
          > może szok.

          A ja nie widze powodu, zeby nie zwracac na to uwagi po raz kolejny, chociazby milionowy. Dlatego, ze moim zdaniem taki kontekst uzycia slowa 'kobiecy' jest niepoprawny i krzywdzacy. Ja nie zauwazylam odmawiania kobietom pulchnym kobiecosci. Zreszta tu nie chodzi o szczuplosc/grubosc, tylko o typ sylwetki.
          Przypomne, kazda sylwetka nalezaca do kobiety jest kobieca. I nie wiem czemu ma sluzyc wyroznienie niektorych sylwetek jako wyjatkowo kobiecych.


          > A że na Lobby panuje kult klepsydry - tego nie da się ukryć, taką mamy akurat m
          > odę, dzięki T&S i okolice. Ja nie jestem klepsydrą, czekam, aż nastanie moda na
          > gruszki ;).

          Ja doskonale wiem, ze na Lobby panuje kult klepsydry. Ale w ostatniej dyskusji na kilkaset postow, wiele forumek probowalo udowodnic, ze to nieprawda.

          Ja daze do tego, zeby na Lobby, ktore jest spolecznoscia kobiet madrych i swiadomych, nie powtarzac tego szkodliwego zjawska. Obecnie mamy tez mode na niedowage i jakos nikt tego na Lobby nie wspiera, wyrozniajac wychudzone modelki przymiotnikiem 'bardzo kobiece'.
          • kasica_k Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 16:26
            sbarazzina napisała:

            > Ja nie zauwazylam odmawiania kobietom pulchnym kobiecosci.

            Naprawdę?
            • agcerz Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 18:40
              Ależ ona odpowiada bardzo pierwotnemu kobiecemu ideałowi - taka Wenus... Okrągła, gdzie trzeba i szczupła, gdzie trzeba - tak, to jest kobieca figura. Oczywiście ma nadwagę, ale nie jest otyła, więc chudnąć nie musi. Taki wygląd jest dziś uważany za kontrowersyjny. Cóż. Natomiast styl, szyk, uroda - bezsprzecznie pierwsza klasa.
              • pierwszalitera Re: OT kobiece ksztalty 16.05.12, 18:49
                agcerz napisała:

                > Ależ ona odpowiada bardzo pierwotnemu kobiecemu ideałowi - taka Wenus...

                Wenus z Milo?
                https://en-img-dis.gcimg.net/product/day_20120221/s_5484ef3a675e2f518f6abe0be7980e51.jpg

                Czy Wenus z Willendorfu?
                https://kiwithek.kidsweb.at/images/thumb/Venus_von_Willendorf.jpg/200px-Venus_von_Willendorf.jpg
                • agcerz Re: OT kobiece ksztalty 08.06.12, 16:41
                  Tak, obie Wenus - rzecz w proporcjach, a nie rozmiarach bezwzględnych. Obie Wenus reprezentują archetyp kobiecości.
          • satia2004 Re: OT kobiece ksztalty 17.05.12, 20:22
            sbarazzina napisała:
            > A ja nie widze powodu, zeby nie zwracac na to uwagi po raz kolejny, chociazby m
            > ilionowy. Dlatego, ze moim zdaniem taki kontekst uzycia slowa 'kobiecy' jest ni
            > epoprawny i krzywdzacy. Ja nie zauwazylam odmawiania kobietom pulchnym kobiecos
            > ci. Zreszta tu nie chodzi o szczuplosc/grubosc, tylko o typ sylwetki.

            Owszem o typ sylwetki. Biust i pupa/biodra to atrybuty kobiecości i nawet polityczna poprawność tego nie zmieni.

            > Ja daze do tego, zeby na Lobby, ktore jest spolecznoscia kobiet madrych i swiad
            > omych, nie powtarzac tego szkodliwego zjawska. Obecnie mamy tez mode na niedowa
            > ge i jakos nikt tego na Lobby nie wspiera, wyrozniajac wychudzone modelki przym
            > iotnikiem 'bardzo kobiece'.

