Dodaj do ulubionych

Co zrobiłybyście na moim miejscu? Dylematy

04.11.16, 12:53

Jakbyście sobie upolowały bardzo tanio welurową, lekko rozkloszowaną spódnicę w kolorze czerwonego wina, nad kolano (te szczegóły nie są istotne, ale się chwalę).
I ta spódnica miała kieszenie wpuszczane w szwach na bokach.
I przez te kieszenie niezbyt dobrze się układała na biodrach.
Zostawiłybyście tak jak jest?
Czy zaszyłybyście kieszenie? Ale jak to tak, zaszyć kieszenie!? Uwielbiam kieszenie w spódnicach!
Ale znowu zostawić, żeby się wybrzuszało? Nie lubię, jak się wybrzusza!

A może macie jakieś inne rozwiązanie?
A może same macie jakieś arcypoważne odzieżowe dylematy?
Obserwuj wątek
    • mniickhiateal Re: Co zrobiłybyście na moim miejscu? Dylematy 04.11.16, 16:29
      Czy spódnicę będziesz nosić bardziej w warunkach codziennych i często, czy w warunkach próżnościowych i rzadko? W ewentualności 1 zachowuję kieszenie i pierdolę serdecznie wybrzuszanie, ewt. próbuję zaprasować żelazkiem od środka te kieszenie na zupełny płask. Jeśli zachodzi ewentualność 2, obawiam się, że niewykluczone iż zaszyłabym kieszenie i była bardzo smutna, ale pocieszała się przecudną torebusią, którą w nastałej sytuacji trzeba dokupić. A do niej butki. Ahahahahaah.
      • 100krotna Jestem próżna na codzień 04.11.16, 16:52
        Spódnica mogłaby być traktowana wyjściowo, gdyby nie to, że zamierzam ją nosić codziennie. Taka jest milutka i mięciutka, że żal mi jej zamykać na dłużej w szafie. Kieszenie wypadają mi dokładnie w najszerszym miejscu bioder i przy chodzeniu się podwijają. Myślicie, że przyklejenie plastrem kieszeni do ud jest rozwiązaniem złym czy niedobrym? One są długie, fizycznie jest to możliwe :-P
        Torebusia powiadasz? Masz jakieś typy?
        • mniickhiateal Re: Jestem próżna na codzień 04.11.16, 17:15
          100krotna napisała:

          > Kieszenie wypadają mi dokładnie w najszerszym miejscu bioder i przy chodz
          > eniu się podwijają.
          A haleczka jedwabna nie łaska?

          > Torebusia powiadasz? Masz jakieś typy?
          A bo to ja wiem, jakie torebusie Ci się marzą :P ? Na pewno jakaś Ci się marzy. Posłuchaj tego głosu.
      • yaga7 Re: Co zrobiłybyście na moim miejscu? Dylematy 04.11.16, 16:52
        Pewnie zrobiłabym to samo.

        Aczkolwiek skłaniałabym się ku sytuacji nr 1.

        Zresztą ostatnio kupiłam sobie kieckę z podobnym problemem. Kieszenie ma, wybrzuszają się i na pewno lepiej by wyglądała, gdyby się nie wybrzuszały. Ale się nie przejmuję i trzymam łapy w kieszeniach ;)
      • yo_anka Re: Co zrobiłybyście na moim miejscu? Dylematy 09.11.16, 09:28
        Ja też bym zaszyła.
        " Ja bym zaszyła. Też lubię kieszenie, ale wiem, że źle układający się materiał bardzo mnie drażni, drażnienie jest gorsze od braku kieszeni."
        A ostatnio kupiłam zimowa z grubej bawełny kieckę szytą przez krawcową i miała kieszenie, które w "strategicznych" miejscach tez się odznaczały :\ poza tym ich wyloty sięgały wyżej niż mi moje długie zwisające odnóża pozwalały swobodnie je wkładać ;/
        Kieca była dobra górą a luźna dołem więc przy dopasowywaniu do talii i bioder poprosiałam o ich całkowite usuniecie aby nawet zaszyte się nie odznaczały.

