teresa104
27.01.14, 13:00
Dziewczęta,
szukam pomysłu na ogrzanie moich chudych i łatwo przemarzających stóp. Ostatnio jechałam przez Polskę pięć godzin nieogrzewanym busikiem kontemplując miast wiejskich kundli trójwymiarowe biełyje rozy na szybie i okrutnie mi ten romantyzm zaszedł w nogi. Resztę ciała zdołałam utrzymać w cieple mimo unieruchomienia, stopy się poddały. Miałam zwykłe długie buty + puchate skarpety* z Juli, które doskonale dotąd się sprawdzały, robiłam rozpaczliwą gimnastykę stóp i nóg, zawijałam nogi połami - daremnie.
Ponieważ sytuacja na pewno w tym roku się powtórzy bardzo Was proszę o jakieś patenty na nogi. Póki co rozważam skarpety na baterię (widziałam takie, nie mam pojęcia, czy ta instalacja zasilana małą baterią wystarczy, czy się nie zniszczy w praniu, ma ktoś doświadczenia?) lub poduszki grzewcze wetknięte pod łuk stopy.
Ocieplane futrem buty mam, drugich nie chcę, no chyba że byłyby fantastyczne, istniałaby szansa, że da się w nich wytrzymać 2 godziny w pomieszczeniu i liczne głosy potwierdzałyby ich walory.
Ostatnio tak nogi mi zbielały jak jechałam na zimowiska w Supraślu miejskim ikarusem. Tylko że wtedy wydawało mi się śmieszne.
* Takie: www.nastopy.pl/Skarpety/Narciarskie/5099-Najcieplejsze_na_%C5%9Bwiecie_-_DAMSKIE_Long.html
Naprawdę mogę je polecić tak czy siak. Ja mam wersję nieco krótszą, do połowy łydki.