Co z farbującym badziewiem? :)

21.03.14, 17:13
Co zrobić, dziewczęta, z kardiganem wiskoza+poliamid, który w praniu (ręcznym) puszczał farbę tak strasznie, że jeszcze przy suszeniu kapała z niego kolorowa woda? Normalnie bym wyrzuciła szajs na śmietnik, zwłaszcza że kupiony był ja jakieś wyprzedaży za grosze, ale gdzie ja teraz znajdę CZERWONY kardigan w powodzi pomarańczy, róży, korali itp. A akurat potrzebuję czerwony. Boję się go teraz założyć, żeby ubranie pod spodem nie zrobiło mi się różowe. Jest jakiś sposób na to? Płukanie w occie, czy coś? A może mam się nie bać, bo na sucho koloru nie puści?
    • teresa104 Re: Co z farbującym badziewiem? :) 21.03.14, 17:26
      Wydaje mi się, że skoro kolor jest nieutrwalony fabrycznie, to niewiele da się zdziałać i sweter będzie farbował też na sucho. Tak mówią moje doświadczenia. Niby dobrze i doskonale, człowiek się przegląda przypadkiem w jakimś kibelku, a tu szyja w kolorze.

      Za to w C&A kupiłam kilka tygodni temu bardzo czerwony zapinany sweterek, nic a nic się nie spiera, nie mechaci, chyba sama bawełna, nie wiem, bo metki powycinałam. 40 złotych z ogonkiem.
    • yaal Re: Co z farbującym badziewiem? :) 22.03.14, 00:56
      Z tego co pamiętam, w celu utrwalenia koloru trzeba użyć soli, nie octu.
    • the_cellist Re: Co z farbującym badziewiem? :) 22.03.14, 08:15
      Sól i ocet, potwierdzone przy wielokrotnym farbowaniu tkanin :) I najlepiej płukać w chłodnej wodzie.
      • kasica_k Re: Co z farbującym badziewiem? :) 22.03.14, 11:29
        A ile tego lać/sypać? :)
        • the_cellist Re: Co z farbującym badziewiem? :) 23.03.14, 19:44
          Wg. opakowania barwnika: na 4l wody garść soli, do końcowego płukania "nieco octu" ;-) u mnie nieco to tak z pół szklanki chyba, leję na oko; w każdym razie ocet czuć dość mocno i dobrze wywietrzyć na świeżym powietrzu tak potraktowaną rzecz.
Pełna wersja