teresa104
03.07.12, 12:45
Od bliskiej mi szacownej jubilatki otrzymałam zlecenie na kupienie jej torby z belgijskiego gobelinu. Oczywiście nie wiedziałam, o czym mowa, przyjęłam do wiadomości.
Siedzę teraz i się turbuję. Oglądam te torby w Internecie i nie bardzo umiem wyczuć tę stylistykę (inaczej: te torby, które widziałam, wydają mi się szkaradne).
Motywy są cudaczne, jakieś herby, koniczynki, konie przeplatane napisami "horses, horses", kotki, psy w krawatach, dzieci puszczające latawce. Do tego niektóre torby kosztują 60 złotych, inne 2 tysiące. Uchwyty toreb są często ze sztucznej skóry, co w ogóle mi się nie podoba, ten materiał wyjątkowo brzydko się zużywa (w przeciwieństwie do skóry).
Czy któraś z Was miała kontakt z subkulturą noszącą belgijskie gobeliny? Czy to jest jakiś szczególny snobizm? Czy jakieś motywy są szczególnie modne? Czy to nie jest obciach, by starsza kobieta szła z torbą z odwzorowanym psem w swetrze i szkockiej spódnicy? Czy te wzory coś oznaczają? Wreszcie jak się nie wyprztykać z pensji, a jubilatce tandety nie zadać?
Pomóżcie, proszę. Despery nie uprawiam, zawsze mogę jubilatce kupić perfumy, albo bukiet tylu róż, ile lat skończy, czyli wielu róż, chciałabym jednak choć spróbować spełnić jej życzenie.