        Mam sporo innych ciuchów z kieszeniami - bo lubię - te z Biubiu układają się dobrze :)
    • teresa104 No to ja się zgłaszam z problemem 07.11.16, 10:19
      Z wiekiem staję się coraz mniej odporna na zimno i postanowiłam więcej na skórze go nie poczuć. W tym celu mam zamiar kupić buty na kożuchu - rzecz jeszcze parę lat temu odstręczającą mnie kategorycznie.
      Myślę o muklukach, ciepłych, dobrych i najlepiej nie z tych specjalnie markowych, mam fantazję, by swym lichym groszem wesprzeć jakiegoś polskiego producenta, przynajmniej europejskiego (możliwe?).

      No i czy w każdych wygląda się tak?
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ta/jb/fdu3/nBUtUjANUtKl44vXpX.jpg

      Mam jedną parę takich walonek, 8 dych dałam, zamsz naturalny, futro sztuczne. Podeszwa jest śliska i zimna, ta podeszwa jest potężną wadą, ale but się nie defasonuje na pięcie, chociaż pięty się nie trzyma i kłapie. Chodziłam w nich tylko na krótkie dystanse, żeby szybko zdejmować i nie bać się, że mi ktoś je zaiwani sprzed drzwi. Muszę je chyba jednak oddać matce na czas jej rekonwalescencji po operacji palca stopy i wiem, że będzie mi ich brakowało. Postanowiłam zatem wykorzystać ten moment i wyposażyć się w coś lepszego.
      • yaga7 Re: No to ja się zgłaszam z problemem 07.11.16, 11:33
        Hehe, nie, nie w każdych ;) Jak są porządnie zrobione, to pięta jest sztywna i nie robi się coś takiego.
        Ja mam akurat australijskiej firmy Warmbat, nie mam pojęcia, czy w Polsce się robi, ale chyba nie, bo one są z merynosów, a merynosów się u nas aż tak nie hoduje (chyba).

        Natomiast moje trochę kłapią, ale tak samo mi kłapią luźniejsze kozaki, więc nie mam z tym problemu.
        • teresa104 Re: No to ja się zgłaszam z problemem 08.11.16, 08:28
          Błagam Cię! Ja już chodziłam w takich butach, z przymusu, najpierw w swoich, potem w tych po bracie, męka nie kończyła się zatem wtedy, gdy moje w tajemniczy sposób się zniszczyły, na przykład miały podeszwę przeciętą nożem, pewno w szatni w szkole - frasował się ojciec, ale są jeszcze te po Maciusiu! - miała panaceum matka. Ohyda, obrzydliwość, upokorzenie. Ta guma u góry, za którą wpadał śnieg i zostawał, póki nie zamienił się w wodę. Śliskie, sztywne, w środku gąbka. Dudniły przy chodzeniu jak pudła z dykty, skrzypiały. Kojarzą mi się wyłącznie z czymś złym i na pewno nie z ciepłem. Niech się dzisiejsza hipsterka męczy, oni lubią taki relaks z PRL.

          Ale dziękuję.
            • teresa104 Re: No to ja się zgłaszam z problemem 08.11.16, 09:16
              Dzięki moim niszczycielskim umiejętnościom (cięcie, darcie, przypalanie, szuranie po betonie, wrzucanie na dach) ponura relaksiana sztafeta kończyła się na mnie i kuzynostwu było oszczędzone chodzenie w tym szkaradzieństwie.

              W sumie najgorsze było, że rodzice tak się cieszyli, że zdobyli, że wystali, do innego miasta jeździli, wystarali się, pacholęta przed mrozem zabezpieczyli, a mnie było przykro i wstyd, że skutek tych mozolnych zabiegów tak mnie mierzi, że wolałabym wpaść pod tramwaj niż w tym chodzić.

              Zauważam, że stary model miał charakterystyczne wysokie noski, czego nie ma w wersji współczesnej. Czyli stare były w dodatku lepsze...

