wodadobra
10.04.13, 20:37
Nawiązując do stanu rozedrgania teresy chciałam się wyżalić i może uzyskać jakąś poradę.
Czy tylko ja jestem jakaś dziwna i pomimo, że w sklepach półki uginają się pod naporem towaru jak po rzucie towaru do geesu prosto z żuka, nie jestem w stanie znaleźć nic (zero) co byłoby w stanie mnie zainteresować, zadowolić i nie doprowadzić do stanu upadłości budżetu mojej rodziny?
Szukam butów - mam dość grzania się w zimowych klumpach, bo nie dość, że ich nie cierpię wizualnie to jeszcze gotują mi stopy pomimo mania gore-texu.
I tu się zaczynają schody. Jak w Odessie.
W co Wy odziewacie swoje stopy na wiosnę?
Co ja mam sobie kupić?? Maksymalny budżet to tak koło 250.
Spodobały mi się takie, ale na żywo są wąziutkie a ja mam raczej szeroką stopę i mają cieniutką podeszwę, a jeszcze grubieję z uwagi na ciążę i wolałąbym .
A może takie albo coś z zacięciem sportowym, ale nie na wibramie. I wzuwane (tzn mogą być wiązane z możliwością zawiązania i wciągania z pomocą łyżki do butów, bo jestem mega leniem)
O matko! Zwariuję. Ratujcie, radźcie coś, bo czuję się bliska rozpadu niczym uran 235.