            Wychudzone modelki mają figurę młodych chłopców. Anoreksja to choroba - w ramach politycznej poprawności mamy zacząć wspierać choroby??
      • tfu.tfu Re: OT kobiece ksztalty 22.05.12, 16:09
        alexa to dla mnie jest mało kobieca ogólnie, jakiś taki typ chłopczycy. ale już keira knightley, która jest podobnie szczupła, jest dla mnie ultra kobieca. no, może pomijając to zdjęcie, na którym wygląda raczej na zagłodzoną:
        https://www.topstars.pl/wp-content/uploads/2009/03/keira_knightley_d1-311x450.jpg
        nie wiem w sumie z czego to wynika.
        enyłej, ja jako osoba gruba/grubawa zawsze gorzej oceniam osoby grube/grubawe niż te szczupłe/chudawe (w sumie ciekawam czy tylko ja tak mam...) ;-)
        • phial Re: OT kobiece ksztalty 22.05.12, 16:24
          To zdjęcie to fotoszopka - piszę, żeby któs nie pomyślał, że Keira naprawdę tak wygląda.

          www.destinationcreation.com/informatives/?p=276#more-276
          Twórcy ironicznie piszą, że na tym zdjęciu dorzucili jej 100 funtów.
    • teresa104 No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 16.05.12, 21:23
      w 120 postach deliberujemy nad jej grubością, czy jest za gruba, o ile jest za gruba, co to znaczy gruba, a to w końcu forum odzieżowe, a nie dietetyczne. Nie możemy się oderwać od tematu jej tyłka, fałd, ud, choć znacznie ciekawszy jest temat jej łachów, jej gustu, jej stylizacji. No więc u nas dziewczyna została zjedzona, a przynajmniej przeżuta i wypluta.
      • kasica_k W samo sedno. n/t 16.05.12, 23:23

      • pierwszalitera Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 17.05.12, 16:52
        teresa104 napisała:

        > w 120 postach deliberujemy nad jej grubością, czy jest za gruba, o ile jest za
        > gruba, co to znaczy gruba, a to w końcu forum odzieżowe, a nie dietetyczne. Nie
        > możemy się oderwać od tematu jej tyłka, fałd, ud, choć znacznie ciekawszy jest
        > temat jej łachów, jej gustu, jej stylizacji. No więc u nas dziewczyna została
        > zjedzona, a przynajmniej przeżuta i wypluta.

        Pewnie koniecznie chciałaś napisać "mondrą płuentę", ale moim zdaniem strzeliłaś kulą w płot, bo dyskusja nie miała na celu uglebienia modelki, która pewnie posiada wystarczająco dużo pewności siebie, by przeżyć niejeden prawdziwy atak, tylko właśnie zwrócenie uwagi, że nie o afirmację jakiegoś tam wybranego typu sylwetki tu chodzi. I nie ma potrzeby się tym typem sylwetki zachwycać, może się nawet mniej komuś podobać. A o tym, że podziwać można zamiast jej figury wyczucie smaku i stylu też pisałam. Do tego nie muszę w ogóle uważać dziewczynę za piękną i seksowną, bo gdyby ona tego chciała, to pozowałaby w erotycznej bieliźnie na ezgotycznej plaży, a nie w fajnych, interesująco dobranych ciuchach.
        • kasica_k Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 17.05.12, 17:15
          No niestety, większość tego wątku skupia się na liczeniu centymentrów, kilogramów i rozmiarów, wzajemnym porównywaniu się oraz odmianie słowa "gruba" przez wszystkie przypadki. Jest to dość uderzające.
          • felisdomestica Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 17.05.12, 17:51
            Ale nie było to skierowane w stronę tej dziewczyny.
            W ogóle to zaczęło się od przekonywania, że ona nie jest gruba, i ma fantastyczną figurę, i ma fantastyczną talię, zanim ktokolwiek powiedział, że ona gruba jest...taka jakaś poprawność polityczna i zaklinanie rzeczywistości. Dopiero sbarazzina i nieoceniona w takich sytuacjach pierwszalitera stwierdziły co innego.
            Dyskusja toczyła się nad tym, co dla kogo jest "grube", nie nad pupą blogerki. Wszyscy zgodnie piszą, że dziewczyna śliczna i świetnie ubrana, więc dlaczego "zjedzona"????
            • kasica_k Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 17.05.12, 18:01
              felisdomestica napisała:

              > W ogóle to zaczęło się od przekonywania, że ona nie jest gruba, i ma fantastycz
              > ną figurę, i ma fantastyczną talię, zanim ktokolwiek powiedział, że ona gruba j
              > est...

              Zaczęło się od pierwszego posta, w którym czytamy: "Dowód na to, że można bawić się modą i wyglądać atrakcyjnie także będąc puszystym. [...] No i obawiam się, że w Polsce taką dziewczynę by "zjedzono", no bo jak to: "gruba i tego nie ukrywa?! toż to niepojęte!"