              100krotno, nie bierz do siebie, zło jest we mnie, a na pewno wiele osób te buty lubi i skorzysta z Twojej pomocy.
      • yaal Re: No to ja się zgłaszam z problemem 09.11.16, 02:08
        Jak chcesz, żeby ci było ciepło w stopy, to przede wszystkim zwróć uwagę na podeszwę - w butach zimowych marznie się głównie od kontaktu z zimnym gruntem. Większość tych trepów-chlebów ma podeszwę jak z kartonu ):
        Ja polską zimę spokojnie przechodzę w nieocieplanych Martensach, do których na temperatury ujemne wsadzam wkładki izolujące, tego typu: allegro.pl/wkladki-do-butow-owcza-welna-termo-zimowe-35-46-i6582000452.html (ta folia naprawdę dużo daje) + grube wełniane skarpety zamiast bawełny, jak temperatura spada poniżej -10°C.
      • besame.mucho buty à la Emu 15.11.16, 23:22
        Schodziłam sporo par butów w tym stylu, tańszych, droższych, do kostki, do kolan, z badziewniejszą wełenką, z uczciwym bardzo grubym kożuchem, z cieńszą podeszwą i grubszą, miękką piętą i usztywnianą - i mimo mojej dużej sympatii do nich uczciwie mówię, że moim zdaniem nie sprawdzają się w naszym klimacie do intensywnego używania. Mokrego głębszego niż trzy centymetry śniegu nie wytrzymują nawet te najdroższe i regularnie porządnie impregnowane. Na śliskim chodniku albo ubitym śniegu na polnej drodze też ślizgają się wszystkie, i te z porządniejszej gumy, i te z jakiegoś badziewnego para-piankowego tworzywa - te podeszwy są jednak prawie płaskie, żadnych "traktorów". Te z miękką piętą po dłuższym używaniu zaczynają wyglądać tak jak na Twoim obrazku, te z usztywnianą - mnie wszystkie w końcu popękały przy piętach, ten sztywny kawałek plastiku przebił zamsz. No i dla mnie podeszwa w takich butach jest trochę za cienka i nie izoluje wystarczająco od wychłodzonego podłoża, ale to już może moje rozwydrzenie, typowych damskich eleganckich kozaczków na podeszwie jak kartka papieru nie miałam od lat, wszystkie moje zimowe buciory mają znacznie grubsze podeszwy niż Emu, które w końcu też nie mają ich bardzo cienkich.

        Ja w końcu, jeśli chodzi o buty na kożuchu, do chodzenia raczej, niż leżenia i pachnienia, przerzuciłam się w zimie na takie, i nie narzekam, w nich żadna pogoda i odległość mi nie straszna:

        https://oi66.tinypic.com/1zzl4es.jpg

        https://oi65.tinypic.com/kd1yy8.jpg


        Żeby nie było, nie jest tak, że te buty demonizuję i zupełnie nie polecam. Nie polecam ich tylko jako "głównego" obuwia na zimę, w którym chciałoby się sporo chodzić, a nie tylko przedreptać do samochodu w niezbyt mokry dzień. Wszystkie te buciory są za to bardzo wygodne, wciąga się je raz dwa, w suchy i nie aż tak strasznie mroźny dzień sprawdzają się bardzo dobrze. Są też mięciutkie, więc w chłodne dni np. do wielogodzinnego prowadzenia samochodu, albo pójścia w miejsce, gdzie trzeba w nich będzie ileś godzin wysiedzieć, sprawdzają się znacznie lepiej niż wysokie, sztywne kozaki. Ja w zimie przerzuciłam się jednak na cieplejsze i bardziej nieprzemakalne buty, a pozdzierane Emu donaszam jesienią i chłodną wiosną, na raczej krótkie odcinki.
        Aha, no i są też genialnymi kapciami do wychłodzonego domu, te wszystkie moje człapaki najczęściej służą mi już chyba w ten sposób, zanim chałupa nagrzeje się na tyle, żeby można było zdjąć z siebie cztery swetry i założyć na ciało i stopy coś lżejszego:

