mssselfdestruct
04.09.13, 20:50
Ostatnio raz kozaki miałam jakieś 7 lat temu, ale w tym roku nagle wymyśliłam sobie, że sobie kupię, coby nie wyglądać cały czas jakbym wyszła z budowy. I żeby zadanie nie było za łatwe to ustaliłam, że będą:
– czarne
– skórzane (nie zamsz)
– płaskie
– wysokie, do kolana
– na porządnej, grubej podeszwie
– proste w fasonie, najlepiej takie typu oficerki
– mieszczące moją giga łydkę
– kosztujące max. 350 zł, jeśli będą naprawdę SUPER EKSTRA to może 450
a także aby nie rozpadły się po jednym sezonie bo chyba się zapłaczę.
Czyli z wyglądu coś w tym typie: www.butyk.pl/towar.19249.Oficerki_na_traperowym_biezniku_oficerki_vagabond_Cathy_3435-001-20.html tylko trochę wyższe.
Mierzyłam dziś kilka par – z wszystkimi było coś nie tak, przede wszystkim nie dopinały się w łydce, a jeśli już to w kostce miałam mega luz (tzn. wiem, że takie buty nigdy nie będą idealnie gładko leżeć i zawsze coś tam będzie się marszczyć, ale jak jest tego marszczenia tak dużo to to naprawdę nieładnie wygląda). Drugim najważniejszym problemem jest podeszwa, bo 90% kozaczków w sklepach ma w jej ramach taką cieniuśką deseczkę o niemal gładkim spodzie, no odmrożenia i poślizgi gwarantowane.
Parametry mojej nogi to rozmiar 37 i łydka 37 cm.
Czy w ogóle jest sens szukać? Jeśli tak to gdzie, w jakich sklepach, firmach, na co zwracać uwagę? Może za wcześnie się frustruję, bo z nadejściem głębszej jesieni wszystkie sklepy nagle zaoferują dokładnie takie kozaki jakie chcę? ;P Czy od razu porzucić ten pomysł, wyłożyć grubsza kasę i robić na miarę?