              - czyli została już na wejściu postawiona teza, że dziewczyna przez większość zostanie uznana za grubą. Nie ma się więc co dziwić sprzeciwom, bo nie każdy musi tak uważać, a dziewczyna rzeczywiście nie jest klasyczną otyłą kulką, tylko, powiedzmy, "pączkiem". Nie zauważyłam też, by wszystkie jak jeden mąż uznały ją za skończony ideał. Kilka osób za to słusznie stwierdziło, że z wcięciem w talii nie jest jej tak znowu trudno wyglądać atrakcyjnie, podczas gdy większość osób naprawdę "puszystych", czyli z bardzo widoczną nadwagą czy otyłych (szczególnie z otyłością brzuszną) ma z tym dużo większe problemy.
      • tfu.tfu Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 22.05.12, 16:11
        teresa jak zwykle w sedno ;-)
      • pinupgirl_dg Re: No i pojęłam, o co szło z tym "zjedzeniem". 22.05.12, 21:22
        > w 120 postach deliberujemy nad jej grubością, czy jest za gruba, o ile jest za
        > gruba, co to znaczy gruba, a to w końcu forum odzieżowe, a nie dietetyczne. Nie
        > możemy się oderwać od tematu jej tyłka, fałd, ud, choć znacznie ciekawszy jest
        > temat jej łachów, jej gustu, jej stylizacji. No więc u nas dziewczyna została
        > zjedzona, a przynajmniej przeżuta i wypluta.

        Trudno się nie zgodzić.
        Nieważne, kto i jak zaczął, ani to, że w 5 postach, poza jej figurą, odniosłyśmy się do jej stylu. I tak przez dwie strony wątku komentujemy głównie jej (nad)wagę.
    • besame.mucho Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 15:08
      Dziewczyna ma dużo fajnych ciuchów i strrrrasznie jej zazdroszczę, że żyje w miejscu, gdzie na dużą pupę może znaleźć ładnie dopasowane spodnie. Ja u nas nie jestem w stanie, jestem od niej kilka rozmiarów mniejsza, a wypadam z rozmiarówek większości sklepów z dżinsami, bo zad nie wchodzi. A jak już wejdzie to w pasie by się dwie mnie zmieściły ;).
      Jedyne co mi się u niej nie podoba, to zdjęcia w maxi kiecach, miałam nadzieję, że sobie jakąś fajną podpatrzę, ale na prawie wszystkich zdjęciach trzyma sukienki ręką w udach, więc człek nie widzi jak się układają.
      Za to szalenie mi się podoba jak dziewczyna bawi się modą, to że nie we wszystkich stylizacjach koniecznie podkreśla wąską talię, fantastycznie wygląda też w luźnych ciuchach, itd. I ma wszystko to, czego mi brakuje w większości polskich szafiarskich blogów, czyli dużo luzu, własny styl i mnóstwo uroku.
      • kasica_k Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 17:16
        besame.mucho napisała:

        > Dziewczyna ma dużo fajnych ciuchów i strrrrasznie jej zazdroszczę, że żyje w mi
        > ejscu, gdzie na dużą pupę może znaleźć ładnie dopasowane spodnie.

        No właśnie, dlaczego do diaska Polska nie jest takim miejscem? Nie mamy dużych pup, czy co?
        • yaal Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 18.05.12, 16:30
          > No właśnie, dlaczego do diaska Polska nie jest takim miejscem? Nie mamy dużych
          > pup, czy co?

          No właśnie z obserwacji mi wynika, że niespecjalnie w porównaniu. Miewamy szersze biodra, ale pośladki średnio raczej płaskie, niż okrągłe.
        • indigo-rose Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 24.05.12, 21:54
          Wielkość i kształt przeciętnej pupy chyba ma niewielki wpływ na modę w danym kraju - kiedyś usłyszałam od Brazylijki, że u nich też ciężko kupić coś innego niż łonówki na płaski tyłek...
      • miss-alchemist Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 19:00
        > Dziewczyna ma dużo fajnych ciuchów i strrrrasznie jej zazdroszczę, że żyje w mi
        > ejscu, gdzie na dużą pupę może znaleźć ładnie dopasowane spodnie. Ja u nas nie
        > jestem w stanie, jestem od niej kilka rozmiarów mniejsza, a wypadam z rozmiarów
        > ek większości sklepów z dżinsami, bo zad nie wchodzi.