        https://oi68.tinypic.com/2a6m3b7.jpg
        • besame.mucho Re: buty à la Emu 15.11.16, 23:27
          P.S. Jeśli chodzi o produkcję europejską, to wydaje mi się, że Zdar szyje w Niemczech, mają też kilka rodzajów walonek na kożuchu (przynajmniej mieli kilka lat temu, mam jedne). To są rzeczywiście niezniszczalne buty, ale dla mnie tylko "w teren", miałam je na sobie kilka razy w okolicznościach, w których musiałam wejść na godzinę czy dwie z mrozu do jakiegoś ciepłego pomieszczenia, i myślałam, że się ugotuję. No ale do chodzenia fantastyczne, nieprzemakalne, bardzo bardzo ciepłe, na grubej traktorowej podeszwie. Wada - drogie (o tym też chciałam wspomnieć w poscie wyżej i zapomniałam - wszystkie te porządniejsze Emu, Uggi itd, czyli te na grubszej podeszwie, z usztywnianą piętą i lepszym grubym kożuchem, są moim zdaniem jednak stanowczo za drogie jak na to, że dosyć szybko się niszczą).
        • yaal Re: buty à la Emu 16.11.16, 05:19
          Do chodzenia po zimnym domu wolę kapcie z golfem (;
          Mają domowe podeszwy i są ogólnie lżejsze, wygodniej się w nich zalega na kanapie.
          Bedroom Athletics Snowy Owl
          https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/9196XjJA1aL._UX575_.jpg

          • besame.mucho Re: buty à la Emu 16.11.16, 08:04
            O, a one mają dosyć grube podeszwy? Bo mam podobne kapcie z Oysho i góra jest super ciepła ale podeszwa cieniutka, a w chałupie na wsi mam kamienną podłogę, więc kiedy dojeżdżam zimą i dopiero włączam piec, to podłoga jest tak wychłodzona, że rezygnuję z kapci i wskakuję w Emu, żeby milej się przeskakiwało z kanapy do kuchni po kubek herbaty na rozgrzanie. W tych, które linkujesz, podeszwa wygląda dużo porządniej niż w tych z Oysho!
            • yaal Re: buty à la Emu 17.11.16, 04:07
              Tej konkretnej firmy (Bedroom Athletics) mają porządną - elastyczna, ale dość gruba guma, a w środku ponad centymetr pianki pamięciowej pokrytej futerkiem (one w środku całe są futerkowe). Da się chodzić po kamiennej podłodze, jak sucho to można nawet wyjść przed dom wrzucić podwórkotom jedzenie do misek i nie zmarznąć.
              Bywają w TKMaxx, możesz spróbować zajrzeć i pomacać, jak trafisz.
            • yaal Re: buty à la Emu 17.11.16, 04:15
              Aha, te które wkleiłam wyżej to model "deluxe" z długim futrem, standardowe modele wyglądają tak (podeszwa taka sama, krótsze futerko): Bedroom Athletics Marilyn
              https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/91rImfU1qbL._UY575_.jpg
        • yaga7 Re: buty à la Emu 16.11.16, 06:47
          A jakiej firmy są te, które polecasz i masz na fotach?

          W sumie się zgadzam z Tobą co do emu, mnie pewnie pasują, bo rzadko w nich chodzę w mokre dni, a mroźnych to już dawno nie pamiętam. Są też świetne dla mnie jako buty po nartach, ściągam narciarskie, w tych do samochodu, jest super.
          Dobrze, że napisałaś o przemakaniu, zastanawiałam się kiedyś, czy źle zaimpregnowałam, czy one takie są.
          • besame.mucho Re: buty à la Emu 16.11.16, 08:24
            Yaga, te rude z fot to Timberlandy. Ja w ogóle tę firmę bardzo pokochałam i mam od nich mnóstwo butów, są bardzo wygodne i porządne. No i mają dobre podeszwy, a nie te wszystkie cieniutkie drewienka. Wzorniczo nie są to wszystko oczywiście buty na przyjęcie u królowej, ale mam od nich skórzane kozaki do kolan na grubszej i wygodnej, ale trochę bardziej dyskretnej podeszwie, które noszę do pół-eleganckich strojów, mam sandałki na koturnach, też z warstwą traktorowatej gumy na spodzie podeszwy, w których obskoczyłam kilka wesel, itd. Ogólnie bardzo polecam, ja się w ich butach zakochałam jeszcze w liceum, kiedy w końcu udało mi się uzbierać na wymarzone żółte 6 inch boots, które okazały się chyba jedynym sensownym ubraniowym marzeniem licealnym, bo mam je do tej pory, chodzę w nich często i nie zastanawiam się jak mogłam to nosić ;). No ogólnie mam sporo par butów tej firmy i jeszcze się nigdy nie zawiodłam, to zawsze mój pierwszy trop, kiedy szukam czegoś wygodnego.
            Minusem są ceny, ale np. w Warszawie mają dwa outlety, w których obniżki potrafią być naprawdę gigantyczne (mój rekord to kozaki z metkową ceną >1000 zł kupione za ok. 200), a przecież to raczej nie jest typ supermodnych jednosezonowych butów, których nie można kupić z poprzedniej kolekcji.

