Jak ja mogłam bez tego żyć?!

10.09.15, 22:19
Macie takie ciuchy, bez których już nie wyobrażacie sobie życia?

Ja kupiłam 2 lata temu wielgachne wełniane swetrzysko, długie prawie do kolan, rozpinane i z kołnierzem, który można zapiąć jak golf i już się nie mogę doczekać, aż je znowu założę :-)

Poza tym żakiet Biubiu - no pasuje mi do wszystkiego, mogę go sparować niemal z każdym wyjętym z szafy ubraniem.

I jedne spodnie miałam z Monnari, rurki z takiej grubszej dzianiny, rewelacyjnie uszyte - znosiłam je na śmierć, prawie codziennie je nosiłam przez jesień, zimę i wiosnę, a jak się gumy w talii rozwlekły, to dałam do zwężenia i nosiłam dalej ☺ Żałuję, że dwóch par nie kupiłam.

Macie takie hity zakupowe?
    • teresa104 Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 11.09.15, 10:59
      Miewam przejściowo takie odczucie wobec wszystkich ubrań uniwersalnych. Odczucie nadchodzi wtedy, kiedy te rzeczy są nowe ale już sprawdzone. Zakładam i się zastanawiam, co by było, gdybym nie miała tych butów / tego płaszcza / tej torby. Jednocześnie wiem, że na pewno bym sobie bez nich poradziła, skoro sobie radziłam, nie chodziłam przecież bez butów, płaszcza czy torby. Czyli nie, nie mam odzieży, bez której życia sobie nie wyobrażam.

      Ale fajnie trafić coś takiego, co doskonale się sprawdza, dobrze nosi, pasuje, nie niszczy za szybko. Dlatego, jak coś takiego uda mi się kupić, natychmiast kupuję drugą sztukę, czasem też trzecią. Dotyczy to głównie bluzek, majtek i dżinsów.

      Swetrzysko na mój gust można już nosić na okrągło.
    • genepi Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 11.09.15, 17:10
      Bluzki Foxy z by insomnia.
      Mam kilka wersji kolorystyznych, z długimi i krótkimi. W zimne dni noszę z koszulką pod spodem, zimą z body.
      Noszę je tak często że aż mi głupio wobec innych bluzek w szafie.
      • kasica_k Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 11.09.15, 18:04
        genepi napisał:
        > Bluzki Foxy z by insomnia.
        > Mam kilka wersji kolorystyznych, z długimi i krótkimi. W zimne dni noszę z kosz
        > ulką pod spodem, zimą z body.

        Właśnie zainspirowałaś mnie do założenia wątku :)

        > Noszę je tak często że aż mi głupio wobec innych bluzek w szafie.

        To rzeczywiście nie fair - pomyśl, jak one się czują! ;-)
    • mniickhiateal Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 14.09.15, 21:57
      Tak, kupione w 2012 w Japonii absolutnie boskie "samurajskie" spodnie Muji. Zwisało mi, że przez 4 lata, zanim trend do szerokich cullottes dotarł pod nasze strzechy, ludzkość patrzyła na nie z otwartą buźką; były ukochane i najwygodniejsze. I wychodzi na to, że będę się musiała nauczyć żyć bez, bo po 4 sezonach noszenia non-stop zaczęły mi się przecierać. Jestem niepocieszona. Jak gdzieś dostanę podobny materiał, to chyba rozpruję je po szwach, skopiuję wzór i będę szyła kopie..
    • kasica_k Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 14.09.15, 22:13
      Hitów mam trochę, ale doświadczenie mnie poucza, że każda rzecz w końcu przestaje być aż taka niezastąpiona - latami noszona kurteczka ustępuje miejsca nowej, bardziej współczesnej, chadzalny model buta znajduje swego następcę (choć nie dzieje się to prędko - dlatego zdarza mi się kupować po dwie pary na zapas). Rzecz, bez której żyłam przez wiele lat, ale bez której teraz żyć nie mogę, to zwykła, dość prosta kiecka do kolan z jakiegoś dżerseju. Najlepszy ciuch świata. Wkładasz, i już jesteś ubrana. Cały dzień i żadnego uwierania, poprawiania, zapinania i rozpinania. Nic nie zastąpi wygodnej kiecki.
    • aadrianka Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 15.09.15, 09:53
      Może niekoniecznie "żyć bym bez tego nie mogła" ale kilka ulubionych mam. Wśród nich wełniany fraczek, na temat którego nawet zakładałam jakiś czas temu wątek, bo wciąż poszukuję godnego następcy. Fraczek grzeje gdy trzeba, jest ładny, wygodny, elegancki w stopniu odpowiednim do większości okazji i w ogóle chcę taki drugi.

      Genialna koszula flanelowa, czerwona w kratkę. Kupiłam chyba jeszcze w liceum, albo i na początku studiów, więc ma minimum 15 lat, a jest nie do zdarcia. Nawet się nie sprała, a użytkowana była intensywnie. Trochę się wytarła na mankietach i kołnierzyku, to wszystko.

      Bardzo lubię sukienkę Polka Dot z BiuBiu. Nie wymaga prasowania, pierna, długość ma idealną na podróże, nie obciska, wygodna absolutnie. Noszę od ładnych paru lat i nie chce się znosić. Tyle że to ciuch letni.

      Najlepiej wydane 40 zł w moim życiu to pseudokożuszek kupiony na hali w Carrefourze, też lata temu. Kożuszek jest czarny, ciepły, wiatroodporny,ma fenomenalny kaptur z powodzeniem zastępujący czapkę; czerwone nibyfuterko na obszyciach może jest ryzykowne, ale mnie akurat w zestawie czarny+czerwony jest do twarzy. Co jakiś czas zmieniam guziki i jest super. Na mniej ekstremalną zimę w sam raz.

      A poza tym nie wyobrażam sobie życia bez szali w rozmaitych kolorach i bez japonek :) A, i jeszcze bez porządnych staników :)
    • pierwszalitera Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 15.09.15, 10:41
      Zielona parka, czyli dłuższa, pseudożołnierska kurtka z kapturem, kieszeniami i ściągana lekko w talii. Mam już dwie, jedną lżejszą, do noszenia nawet latem, drugą podbitą białym kożuszkiem na chłodniejsze pory roku i na pewno kupię sobie znowu nowe wersje. Praktyczne, wyglądają super nie tylko do spodni, ale dają się nosić z sukienkami. Kolor dla mnie twarzowy, odmładzający. Nie pojmuję, że mogłam tyle lat żyć bez.
      • felisdomestica Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 16.09.15, 12:53
        O tak! Moja ukochana parka jest już w strzępach, a i tak chodzę w niej koty karmić na podwórku. Nie obciska, kieszenie ma tam, gdzie trzeba, przed wiatrem chroni. Poproszę o takie parki w sklepach!!
    • logor Re: Jak ja mogłam bez tego żyć?! 07.10.15, 19:00
      Czarny top na ramiączkach i czarna spódnica do pół uda z dżerseju. Od zawsze na zawsze. Gdy w końcu znalazłam idealne, zrobiłam taki zapas, że jeszcze moje wnuczki będą się miały czym podzielić.
      Zdarza mi się, że zmieniam tylko okrycie wierzchnie i dodatki i nikt się nie pokapuje, że przez tydzień noszę taką samą bazę (nie mylić z "tą samą", bo jak już wspominałam, jest tego tyle, że mogę nawet dwa razy dziennie mieć świeże :p)
Pełna wersja