teresa104
11.02.14, 11:10
Zawsze jak mam trochę czasu spadają na mnie problemy jeszcze gorsze. Spodobał mi się idiotyczny płaszczyk. Nie linkuję, bo Wam się też spodoba i mi go sprzątniecie. Płaszczyk skrzyżowanie orientalnej tkaniny z krojem szaty mandaryna. Z moją aparycją wyglądałabym w nim po prostu jak odstawiony jak przecięcie wstęgi na Wielkim Murze mandaryn.
Już racjonalizowałam (umiem wskazać zaledwie jedną, może aż jedną, okazję do założenia w najbliższym kwartale, czyli odnowienie ślubu rodziców i związana z tym kościelna celebra i impreza, ale tu muszę wziąć pod uwagę, co włoży mama), już się przesypiałam, już się obrażałam i odchodziłam, wciąż jednak korci. Nie jest koszmarnie drogi, ale i nie darmowy. Za tę cenę można kupić całkiem poprawny i uniwersalny płaszcz. Ale poprawne mam. W ogóle mam słabość do płaszczy.
Co robić, jak żyć? Zanim ktoś powie, żeby kupować i nie szczypać się wiecznie, niech ten ktoś weźmie pod uwagę, że będę musiała założyć wątek "co do takiego płaszcza".