            Tak, z Emu całkowicie się zgadzam, że są super, żeby w nie przeskoczyć zmęczonymi stopami i się zagrzać. Co do przemakania, to mnie na początku się wydawało, że porządne impregnowanie się sprawdza, ale jednak nie. Tj. sprawdza się na śniegu w dosyć mroźny dzień, kiedy śnieg raczej się sypie niż lepi, ale nie jest to wielkie osiągnięcie, bo do tego sprawdza się większość zimowych butów. A na taki mokry, lepki śnieg, albo tym bardziej roztopy - no po prostu nie ma szans, impregnowałam je wszystkim czym się dało i chłonęły jak gąbka.
            • yaga7 Re: buty à la Emu 16.11.16, 10:03
              Dzięki, mam chyba jakieś sandałki Timberland.

              Outlety warszawskie poza moim zasięgiem, ale pewnie sporo rzeczy można kupić w necie, będę o nich pamiętać, jak czegoś będę potrzebować.
        • teresa104 Prawdziwy reportaż! Dzięki, Besame! 16.11.16, 19:19
          Na zimę dużo butów o różnych funkcjach mam. W tych mi ciepło, w tamtych ładnie, w tych się nie ślizgam, te mam do płaszcza, te do wąskich spodni itd. Walonków używam w pewnym ograniczonym zakresie - szybko do sklepu na gołe stopy, szybko na jogę, zdjąć, porzucić, boso iść dalej, łatwo założyć. Dlatego silenie się na markę jest wysiłkiem niecelowym. Tyle że nie trawię tandety i to jest ten problem, że mukluki nietandetne kosztują tysiąc złotych i jest to, w moim odczuciu, cena zdecydowanie przesadna.

          Te swoje zaimpregnowałam i gdy raz w sklepie zaatakowała mnie śmietana trzydziestka, buty były bez szwanku, po prostu zrzuciłam z nich grube krople śmietany nieimające się powierzchni jak rtęć, kurtka za to nadaje się już tylko do mieszania betonu. Krótką ekspozycję na głęboki śnieg też wytrzymują.
        • teresa104 Pytanie o Emu 23.11.16, 09:06
          Czy podeszwa oryginalnych emu się zgina?
          Wszystkie emupodobne buty mają zelówki zupełnie sztywne, co wymusza ów specyficzny chód sybiraka w śnieżycy gnanego bagnetem do roboty.
          • besame.mucho Re: Pytanie o Emu 15.12.16, 09:37
            Nie wiem czy Ci jeszcze potrzebna ta informacja, ale podeszwa emu się zgina. Przynajmniej w moich parach, które są już mocno rozchodzone, nie pamiętam jak było na początku. No ale to jednak jest kawał grubej gumy, więc wiadomo, że nie zgina się tak, jak w cieniutkich tenisówkach.
            Inna sprawa, że w luźnych butach stopa sobie pracuje też niezależnie od zginania podeszwy, nie jest taka cała usztywniona butem, więc jak dla mnie chodzi się bardzo wygodnie.
    • teresa104 M&S znika z Polski 08.11.16, 14:46
      next.gazeta.pl/next/7,151003,20945684,marks-spencer-wycofuje-sie-z-polski-nie-stac-nas-na-odrobine.html#BoxBizImg
      I gdzie teraz będzie się ubierać moja matka, no gdzie? W Ptaku?
      • yo_anka Re: M&S znika z Polski 09.11.16, 09:32
        O, też się zmartwiałam jak wczoraj to wyczytałam :(
        Starego na dziele męskim tam odziewałam, dobre jakościowo spodnie męskie mają....
        A jakie wina i słodycze, w ogóle dział spożywczy pełen skarbów !
          • maggianna Re: M&S znika z Polski 16.11.16, 18:52
            Na poczatku ta wiadomosc zupelnie mnie nie zainteresowala, bo ostatnio kupuje tam tylko na wyprzedazach jak wejde przypadkiem bedac w CH. Az obudzilam sie zestresowana jednej nocy bo uswiadomilam sobie ze od lat nosze glwnie majtki z M&S - i na codzien i do fitnessu i do biegania i do jogi.... Polecialam kupilam 3 piecio-paki ale nie bylo moich ulubionych bo planowalam zrobic zapasy na nastepne 10 lat.
            Mimo pierwotnego olania tej informacji, jednak duzy zal ze zamykaja sklepy :-(
              • maggianna Re: M&S znika z Polski 16.11.16, 22:16
                A ja najchętniej te modalowe bez szwów.
                U Wawie to samo, jakieś męskie letnie spodnie i koszule kupiłam po kilkanaście zł a tak nowa kolekcja, świąteczne dekoracje, obsługa twierdzi ze to niepotwierdzone plotki. W sklepie w którym normalnie sa pustki był dziki tłum, ludzie kupowali jakby wyprzedaż była, po 20 min czekania do przymierzalni postanowiłam poprzestać na majtkach.
                W dziale spożywczym stałam pol godz do kasy, puste półki, klienci kupowali zapasy wszystkiego jak leci, obsługa nie nadążała uzupełniać towaru na półkach.
                Moze to taka strategia marketingowa zeby pozbyć sie nadwyżek?
                • besame.mucho Re: M&S znika z Polski 17.11.16, 08:12
                  W polskich gazetach o tym dosyc panicznie pisali jako o juz ostatecznie postanowionej sprawie i - chociaz nikt nie podal dat - w takim tonie jakby wszystko to mialo stac sie lada dzien, wiec trzeba spieszyc sie z zakupami.