        No właśnie, ze spodniami to jest dramat, nienawidzę kupować spodni :( Najlepiej leży na mnie długość taka do kości biodrowych (tych wyżej, ja nie wiem jak się to w anatomii nazywa :P), bo te mi wystają i aż tak bardzo spodnie nie odstają (pasek wystarczy, żeby się nie zsuwały), ale jeśli tylko spodnie sięgają nieco niżej (takich nie lubię) albo trochę wyżej to już w ogóle masakra. A ja zawsze chciałam mieć spodnie z wysoką talią - i nawet sobie dwie pary takich kupiłam. Jedne sznurowane z tyłu - i tak idą do zwężenia, bo wzięłam największy możliwy rozmiar, żeby zmieścić pupę. Drugie też do zwężenia w pasie, oczywiście obie pary skracane, bo wraz z rozmiarem w górę spodnie są też coraz dłuższe.

        Także ja dziewczynie z bloga strasznie zazdroszczę tych spodni i tego, że potrafi je TAK nosić. Ja nie umiem.
    • lonely.stoner Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 19:18
      a mnie od pewnego czasu irytuje juz jak ktos kobiecymi ksztaltami czy curves, nazywa otluszczone niezdrowe cialo w stylu Grycanek. To nie sa kobiece ksztalty. Kobiece ksztalty to jest np. www.thinandcurvy.com/
      Szczupla talia, ale biodra i piersi naprawde kobiece. Kobiece ksztalty to nie jest rownoznaczne z tlustym zwisajacym spasibrzuchem!
      • madzioreck Hamuj no się odrobinę 17.05.12, 19:49
        Nie wrzucamy tu nikomu od spasibrzuchów, można chyba używać bardziej neutralnych określeń.
      • czerwona_pomadka Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 20:54
        Najstarsza z Grycanek (Marta?) wcale nie jest gruba ani specjalnie "otłuszczona" - ma po prostu spory biust, jakiś wystający brzuszek i tyle, a nogi i ramiona ma stosunkowo szczupłe. Portale typu "Pudelek" kreują ją na jakąś naczelną polską grubaskę, ale sporo w tym przesady i manipulacji. Na pewno jest ogółem szczuplejsza niż linkowana blogerka. I moim zdaniem jest bardzo kobieca i atrakcyjna, chociaż akurat nie wiążę tego z proporcjami, ale z jej pewnością siebie, dbalością o staranny makijaż czy strój który nie przypomina worka pokutnego, w który chętnie odzialiby ją polscy internetowi hejterzy.
        • czerwona_pomadka Marta Grycan 17.05.12, 21:05
          Abstrahując od gustu czy sposobów lansowania się tej pani, dla mnie to jest wciąż całkiem atrakcyjna kobieta:

          p4.kimono.pl/p4.kimono.pl/b77899933a375ce5d091c9201c02a120.jpg
          www.zeberka.pl/img/el/mf2/459_2.jpg
    • boziaj Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 19:57
      jezeli "w Polsce" oznacza kloaczne otchłanie komentarzy na różnych polskich stronach netu to prawdopodobnie masz rację, ale tu wystarczy pretekst ;)
      moje zyciowe doswiadczenia mówią, ze pociagający wyglad ma niewiele wspólnego z rozmiarem i typem figury (choć niektórym łatwiej to osiągnąć, a inni musza się bardziej postarać), co z samoakceptacja, poczuciem własnej atrakcyjności oraz wyczuciem stylu i świadomoscią własnych atrybutów
      moim zdaniem dziewczyna fajnie wyglada, ale nie DLATEGO że ma "taką" (opisaną tu dokładnie) sylwetkę ani nie wyglada fajnie MIMO "takiej" sylwetki, tylko wyglada atrakcyjnie dlatego, ze jest zadbana, fajnie ubrana, ma miłą twarz, wyglada na zadowoloną z siebie, pozytywnie nastawioną do życia i ma dobrego fotografa :)
    • berkano8 Re: Blogerka o BARDZO kobiecych kształtach 17.05.12, 20:09
      Uważam, że określenie 'kobiece kształty' w odniesieniu do tej konkretnej dziewczyny jest jak najbardziej prawidłowe i nie ma nic wspólnego z jej domniemaną lub nie , nadwagą. Co więcej, wydaje mi się,że wikipedia też tak uważa, o:
      pl.wikipedia.org/wiki/Cechy_p%C5%82ciowe
      Na podstawie trzeciorzędowych cech płciowych w jej przypadku spokojnie można użyć określenia 'kobiece kształty'. To biologia.
    • kis-moho Szczupłe normy 11.06.12, 19:24
      W sumie nic dziwnego, że dziewczyna zostałaby zjedzona, jeżeli przy sesji drobnych małobiuściastych dziewczyn pojawiają sie narzekania na fałdki tłuszczyku...
      Link (na FB, ale można oglądać nie zakładając konta)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja