teresa104
08.04.13, 10:47
Co ja bym dała za dwa sensowne, wygodne acz nie nudne, zestawy codzienne, które mogłabym eksploatować przemiennie od teraz do lata... Pieniądze bym dała. Całą trzynastkę postanawiam na to puścić plus jedną fuchę nawet.
Czy tylko ja tak mam, że 90% moich ubrań nadaje się dziś na śmietnik i naprawdę mimo pękatej szafy i pękatszej komody nie mam co na siebie włożyć w związku lekkim ociepleniem i spodziewanym większym? A może w temperaturze na dworze powyżej 10 stopni (w słońcu) zachodzą jakieś zmiany neurologiczne, że nic posiadanego człowiekowi się nie podoba i nic z tego nie uważa za godne założenia na siebie?
Pewno nie jest to pierwszy mój wątek na ten temat, mnie to co roku dopada i bardzo męczące jest. Jeśli umiecie mi jakoś ulżyć, czy to konkretną radą, czy współodczuwaniem, to poproszę.