                  A w raporcie M&S jest tak: "On 8 November 2016 the directors announced proposals to close 53 wholly-owned stores in 10 markets, including 10 in China and seven in France, as well as all of the Group’s stores in Belgium, Estonia, Hungary, Lithuania, the Netherlands, Poland, Romania and Slovakia. These proposals are subject to consultation in each of the impacted markets. If, following the outcome of the consultations, the Group proceeds with these proposals, we will incur estimated non-underlying costs in the range of £150m to £200m, largely driven by property-related costs and redundancy costs."

                  Wiec mysle, ze nawet jesli zamkna - co jest pewnie dosyc prawdopodobne - to jeszcze nie tak lada dzien. No a wiadmomo, w okresie przedswiatecznym obroty zawsze rosna, wiec firmie srednio sie oplaca robic wielka wyprzedaz teraz, bo ludzie i tak kupia.
              • maggianna Re: M&S znika z Polski 17.11.16, 22:15
                Co do rajstop to przez lata miałam tylko rajstopy z M&S bo nie dosc ze potrzebuje duży rozmiar to dodatkowo spore na długość. Ale znalazłam zastępstwo - polska firma ma świetne jakościowo rajstopy, bardzo duży wybór modeli, świetna jakość w dobrej cenie - nigdy nie miałam tylu rajstop we wszystkich kolorach tęczy (od 15 do 100 den).
                veneziana.pl/veneziana.php
                • mniickhiateal Re: M&S znika z Polski 18.11.16, 11:27
                  maggianna napisała:

                  > Ale znalazłam zastępstwo - polsk
                  > a firma ma świetne jakościowo rajstopy, bardzo duży wybór modeli, świetna jakoś
                  > ć w dobrej cenie - nigdy nie miałam tylu rajstop we wszystkich kolorach tęczy (
                  > od 15 do 100 den).

                  Dzięki, przetestuję. Acz tych merynosowych rajtuzków z MS będzie mi okrutnie brakować, jak podrę aktualny zapas.
                  • yaal Re: M&S znika z Polski 23.11.16, 02:06
                    Na szczęście nie zwijają się zupełnie, więc zawsze zostanie opcja zamówienia przez kogoś znajomego mieszkającego we właściwym kraju, albo online (z głównej strony o ile pamiętam nie wysyłają do Polski, ale z niemieckiej chyba tak).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka